Dodaj do ulubionych

samotność w związku

23.05.08, 15:22
Wiem,że temat był już wielokrotnie poruszany, ale musze z siebie
wyrzucic cały zal bo chyba pęknie mi serce. Jestem w związku z
człowiekiem, na którym bardzo mi zależy.Właściwie jest to pierwszy
mężczyzna w którym zakochałam sie naprawdę.Staram sie dawać z siebie
jak najwięcej, dla mnie uczucie poparte jest czynami a nie samymi
słowami.Tu zaczyna sie problem.Z jego strony nie czuje
zaangażowania, nie chodzi o to zeby zaraz tracić glowe, tylko o
jakieś miłe drobne gesty.Mam wrażenie, ze on cały czas myśli o
swojej byłej dziewczynie.Nie wiem dlaczego, zabrzmi to absurdalnie,
ale od jakiegoś czasu intuicja podpowiada mi ze właściwie jemu jest
ze mna wygodnie i nic poza tym...strasznie jest mi zle
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: samotność w związku 23.05.08, 15:26
      wyluzuj kolezako, wazne, ze jestescie razem, mnie nikt nie chce,
      faceci jawnie wola inne i wcale nie jest im ze mna wygodnie, to
      dopiero katastrofa :)
      • simon_r Re: samotność w związku 23.05.08, 15:31
        No cóż maha... jeśli w realu też jesteś taka pokręcona to cóż się dziwić.

        -------------------
        Sudoku wciąga..
        • olgad28 :( 23.05.08, 15:37
          Właściwie to nawet nie mam sie komu zwierzyć.Dół mnie jakiś
          dopadł...znowu ja zaproponowałam M wspólny wyjazd na weekend-on
          łaskawie sie zgodził :( co ja mam zrobić zeby choc trochę zaczął sie
          starac...
          • cheekymonkey Re: :( 23.05.08, 15:39
            przestań sie starać ty
            • olgad28 Re: :( 23.05.08, 15:43
              Jezeli zalezy mi na kimś nie potrafie tak po prostu przestać sie
              starać.chyba nie jestem zbyt mądra :(
              • cheekymonkey Re: :( 23.05.08, 15:45
                no spróbuj sie starać trochę mniej, to czasem tak jest, że po co ma się on
                starać, jak nie musi?
              • enia17 Re: :( 23.05.08, 15:50
                moja droga,

                w pazdzierniku zeszlego roku zalozylam podobny do twojego watek.
                bylam z kims od roku, ale czulam sie b. samotna.
                wlasnie brakowalo mi okazywania uczuc z jego strony (zwlaszcza pod
                koniec zwiazku) oraz intuicja mi podpowiadala ze jego byla
                dziewczyna to jeszcze nie jest zamkniety rozdzial.
                az mnie scisnelo w dolku jak sobie przeczytalam twoj post bo to ja z
                zeszlego roku i wiem jak sie czujesz.
                a jak to sie dalej potoczylo..rozstalismy sie w pazdzierniku
                wlasnie...bolalo do grudnia.
                przestalam o nim myslec.zajelam sie swoimi sprawami,poznalam nowych
                facetow etc.
                z perspektywy czasu widze (nie mowie ze tak jest w twoim przypadku)
                ze to nie byla milosc,tylko zwykle wygodnictwo,wolelismy byc razem,
                niz sami,ja sie tez od niego uzaleznilam emocjonalnie (zyje poza
                Polska i byl mi najblizsza osoba)

                moja rada dla Ciebie jest taka zebys szla za glosem intuicji.
                nie bedzie lekko,ale mysle ze sam fakt ze umieszczasz taki post jest
                czerwonym swiatlem!moze pogadaj z nim ale watpie czy to cos zmieni.
                szkoda zycia na tkwienie w bylejakim zwiazku!
                czas lagodzi wszystko a trudne dosw. wzmacniaja i rozwijaja!
                bardzo wazne jest abys miala siatke wsparcia w tym
                wszystkim,zyczliwe osoby ktore pomoga.

                sciskam!!!
                • olgad28 Re: :( 23.05.08, 16:02
                  dziękuję Ci za ciepłe słowa.Rozmowa była ale usłyszałam, ze on boi
                  sie otworzyć.Niestety cos mi podpowiada, ze traktuje
                  mnie "tymczasowo", i cały czas liczy na to ze odmienie sie jego
                  byłej i ze do niego wróci.
                  Niestety ja bardzo sie do niego juz przyzwyczaiłam, zakochałam...
                  Mój wcześniejszy związek skończył sie bardzo źle-długo leczyłam sie
                  z depresji. poznałam M i nagle zaczęło mi sie wydawać ze spotkałam
                  na swojej drodze wspaniałego, wrazliwego człowieka.Niwestety okazuje
                  sie, że on potrafi tylko brać a nic nie daje z siebie.
                  • enia17 Re: :( 23.05.08, 16:09
                    idz za glosem serca wobec tego.
                    on "wyplynal" na fali poprzedniego nieudanego zwiazku.
                    szkoda zycia,naprawde...

                    trzymaj sie!dasz rade!
                    • cheekymonkey Re: :( 23.05.08, 16:14
                      intuicja jest zwykle dobrym doradcą...

                      tylko my jej często nie słuchamy :((
                      • mysiaa14 Re: :( 23.05.08, 16:19
                        przeraża mnie to, ze jest możliwe zebym znowu sie pomyliła. czemu
                        intuicja nie ostrzegala mnie, kiedy Go poznałam? tylko teraz kiedy
                        naprawde mi zależy, mam przeczucie ze coś jest nie tak :(
                        • cheekymonkey Re: :( 23.05.08, 16:22
                          może dopiero teraz dałaś jej dojść do głosu?nei wiem, my chyba często tak robimy
                          - zagłuszamy nasze przeczucia, bo czegoś tak bardzo chcemy, że potrafimy różne
                          rzeczy sobie wmawiać, albo innych nei zauważać.
                          Zakochałaś się w nim może, teraz emocje nieco opadły, zmieniły się i widzisz
                          więcej... nie wiem
        • mahadeva Re: samotność w związku 23.05.08, 15:53
          ale gdziez ja jestem pokrecona? :)
          • olgad28 Re: samotność w związku 23.05.08, 16:04
            :(
    • i.see.you.baby Re: samotność w związku 23.05.08, 16:05
      bardzo ladnie napisala Ci enia17, nic dodac nic ujac. a jesli KOBIECA intuicja
      cos podpowiada to nalezy jej zaufac... trzymaj sie cieplo:)
    • zbanowany-zbanowany-diabel 8 B121142522820905448 26.05.08, 20:00
      A16879812651219565056
    • kasiaaa00 Re: samotność w związku 27.05.08, 23:37
      miałam bardzo podobny problem do Ciebie ..a może jeszcze mam..
      Kiedyś byłam z kimś na kim jakoś mi zależalo...ale zostawił mnie i
      przez długi czas bylam sama po części z wyboru, dopóki nie
      poznałam jego...starał sie o mnie jak nikt, pomimo obaw i złych
      doświadczeń postnowiłam,że spróbuje i było fajnie dopóki przestał
      odpisywać... dzwonić usprawiedliwiając się ciągłym brakiem
      czasu..ale ja byłam cały czas wyrozumiała, to ja dzwoniłam,
      czekałam , strałam się jak nigdy i o nikogo on nic...każda rozmowa
      kończyła się tym,że boi się otworzyć..pomimo braku zaangażowania z
      jego strony nadal się bardzo starałam..aż w końcu
      usłyszałam "zostańmy przyjaciólmi"...minęło 2 miesiące, a ja nadal
      tęsknie.Pewnie w innej sytuacji napisałabym,żebyś sobie dała
      spokój..ale wiem jak to jest trudne..może to Ty teraz bądz "mniej
      dostępna"niech on się zacznie starać..jeśli mu zalezy nie da Ci
      odejsc....buziaki
    • ryganta samotność w związku 28.05.08, 15:50
      Rzeczywiscie moim zdaniem jest to troche dziwne. Bo ja bedac w
      zwiazku bym starał sie do tego niedopuscic. Dla mnie zwiazek musi
      oznaczac jednosc i wzajemne oddanie sobie. No ale cóz w zyciu bywa
      inaczej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka