Dodaj do ulubionych

Po co komu małżeństwo?

02.04.09, 13:53
Po co ludzie wychodzą za mąż? Przecież małżeństwo niczego nie
gwarantuje, nie daje żadnej pewności. Tylko potem kłopoty są z
rozwodem - koszty, stresy, cały dorobek zycia diabli biorą.

Raz się rozwiodłam i drugi raz za mąż nie wyjdę, wolę wolny związek.
Jak coś nie pasuje, to zabieram swoje rzeczy z piaskownicy i spadam.

Utwierdzają mnie w tym posty, które czytam na tym forum, mocno
zniechęcające do instytucji małżeństwa. Plus własne doświadczenia -
mój eks, który ozenił sie niedawno, a nawet urodził mu sie potomek -
do dziś nagabuje mnie esemesami. Ten świat stoi na głowie.
Obserwuj wątek
    • drinkit Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:00
      Efekt wmawiania ludziom od małego że związki są na całe życie i że szczęście
      można osiągnąć wyłącznie przez małżeństwo.

      Zgadzam się z Tobą.
      • beata-12345 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:22
        Wydawało mi się, że mit małżeństwo=szczęście jest już dawno obalony.
        Przecież jest dokładnie odwrotnie. Mało znam szczęśliwych męzatek,
        natomiast o wiele więcej szczęsliwych osób zyjących w wolnych
        związkach. Zazwyczaj w takich związkach ludzie bardziej o siebie
        dbają i starają się, bo wiedzą, że pstryk i mogą się stracić
        • drinkit Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:20
          Po lekturze forum ślub i wesele wydaje mi się ze ludzie biorą ślub, z powodu
          wesela. Chcą być księżniczka, mieć "swój dzień", mieć nietuzinkowa imprezę,
          sukienkę zaproszenie, czy co tam jeszcze (a i tak wszystko jest tuzinkowe).
          Impreza życia, słowem.
          • greenadela77 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:26
            Też odnioszę takie wrażenie.
    • rraaddeekk Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:04
      Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

      Sluby/wesela to ogromny biznes i daje zarobić wielu przedsiębiorcom.
    • mala_mee Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:04
      Bo chcą być żoną lub mężem.
    • soulshunter Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:04
      Skoro przez X lat wstecz to robilo a teraz przestalo to czego to jest wynikiem?
      Malzenstwo jako instytucja jest zla, czy po protu ludzie stali sie z jakichs
      wzgledow (dobrze wiemy z jakich) popie...ni?
      • beata-12345 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:14
        Zgadzam się, że ludzie są popier..leni. Gonią za jakimś
        wyimaginowanym szczęściem, nie potrafią dbać o związki, wolą zycie
        zaczynać "od nowa" niż naprawić to, co się rozsypuje. Ale skoro tak
        jest i wszyscy to wiedzą, to po co ślubują sobie miłość i wierność?
        Czy nie widzą śmieszności tej sytuacji?
        • grassant Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 10:25
          beata-12345 napisała:

          > Zgadzam się, że ludzie są popier..leni. Gonią za jakimś
          > wyimaginowanym szczęściem, nie potrafią dbać o związki, wolą zycie
          > zaczynać "od nowa" niż naprawić to, co się rozsypuje. Ale skoro
          tak
          > jest i wszyscy to wiedzą, to po co ślubują sobie miłość i
          wierność?
          > Czy nie widzą śmieszności tej sytuacji?

          Nie widzą, bo są "popier..leni"
    • cafem Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:06
      Takie wychowanie + religijne naciski.
      Mi sie tam za maz nie spieszy, o ile kiedykolwiek na to sie zdecyduje.
      Dwom narzeczonym juz zwialam...;)
      • mala_mee Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:16
        Religia nie musi być tu żadnym wyznacznikiem.
    • au_lait Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:21
      Małżeństwo nie jest dla wszystkich. Kwestia dojrzałości obojga
      partnerów. Niektórzy nigdy do tego nie dorastają albo trafiają jak
      kulą w płot... W rzeczywistości małżeństwo ma zatrzymać dwoje ludzi
      przy sobie dla dobra dzieci. To zdobycz kulturowa. Dziecko
      potrzebuje bezwarunkowej miłości obydwojga rodziców.
      • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:39
        Ja jestem zareczona...niedlugo slub (cywilny, bez wesela, przyjecia -
        tylko my rodzice i swiadkowie)...nie rozumuje malzenstwo =
        szczescie juz na zawsze...teraz jestem szczesliwa. Ale nie mysle tez
        ze w razie rozwodu beda koszty. Nie zakladam, ze sie bede rozwodzic.
        Wiem ze roznie bywa, ale jak mowiac TAK mysli sie o ewentualnym
        rozwodzie to nie ma sensu mowic TAK. Teraz zyjemy i tak jak
        malzenstwo, bo od 3 lat mieszkamy razem. A slub - bo tego chcemy
        (psychicznie dojrzalam do swiadomosci - ZONA).
      • menk.a Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:08
        au_lait napisał:

        > Dziecko
        > potrzebuje bezwarunkowej miłości obydwojga rodziców.

        Bez wzgledu na to, czy rodzice maja ślub czy nie. Czy są z sobą czy
        nie.;)
        • au_lait Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:32
          Wiesz, że gdy rodzice nie mają ślubu, a dziecko jest np. efektem
          tzw. wpadki, to często gęsto różnie z tym bywa (np. tatuś znika bez
          śladu). Ślub stwarza chociaż jakieś pozory odpowiedzialności, często
          ją nawet wymusza. Mój kuzyn po ślubie i pojawieniu się córki,
          postanowił sobie, że nie może zarabiać mniej niż trzy tysiące na
          rękę. W rzeczywistości zarabiał o wiele więcej, a było to już z
          dziesięć lat temu. Ciekawe, bo odpowiedzialność raczej nigdy nie
          była jego mocną stroną.
          • menk.a Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:37
            ŚLub nie uczy odpowiedzialnosci ani nie zalewa nas nagle fala
            odpowiedzialności. Po prostu uświadamiamy sobie pewne rzeczy i
            przewartościowujemy świat, kiedy wydarza się coś ważnego, jak np
            narodziny dziecka.
            Poza tym kiedy jest się samemu, jest się odpowiedzialnym wyłącznie
            za siebie to inaczej się żyje, niż kiedy jest się z kimś.;)
          • beata.czuma Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:13
            Mam właśnie wątpliwość, czy rzeczywiście ślub uczy
            odpowiedzialności, bo patrząc na różne związki widzę, ze nie uczy.
            Wspomniany eks - zaledwie parę miesiecy po ślubie - a jest cały czas
            gotowy do skoku w bok. A dopiero co dziecko mu sie urodziło. Jak
            ktoś jest nieodpowiedzialny to żaden papierek, śluby i wesela nie
            skłonią go do odpowiedzialności
      • skarpetka_szara Po co komu małżeństwo? kontrakt 02.04.09, 16:34
        Zgadzam sie ze Malzenstwo nie jest dla wszystkich. Rowniez, jak
        kiedys slyszalam na formum: " malzenstwo nie jest dla szczeniakow".

        To jest powazny pakt miedzy kobieta a mezczyzna laczacy ich na
        wiele sposobow, to jest czescia tradycji. I slusznie.

        Ja i moj malzonek bylismy ze soba 9 lat a mieszkalismy ze soba
        przez 4 lata przed malzenstem. Nigdy nie myslelismy o tym i po
        prostu przez lata dojrzelismy do tej decyzji. Nie mielismy slubu
        koscielnego gdyz w to nie wierzymy, i dzieci przez nastepne lata
        nie planujemy.

        Dla nas to byla swiadoma decyzjia, ze wchodzimy w cos powaznego z
        konsekwencjiami, na dlugie lata. Teraz ja jestem odpowiedzialna za
        niego, on za mnie: Finansowo, medycznie, prwnie, socialnie... To
        jest wielka odpowiedzialnosc. I po co? A taka chec mielismy. Dla
        nas osobiscie to duzo znaczy. Ale to byla przemyslana decyzjia.
    • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:40
      A co do wiekszego starania sie o zwiazek bez slubu, to ja mysle, ze
      to zalezy od ludzi a nie od posiadanego papierka...
    • kitek_maly Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:43

      > Po co ludzie wychodzą za mąż?

      A co Cię to obchodzi?
      • beata-12345 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:18
        Po prostu mnie zastanawia, dlaczego widząc co się dzieje w innych
        małżeństwach, jednak decydują sie na ślub. Nie wolno mi się nad tym
        zastanawiać głośno na forum?!
        • kitek_maly Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:28

          > Po prostu mnie zastanawia, dlaczego widząc co się dzieje w innych
          > małżeństwach, jednak decydują sie na ślub.

          Ty trollujesz czy tak naprawdę?
          Skoro sama 'widząc co się dzieje w innych małżeństwach, jednak zdecydowałaś się
          na ślub', to powinnaś wiedzieć PO CO CI TO BYŁO.
          • beata-12345 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 18:17
            Jak ja wychodziłam za mąż to związki były nieco trwalsze niż
            teraz. :-) Poza tym miałam wtedy 19 lat, byłam głupia i nie
            wiedziałam, co robie. :-)
    • n_nicky Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:43
      Od dawna jestem przeciwniczką instytucji małżeństwa. Niestety, instytucji tak
      bardzo zakorzenionej w świadomości ludzi, że każdy kto jest nastawiony do niej
      negatywnie uchodzi co najmniej za dziwaka (wiem po sobie :P ). Najbardziej
      denerwuje mnie brak wyobraźni i zrozumienia u wielu osób. Nie dostrzegają oni
      niczego pomiędzy małżeństwem a jednorazowymi przygodami dla seksu.

      Małżeństwo jest najczęściej dla pieniędzy i biurokracji - pomijając biznes
      weselny, mam na myśli zaciąganie kredytów, wszelkie sprawy urzędowe czy też
      związane z opieką nad dziećmi. W związku "na kocią łapę" w tych aspektach
      pojawiają się problemy. Poza tym do wolnych związków potrzebna jest niezależność
      finansowa.

      Niezmiernie dziwi mnie popularność ślubów. W moim pokoleniu (+20) parcie na ślub
      jest olbrzymie. Dla ogromu dziewczyn największą ambicją w życiu jest kawałek
      metalu na palcu, w dziedzinie zaręczyn panuje niemalże licytacja, która już się
      zaręczyła, a która zaręczy się za miesiąc/rok itd. Jakiś czas temu znajoma
      rezerwowała salę w swoim mieście - wiele terminów jest zajętych na...10 lat do
      przodu.

      Nie obchodzą mnie cudze związki, ale zastanawia mnie tylko jedna rzecz, o której
      dużo się mówi i słyszy - o hipokryzji. Tylu ludzi żyje ideałami, bajkowymi
      zaręczynami, wyśnionym ślubem, prawdziwą miłością, wiarą w cudowną przemianę
      drugiej osoby, a tyle mamy rozwodów, zdrad, fałszu, różnic temperamentów i
      zainteresowań, profili żonatych i mężatek na portalach randkowych...
      • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:52
        Nie mam nic do wolnych zwiazkow, bo jeszcze w takim jestem...
        Nie sa dziwakami ludzie, ktorzy nie chce slubu...
        Kazdy zyje jak chce. Fakt, ze dla niektorych dzieczyn posiadanie
        obraczki, biala suknia, wesela na 200 osob to marzenia...ale tak
        naprawde to co z tego...to ich marzenia...
        Ja bialej sukni nie bede miala, obraczki sa (srebrne - raczej takie
        jak nosi wiele osob dla ozdoby), poza tym nic sie nie zmieni. Kase
        mamy oddzielna, zarabiamy podobnie, wiec nie wychodze za maz dla
        niej. Dzieci nie chcemy, wiec to tez nie dla nich.
        Zyje z kraju gdzie ludzie czy w malzenstwie czy w wolnym zwiazku
        maja takie sama prawa - podzialy majatkow, spadki czy tym podobne...
        A slub - bo chcemy byc malzenstwem i tyle...a to chyba nie jest nic
        zlego.
        • greenadela77 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 14:58
          > Fakt, ze dla niektorych dzieczyn posiadanie
          > obraczki, biala suknia, wesela na 200 osob to marzenia...ale tak
          > naprawde to co z tego...to ich marzenia...

          Bardzo ambitne te marzenia....
          • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:06
            Dla mnie moga nie byc ambitne, ale sa marzeniami...innych...
            Nie generalizujmy, ze kazdy kto wychodzi za maz robi to dla
            czegos...i zyje w innym swiecie...
            U mnie nic sie nie zmieni poza nazwiskiem...
            • greenadela77 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:07
              W jakim celu zmieniasz nazwisko? Dlaczego nie zostaniesz przy swoim? (tak z
              ciekawości pytam...)
              • miamia35 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 09:36
                Pytanie co prawda nie było do mnie ale mam podobną sytuację ... od 6
                lat jesteśmy małżeństwem, ślub był cywilny, bez białej sukni i
                wesela (tylko obiad dla najbliższej rodziny - rodzice, rodzeństwo z
                małżonkami/partnerami), oboje pracujemy, zarabiamy podobnie, dzieci
                nie mamy i nie planujemy, mamy oddzielne konta. Przed ślubem
                mieszkaliśmy 2 lata razem. Oboje chcieliśmy ślubu - dla mnie to
                oznacza, że z tym mężczyzną chcę spędzić resztę życia (wiem, wiem
                ślub takich gwarancji nie daje), nie szukam nikogo innego. A
                nazwisko zmieniłam bo nie chciałam tłumaczyć, czy jesteśmy
                małżeństwem, czy nie a nie znoszę nazwisk dwuczłonowych.
      • mruff Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 19:36
        n_nicky napisała:

        > niczego pomiędzy małżeństwem a jednorazowymi przygodami dla seksu.
        >
        > Małżeństwo jest najczęściej dla pieniędzy i biurokracji -
        > mam na myśli zaciąganie kredytów, wszelkie sprawy urzędowe czy też
        > związane z opieką nad dziećmi.

        No dokładnie-małżeństwo to taki rodzaj zarejestrowania "firmy".

        Mnie małżeństwo kojarzy się z założeniem firmy która nadzoruje
        wychowywanie dzieci, budowę domu, pozyskuje pieniądze na te
        inwestycje itd.

        Piszcie co chcecie, ale podświadomie ludziom małeżeństwo kojarzy się
        z pewnością i poczuciem bezpieczeństwa-które wg Maslowa jest
        największą potrzebą (niewazne,że złudną-grunty, że ludzie czują się
        bezpiecznie).
        • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 20:12
          Mruff bardzo sie mylisz...my dzieci nie chcemy, a dom juz
          wybudowalismy, a zarabiamy tyle, ze chyba kredyty nam nie sa
          potrzebne...wiec nie wiem o jaka firme Ci chodzi...

          A jesli chodzi o poczucie bezpieczenstwa to pewnie ze tak...tylko mi
          nie papier daje je tylko ON...
          Ale to nie znaczy ze nie powinnismy brac slubu...
          • mruff Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 22:09
            ja-27 napisała:

            > Mruff bardzo sie mylisz...

            Nie, nie mylę się-wyrażam swoje zdanie.
            • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 22:15
              Tylko, ze strasznie generalizujesz...wyglada na to, ze dla ciebie
              kazdy kto decyduje sie na slub robi to dla kasy...a Ty nie siedzisz
              w glowach wszystkim...wyglada na to, ze jakbym nie wychodzila za maz
              to byloby ok, od 4 lat jestesmy ze soba z milosci, ale juz jak za
              dwa miesiace stane sie jego zona to juz dla czegos (i nie wiem nie
              kocham go)...
          • kok.o Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 09:26
            ja-27 - wiesz co, w tym co napisala Mruff jest wiele racji...
            ona pisala ogolnie, nie konkretnie o Tobie...
            niestety w naszym kraju (pisze o rzeczywistosci, w ktorej zyje) jest tak, ze ten
            papierek wiele spraw ulatwia (urzedy, banki itd).
            Bardzo trafne jest porownanie malzenstwa do zawiazania spolki... wspolnikom
            latwiej "zarzadzac" dorobkiem (dziecmi,majatkiem itd) niz dwom w swietle naszego
            prawa obcym sobie osobom. Niestety polskie prawo nie jest tak "nowoczesne" w
            kwestii zwiazkow jak bysmy chcieli:)
            i zeby nie bylo - jestem mezatka od niecalego tygodnia po 10 latach
            nieformalnego zwiazku i mieszkania razem, slub mialam dokladnie taki, jaki Ty
            planujesz, i na razie nie czuje zadnej roznicy miedzy stanem "przed" i "po" ... :)
    • menk.a Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:07
      Twój wolny związek może nie dlatego jest szczęśliwszy, bo
      niesformalizowany, ale dlatego że zarówno Ty jak i Twój partner
      zdążyliście siebie samych lepiej poznać. Poznać również trochę
      życie. Wyciągnąć wnioski z wcześniejszych doświadczeń.
      A jeśli bierze się ślub ze swoją miłością z liceum czy nawet ze
      studiów mając 20 czy dwadzieścia kilka lat to czego oczekiwać?
      Dojrzałości?? Dużo trudniej wiedzeć, co się lubi, czego się chce,
      jak niewiele się poznało, widziało, spróbowało, a już zdążyło wziąć
      ślub.

      Nie byłoby rozwodów, gdyby nie było ślubów. Fakt. Ale przed
      rostaniem nie ochroni Cię też brak formalności. Ludzie się rozstają
      nie dlatego, że wzięli ślub.
      • greenadela77 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:08
        > Ludzie się rozstają
        > nie dlatego, że wzięli ślub.

        Ale często są ze sobą tylko i wyłącznie ze względu na ślub.
        • menk.a Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:12
          greenadela77 napisała:

          > > Ludzie się rozstają
          > > nie dlatego, że wzięli ślub.
          >
          > Ale często są ze sobą tylko i wyłącznie ze względu na ślub.

          Ale tylko i wyłącznie z powodu dzieci, majątku, wspólnych spraw,
          strachu przed samotnością, przed pogorszeniem sytuacji materialnej...
          • greenadela77 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:19
            Ja uważam, że ludzie powinni brać ślub tylko wtedy, jeśli są naprawdę pewni
            tego, że chcą być ze sobą do końca życia itp.
            Dla mnie nie ma różnicy czy para żyje sobie w formalnym czy nieformalnym związku
            (oprócz aspektów prawnych, oczywiście, gdzie ślub jest znacznym ułatwieniem)-
            nie jest to wyznacznikiem miłości.
            Natomiast wśród kobiet mojego pokolenia zauważyłam straszne parcie na ślub i
            wesele- i właśnie tego nie potrafię zrozumieć.
            • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:23
              W Polsce jest duze parcie ze strony innych...niestety...cioteczki
              mile ciagle mnie wypytywaly: kiedy slub, dzieci, bo juz mam swoje
              lata...bo to najlepszy wiek(jak mieszkalam w Polsce mialam 22?!
              teraz mam 27)... zawsze mnie to wkurzalo...a jakie bylo oburzenie
              gdy mowielam, ze dzieci nie chce...
              Wyjechalam i tutaj nikt mnie o to nie pytal, nawet jak juz
              zamieszkalismy razem...
              • greenadela77 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:29
                Zgadzam się, owszem, jest bardzo silna presja na kobiety w Polsce, by te jak
                najszybciej wychodziły za mąż i rodziły dzieci, poza tym obrabiały etat domowy i
                dbały o rodzinę kosztem siebie.
                Ale delikatnie mówiąc, ja taką presję mam w .... i życzę tego wszystkim innym.
            • menk.a Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:29
              Pełna zgoda.
              Ślub nie jest gwarantem niczego. Co najwyżej obietnicą.
              Wbrew pozorom ślub, małżeństwo w naszym kraju są dla wszytskich
              ważne. Polacy pytani o sukcesy ze swojego życia wymieniają na
              pierwszych miejscach udane dzieci, udane małżeństwo, rodzinę. Więc
              mimo wszystko rodzina jest dla nas wazna.
              Natomiast ślub dla ślubu, obraczki, wesela, by wyrwać się z domu,
              ślub zbyt młodych ludzi (18 to zbyt mało, 25 lat to chyba minimum,
              chociaż ja podałabym jeszcze wyższy), ślub z powodu pociechy w
              drodze,... prędzej czy później mamy katastrofę.

              Pęd do ołtarza też widzę. Niestety. A teraz oglądam kilka rozwodów
              moich rówieśników.
              • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:37
                Ja tez mam kolezanki juz po lub w trakcie rozwodow...przykre...ale
                fakt powychodzily za maz przed 20-tka, ale nie wszystkie. A slub z
                powodu wpadki to juz szczyt glupoty.
                Ped tez w Polsce jest..."depresja", bo jeszcze nikogo nie mam, a juz
                np 27 skonczone...
                Nie mam gwarancji, ze po slubie juz bedzie idealnie (teraz tez nie
                zyje w bajce - sa spiecia), ale bez slubu tez jej nie mam...moze
                latwiej sie spakowac i odejsc, bo sie nie zalatwia papierkowej
                roboty...
                Obecnie dojrzalam to tej decyzji...mysle, ze poznalam go juz bardzo
                dobrze (choc nigdy na 100%) i wiem, ze tego chce, ale cicho i tylko
                dla nas.
        • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 15:13
          Glupota jest bycie tylko ze wzgedu na papier...to fakt...tak jak dla
          pieniedzy, dzieci, czy wielu innych rzeczy...
          Idac jednak tropem ze nie byloby slubow nie byloby rozwodow, mozna
          trwiedzic ze nie byloby zwiazkow nie byloby rozstan...
          Ja w tym momencie wiem, ze z nim chce byc na zawsze (z obraczka czy
          bez)...
          Zmieniam nazwisko, bo czuje ze chce nosic jego...nie jestem slawna
          by ktos mnie nie skojarzyl, bo je zmienie...a moje jest trudne do
          wymowienia w tym kraju:) ale to oczywiscie nie jest powod...:)
          • krolowa_pik Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 16:23
            dla mnie malzenstwo jest najwiekszym, ostatecznym zobowiazaniem.
            jesli by mi facet powiedzial, ze nie ozeni sie ze mna, bo co, jak
            bedziemy chcieli sie rozejsc, cala ta robota papierkowa itp to
            niemal tak, jakby powiedzial 'nie kocham cie dosc i podejrzewam ze w
            przyszlosci mozemy sie rozstac'. w koncu po co byc w ogole w
            zwiazku, skoro moze sie kiedys rozstaniemy? w koncu to stres, lzy,
            depresja itp.
            pewnie, ze zawarcie malzenstwa niczego nie gwarantuje, ale w zyciu
            nic niczego nie gwarantuje. skonczenie dobrych studiow nie
            gwarantuje dobrej pracy, to juz zalezy od nas samych. tak samo jest
            z malzenstwem
            • cytrynka_ltd Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 18:33
              to jest dobry test na faceta i jego odpowiedzialność:))
              jak przestraszy się, to tylko cieszyć się i szukać dalej:)
              gdy jest prawdziwa miłość i solidny facet, to małżeństwo jest po prostu kolejnym
              etapem.
              ale, mężczyźni starszej daty byli kiedyś inaczej wychowywani.
              dzisiaj, jak patrzy się na te niebieskie i rozwydrzone ptaki, to strach, bać
              się, czym będzie dla nich odpowiedzialność, rodzina i dbanie o nią.
              większość i tak szybko umrze, czy zabije się zaćpane również dzięki dopalaczom i
              zalkoholizowane.
      • beata-12345 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:22
        Wiem, że przed rozstaniem nie uchroni mnie też brak ślubu, ale mniej
        sie boję rozstania niż rozwodu, dzielenia majątku i szarpania się po
        sądach
        • weronikass tu chodzi o to by nie być panną!! zmienic status 02.04.09, 17:29
          męzatka brzmi dumnie..bo jakis facet (niewazne jaki) wybrał kobiete
          na zone, takie kobiety czują sie wtedy wyjątkowe bo "nalezą" do
          jednego mężczyzny, bo ktos chcial je na wylacznosc...

          wiem,wiem, brzmi debilnie i paradoksalnie ale tak twierdzą niektore
          moje kolezanki
          wg nich zostac panną to wstyd...wazne jest,ze jakis facet uklęknał
          przed nimi, oswiadczyl sie..czują sie wtedy WYJĄTKOWE,
          lepsze...lepsze niz te , ktore mają faceta ale nie zalegalizowaly
          związku. I to te kolezanki twierdzą, ze te zyjące na kocią łape to
          klamią,ze nie chcą slubu, a tak na prawde facet im sie nie
          oswiadczyl i placzą do poduszki wieczorami, a innym kłamią, ze nie
          chcą ślubu, udają honorowe, ale gdyby tylko facet im sie osiadczyl
          to chętnie by sie zgodzily...:)
          to slowa moich kolezanek
        • krolowa_pik Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:38
          pewnie, szarpanina, podzialy majatkowe itd. ale czy jesli jest sie z
          kims w niezalegalizowanym zwiazku przez wiele lat (powiedzmy, 20)
          mozna uniknac tego, ze pewne rzeczy sa wspolne? nawet zakladajac, ze
          konta sa osobne, to bez udzialu sadu chyba trudno to jakos
          sprawiedliwie podzielic?
    • szczesliwamezatka Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:28
      To ju bbbbbyyyyyyyłłłłłłłłłoooooo!
      • szczesliwamezatka Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 17:28
        szczesliwamezatka napisała:

        > To już bbbbbyyyyyyyłłłłłłłłłoooooo!
        • joasiek75 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 18:01
          Bedąc w związku nie formalnym przez ponad 10 lat, byłam bardzo
          szczęśliwa. Jednak rozejście się po takim czasie jest naprawde
          trudne, tym bardziej jak ma się dzieci.
          Jesli chodzi o strone materialna to dla manie jest to proste, u nas
          jesli czegoś potrzbowalismy to kazdy kupował dana rzecz za swoje
          pieniądze, np. ja pralkę a on lodówkę jak sie rozstawaliśmy to kazdy
          wziął to za co zapłacił. Pieniadze na zycie były wspólne, nie bylo
          żle pod tym względem , nigdy nie byłam mężatką i nie wiem czy
          chciałbym nia zostać.
          Fakt ze rodzina krzywo na mnie patrzy...ale to moje zycie!

          A przyjęcie ślubne i białą suknie mam naprawde gdzieś...jestem z
          kimś bo go kocham a nie dla tego jednego dnia.

          Jesli jednak komuś jest slub potrzebny to prosze bardzo...też znam
          wiele mężatek ktore odeszłyby od męza ale kredyty, dziecie, finanse
          sa wspólne i tak mija życie....długie nieszczęśliwe zycie...
          • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 18:11
            Ale slub nie oznacza, ze kocham go tego jednego dnia, matko co to za
            myslenie - przepraszam...
            Tak samo jak mowienie, ze po co ludzie sie zenia skoro to widza...po
            co ludzie pala skoro inni umieraja na raka, po co pija jak widza co
            to alkoholizm...przykladow jest od groma...PO CO bo chca...czy to
            tak trudno zrozumiec...
            Jedni nie chca i ich sprawa...dla mnie maleznstwo nie zmieni nagle
            mojego zycia...nie bede lapsza, bardziej dbajaca,
            odpowiedzialna...bede taka jak jestem.
            Nie dla wszystkich slub oznacza wielka impreze...to jest w
            srodku...dojrzewasz i nagle zdajesz sobie sprawe, ze chcesz, ze to
            jest potrzebne...
            Dla mnie jest wazne, ale nie kocham go mocniej bo poprosil mnie o
            reke...kocham go tak samo...
            • weronikass Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 18:36
              a moje kolezanki tak twierdzą, ja sie z nimi nie zgadzam.
              Facet poprosil cie o ręke-tzn ze jestes lepsza, wyjątkowa. To takie
              glupie myslenie.
              to tak jak zona mysli o kochance- "To co,ze bylas jego kochanką, ale
              ŻONĄ JESTEM JA" :)
            • joasiek75 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 19:35
              > Ale slub nie oznacza, ze kocham go tego jednego dnia, matko co to
              za
              > myslenie - przepraszam...

              Żle mnie zrozumiałaś...chodziło mi o to ze nie musze mieć tego
              wielkiego dnia - slubu aby z kims byc bo go kocham.
    • agatracz1978 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 20:02
      Skoro Ty się rozwiodłaś i masz takie podejście do małżeństwa to nie wychodź za
      mąż i tyle. Ja tam jestem bardzo szczęśliwą mężatką i znam wiele takowych
      małżeństw. Nikt nie wmówi mi, że wolny związek to coś super, bo trzeba się
      starać itp. A w małżeństwie to nie trzeba się starać, pielęgnować i dbać o
      siebie? Są wolne związki, które stanowią przykład jak żyć ze sobą i są też takie
      małżeństwa. To zależy od ludzi i tego co ich łączy a nie od tego czy masz
      papierek czy nie. Ludzie wychodzą za mąż/żenią się bo tego chcą i nikomu nic do
      tego.
      • cus27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 20:13
        W obecnej "dobie"-zawieranie malzenstwa jest bezsensowne.
        • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 20:16
          Bezsensowne to jest chlanie, cpanie, jezdzenie 140 na godzine - to
          sa bezsensowne rzeczy...
          To, ze komus rozpadlo sie malzenstwo, to nie znaczy, ze byloby
          inaczej gdyby zyli w wolnym zwiazku - to jest bezsensowne myslenie...

          Ja jestem ateistka, ale to nie znaczy, ze uwazam ze wiara jest
          bezsenowna, bo ja nie wierze...innym jest potrzebna i niech bedzie...
        • szczesliwamezatka cus27 02.04.09, 21:50
          cus27 napisała:

          > W obecnej "dobie"-zawieranie malzenstwa jest bezsensowne.

          Jeżeli udowodnisz wyższość konkubiny nad kobietą lekkich obyczajów
          to byłabym wdzięczna. Dla mnie różnica na korzyść tej drugiej jest
          taka, że ta pierwsza robi "to" za darmo, a ta druga to chociaż
          jakieś pieniądze za to ma.
          • bupu Re: cus27 02.04.09, 22:34
            > Jeżeli udowodnisz wyższość konkubiny nad kobietą lekkich obyczajów
            > to byłabym wdzięczna. Dla mnie różnica na korzyść tej drugiej jest
            > taka, że ta pierwsza robi "to" za darmo, a ta druga to chociaż
            > jakieś pieniądze za to ma.

            Litości. Ktoś Cię ze Średniowiecza teleportował, czy co? skąd ten pomysł w ogóle
            że kobieta żyjąca w związku niemałżeńskim to ladacznica?

            Nie no, prrroszę...
            • ja-27 Re: cus27 02.04.09, 22:38
              A jak zona zdradza to robi to za pieniadze? A jesli to jest ok? I
              ku..a wtedy nie jest?
              Gratuluje myslenia...
              • szczesliwamezatka Re: cus27 03.04.09, 21:52
                ja-27 napisała:

                > A jak zona zdradza to robi to za pieniadze? A jesli to jest ok? I
                > ku..a wtedy nie jest?
                > Gratuluje myslenia...

                Dziękuję.
    • amira43 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 21:57
      > Raz się rozwiodłam i drugi raz za mąż nie wyjdę, wolę wolny związek. w koncu
      był ten pierwszy raz,nie odbieraj innym wiary w te "instytucje",to jak ruletka;-DD

      • cus27 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 22:07
        Wiesz ,jestem w zwiazku od "poczatku swiata",inne to byly czasy-
        bardziej pruderyjne (mozna spokojnie powiedziec) ,teraz dominuje
        tzw." wolnosc",wiec gdzie problem?
        • szczesliwamezatka cus27 02.04.09, 22:10
          cus27 napisała:

          > Wiesz ,jestem w zwiazku od "poczatku swiata",inne to byly czasy-
          > bardziej pruderyjne (mozna spokojnie powiedziec) ,teraz dominuje
          > tzw." wolnosc",wiec gdzie problem?

          A właśnie i tu jest pies pogrzebany - nie każdy widzi w tym problem.
          A to jest problem głębszej natury. Zawsze myslałam, że kobieta
          potrzebuje stabilizacji, szacunku, bycia tą jedyną, miłości...
          Widać, się myliłam...
          • cus27 Re: cus27 02.04.09, 22:24
            Szczesliwamezatka, Ty ,jak ten" rzep od psiego ogona",-czepiasz
            sie."Zawsze myslalam,ze kobieta potrzebuje
            stabilizacji,szacunku,bycia ta jedyna,milosci...-no i dobrze
            myslalas,a o co chodzi?-A dlaczego "widac sie mylilam..."- nie
            mylilas sie,ale czy z "PAPIEREM" masz gwarancje na Twoje "myslenie"?
          • bupu Re: cus27 02.04.09, 22:36
            > A właśnie i tu jest pies pogrzebany - nie każdy widzi w tym problem.
            > A to jest problem głębszej natury. Zawsze myslałam, że kobieta
            > potrzebuje stabilizacji, szacunku, bycia tą jedyną, miłości...

            To mówisz że to wszystko nabywa się automatycznie z chwilą zaślubin? Doprawdy
            ciekawe. Zawsze mi się zdawało ze to zależy od ludzi angażujących się w dany
            związek, a nie od jego sformalizowania (bądź nie).
            • szczesliwamezatka bupu pubu :):):):):):) 03.04.09, 21:48
              bupu napisała:

              > > A właśnie i tu jest pies pogrzebany - nie każdy widzi w tym
              problem.
              > > A to jest problem głębszej natury. Zawsze myslałam, że kobieta
              > > potrzebuje stabilizacji, szacunku, bycia tą jedyną, miłości...
              >
              > To mówisz że to wszystko nabywa się automatycznie z chwilą
              zaślubin? Doprawdy
              > ciekawe.

              Widzisz, dla Ciebie to jest ciekawe, a dla mnie prawdziwe...

              Zawsze mi się zdawało ze to zależy od ludzi angażujących się w dany
              > związek, a nie od jego sformalizowania (bądź nie).
              • bupu Re: bupu pubu :):):):):):) 03.04.09, 21:53
                szczesliwamezatka napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > > A właśnie i tu jest pies pogrzebany - nie każdy widzi w tym
                > problem.
                > > > A to jest problem głębszej natury. Zawsze myslałam, że kobieta
                > > > potrzebuje stabilizacji, szacunku, bycia tą jedyną, miłości...
                > >
                > > To mówisz że to wszystko nabywa się automatycznie z chwilą
                > zaślubin? Doprawdy
                > > ciekawe.
                >
                > Widzisz, dla Ciebie to jest ciekawe, a dla mnie prawdziwe...

                No to współczuję.
                • szczesliwamezatka Oj, Nie współczuj mi, bupu 03.04.09, 22:15
                  bupu napisała:

                  Bo tak sielankowe i bezstresowe życie jak moje jest tylko do
                  pozazdroszczenia :)))))))))))))

                  > No to współczuję.
                  • bupu Re: Oj, Nie współczuj mi, bupu 04.04.09, 11:13
                    Ależ współczuję. Świętej naiwności i ograniczonych horyzontów myślowych.
          • szczesliwamezatka Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 19:07
            Czy wiecie dlaczego tak wiele kobiet z tego forum jest za wolnymi
            związkami??

            Bo ich partnerzy nie chcą ich za żony :)::):):):):):):):):)
            • kora3 to ma byc dowcip?? :) 04.04.09, 19:15
              szczesliwamezatka napisała:

              > Czy wiecie dlaczego tak wiele kobiet z tego forum jest za wolnymi
              > związkami??
              >
              > Bo ich partnerzy nie chcą ich za żony :)::):):):):):):):):)
              ale z tego co widze, to tu nie ma jakis osób "bedacych za wolnymi
              zwiazkami dla wszystkich" - tu raczej wypowiadały sie osoby, które
              uwazają taki zwiazek za odpowiedni dla SIEBIE.
              Nie doczytałam sie , zeby ktos Ciebie zachecał do rozwodu i
              rozpoczecia zycia w takim zwiazku. :)

              twoje poglady sa powalajace :) tylko faceci moga czegos chciec, albo
              nie chciec - zgroza. Mam nadzieje,ze ie masz córki
            • ja-27 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 19:19
              Ale blysnelas kobieto dowcipem...masz nieskie poczucie humoru...

              Widzisz ja jestem za wolnymi zwiazkami, a niedlugo wychodze za maz
              (o matko ktos mnie chcial!!!!!!!)...wolosc wyboru jest po to by
              samemu go dokonywac!!!!!!!!
              • kora3 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 19:24
                ja-27 napisała:

                > Ale blysnelas kobieto dowcipem...masz nieskie poczucie humoru...

                podobnie, jak poczucie wartosci zresztą :)
                >
                > Widzisz ja jestem za wolnymi zwiazkami, a niedlugo wychodze za maz
                > (o matko ktos mnie chcial!!!!!!!)...wolosc wyboru jest po to by
                > samemu go dokonywac!!!!!!!!
                Jeny, a za idealnego rozwodnika?
                :)
            • cus27 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 21:02
              Masz super informacje Szczesliwamezatko!Widze,ze jeszcze
              duuuuuuzo "zalet" jest ukrywanych.
              • ja-27 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 21:09
                Ojej to ja przez 3 lata wolnego zwiazku bylam darmowa sluzaca? A ze
                za chwile wychodze za maz to kim sie niby stane? Platna?

                To juz szczyt inteligencji pokazalas!!!!!!!!!

                To, ze Ciebie tak traktuja to nie znaczy, ze kazdy facet uwaza, ze
                kobieta jest od "garow"...u mnie gotuje on...sprzatamy oboje...ja
                piore on wyrzuca smieci...oboje zarabiamy prawie tyle samo (ja
                troche wiecej)...i nie widze tutaj darmowej sluzacej....

                • cus27 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 21:14
                  Ja-27,musi byc ciag dalszy szczesliwej... .!
                  • ja-27 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 21:17
                    Pewnie, ze musi...czekam na kolejne jakze genialne porady i wywody...
                    Zastanawiam sie czy ona tak na prawde, czy tylko udaje (mam
                    nadzieje, ze to drugie) bo az strach, ze z takim podejsciem mozna
                    zyc...
            • cus27 Re: Dowcip weekendu :):):) kora3, bupu i cus27 04.04.09, 21:09
              szczesliwamezatka napisała:

              > Czy wiecie dlaczego tak wiele kobiet z tego forum jest za wolnymi
              > związkami??
              >
              > Bo ich partnerzy nie chcą ich za żony :)::):):):):):):):):)
              Powiedz to mojemu,posiusia sie ze smiechu!To nie mozliwe,aby
              takie......osoby istnialy! Osmieszasz sie !
        • amira43 Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 22:13
          byc w zwiazku,a byc szczesliwym...o to jest pytanie??;-DDD
          "wolnosc",to kwestia wyboru i zasad:-)
        • szczesliwamezatka cus27!!! :):):):):):):) 03.04.09, 21:46
          cus27 napisała:

          > Wiesz ,jestem w zwiazku od "poczatku swiata",inne to byly czasy-
          > bardziej pruderyjne (mozna spokojnie powiedziec) ,teraz dominuje
          > tzw." wolnosc",wiec gdzie problem?

          Powiem Ci, po co komu małżeństwo- Żeby nie usunął Ci się grunt pod
          nogami, nie zawalił się świat gdy: Twój partner pewnego dnia wróci z
          pracy z jakąś lalą i rzeknie do Ciebie: "Cus27 (czy jak tam masz na
          imię)poznaj moją przyszłą żonę" a do niej: "kochanie, poznaj moją
          partnerkę (cus27) :):):):):):):)::)):):)
          Można się pośmiać, ale ile życie zna takich przypadków...
          • bupu Re: cus27!!! :):):):):):):) 03.04.09, 21:55
            Oczywiście. Ponieważ jak świat stary jeszcze żaden mąż nie porzucił żony dla
            "nowszego modelu". Dream on.
            • szczesliwamezatka bupu wszechwiedząca :) 03.04.09, 21:58
              bupu napisała:

              > Oczywiście. Ponieważ jak świat stary jeszcze żaden mąż nie
              porzucił żony dla
              > "nowszego modelu". Dream on.

              Ja mam 30 lat i jego zdaniem jestem atrakcyjna, mój mąż jest starszy
              o 12 lat ode mnie i mi już porzucenie przez niego nie grozi z wielu
              względów, o których nie będę tu pisać :)
              • kora3 nawine myslenie :) szczesliwa mezatko 03.04.09, 22:20
                szczesliwamezatka napisała:

                >
                > Ja mam 30 lat i jego zdaniem jestem atrakcyjna, mój mąż jest
                starszy
                > o 12 lat ode mnie

                I co z tego? osobiscie znam goscia, który miał 43 lata i zone 21 lat
                i rozstali sie, bo on poznał pania lat 34.

                i mi już porzucenie przez niego nie grozi z wielu
                > względów, o których nie będę tu pisać :)

                Nawet jesli jest impotentem nadal Ci "grozi" :)
                • szczesliwamezatka Re: nawine myslenie :) szczesliwa mezatko kora3 04.04.09, 13:23
                  Nasze poglądy na ten temat różnią się z tego względu, że mamy przed
                  oczami facetów o różnej sytuacji ekonomicznej. Takiemu, który
                  wynajmuje u kogoś lokum, jeździ starym gratem i ma kilka brudnych
                  łachów to by wolał, żyć z kobietą na kocią łapę. Dlaczego?? Bo
                  małżeństwo zobowiązuje. Musiał by iść do pracy, bo kobieta by mu
                  kazała, zapewnić jej dobre życie. A tak to zobaczcie, ta sytuacja
                  jest dla facetów wygodna. Bo jak mu wlezie leń do tyłka, to zawsze
                  może bez słowa od kobiety odejść i nie musi się mobilizować do
                  pracy. Dla mnie w związku wolnym nie ma miłości, jest tylko
                  tolerancja. Ale oczywiście możesz mieć inne zdanie na ten temat. Bo
                  jak Cię kocha to dlaczego nie może się z Tobą ożenić??? Widocznie
                  coś go hamuje.
                  • kora3 Mam nadzieje, ze Ty to wymyslasz:) 04.04.09, 13:35
                    szczesliwamezatka napisała:

                    > Nasze poglądy na ten temat różnią się z tego względu, że mamy
                    przed
                    > oczami facetów o różnej sytuacji ekonomicznej. Takiemu, który
                    > wynajmuje u kogoś lokum, jeździ starym gratem i ma kilka brudnych
                    > łachów to by wolał, żyć z kobietą na kocią łapę. Dlaczego?? Bo
                    > małżeństwo zobowiązuje. Musiał by iść do pracy, bo kobieta by mu
                    > kazała, zapewnić jej dobre życie.

                    I ze nie masz takich pogladów na serio.
                    Przede wszystkim nikt nie pisał o "zyciu na kocia łape" - widze, ze
                    temat bardzo Cie kreci, poniekad. Zdaj się,z e Bupu i Ty pisałyscie
                    o tym,ze w kzdej sytuacji i maześńkiej, i niemałzeńskej moze dojsc
                    do do rozstania.

                    Naprawde jestes przekonana, ze ludzie, którzy nie maja slubów nie
                    pracują?:)
                    Co do wynajmowanego mieskzania - znam wiele małzeńskich par, które
                    tak rozpoczynały wspólne życie i nie miały też nowego auta - bywa
                    róznie w życiu.
                    Natomiast jeśli facetowi zona, czy na kobieta musi az "kazac" isc do
                    pracy to cos z nm nie tak - takie mam zdanie. Normalni ludzie
                    pracuja i nikt im nakazywac tego nie musi, mam na mysli osoby zdolne
                    do pracy oczywiscie w ogóle, albo w danym momencie.

                    Moze Cię to zaskoczy:) ale mój facet jak najbardziej pracuje:) ma
                    mieszkanie (ba nawet ie nieruchomosci:) i faktycznie - jeen z jego
                    samochodów jest stary, zarejestrowanjest jako auto zabytkowe, dwa
                    pozostałe sa normalne :) - ma eż dosc kosztowne hobby, ale radzi
                    sobie, moze dlatego, ze z ego hoby uczynił sobie zawód:)

                    A tak to zobaczcie, ta sytuacja
                    > jest dla facetów wygodna. Bo jak mu wlezie leń do tyłka, to zawsze
                    > może bez słowa od kobiety odejść i nie musi się mobilizować do
                    > pracy.

                    No jasne, tylko poczytaj moze dokładnie fora, to sie doczytasz, ze
                    całkiem sporo babek ma mezów leni, niezaradnych, brudasów i całkiem
                    sporo z nich j zdradza i bywa, ze odchodzi. Teoria twa pada.

                    Dla mnie w związku wolnym nie ma miłości, jest tylko
                    > tolerancja.

                    Tolerancja jest postawa dijzrałego
                    uczucia Sm. A o tym czy jest miłosc, czy nie ma za wiele nie mozesz
                    powiedziec chyba, bo nie masz doswiadczenia, a nawet gdybś miała, to
                    tylko własne, a nie wszystko u wszystkich jest takie samo :)

                    Ale oczywiście możesz mieć inne zdanie na ten temat. Bo
                    > jak Cię kocha to dlaczego nie może się z Tobą ożenić??? Widocznie
                    > coś go hamuje.

                    Nie cos, ktos - ja. Pisałam Ci juz, nie chcę slubów i nigdy nie
                    chciałam. Raz zrobiłam ten bład, uległam prosbom i żałuje,mze
                    złamałam własne zasady.

                    Ale my chyba nie o walnych zwiazkach gadałysmy, tylko o mozliwosci
                    rozstania. Z formalnego punktu widzena - faktycznie mzłeśńtwo
                    trudniej "zerwac", ale całkiem to mozliwe, wiem cos o tym :)
                  • bupu Re: nawine myslenie :) szczesliwa mezatko kora3 04.04.09, 15:37
                    To, czy małżenstwo zobowiązuje, zalezy tylko od osób je zawierających. Na tym
                    forum (i na paru innych na Gazecie) roi sie od postów pań, których meżowie jakoś
                    się nie poczuli do czegokolwiek zobowiązani po ślubie. Istnieje tez wiele par
                    żyjących bez ślubu, a tworzonych przez dwoje ciężko pracujących ludzi.

                    Tak na marginesie, małżonkowie winni, zdaje się, wspólnie zapewniać sobie dobre
                    życie.
                    • kora3 zrobie przyjemnosc szczesliwejmezatce:) 04.04.09, 18:20
                      serio.
                      Bupu, mam uzaadnione podejrzenie, graniczace z pewnosią, że
                      szczesliwamezatka to troll sprawdzający rekcję prwdziwyc ludzi na
                      takie dziwo, jakie w necie stworzyła/stworzył.

                      Zrobie tearz mezatce przyjemosc i powiem, ze pozwoliłam sobie
                      przeczytac jej posty na tym i innym forum (nieco zachecona przez
                      innych, przyznaje).

                      I tak oto dowiuedziałam się , ze owa wirtualna postac,zeby
                      skomplikować nieco i nie byc schematyczną postacią postanowiła "się
                      wydać" za rozwodnika, który rzekomo mał się rozwieśc z pierwsza zoną
                      z powodu tego, ze była ona leniwa i "miała" tylko liceum :)

                      Zaiste niegłupie - to skomplikowanie prostego zywota wirtualnej
                      postaci. Tak czy owak ta informacja, bynajmniej nie ukryta
                      całkowicie przeczy temu, co teraz pisze rzekoma "szczesliwamezatka".
                      Jak bowiem widać, nawet wirtualna postać powinna dostrzec, ze ślub i
                      to prawdopodobnie religijny :) w zaden sposób nie "ustrzegł" jej
                      poprzedniczki przed porzuceniem przez "ideała", który w sumie
                      opisany jest dosc ogólnikowo.

                      Ciekawa jestem, co by na to odpowiedziała owa postac zmyślna,
                      oczywiscie w swoim stylu. Odpowiedź taka,ze facet się 2 raz nie
                      bedzie chciał rozwodzić obstawiam, ale wiadomo, ze to z gruntu
                      głupie, bo i dlaczego nie, skoro raz mógł. :)

                      Tak zcy owak - miła postaci zmyslona - powiedz, jak to było w
                      scenariuszu? Pzryprowdził ieał Ciebie i powiedział do żony "To jest
                      moja przyszła zona ObecnieJeszczeNieszczessliwaPanna" a do
                      Ciebie "Kochanie poznaj moją aktuaalną jeszcze zone?":)

                      A moze zmyślonej postaci w zyciu ideała jecze nie było, tylko po
                      prostu powiedział do zony "Nie chce Cię, bos leniwa i po liceum,
                      poszukam sobie takiej po STUDIACH, ach. Bedzie robona, że ja palcem
                      nie kiwne, o! i wdzieczna ze ktos sie z nia raczył ozenić! I bedzie
                      jej wystarczyło, ze nie pije przy niej, pale w pracy, a zdradzam ja
                      dyskretnie! Masz za swoje leniu i nieuku!"
                      To jak było? Wymysl, prossssssze:)
                  • szczesliwamezatka kora3 i inne wieczne singielki 04.04.09, 17:23
                    Skoro mam słyszeć słowa typu "trolujesz" to już wolę się wycofać z
                    tej dyskusji. A to, że nie chcecie stabilizacji i normalnego życia
                    to wasza sprawa. Ciekawe tylko co będzie, gdy będziecie mieć ze
                    swoimi partnerami dzieci. I jak w ogóle będzie to życie wyglądało. A
                    to że jest (niekorzystna dla was pod każdym względem) moda na wolne
                    związki to już wasz cyrk i wasze małpy. Kiedyś będziecie tego
                    żałować.
                    • bupu Re: kora3 i inne wieczne singielki 04.04.09, 17:56
                      Może będziemy, ale to nie Twój interes, jasne? Chcesz wierzyć ze małżenstwo jest
                      cudownym panaceum - nie widze przeszkód. Ale nie wciskaj ciemnoty że jedynie
                      twój styl życia jest normalny, a innych ludzi nie. Nie masz pojęcia czego
                      pragniemy w życiu, nie wiesz jakie decyzje zamierzamy podjąć, krótko mówiąc nie
                      wiesz nic. Więc przestań mówić czego chcemy, a czego nie, bo coraz trudniej
                      traktować cię jak rozumnego dyskutanta, a coraz bardziej przypominasz trolla.
                      • kora3 Bupu litosci 04.04.09, 18:26
                        bupu napisała:

                        > Może będziemy, ale to nie Twój interes, jasne? Chcesz wierzyć ze
                        małżenstwo jes
                        > t
                        > cudownym panaceum - nie widze przeszkód.

                        Bupu litosci, jak w cos takiego miałby wierzyć ktos, kto poslubił
                        rozwiedziona osobe, no przestań. :)
                    • kora3 Wirtualna postaci :) 04.04.09, 18:24
                      szczesliwamezatka napisała:

                      > Skoro mam słyszeć słowa typu "trolujesz" to już wolę się wycofać z
                      > tej dyskusji.

                      E nie jest ładnie tak, wcale nie było trudno pokojarzyć,z e
                      trollujesz:) Ale fajnie, nie ak scematycznie, spoko.

                      A to, że nie chcecie stabilizacji i normalnego życia
                      > to wasza sprawa.

                      :) No twój zmyslony małzonek rczej zmyslomej pierwszej zonie
                      stabilizacji nie zapewnił :)

                      Ciekawe tylko co będzie, gdy będziecie mieć ze
                      > swoimi partnerami dzieci.

                      Na głowe Ci padło? Ja nie chce miec dzieci. Z mezem też nie
                      chciałam :)


                      I jak w ogóle będzie to życie wyglądało.

                      Całkiem normalnie - poza tym, ze nie musze byc słuzacą. Tylr, ze
                      żony też nie bywają słuzącymi na ogół, chyba ze trafia na kogos kto
                      tego wymaga, nie?
                      A
                      > to że jest (niekorzystna dla was pod każdym względem) moda na
                      wolne
                      > związki to już wasz cyrk i wasze małpy. Kiedyś będziecie tego
                      > żałować.

                      Zapewne :) Chciałabyś :)
                    • kora3 Miałas moze stycznosc z logiką ikiedyś? :) 04.04.09, 18:50
                      pytam całkiem serio:)

                      sama swego zcasu oddzieliłas osoby w wolnych zwiazkach od
                      singielek :) w watku "typy kobiet" zdaje się.
                      W potocznym nazewnictwie "singiel" to osoba z nikim nie zwiazana - a
                      ty zdaje się skierowałas swój post to kobitek w nieformalnych
                      zwiazkach:)

                      Poza tym, słowo "wieczy" oznacza stan trwajacy stale i
                      nieprzerwanie. Skoro jestem rozwiedziona to musiałam przestać byc
                      (na soje nieszczęscie zresztą) owoa "singielka" w Twoim pojeciu,
                      wiec wiecznosc juz odpada. Trochę logiki, nawet nauczycielowi się
                      przydałoby :)
              • bupu Re: bupu wszechwiedząca :) 04.04.09, 11:15
                Ale nie jesteś jedyną mężatką na świecie, a Twoje małżenstwo nie jest jeszcze
                modelem obowiązującym. Poza tym... naiwna jesteś.
          • kora3 jak juz trollujesz to jakos bardziej z sensem 04.04.09, 14:21
            bo "zycie zna" zdecydowanie wiecej opowiesci o zdradzonych i
            porzuconych zonach chyba. Chyba też rczej rzadka jest
            sytuacja "przedstwiania", rozumiem, zeto taka metafora, ale całkiem
            niemało zon (jeszcze formalnych, albo juz byłych) ma "przyjemnosc"
            ogladac (eks)meża z nową partnerką, albo nową zoną.

            Piszesz tak, jakbys nie wiedziała, ze na swiecie istnieja ROZWODY:)
            wiecej inwencji, bo na aż taki trollig rczej trudno kogos byłoby
            nabrac.
          • szczesliwamezatka ja-27 i cus27 04.04.09, 19:36
            to jedna i ta sama osoba ! :):):)
            • ja-27 Re: ja-27 i cus27 04.04.09, 19:45
              To tez zatytuawac powinnas jako dowcip tyle za miesiaca...
              • szczesliwamezatka Re: ja-27 i cus27 04.04.09, 19:48
                ja-27 napisała:

                > To tez zatytuawac powinnas jako dowcip tyle za miesiaca...

                A co w tym śmiesznego?!?!?!
                • ja-27 Re: ja-27 i cus27 04.04.09, 19:54
                  Bo taka jestes durna...to, ze Ty masz kilka nickow nie oznacza, ze
                  kazdy tak robi...
                  • kora3 Skoro tak się zrobiło dowcinie, to 04.04.09, 20:11
                    prestałam mieć skrupuły SzczesliwaMezatko. Lubisz dowcipy to
                    podowcipkujmy sobie. Reszte z góry przepraszam za poziom :)

                    - A wiecie, że szczesliwamezatka długo klęczała na swoim slubie?
                    - Przed ołtarzem?
                    - Nie, przed swoim mezem, z wdzięcznosci,ze ją zechciał.

                    - Co musi robić facet, zeby wg SZM być ideałem.
                    - Nic, wystarczy, zeby sie zechciał z nią ożenic.

                    - Dlaczego SzM wyszła za mąz za rozwodnika?
                    - Bo żaden kawaler takiej służacej nie chciał.

                    - Dlaczego SzM bała ślub cywilny w białej sukni?
                    - Żeby sąsiedzi widzieli, ze jest dziewicą.

                    No to mniej wiecej masz dowcipy na swoim poziomie:)
                    • szczesliwamezatka Ty i skrupuły 04.04.09, 20:53
                      że Ciebie Twój partner nie chce za żonę??
                      Prawda w oczy kole.

                      Skąd w Tobie tyle jadu??? Czyżby kłótnia z partnerem???
                      Jak na ironię, to konkubina jest darmową służącą. Musi być, bo jej
                      partner za szybko by ją puścił kantem. W małżeństwie trudno się od
                      tak rozstać. A w konkubinacie-nic prostszego.
                      Mężatka jest równorzędnym partnerem w związku.

                      Odnośnie białej sukni-gdyby każda kobieta biorąca ślub mówiła, że
                      jest dziewicą to wszystkie one powinny występować w sukniach koloru
                      ecru albo innym.

                      A Ty jesteś już dosyć niemłoda i nie masz już szans na białą suknię
                      Wydedukowałam to po roku w którym pisałaś maturę (podałaś, że 1992
                      albo któryś). A dlaczego podałaś rok, w którym pisałaś maturę, a nie
                      ten, w którym skończyłaś studia?



                      Odnośnie Twoich skrupułów - nigdy ich nie miałaś.

                      kora3 napisała:


                      > prestałam mieć skrupuły SzczesliwaMezatko. Lubisz dowcipy to
                      > podowcipkujmy sobie. Reszte z góry przepraszam za poziom :)


                      > - A wiecie, że szczesliwamezatka długo klęczała na swoim slubie?
                      > - Przed ołtarzem?
                      > - Nie, przed swoim mezem, z wdzięcznosci,ze ją zechciał.
                      >
                      > - Co musi robić facet, zeby wg SZM być ideałem.
                      > - Nic, wystarczy, zeby sie zechciał z nią ożenic.
                      >
                      > - Dlaczego SzM wyszła za mąz za rozwodnika?
                      > - Bo żaden kawaler takiej służacej nie chciał.
                      >
                      > - Dlaczego SzM bała ślub cywilny w białej sukni?
                      > - Żeby sąsiedzi widzieli, ze jest dziewicą.
                      >
                      > No to mniej wiecej masz dowcipy na swoim poziomie:)
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • kora3 Re: Ty i skrupuły 05.04.09, 02:45
                        szczesliwamezatka napisała:

                        > że Ciebie Twój partner nie chce za żonę??
                        > Prawda w oczy kole.

                        nie dociera do Ciebie, ze KOBIETA moze nie chciec slubów? bycie
                        zona to wg mnie zadne wydazrenie :)

                        >
                        > Skąd w Tobie tyle jadu???

                        we mnie? pokazałam Ci tylko TWOJE oblicze. prawda w oczy kole?

                        Czyżby kłótnia z partnerem???

                        Co Ty? Byłam na imprezie , a on w pracy, nie jest mezem, nie ma
                        prawa się kłócic :)

                        > Jak na ironię, to konkubina jest darmową służącą.

                        A Ty płatna? Zejr=dx na ziemie. jesteś słuzaca bo taka wybrałas
                        role, to nie ma nic współego ze stanem cywilnym.

                        Musi być, bo jej
                        > partner za szybko by ją puścił kantem.
                        No, z tego co pisalas to Ty muzis, bo pierwsza zone Twój mz apuscil,
                        bo nie chciała być słuząca. Teraz ma Ciebie i zadowolony z usługi.

                        W małżeństwie trudno się od
                        > tak rozstać.

                        tak? dziwne, mnie to zajeło jeden dzień., firmalne sprawy pół roku,
                        wysiłek taki sobie, koszta w normie :)


                        A w konkubinacie-nic prostszego.

                        jak wyzej :)

                        > Mężatka jest równorzędnym partnerem w związku.

                        Normalna mezatka , jako i inna kobista - tak, taki ktoś jak Ty - nie
                        >
                        > A Ty jesteś już dosyć niemłoda i nie masz już szans na białą
                        suknię

                        No ja przede wszystkim jestem rozwiedzona po slubie koscielnym, wiec
                        logicznie - nie mogłabym brac slub w kosciele, pzynakniej m=na
                        razie. :
                        ) Troche logijki :)

                        > Wydedukowałam to po roku w którym pisałaś maturę (podałaś, że 1992
                        > albo któryś). A dlaczego podałaś rok, w którym pisałaś maturę, a
                        nie
                        > ten, w którym skończyłaś studia?

                        Bo gadałysmy o szkole, studia (pierwsze ) skończyłam w 1997 - chyba
                        ne jest trudno dodac 5 do daty matuty, naet dla kogos niespecjalnie
                        uzdolnionego matematycznie?:)
                        >
                        >
                        > Odnośnie Twoich skrupułów - nigdy ich nie miałaś.

                        a skąd masz takie dane?:)

                        PS. Kopiuj z jaims sensem, albo wcale, to nie jest takie trudne :)
                    • szczesliwamezatka Prawda stara jak świat 04.04.09, 21:06
                      i tutaj funkcjonuje. Jeżeli ktoś drugiemu wrogiem, to znaczy że mu
                      zazdrości.

                      P.S. Nie jestem tu niczyim wrogiem.
                      • cus27 Re: Prawda stara jak świat 04.04.09, 21:11
                        szczesliwamezatka napisała:

                        > i tutaj funkcjonuje. Jeżeli ktoś drugiemu wrogiem, to znaczy że mu
                        > zazdrości.
                        >
                        > P.S. Nie jestem tu niczyim wrogiem.
                        Litosci,a czego mozna Tobie zazdroscic!Oswiec mnie,bo ja glupia!
                      • szczesliwamezatka :) 05.04.09, 10:48
                        Dlaczego K3 nazwała SzM służącą?
                        Bo intuicja jej podpowiada, że tej powiodło się w życiu :)


                        Dlaczego K3 uważa, ze SzM jest na niskim poziomie?
                        Bo chce się pocieszyć, że nie jest sama. :)

                        Dlaczego K3 wyładowała swoją agresję na szczęśliwej mężatce?
                        Bo jej partner ma wątpliwości... :))

                      • kochanica-francuza Re: Prawda stara jak świat 05.04.09, 19:01
                        szczesliwamezatka napisała:

                        > i tutaj funkcjonuje. Jeżeli ktoś drugiemu wrogiem

                        To znaczy, jak prawak lewakowi wrogiem, albo monarchista republikaninowi, to
                        sobie zazdroszczą?
                        • kora3 najciekawsze jest to wszelako 05.04.09, 19:08
                          ze najbardziej wrogo nastawioną osobą jest SZM.:) , bo to ona
                          głownie prowokuje w dyskusjach wypisujac swe "argumenty".
                          Wg jej logiki ona zazdrosci osobom w wolnych zwiazkach, bo jeśli tak
                          nie byłoby - dlaczegóz miałaby pałac do nich taką wrogoscią?:)
                          • ja-27 Re: najciekawsze jest to wszelako 05.04.09, 19:10
                            Pieknie to ujelas...kora3...idealnie
                            • kora3 ;) 05.04.09, 19:13
                              ja-27 napisała:

                              > Pieknie to ujelas...kora3...idealnie

                              e tam zaraz :) po prostu wyprowadziłam normalny dowód wprost z tezy
                              SzM.

                              Swoją drogą - zal dziewczyny, jeśli to nie troll. Musi byc strasznie
                              zdołowana w tym małzeńśtwie i w swoim środowisku.
                              • kochanica-francuza Re: ;) 05.04.09, 19:16
                                W małżeństwie - za mało danych. Ale i że w miejscowości pochodzenia, i w obecnej
                                nie pasuje i nie ma znajomych, to ją dołuje.
                                • kora3 Re: ;) 05.04.09, 19:25
                                  no wiesz, ja troszke ją poczytałam nie tylko w bieżacym watku :)
                                  ma ogromne kompleksy zwiazane z pochodzeniem, z tym małzeństwem i
                                  paroma innymi rzeczami.
                                  Pozwoliłam sobie na "analize" hihi w watku "Co to jest chamstwo" . O
                                  małzeństwie jest troszkę danych. Jest druga zoną, pierwszej maz miał
                                  się pozbyć, bo była leniwa i skończyła tylko średnia szkołe, wiec
                                  nie miała dobrze płatnej pracy. :)

                                  Wniosek: jej potrzebował do prowadzenia domu i zarabiania. Sama
                                  pisała, ze chłop w domu nic nie robi: nie spzata, nie gotuje, po
                                  prostu jest.
                                  Ona stara się sprostać wymaganiom, bo boi się,ze jak nie bedzie
                                  prowadziła mu domu, jak on chce i za mało zarabiała bedzie, to też
                                  się jej pozbedzie. Ot i taka to "stabilizacja" - tak przynajmniej z
                                  opisu wynika.
                  • szczesliwamezatka odwracanie kota ogonem ja-27 i cus27 04.04.09, 20:36
                    ja-27 napisała:

                    > Bo taka jestes durna...to, ze Ty masz kilka nickow nie oznacza, ze
                    > kazdy tak robi...

                    Nie mam kilku nicków i powiedziałabym jaka Ty jesteś, ale mam trochę
                    więcej kultury...
    • pajda-chleba Re: Po co komu małżeństwo? 02.04.09, 21:59
      To jest Twoj punkt widzenia.Ja mam nieco inny...
      • cus27 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 06:33
        Kazdy ma do prawo do swojego..."punktu wdzenia"!.Nie nalezy jednak
        (przy tej okazji)-,"wpadac" w chore...skrajnosci.
    • modonia Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 10:17
      Mam wrażebie, że zadna z przedmówczyń nie rozumie czym jest ślub
      kościelny. To nie biała suknia tid. To jest SAKRAMENT. To jest
      przysiega składana przed Bogiem i ludźmi. I jest zasadniczą różnicą
      dla osoby wierzącej, czy zwiazek jest skramentalny czy nie.
      • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 10:28
        A ja mam wrazenie, ze ludzie wierzacy tez nie zawsze wiedza czym
        jest slub koscielny...wlasnie dla niektorych jest to tylko biala
        suknia...bo czekaja aby jak najszybciej skonczylo sie w kosciele i
        szybko na sale, bo tam zabawa.
        Dodatkowo jesli osoby sa wierzace to chyba przed seks jest
        niewskazany, a 3/4 idzie z brzuchem i welonem!!!! Cos mi sie tutaj
        nie zgadza.

        A straszni szkoda, ze Polska jeszcze nie rozumie slowa "zwiazek", bo
        o wiele latwiej zyje mi sie tutaj, gadzie papierek nie wyznacza mi
        lepszego zycia czy szybszego zalatwiania spraw. Moze dlatego tutaj
        ludzie biora slub z innych przyczyn.
    • joanna29 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 10:46
      Żyjemy w konkubinacie od 6 lat, mamy dziecko, wspólne nieruchomosci,
      ruchomości, konto. mamy już tez swoje lata. Nie tłumaczymy czy
      jesteśmy małżeństwem czy nie. Co ciekawe nawet jak podaję swoje
      nazwisko inne niż podaje konkubent i tak zwracają się do nas jak do
      małżyństwa. Nie wzielismy do tej pory ślubu, bo za dużo przygotowań,
      szkoda nam czasu na formalności. Jednak planujemy ślub, który ułatwi
      nam strone prawna w życiu w szczegolnych okolicznosciach. Jeżeli bym
      w szpitalu nie podała "męża" jako osoby upoważnionej to nic by mu
      nikt nie powiedział i nie mógłby podjąć żadnej decyzji. Jak bym
      zeszła z tego świata to chce żeby mój nie-mąż decydował o moim
      pochówku.
      • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 11:02
        Wlasnie w Polsce to jest chore, ze musi byc maz, aby w razie wypadku
        zadzwonili. Ja tego nie rozumiem. Ja mieszkam w Finladnii juz pare
        lat i mam wrazenie, ze Polska zostala daleko w tyle. Przykre...
        Joanno29 - i chore jest to, ze ludzie, ktorym jest dobrze tak jak
        zyja musza cos robic "wbrew" sobie aby bylo latwiej od strony
        prawnej.
        • joanna29 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 11:18
          No cóż ma to też swoją drugą strone. Nie chciałabym, żeby sąsiad
          podał się np. w szpitalu za mojego konkubenta i otrzymał informacje
          o moim stanie zdrowia. Nie jestem przeciwniczka małżeństwa. Traktuje
          je jednak tylko jako instytucje prawną. Trzeba pamietać, że po
          wspólmałzonku możemy otrzymac rentę, wystąpic o alimanty jeżeli
          wspólmałżonek odejdzie od nas jak zachorujemy i nie będzie chciał
          nam pomagać. Instytucja prawna małżeństwa ma zabezpieczać pewne
          prawa dla dobra malżonków w trudnych sytuacjach.
          Taka rola jest instytucji małżeństwa we wszystkich państwach.
          • ja-27 Re: Po co komu małżeństwo? 03.04.09, 11:35
            Jasne, ze tez bym nie chciala aby sasiad mogl o nmie zasiegnac
            informacji. W Finlandii tak nie jest...tutaj czlowiek ma obowiazek
            zameldowania sie na policji w miescie w ktorym mieszka i wtedy
            automatycznie w razie pobytu w szpitalu domownik jest
            powiadamiany...i nie patrza czy to kolezakna czy facet...tutaj
            mieszkam wiec Ci sie dowoaduja. I ja mysle, ze to jest ok.
            Sasiada nikt nie powiadmoi, chyba ze mieszkam sama i sama go podaje
            jako kontakt:)
            • kora3 Sorki, ze się wetne, ale 03.04.09, 22:02
              ostanio miałam maltki zabieg w szpitalu i na IP "wypytywano" mnie na
              okolicznosci wypełnienia kwestionariusza. Było tam pytanie dotyczące
              powiadamiania własnie i bez problemu podałam sego partnera, plus
              jeszcze przyjaciela (z pewnego praktycznego wzgledu w tym dniu
              akurat:).
              • joanna29 Re: Sorki, ze się wetne, ale 04.04.09, 10:54
                Nie ma problemuu jak jesteś przytomna, badź jest czas na takie
                formalności. Jak juz trafiasz nieprzytommna to niestety zaczyna się
                problem.
                Uważam, że jak się jest mlodym to się o tym nie myśli. Problemy
                pojawiają się dopiero później. W swoim otoczeniu mam 3 osoby, które
                żyły w konkubinacie wiele lat i jak zachorował, zmarł konkubent to
                wynikło wiele problemów z braku małżeństwa. Ze słyszenia jest
                jeszcze więcej osób.
                Dlatego przy naszym stanie prawnym uważam, że małżeństwo cywilne
                jest potrzebne do ułatwienia sobie sfery prawnej życia.
                • kora3 no z nieprzytomnym gorzej, fakt 04.04.09, 11:41
                  przypuszczam, ze honorowano by noarialnie potwierdzone oswiadczenie
                  woli na te okolicznosc, ale masz racje mało kto o tym mysli.

                  Co do ułatwień, pewnie też racja. Ostatnio się dowiedziałam, ze moi
                  dalsi znajomi (no rczej znajomi znajomej, kilka razy widziani),
                  długoletnia para partnerska biorą slub. Przez koleznke, która się do
                  nich wybierała chciałam przekazać życzenia, ale no okolicznosci
                  slubu sa jak mi wyjaśniła dosc smutne:( Mianowicie mezczyzna ma raka
                  i stąd taka decyzja obojga, o tym slubie.
    • kora3 Myslę, ze zależy to od 03.04.09, 11:26
      paru rzeczy.
      Np. wychowania, przekonan (takze religijnych), czasem presji
      rodziny, czy ogólniej - otoczenia.

      Sama jestem zdeklarowaną przeciwniczką slubów w moim wykonaniu. Od
      dziecka w zasadzie uwazałam tak, jak Ty napisałas w założycelskim
      poscie:)
      Tyle, ze niestety w pewnym momencie uległam prosbom faceta z którym
      chciałam byc, a on koniecznie chciał miec ślub i to koscielny.
      Skończyło się to spokojnie i bez zalu z mej strony, ale rozwód był
      konieczny, łazenie do sądu, koszty.
      Na pewno wiecej takiego błedu, jak rezygnacja z własnych przekonań
      nie popełnie, ale rozumiem ludzi, którzy chcą się zenić, wychodzic
      za mąż.
      Nie rozumiem tylko tych, którzy uwazają to za jakakolwiek gwaracncje
      stabilizacji, czy nawet o zgrozo szczesliwego zwiazku i miłosci.
      Tak nie jest i warto sobie to uświadamiac, nawet jeśli est się osoba
      przekonaną o tym, że chce się miec slub.
    • panismok Różni ludzie - różne motywacje. 04.04.09, 08:33
      Jednemu w staraniach o dobry związek pomaga wolność i świadomość, że oboje mogą w każdej chwili odejść. Inny będzie bardziej zaangażowany, jeśli obieca, że "zrobi wszystko, by małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe".

      Nie można oceniać wszystkich z jednego - swojego - punktu widzenia. Oczywiście, niektórzy biorą ślub, żeby zabezpieczyć się finansowo - ale nie wszyscy. Niektórym chodzi o ceremonię - też nie wszystkim.

      Np. na sporo osób z pokolenia moich rodziców przysięga małżeńska działała właśnie motywująco - skoro się zobowiązali, pracowali nad związkiem. Oczywiście też nie wszyscy. A niektórzy pracowali za bardzo, przesadzając z wyrozumiałością i nie szanując siebie samych.

      Ale ten medal ma dwie strony - czasem w wolnym związku ludzie nie podejmują jakichkolwiek prób naprawy, jeśli coś się psuje - tylko po prostu odchodzą.

      Obie drogi mają swoje pułapki, żadna nie daje gwarancji szczęścia. Ale Iksiński może się lepiej sprawdzić w małżeństwie, a Kowalska w wolnym związku - ze względu na charakter/osobowość/motywacje.
    • joanna182-0 Re: Po co komu małżeństwo? 04.04.09, 12:05
      To chyba jednak zależy na jakiego faceta się trafi. Ja znam pary
      idealne jako narzeczeństwo, a obecnie są już po rozwodach, ale i
      znam pary obecnie małożeństwa, które na początku były spisane na
      straty. Dziś są szcześliwi,a małożeństwami są z kilkuletnim stażem,
      a nawet z 30-letnim.
    • grassant małżeństwo? po co komu padaka? 04.04.09, 13:26
    • grassant Re: Po co komu małżeństwo? hgw 04.04.09, 13:29
      • cus27 Do pani..."pedagog" 04.04.09, 13:50
        Szczesliwamezatka,pieprzysz jak maly Kazio!
        • kora3 eeeeeee :) 04.04.09, 13:53
          moim zdaniem to troll. Sprawdza jak lufzie zareagowaliby na
          czlowieka o takich pogladach i horyzontach. Pewnie niexle się bawi,
          ale ja też :)
          • cus27 Re: eeeeeee :) 04.04.09, 14:38
            Na FM-rowniez "atrakcyjnie nadawala"(kilka tygodni temu).
            • kora3 Re: eeeeeee :) 04.04.09, 14:40
              cus27 napisała:

              > Na FM-rowniez "atrakcyjnie nadawala"(kilka tygodni temu).

              tak samo? chodzi mi o styl rzecz jasna.
              teraz chyba inwencji zzbrakło, przeczytałam post do ciebie -
              prowokowanie na poziomie obrazającym inteligencje rozmówy., chyba
              juz się znudził ten ktos tą rolą.
    • szczesliwamezatka Przynajmniej cus27 04.04.09, 17:31
      jestem pedagogiem. Pedagodzy to nie tylko ludzie "święci",
      konserwatywni i obyczajni. To również jednostki niekonwencjonalne,
      kontrowersyjne, oryginalne, nawet w spędzaniu wolnego czasu (mówię o
      sobie). Nie próbuj obudzić we mnie uczucia wstydu. Byłam i jestem
      odporna na takie ironiczne z twojej strony i strony innych osób
      uwagi. Tak naprawdę byie pedagogiem do niczego nie zobowiązuje. Nie
      krzywdzę nikogo, tylko żyję sobie jak chcę i to jest moja sprawa.
      Piszę jak chcę i gdzie chcę. Używam takiego, a nie innego słownictwa
      i nikomu nic do tego. A złośliwi ludzie niech mówią o mnie co chcą.
      I tak w ciepłe dni stoje sobie na jednym z najwyższych balkonów
      mojej posesji i spoglądam na takich jak Ty z góry. I nic mi nie mogą
      zrobić.
      • ja-27 Re: Przynajmniej cus27 04.04.09, 17:35
        Dziwna z Ciebie kobieta...co ma malzenstwo do stabilizacji...prosze
        o przyklady...
        A wolny zwiazek tego nie daje????????

        Trzeba zrozumiec jedno ze slub bierze sie bo chce, a nie bo musi czy
        powinno...i trzeba zrozumiec, ze zycie z papierkiem czy nie toczy
        sie tak samo dalej i tak samo trzeba o zwiazek walczyc i sie
        starac...
        Bo oby Ci z papierkiem kiedys nie pomysleli, ze za pozno zaczeli
        walczyc...
        • kora3 no własnie ta "dziwnosc" 04.04.09, 18:44
          nasuwa mysl o trollingu Ja:)
          bo jakze kobieta, która ma meza po rozwodzie mgłaby uwazać, ze
          małzeństwo daje jaies "gwarancje", sczególnie w przypadku tego
          konkretnego pana:)
          Skoro sie ozenił i mu cos tam nie odpowiadało u zony pierwszej
          (podobo była leń i po liceum:) - to mu nie było dobrze i się
          rozwiódł.
          Mznaby jeszcze zapytac co zrobił, zeby zachecić zonę do edukacji
          ratowac jakos wazek, ale ok - pomnmy to.

          Teraz jest z sczesliwamezatką, ona twierdzi, ze to ideał, ale sama
          pisze, ze ona ciezko pracuje, mąz w domu nie kiwa palcem, ona nie
          oczekuje jakis prezentów itp. Słowem - jśli to prwdziwa postac -
          chłop akiej kobiety szukał: która bedzie zarabiać , nie bedzie
          oczekiwac prezentów i domem zajmie się sama.
          Jesli z nia jest to dlatego, ze mu po prostu wygodnie, gdyby nie
          spełniała tego, co on sobie życzy - mógłby spokojnie sie rozwiesć.
          Logiczne.
      • cus27 Re: Przynajmniej cus27 04.04.09, 20:45
        Szczesliwamezatka,a co to znaczy"ludzie obyczajni"? ..."jednostki
        oryginalne"-...-fakt,w pewnym"sensie" -Jestes bardzo oryginalna,bo
        drugiej takiej, to nie ze swieca ,ale z gromnica szukac."W cieple
        dni stoje sobie na jednym z najwyzszych balkonow..."i
        podgladam...wszystkich sasiadow i wlasnie w takich
        momentach "nachodzi" mnie wena...i...siadam przed komputerkiem, i
        dziele sie moimi glebokimi refleksjami ,z jakze
        ubogimi ...forumowiczami-tak trzeba pisac(doslownie),ale nic
        straconego."I nic mi nie moga zrobic"-racja. Mam pytanie,czy Ty
        wogole czytasz swoje glebokie teksty?????????????
    • 10iwonka10 Re: Po co komu małżeństwo? 04.04.09, 22:00
      Wrzucacz wszystkich do jednego wora bo tobie nie wyszlo. Sa
      malzenstwa ktore trwaja po 40 lat i wiecej i sa szczesliwe....

      Raczej chyba trzeba sie dobrze zastanowic przed.
      • cus27 Re: Po co komu małżeństwo? 05.04.09, 07:40
        10iwonka10 napisała:

        > Wrzucacz wszystkich do jednego wora bo tobie nie wyszlo. Sa
        > malzenstwa ktore trwaja po 40 lat i wiecej i sa szczesliwe....
        >
        > Raczej chyba trzeba sie dobrze zastanowic przed.
        Pieknie "ujete".Znam wiele takich par(moze z troszeczke
        mniejszym "stazem").-A ,czy Ty do nich sie zaliczasz?
        • 10iwonka10 Re: Po co komu małżeństwo? 05.04.09, 11:17
          Nie, moj staz to 7 lat.Ale dalam to jako przyklad ogolny.
        • kora3 Cus :) kapucha działa :) 05.04.09, 11:58
          sorki za wtręta:) ale qrcze - zadziałała:)
          serdeczne dzięki. Wczoraj małam zrezygnowac z koncertu i
          pokoncertowej imprezki, ale NIE MUSIAŁAM dzięki Twej radzie.
          jeszcze raz dziękuje:)
          • cus27 Re: Cus :) kapucha działa :) 05.04.09, 17:20
            Kora3,bardzo sie ciesze.Domyslam sie,ze bylo fajnie.
            • kora3 Re: Cus :) kapucha działa :) 05.04.09, 17:41
              cus27 napisała:

              > Kora3,bardzo sie ciesze.Domyslam sie,ze bylo fajnie.

              no nie mozna narzekac, ale dzis mam kolejne spotkanko, tym rzem
              domowe, to trzymam łapke w kapuscie:) ,zeby mi nie zrobiła
              psikusa :)
              Jutro i tak ide do ortopedy, niech się temu przyjrzy, bo to juz
              drugi raz. Jescze raz dzieki :)
    • ryganta No własnie po co??? 05.04.09, 15:14
      Ja jestem juz w takim wieku, w którym chęc posiadania potomstwa nie
      jest juz decydujacym argumentem. A dzięki temu, iz nigdy niemiałem
      powodzenia u atrakcyjnych i inteligentnych kobiet i tym samym
      pojawiajace sie przeczucie ze zostane sam, nauczyłem sie bycia
      niezaleznym od kobiety. Jestem w stanie funkcjonowac bez kobiety.
      Obalam mit, ze facet bez kobiety ginie jak mucha.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka