Dodaj do ulubionych

Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ...

18.05.08, 22:11
Jestem w szoku i nie wiem co z tym zrobic . Dowiedziałam się , że
mąż mojej córki ma dziecko . I co najgorsze wie o tym cała rodzina ,
łącznie z moją córka . Nie mogę zrozumieć , czemu nikt mi o tym nie
powiedział . Moje kontakty z córką i jej mężem były częste i
bardzo przyzwoite , wręcz idealne . Teraz zmieniłam zdanie o
obojgu , i jestem załamana , że mnie tak oszukali . Zupełnie inaczej
widzę teraz tego człowieka . Dziecko miał przed ślubem , żył z
dziewczyną trochę czasu . Nie wiem , czy mam powiedzieć , że wiem
czy udawać .Wszystko jest dziwne , bo rozmawiam z córka codziennie ,
pomagam im , i jestem " kochaną mamusią " Młody kawaler okazał się
człowiekiem z bagażem zyciowym . Moze pisze chaotycznie , ale nie
moge dojść do siebie . Bo dokąd będą mnie okłamywać ? I czy mam się
przyznac , że wiem ? Może to bezstronnie ocenicie kobiety ?
Obserwuj wątek
    • demonii.larua Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 22:15
      Skoro Ci o tym nie powiedzieli może uznali, że nie musisz o tym wiedzieć, w
      końcu to ich sprawa. Jeśli Twoja córka o tym wiedziała wiążąc się z nim i to
      akceptuje to w czym problem?
    • jan-w Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 22:20
      Może warto się zastanowić, dlaczego tylko tobie nikt o tym nie powiedział? Nawet
      własna córka.
    • li_lah Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 22:20
      córka nie powiedziala Ci o dziecku twojego zięcia bo obawiała się wlasnie takiej
      reakcji jaką tutaj prezentujesz czyli szok, żal, pretensje.
      pewnie bała sie ze jak Ty sie o tym dowiesz, to bedziesz przeciwna związkowi z
      dzieciatym. moze i źle zrobiła, nie bede jej oceniać, ale teraz nie ma sensu juz
      robic o to awantur. to ze on ma dziecko nie oznacza, ze jest ostatnim chamem,
      prostakiem i nie nadaje sie na męza dla twojej córki. pozdrawiam.
    • misia12347 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 22:21
      No cóż, jeśli chcesz zyc w obłudzie dalej, to możesz udwawać ze nic
      nie wiesz. Normalnie tutaj odchodza lepsze historie niz w klanie.
      Być może Twojego zięcia odwiedzi niedługo zaginiony brat bliźniak :D
      Sorry ze się nabijam, ale nie wierze, ze Twoja historia jest
      prawdziwa :)
      • tosia66 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 22:56
        Ja też nie wierzę , że jest prawdziwa . Ale niestety jest . Nic tu
        nie da krytyka , ja prosiłam tylko o poradę , ale chyba trafiłam ,
        na złe forum .
        • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 23:05
          dostalas bardzo dobre rady...wiekszosc poza jednym przypadkiem radzila Ci sie
          zastanowic dlaczego Ci nie powiezieli

          wez to sobie do serca i naprawde sie zastanow

          najprawdopodobniej jestvim ze soba cudownie...i nie chciceli zebys zrzedzeniem
          zepsula im to

          teraz kiedy wiesz...zastanow sie...zrozum ich postawe...zaakceptuj ich
          zwiazek...powiedz im ze akceptujesz

          a jesli nie akceptujesz to zatrzymaj to dla siebie i nie niszcz im zycia gledzeniem
        • agatazieba Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 23:05
          a spytaj ich, czemu ci nie powiedzieli. tylko bez żadnych pretensji. moja mama
          też jest kochana i wspaniała, za taką się uważa, ale ja nie mam ochoty dzielić
          się z nią moimi troskami. moje życie, a ona patrzy przez pryzmat swojego i nie
          potrafi się od tego oderwać.
    • kotkaaaa Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 23:23
      zrob corce prezent i gdzies miedzy wierszami daj do zrozumienia, ze
      wiesz, skoro ona sobie z tym poradzila, ty tez powinnas, nie
      powiedziala ci dlatego, ze bala sie twojej reakcji, spadnie jej
      kamien z serca, jesli nie bedziesz 'truc' na ten temat
    • widokzmarsa Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 23:29
      wkurzyłabyś się dopiero gdyby wyszło że twój mąż ma jakieś dzieciaki na boku...
      • tosia66 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 23:51
        Jezeli mój mąż miałby dziecko na boku , to może sprawa byłaby
        łatwiejsza , pewnie spakowałabym mu walizki .Tutaj jest gorzej .
        Najpierw myslałam , że zrobie aferę i będę zła za kłamstwo . A teraz
        chyba mam ochotę poczekać , bo sprawa może wyjść sama na jaw /
        kiedyś / .Córce wybaczę , ale zięciowi chyba nie . Bo zięć jest dla
        mnie miły , zbyt miły . I korzysta z mojej pomocy . Jakoś nie lubię
        oszustów . A to jest kłamstwo szyte grubymi nićmi .
        • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 18.05.08, 23:54
          corka nie jest dla Ciebie mila?

          w tej sprawie sa oboje tak samo wplatani i tak samo winni...a moze nawet
          bardziej ona bo to ona jest Twoja corka...nic Ci do jego wczesniejszego zycia
          jeslivona je akceptuje...nie musisz wiedziec

          ale widac,ze juz zwalasz wszytsko na ziecia..jaki on niedobry...ojeju...dlatego
          nie chcieli Ci powieziec
        • dzioucha_z_lasu Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 00:32
          Zięć zbyt miły?? A niby co to znaczy?? Weź Ty, kobieto, puknij się w
          głowę i zastanów, co wygadujesz. Jeśli Twoja córka nie ma problemu z
          tym, że jej mąż ma dziecko, to tym bardziej Ty nie powinnaś mieć z
          tym problemu. Nie wchrzaniaj się w jej małżeństwo, bo tylko je
          zepsujesz. Nie jesteś jego elementem, to OSOBNA rodzina, czy Ci się
          to podoba, czy nie. To raz. A dwa - zastanów się, komu pomagasz,
          zięciowi, czy swojemu dziecku? A jak zaczniesz robić bezsensowne
          afery i fochy - to komu zrobisz największą krzywdę, temu strasznemu
          zięciowi, czy swojemu dziecku? Nie przychodzi Ci przypadkiem do
          łepetyny, że w ten sposób możesz WSZYSTKIM schrzanić kawał życia? I
          po co? Jeśli Ci nie powiedzieli - to właśnie z obawy przed taką
          reakcją, widać znają Cię trochę. Zastanów się, co wolisz - spaprane
          małżeństwo swojej córki, skłóconą rodzinę, czy spokój i normalne
          życie? Nie bądź idiotką, nie dawaj pożywki do kolejnych opowieści o
          teściowych, które najchętniej by się na księżyc wysłało, bo
          zatruwają życie wszystkim dookoła i sobie samym również. Jeśli wiesz
          o tym dziecku, to powiedz, że wiesz - i koniec sprawy. Jeśli będą
          chcieli o tym porozmawiać, to na pewno to zrobią, jeśli nie - zostaw
          to w spokoju. To NAPRAWDĘ Ich sprawa, nie Twoja.
        • kanapony Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 01:00
          > Córce wybaczę , ale zięciowi chyba nie .

          wybaczac? nie rozumiem, co masz wybaczac?
          tu chyba jakaś pomyłka zaszła...

          i żeby się potem nie okazała, że decyzja o zatajeniu faktu
          posiadania dziecka wyszła od Twojej córki, której łaskawie
          wybaczysz...
        • eluch_a Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 01:27
          Nie powiedzieli ci najpewniej dlatego, że nie jest to twoja sprawa -
          to po pierwsze. Nie rozumiem, jaki ty masz związek z życiem swojego
          zięcia przed ślubem i z czego on miał ci się spowiadać. I nie masz
          tu też nic do wybaczania. Po drugie: nie powiedzieli ci zapewne
          dlatego, bo nie mieli ochoty słuchać twojego zrzędzenia, marudzenia
          i cierpienia za milijony. Nie wpychaj nosa w nie swoje sprawy.
        • kotkaaaa Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 13:34
          rany, jakas ty piiip...
          tak obraz sie na ziecia, chcesz byc tesciowa z dowcipow?
          nie twoja sprawa czy ziec ma dziecko, czy piecioro dzieci, twoja
          corka o tym wie i kwita, facet ma cie moze przeprosic za to, ze
          kiedys byl lekkomyslny? ciebie? a z jakiej racji?!
        • 81mermaid Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:38

          > Córce wybaczę , ale zięciowi chyba nie . Bo zięć jest dla
          > mnie miły , zbyt miły . I korzysta z mojej pomocy .

          Zastanowcie sie co znaczy 'korzysta z mojej pomocy' i jeszcze raz domyslcie sie
          dlaczego tesciowa jest rozzalona na ziecia wlasnie...
          • eluch_a Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:44
            No, właśnie, co to znaczy? Pytam serio autorkę wątku.
            Bierze pieniądze na tamto dziecko? Podrzuca tamto dziecko? Na jakiej
            zasadzie korzysta z pomocy?
            • 81mermaid Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:47
              z konktekstu tamtej wypowiedzi mozna wiosnkowac ze pozycza pieniazki albo cos w
              ten desen ale prosimy dla pewnosci autorke watku o sprostowanie :)
              • eluch_a Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:50
                No, właśnie sprostowanie byłoby pomocne, bo forma "pomocy"
                rzeczywiście mogłaby coś tu zmienić :)
    • iberia.pl Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 08:29
      najwazniejsze w tym wszystkim jest to, ze corka wiedziala.

      Widocznie mieli jakis powod zeby Tobie nie mowic:pewnie nie chcieli
      Cie martwic czy denerwowac.To sa ich sprawy jakby na to nie patrzec.
      Powiedz im, ze wiesz i ze jest Ci przykro, ze sie dowiedzialas od
      obcych ludzi.
    • kalina.tt Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 08:34
      Zareagowałaś tak prymitywnie na tę wiadomość, że od razu widać dlaczego ci nie
      powiedzieli. Zrzęda i dewota jesteś, w dodatku zawzięta cyt. 'nigdy nie wybaczę
      zięciowi'....dno totalne dla mnie. Nie twoja sprawa, nie twój interes. Zajmij
      się sobą.
    • mala_mee Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 08:40
      Może dlatego Ci nie powiedzieli bo przypuszczali, że może CI się to
      nie spodobać.
      Taki jest z resztą wydźwięk Twojej wypowiedzi.
    • kamelia04.08.2007 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 09:50
      a czy ty o wszystkim musisz wiedzieć? pilnuj swoich sprawa, a nie żyj życiem innych
    • suzielu Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 11:15
      Na bardzo dobre forum trafilas:) Przynajmniej masz okazje poznac obiektywne
      opinie w wiekszosci (jak mi sie wydaje) ludzi w wieku Twojej corki.
      Przedewszystkim idealizujesz zycie. Co jest zlego w tym czlowieku przez to ze ma
      dziecko? Masz szczescie ze Twoj ziec jest dla Ciebie mily, jestem pewna ze nie
      zamierzali Cie oszukiwac. Podejrzewam ze traktowali to jako prywatna sprawe.
      Jakby np byl bezplodny tez bys chciala wiedziec?
      Ja bym swojej mamie tez tego nie mowila zeby sie nie martwila (kocham ja bardzo)
      Pozatym podpisuje sie dwoma rekoma pod tym zebys im nie mieszala. Zaakceptuj!!
      Ty tez nie jestes idealna
    • biedna_biedna Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 11:35
      Tosia, dziecko to nie problem! Możesz je kochać jak swoje wnuczę.
      Nie mówili Tobie, bo pewnie się Ciebie boją. Trudno o sobie to stwierdzić, ale
      zastanów się, czy nie jesteś zbyt apodyktyczną matką?
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 11:41
      Matko, jacy wszyscy madrzy i doswiadczeni zyciowo na tym forum! Radoche wam
      sparwia mieszanie kobiety z blotem? Na prawde odbieracie jej prawo do uczucia
      zawodu z powodu zaistnialej sytuacji? Bo ja sie nie dziwie matce, dziwie sie
      corce, ze o tym nie powiedziala.
      Ale moze to dlatego, ze ja w domu dostawalam w d.pe za klamstwa. I chyba
      niektorym tez by sie to przydalo.
      • nas-daq Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 11:52
        Ale jakie kłamstwa. Przecież nie mieli żadnego obowiązku tłumaczyć
        sie z tego. To ich życie i ich decyzje. Możesz mieć żal do córki, że
        ci nie zaufała, ale z jakiej racji do zięcia? Nie musi ci sie
        spowiadać z własnego życia. To są sprawy pomiędzy nimi.
      • mojboze Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 11:57
        Też się trochę dziwię wypowiedziom.
        Mnie też by było przykro, gdybym sie o czymś takim dowiedziała od obcych. Może
        dziewczyny są tak ostre dlatego, że większość forumek to córki?
        Ale z tym przebaczaniem to też trochę przesadzasz Tosia. Nie wiem jaka jest
        sytuacja zięcia, ale każdy zasługuje na domniemanie niewinności :))
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 13:11
          rzeczywiscie - wybaczanie/brak wypaczenia - to juz duze slowa. Ale wyobrazmy
          sobie taka sytuacje: corko wychodzi za maz, matka traktuje swojego ziecia jak
          syna, przyjmuje do swojej rodziny - a on przed nia ukrywa swoja dosc istotna
          sprawe rodzinna. Czy to w porzadku? Czy aby napewno to nie jest sprawa
          matki/tesciowej? Rozumiem, gdyby matka byla gdzies tam na uboczu tej rodziny,
          ale z opowisci wynika ze nie do konca tak bylo.

          Pytanie w sumie kluczowe: czy autorka jest rozazlona faktem ukrycia prawdy, czy
          tez z powodu ojcostwa ziecia?
          • a.part Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:15
            ciekawa jestem czy taki obowiazek co do tłumaczenia sie ze swojego życia
            obowiązuje również teściową?
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:38
              ale on nie ma sie tlumaczyc. poinformowanie a tluaczenie sie z czeogokolwiek to
              jednak inne pojecia.
              • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:43
                a tesiowa musi informanowac o wszytskim?
                odpowiedz
              • a.part Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:47
                a on przed nia ukrywa swoja dosc istotna sprawe rodzinna.

                czyli teściowa tez powinna poinformować o swoim życiu seksualnym?
                • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:48
                  alez manipulujesz!
                  • a.part Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:52
                    nie manipuluję tylko to tak samo intymne sprawy :)))
                    dlaczego tylko jedna strona ma informować może on by nie chciał puszczalskiej
                    teściowej np :)))
                    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:55
                      czyli posiadanie dziecka pozamalzenskiego traktujesz jako puszczalstwo?

                      nie chodzi o dyskutowanie spraw lozkowych - nikogo nie powinno tesiowej
                      obchodzic co chlopak lubi robic w lozu i z kim w nim bywal przed zawarciem
                      malznstwa. tu chodzi o sprawy RODZINNE!
                      • premeda Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:57
                        Raczej jego żonę powinno interesować, czy na pewno jakiegos syfa ze
                        swoich wcześniejszych kontaków swksualnych mąż jej nie przekaże ;)
                        • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:05
                          tak bo oczywiscie ona przed slubem byla na pewno dziewica...litosci
                          • premeda Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:17
                            Ja tam uważam, że takie kwestie dobrze jest omawiać, a nie później
                            zgrzytanie zębami, bo czymś mnie ktoś zaraził.
                            • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:23
                              masz przyjaciolke...
                              wiesz,ze jak jej o czyms powiesz to bedzie gledzic, wypominac i truc Ci tylek do
                              konca zycia...bedzie Ci przeszkadac zyc...bedzie stwarzac problemy miedzy Toba a
                              kims innym...
                              mowisz jej czy nie mowisz?
                              • premeda Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:29
                                Ale kurna co ma przyjaciółka do np. ryzykownych zachowań łóżkowych
                                mojego faceta?
                                • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:31
                                  alez ziec nie jest facetem Tosi!!

                                  i posiadanie dziecka nie jest "ryzykownym zachowaniem"....kazdy ma prawo miec
                                  tyle dzieci ile chce...i jesli ktos wiaze sie z osoba posiadajaca dziecko to nie
                                  ma w tym nic zlego

                                  przyznasz mi zapewne racje w watku:
                                  "jestem samotna kobieta po przejsciach z kilkutetnim dzieckiem, czym mam szanse
                                  na jakikolwiek zwiazek"
                                  • premeda Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:50
                                    No owszem dziecko jest zięcia i jest on za nie odpowiedzialny i tak
                                    np. chociażby w przypadku kryzysu finansowego będą musieli wydatki
                                    na to dziecko uwzględniać. Do tego dochodzi jeszcze sytuacja, że
                                    wnuczęta Tosi będą mieć rodzeństwo w postaci tego dziecka. Dziecka
                                    nie da się porzecież ukryć, to nie choroba. Córka z mężem swoim
                                    postępowaniem mocno nadszarpnęła zaufanie Tosi, nie bardzo chyba
                                    wiedząc co chcą tym uzyskać.
                      • a.part Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:02
                        dlaczego facet ma informować o efektach swojego życia seksualnego?? I to do tego
                        jeszcze obcą kobietę?
              • kora3 Maż i żona to odrebna komórka :) 20.05.08, 08:06
                Gdyby ukrywał to przed żoną - faktycznie tylko do wylotu taki gosc.
                Ale wygląda na to, ze oboje ukrywali to tylko przed "mamusią" -
                dlaczego? Jasna sparwa - bo spodziewali się jaka bedzie reakcja.
                Matka, ojciec , rodzeństwo - to jedne z najblizszych osób, racja.
                ale nie obliguje to zcłowieka, do mówienia o WSZYSTKIM, jesli nie
                ma ochoty.

                Osobiście znam przypadek taki: mamusia b. kosciolowa :) i
                synek "zeznał" jej, zę synowa oprzed ślubem nie byą dziewicą:) -
                mammusia nie omieszkala z ponad 25-letnią synowa na ten temat
                POROZMAWIAC. Naturalnie uslyszała, ze to nie ejst jej sparwa :) Bo
                cóz innego, ale sam fakt, ze mąż - nawet jeśli to dla niego wazne,
                czy dla jego rodziny, o takich rzeczach informuje swoją matke jest
                porazający
        • premeda Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:55
          Ale jak rozumieć "domniemanie niewinności", że jakaś dziewczyna go
          wrobiła? To przepraszam ale wtedy powinno być "domniemanie głupoty"
      • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 13:51
        to nie bylo klamstwo a niespowiadanie sie

        nie rozumiem Twoich "przyjela jak syna blabla"..zrzucanie winy na ziencia bo
        coreczka jest swieta tak? Tylko ze dla syna tesiowa jest nikim...zwyczajna
        "znajoma"...to nie jest rodzina...dla tej tesiowej rodzina jest corka...i to ona
        powinna powiedziec...to ona mozevbyc czemukolwiek "winna"

        tyle,ze jak czlowiek sie usamodzilnia to nie musi spowadac sie ze wszytskiego
        rodzicom...nikt nikomu nie musi nic mowic...jedynie moze jesli zechce

        oczywiscie,ze tesiowej moze byc przykro....kazdemu moze byc przykro ze nie jest
        obdazanym zaufaniem i dowiaduje sie pokatnie..bez wzgledu czy sprawe zataja
        corka czy przyjaciolka...ale zamiast zwalac wine trzeba zastanowic sie "dlaczego
        oni mi nie ufaja i nie mowia o swoich sprawach?"
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 13:56
          no i kobiecie jest przykro! i o tym pisze. a wy ja tutaj od najgorszych. tesiowa
          to jednak rodzina, moim zdaniem, i wypada byc z nia szczerym. nie wiem kto tutaj
          bardziej nawalil - corka czy ziec, ale moim zdaniem nie zachowali sie ladnie.
          tez mialabym zal. sczegolnie, ze z tego co pisze aytorka, wydawalo sie jej, ze
          miedzy nia a zieciem byla swoista wiez.

          nie mozna tez wszystkich zachowan dzieci tlumaczyc bledami rodzicow.
          • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:16
            nie mozna tez wszytskich niedociagniec rodzicow zrzucac na dzieci

            nie mozna obwiniac innych za to,ze inni nam nie ufaja

            jesli pojawia sie brak zaufania to w najwiekszej mierze wina lezy po stronie
            nieobdarowanej

            i takie porady dostala tesiowa od wszytskim pokolei...dopiero kiedy zaczela
            wymigiwac sie tym,ze porady nie sa po jej mysli nie dlatego,ze sie myli lecz "to
            nie to forum"....i kiedy zaczela wyrzucac swoje "przykrosci" i "frustracje" na
            ziecia pojawily sie ostrzejsze wypowiedzi, ale nadal z tym samym sensem
            wypowiedzi...bo zrzucanie winy na ziecia a nie coreczke moze byc przyczyna dla
            ktorej zapewne nie powiedziano jej..
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:37
              ostre wypowiedzi byly od samego poczatku. widze tu solidarnosc mlodych babek,
              ktore raptem kilka lat temu nabraly finsowej niezaleznosci i traktuja te
              niezaleznosc jak twierdze w kontaktach z rodzina. nie rozumiem tego.
              • 81mermaid Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:40
                tak to jest znowuwzyciuminiewyszlo ze na tym forum wiekszosc lasek piszacych nie
                umia sie pokusic o chwile obiektywizmu...ale zobaczymy jakie one beda w roli
                tesciowej ;) pewnie 'idealne' ;)
              • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:57
                pokaz mi taka "ostra" wypowiedz w jednych z pierwszych postow...np ograniczmy
                sie czasowo do 10 postow

                brak Ci argumentow wiec zchodzisz navosobiste szczypanie..ale ja sie nie dam

                tesciowa jest tylko "znajoma" z prostej przczyny...miedzy zieciem a tesciowa nie
                ma powiaznia krwi...tesiowa dla ziecia to taki sam twor jak jego kolega...albo
                jeszcze inaczej: kolezanka zony (po rozwodzie nie musi jej "znac" tak jak nie
                musi "znac" kolezanek zony)...jesli ziec nie chce nie musi tesiowej nawet
                znac..jesli chce i wchodzi w "przyjacielskie" stosunki lacza go z tesiowa takie
                same zasady jak z przyjaciolmi...

                dorosla corka tez nie jest zobowiazania wyspiewywac wszytskiego rodzicom...i tu
                zadam Ci pytanie: opowiadasz rodziocom o swoich sprawach lozkowych?..jedyne co
                corke moze bardziej zobowiazywac to "wdziecznosc" za utrzymywanie i
                swiadomosc,ze rodzice moga brdziej obiektywnie patrzec na jej zycie (moga ale
                nie musza/maga tez byc rownie nieobiektywni-to zalezy od nich i to ksztaltuje
                chcec zwierzania sie)

                rozumiem,ze przejscie bez reakcji wobec mojej wypowiedzi o wiekszej "winie"
                corki nad wina ziecia przyjmujesz z uznaniem skoro nie podnioslas zadnego
                argumentu przeciw

                tak samo z argumentem o "winie" osoby nieobdazanej zaufaniem...rozniez nie
                podwazylas tego

                i teraz cos do Twojego wywodu o solidarnosci...to nie jest zadna
                solidarnosc....to poprostu swoadomosc swojej odrebnosci i
                indywidualnosci...swiadomosc sowjego prawa do zycia takiego jakie sie sobie
                samemu wybierze...to swiadomosc tego,ze nie mozna zyc jak woł uczeniony do
                wozu...ze sie samemu za siebie odpowiada wiec samemu sie decyduje....to jest
                wolnosc..nie rozumiesz tego?
                • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:10
                  > pokaz mi taka "ostra" wypowiedz w jednych z pierwszych postow...np ograniczmy
                  > sie czasowo do 10 postow

                  ok, moze nie byly super ostre, ale wszystkie zakladaly, ze ta nieufnosc to
                  napewno wina matki. a tego nie wiemy. poza tym, pozbawialy one matke prawa do
                  uczucia zawodu/niesmaku/niezadowolenia, do ktorych ma ona moim zdaniem pelne prawo.

                  > brak Ci argumentow wiec zchodzisz navosobiste szczypanie..ale ja sie nie dam

                  a w moich oczach Ty nie masz argumentow. tyle postow na forum napisalas, i nie
                  zauwazylas, ze argument o braku argumentow jest baaardzo subiektywny? i nie
                  rozumiem, czemu te romowe traktujesz w kategorii dawania sie?

                  > tesciowa jest tylko "znajoma" z prostej przczyny...miedzy zieciem a tesciowa ni
                  > e
                  > ma powiaznia krwi.

                  super, czyli zona to tez znajoma, przezciez wiezow nie ma.

                  > dorosla corka tez nie jest zobowiazania wyspiewywac wszytskiego rodzicom...i tu
                  > zadam Ci pytanie: opowiadasz rodziocom o swoich sprawach lozkowych?

                  ale nie chodzi o romowie io sprawach lozkowych, a o sprawach rodzinnych.
                  robienie z tego lozkowej historii to zwykla manipulacja.

                  > rozumiem,ze przejscie bez reakcji wobec mojej wypowiedzi o wiekszej "winie"
                  > corki nad wina ziecia przyjmujesz z uznaniem skoro nie podnioslas zadnego
                  > argumentu przeciw

                  sluchaj, twoje zdanie ani mnie ziebi ani grzeje. Twoja analiza o braku
                  odpowiedzi jest dosc zabawna, nie mam czasu ani przede wszystkim ochoty na
                  dokladna analize Twoich postow.

                  > i teraz cos do Twojego wywodu o solidarnosci...to nie jest zadna
                  > solidarnosc....to poprostu swoadomosc swojej odrebnosci i
                  > indywidualnosci...swiadomosc sowjego prawa do zycia takiego jakie sie sobie
                  > samemu wybierze...to swiadomosc tego,ze nie mozna zyc jak woł uczeniony do
                  > wozu...ze sie samemu za siebie odpowiada wiec samemu sie decyduje....to jest
                  > wolnosc..nie rozumiesz tego?

                  gdzie nie spojrzec - tyrady o indywidualnosci, wolnosci wyborow, prawa do
                  odmiennosci. wszyscy moi drodzy indywidualiscie piszecie to samo, pod linijke.
                  ja mam taki indywisupalizm w d.pie.
                  • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:21
                    > ok, moze nie byly super ostre, ale wszystkie zakladaly, ze ta nieufnosc to
                    > napewno wina matki. a tego nie wiemy. poza tym, pozbawialy one matke prawa do
                    > uczucia zawodu/niesmaku/niezadowolenia, do ktorych ma ona moim zdaniem pelne pr
                    > awo.

                    pokaz mi gdzie ktokolwiek zabranial jej tego...
                    nieufnosc wobec kogos jest w najwiekszej mierze wina tegovkogos..jesli ktos nie
                    daje podstaw do zaufania mu to mu nie ufam...zrozumialas...prosciej sie nie da

                    > a w moich oczach Ty nie masz argumentow.

                    no tak...jesli cos jest dla Ciebie niewygodne to poprostu olewasz to..ja jednak
                    zadalam Ci jazsne pytania i nie uzyskalam na nie odpowiedzi...argumenty tezvbyly
                    ale zbyt dobitne i niewygodne dla Ciebie

                    > super, czyli zona to tez znajoma, przezciez wiezow nie ma.

                    zona jest kims z kims sie zaklada nowa rodzine w celu wlaczenia i przekazywania
                    dalej wiezow krwi...
                    masz racje....byla zona (po rozwodzie) nie jest juz rodzina...no chyba,ze
                    uwazasz,ze jak ktos mial 10 zon to kazda dla kazdej jest rodzina...i kazda
                    tesiowa tez

                    > ale nie chodzi o romowie io sprawach lozkowych, a o sprawach rodzinnych.
                    > robienie z tego lozkowej historii to zwykla manipulacja.

                    alez to sa rozniez sprawy lozkowe to po pierwsze...po drugie to sa sprawy ktore
                    tesiowej w zaden sposob nie dotycza

                    > gdzie nie spojrzec - tyrady o indywidualnosci, wolnosci wyborow, prawa do
                    > odmiennosci. wszyscy moi drodzy indywidualiscie piszecie to samo, pod linijke.
                    > ja mam taki indywisupalizm w d.pie.

                    zwroc uwage na paradoks...ja swoja wolnoscia przyzje Ci prawo do bycia wołem
                    jesli tylko tego chcesz :D
                    wolnosc i indywidualnosc oznacza rozniez,ze jesli tylko zechcesz mozesz byc
                    niewolnica kazdego i nikt Cie nie moze zmusic do zycia jako calkowicie
                    samodzielna jednostka
                    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:24
                      te osobiste wycieczki nazywasz sila argumentow? szkoda czasu na dyskusje z Toba.
                      EOT.
                      • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:28
                        osobista wycieczke zastosowalam dopiero teraz w poprzednim poscie...i to tylko
                        poto zeby pokazac Ci ze wybierajac niewolnictwo tez korzystasz z prawa do
                        wolnosci osobistej;]

                        pokaz mi choc jedna osobista wycieczke we wczesniejszych postach...i domyslam
                        sie,ze znow pozostanie to bez odpowiedzi z jasnych powodow...
                        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:35
                          dziewczyno, to co robisz jest poprostu smieszne. nie mam zamiaru z Toba pisac,
                          bo to zwykla strata czasu. kropka. interpretuj to sobie jak Ci sie podoba.

                          jeszcze moja super osobista wycieczka: to nie pierwszy watek w ktorym zauwazam,
                          ze nie piszesz nic odkrywczego, ba, bywasz nudna, a robisz z siebie znawce
                          zycia. zastanow sie czasem: czy ja rzeczywoscie mam cos ciekawego do powiedzenia?
                          • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:44
                            rozumiem,ze strata czasu nie bylobym Ci potakiwala...fantastyczne rozumowanie

                            ktos kto ma odmienne spojrzenie na jakas sprawe jets nudny, nieodkrywczyvi nie
                            zna zycia...bo Tylko Ty go znasz...fantastyczne

                            zastanow sie czasem: czy ja rzeczywoscie mam cos ciekawego do powiedzeni
                            > a?

                            nie masz...bo za kazdym razem kazda moja wypowiedz przekrecasz tak zeby wywrocic
                            kota ogonem i nie odniesc sie w zaden sposob do tego o czym rozmawiamy

                            jako,ze odkrylam,ze nie masz nic do powiedzenia w temacie i piszesz dla samego
                            pisania...pisz co chcesz...ja nie bede Ci potakiwac zebys poczula sie lepiej

                  • taki_s_obie znowuwzyciuminiewyszlo 19.05.08, 15:23

                    jedna z wczesniejszych wypowiedzi tosi(autorki):

                    >Jezeli mój mąż miałby dziecko na boku , to może sprawa byłaby
                    >łatwiejsza , pewnie spakowałabym mu walizki .Tutaj jest gorzej .


                    czytam: - tu corce nie moge spakowac walizek i MUSZE rozmawiac dalej z zienciem.


                    >Najpierw myslałam , że zrobie aferę i będę zła za kłamstwo . A teraz
                    >chyba mam ochotę poczekać , bo sprawa może wyjść sama na jaw /
                    >kiedyś /

                    czytam: - no kur..wa olali mnie, nie moge wpierniczyc sie do nich, nawet wlasnych humorow nie moglam zademonstrowac, ale poczekam sobie, przyjdzie koza do woza.


                    >.Córce wybaczę , ale zięciowi chyba nie .

                    czytam: - corka moje dziecko, wiec moze mnie wejsc na glowe i nafajdac. ziec nie. to obcy czlowiek.


                    >Bo zięć jest dla mnie miły , zbyt miły . I korzysta z mojej pomocy .
                    >Jakoś nie lubię oszustów . A to jest kłamstwo szyte grubymi nićmi .


                    czytam:- nawet dran nie stwarza pretekstu, zebym sie na nim wyladowala i jeszcze swinia ma do tego czelnosc traktowac mnie normalnie i korzystac z normalnej pomocy w rodzinie.

                    znowuwzyciuminiewyszlo, prosze ciut dystansu. :))
                    ja wlasnej matki tez nie informowalem ile razy w tygodniu mam seksik z wlasna zona.
                    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: znowuwzyciuminiewyszlo 19.05.08, 15:27
                      no to bardzo oczytany jestes. pradopodobnie popelniasz ten sam blad co ja w
                      interpretacji tej historii - czytasz miedzy wierszami. kazdy z nas to w tym
                      watku zrobil, szkoda ze autorka nie pofatygowala sie wytlumaczyc pewnych
                      niejasnosci. moze zatem to prowokacja?

                      dystans ok, ale czemu tylko mnie o to prosisz? a co z osobami ktore zbesztaly
                      autorke niemilosiernie?
                      • tygrysio_misio Re: znowuwzyciuminiewyszlo 19.05.08, 15:29
                        > dystans ok, ale czemu tylko mnie o to prosisz? a co z osobami ktore zbesztaly
                        > autorke niemilosiernie?

                        nadal powolujesz sie na swoje fantazje...wymien te osoby
                      • taki_s_obie Re: znowuwzyciuminiewyszlo 19.05.08, 15:38
                        znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

                        > no to bardzo oczytany jestes. pradopodobnie popelniasz ten sam blad co ja w
                        > interpretacji tej historii - czytasz miedzy wierszami. kazdy z nas to w tym
                        > watku zrobil, szkoda ze autorka nie pofatygowala sie wytlumaczyc pewnych
                        > niejasnosci. moze zatem to prowokacja?
                        >
                        > dystans ok, ale czemu tylko mnie o to prosisz? a co z osobami ktore zbesztaly
                        > autorke niemilosiernie?


                        bo dla mnie, kazdy ma prawo do wlasnego zycia, zwlaszcza jezeli juz jest na
                        wlasnych smieciach i "zbesztaly" slusznie za wpierniczanie sie do nie jej zycia.
                        przeciez to dziecko ziecia nie jest JEJ wnukiem. co ona ma do niego - zadne
                        zobowiazania. to problem corki, nie jej.
                        moze jestem nadwrazliwy, ale czytajac jej wypowiedzi odnioslem wrazenie, ze
                        autorka traktuje teraz ziecia (nie corke) jak cos brudnego, podczlowieka, ktory
                        nie jest warty JEJ corki. ta podwojna moralnosc mnie wzburza.
    • premeda Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 14:49
      Widzę, że prawie wszyscy naskoczyli a ja mam pytanie czy córka z
      mężem korzysta z Pani pomocy finansowej?
    • bertrada Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:05
      Milczenie to nie kłamstwo. Nie pytałaś to też nie dostałaś
      odpowiedzi.

      Człowiek ma w genach zakodowaną uczciwość, szczerość i
      prostolinijność i taki też się rodzi. Łżeć musi się nauczyć. I w
      niektórych rodzinach uczy się bardzo szybko. Bo jak kilka razy
      dostanie łomot za mówienie prawdy a święty spokój za milczenie lub
      kłamstwo to zaraz nauczy się co jest bardziej opłacalne.

      A skoro ty nie potrafisz z godnością znieść prawdy i nie wykorzystać
      jej przeciwko innym, to nie dziw się, że jesteś permanentnie
      niedoinformowana. Zresztą w poprzednich odpowiedziach wystarczająco
      dokładnie zostało to przedstawione.

      A twierdzenie, że skoro oni są zależni od ciebie to mają ci się
      spowiadać ze wszystkiego i znosic twoje impertynencje, zrzędzenie i
      bóg wie co jeszcze świadczy, że całkiem ci się w głowie
      poprzewracało. Niewolnictwo się skończyło a przemoc ekonomiczna jest
      przestępstwem. I ciesz się, że skończyło się to wszystko na
      ignorowaniu ciebie. Bo mogli się całkowicie od ciebie odciąć i nawet
      na święta nie powiedzieć całuj mnie w dupę. I jak się nie zmienisz
      to pewnie tak się to wszystko skończy.

      • eluch_a Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:17
        Ale to nawet nie o to chodzi. Ja się po prostu zastanawiam jaki
        związek ma teściowa z przedślubnym życiem zięcia. Być może, skoro
        jej córka wie o dziecku z poprzedniego związku, to ona nie chciała
        informować matki o tym stanie rzeczy, a na zięciu się wszystko
        zmagazynowało. I tak naprawdę to sprawa córki tej Pani jest, a nie
        jej samej. Chyba, że rzeczywiście teściowa daje zięciowi pieniądze,
        które idą na dziecko z poprzedniego związku - ale też nie nazwałabym
        tego kłamstwem i oszustwem, tylko przemilczeniem nieco nie fear.
        Jeżeli teściowa nie jest w żaden sposób związana z tamtym dzieckiem,
        to to nie jej brocha. Nie wiem, co moja ewentualna teściowa miałaby
        mieć do mojego życia teraz.
        • bertrada Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:28
          Bo pewnie należy do tych osób, które nie mają własnego życia i
          własnych zainteresowań i koniecznie chcą żyć życiem innych. I cały
          otaczający świat traktują ja jeden wielki legoland z ludzikami,
          którymi można sterować. To świadczy o skrajnej niedojrzałości
          emocjonalnej i lęku przed wzięciem swojego życia w swoje własne
          ręce, co wiązałoby się z wzięciem odpowiedzialności za swoje czyny.
          Bo władca marionetek zazwyczaj nie poczuwa się do odpowiedzialności
          za swoje błędne decyzje. Jak coś pójdzie nie tak, to umywa ręce i
          twierdzi, że to nie jego sprawa i on niczego nie kazał.

          To są cechy sosjopaty. Fritzl pewnie też tak zaczynał. W końcu sam
          się przyznał że miał obsesję na punkcie kontrolowania innych.
          • tygrysio_misio Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:33
            "władca marionetek"
            dobre i celne okreslenie, niekoniecznie do tego przypadku, ale ogolnie do
            niktorych zachowan ...ale to taka dygresja
        • mhanutka Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 15:35
          Ja też swojej mamie nie mówię o wszystkim, choć mam z nią bardzo
          dobre relacje. A to dlatego, że to co dla mnie jest małym problemem,
          dla niej może być sprawą wagi państwowej, bedzie sie gryzła,
          zamartwiała i snuła przygnębiające prognozy. Zdrowiej dla niej,
          jeśli nie wie, choć są to sprawy mniejszego kalibru niż dziecko.
          Jeżeli córka pogodziła się z tym, że mąż ma dziecko, to tym bardziej
          nie powinnaś się do tego mieszać, bo co to zmieni?
          • tosia66 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 22:42
            No tak rozpętała się fala krytyki , głównie o tym , że zięć nie jest
            moją rodziną , a córka nie musi mnie o niczym informować . Pewnie
            tak jest w niejednej rodzinie . Gdybysmy żyli daleko od siebie to
            może mnie by nie zdziwiła taka informacja . Ale jesteśmy w kontakcie
            codziennym . Trudno tu na forum opisywać nasze życie i nawet się
            nie da . Ja uważam , ze powinnam wiedzieć , że mój zięć ma dziecko .
            I tylko tyle . Myslę , że każda z Was gdyby miała taką sytuację też
            by była w szoku .Tym bardziej , że dla mnie był młodym kawalerem ,
            bez przeszłości . A teraz wiem , że przez parę lat miał rodzinę -
            tylko żyli bez ślubu . Dodam , że nie mam nic przeciwko osobom ,
            które żeniąc się miały juz dzieci , lub mężów . Sama wyszłam za
            faceta , który miał dziecko . Więc nie widzę potrzeby takiej
            krytyki . Po prostu teraz wiem , że ich życie będzie inne niz
            myslałam . I jest mi przykro , że nie wiedziałam .To tyle .
            Pozdrawiam .
            • agatazieba Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 23:24
              kontakt codzienny jest bardzo powierzchowny, bo skupia się na codziennych
              sprawach. rozumiem, że jesteś w szoku, ale sama spowodowałaś tę krytykę pisząc o
              tym całym wybaczaniu i zastanawiając się jak będzie fajnie im dosr.., kiedy się
              wreszcie wyda.
            • 81mermaid Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 20.05.08, 06:19
              prosimy nadal o odp.na nasze watpliwosci i czytanie wszystkich wypowiedzi
              tosiu-nie wszyscy najechali na ciebie przeciez
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=79731694&a=79754754
    • kedrok1 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 23:43
      bali się powiedzieć i tyle ;) Sam tez bym się bał ;) A niejedna "kochana mama"
      wybiła takie związki dziecku? ;)
      • kedrok1 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 19.05.08, 23:45
        znaczy z głowy by wybiła ;)
    • kol.3 Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 20.05.08, 06:40
      Wydaje mi się Tosiu, że niepotrzebnie ustawiasz się w małżeństwie
      swojej córki w jednej z głównych ról. I niepotrzebnie oskarżasz
      zięcia i córkę.
      Wiedzieli że wiadomość o dziecku Cię nie uszczęśliwi, wobec tego nic
      nie mówili.
      To w końcu ich bardzo osobista, intymna sprawa, z którą oni sami
      musieli się uporać. I lepiej trzymaj się od takich spraw z daleka.
    • iwonaje Re: Dowiedziałam się , że zięć ma dziecko ... 20.05.08, 07:51
      Rozumiem Twoje rozżalenie - do dawania pieniędzy to jesteś "kochaną
      mamusią", a poza tym uważają Cię za obcą babę co nie powinna się w
      ich sprawy wtrącąć i cokolwiek wiedzieć. Teraz już wiesz jacy są i
      pora wyciągnąć wnioski. Zajmij się swoim życiem i swoje pieniądze
      wydawaj na swoje potrzeby i przyjemności.
    • kora3 Musisz sobie uswiaomic jedną rzecz 20.05.08, 07:58
      moja droga - zięc jest mezem Twojej córki, a nie Twoim!
      Gdyby ja okłamywał- inna sparwa, ale Ty po prostu nie musialaś o tym
      wiedziec:)
      To sparwa Twojej córki, ze zdecydowala się na malzeństwo ( z tego co
      piszesz - udane) z gosciem, który ma dziecko. To, dlaczego ukrywalą
      ten fakt przed Toba jest jasne, choćby na podstwie Twego postu - nie
      byłoby łatwo przekonac Cię,z e gosc z dzieckiem zasluguje na Twoją
      córke, wiec przemilczeli ten fakt wobec Ciebie, nie mieli do Ciebie
      po prostu zaufania. Zastanów się - dlaczego?

      Wg mnie powinnas powiedzieć córke, ze wiesz, łagodnie i bez
      pretensji, powiedzieć, ze Ci przykro, iż dowiedziałas sie tearz i
      nie od nije, czy nie od nich, ale gdzies pokątnie, wysłuchać co
      mówi/mówią i zamknac temat, bio to nie ejst Twoja sprawa. Koniec na
      tym
      • rasgeea Re: Musisz sobie uswiaomic jedną rzecz 20.05.08, 08:00
        amen
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka