katarzyna251
25.07.06, 18:14
Czesc dziewczyny,
Jakis totalny dól mnie dopald. Z mezem za zadne skarby nie moge sie dogadac-
po prostu baaardzo sie roznimy, ale sie nie rozwiode. Przynajmniej nie teraz.
Na razie pragne sie komus wyzalic, chociaz sama ponosze tu duza wine. Ale od
tego w koncu sa przyjaciolki, zeby stawaly po swojej stronie, no nie? Czy
jest tu ktoras, ktora jest ze swoim mezem, a tak naprawde obok? Mamy 2 dzieci
i wlasnie przez ciaze wyszlam za maz. On sie cieszyl, ja raczej srednio.
Teraz on pracuje, ja mam wszystko o czym zapragne, ale nie mam w nim oparcia,
nie jest moim przyjacielem, mysle ze przede wszystkim za malo sie lubimy zeby
moc sie kochac. Mam 27 lat, a czuje ze zycie juz mi sie konczy. Jak jest u
was?