Dodaj do ulubionych

Ślub,ale wesele..?

09.03.07, 22:06
Plamuje za jakis czas slub i hmm no wlasnie moze wesele..Moja przyszla
tesciowa i wogole rodzice narzeczonego chca wesela i to jak widac
chucznego,my z narzeczonym mowimy ze moze wesela nie bedzie lub tylko
przyjecie.Oni tlumacza ze bylismy na tylu weselach u rodziny,kuzynostwa i
znajomych ze teraz nalezy im jakby oddac dobra zabawe itd.Jego rodzice pytaja
dlaczego nie chcemy, a prawda jest tez taka ze ja nie chce tego calego
zamieszania,tych nieporozumien bo zawsze takowe sa,moj narzeczony ma takie
samo zdanie na ten temat,ale rodzicow sie slucha moze maja racje?to przeciez
raz w zyciu takie wydarzenie,na ktore sie czeka,sprawilibysmy im radosc
gdyby widzieli NAS takich pieknych i w calym anturazu,z czego sie zyje na tym
siwecie jak nie z tych pieknych chwil,a z 2str nie to jest w zyciu
najwazniejsze-zeby sie dobrze bawic,zaznaczam nie chodzi tu o kwestie
finansowe
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Ślub,ale wesele..? 09.03.07, 22:13
      Oni tlumacza ze bylismy na tylu weselach u rodziny,kuzynostwa i
      znajomych ze teraz nalezy im jakby oddac dobra zabawe itd.- ten argument z Twojego postu wydaje mi się najdziwaczniejszy.To przecież WASZ ślub i powinno być tak, byście Wy byli w tym dniu szczęśliwi.
      Jestem mężatką od wielu lat, ale pamiętam, że też z mężem nie chcieliśmy wesela, jakoś nie czułam potrzeby oglądania różnych wujków i kuzynów bardzo odległych, myślenia, ile wódki trzeba na głowę (też to usłyszysz: że trzeba/wypada/tak nie można). Efekt: ślub wzięliśmy, potem było małe przyjęcie dla najbliższych (12 osób), następnego dnia wyjechaliśmy na 2 tygodnie do pensjonatu w górach- absolutnie wspaniale wspominam te chwile.
      Pozdrawiam:)
    • mazria Re: Ślub,ale wesele..? 09.03.07, 22:35
      tak... znam tą sytuację. Mielismy z tym doczynienia 2 lata temu. Byliśmy
      biednymi studentami. Sami sie utrzymywaliśmy - stypendia, ja pracowałam i
      studiowałam 2 kierunki. Hehehe. Nie chcieliśmy weselicha, tylko ślub i kolacja
      dla rodziców dla rodzeństwa. Tak to widzieliśmy. Ale nasi rodzice mieli inne
      wyobrażenie. Sami kupiliśmy suknię, garnitur i obrączki. Żylismy kaszanką i
      makaronem przez cały rok, żeby zebrać na to kasę. Bo rodzice postawili nas przed
      faktem, oni - wesele, my reszta. Bo przecież wódka taka droga, a 100 gości, to
      półlitra na każdą głowę. Kur... mnie brała. Zaporzyczyli się. A jakże!!! My
      studiowaliśmy w mieście oddalonym od mojego rodzinnego domu o 400 km. Musieliśmy
      z bagażami tłuc się PKS, pomijam już że wszyscy goście zwieźli się luksusowymi
      autami... Na szczęście orkiestry nie było, tylko didżej. Więc przygotowaliśmy
      mp3 z naszą muzyką i grał to co chcieliśmy (miłe melodie i do kotleta i do
      tańczenia), choć nie mógł przeżyć bez kilku hitów disco polo...
      Żałuję, że nie miałam w sobie tyle siły i odwagi, by wtedy przeciwstawić się
      rodzicom, w jakiś asertywny sposób rozegrać. Bo miło i z radością wspominam ślub
      w Kościele, i nigdy nie zapomnę tych emocji. Było pięknie. Ale też na razie nie
      potrafię zapomnieć rodzicom tego chamstwa, które nam zrobili... Tym bardziej, że
      ciagle wypominaja nam jak to dużo dla nas zrobili, chcą na raty które wzięli na
      wódkę, czy co? Owszem, dobrze nam się powodzi, mamy prace, która daje spora
      kasę. Ale nie dostana ani grosza. Możecie pomyśleć, że jestem złośliwa. Ale to
      raczej żal...
      • k_ropka Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 09:21
        "to przeciez
        raz w zyciu takie wydarzenie,na ktore sie czeka,sprawilibysmy im radosc"

        Im macie sprawić radość, a Wy? Myślałam że to Wasz slub a nie ich?
        Rownież zrezygnowalam z wesela nie z powodu kwestii finansowych ale dlatego iż
        tradycyjne wesela mi nie odpowiadają - poprostu nie przepadam za tym całym HALO!
        Oczywiście u nas też były teksty podobne do waszych, że nie będzie całej
        rodziny, itd.. ale dałam jasno do zrozumienia że to NASZ SLUB, NASZE ZYCIE I
        NASZE DECYZJE. Zamiast wielkiego wesela na 200 osob mamy przyjęcie weselne na
        30 osób w przepięknej villi stylizowanej na średniowieczny pałac. Wnetrza są
        tak urokliwe że nieoddałabym tego nawet za najwspanialsze wesela na 1000 osób.
        To wszystko zalezy przeciez od gustu-nie każdy lubi przepych i weseliska które
        trwają caly tydzien. Uważam, że wasi rodzice powinni zaakceptować to czego wy
        pragniecie i to mieć za piorytet a nie oczekiwania rodziny której pewnie nawet
        nie znacie. :) Trzymam kciuki. :)
        • k_ropka Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 09:25
          ps. przyjęcie w restauracji nie musi być szybki obiadkiem z kotletem schabowym
          w roli głównej :) ... my płacimy za osobę 150 zł (menu-
          przekąski,obiad,tort,cista) a powiem szczerze że nie spotkałam się z takimi
          daniami jeszcze ... :)
      • sapalka1 Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 10:21
        Doskonale Cię rozumiem. To wyjątkowe chamstwo zmuszać kogoś do czegoś czego nie chce w tak ważny dzień i potem jeszcze wymawiać...
        Ciesz się, że nie mieliście orkiestry...Pozdrawiam i nie martw się rodzicami, czasem naprawde nie warto
    • qw994 Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 09:28
      Ja też nie jestem przekonana do wesela. Mnóstwo bieganiny i załatwiania, nerwy,
      konieczność tańców z podpitymi wujkami, a potem i tak co poniektóre ciotki będą
      psioczyć, że jedzenie nie takie, że muzyka nie taka... I to wszystko za ciężkie
      pieniądze, które można wydać na to, na co ma się naprawdę ochotę.
    • maialina1 Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 09:47
      U mnie nie bylo zadnego zamieszania i nieporozumien.
      Wszystko odbylo sie bardzo kulturalnie i na spokojnie: wybranie lokalu,
      rezerwacja (troche sie najezdzilismy, bo nie tak latwo znalezc fajny lokal,
      zeby nie byl ani za duzo, ani za maly, zeby wygladal z klasą, zeby mial to i
      tamto, i zeby jeszcze byla wolna data - ale to bylo raczej przyjemne zajecie.
      Zajelo mi 1 dzien.), rozeslanie zaproszen (zadne halo, zamowilam w necie takie
      recznie robione, juz z tekstem, i trzeba bylo tylko je podpisac i zapakowac do
      kopert, zajelo mi to niecala godzine), zamowienie kwiatkow i wybor sukienki
      (bardzo fajna sprawa). No ok, DJ-a mialam poleconego, wiec wiedzialam ze jest
      dobry.
      Ale naprawde nie wiem z czego niektorzy robia takie wielkie halo.
      Zwykle zalatwianie pewnych sraw.
      W pracy zalatwiam dziennie dwa razy wiecej.
      • maialina1 Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 09:51
        Aha, u mnie na 100 gosci nie bylo takich co by pili wodke (moj maz jest
        Francuzem), wiec bylo glownie wino, a wodka to dla ozdoby, zeby goscie z
        zagranicy mieli atrakcje.
        Wiec za tym winem troche sie najezdzilismy z "komisja" (hihihi!) z Francji,
        zeby bylo dobre. No i jeszcze trzeba bylo wybrac kilka gatunkow, bo do roznych
        dan pasują rozne wina.

        Jesli chodzi o ludzi ktorzy nie chca "weselicha" to jedynie moge zrozumiec tych
        co nie maja kasy.
        Zastaw sie a postaw sie, to juz nie te czasy.
        • marzeka1 Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 10:06
          Wesela ludzi, któych nie stać na wielkie, np. na 100 osób imprezy nazywam weselami "na 4 kredyty. Znam parę, któa po 3 latach się rozwiodła, a rodzice jeszcze nie spłacili kredytu na wesele. Akurat autorka wątku pisze, że pieniądze nie są problemem. Tylko po co robić coś, do czego nie ma się przkonania?
    • sapalka1 Re: Ślub,ale wesele..? 10.03.07, 10:18
      Zróbcie tak, żebyście Wy byli zadowoleni. To Wasze święto i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Ewent. goście byli na wielu weselach i po waszym za jakiś czas zostanie im w pamięci tylko jakiś pikantny szczególik, a lbo nawet nie. Wy będziecie ten dzień pamiętać do końca życia. Również i tych pijanych wujków i krzywo patrzące, krytykujące ciotki. Niestety nadal pokutuje przekonanie, że ślub jest dla gości.Bzdura. Z wyżej wymienionego powodu. My się nie ugieliśmy. Ponieważ rodzice byli uparci, skończyło się to nie za fajnie. Nie brali niestety nas pod uwagę w urządzaniu naszego wesela. Więc wesela nie było. Ale dzień ślubu, nasze małe przyjęcie (chyba nawet mniej niż 12 osób) wspominamy bardzo bardzo dobrze. I ani odrobinę nie żałujemy braku wesela. Tym bardziej, że nie jesteśmy ludźmi, którzy lubią być w centrum uwagi. Życzę mądrych decyzji, takich, które zadowolą Was a nie otoczenie: ciotki, rodziców, sąsiadów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka