Dodaj do ulubionych

Iść, czy nie iść na wesele

09.01.09, 09:35
Sytuacja jest taka: mój partner jest świadkiem na weselu kuzyna. Jesteśmy
rodzicami 4-miesięcznego dziecka. To miała być pierwsza okazja do wyjścia na
taką imprezę, do wyszalenia się razem, wybawienia po wielu miesiącach posuchy
w tym względzie. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie obowiązki i wymagania
młodej pary względem świadka.
Po pierwsze na ślub musimy wybrać się osobno, bo mój partner ma być wcześniej,
bo z panem młodym jadą po pannę młodą. Ja dojeżdżam sama, w kościele sama, w
drodze do domu weselnego też. Spoko, żaden problem. Wytrzymam. Natomiast
dochodzi do tego zajmowanie się podczas wesela dystrybucją wódki. Niby nic,
ale jak się ma do obsłużenia około 100 ludzi i trzeba kontrolować sytuację na
stołach, to robi się to upierdliwe. Do tego dochodzi sesja. Co więcej, świadek
musi zostać do końca wesela, przy czym muszę zaznaczyć, że ślub jest o 11, a
oczepiny zaplanowano na północ, więc wesele się skończy pewno najwcześniej o 1
w nocy. Takiego maratonu nie wytrzymam ze względu na chroniczne niedospanie i
zmęczenie, które mam przez dziecko. Więc wracać do domu też bym musiała sama.
W związku z powyższym, pytam się Was, jaki jest sens, żebym była osobą
towarzyszącą świadka na takim weselu?
Do tego dochodzą pierdoły typu: ogarnięcie rano dziecka i zawiezienie go do
Dziadków (więc jak tu się wyrobić ze wszystkimi przygotowaniami, skoro ślub
tak wcześnie), moje samodzielne ubieranie i rozbieranie sukienki (jest to
niemożliwe, bo zamek długi), takie imprezowanie, by na następny dzień móc
jechać po dziecko.
Obserwuj wątek
    • zloty.strzal Re: Iść, czy nie iść na wesele 09.01.09, 10:13
      Ślub o 11? Tam jest taki przerób, że nie mieli innych terminów czy powariowali?
      • villemo86 Re: Iść, czy nie iść na wesele 09.01.09, 10:22
        Mniejsza o to jaki przerób. Skoro partner podjął się tego zadania to myślę, że
        powinnaś mu dzielnie towarzyszyć. Na pewno jego pomoc będzie nieoceniona dla
        pary (ja miałam cudownych świadków, którzy nie marudzili i ogromnie pomogli). A
        to w cale nie jest powiedziane, że świadek musi być do samego końca, młodzi
        powinni zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że jesteście świeżo upieczonymi
        rodzicami i możecie po całym dniu czuć się zmęczeni. Przecież obowiązek
        roznoszenia wódki zawsze może przejąć ktoś inny np. ojciec młodej, albo młodego
        • hanah1984 Re: Iść, czy nie iść na wesele 09.01.09, 10:50
          To świadek ma się zajmować alkoholem, bo panna młoda twierdzi, że taki zwyczaj
          jest. Podobnie z zostaniem do końca. To tak trochę, jakby świadek pełnił rolę
          gospodarza wesela, więc stąd to wszystko.
          Inna sprawa, że młodzi w ogóle nie pomyśleli o tym, że świadek ze względu na
          bycie młodym stażem ojcem, może fizycznie nie dać rady, a także że może chciałby
          się pobawić (w końcu!!) jak cała reszta gości weselnych. Zresztą mój partner też
          o tym nie pomyślał, gdy się decydował na bycie świadkiem, mimo, że go
          ostrzegałam, że tak to może wyglądać. Ale to było jak jeszcze byłam w ciąży i
          chyba myślał sobie, że czteromiesięczny dzieciak, to śpi dwanaście godzin w nocy...
          • eat_you_alive Re: Iść, czy nie iść na wesele 09.01.09, 17:26
            Wiesz co? Ja bym nie poszła. Partner będzie zajęty, nie będzie miał czasu dla Ciebie i skończy sie pewnie tak, że bedziesz siedziała sama w kącie, marząc żeby już wracać do domu, bo padasz ze zmęczenia.
            To, że Twój partner zgodził się na taką rolę nie obliguje Ciebie do męczenia się razem z nim, tym bardziej biorąc pod uwagę wszystkie te rzeczy, które musisz zrobić dnia następnego oraz to, że do domu musisz się także dostać sama.
            Swoją drogą kompletnie nie rozumiem Państwa Młodych i tego, że można komuś tak narzucać swoja wolę tylko dlatego, że to niby "ich dzień".
            Chłopak musi nalewać, podawać, zawozić, odbierać, zostać do końca - bo taka jest tradycja! taaaa... szkoda mi ludzi, którzy tak postrzegają tradycję. Myślałam, że wesele to ma być zabawa dla wszystkich, a nie zaganianie do pracy. Na Twoim miejscu kochana, tym razem pomyślałabym o sobie i swojej wygodzie...
            • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 11:00
              > Swoją drogą kompletnie nie rozumiem Państwa Młodych i tego, że można komuś tak
              > narzucać swoja wolę tylko dlatego, że to niby "ich dzień".

              a czyj to jest dzień: gości, ciotek, dziewczyny świadka która jest zmęczona
              dzieckiem i martwi się jak wrócić do domu?
              niestety moje drogie, ślub i wesele to jest czas młodych. gdyby mieli przejmować
              się każdym fochem każdego gościa to lepiej w ogóle nie robić wesela (choć to
              materiał na kolejnego focha, bo autorka przecież chciałaby się jednak pobawić)
              • kol.3 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 14:16
                A ja myślę, że zaprzęganie kogoś do takiej całonocnej harówy to
                chamstwo i wykorzystywanie. Skoro stać ludzi na wesele na 300 osób w
                remizie, to stać i na kelnerów, którzy będą robić za kelnerow. A
                tłumaczenie że to dzień młodych jest śmieszne - skoro to tylko i c h
                dzień, to niech się bawią sami.
                • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 14:25
                  pewnie dlatego tyle par rezygnuje z wesela. żeby później nie nasłuchać się, że
                  goście się źle bawili, bo drugie danie było za zimne, zupa za gorąca, a świadek
                  musiał harować odpinając muszkę młodemu na oczepinach ;)
                  • kol.3 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 16:55
                    Trzymajmy się faktów, tu nie chodzi o zupy i drugie dania tylko o
                    konkret - rozlewanie przez świadka wódki na wielkim weselu - świadek
                    to nie kelner. Jeśli młodym mylą się te funkcje, to znaczy że są
                    niewychowani.
                    • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 17:08
                      kol.3 napisała:

                      > Trzymajmy się faktów,

                      zgoda. a zatem skąd wzięłaś fakt o rozlewaniu wódki na weselu i o świadku-kelnerze?
                      jak wspomniałam wcześniej, byłam dwa razy partnerką świadka i to "zajmowanie się
                      wódką" polegało na tym, że świadek pilnował żeby przed panem młodym stała woda w
                      butelce po wódce i podawał mu flaszki do rozdania na oczepinach. potrafię sobie
                      wyobrazić jeszcze, że państwo młodzi proszą świadka o to, żeby w razie braków na
                      stole podał obsłudze zapasy.
                      a jeśli chodzi o polewanie, to jedna osoba tego nie załatwi, bo jest to
                      fizycznie niemożliwe.
                      • kol.3 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 18:00
                        Przeczytaj sobie pierwszy post w tym wątku. Tam wyraźnie pisze, że
                        chodzi o obsłużenie 100 osób. Co więcej wątek ten nie jest pierwszy
                        na tym forum, podobne pojawiały się wcześniej - wynikało z nich, że
                        świadek to coś w rodzaju konia pociągowego na weselu, 24 godzinny
                        służący do wszystkiego.
                        • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 18:07
                          powtarzam: nie da się polewać 100 osobom na raz. przy każdym stoliku (części
                          stołu) znajdzie się jakiś chętny do polewania pan: ojcowie młodych, starszy
                          wujek, brat etc.

                          a świadek to nie koń pociągowy i nie kelner (nikt mu nie każe zupy rozlewać)
                          tylko coś w rodzaju współgospodarza. jeśli taka rola nie odpowiada chłopakowi
                          autorki to może się z tego wymiksować chorobą dziecka i oboje mogą zostać w domu
                          przed TV. w czym problem?
                          • hanah1984 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 20:06
                            Uściślę. Świadek przez całe wesele będzie zajmował się dystrybucją alkoholu. Nie
                            będzie rozlewał wszystkim gościom (nie wiem, co z pierwszą kolejką, bo tę chyba
                            tak). Ale będzie mieć kluczyk do pomieszczenia, w którym jest alkohol i jak będą
                            braki na stołach, to będzie przynosił i uzupełniał.
                            • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 11.01.09, 01:40
                              hanah1984 napisała:

                              > Uściślę. Świadek przez całe wesele będzie zajmował się dystrybucją alkoholu. Ni
                              > e
                              > będzie rozlewał wszystkim gościom (nie wiem, co z pierwszą kolejką, bo tę chyba
                              > tak). Ale będzie mieć kluczyk do pomieszczenia, w którym jest alkohol i jak będ
                              > ą
                              > braki na stołach, to będzie przynosił i uzupełniał.

                              właśnie. to nie jest zajęcie na całą noc, więc nie będziesz porzucona. ale wybór
                              przecież należy do Ciebie, ja po prostu uważam, że nie ma żadnego faux pas ze
                              strony młodych.
              • hanah1984 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 14:17
                Masz rację, to jest ich dzień. Ale dlatego warto wysilić się choć trochę i
                pomyśleć nad wyborem świadków. A ponadto spytać się ich o zdanie i czy im taka
                rola pasuje.
                • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 14:22
                  hanah1984 napisała:

                  > Masz rację, to jest ich dzień. Ale dlatego warto wysilić się choć trochę i
                  > pomyśleć nad wyborem świadków. A ponadto spytać się ich o zdanie i czy im taka
                  > rola pasuje.

                  no ale chyba nikt nie zmuszał Twojego faceta do świadkowania? niedawno byłam
                  świadkową i nie usłyszałam rozkazu, tylko pytanie czy zechciałabym zostać
                  świadkiem ich ślubu.
                  poza tym, zajmowanie się wódką nie oznacza że Twój facet będzie kelnerem (jak to
                  zasugerowała kol.3). byłam na dwóch weselach jako partnerka świadka i na żadnym
                  nie siedziałam w kącie sama.. myślę że za bardzo się przejmujesz
                  • hanah1984 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 14:27
                    Mój facet radośnie zgodził się od razu na świadkowanie, "bo to taki zaszczyt".
                    Prosiłam go, żeby się dowiedział, czego wymagają od niego, ale wyszedł z
                    założenia, że obowiązkiem świadka jest świadkowanie, czyli bycie przy młodych w
                    kościele i podpisanie się pod aktem ślubu.
                    Co do zabawy, to nie zakładam z góry, że się będę źle bawić. Mogę się bawić
                    świetnie nawet bez partnera. Pytanie było, jaki jest sens bycia osobą
                    towarzyszącą świadka na takim ślubie...
                  • kol.3 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 18:06
                    Wiesz Waniliowa ja też byłam na paru weselach w życiu i żaden
                    świadek w ogóle się do wódki nie dotykał (no, oprócz picia).
              • eat_you_alive Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 18:14
                to urocze co piszesz... gratuluję Ci podejścia! No żeby naprawdę ktoś strzelał focha, że na weselu zamiast się bawić trzeba usługiwać? ZGROZA!
                • wanilinowa Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 19:36
                  nic takiego nie napisałam, ale nie będą oponować, bo zjesz mnie żywcem :-)
                  pozdrawiam
                  • eat_you_alive Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 19:46
                    ...ojjj tam zaraz:] nie taki nick straszny jak go... i takie tam:]
          • baba67 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 21:35
            Panstwo mlodzi nie popisali sie taktem ani Twoj facet wyobraznia.Dobra strona
            jest taka, ze chlop zajety czestowaniem i ciagle na widelcu nie przygrucha
            sobie zadnej panny jesli zdecydujesz ze nie idziesz. Moim zdaniem masz prawo
            odmowic jesli jestes zmeczona-mozesz byc tylko na slubie.
    • mona817 Re: Iść, czy nie iść na wesele 09.01.09, 19:00
      Na pewno Twojemu mężowi miło by było, gdybyś mu towarzyszyła.
      Oczywiście nic na siłę. Brat mojego kuzyna będąc świadkiem i
      zajmując się min. rozstawianiem wódki na stołach znalazł czas na to
      by bawić się ze swoją dziewczyną i nie był to kłopot... Wszystko
      zależy od organizacji.
      Może masz możliwość pojechać do Dziadków dzień wcześniej i
      przenocować, to pomogłoby uniknąć porannego pośpiechu...
    • monikatra Re: Iść, czy nie iść na wesele 09.01.09, 20:24
      No, współczuję. Ani się nie pobawisz, ani nie odpoczniesz, jedyne co
      Cię czeka to nerwy na to wszystko. Choć dla Pary Młodej Twoj problem
      to najzwyczajnieszy foch, ja Cie rozumiem. Myślę, że nic dobrego z
      tego nie będzie, bo Twój mąż na pewno nie bedzie chciał wracać do
      domu po oczepinach, lecz rozbawiony uprze się na dalsza zabawe...
      kłótnia gotowa.
      Lepiej ustalcie wszytko już teraz. Miłej zabawy!!!
      • hanah1984 Do monikatry i eat_you_alive 10.01.09, 10:31
        Dziewczyny, bardzo się cieszę, że tak napisałyście, bo już zaczynałam się uważać
        za jakąś cholerną egoistkę, co to myśli tylko o sobie.
        A od momentu, jak mam dziecko, zaczęłam bardzo szanować swój czas. Robię tylko
        to, co muszę (ze względu na małego, siebie i partnera) i to, na co mam ochotę.
        Na resztę szkoda czasu:)
        A co do pary młodej i ich decyzji, to wolę się nie wypowiadać. Uważam tylko, że
        jeśli chce się, by świadek pełnił jakieś dodatkowe funkcje, to się powinno
        dobrze go wybrać. A przede wszystkim powinno się wtedy wziąć kogoś wolnego i
        dyspozycyjnego (a nie zaręczonego faceta, młodego ojca) lub też na świadków
        wziąć parę. Wtedy nawet jak coś muszą robić, to robią to razem.
        • qw994 Re: Do monikatry i eat_you_alive 10.01.09, 11:08
          Jeśli minusy imprezy przeważałyby plusy, to na pewno bym nie poszła. Po co? Żeby
          się umordować?
        • eat_you_alive Re: Do monikatry i eat_you_alive 10.01.09, 18:04
          No i kurczę dziewczyno masz rację! Szanuj swój czas i swoje zdrowie! Potrzebujesz odpoczynku i spokoju... Przerażają mnie ludzie w stylu "to moje święto, mi sie należy, ja jestem najważniejsza, a to czy inni będą zapieprzać całą noc z wódka, przywozić i zawozić innych i biegać za mną żeby mi usługiwać to ich zasrany obowiązek BO TAKA JEST TRADYCJA" no superek! Ja bym wolała żeby na moim weselu ludzie dobrze się bawili, a już na pewno nie byli zobligowani do usługiwania mi.
    • nawrotka1 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 11:12

      Piszesz "partner", a więc małżeństwem nie jesteście?
      Weźcie slub, choćby z zemsty :)))
      Zaprosisz kuzyna na świadka, żeby się Wam zrewanżował :)))

      A serio: idź i nie martw się na zapas.
      W trakcie wesela zorientujecie się w sytuacji i sami możecie poprosić kogos z
      rodziny młodych o to, zeby zastapił Twojego partnera w dalszych obowiązkach, bo
      wy musicie wyjść z powodu małego dziecka.
      I myślę, że nikt nie obrazi się na Was.
      -----------------------------------
      zmieniłam nick - nawrocona5 :)
    • amuga Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 17:36
      Troche przesadzasz. Przeciez to jest ich dzien a skoro poprosili
      twojego meza by byl swiadkiem to znaczy ze uwazaja go za najblizsza
      osobe i ten jeden dzien chyba moze im poswiecic. To jest tylko jeden
      dzien a wy jestescie codziennie razem. Wiem ze najbardziej boli cie
      ze bedziesz odsunieta na drugie tory ale ty tez mialas swoj dzien.
      Jezeli czujesz ze bedziesz zmeczona to wyjdziesz wczesniej i nikt
      nie bedzie mial pretensji. Moze popros rodzicow by dluzej
      zaopiekowali sie dzieckiem zebyscie mogli sie wyspac.
      Wierz mi ze jeszcze bardzo dlugo bedziesz notorycznie niewyspana i
      tej jeden dzien niczego nie zmieni i nieprzespana noc lepiej sie
      znosi bedac taka mloda jak ty w porownaniu jak bedziesz to znosic 20
      lat pozniej.
      Mogliscie sie nie zgodzic a teraz jest za pozno na zmiany i nie
      miejcie pretensji do nich a jedynie do siebie ze nie przemysleliscie
      tej decyzji lepiej.

    • happy_time Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 17:36
      Ja bym na Twoim miejscu poszła na ślub, a później na wesele. Chociaż na chwilę.
      Zobaczysz czy Ci odpowiada taka impreza. Jeżeli Twój partner rzeczywiście będzie
      miał tyle obowiązków, że nie będzie miał dla Ciebie czasu to na pewno znajdzie
      się ktoś inny z kim będziesz mogła się bawić, np. partner świadkowej, albo ktoś,
      kto będzie sam. Zawsze możesz w każdej chwili po prostu wyjść :)
      • lisy Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 17:53
        Tak na marginesie i nawet trochę jadąc po bandzie, instytucja
        świadka - zbieracza bukietów i prezentów, pomocnika przy każdej
        pie... jaka się nawinie do wykonania (leć zanieś cos tam gdzieś
        tam, ciocia Hania sama nie zaniesie bo nie wypada), animatora
        imprezy, gospodarza, niemal k..a wodzireja - co to ma niby być :/
        • kol.3 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 18:03
          Podpisuję się rękami i nogami, fajnie to ujęłaś.
          • lisy świadek to nie kelner - dramatyczny k..a apel :D 10.01.09, 18:43
            kol.3 haha miło mi, sama tak zapdalałam z tysiącem bukietów na
            jednym weselu, świadkując właśnie :p

            później każda babcia, ciocia, każdy wujo czuli się wrecz zobowiązani
            do wyznaczania mi kolejnych zadań. A nie wypadało im odmówić, bo to
            przecież miłe prośby były, ja na świadkowaniu się nie znałam i
            dopiero w trakcie okazało się jak wiele jest tych wszystkich
            obowiązków.

            Autorko wątku przepraszam że Ci tak troszkę spamuję robiąc
            offtopica :)już nie będę
    • bell82 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 18:01
      nigdy nie zrozumiem tego, dlaczego swiadkowie wykorzystywani sa do
      jakiejs dziwnej roli służacego na weselu... rozumiem przygotowania
      przed slubem, ale zeby latac i sprawdzac co jest na stolach -
      przeciez to kwestia kelnerów, a swiadek powinien podczas wesela sie
      bawic a nie przejmowac takimi rzeczami... a co do samego wesela
      powinnas isc ale musisz liczyc sie z tym, ze skoro młodzi posłuzyli
      sie Twoim mezem jak kelnerem , to za duzo sie z nim nie pobawisz,
      ewentualnie z towarzystwem obecnym na weselu...
    • sanvitalia Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 19:47
      Są różni ludzie, różne wesela i różne tradycje. Znam sytuacje gdzie para młoda
      wymaga od świadków, żeby byli pomagierami, sprzątaczami, fotografami,
      makijażystami, służącymi i Bóg wie co jeszcze. Bo para młoda jest pępkiem świata
      i skoro komuś przypadł zaszczyt świadkowania im to niech z radością te wszystkie
      powinności wypełnia.
      Wcale się tobie nie dziwię, że nie chcesz iść jeśli wiesz, że u ciebie będzie
      tak samo. Jak ktoś wyżej proponuję żebyś jednak poszła na to wesele, a jeśli
      spełni się czarny scenariusz i będziesz się źle czuła to wyjdź po oczepinach.
      Tylko nikomu niczego nie tłumacz bo wyjdziesz na obrażalską zazdrośnicę.
      • k.kasprzak Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 20:14
        Moi drodzy, dystrybucją wódki na weselu zajmuje się nie świadek, a drużba, są to
        z reguły 2 różne osoby ;)
        a sama dystrybucja polega na tym, że do godziny 16-17 Twój partner pewnie będzie
        ganiał wózkiem podpierdzielonym z Tesco do pokoju z wódką i z powrotem, potem,
        już delikatnie wstawiony przemyśli, postawi flaszkę kelnerowi i ten będzie to
        robił za niego ;)
        swoją droga dziwie się młodym że nie chcą upoważnić obsługę do wódki, to nie te
        czasy że kelnerzy kradli samogon
        pozdrawiam
        • sanvitalia Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 20:19
          nie na wszystkich weselach są druhny i drużbowie, a poza tym teraz to już
          normalne, że serwowaniem jedzenia i picia, w tym alkoholi zajmuje się obsługa.
          Tylko niektórzy zgodnie z dziwnie pojęta tradycja lubią obciążać zbędnymi
          obowiązkami świadków zamiast pozwolić im się dobrze bawić. Bo chyba o to na
          weselach chodzi...
    • mari-is Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 20:30
      Masz pretensje do Młodych, że źle wybrali świadka a nie do swojego
      narzeczonego, że Cię olał. Świetne podejście, naprawdę. Skoro się
      pytali i facet się zgodził, to skąd mogli wiedzieć, że coś jest nie
      tak a Wy nie potraficie się dogadać między sobą?. Wróżkę zatrudnić?.
      Bardzo współczuje Młodym, bo możesz swoim niezadowoleniem położyć im
      wesele a oni nawet nie są świadomi zagrożenia, żeby przed czasem coś
      zaradzić.
      • hanah1984 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 21:13
        Tak się składa, że do partnera mam olbrzymi żal i pretensje. Młodych za nic nie
        obwiniam, poza tym, że chyba nie poświęcili zbyt dużo czasu na refleksję przy
        wyborze świadka.
        Mam pretensje do Partnera, że się zgodził, choć go ostrzegałam, że przy dziecku
        różnie może być. O to, że się nie doinformował wcześniej, co będzie należało do
        jego obowiązków. I o to, że teraz moglibyśmy razem sobie iść jak para na to
        wesele i móc wyjść, kiedy nam się będzie podobało, a przez decyzję, którą podjął
        wbrew mnie, ja muszę ponosić konsekwencje.
        Co do wesela, to nie mam zamiaru go psuć. Jeśli zdecyduję się pójść, to postaram
        się dobrze bawić. A jeśli nie, to myślę, że będzie to z korzyścią dla młodych,
        bo przynajmniej wtedy partner nie będzie między młotem a kowadłem (to, czego od
        niego oczekują, a staranie bym ja była zadowolona).
      • lisy Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 21:17
        Ee tam będzie dobrze, nie przeżywaj ;P młoda para zazwyczaj ma
        wszystkie takie szczegóły w dupie m.in. ze stresu, szoku, z powodu
        emocji. Nikt nie zwróci uwagi na zachowanie świadka, nawali czy nie
        nawali. W dniu ślubu młoda para to jakby obcy ludzie, tzn tworzy się
        pewien dystans między nimi a gośćmi(oni też mają różne kretyńskie
        obowiązki). Moja rada jest taka (a dam radę co się będę ;P) jedź
        kobieto, pozwól facetowi tyrać w kościele i na początku wesela, a
        potem że tak powiem przywróć go do pionu i ma się zająć Tobą, to Ty
        jesteś jego osobą towarzyszącą. Dajcie kelnerom popracować w ich
        zawodzie. Niech facet zatańczy z dwoma ciotkami, puści jakiś
        wykwintny toast za młodych i tyle. Acha, nie musicie zostać do końca
        wesela, to nieprawda. Jeśli młoda para jest ok, nie obrazi się za
        wyjście przed oczepinami (tylko dobrze ich uprzedzić parę dni
        wcześniej że będzie taka sytuacja). A jeśli mają z tym problem, no
        cóż hmmm... ;P
        • lisy Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 21:18
          nie przeżywaj to było do mari-is
          • olylejdi_1 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 21:47
            Moja kuzynka miala roczne dziecko i nikt jej nie wypominał, ze przyszłana wesele
            bez meza (został z dzieckiem) a potem zwinela sie o 21.
    • bertrada Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 22:12
      Dziadkom upchnij dziecko nie rankiem w dniu wesela tylko wieczorem dnia
      poprzedniego. Powinni zrozumieć, że musicie się stawić na ślubie wcześnie i nie
      będziecie mieli czasu na nic innego. Idź na ślub i wesele, zrób przez pierwszą
      godzinę, dwie dobre wrażenie, potem przeproś młodych, że jesteś zmęczona i
      musisz wracać do dziecka. Tym sposobem będziesz miała dwie noce przespane i cały
      dzień dla siebie. Trzeba korzystać z okazji. ;P
      • hanah1984 Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 23:07
        Z oddaniem dziecka nie byłoby problemu, nawet by się cieszyli. Problem w tym, że
        staram się jeszcze tak z raz - dwa razy dziennie karmić piersią.
        • bertrada Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 23:25
          No to tym bardziej młodzi nie będą mieć ci za złe, że wcześniej wyjdziesz. A
          odsypiać możesz u dziadków. Obudzą cię tylko na karmienie. ;D
          • nerri Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 23:40
            Mleko można odciągnąć i zamrozić...z tego co mi się o uszy
            obiło...dziecko prawdopodobnie obędzie się dwa dni bez
            cycka...sztuczny mu wystarczy:P
    • nerri Re: Iść, czy nie iść na wesele 10.01.09, 23:38
      Rozwala mnie to za każdym razem:)

      U mnie na weselu(z założenia przyjęciu weselnym,które ciut sie
      rozkręciło;) ) była obsługa kelnerska! (4 kelnerów na niecałe 50
      osób)

      Świadek i świadkowa świetnie bawili sie ze swoimi połówkami,nikt ich
      do siedzenia na imprezie nie zmuszał(a bawili sie z nami do
      rana,najpierw w knajpce ,potem u nas).
    • hanah1984 Negocjacje spełzły na niczym... 11.01.09, 16:40
      Przed chwilą wyszli od nas młodzi. Mój partner delikatnie spytał się, czy
      rzeczywiście jest niezbędny i czy musi zostać do końca wesela, bo boi się, że
      fizycznie nie da rady. Bo jest od paru miesięcy niedospany, ciągle zmęczony, a
      do tego dojdzie stres towarzyszący temu dniu i alkohol, więc to mieszanka wybuchowa.
      Na co panna młoda oświadczyła, że do końca to nie, ale tak do 1-2 musi. Zresztą
      jest niezbędny przy oczepinach (które są o północy), więc nieco dłużej na pewno
      da radę wytrzymać.
      Więc się spytaliśmy, czy nie warto zrobić oczepin wcześniej. Tłumaczę jej, że
      jest w ciąży i że będzie to dla niej fizycznie i psychicznie szalenie ciężki
      dzień. Co więcej, nie mają możliwości wynajęcia pokoju, żeby sobie choć chwilkę
      odsapnąć w trakcie wesela. Więc, że nie wiadomo, czy wytrzyma taki maraton, a
      poza tym, że powinna teraz o siebie dbać i nie szarpać się niepotrzebnie. Na co
      ona, że nie wyobraża sobie, żeby miała zostawić gości samych (to odnośnie
      pokoju), a oczepiny mają być o północy i koniec. Po prostu załamaliśmy ręce po
      ich wyjściu...
      • agawa48 Re: Negocjacje spełzły na niczym... 11.01.09, 19:51
        Bo oczepiny powinny być o północy. A Twój partner może zwyczajnie zrezygnować z
        pełnienia funkcji świadka, skoro masz z tym taki problem, bo jak widać to Ty
        szukasz problemów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka