Dodaj do ulubionych

Ta trzecia

23.02.09, 13:24
Witam,
Jestem nowa na tym forum. Mam pytanie jak Wy byście zachowali się na moim miejscu.
Otóż 2 lata temu poznałam mężczyznę, coś zaiskrzyło, wymiana numerów tel.,
dziesiątki napisanych esemesów, rozmowy godzinami, potem spotkania,piękny
seks, zależało mi na nim... ale dzieliło nas 400 km, nie przetrwało. Jednak
przez cały czas kiedy byliśmy osobno pisaliśmy do czasem do siebie. Zawsze od
niego wychodziła inicjatywa.
Ale...jakiś czas temu znów się odezwał. Zostawiła go dziewczyna, mówił, że
jest mu źle, zadzwonił. Kiedy usłyszałam jego głos zrozumiałam, że nadal
zależy mi na nim. Nie okazałam tego a on po pewnym czasie poprosił o
spotkanie. Twierdzi, że mimo tej sytuacji nie zapomniał o mnie. Ze ma
sentyment. Teraz wiem, że bardzo mi na nim zależy, może to jeszcze nie miłość
ale kto wie... Znów piszemy, dzwonimy do siebie godzinami, nieprzespane
noce..., ale po ostatniej rozmowie mam wątpliwości. Znów wspomniał o tamtej,
zaczął mi opowiadać jak było między nimi, jak się kochali, co robili. Nie
mogłam tego słuchać, szybko zakończyłam tę rozmowę, nie dałam po sobie poznać,
że nie chce tego słuchać. Spytałam go potem czy jest pewien, że chce się ze
mną spotkać, bo wiem, że jeśli pojadę do niego to wylądujemy w łóżku.
Potwierdził.
Nie rozumiem go, jestem skołowana. Z jednej strony mówi, że myśli o mnie, że
jestem wyjątkowa, a z drugiej strony opowiada o byłej. On ją chyba ciągle
kocha. A ja? Nie wiem co mam mysleć, o co tu chodzi. Skończyć to, dać sobie
spokój? Jednak bardzo mi na nim zależy, bo to naprawdę wartościowy człowiek.
Obserwuj wątek
    • satin.mat Re: Ta trzecia 23.02.09, 14:31
      Ja bym zaryzykowała...ale...jestem w stanie zrozumieć i jego i Twoje
      rozterki. Piszesz, że wartościowy. Może tak, ale co o tym świadczy?
      Nie piszesz pewnie o wszystkim, bo się nie da, ale z tego, co
      piszesz wynika, że jest pociągający i atrakcyjny. To bardzo ważne i
      rozumiem, że za nim tęsknisz. Ale to nie jest to samo, co
      wartościowy. On jest po prostu typem faceta - wspaniałego kochanka.
      Ja też mam do takich slabość: męscy i ciepli. Starcza im miłości dla
      kilku kobiet. Są emocjonalni, zapewniają silne doznania i wspaniały
      seks, ale ciężko ich upilnować.
      Jak się z nim spotkasz to przeżyjecie pewnie cudowne chwile i
      wielkie uniesienia. A potem znowu odległość i on będzie się
      pocieszał z inną. To od Ciebie zależy: wolisz życie spokojne i
      nudne, czy ekscytujące, ale trudne w pewnym sensie, bo niestabilne?
      Zajrzyj w siebie i określ swoje priorytety. Nie można mieć
      wszystkiego. Czasem nie można. Tak ja to widzę. Stałam przed
      koniecznością podobnego wyboru i nie mogę powiedzieć, ze to łatwe,
      bo to cholernie ciężkie decyzje. Pozdrawiam i z serca życzę
      zadowolenia z decyzji.
      • set.me.free Re: Ta trzecia 24.02.09, 10:34
        Mhmm....:)

        To, że opowiada o "byłej" jest niezręcznością, ale miarą intymności,
        jaką dzieli z kimś 400 km od domu. Takie rzeczy się nie trafiają na
        codzień...:)
    • majaa Re: Ta trzecia 23.02.09, 14:47
      Myślę, że jeśli wciąż będziecie pozostawać w takiej dużej odległości
      od siebie, to możesz co najwyżej liczyć na spotkania od czasu do
      czasu, bez zobowiązań. Facet traktuje Cię jak przyjaciółkę, z którą
      czasem można też iść do łóżka. Zastanów się czy taki układ Ci
      odpowiada.
    • li_lah Re: Ta trzecia 23.02.09, 18:00
      mysle ze kocha tamtą, albo juz nie kocha, a Ciebie traktuje jak odskocznię, moze
      tez zwyczajnie chce skorzystać z seksu--->nagle sie z nia rozstal i juz dzwoni i
      spotyka sie z Tobą..hmm na dodatek zamiast skupic sie na Tobie, zeby bylo
      cudnie, to on o niej opowiada!!! nie czujesz sie tym poniżona?
      no cóż takie tylko moje refleksje..

      chociaz i bywa, ze sie wielka milosc zdarzy..oby tak to bylo
    • nadobna.pasqualina Re: Ta trzecia 23.02.09, 18:30
      Skąd to przekonanie, że jest wartościowy? Myślę, że wszystko
      powinniście sobie wyjaśnić w rozmowie. To są trudne tematy jak na
      telefon, ale dokąd nie upewnisz się co do tego, jak zadecydować, to
      lepiej nie spotykac się osobiście, jeśli masz obiekcje, a może się
      to skończyć w łóżku. Chodzi o to, żeby być pewną czego sie chce i
      brać pod uwagę realia. Jak podejmiesz jakąś decyzję - to będziesz z
      tym żyła, dlatego dobrze, że starasz się przemyśleć sprawę we
      wszystkie strony.
    • jj1978 Re: Ta trzecia 23.02.09, 18:39
      Znów wspomniał o tamtej,
      > zaczął mi opowiadać jak było między nimi, jak się kochali, co robili.

      nie za duzo szczegolow? chcesz byc jego dziewczyna czy rekawem do wyplakiwania
      sie? gosc nie ma kolegow zeby sie z nimi opic w weekend i odreagowac rozstanie?
    • qw994 Re: Ta trzecia 23.02.09, 18:42
      Nie ładuj się w to. Chyba że chcesz być pocieszycielką.
    • sumer-time Re: Ta trzecia 24.02.09, 00:06
      Na Twoim miejscu zapytałabym się go czego ode mnie oczekuje? I
      powiedziałabym wprost, że czuję się skołowana słysząc jego wynurzenia
      o seksie z tamtą, a potem wyznania, że ma do mnie sentyment i że
      byloby cudownie, gdybym do niego przyjechała. I niech sie logicznie
      tłumaczy, dlaczego pozwala sobie na takie zagrywki WTF? Co on rżnie
      głupa? Chyba każda kobieta czułaby się skołowana. Ja dodatkowo
      czułabym sie poniżona!
      Dobrze wychowany partner (obojętnie czy mężczyzna, czy kobieta)
      zachowa dla siebie szczegóły intymno-uczuciowe z byłych związków,
      chyba, że zostanie wyraźnie poproszony o podzielenie sie nimi. Wybacz
      surowosc stwierdzenia, ale pan jest albo czarującym kolekcjonerem
      panienek, które na tyle już zaczarował, że przyzwalają sie poniżać,
      albo nie bardzo jest rozgarnięty w tych delikatnych sprawach... W
      każdym razie bądź wyczulona na niego.
      • pestka079 Re: Ta trzecia 24.02.09, 10:23
        Dzięki dziewczyny. To co piszecie jest dla mnie bardzo pomocne. Ale to takie
        trudne... Nie potrafię myśleć teraz obiektywnie, mam mętlik w głowie. Jednak
        bardzo mi na nim zależy . Nie chcę być pocieszycielką dla niego. Wczoraj
        rozmawialiśmy, powiedziałam mu co myślę, powiedział, że tamta się nie liczy, że
        chce być ze mną. Staram się myśleć logicznie ale to jest silniejsze ode mnie.
        Z drugiej strony boję się, że jeśli się bardziej zaangażuję to już klops.
        • markac28 Re: Ta trzecia 24.02.09, 10:49
          Skoro tamta dla niego się nie liczy, to po co o niej wspomina w
          każdej waszej rozmowie?
          Nie zastanawiałś się?
          Nawet jak się z nim prześpisz to pewnie porówna cię ze swoją byłą, a
          nie wiem czy będziesz to w stanie znieść.
          Odległość nie zawsze ma znaczenie, mój mąż przed ślubem mieszkał
          prawie 400 km ode mnie i wszystko było ok, kłopoty zaczęły się
          dopiero po wspólnym zamieszkaniu, ale to już inna bajka.
        • qw994 Re: Ta trzecia 24.02.09, 12:08
          > powiedział, że tamta się nie liczy, że
          > chce być ze mną.

          Ehe. Jasne.
    • ten.typ.tak.ma to proste 24.02.09, 10:58
      w dawnych czasach było zupełnie naturalne i społecznie akceptowalne chodzić do
      burdeli lub utrzymywać k..y. I wtedy można było się wyżalić, być pocieszonym,
      utulonym i to w profesjonalnym stylu. Teraz z powodu feminizmu i upadku porządku
      prawnego, łatwiej znaleźć naiwną dziewczynę, bo jest ich samotnych bardzo dużo,
      która myśląc o miłości będzie spełniała funkcję prostytutki a jeszcze do tego
      zaangażowanej emocjonalnie. Odradzam związek, bo kobiety nie potrafią na dłuższą
      metę pukać się bez emocji i skończy się to dla ciebie źle. Właściwie już skończyło.
      • pestka079 Re: to proste 24.02.09, 11:46
        Chyba macie rację. Potrzebuję teraz takich rad. Muszę przestać o nim myśleć,
        chociaż wiem, że będzie mnie to wiele kosztowało. Pisaliśmy dziś, napisałam, że
        muszę się zastanowić a on, że "zwierzył mi się a ja go odepchnęłam". Czy on chce
        wzbudzić we mnie jakieś poczucie winy? Niby kocha tamtą, mówi, że chce o niej
        zapomnieć, mówi, że teraz jestem ja, że gdyby chciał kogoś do łóżka to bez
        problemu znalazłby kogoś na miejscu. Co o tym myśleć?
        • qw994 Re: to proste 24.02.09, 12:09
          Że robi ci wodę z mózgu dla własnych korzyści. Jeśli bez problemu może znaleźć
          kogoś do łóżka (wow, moje gratulacje, tak nawiasem mówiąc), to niech sobie
          znajdzie. Ty nie musisz być tą zapchajdziurą.
          • set.me.free Re: to proste 24.02.09, 12:11
            Ale ona nie jest zapchajdziurą, tylko go kocha...
            • qw994 Re: to proste 24.02.09, 12:15
              Dla niego jest - to miałam na myśli.
              • set.me.free Re: to proste 24.02.09, 12:17
                Nigdy nie zdarzyło ci się wracać myślami do kogoś z kim byłaś kiedyś
                i idealizować? Umiesz myśleć tylko źle o kimś z kim ci nie wyszło?
                • qw994 Re: to proste 24.02.09, 12:20
                  > Nigdy nie zdarzyło ci się wracać myślami do kogoś z kim byłaś kiedyś
                  > i idealizować? Umiesz myśleć tylko źle o kimś z kim ci nie wyszło?

                  Ani jedno ani drugie. Moi byli są mi na ogół całkowicie obojętni.
        • sumer-time Re: to proste 24.02.09, 15:00
          Dobrze myślisz - pewnie chce wzbudzić w Tobie poczucie winy. Nie
          wiem, ale skoro wyjeżdża z takimi tekstami, jeśli unika
          odpowiedzialności nawet za swoje słowa (no bo nie tłumaczy się
          konkternie dlaczego tyle o tamtej nawija, tylko rzuca, że ona się nie
          liczy i że Ty go "odtrącasz" i myśli, że koniec sprawy), to wygląda
          mi na zwykłego manipulatora. Albo weź go na spowiedź i niech znajdzie
          zadowalające Cię tłumaczenie (to on się ma tłumaczyć, a nie Ty z
          tego, że go "odtrącasz", to on ma pokazać, że mu zależy, a nie Ty, bo
          to Twoje uczucia zostały urażone i Twoje zaufanie nadszarpnięte ),
          albo daj sobie spokój. Moja opinia.

          Aha i weź niestety pod uwagę, że może być tak, że tak jak chętnie
          opowiada Tobie o niej i szczegółach ich życia intymnego, tak niestety
          może to działać w drugą stronę, tzn. będzie innym opowiadał o Tobie.
      • teklana Re: to proste 24.02.09, 19:36
        ten.typ.tak.ma napisał:

        > w dawnych czasach było zupełnie naturalne i społecznie
        akceptowalne chodzić do
        > burdeli lub utrzymywać k..y. I wtedy można było się wyżalić, być
        pocieszonym,
        > utulonym i to w profesjonalnym stylu. Teraz z powodu feminizmu i
        upadku porządk
        > u
        > prawnego, łatwiej znaleźć naiwną dziewczynę, bo jest ich samotnych
        bardzo dużo,
        > która myśląc o miłości będzie spełniała funkcję prostytutki a
        jeszcze do tego
        > zaangażowanej emocjonalnie. Odradzam związek, bo kobiety nie
        potrafią na dłuższ
        > ą
        > metę pukać się bez emocji i skończy się to dla ciebie źle.
        Właściwie już skończ
        > yło.
        Przykre to może ,ale poniekąd prawdziwe;-)
    • satin.mat pamiętaj: forum to nie wyrocznia 24.02.09, 17:40
      Nie traktuj tych wypowiedzi tutaj jak wyroczni. Pomimo dobrych
      intencji ludzie czasem się mylą. Nie znają Ciebie, ani tego faceta.
      Może on ma dobre intencje? Może zwierzył Ci się, bo miął chwilowy
      kryzys psychiczny i żałuje tego? Są trudności obiektywne - jak
      odległość, o ile dobrze pamiętam. Ale może to jest dobry człowiek.
      Po prostu sama staraj się jak najwięcej o nim dowiedzieć,
      przeaalizuj wszystko. Nie bądź wobec niego zbyt uległa, ale nie
      przekreślaj go!!! Wydaje mi się, że są tu wypowidzi zbyt surowe,
      zbyt daleko idące. Ich autorzy mogą mieć jakieś skrzywienia pod
      swoim kątem. Najlepiej zachować zdrowy rozsądek. Wypisz na kartce
      wszystkie za i przeciw, także te, o ktorych tutaj nie pisałaś i są
      Tobie tylko znane. Czasem warto przebaczyć i dać człowiekowi szansę.
      • pestka079 Re: pamiętaj: forum to nie wyrocznia 24.02.09, 18:47
        Dziękuję wszystkim za rady. Wiem, że do mnie należy decyzja i muszę podjąć ją
        sama, jednak wasze rady również wezmę pod uwagę.
        Podoba mi się w nim to, że zawsze jest ze mną szczery (no może w tym jedynym
        wypadku aż za szczery), zawsze dotrzymuje słowa, nigdy mnie nie zawiódł, lecz te
        opowiadania o byłej szczerze mnie denerwują. Z jednej strony chciałabym byc z
        nim a z drugiej boję się, że TAMTA będzie z nami zawsze i on będzie mnie do niej
        porównywał.
        Myślę, że zaryzykuję to spotkanie, wtedy będę mogła ocenić czy warto w to wchodzić.
        • satin.mat Re: pamiętaj: forum to nie wyrocznia 24.02.09, 18:51
          Zaryzykuj, ale trzymaj się swoich zasad. Bo mężczyźni wiedzą jak
          podejśc kobietę i ani sie spostrzeżesz, a już....Jeśli będzie Ci to
          odpowiadało to ok. Ale niech to będzie świadomy wybór. Powiedz mu,
          że decyzję podejmiesz po poważnej rozmowie na gruncie neutralnym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka