Dodaj do ulubionych

Zakochalam sie jak...

03.11.07, 22:04
...dac to do zrozumienia facetowi. Nie chce zeby sie sploszyl, poza tym jestem
niesmiala i w ogole powiedziec wprost to nie najlepszy pomysl... Daje mu niby
jakies sygnaly, mowie z podtekstami, ale on chyba tego nie zalapal... Co robic
czas dziala na moja szkode bo kobiety lubia sie krecic wokol niego... Czyzbym
byla juz na straconej pozycji, czy jest jakis sposb... Chce sprobowac
wszystkiego zeby moc sobie potem spojrzec w oczy i powiedziec, ze chociaz
probowalam... Znamy sie dosc dlugo kolegujemy, a teraz zakochalam sie po
uszy... Nie chce tego tak zoastawic bez rostrzygniecia zeby nie zalowac... W
kocu woz albo przewoz... Jak sie nie uda to trudno, chce znac prawde,
chociazby najgorsza...
Obserwuj wątek
    • x.kropeczka Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:15
      Skoro chcesz znac prawde, chocby najgorsza - to wal prosto z mostu i
      co tam. A to ze jestes niesmiala to tak naprawd nie ma nic do
      rzeczy, bo zakochany czlowiek zdolny jest do takich rzeczy, o
      ktorych wczesniej w zyciu by nie powiedzial, ba! nie pomyslal, ze je
      zrobi. Ale walenie prosto z mostu jest jednakowoz niedobre. Osoba
      tak walnieta przed drugą wpada w panike i na ogol wychodzi z tego
      doopa.
      A wiesz ja jestem w podobnej sytuacji. Tez nie wiem jak to rozegrac,
      ale na pewno nie chce mowic tak bez owijania w bawelne.
      Wg mnie czas jednak dziala na korzysc - ale grunt zeby zawsze byc
      gdzies tam w zasiegu jego wzroku, tylko bez zadnego narzucania sie.
      Nie wiem jakie relacje Was łacza, wiec trudno mi cos konkretnego
      poradzic. My sie przyjaznimy i znamy super-hiper-mega-ultra
      doskonale, a i tak jest trudno.
      Trzym sie i najlepiej bedzie, jak sama jakos z tej sytuacji
      wyjdziesz, bez cudzych rad. To Twoja sprawa i tylko Ty mozesz ja
      poprowadzic na własna - a wlasciwie Waszą - korzyść.
    • vbn567 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:20
      sugerujesz, że facet jest niedorozwinięty czy patologicznie
      nieśmiały?
      • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:31
        ani jedno ani drugie hehe... jest troche niesmialy, ale w taki normalny
        sposob... chyba zaryzykuje i powiem wprost, trudno, albo sie uda albo nie, choc
        pewnie raczej to drugie...
        • prom_do_szwecji Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:33
          a moze zaproś go na jakaś romantyczna kolacje albo intymne piwo do
          miłego pubu i zobaczysz, co z tego wyjdzie
          • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:36
            w pubie to my sie czesto spotykamy, bo sie przyjaznimy oficjalnie, nieoficjalnie
            to ja sie zakochalam i on o tym nie wie, a ja bym chyba chciala zeby wiedzial...
            tylko ze wtedy to chyba bylby koniec, bo mowi sie ze jak facet wie ze kobieta
            jest nim zainteresowana to sie ploszy i wtedy koniec..., ze niby trzeba to
            rozegrac tak jakby to on mnie zdobywal, a jak on nic tzn. nie jest zainteresowany...
            • prom_do_szwecji Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:38
              słuchaj, są puby i puby. Jak to wielki i huczny pub, to bedzie po
              przyjacielsku. Jak mały, intymny, ty śliczna, wpatrzona mu czule w
              oczy i uwodzicielska - to powinien załapać zmianę. Moze też zacznie
              w to grać?
              • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:40
                w sumie... podoba mi sie ten pomysl chyba go wykorzystam :)... a potem zobaczymy
                jak to sie dalej potoczy...
                • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:43
                  Chociaz mam taka teorie moze to kwestia wieku jest problemem, moze uwaza ze
                  jestm dla niego za mloda, dzieli nas roznica 7 lat, moze chce bym byla tylko
                  jego kolezanka...
                  • prom_do_szwecji Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:44
                    Czy ta różnica oznacza, ze ty masz 13 a on 20 albo odwrotnie?
                    • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:47
                      ...nie no bez przesady ja mam 21 on 28 ;), ale znamy sie dosc dlugo, od mlodego,
                      to byl kolega mojej starszej siostry, ale mimo to zawsae moj dobry kumpel, no
                      wiec pamieta mnie jak bylam mlodsza, moze to stanowi dla niego jaks bariere i
                      nie umie/nie moze/ nie chce sie przelamac...
                      • prom_do_szwecji Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:50
                        a moze gdyby nic do ciebie nie miał, to by sie z małolata nie
                        kumplował? Badź dobrej myśli. Pewnie on sam uważa, ze jest dla
                        ciebie za stary i nic wiecej nie próbuje ;)
                        • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:52
                          no mozliwe... bede probowac w takim razie...
                          • prom_do_szwecji Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:53
                            daj znak jak było :)
                            • madziarrka1 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:54
                              ok.
            • i.nes Re: Zakochalam sie jak... 06.11.07, 15:14
              madziarrka1 napisała:

              > mowi sie ze jak facet wie ze kobieta jest nim zainteresowana to sie
              > ploszy i wtedy koniec..., ze niby trzeba to rozegrac tak jakby to
              > on mnie zdobywal

              No to... daj się zdobyć!! :)

              Zmień charakter Waszych spotkań - nie przyjmuj każdego zaproszenia, żeby miał
              szansę trochę za Tobą zatęsknić; zacznijcie się umawiać w bardziej kameralnych
              miejscach, w których można porozmawiać i lepiej się poznać; spróbuj umówić się z
              nim "z okazji", tak żeby mógł Ci kupić kwiatek ("Wtorek? Och super, uczcimy moje
              urodziny").
        • vbn567 Re: Zakochalam sie jak... 03.11.07, 22:38
          jeśli nie jest debilem powinien załapać subtelniejsze aluzje niż
          rąbnięcie wyznaniem miłości między oczy. a jeśli nie jest
          zainteresowany byłoby raczej niezręcznie natykać się potem na niego,
          prawda?
          • mdusia U mnie bylo odwronie 06.11.07, 15:04
            To facet się we mnie zakochał.Ja żyłam w przeświadczeniu,że on taki
            kochany przyjaciel. A tu bach-bach-wyznanie miłości z jego
            strony.Nie mogłam się do tego przyzwyczaic,wiec miałam dobre dwa
            tygodnie zwątpien i pytań "co ja mam zrobić?" Bardzo go lubilam,
            miło spędzałam czas i czulam,się bezpiecznie w jego towarzystwie.
            I gdy minęły wszelkie obawy-poczułam,że chce z nim być.Związek się
            się formował powoli,ale myśle,że w dobrym kierunku.
            Teraz jak patrze z perspektywy czasu,to jednak przyjaźn
            poprzedzająca związek jest duzo warta,żeby potem już w związku być
            szczęsliwym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka