Dodaj do ulubionych

w głowie się nie mieści...

16.02.08, 01:16

... mój facet rzucił słuchawką kończąc tak naszą rozmowę, kiedy to chciałam przełozyć nasz wyjazd na weekend o kilka godzin. Jesteśmy raze m 3 miesiące, mieliśmy jechać do domu jego rodziców w las na relaksacyjny weekend. On twierdzi ze umówił się z rodzicami że przyjedziemy dziś, (ale ja nie mogłam), więc mieliśmy jutro. I kiedy chciałam przełożyć godzinę (mam w pon. bardzo ważną imprezę w pracy, dowiedziałam się dziś i muszę iść do fryzjera jutro, bo nie mam kiedy indziej)wyjazdu, on stwierdził że nie może tego zrobić swojej matce, że jestem niepoważna, że nigdzie nie jedziemy i pieprznął słuchawką. Oddzwoniłam (odruchowo żeby coś dopowiedzieć), a on nie odebrał!! szlag mnie trafił grrrrrrrrrrrrrr!!
i co wy na to? bo mnie się to w głowie nie mieści. O.o
Obserwuj wątek
    • dzowa Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 01:21
      To jasne.
      Temu panu już dziękujemy.
      • wielo-kropek Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 01:51
        Ta impreza w pracy musi byc naprawde bardzo wazna. Wyglada
        jakoby byla najwazniejsza.
        • carja.fruzhina Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 01:54
          wyczuwam drwinę...

          impreza jest kluczowa. I już. Chciałam sytuację rozwiązać - nie chciał o tym
          słyszeć.
          • silic Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:15
            >Chciałam sytuację rozwiązać - nie chciał o tym
            > słyszeć.

            Jak to nie chciał słyszeć ? Sprawa rozwiązana - nie jedziecie.
            Możesz się przygotowywać do imprezy ile dusza zapragnie.
          • wielo-kropek Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:16
            Wiem ze nie chcial, ze sie wkurzyl. Wiesz, staram sie wniknac w
            jego sytuacje. Oczywiscie rozumiem tez ciebie. Jest mi trudno cos
            tu trafnie powiedziec i wiadomo moge sie tu mylic w tej waszej,
            specyficznej sytuacji. Nie znam rodzicow tego faceta, jak tez co
            on z domu wyniosl, czy co, a raczej jakie wartosci sie tam mocno
            cenia. Ty dwa razy zmienilas termin. Zastanow sie troszke nad
            tym, co moga pomyslec jego rodzice na ten temat.Pewnie zaczna
            zastanawiac sie nad tym, z kim ich syn tak naprawde sie
            zadaje.Jakbys podala konkretny powod to pewnie sluchawki by nie
            rzucil. Fryzjer, impreza poniedzialkowa w pracy jest ci
            wazniejsza od niego i jego rodzicow. Taki ja wyciagam wniosek. On
            pewnie podobny albo taki sam wyciagnal. Stad tez i zachowal sie
            tak a nie inaczej. Ja sluchawka bym nie rzucil, bo to nie w moim
            typie, ale nie pozwolilbym zeby ktos mnie ignorowal. I nie tylko
            mnie.
    • silic Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:13
      Owszem - jesteś niepoważna.
      Tak koniecznie musisz iść do fryzjera ? Na tyle koniecznie żeby przekładać
      wyjazd do jego rodziców ?
      Nie widzę żadnych starań z twoje strony.
      • eeela Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:17
        Nie zebym bronila pani, bo sie nie poczuwam, ale pan rzucajacy sluchawka to tez
        nie jest smakowity kasek :-)
        • silic Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:22
          Pan rzucając słuchawką dał tylko upust swoim emocjom. Nie wolno ich tłumić,
          należy pozwolić im przepływać. Takie tłumienie jest niezdrowe, takie emocjonalne
          stworzenia jak kobiety powinny mieć tego świadomość :).
          • eeela Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:28
            Moze przeceniam znaczenie formy, ale uwazam, ze dobrze na tym wychodze.
            Nauczylam sie omijac panow, ktorzy daja upust swoim emocjom w formach dla mnie
            nieakceptowalnych :-)
          • wielo-kropek Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:36
            Stlumic emocji sie nie da, ale panowac nad nimi mozna, a
            przynajmniej wszyscy ci ktorzy nie potrafia tego robic powinni
            zaczac pracowac nad tym, czyli nad soba, bo wg mnie niepanowanie
            nad swoimi emocjami nam ogolnie szkodzi. Szkodzi osobie ktora
            nie panuje, jak tez i innym, bo czasem mocno ci inni moga byc
            zranieni takim zachowaniem czy postepowaniem. Oczywiscie, tu
            powstaje pytanie dlaczego on rzuci sluchawka. Powody z grubsza
            sa znane, ale kto wie, moze jeszcze czegos mu nagadala do jego
            ucha o czym my nie wiemy. Np. ze nic sie nie stalo, ze to z nim
            jest cos nie tak i ze bez powodu okazuje niezadowolenie.Trudno
            wiedziec. Zachowal sie nie po dzentelmensku, to fakt.
    • mari-is Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:30
      Nie pojmuje jak możecie bronić tego faceta. Rodzicom nic się nie
      stanie jak poczekają kilka godzin a kiepski wygląd w pracy miałby
      dla autorki przykre konsekwencje. Zresztą faceci znikają a praca
      zostaje. Całe szczęście, że facet okazał się takim dupkiem na
      początku znajomości i podczas jednej rozmowy zdążył zignoworać
      potrzeby partnerki, potraktować ją w chamski sposób i zepchnąć winę
      za sytuacje na nią. Na drzewo.
      • silic Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:35
        Zwyczajnie.
        Jej się nic nie stanie jak pójdzie do pracy w tej fryzurze w której była tam
        jeszcze dzień czy dwa wcześniej i wtedy kiepskawa nie była.

        >zdążył zignoworać potrzeby partnerki,

        ha ha. Bo sie nie zgodził na kolejne przekładanie to znaczy, że zignorował
        potrzeby ?? Wolne żarty.

        >zepchnąć winę za sytuacje na nią.

        A na kogo ? To z jej winy wizyta się opóźnia.

        >Na drzewo.
        Zgadza się. Z nią.
        • wielo-kropek Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:46
          Ale dlaczego ona tu tylko jest brana pod uwage? To ona tak
          naprawde zawalila sprawe i to przez blahostki. Wyobraz sobie ze
          jego rodzice tez maja swoje zycie i swoje plany. On taksamo. Byc
          moze umowili sie z kim wlasnie w tym dniu kiedy oni maja (mieli)
          przyjechac do nich po zmienionym juz terminie. Niezbyt pasuje nie
          byc im w domu, bo to by swiadczylo o tym ze nie chca widziec
          syna, nie chca byc moze widziec jej, nie chca......sama dopisz. Czy
          ty lubis z kiedy zapraszasz gosci, przygotowujesz sie do nich, a tu
          nagle pol godziny przed przyjsciem oni dzwonia i odmawiaja, przez
          jakies tam duperele? Tu jest podobna sytuacja, Autorka powinna
          byc powazniejsza w tych sprawach i widziec troche dalej lub
          szerzej.
        • carja.fruzhina Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:51
          dzięki za radę na drzewo, chętnie :P

          uważam, że tych parę godzin nie stanowiłyby problemu, bo nie chciałam w ogóle
          jechać, ale przesunąć godzinę, a poniedziałkowe wydarzenie jest bardzo ważne dla
          mnie. Zaproponowałam, że zadzwonię do jego mamy i z nią porozmawiam, wyjaśnię
          całą sytuację. A tak w ogóle, kiedy planowaliśmy wyjazd, to miałbyć zwyczajny
          weekend, a nie "Wizyta u Rodziców". I właśnie kiedy zaproponowałam zadzwonienie,
          on stwierdził, że to bez sensu i rzucił słuchawką.
          • carja.fruzhina Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:53
            wróć: nie chciałam rezygnować z wyjazdu
          • wielo-kropek Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:59
            carja.fruzhina napisała:



            I właśnie kiedy zaproponowałam zadzwonienie
            > ,
            > on stwierdził, że to bez sensu i rzucił słuchawką.
            Mysle ze w twojej sytuacji bylo (chodzi tu o zamiar) to
            zbyteczne i wcale niepotrzebne by dzwonic do jego matki. Od tego
            jest on. Jezeli bedziesz jego np, zona wtedy mozesz z pewnoscia
            do niej w takiej sytuacji zadzwonic i wszystko wyjasnic, czyli
            naswietlic swoja strone.
      • wielo-kropek Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:54
        mari-is napisała:

        Zresztą faceci znikają a praca
        > zostaje.
        Tak, jestes tego pewna ze praca zostaje. Jezeli ktos olewa
        sobie bliskich ludzi poza praca, to pewnie i w pracy robi
        podobnie.Tacy ludzie w pracy tez nie sa szanowani (nie pije tu
        do autorki, bo tak naprawde jej nie znam , wiec i opinii o niej
        nie pasuje tu wydawac)
      • bupu Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 13:02
        Że się tak z głupia frant zapytam: a jego potrzeby to pies? Tylko potrzeby
        partnerki są ważne?
    • cztery_koty Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 02:59
      ja mam pytanie. co ci sie w glowie nie miesci? to ze sie oburzyl, ze przekladasz
      godzine wyjazdu czy to, w jaki sposob dal upust swoim emocjom czyli ze walnal
      sluchawka i potem nie odebral?

      anyway, z jednej strony rozumiem, jakei wkurzajace jest, gdy ktos rzuca
      sluchawka/trzaska drzwiami, etc. bardzo nie lubie takich zachowan. ale z drugiej
      strony rozumiem twojego faceta. to, ze drugi raz z twojego powodu godzina
      wyjazdu ma byc przelozona moze byc denerwujace. pozwol ze napisze cos na ten
      temat. moj ex mial takie zachowania. bardzo czesto przekladal wyjazd do mojej
      rodziny z powodu swojej pracy, swojego ukochanego samochodu, notorycznie sie do
      mojego domu spoznial. najpierw ja i moja rodzina przymykalismy na to oko, bo
      zapracowany, bo to, bo tamto, ale z czasem to naprawde stalo sie przykre i
      denerwujace. ja i moja rodzina (ktora nota bene bardzo go lubila) zaczelismy to
      odbierac jako brak szacunku, po prostu mial nas w d...upie. jego hitem bylo,
      kiedy spoznil sie 8 czy 9 godzin na bardzo wazna rodzinny obiad, poniewaz musial
      sobie nowy glosnik w samachodzie zamontowac. nawet nie chodzi o to, ze sie
      spoznil, tylko o to, ze co dwie, trzy godz do niego dzwonilam i zapewnial, ze
      juz za chwile bedzie, a w rezultacie pojawil sie prawie noca, a my wszyscy na
      niego czekalismy. jak idioci, trzeba bylo zaczynac bez niego. wtedy cala moja
      rodzina, mimo wielkiej sympatii, stracila dla niego serce. dzieki bogu, ja tez
      juz stracilam dla niego serce :)
    • ansag Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 13:01
      No cóż, może miał trochę racji? Po 1. Umówiliście się na wczoraj - przełożyłaś.
      Umówiliście się na dzisiaj - znów chcesz przełożyć. Też bym się poirytowała.
      A po 2. No cóż, to jego rodzice, chciał, żebyś dobrze wypadła :)
      • e1982 Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 16:11
        Powiem tak: może ma taką mamę jak ja?;-P To trochę mu się nie dziwię (choć rzucanie słuchawką, to trochę dziecinne..) :)
        Moja mama lubi wiedzieć, na którą (konkretnie)będę w domu z moim M., kiedy wracamy od niego. A że mieszka(ł) 100km ode mnie-więc trochę to zawsze trwało (po naszych polskich drogach..) no i jeszcze fakt, ze też ma rodzinkę, którą często należało odwiedzić..I czas lubił się wydłużać.
        Kiedys mieliśmy być na 16:00-z jego mamą. Niestety Jego mama deko się grajdała, więc pisałam do mojej że się to może przedłużyć i dam znać o której wyjeżdżamy..
        Wyobraź sobie, że co 15min miałam smsa,czy już jedziemy!
        i to mnie wnerwiało tak ,że już nawet na niego się wkurzałam (choć nie jego wina).
        Moze i tu jest podobnie?
    • 10iwonka10 Re: w głowie się nie mieści... 16.02.08, 16:19
      A ja mysle ze on to odebral ze masz w nosie jego i jego rodzicow-
      albo sie cos planuje albo nie. Akurat ta wizyta u fryzjera jest tak
      kluczowa? To co, teraz wygladasz jak czarownica?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka