spacecoyote
24.08.07, 09:32
Z pelnym poswieceniem wstaje o 6.00, zeby pojsc poplywac przed
praca. Oczywiscie cale poswiecenie mija sie z celem, jezeli nie uda
mi sie znalesc sobie miejsca na tzw "torze do szybkiego plywania" i
musze marnowac czas lawirujac na otwartej przestrzeni (tzn bez
torow) i omijajac seniorow, puszystych i panie plywajace powolutku
odkryta zabka.
Chyba wiecej osob liczy na zajecie sobie dobrego miejsca na torze,
bo kiedy basen otwieraja o 6.30, pod drzwiami jest juz zawsze
gromadka ambitnych i wszyscy kurcgalopkiem leca na wyscigi do
szatni, a potem do basenu.
I co? I zawsze przegrywam w tej konkurencji, bo jako jedyna sie myje
przed wejsciem do wody! i jako jedyna nie przychodze juz ubrana w
kostium.
Plywam od ponad 20 lat i mam solidnie wpojone zasady, ktore to
zasady zamierzam od przyszlego tygodnia pieprzyc. Przyjde we
wlozonym juz kostiumie, na nim jakas luzna kiecka i sandalki, zrzuce
to w 3 sekundy i bez prysznica chlup do wody! A co.
A czepek i okulary to chyba zaloze jeszcze w samochodzie i bede tak
prowadzic...