zajechana
21.12.08, 22:37
- nic nie robie ( wychowuje dwójkę dzieci (2lata syn i 1 rok córka)- oczywiście na prośbę męża zrezygnowałam z pracy - wstaje w nocy, sprzątam codziennie cale mieszkanie, gotuje śniadania, obiady i
kolacje, piorę sprzątam robie zakupy, usypiam dzieci, bawię sie z
nimi - on tylko pracuje ( lekka praca biurowa) - nawet w weekendy nie
robi nic bo twierdzi ze nie jest brudno, żebym nie gotowała bo on
"sra" na moje obiady - po czym zjada wszystko - ze względu na dzieci
niestety muszę gotować
- jestem jego parobem - bo mnie utrzymuje
- nie daje mi wypłaty- jak chce pieniądze to mam sama do pracy
"zapier...."
- jestem gruba (176cm,66kg) - może i tak, ale jakoś tak przykro mi to słyszeć 24 h/d
- nic nie potrafię i nie nadaje się do niczego
- teksty typu: rozwód to podstawa, wyprowadź się do mamusi
- na moje zwrócenie grzeczne uwagi: czego wchodzisz w butach do łazienki przecież dopiero co myslam podłogę- odpowiada: nie trzeba było myc
- wychodzi z domu kiedy chce, nie czuje się w obowiązku by pobawić się z dziećmi, gdy ja np. robie obiad w weekendy on siedzi z dziećmi i ogląda film - przy czym córa- roczna płacze na maksa a on "nie słyszy"
Nie pisze żeby się pożalić bo za późno na żale: powinnam dostrzec to
przed ślubem! Mial szczęście bo takiej idiotki jak ja nigdy by chyba
nie znalazł- a zapowiadało się tak milo : cichy spokojny, bez nałogów, wykształcony, romantyczny, z gestem! Teraz pozostało z tych
cech tylko: bez nałogów i wykształcony hehe za to przybyło mnóstwo wad! Ostrzegam wszystkie naiwniaczki łudzące się ze po ślubie jest
jak w bajce... wspólne gotowanie, rozmowy o niczym, itd ZAWSZE występują problemy, tyle, ze jeżeli myślisz ze wady faceta nagle znikną po ślubie lub "będzie inaczej" to grubo się mylisz ! Także przemyśl bo zazwyczaj się nasilają.
Sory ze ort. i pokrętne wynurzenia