Dodaj do ulubionych

gościnność a ściaganie butów :/

04.12.08, 12:00
Mam głupi problem, ale nie daje mi spokoju. Otóż chodzi o
zdjemowanie butów przez gości. Mieszkam wraz z mężem i dzieckiem u
moich rodziców. Na podłogach parkiet i dywany.
Ja gdy chodzę do kogoś w odwiedziny z grzeczności ściagam buty, bo
nie chcę nikomu robić bałaganu (np. jesienią gdy błoto na dworze),
ani nie chcę nikomu niszczyć parkietu wchodząc w szpilkach.
Tego samego oczekiwałabym od gości. Nie chodzi o jakieś wizyty
świateczne, imprezy rodzinne itp (w tym momencie niech wchodzą w
bitach). Mam tu na myśli zwykłe codzienne odwiedziny. Moja rodzina
zawsze ściaga buty. W domu cieplutko, nie ma problemu, że ktoś
zmarznie.
Rodzina mojego męża - wręcz przeciwnie. Butów nie ściaga, potrafią
wejsć w obłoconych buciorach na jasny dywan:/ Szwagierka nie ma
oporów, żeby szpileczkami rysować parkiet:/
Niedługo wprowadzimy się do swojego mieszkania, gdzie będą również
parkiety, więc nie chciałabym aby były one poniszczone po miesiącu
uzytkowania.
Wiem, że proszenie gości o ściaganie butów jest być może
nieeleganckie czy niegrzeczne. Czy macie jakiś pomysł jak delikatnie
dać do zrozumienia teściom czy szwagierce, że wolałabym żeby
ściagali buty choć w te jesienno - zimowe dni?
Obserwuj wątek
    • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:03
      Wykorzystaj do tego dziecko :) ze raczkuje, chodzi, pelza, lata itp i wolalabys,
      zeby dziecko nie podjadalo piachu z podlogi .
      • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:06
        Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Poski:/
        Powiem tak - u mnie w domu również zdejmowało się buty, ja jestem
        przyzwyczajona, żeby u kogoś też zdejmować buty ( chyba, że mam
        dziure w skarpetce:P).
        Rodzina męża - wręcz przeciwnie, nawet zakazują zdejmowania butów:/
        Kiedy do nas przychodzą ( teraz, jak jest błoto i mokro) nie
        zdejmują butów ( teściowie i szwagier), a ja patrzę tylko na naszą
        nową wykładzinę, serce mi się kraje, ale cóż - nie wypada prosić
        gości i zdjęcie butów - jest ktos jest dobrze wychowany i przy tym
        refleksyjny, to sam zdejmie, jesli nie, to nie mozna mu nic
        sugerować, niestety:(
        • teklana Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:33
          myslę ,że sadośka miała świetny bandycki plan na rodzinkę o ile
          dziecko jest tak małe,to naprawdę niezastapiony sposób.Napewno
          podziała;-)
          Jesli chodzi o znajomych,owszem-nie wypada zwacać uwagi,ewentualnie
          mozna przestać ich zapraszać.Ale czy wykładzina jest warta
          odizolowania od ludzi?
          A rodzinie najnormalnie w swiecie chyba można powiedzieć,ja
          przynajmniej wychodze z takiego załozenia.
          • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:38
            teklana napisała:

            > myslę ,że sadośka miała świetny bandycki plan na rodzinkę o ile
            > dziecko jest tak małe,to naprawdę niezastapiony sposób.Napewno
            > podziała;-)
            > Jesli chodzi o znajomych,owszem-nie wypada zwacać
            uwagi,ewentualnie
            > mozna przestać ich zapraszać.Ale czy wykładzina jest warta
            > odizolowania od ludzi?
            > A rodzinie najnormalnie w swiecie chyba można powiedzieć,ja
            > przynajmniej wychodze z takiego załozenia.

            jakie to urocze: panowie w gangach i skarpetkach, panie w sukniach z
            gołymi stopkami, ale skarpety do sandałów? Obciach, wiocha :))))
            • zapalniczka5 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:52
              Mój teść w garniturze chodzi "od święta i pod przymusem", teściowa w
              sukience na codzień też nie biega.
              Więc nie widzę w tym nic złego:) A w świeta - jak najbardziej, bo
              wiem, że buty wyczyszczą przed wizytą u nas:D
            • teklana Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:55
              popadanie w skrajności tez można przypisac polskiemu narodowi
              (grassant)Dla jednego urocze,dla innego odrażajace.Moi znajomi nie
              chodza na co dzień we frakach,a znajome w balowych kieckach,a juz
              napewno nie zakładaja skarpet ,gdy w zamysle chca chadzac w
              sandałach.Obciach i wiochę zapewne zauważyłaś/łes na "swoim
              podwórku";-)Uważam ,że twój post nie ma nic wspólnego z moja
              wypowiedzią-jest nie na temat,wiec po co sie powoływać na czyjeś
              słowa?
              • nangaparbat3 Teklana 06.12.08, 22:44
                Moze nie "wiocha", ale bez cienia wątpliwosci zwyczaj sciągania butow przed
                wejsciem do domu jest zwyczajem wiejskim.
                Że zas wiekszosc Polakow wywodzi sie ze wsi, i nie z dworow bynajmniej, jest
                powszechny.
                • jasiu1999 Re: Teklana 07.12.08, 00:23
                  Tobie się tak to wydaje.

                  Zwyczaj ściągania butów istnieje np. w Japoni i - niezależnie - tam
                  gdzie jest religia muzłumańska (spróbuj wejść do meczetu w butach!)

                  I drobiazg - jak się było całe życie chłopem - to trudno trochę
                  wiedzieć, w czym chodził szlachcic po swoim dworku... :) Natomiast
                  chłopstwo z uporem zawsze uważało buty za atrybut zamożności - stąd
                  np. wpadka niejakiego Rydla - poszedłbył on bowiem w konkury na
                  bosaka - bo uważał że tak wypada między chłopstwem. Lecz ani nie
                  wypada dziś - ani nie wypadało kiedyś - chłop w konkury chodził
                  zawsze OBUTY - właśnie dla zaimponowania że go na buty stać!

                  Wracając do szlachty - a wręcz rycerstwa - zgodzisz się, że stalowe
                  buty z ostrogami (takie spod Grunwaldu) - to kiepsko się nadają do
                  dreptania po komnatach? Toż byłoby to nie tylko niewygodne - to
                  byłoby śmieszne! Więc oczywiste jest, że jaśniepaństwo mieli
                  rozmaite buty - rodzaj kapci na komnaty - i np. inne buty do jazdy
                  konnej - a pewnie inne buty na tańce. A zresztą - jakie to ma
                  znaczenie?

                  Higiena nakazuje aby nie włazić z błotem do czystego mieszkania. A
                  jak ktoś tego nie rozumie - to niech nawet śpi w butach z cholewami.
                  Tyle że takiego ja zapraszać nie będę - bo i głupi i cham.

                  Oczywiście - delikatna metoda to podać kapcie. Mniej delikatna - ale
                  skuteczna - grzecznie poprosić - ale w sposób nie podlegający
                  dyskusji. A ogólnie - nie zapraszać ludzi o nawykach higienicznych
                  urągających XXI wiekowi. Niezależnie czy to włażenie z butami
                  obłoconymi na perski dywan - czy głośne pierdzeni przy stole. W
                  przypadku bliskiej rodziny (teściowie) - edukować.

                  • nangaparbat3 Re: Teklana 07.12.08, 11:58
                    Nie zyjemy ani w Japonii, ani w średniowieczu.
                    W Polsce przed II wojna swiatową oczekiwanie od przychodzacych (specjalnie nie
                    uzywam slowa "gosci") zdjecia butow, dla ziemian czy dostatniejszego
                    mieszczaństwa bylo po prostu nie do pomyslenia (choc owszem, noszono kalosze, w
                    słotna pogode naciagane na obuwie, zdejmowane w przedpokoju).
                    Teraz wszystko sie zmienilo - ale odwoływanie sie do Japonii, zbroi spod
                    Grunwaldu czy nawet higieny jest dosc zabawne.
                    Z przyczyn "higienicznych" kolega mój niedawno utyskiwal, ze jego synkowi każą
                    sie w przedszkolu bawic w kolko graniaste i musi, biedaczyna, narażac zycie i
                    zdrowie biorac za rece inne dzieci.
                    Rozroznienie miedzy przyczyna a racjonalizacja byloby czasem zupełnie na miejscu.
                • zimowa.net Re: Teklana 08.12.08, 11:57
                  Sciaganie butow jest okazaniem szacunku dla gospodarzy,ktorzy jakby
                  nie bylo przygotowuja sie do wizyty i nie wyobrazam sobie ,zeby
                  ktokolwiek wlazil mi w butach do mieszkania! Nawet psu myje lapy jak
                  wraca ze spaceru! Szczytem chamstwa jest wladowanie sie w buciorach
                  na parkiet lub czysty dywan.. to jest dopiero prostactwo i
                  wiesniactwo!
          • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:44
            teklana napisała:


            > A rodzinie najnormalnie w swiecie chyba można powiedzieć,ja
            > przynajmniej wychodze z takiego załozenia.

            Wstyd by mi było prosic ich o zdjęcie butów :/

            Znajomi sami jakoś wiedzą:)i chetnie zdejmują, bo wykładzina super
            miękka i włochata:)wiec dla stópek przyjemna;)
            • teklana Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:03
              tabakierka2 napisała:
              > Wstyd by mi było prosic ich o zdjęcie butów :/
              >
              > Znajomi sami jakoś wiedzą:)i chetnie zdejmują, bo wykładzina super
              > miękka i włochata:)wiec dla stópek przyjemna;)

              Ja z rodziną mam normalne stosunki-rodzinne,bliskie czyli,więc czego
              tu sie wstydzic.Znajomych mam też raczej normalnych ludzi,raz
              ściagają obuwie innym razem nie,ALE czy to powód do takich rozterek
              jakie ma wątkodawczyni?Nie chodza po smole,wykładzine ,czy dywan
              można przeprac,podłogę wytrzeć.Lubie podejmować gości,ale bywaja z
              taka czestotliwoscią,ze mi problemu nie robi byle blotko,czy
              piaseczek;-)
              • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:10
                teklana napisała:


                > Ja z rodziną mam normalne stosunki-rodzinne,bliskie czyli,więc
                czego
                > tu sie wstydzic.

                Wiesz, moi rodzice spokojnie zdejmują, dziadkowie też - teściów juz
                nie miałabym odwagi prosić, bo mogliby to opacznie zrozumieć:/
                ponadto teść garniturowy jest facet:) więc nie bardzo by to pasowało
                żeby śmigał w samym skarpetach:P


                Znajomych mam też raczej normalnych ludzi,raz
                > ściagają obuwie innym razem nie,ALE czy to powód do takich
                rozterek
                > jakie ma wątkodawczyni?

                Wiesz, ja sama się zastanawiam jak to jest z tymi butami:P bo wydaje
                mi się, że jeśli jest błoto to niezbyt fajnie wejść komuś w takich
                buciorach ( np. tzw. traperki:P); w szpilkach też nie bardzo:/

                Nie chodza po smole,wykładzine ,czy dywan
                > można przeprac,podłogę wytrzeć.

                Można, ale gdyby zdjęli buty to by nie trzeba było. A jeśli oni nie
                zdejmują butów, a ja chodze w skarpetkach ( bo gorąco jak diabli) to
                efekt mało przyjemny wdepnać w grudkę błota zastygnietego:/

                Lubie podejmować gości,ale bywaja z
                > taka czestotliwoscią,ze mi problemu nie robi byle blotko,czy
                > piaseczek;-)

                U nas znajomi sa bardzo często, bo mieszkanko mamy nowe, to wpadają
                zobaczyć:P
                • teklana Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:28
                  tabakierka2 napisała:
                  >
                  > Wiesz, moi rodzice spokojnie zdejmują, dziadkowie też - teściów juz
                  > nie miałabym odwagi prosić, bo mogliby to opacznie zrozumieć:/
                  > ponadto teść garniturowy jest facet:) więc nie bardzo by to
                  pasowało
                  > żeby śmigał w samym skarpetach:P
                  >

                  I to tez rozumiem,niech sobie pospaceruje teściunio w bucikach,nie
                  jest chyba czestym gościem(czyli nie wpada z wizyta 7 razy w
                  tyg.).Niech ma,co Ci tam?;-)

                  > U nas znajomi sa bardzo często, bo mieszkanko mamy nowe, to wpadają
                  > zobaczyć:P

                  I tu już bym maleńki problemik widziała.Przykro by mi było sprzatac
                  nowościa pachnąca podłoge-nie wazne,czy w postaci
                  wykładziny,paneli,parkietu,czy też płytek.Są ludzie i ludzie.Ale
                  kapciochów też bym nie proponowała,ja osobiscie wolalabym w
                  skarpetkach badz na boso niz w cudzesach;-)
                  Na szczeście moje,nie wiem ,czy tez Twoje,mnie odwiedzaja
                  ludziska ,gdy zapraszam.Raczej ie wpadaja bez zapowiedzi masakrujac
                  mi jeszcze podłogę;-)
                  • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:31
                    teklana napisała:

                    Ale
                    > kapciochów też bym nie proponowała,ja osobiscie wolalabym w
                    > skarpetkach badz na boso niz w cudzesach;-)

                    No ja też, chyba, że widzę, że mają brudno - wtedy butów nie
                    zdejmuję w ogóle:P


                    > Na szczeście moje,nie wiem ,czy tez Twoje,mnie odwiedzaja
                    > ludziska ,gdy zapraszam.Raczej ie wpadaja bez zapowiedzi
                    masakrujac
                    > mi jeszcze podłogę;-)

                    Tak, wpadają na zaproszenie - raczej nie spontanicznie:D
                • viking2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 04:38
                  tabakierka2 napisała:
                  > Nie chodza po smole,wykładzine ,czy dywan
                  > > można przeprac,podłogę wytrzeć.
                  >
                  > Można, ale gdyby zdjęli buty to by nie trzeba było.

                  A gdyby ich wogole nie zapraszac, to i nawet szklanek po herbacie nie trzeba by
                  bylo myc...
                  Tak juz w zyciu jest: cos za cos. Chcesz czyjegos towarzystwa, to musisz pozniej
                  posprzatac po gosciach. Nie chcesz sprzatac po gosciach? Nie zapraszaj i pogodz
                  sie z samotnoscia.
              • loolek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 05:45
                BŁOTKO PIASECZEK STÓPKI
                co to za język jest? po 3 lata macie czy co?
          • zimowa.net Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:14
            OCZYWISCIE,ze powinno sie zwrocic uwage. Dziecko to swietny
            pretekst. Nawiasem mowiac, co za ludzie wlaza brudnymi buciorami na
            jasny dywan..wstydu nie maja...
        • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:36

          Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Poski:/

          Cóż, większość dopiero teraz zamieniła klepiska na "salony", a i
          jakość podług jest kiepska, mieszkania są małe. :)
          • dzioucha_z_lasu Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:52
            Do ściągania butów nikogo nie nakłaniam, ale wejście komuś do domu w
            ZABŁOCONYCH butach i nawet niepomyślenie o ich wytarciu - to jest
            prawdziwe chamstwo i buractwo.
            • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 19:42
              dzioucha_z_lasu napisała:

              > Do ściągania butów nikogo nie nakłaniam, ale wejście komuś do domu
              w
              > ZABŁOCONYCH butach i nawet niepomyślenie o ich wytarciu - to jest
              > prawdziwe chamstwo i buractwo.
              >
              dlaczego zabłoconych? wokół domu masz błoto? Kobieto, wybrukuj
              obejście
              • dzioucha_z_lasu Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 12:19
                "Rodzina mojego męża - wręcz przeciwnie. Butów nie ściaga, potrafią
                wejsć w obłoconych buciorach na jasny dywan:/ Szwagierka nie ma
                oporów, żeby szpileczkami rysować parkiet:/"

                Przeczytaj może chociaż pierwszy wpis - jak się skupisz, to dasz
                radę, wierzę w ciebie. I uważaj, żebyś się na marmurach wokół pałacu
                nie pośliznął, bo sobie dupę obijesz.
                • viking2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 04:40
                  dzioucha_z_lasu napisała:
                  > radę, wierzę w ciebie. I uważaj, żebyś się na marmurach wokół pałacu
                  > nie pośliznął, bo sobie dupę obijesz.

                  Nie obije. Po to zatrudniam lokajow, zeby mnie podtrzymali na sliskim...
          • szmaragdowy.czad Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 10:06
            A ty po domu w butach chodzisz zeby na wiesniaka nie wyjsc? Bosze... Ty to to
            swiatowiec jestes, czapki z glow, chamy, grassant w butach idzie.
            • jednorazowy3 ubawilem sie do łez 07.12.08, 10:57
              Wieśniaki, mieszczuchy, szlachcice, światowcy i zaściankowcy, wszyscy sie tu wypowiadaja.
              Naogladalo sie to to amerykanskich seriali gdzie wszyscy chodza w bucikach po domu i od razu im sie wydaje, ze tak trzeba bo inaczej jest sie wieśniakiem :)

              Najwazniejsze, to szanowac innych zwyczaje. Ja nie wyobrazam sobie kiszenia nog przez 16 godzin na dobe w butach, chodzenia w tym po wykladzinie, dywanie, spania i wdychania tego co lezy na chodnikach. Dla mnie ludzie, ktorzy chodza przez 16 godzin w tym samym obuwiu na zewnatrz i po domu to zwykle niechluje i brudasy niezaleznie do tego czy mieszkaja w USA czy w Polsce.
              Nawet dzieci w polskich przedszkolach i szkolach zmieniaja buty bo tak jest zdrowiej i czysciej ale niektorzy chyba o tym nie wiedza.

              Wspolczuje przy okazji waszym stopom po kilkunastu latach takiego traktowania.
        • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 14:28
          tabakierka2 napisała:
          > Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Poski:/

          Poski...? Nie, nie znam ;))
          Ale WYŁĄCZNIE, to dotyczy również np. Japonii...to chyba pełno tam
          musi być buraków, nie?
        • panistrusia Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 15:07
          > gości i zdjęcie butów - jest ktos jest dobrze wychowany i przy tym
          > refleksyjny, to sam zdejmie, jesli nie, to nie mozna mu nic
          > sugerować, niestety:(

          Właśnie jeśli ktoś jest dobrze wychowany, to nie wpadnie na to, żeby
          wymagać od gości zdejmowania butów (i sam będąc gościem nie będzie
          miał pomysłu pozbywania się obuwia).
          • ursz-ulka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 15:11
            Brawo!
          • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 00:27
            Dobrze wychowany?

            Takie wychowanie to z okresu gdy męższczyzna miał pachnąć końskim
            potem (a może końską uryną?)

            Dobre wychowanie to takie które uczy szacunku. A włażenie z błockiem
            do cudzego czystego mieszkania to za przeproszeniem jak pierdzenie
            przy stole. To wyraz skrajnego chamstwa udającego jaśniepaństwo.
            Owszem, można w butach wejść - ale buty muszą być CZYSTE. A będą
            czyste jeżeli będziecie chamy nosić KALOSZE. No i co? Nosicie? No to
            z czym się pchacie na to forum, trzeba było w czworakach zostać!
            • babaqba Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 03:47
              jasiu1999 napisał: > Dobre wychowanie to takie które uczy szacunku. A
              włażenie z błockiem
              > do cudzego czystego mieszkania to za przeproszeniem jak pierdzenie
              > przy stole. (...)

              Jaśnie panicz na forum przylazł! Jak dobrze wychowany! Niesympatyczny
              kraj, bo mamy w nim wiele takich "jaśniepaństwa". Zbyt wiele.
              • jednorazowy3 powiem wam tak, wiesniaki z was az przykro czytac 07.12.08, 11:04
                idac w gosci zabieram zawsze buty/kapcie na zmiane
                w pracy mam tez mam buty na zmiane

                inne zwyczaje uwazam za wiesniactwo
                • zi69 Pewnie nie wiesz ze to co robisz to wsiowy zwyczaj 07.12.08, 12:31
                  Jeszcze nie tak dawno na wsi chodziło się boso. Do kościoła szło się boso a buty
                  niosło się w ręku i zakładało tuz przed wejściem.
        • aniorek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 21:56
          > Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Poski:/

          Eee, bzdura. Np. Finlandii i w Niemczech buty sie przepisowo sciaga, to samo w
          krajach balkanskich.
          • magdacan Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 05:32
            aniorek napisała:

            > > Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Poski:/
            >
            > Eee, bzdura. Np. Finlandii i w Niemczech buty sie przepisowo
            sciaga, to samo w
            > krajach balkanskich.

            Mieszkam w Kanadzie i KAZDY kto przychodzi do mojego domu sciaga
            buty. I nikogo o to nie prosze. Taki jest tutaj zwyczaj i
            przestrzegaja go wszyscy nawet np. pan ktory przyszedl naprawic
            pralke. Jesli ktos chce chodzic w czyims domu w butach a na dworze
            snieg albo bloto to przynosi sobie CZYSTE buty na zmiane.
            • jednorazowy3 buty na zmiane 07.12.08, 11:07
              jest dokladnie tak jak piszesz, w polskich szkolach i przedszkolach dzieci sa tego wlasnie uczone
              niestety niewiele osob po osiagnieciu doroslosci o tym pamieta
        • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 02:17
          sama napisalas,ze ktos dobrze wychowany poza Polska lub w innej pogladowo
          sytuacji nigdy w zyciu nie zdejmie butow i nie bedzie roznosil Ci grzyba czy cos...

          "dobrze wychowany" to nie znaczy ktos tak wychowany jak Ty
        • elske Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 08:31
          tabakierka2 napisała:

          > Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Polski:/


          To nie jest zwyczaj tylko Polski.Od prawie 2 lat mieszkam w Norwegii i tam
          odwiedzajac kogos w domu,sciaga sie buty.Buty zdejmuje sie także w przychodni
          dla malych dzieci i w przedszkolu.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 19:45
          tabakierka2 napisała:

          > Podobno zwyczaj zdejmowania butów dotyczy wyłacznie Poski:/

          Taa, a wszystko co polskie jest wieśniackie i obciachowe.
          Śpieszę cię pocieszyć, że buty zdejmuje się też w takich wypaśnych państwach jak
          Japonia, Szwecja i inne kraje skandynawskie. :/
        • poranna_kawa Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 00:37
          tabakierka2 napisała:

          > ( chyba, że mam
          > dziure w skarpetce:P).
          gratuluję ;p

          > a ja patrzę tylko na naszą
          > nową wykładzinę, serce mi się kraje, ale cóż

          matko czytam o tej wykładzinie i o tym parkiecie i nie wiem smiać się czy płakac. słyszałam opowieści o domach, czy też chałupach, w których dywany leżały zapakowane w folię, ale to raczej jako miejską legendę z czasów PRL traktowalam.

          mam pytanie - czy ten parkiet i dywan to taka nowość? wcześniej miałaś klepisko? naprawdę nie rozumiem o co chodzi?
          podłoga, jak wszysko, zużywa się. norma.

          jesli podłoga jest wazniejsza od samopoczucia Twoich gości, to ich nie zapraszaj....

          > jest ktos jest dobrze wychowany i przy tym
          > refleksyjny, to sam zdejmie, jesli nie, to nie mozna mu nic
          > sugerować, niestety:(

          matko.... liości.... proszę....
          nie no, ok. jak bede szła 3 dni przez las, w błocie po kostki, to nie wpakuję się komuś do chaty w takim stroju i w kaloszach z połową bagna na podeszwach, ale stwierdzenie wychowany-zdejmie buty jest załamujace. naprawde.

          nie zmuszam swoich gości do pokazywania się w stroju garnitur+skarpetki czy sukienka+rajstopy. o zestawie garnitur+ kapcie, to nawet nie wspomnę, bo zapadłabym się 6 stóp pod ziemie, gdybym miała komus kapcie zaproponować.nie robie tego NIKOMU,a gdyby mnie ktoś przymusił do zdjęcia butów (czyli do zruinowania stroju, którego integralna częscią są buty), to wykonałabym pirueta na progu i pa, pa.

          pozdrawiem :)
          • viking2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 04:44
            poranna_kawa napisała:
            > NIKOMU,a gdyby mnie ktoś przymusił do zdjęcia butów (czyli do zruinowania stroj
            > u, którego integralna częscią są buty), to wykonałabym pirueta na progu i pa, pa.

            Kawusiu, swiete slowa! Nareszcie ktos, kto rozumie co to znaczy "wybrac wizytowy
            stroj" - ktorego NIEODLACZNA czescia sa buty.
            Jesliby kiedy bylo tak, ze oboje znajdziemy sie z wizyta tam, gdzie kaza
            zdejmowac buty, to za 5 minut w tej kawiarni na rogu, OK?
            Poznasz mnie po tym, ze nie bede w skarpetkach:)
        • agatazieba Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 11:17
          ten zwyczaj dotyczy nie tylko Polski. w krajach arabskich też ściąga się buty. o
          ile dobrze zrozumiałam moich syryjskich sąsiadów: ściąga się je przed wejściem
          na jakikolwiek dywan.
      • grassant wychodzi buractwo, 04.12.08, 19:48
        sadosia75 napisała:

        > Wykorzystaj do tego dziecko :) ze raczkuje, chodzi, pelza, lata
        itp i wolalabys
        > ,
        > zeby dziecko nie podjadalo piachu z podlogi .
      • jurek.powiatowy Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 19:06
        Wszystko zależy od rodzaju gości. Jeżeli to są dobrzy znajomi, to warto poprosić
        o zdjęcie butów, albo nawet zaproponować papucie. Ale jeżeli są to goście tacy
        na dystans, to jak nakazuje obyczaj i kultura nie powinno zdejmować się obuwia.
      • pamana Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 19:15
        Lpeiej zeby pelzalo lapkami po sladach spoconych skarpet ?a potem raczka do buzi
        ,mniam ,cudo.

        butow nie zdejmuje bo to czesc mojego stroju a poza tym jestem zamrazluchem ,no
        chyba ze na dworze bloto itp pogoda.

        a juz szczytem obrzydzenia jest gdy gosopdarze przydzielaja kapcie dla gosci ,fujj.
        p.
        • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 00:33
          KALOSZE. Noś kalosze. I najlepiej podróżuj w lektyce - wtedy buciki
          się nie brudzą.
    • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:50
      rozumiem że mieszkasz w jakimś polu i goście jadąc do ciebie musza przejsc przez
      błoto i przebrnąć przez śniegi?:)
      Mam nowe mieszkanie i baaardzo drogie płytki i podłogi, ale nie wyobrażam sobie
      że ktokolwiek przychodząc do mnie w odwiedziny nawet z codzienna wizyta zdejmuje
      buty. Tak samo, jak nie zdejmuję butów u kogoś, bo uważam że to niestosowne. I
      tyle.
      Głupio czułabym się bez butów, bo to część mojego ubioru, a że wszędzie
      praktycznie poruszam się autem, to i nie bardzo jest gdzie te buty zabrudzić.
      Przed wejściem mam wycieraczkę, więc istnieje możliwość wytarcia butów, jeśli
      faktycznie tego wymagają, a jeśli naprawdę gość ma brudne buty to nie pozostaje
      mi nic innego jak dyskretnie tego nie widzieć i poprostu posprzątać po jego
      wyjściu.
      Ludzie są tacy małostkowi....
      • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 12:55
        Z kolei ja sobie nie wyobrazam tego, ze goscie beda mi tuptac po bezowej
        wykladzinie w brudasnych butach. i tak mieszkam
        w jakimś polu i goście jadąc do ciebie musza przejsc prze
        > z
        > błoto i przebrnąć przez śniegi?:)
        • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:00
          A kto kładzie sobie jasną wykładzinę w salonie czy w holu???
          • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:04
            No jak to kto? Ja :)
            • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:05
              Pogratulować...
              • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:07
                A dziekuje bardzo wyjatkowo ladna wykladzina i sprawdza sie przy malym zoo.
                przy malej powierzchni salonu nie wyobrazam sobie polozenia ciemnej wykladziny.
                • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:09
                  Wykładziny sobie nie wyobrażam w żadnym kolorze położonej w salonie czy innym
                  miejscu ogólnie dostępnym. Wykładziny nadają się moim zdaneim do sypialni i jest
                  to jedyne miejsce w domu w którym mogą sobie leżeć, a i tak wolałabym inny
                  "materiał" bo wykładzina to siedlisko kurzu, roztoczy i innego badziewia.
                  Ale co kto lubi
                  • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:12
                    Jesli mieszka sie w starej kamiennicy ( podlogi sa drewniane w fatalnym stanie),
                    szykuje sie do budowy domu to nie ma najmniejszego sensu, zeby zmieniac
                    wykladzine na panele itp bo to tylko zbedny wydatek. pozatym posiadanie kotow i
                    psa i paneli to istny koszmar.
                    • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:14
                      Nie bardzo rozumiem... sugerujesz ze wykladzina jest latwiejsza w utrzymaniu
                      czystosci??? o dżizas... Czy przeszkadza ci tupanie? Na to też są sposoby, a po
                      drugie można położyc płytki - nie nie sa zimniejsze od paneli:D
                      A jeśli się szykuje do budowy domu to tym bardziej głęboko gdzieś powinno się
                      mieć losy wykładziny po wizycie gości :)
                      • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:18
                        shellerka napisała:

                        > Nie bardzo rozumiem... sugerujesz ze wykladzina jest latwiejsza w
                        utrzymaniu
                        > czystosci??? o dżizas... Czy przeszkadza ci tupanie? Na to też są
                        sposoby, a po
                        > drugie można położyc płytki - nie nie sa zimniejsze od paneli:D
                        > A jeśli się szykuje do budowy domu to tym bardziej głęboko gdzieś
                        powinno się
                        > mieć losy wykładziny po wizycie gości :)
                        • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:19
                          tabakierka2 napisała:

                          > shellerka napisała:
                          >
                          > > Nie bardzo rozumiem... sugerujesz ze wykladzina jest latwiejsza
                          w
                          > utrzymaniu
                          > > czystosci??? o dżizas... Czy przeszkadza ci tupanie? Na to też

                          > sposoby, a po
                          > > drugie można położyc płytki - nie nie sa zimniejsze od paneli:D

                          wykładzina może przykryc brzydką podłogę. no i tłumi dźwięki ( nie
                          jest fajnie tupać komuś nad głową). Poza tym jest tańsza niż
                          panele/płytki.

                          > > A jeśli się szykuje do budowy domu to tym bardziej głęboko
                          gdzieś
                          > powinno się
                          > > mieć losy wykładziny po wizycie gości :)

                          ale jeśli planujesz mieszkać jeszcze np. 5 lat w tym mieszkaniu, to
                          nie musisz chcieć mieszkać w syfie, co?
                          • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:21
                            acha... no tak... to ja też planuje budowe domu :)))
                      • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:20
                        > Nie bardzo rozumiem... sugerujesz ze wykladzina jest latwiejsza w utrzymaniu
                        > czystosci???
                        Zauwazylam, ze nie rozumiesz. majac 2 dzieci do tego male zoo znacznie
                        bezpieczniej dla parkietu jest posiadanie wykladziny. wykladzine zmienisz,
                        wywalisz, polozysz kafelki cokolwiek a parkiet zdolne dziecko albo szalejace zoo
                        w try miga zniszczy.

                        > A jeśli się szykuje do budowy domu to tym bardziej głęboko gdzieś powinno się
                        > mieć losy wykładziny po wizycie gości :)

                        No pewnie i zanim wyprowadzimy sie do nowego domu powinnismy smigac po upackanej
                        wykladzinie :)
                        • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:24
                          E... osłabiasz mnie - więc niby po gościach wykładzina jest ciężka do
                          wyczyszczenia, ale przy dwójce małych dzieci i psie jest prostsza w utrzymaniu???
                          Coś mi tu nie pasuje, bo mam małe dziecko, ktore ostatnio odkrylo magie kredek i
                          innych narzędzi niszczycielskich i zdecydowanie łatwiej jest mi wycierac, zmywac
                          i czyścić płytki i drewnianą podłogę, a kiedy zwymiotowało na wykładzinę w swoim
                          pokoju musiałam ją prać, wietrzyć pokój, a i tak zapach i plama utrzymują się...
                          • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:27
                            shellerka napisała:

                            a kiedy zwymiotowało na wykładzinę w swoi
                            > m
                            > pokoju musiałam ją prać, wietrzyć pokój, a i tak zapach i plama
                            utrzymują się..
                            > .
                            >
                            feeee!!!

                            Ja po kocie kiedyś też musiałam czyścić wykładzinę - nie było to az
                            takie trudne:P wystarczy vanish:P tyle, że piasek + błoto są chyba
                            gorsze do wyczyszczenia :/ no i piasek z błotem wciera się w
                            wykładzinę.
                            Tak czy siak - lepiej wykładzina, bo tańsza niż płytki - wyobrażasz
                            sobie, tak z innej beczki upadek dziadka na płytki?:/ a na
                            wykładzinę?
                            • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:28

                              dobra upadek dziadka brzmi przekonywująco :)))
                              • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:32
                                shellerka napisała:

                                >
                                > dobra upadek dziadka brzmi przekonywująco :)))

                                Miało być DZIECKA :D:D:D hahaahahahahahaaaaaaaaaaaaaaaaaa :D
                                ale mi się napisalo:P właśnie oplułam monitor!!! i umarłam ze
                                śmiechu:D
                                • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:34
                                  :)))
                            • sadosia75 Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:39
                              Ahahaha ubawilas mnie dzieki :D
                              • tabakierka2 Re: Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:41
                                sadosia75 napisała:

                                > Ahahaha ubawilas mnie dzieki :D

                                wierz mi, że teraz patrzą na mnie w pokoju jak na wariatkę:D:D:D:D

                                Jak przeczytałam o upadku DZIADKA na płytki myślałam, że umrę ze
                                śmiechu:D
                                • sadosia75 Re: Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:42
                                  Mnie tylko ciekawi dlaczego Ty rzucasz dziadkiem o podloge? renty znowu nie oddal?
                                  Echhh to mlode pokolenie tylko sex i przemoc im w glowie :D
                                  • tabakierka2 Re: Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:44
                                    sadosia75 napisała:

                                    > Mnie tylko ciekawi dlaczego Ty rzucasz dziadkiem o podloge? renty
                                    znowu nie odd
                                    > al?

                                    ja tego dziadka to popycham jak wchodzi do nas i patrzę jaka bedzie
                                    rekacja przy upadku na płytki i na wykładzinę:D

                                    > Echhh to mlode pokolenie

                                    Młode:) ah...czuję się taaaka dowartościowana:)

                                    • sadosia75 Re: Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:46
                                      Wiec Ty to w imie NAUKI robisz?
                                      Dobra dziewczyna chwali sie takie poswiecenie. a skad dziadkow bierzesz?

                                      > Młode:) ah...czuję się taaaka dowartościowana:)
                                      50 zl sie nalezy :)
                                      • tabakierka2 Re: Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:51
                                        sadosia75 napisała:

                                        > Wiec Ty to w imie NAUKI robisz?
                                        > Dobra dziewczyna chwali sie takie poswiecenie. a skad dziadkow
                                        bierzesz?
                                        >

                                        Z warsztatów terapii zajęciowej:D


                                        > > Młode:) ah...czuję się taaaka dowartościowana:)
                                        > 50 zl sie nalezy :)

                                        Może być przelew?:)
                                        • sadosia75 Re: Tabi zostaw dziadka w spokoju! 04.12.08, 13:52
                                          Jak przelew to 55zl! nr kontak ten sam nie zmienil sie :)
                          • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:29
                            więc niby po gościach wykładzina jest ciężka do
                            > wyczyszczenia, ale przy dwójce małych dzieci i psie jest prostsza w utrzymaniu?
                            > ??
                            No wyobraz sobie, ze po spotkaniu ze znajomymi nie mam ochoty na bieganie ze
                            szczotka i proskami do czyszczenia wykladziny bo znajomi postanowili obdarowac
                            mnie blotem z okolicy :) widocznie taka wredna jestem.
                            problemu z dziecmi i wykladzina nie mam. a pies niszczy parkiet pazurami do tego
                            gromadka kotow, ktore wrecz kochaja ostrzenie pazurow na panelach.
                            wykladzina na dzien dzisiejszy w malym mieszkaniu sprawdza sie. w swoim domu
                            zaprowadze inne "porzadki"
                            a wymiociny czysci sie soda oczyszczona ew sokiem z cytryny rozcienczonym z
                            przegotowana woda ( sok z polowy cytryny na pol litra cieplej wody )
                            • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:31
                              Dzięki:))) też korzystam z porad Antei czy jak jej tam :)
                              • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:33
                                to akurat porada sadosiowej Mamy. zapach utrzymuje sie dlatego, ze albo wtarlas
                                wymiociny w wykladzine albo zle wyczyscilas ja. najlepiej jeszcze raz wyczysc
                                wykladzine i nie wcieraj tylko delikatnie "masuj" wtedy unikniesz zapaszkow i plam.
                                • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:34
                                  ok... będę dzisiaj masowac wykładzine - nie wiem co na to mąż :))) ale to
                                  zadziała myślisz nawet jeśli już zdążyłam wetrzeć ten cały szajs?
                                  • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:38
                                    spryskaj wykladzine roztworem i zostaw na jakies 10-20 minut pozniej przytknij
                                    szmatke do wykladziny tak jakbys zbierala wode rozlana. i pozniej zacznij
                                    delikatnie szorowac ale nie wszorowywac w wykladzine. roztwor powinien rozpuscic
                                    pozostalosci i zapaszek powinien zniknac. pozniej odkurzanko i po problemie. dla
                                    swietego spokoju sprawdz gdzies w rogu ten roztwor czy nie wywabi wykladziny
                                    albo jej nie uszkodzi. jak sie sprawdzi to do dziela :)
                            • viking2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 04:50
                              sadosia75 napisała:
                              > No wyobraz sobie, ze po spotkaniu ze znajomymi nie mam ochoty na bieganie ze
                              > szczotka i proskami do czyszczenia wykladziny bo znajomi postanowili obdarowac
                              > mnie blotem z okolicy :) widocznie taka wredna jestem.
                              > problemu z dziecmi i wykladzina nie mam. a pies niszczy parkiet pazurami do teg
                              > o
                              > gromadka kotow, ktore wrecz kochaja ostrzenie pazurow na panelach.

                              Bylem kiedys - jako szkolny dzieciak - w muzeum Wladyslawa Broniewskiego. Tam
                              wlasnie tak bylo, ze nic sie nie niszczylo, bo nie mozna bylo nawet wejsc, a
                              tylko ogladac przez szybe jego kapcie, ktore staly dokladnie tak, jak je
                              postawiono w 1954 roku. I z cala pewnoscia nikt tam nie wchodzil w butach i nikt
                              potem nie musial "biegac ze szczotka". Tylko, ze tam jakos niewielu gosci
                              przyjmowano...
                      • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 14:01
                        shellerka napisała:
                        > Nie bardzo rozumiem... sugerujesz ze wykladzina jest latwiejsza w
                        utrzymaniu
                        > czystosci???

                        Tak, jest łatwiejsza do sprzątania (zwłaszcza przy posiadaniu
                        zwierzaków)

                        > o dżizas... Czy przeszkadza ci tupanie? Na to też są sposoby, a po
                        > drugie można położyc płytki - nie nie sa zimniejsze od paneli:D

                        ?? Są zimniejsze, o wiele (no chyba że ma się ogrzewanie podłogowe).

                        > A jeśli się szykuje do budowy domu to tym bardziej głęboko gdzieś
                        powinno się
                        > mieć losy wykładziny po wizycie gości :)

                        No taaak, wszak budowa to naprawdę moooooomeeeeeeeent...
                      • zefiryna.czarna Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 23:33
                        Płytki w salonie, to dopiero badziewie...
            • go_away Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 19:09
              czy Ty przypadkiem nie jestem autorka bloga o swojej rodzince?:)
          • jacek226315 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 10:31
            shellerka napisala:
            >A kto kladzie sobie jasna wykladzine w salonie czy w holu????
            To niech chamstwo wyjdzie z salonow do obory
        • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:00
          A po drugie, jak sobie nie wyobrażasz to ich nie zapraszaj :/
          • sadosia75 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:06
            Nie mam najmniejszego problemu ze znajomymi. mam male dziecko w domu wiec z tej
            racji zdejmuja buty, zeby nie roznosic piachu po domu i zeby mi dziecko "deseru"
            przed kolacja nie zjadlo.
            Nie wymagam od znajomych tego, zeby na jakies wieksze okazje zdejmowali buty.
            ale jest gigantyczna roznica miedzy oficjanym spotkaniem/impreza a spotkaniem
            kawkowym.
          • kasienka.b Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:41
            matko... jesteś jakas dziwna... co w tym zlego, ze dziewczyna chce miec czysto w
            domu? Dla mnie nie zdejmowanie brudnych butow po wejsciu do kogos to szczyt
            chamstwa i buractwa... Nawet jesli bylyby gole podlogi a nie wykladzina to bym
            nie weszla do kogos w BRUDNYCH butach!
            • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:45
              ja też bym nie weszła do kogoś w brudnych butach, bo staram sie miec zawsze czyste
            • poranna_kawa Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 00:47
              >Dla mnie nie zdejmowanie brudnych butow po wejsciu do kogos to szczyt
              > chamstwa i buractwa... Nawet jesli bylyby gole podlogi a nie wykladzina to bym
              > nie weszla do kogos w BRUDNYCH butach!

              buractwo... a co powiesz o chodzeniu w brudnych butach??? myślałas może o czyszczeniu???
        • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 19:44
          sadosia75 napisała:

          > Z kolei ja sobie nie wyobrazam tego, ze goscie beda mi tuptac po
          bezowej
          > wykladzinie w brudasnych butach. i tak mieszkam
          > w jakimś polu i goście jadąc do ciebie musza przejsc prze
          > > z
          > > błoto i przebrnąć przez śniegi?:)
          >
          mogą mieć buty na zmianę? Czy mają po jednej parze?
    • nonkonformistka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:04
      Mam kilku takich znajomych, którzy gdy do nich wchodzę oczekująco
      patrzą na moje nogi i podkładają rozczłapane kapcie. I ich
      najzwyczajniej - omijam.
      Zdejmowanie butów jest wiejskim zwyczajem; podobno wzięło się stąd,
      że ludzie nosili lekkie buty włożone w wielkie kalosze..

      Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś u mnie w domu chodził bez butów
      (parkiety), sama też nie zdejmuje.
      • kpaxxx Gratuluję ... 06.12.08, 20:23
        Szczytem wieśniactwa jest niestosowanie się do zasad panujących w czyimś domu ...
        • liberau Re: Gratuluję ... 07.12.08, 00:23
          Nie ma chyba bardziej odrażającego zwyczaju jak ściąganie butów przez gości lub
          podsuwanie zapoconych, wstrętnych "kapci dla gości" przez gospodarzy. Masz rację
          - należy przestrzegać zasad panujących w czyimś domu, ale jeśli te zasady są
          zawstydzająco wieśniackie, to pozostaje właściwie obrazić gospodarzy dając do
          zrozumienia, że są wieśniakami - i odwrócić się na pięcie (obutej!!!)?

          Ściąganie butów przez gości i uraczanie mnie zasyfianiem podłóg ich zapoconymi
          skarpetami jest nie tylko obrzydliwe ale i uciążliwe. Dobrze, jeśli taki
          nadgorliwiec usmrodzi swoim całodniowym potem ze stóp parkiet czy płytki (po
          których potem miałoby raczkować dziecko - zgroza!!!) - to łatwo można usuną
          ścierką czy mopem. Ale co zrobić z zainfekowanym bakteriami hulającymi w
          skarpetach dywanem czy wykładziną? Chyba tylko wymienić, bo korzystanie z nich
          przypominałoby przytulanie się do brudnych skarpet "miłych" gości!

          Zastanówcie się nad tym drodzy orędownicy ściągania butów, może i po Waszym
          wyjściu ktoś rwie sobie z głowy włosy nad zasyfioną podłogą, czując do was
          zwykły wstręt i obrzydzenie!
          • jasiu1999 Re: Gratuluję ... 07.12.08, 00:47
            Cóż, mamy wiek XXI, tolerancję i takie tam.

            Ale jeszcze 100 lat temu mógbyś w przypadku obrazy gospodarza po
            prostu po mordzie oberwać (jako facet) lub twój facet oberwałby
            (jako że kobieta mając honor nie miała tzw. zdolności honorowej).

            Obrażanie kogokolwiek to megaburactwo - jeżeli gdzieś jest zwyczaj
            ściągania nie tylko butów ale i skarpetek/pończoch - to ktoś mądry
            wie o tym zanim - a ktoś grzeczny zdejmie. I dlatego trzeba mieć
            niedziurawe i czyste skarpetki, zadbane paznokcie.

            Już widzę jak w butach pchasz się do fińskiej sauny. Albo w
            buciorach ogólnowojskowych idziesz zagrać w siatkówkę. Bo kultura to
            także świadomość gdzie jaki ubiór obowiazuje. I jeżeli w danej
            sytuacji butów się nie nosi - to nie ma że boli.

            Oczywiście, możesz nie zdejmować butów - idąc do meczetu (zawrócisz,
            bo trzeba dać do zrozumienia, ROTFL) - albo płodząc potomka (bo
            pewnie będzie bardziej od tego dzielny?) - albo na przykład w
            kostnicy (bo tam ci buciki zdejmą i założą fachowcy).

            Ale nie możesz niestety nic na to poradzić, że jesteś typowym
            przykładem obciachu - czyli człowiekiem który na plaży nudystów musi
            też mieć buty z cholewami. Fetysz te buty dla ciebie jakiś czy co,
            ROTFL
            • liberau Re: Gratuluję ... 07.12.08, 01:25
              > Ale jeszcze 100 lat temu mógbyś w przypadku obrazy gospodarza po
              > prostu po mordzie oberwać (jako facet) lub twój facet oberwałby
              > (jako że kobieta mając honor nie miała tzw. zdolności honorowej).
              >
              > Obrażanie kogokolwiek to megaburactwo - jeżeli gdzieś jest zwyczaj
              > ściągania nie tylko butów ale i skarpetek/pończoch

              Chcąc zachować się uczciwie niestety nie pozostałoby nic innego jak obrazić
              gospodarza wyjaśniając mu, że buciorów nie zdejmę bo uważam to za wieśniactwo,
              więc po prostu żegnam i więcej się nie pojawię. Mam do tego takie samo prawo jak
              gospodarz do narzucania burackich norm. I co z tego ma wynikać?

              > wie o tym zanim - a ktoś grzeczny zdejmie. I dlatego trzeba mieć
              > niedziurawe i czyste skarpetki, zadbane paznokcie.

              jasne, jasne, - z całym szacunkiem, ale nie życzyłbym sobie, aby moje dzieci
              baraszkowały po podłodze zafajdanej tym, co Ty nazwałbyś swoimi "czystymi
              skarpetkami" - bo czyste to one są wyłącznie do momentu, kiedy nie zacząłeś w
              nich chodzić!

              >
              > Już widzę jak w butach pchasz się do fińskiej sauny. Albo w
              > buciorach ogólnowojskowych idziesz zagrać w siatkówkę. Bo kultura to
              > także świadomość gdzie jaki ubiór obowiazuje. I jeżeli w danej
              > sytuacji butów się nie nosi - to nie ma że boli.

              Dobry przykład - dla większości ludzi przykład ściągania butów ze względu na
              parkiet albo dywanik byłby tak samo absurdalny jak wejście w butach do sauny -
              sam pokazałeś skalę przegięcia narzucanego przez miłośników "śmierdzącej skarpety"


              >
              > Oczywiście, możesz nie zdejmować butów - idąc do meczetu

              Nie chodzę do meczetu

              > bo trzeba dać do zrozumienia, ROTFL) - albo płodząc potomka (bo
              > pewnie będzie bardziej od tego dzielny?) - albo na przykład w
              > kostnicy (bo tam ci buciki zdejmą i założą fachowcy).

              Seks w butach? A dlaczego nie?!! Ale uprawianie seksu przez faceta w samych
              skarpetach to oczywiście obciach i obżydlistwo - jak tego nie kumasz, to
              współczuję...

              >
              > Ale nie możesz niestety nic na to poradzić, że jesteś typowym
              > przykładem obciachu - czyli człowiekiem który na plaży nudystów musi
              > też mieć buty z cholewami.

              Nie chodzę na plażę nudystów - nie mam potrzeby ściągania części ubioru - ani
              butów, ani gaci.

              Fetysz te buty dla ciebie jakiś czy co,
              > ROTFL

              Jasne, zbieram z podłóg aromaty, bakterie i grzyby pozostałe po wizytach
              ściągających buty buraków, a następnie kolekcjonuję je w gustownych
              pojemniczkach i flakonach. Szczególnie lubię zarodniki pozostawione przez gości
              z grzybicą stóp - są na prawdę cool!
              • szmaragdowy.czad Re: Gratuluję ... 07.12.08, 10:24
                Tobie sie chyba wydaje, ze chodzenie w butach to atrybut czlowieka kulturalnego
                i , bron boze, nie-wiesniaka. Zauwaz, ze normy sa rozne w roznych czesciach
                swiata. Do znajomego japonczyka tez sie wladujesz z buciorami zeby nauczyc chama
                kultury? Wez nie oslabiaj. To ze w Twoim miasteczku nie zdejmujac butow chcesz
                pokazac chamom jak sie powinno nosic jasniepanstwo normalnie powala mnie na
                podloge. Sorry, ale klasa to troszeczke co innego.
      • jacek226315 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 11:16
        to mamy rozumiec,ze idziesz spac do lozka w butach?
    • maiwlys Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:10
      Prosta rada, kup kilka par kapci i jak goście przyjda to podając
      kapcie powiedz coż w rodzaju: "Prosze kampie" czy "żeby cieplej w
      nóżki było prosze kapcie" myslę, że nawet największy głąb by
      zrozumiał :) Dla mnie byłoby to zrozumiałe, ale ja tez zawsze
      ściągam buty, nawet jak wchodze do mieszkań, w któych moje buty to
      najbardziej czysta rzecz :)
      • shellerka Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:12
        Maiwlys - wybuchęłabym śmiechem, po czym oczywiście może i bym te kapcie
        włożyła, ale obgadałabym niemiłosiernie taką kapciową gospodynię, której sie nie
        chce posprzątać po ewentualnej grudce błota :))
        • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 14:25
          shellerka napisała:
          > ale obgadałabym niemiłosiernie taką kapciową gospodynię, której
          sie nie chce posprzątać po ewentualnej grudce błota :))

          Dlatego NIGDY nie zapraszam do siebie wstrętnych plotkarek, a i ja
          nie mam zwyczaju komentowania cudzego mieszkania i zwyczajów
          gospodarzy. Każdy niech żyje jak chce i lubi, no ale niektórzy żyją,
          wyglądają, posiadają - DLA LUDZI.
          Tak się przypadkiem składa, że moi znajomi bliżsi i dalsi stosują w
          domu takie same zwyczaje jak ja i na szczęście nie mam z nimi takich
          problemów :)
    • zimowa.net Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:17
      Kup kapcie dla gosci i jak przyjda to im powiedz : Prosze, kupilam
      Wam wygodne kapcioszki,zebyscie sie czuli u nas jak w domu a przy
      okazji bede miala czysciej, bo wnosicie duzo piachu!
      Proste! Przeciez to nie sa ludzie,ktorych poznalas wczoraj! Zreszta
      skoro to rodzina Twojego meza,dlaczego on ich o to nie poprosi,
      skoro Tobie jest glupio??
      • trypel Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:29
        mnie osobiście brzydzi wkładanie kapci w których ktoś już kiedyś chodził.. nie
        wiadomo co mi sie przypałęta
        • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:38
          trypel napisał:

          > mnie osobiście brzydzi wkładanie kapci w których ktoś już kiedyś
          chodził.. nie
          > wiadomo co mi sie przypałęta

          no, jakaś grzybica, czy coś:/ to już lepiej boso:)
          • trypel Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:52
            zdecydowanie lepiej, jak już ktoś mnie zmusza do sciagania butów to wole na boso
            i jak nie musze to drugi raz nie odwiedzam tego miejsca.
            • zimowa.net Re: gościnność a ściaganie butów :/ 08.12.08, 11:53
              No i dobrze, jesli konczy sie na jednej wizycie, to przynajmniej
              gospodarze maja czysto. Nie rozumiem jak mozna komus wlazic w
              buciorach do domu..
      • anna-sara Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 23:01
        >Zreszta skoro to rodzina Twojego meza,dlaczego on ich o to nie
        poprosi, skoro Tobie jest glupio??<

        Nie poprosi, ponieważ sam został wychowany wśród ludzi kulturalnych
        i jest zapewne przeciwnikiem zdejmowania butów. Jak tu nagle
        przyznac się przed rodziną, że ukochana żona jest prostaczką?

    • vandikia Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:29
      WG zasad nie powinno sie wymagac od gosci sciagania butow.
      Na Twoim miejscu zaproponowałabym najblizszej rodzinie kapcie,
      blizszym znajomym rowniez.
      Ostatecznie mieszkanie jest do mieszkania, sprawe powinna załatwic
      wycieraczka przed drzwiami jezeli chodzi o błoto, a wszystko inne
      można umyć, odkurzyć, uprac.
    • mrsnice Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 13:55
      zasada jest jedna. Butów się nie zdejmuje u kogoś w domu, ani w
      swoim się o to nie prosi. Zaprszając gości trzeba się z tym liczyć.
      A jeśli jest inaczej, to wtedy wychodzi buractwo, jak to moja jakaś
      przedmówczyni wyżej napisała.
      Jest savoir vivre i koniec. Nie ma kontra savoir vivre.
      • kr_ka_11 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 14:35
        nigdy nie kaze sciagac butow i rowniez zle bym sie czula jakbym u kogos w domu w
        stroju wizytowym musiala chodzic boso w rajstopach albo co gorsza proponowano by
        mi czyjes zchodzone papucie. jak ktos ma z tym problem to raczej nie powinien
        zapraszac gosci. inna sprawa, ze ludzie przed drzwiami zwykle korzystaja z
        wycieraczki, wiec problem blota na podlodze chyba odpada, a nawet jesli to trudno.
      • silic Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 01:11
        >zasada jest jedna.

        Owszem - taka, że każdy robi jak uważa za stosowne.

        > Jest savoir vivre i koniec. Nie ma kontra savoir vivre.

        Jest kontra - to samodzielne myślenie.
      • jasiu1999 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:03
        Oj, buraczkiem to ty jesteś, maleńka.

        U mnie reguła prosta - ściągasz buty - lub zostajesz za progiem.

        I teraz zastanawiaj się - po co masz "pocałować klamkę" i to jeszcze
        komuś tak prostackiemu według ciebie? Ot, widzisz, chłop a
        jaśniepanienkę za drzwi wyrzucił... no i co - nie smutno trochę
        jaśniepanience, że taką odprawę dostałaby?

        A buty to nosi się po to, aby w gó... nie wdepnąć. Kiedyś takowe
        leżały to tu - to tam. Nic przyjemnego te buty. Stopę deformują.
        Uciskają naczynia. Obcierają i utrudniają wentylację.

        No, ale jak ktoś ma grzybicę, albo zwyczajnie śmierdzące stopy - to
        wymyśla takie tam, że niby butów ściągać nie wypada... tere fere.
        Wstyd dziurawych skarpetek. Wstyd że się śmierdzi. A i jeszcze jakaś
        kretyńska wiara w to że buty ze skóry martwego zwierzęcia są
        ładniejsze niż ludzka naturalna stopa. Ogólnie z tuzin tabu, parę
        przesądów - i próba wmówienia sobie że jest się lepszą bo się nosi
        buty. No i jeszcze jakieś magiczne "ja to buty" - jakby przez
        zdjęcie butów ubywało ciebie królewno - nie, możesz nie mieć butów,
        majtek czy czapki - nie będziesz przez to mniej sobą.

        Co zaś do teściów - dobry teść to taki co od czasu do czasu
        porozmawia. Przez telefon.
    • ursz-ulka podłoga jest dla ludzi a nie ludzie dla podłogi 04.12.08, 14:48
      Buty - nieodłącznym elementem stroju,które można doczyścić przed
      wyjściem. Zawsze mi to wkładano do głowy. Nie mam też ochoty oglądać
      cudzych ewentualnych skarpet czy pończoch czy też latem gołych stóp.

      A czy zajść do kogoś w upapranych kozakach jest z klasą? Noszę przy
      sobie chusteczki i buty przed wejściem doczyszczę. Na wszytko są
      sposoby.

      I dla mnie nie jest problemem sprzątnąć po znajomych co nieco jak
      coś nanieśli. Z reguły nie dzieje mi sie krzywda sprzątnąć po
      gościach. Jest impreza, będzie sprzątanie, normalne. A czy każecie
      im po sobie zmywać nacyznia? Też nabrudzili...


      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
      • drugi.dwukropek Re: podłoga jest dla ludzi a nie ludzie dla podło 04.12.08, 20:31
        ursz-ulka napisała:
        > gościach. Jest impreza, będzie sprzątanie, normalne.
        Grunt to wtrącać się w środku wątku nie przeczytawszy pierwszego
        postu...Autorka wyraźnie napisała, że nie chodzi o imprezy czy
        oficjalne spotkania :/

        > A czy każecie
        > im po sobie zmywać nacyznia? Też nabrudzili...
        Brudne naczynia, gdziekolwiek by nie zostawione były, nie roznoszą
        brudu...

        > A czy zajść do kogoś w upapranych kozakach jest z klasą? Noszę
        przy
        > sobie chusteczki i buty przed wejściem doczyszczę. Na wszytko są
        > sposoby.
        Zgadzam się z tym. Ale wiesz, nie wszyscy są tak kulturalni jak Ty
        (to nie jest złośliwość). I wierz mi, są różni ludzie. I nie zawsze
        można uniknąć z nimi kontaktów (z różnych powodów) we własnym domu...
      • silic Re: podłoga jest dla ludzi a nie ludzie dla podło 05.12.08, 01:16
        > Buty - nieodłącznym elementem stroju,które można doczyścić przed
        > wyjściem.

        Między wyjściem z jednego miejsca a wejściem do drugiego jest wiele czasu i
        możliwości na ubrudzenie obuwia.

        >Noszę przy sobie chusteczki i buty przed wejściem doczyszczę.

        Stoisz przed czyimiś drzwiami i czyścisz chusteczkami buty łącznie z podeszwami
        ? Jakoś nie wydaje mi się...

        >A czy każecie im po sobie zmywać nacyznia? Też nabrudzili...

        Moje naczynia -moja sprawa. Ale znajomi nie przynoszą swoim brudnych naczyń i
        nie zostawiają ich u mnie...
    • bratek-24 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 15:56
      Ja mam tak, ze zawsze sciagam u kogos buty chyba, ze ktos sam powie
      zeby nie sciagac.
      W sumie jak dla mnie to jakos tak dziwnie chodzic w butach po domu
      bo gdybym mogla to ciagle chodzilabym boso - akurat wtedy mi
      najwygodniej:)
      • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 20:32
        bratek-24 napisała:
        > Ja mam tak, ze zawsze sciagam u kogos buty chyba, ze ktos sam
        powie
        > zeby nie sciagac.
        > W sumie jak dla mnie to jakos tak dziwnie chodzic w butach po domu
        > bo gdybym mogla to ciagle chodzilabym boso - akurat wtedy mi
        > najwygodniej:)

        Ja mam tak samo i wcale nie uważam, że to źle :)
        • zi69 Ja też tak robię a na uroczyste spotkania można 07.12.08, 13:22
          wziąć buty na zmianę i po problemie.
          W codziennych kontaktach lepiej sprawdzają się zdrowy rozsądek z odrobiną
          szacunku dla innych, niż jakieś sztywne zasady.
    • kadfael Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 16:19
      U mnie nikt nie wymaga ściągania butów. Moi znajomi tez tego nie
      wymagają. Nie wyniosłam tez tego zwyczaju z domu rodzinnego. Sądzę,
      że pojawil sie on albo jak ktos wyżej napisał ze wsi, gdzie
      rzeczywiście wchodzenie z dworu w zabłoconych kaloszach byłoby bez
      sensu. Albo może z czasów komuny, kiedy trudno było o ładny i
      porządny dywan juz nie wspominając o dobrych środkach do czyszczenia.
    • kamelia04.08.2007 buractwo i plebejskie nawyki 04.12.08, 16:25
      zapalniczka5 napisała:


      > Niedługo wprowadzimy się do swojego mieszkania, gdzie będą również
      > parkiety, więc nie chciałabym aby były one poniszczone po miesiącu
      > uzytkowania.

      jak ci szkoda podlogi, to masz dwa wyjscia:
      1. połozyc gres na podłodze zamiast i tak juz twardego dębu czy
      jesionu
      2. nie zapraszac w ogóle nikogo do domu, zeby ci parkietu nie
      porysowali


      > Wiem, że proszenie gości o ściaganie butów jest być może
      > nieeleganckie czy niegrzeczne.

      tak, to jest eleganckie i niegrzeczne kazac gosciom sciagac buty


      > Czy macie jakiś pomysł jak delikatnie
      > dać do zrozumienia teściom czy szwagierce, że wolałabym żeby
      > ściagali buty choć w te jesienno - zimowe dni?

      nie osmieszaj sie kobieto.....


    • cala_w_kwiatkach Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 17:49
      ja sciagam zawsze, bo mi po prostu bez butow w domu wygodniej
      nawet jesli gospodarze mowia, ze moge pozostac w butach

      a parkiet warto polozyc solidny, taki 'biurowy' co sie niby nie
      rysuje od szpilek czy krzesel
    • gram.w.zielone Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 18:25
      Proszenie gosci o sciaganie butow jest ogolnie niegrzeczne.

      Pomysl, ze ktos moze miec na przyklad przypadlosc pod
      tytulem "smierdzace nogi" i jest poproszony o sciagniecie butow.
      Nie tylko jest to krepujace dla tej osoby, ale rowniez stwarza
      sytuacje towarzysko niezreczna.

      Kapcie dla gosci sa po prostu obrzydliwe. Od razu przychodza mi na
      mysl spocone stopy poprzedniego uzytkownika.

      Jesli rzeczywiscie chcesz ochronic parkiet, pomysl nad zakupem
      chodniczkow czy dywanikow ktore umiescisz w miejscach
      strategicznych. Poza tym, droga zapalniczko, nie dajmy sie
      zwariowac! Podloga sluzy do chodzenia, jak sie troche porysuje, to
      nic sie nie dzieje i po co sobie tym za bardzo glowe zawracac i
      zycie uprzykrzac. Ciesz sie z nowego mieszkania i je UZYWAJ a nie
      traktuj jak muzeum!
      • solsquare Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 21:13
        > Pomysl, ze ktos moze miec na przyklad przypadlosc pod
        > tytulem "smierdzace nogi" i jest poproszony o sciagniecie butow.
        > Nie tylko jest to krepujace dla tej osoby, ale rowniez stwarza
        > sytuacje towarzysko niezreczna.

        No tak, ale.. płaszcz to też element stroju. Czapka, szalik także. No i ileż to
        osób ma przypadłość pt. "problem z potem" i po zdjęciu płaszcza narażali by się
        na krępującą sytuację - śmierdzące pachy zniszczyłyby cały miły wieczór.
        Najlepiej nie zdejmować również tego elementu stroju. ;P
        • gram.w.zielone Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 22:22
          nie uwazam, zeby porownanie plaszcza i butow bylo trafne w tym
          kontekscie. Poza tym plaszcz nie uchroni przed zapachem potu tylko
          jeszcze bardziej sie ta osoba spoci. Fuj...:-DD

          Zapomnialam dodac, ze jak ktos chce sciagnac buty niech sciaga... Ja
          u tesciow sciagam, bo mi wygodnie, a czesto u nich bywam. U dalszej
          rodziny nie sciagam. Oczywiscie wnoszenie blota nie wchodzi w gre.

          • silic Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 01:24
            > nie uwazam, zeby porownanie plaszcza i butow bylo trafne w tym
            > kontekscie.

            Jest jak najbardziej trafne. Płaszcz i buty zakłada się gdy człowiek wychodzi na
            zewnątrz, to są ochronne części ubioru. U siebie chyba nikt nie siedzi w kurtce
            i butach , prawda ? Niby więc czemu goście mieli by siedzieć.

            >Poza tym plaszcz nie uchroni przed zapachem potu tylko jeszcze bardziej sie ta
            osoba spoci.

            Chroni chroni. Noga w bucie poci się także dużo bardziej niż bez buta.
          • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 17:58
            kiedy kupujesz buty dopasowujesz je mniej wiecej do plaszcza/kurtki...
            torebke/plecak do butow

            stopa w kozakach tak samo sie poci jak pacha w plaszczu... tyle,ze pacha nie
            smarujesz po czesciach mieszkania.. wiec tym bardziej nie powinno sie zdejmowac
            plaszcza;]

            nie chodzi tylko o bloto.. ale tez np piach latem.. czy wode (nienajczystrza)
            ktora i tak pozostanie na butach, nawet jesli sie otrzepie snieg
    • grassant wychodzi buractwo, 04.12.08, 19:47
      zapalniczka5 napisała:

      > Tego samego oczekiwałabym od gości. Nie chodzi o jakieś wizyty
      > świateczne, imprezy rodzinne itp (w tym momencie niech wchodzą w
      > bitach). Mam tu na myśli zwykłe codzienne odwiedziny. Moja rodzina
      > zawsze ściaga buty. W domu cieplutko, nie ma problemu, że ktoś
      > zmarznie.
      > Rodzina mojego męża - wręcz przeciwnie. Butów nie ściaga, potrafią
      > wejsć w obłoconych buciorach na jasny dywan:/ Szwagierka nie ma
      > oporów, żeby szpileczkami rysować parkiet:/
      > Niedługo wprowadzimy się do swojego mieszkania, gdzie będą również
      > parkiety, więc nie chciałabym aby były one poniszczone po miesiącu
      > uzytkowania.
      > Wiem, że proszenie gości o ściaganie butów jest być może
      > nieeleganckie czy niegrzeczne. Czy macie jakiś pomysł jak
      delikatnie
      > dać do zrozumienia teściom czy szwagierce, że wolałabym żeby
      > ściagali buty choć w te jesienno - zimowe dni?
      • drugi.dwukropek Re: wychodzi buractwo- to prawda: ale z Ciebie n/t 04.12.08, 20:36
      • zi69 Tylko burak lub kartofel wyzywa innych od buraków 07.12.08, 12:03
        Za Gierka Polska była potęgą buraczano-zieminiaczaną. Teraz to się zmieniło ale
        buractwa w narodzie ciągle spore pokłady.
        Skąd się bierze pogarda dla innych czy to słaba samoocena czy samemu doznane
        upokorzenia?
        • grassant Re: Tylko burak lub kartofel wyzywa innych od bur 07.12.08, 21:33
          zi69 napisał:

          > Za Gierka Polska była potęgą buraczano-zieminiaczaną. Teraz to się
          zmieniło ale
          > buractwa w narodzie ciągle spore pokłady.
          > Skąd się bierze pogarda dla innych czy to słaba samoocena czy
          samemu doznane upokorzenia?

          Tak, poddanie się żądaniu ściągnięcia butów traktuję, jak
          upokorzenie, tego samego rodzaju, jak poddanie się żądaniu
          przekazania portfela.
    • nelly87 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 19:50
      Zaproponuj ciepłe, wygodne kapcie ;)
    • sabriel Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 20:36
      Nie wyobrażam sobie wejść komuś w zabłoconych, ośnieżonych butach do
      mieszkania.Sama zdejmuje.
      W lato z kolej nie wyobrażam sobie żeby zdejmować klapki czy japonki i paradować
      na bosaka.
      Jak idę w odwiedziny do rodziny to zabieram z sobą kapcie.
      Na twoim miejscu położyłabym przy wejściu mały dywanik i bez skrępowanie
      instruowała gości przy wejściu, że buty zostawia się na dywanie :)))
    • iguana1987 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 20:49
      Może kiedy goście będą wchodzić pokaż im miejsce w którym mogą
      zostawić buty (wyjdzie, że jesteś życzliwa, bo pomagasz im w
      zorganizowaniu się w Twoim nowym domu:P) No i przy okazji
      zasugerujesz, że teraz buty należy ściągać. Możesz też dla każdego
      kupić inne kapcie (chyba, że to na prawdę liczna rodzina), tak, żeby
      u Ciebie każdy miał swoje- znowu okażesz się miła i gościnna:)
    • solsquare Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 21:03
      Impreza imprezą, wiadomo że buty to element stroju... Ale dlaczego mam krępować
      się zdjęciem butów u koleżanki "na plotach"?? Moi znajomi zawsze zdejmują buty i
      wcale nie z powodu moich "perskich" dywanów czy tego, że ciężko mi sprzątnąć po
      nich.. tylko z prostego powodu, że 1) zimą w kozakach czy trepach jest po prostu
      cholernie gorąco, kiedy się posiedzi trochę w ciepłym pomieszczeniu 2) nie wiem
      czy całe tu zebrane towarzystwo siedzi zawsze przy stole obie nóżki na
      podłodze?? Czy nie jest normalnie czy u przyjaciół czy u rodziny czujemy się na
      tyle swobodnie że chcemy się trochę "rozłożyć", czy choćby podwinąć nogę?? I na
      cholerę wtedy te buty? Uważam że to wytykanie "buractwa" to jakaś paranoja..
      • oldbay Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 01:29
        Mi się wydaje, że to wszystko właśnie zależy od sytuacji. Jeśli idę
        na imprezę domową i się odstawię w jakąś wystrzałową kreację no to
        proste, że lepiej, jak nie zdejmę butów a przede wszystkim przyjdę w
        czystych. W czasach studenckich w okresie zimowym jak chodziłam na
        imprezy to normalnie braliśmy buty na zmianę. Szło się po śniegu w
        kozakach itp a potem zmienialiśmy na te imprezowe, żeby ładnie
        wyglądać i żeby nie zabrudzić komuś domu błotem i śniegiem. I
        śmiejcie się ile chcecie i wyzywajcie ludzi od buraków i wieśniaków,
        ale raz pamietam, że w drodze na impreze domową musielismy przejść
        przez dość spore błoto i wiedząc, że buty na pewno sie przy tym
        ubrudzą a my planowalismy w nich zostać, założylismy na nogi na te
        pare metrów... reklamówki :-) Tak, tak, szczyt wieśniactwa w wielkim
        mieście. A może po prostu zwykły szacunek dla cudzego domu?

        Jak jest impreza letnia no to raczej wszyscy przyjdą w względnie
        czystych butach, no nie? Jak maja brudne to istnieje jeszcze coś
        takiego jak wycieraczka i mogą sobie wytrzeć. No i właściciel
        mieszkania do imprezy może sie przygotować i pozwijać te białe
        pluszowe dywany i moim zdaniem nie będzie to swiadczyło o buractwie.

        Jak idę do kogoś z rodziny czy przyjaciół na "dłuższe posiedzenie",
        obejrzenie filmu, pogadanie, plotki, domowy obiad itp. to czy zima
        czy lato buty zdejmę, bo po pierwsze tak mi wygodniej, mogę się
        rozłożyć na kanapie itp.
        Po drugie idę w czystych skarpetach, to chyba logiczne???
        Po trzecie nie idę w kiecce z cekinami i brak adidasów czy
        jakichśtam kurczę klapek lub półbutów nie zaszkodzi mojemu
        wizerunkowi i nie spowoduje dziwnych spojrzeń i chichotów. Toć
        jestem w domu, no nie? Jakbym w teatrze zdjęła buty to rozumiem, ale
        w warunkach domowych skarpeta czy goła noga to chyba normalny
        widok?? No chyba, że ktoś ma obrzydliwe stopy, ale to temat na inny
        wątek.

        Jak wpadam do kogoś na moment, przy okazji, to jak mam czyste buty
        to usiądę na moment przy stole, zamienię dwa zdania i idę, od gości
        też nie będę wymagać, żeby mocowali się np z ciasnymi wsuwanymi
        kozakami do kolan żeby zamienić dwa zdania i po 10 minutach
        powtarzać caly rytuał. A jak mam np ubłocone czy mocno zakurzone
        buty, bo szłam po błocie czy piachu itp., co się czasem może zdarzyć
        nawet ludziom mieszkającym w mieście, to albo je zdejmę z własnej
        inicjatywy, albo porządnie wyczyszczę na wycieraczce. Albo przełożę
        wizytę i nie będę oczekiwać od gospodarza domu, żeby gryzł się w
        język a po moim wyjściu odkurzał lub zmywał podłogę. Sama lubię mieć
        czysty dom i szanuję domy i mieszkania innych, bo wiem, że ludzie
        wkładają w to swoje ciężko zarobione pieniądze, pracę i wysiłek.
        -
        oldbay
    • joa34 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 21:09
      Jestem przeciwniczką ściągania butów. Podłogi są dla Ludzi, a nie na
      odwrót! Poza tym, istnieje coś takiego jak wycieraczka do butów, z
      której należy korzystać. Śmieszy mnie podejmowanie gości w kapciach.
      Wystrojone Panie i Panowie zaproszeni na przyjęcie ściągają buty i
      paradują boso albo w kapciach - typowo polski zwyczaj. Ja osobiście
      proszę gości o nieściągania obuwia, a mam dopiero co wyremontowany
      dom - na podłogach nie mam dywanów i nie stanowi dla mnie problemu
      umycie, czy też odkurzenie podłogi. A dwuznaczne sugerowanie komuś
      aby ściągnął buty osobiście ignoruję. A tak wogóle, to najlepiej nie
      zapraszać gości - nie nabrudzą. Pozdrawiam
      • silic Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 01:27
        A jak goście nie są wystrojeni to już można ich poprosić o zdjęcie butów?
        U siebie w domu także cały czas chodzisz w butach ? Ja nie znam nikogo kto by
        tak robił, więc nie wiem czemu nagle odwiedzając kogoś miałby nagle zmienić
        przyzwyczajenia.
    • sadosia75 TAK jestem burakiem 04.12.08, 21:44
      z prostego powodu bo : moi znajomi w moim domu na spotkaniach kawowych ( dla malo zorientowanych tzw plotki, gadanie o wszystkim i o niczym ) zdejmuja buty. NIKT tu nie napisal, ze wymaga zdejmowania butow na imprezach okolicznosciowych. skoro zdejmowanie butow na typowo plotkarskich/ kawowych spotkaniach to buractwo to eksjuzmij ale jestem totalnym burakiem i niesamowicie mi z tym dobrze.

      Pozatym skoro wiekszosc takie ą i ę w SV to tez takie towarzystwo ą i ę powinno wiedziec, ze nazywanie kogos burakiem itp to akurat NIE jest i NIE bedzie kulturalne.
      pozdrawiam wszystkich burakow:)
      --
      Zabaw się
      Gdzie jest moje CSI LV?
    • poprostu_basia Re: gościnność a ściaganie butów :/ 04.12.08, 22:50
      u mnie w domu się butów nie zdejmuje,tak moi rodzice zarządzili i juz. po to
      jest wycieraczka żeby goście buty wytarli. Na większe błoto czy ewentualnie
      traperki mamy coś co nazywamy "sukna" czyli właśnie kawałki grubego sukna na
      których gość staje i sunie do salonu, gdzie sobie siada, a buty sobie wysychają.
      a po jakimś czasie jak już wiadomo że są suche to gość sobie te sukna zostawia
      gdzieś a gospodarz je odsuwa w kat. i już:)
      mieszkam w kamienicy i mam stary drewniany parkiet który niszczy się pod wpływem
      wody. Ale stopy się pocą i jak ktoś siedzi przez pół godziny w jednym miejscu to
      potem zostają plamy na podłodze. a poza tym buty są elementem stroju i nie
      należy ich gościa pozbawiać.
      z drugiej strony ja sama lubię chodzić boso po domu wiec rozumiem jak gość tez
      tak woli:) zwłaszcza, że do mnie przychodzą tylko takie naprawde zaprzyjaźnione
      osoby które na ogół zwijają się na fotelu razem z nogami:) wiem że niektórzy nie
      lubią jak im się chodzi po domu w butach i więc sama zazwyczaj pytam czy zdjąć
      czy nie i się dostosowuję.
      Ale kiedyś mi ktoś oświadczył, że zdjął buty u mnie (i przez dłuższy czas mi
      pocił podłogę) żeby mu "stopy odpoczęły". krew mnie zalała:)
      • megg29 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 02:21
        Tutaj jest to obyczaj polski, bo w IRL w domach inncy narodowosci, łącznie z
        irlandczykami, butów sie nie zdejmuje. Nikt o to nie prosi. Miałam stycznośc z
        rodzinami irlandzkimi - buty sa uzupełnieniem stroju.
      • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 02:26
        fajnie,ze Ci sie podloga niszczy od potu ktorego nie ma zazwyczaj (bo ludziom
        nogi sie poca od siedzenia godzinami w butach,a nie bez nich)...

        a juz od czestego szorowania po lazeniu po nich w butach...juz nie;]
        • cala_w_kwiatkach Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 02:31
          no to ostro sie musza pocic, zeby az plamy pozostawały;)
          i pekam ze smiechu jak sobie wyobrazam widok gosci suuunacych na
          suknie przez pokoje:D

          nie widze sensu, aby kisic sie w kozakach przez kilka godzin kiedy w
          mieszkaniu jest 25stopni:(
    • qw994 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 06:23
      Jak będziesz zapraszała na wizytę u ciebie - zaznacz wyraźnie, że prosisz, żeby
      przynieśli obuwie na zmianę. Oczywiście tylko w wypadkach, kiedy pogoda będzie
      tego wymagała. Wydaje mi się, że to w miarę znośnie pozwoli ominąć problem bez
      buractwa, czyli zmuszania gości do ściągania butów lub, co gorsza, zakładania
      czyichś kapci (to obrzydliwe).
      • claratrueba Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 06:39
        Zasady savoir vivre sa jednoznaczne- nie zdejmuję (robię wyjątek gdy w domu jest
        raczkujące dziecko), nie proszę o zdjęcie. Z kwestią zdejmowania butów nie
        spotykam się w żadnym domu moich znajomych. Widocznie wszystkim im zależy na
        opinii ludzi dobrze wychowanych. Buty kazała mi zdjąć (zasugerowała- posuwając
        kapcie- gościowe bure szydełkowce) pani dość prosta. To był jedyny raz w ciągu
        lat pewnie ze 30.
        • tabakierka2 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 06:50
          Nigdy nie KAŻĘ gościom zdejmować obuwia, ale kiedy pytają czy zdjąć -
          mówię, że ma im być wygodnie. Jeśli wolą zostać w butach ( mamy w
          mieszkaniu b. ciepło - koło 24stopni, więc sama biegam na boso w
          skarpetkach)to ich wybór, a jeśli wolą zdjąć, to również ich wybór.
          I mówię tutaj o spotkaniach kawowych;) a nie balach:)
          • kamahi Buty na zmianę 05.12.08, 11:44
            Ja nie każę u siebie w domu gościom zdejmować butów, ale szanuję to,
            że inni wolą, kiedy nie wchodzi sie do nich do
            salonów' w butach, z jakiegokolwiek powodu.
            Jednak wyjątkowo brzydzi mnie idea wkładania kapci "dla gosci" - tak
            jak kilka forumek pisało powyzej, wyobrażenie spoconych stóp, które
            tam przede mną gościły, ich smrodów i ewentualnych chorób przyprawia
            mnie o mdłości.
            Dlatego wiedząc, ze dany gospodarz oczekuje od gosci zdejmowania
            obuwia po prostu zabieram na taką wizytę swoje własne buty na
            zmianę - jak przedszkolak - albo kapcie, jeżeli chodzi o
            wizytę "codzienną" albo eleganckie pantofle, jeżeli spotkanie jest
            bardziej oficjalne i zamieniam - w przypadku oficjalej wizyty buty
            eleganckie na przyniesione drugie eleganckie.
            Natomiast nikt nigdy nie zmusi mnie do załozenia używanych przez
            kogos innego kapci. A ostatnio miałam sytuację odwrotną - odwiedziła
            mnie koleżanka, która juz od drzwi, mimo moich protestów rzuciła się
            zdejmowac swoje buty. Ja protestowałam, mówiąc, ze jak najbardziej
            ma wchodzić do pokoju w butach, ale ona się uparła i uparła sie
            również, zebym dała jej jakieś moje kapcie. Niestety musiałam to
            zrobić, ale kapcie po jej wyjściu wyrzuciłam do kosza - wiem, to
            nerwica natręctw, ale tak już mam.
        • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 11:46
          claratrueba napisała:
          > Widocznie wszystkim im zależy na
          > opinii ludzi dobrze wychowanych.

          No i taka jest różnica między takimi jak "Wy", a całą resztą ludzi.
          Na opinii innych zależy snobom i ludziom żyjącym na pokaz, "dla
          ludzi". A ja żyję dla siebie, swoim życiem i ani sąsiadom ani
          znajomym nie wytykam stylu ich życia. Dopóki nie włażą z buciorami
          (zwłaszcza ubłoconymi) w moje... :D
          • claratrueba Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 13:02
            Żałosne. Przestrzeganie zasad dobrego wychowania jest "na pokaz", a może to te
            podłogi sa na pokaz? Bo do normalnego wykorzystania raczej nie.
            • drugi.dwukropek Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 13:39
              claratrueba napisała:
              > Żałosne. Przestrzeganie zasad dobrego wychowania jest "na pokaz"

              Oj, wyraźnie napisałaś, że "zależy im na opinii". A to ogromna
              różnica przestrzegać zasad, a robić to samo w celu pozytywnej opinii
              innych. Tak, to bardzo żałosne...

              Moim zdaniem dobrym wychowaniem (i wyczuciem) cechują się osoby,
              które szanują zasady panujące w domu czy miejscu, w którym jest
              gościem... W przeciwnym wypadku nikt nie powinien zdejmować butów w
              meczecie ;)
              Ina
        • tygrysio_misio Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 15:36
          > Zasady savoir vivre sa jednoznaczne-

          kiedy mezczyzni gadaja o polityce czy finansach... kobieta wychodzi z pokoju

          ale jak widzisz zapewne nie zawsze trzeba przestrzegac jakis
          glupich/starodawnych zasad...ustanowionych w zupelnie innej kulturze

          poza tym dobrym spostrzerzeniem jest meczet.... dobre zachowanie to przede
          wsystkim szanowanie zasad innych kiedy przebywa sie na ich terytorium...
          rozumiem,ze i do meczetu weszlabys w butach...
    • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 13:46
      Nie proponuję gościom (szczególnie kobietom) ściągania butów, co
      najwyżej (kobietom) ściąganie majtek w dół.
      • nawrocona5 Re: gościnność a ściaganie butów :/ 06.12.08, 23:15
        grassant napisał:

        > Nie proponuję gościom (szczególnie kobietom) ściągania butów, co
        > najwyżej (kobietom) ściąganie majtek w dół.

        I dobrze, dokładny instruktaz czasem jest potrzebny.
        Jakbyś nie powiedział, to jeszcze by chciały majtki przez głowę ściągać:)))
        • grassant Re: gościnność a ściaganie butów :/ 07.12.08, 21:39
          nawrocona5 napisała:
          >
          > > Nie proponuję gościom (szczególnie kobietom) ściągania butów, co
          > > najwyżej (kobietom) ściąganie majtek w dół.
          >
          > I dobrze, dokładny instruktaz czasem jest potrzebny.
          > Jakbyś nie powiedział, to jeszcze by chciały majtki przez głowę
          ściągać:)))

          Stawiam sprawę po męsku - jednoznacznie :P
    • powiewlata Re: gościnność a ściaganie butów :/ 05.12.08, 15:12
      ja też sobie nie wyobrażam żeby ktoś nie ściągał u mnie w domu
      butów, ale ja nie mam z tym problemów.. może kup kilka par tanich
      kapci i jak rodzinka się zjawia to rozdawaj je w drzwiach.. chociaż
      ja to jestem taka, ze bym powiedziała wprost żeby sciągali te buciory
      powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka