Dodaj do ulubionych

Czy warto walczyć o zajętego?

04.04.09, 23:33
Czy są wśród Was kobiety, które walczyły o zajętych facetów, którym
nie układało się w ich związkach? Czy którymś z Was udało się w ten
sposób związać z ukochanym facetem? Czy warto walczyć, widząc, że
między nami jest chemia? Wiem, że to zachowanie nie do końca
moralne, ale z drugiej strony o swoje szczęscie trzeba walczyć, a
co ma pływać, nie utonie. Jeśli związek jest silny, to go się nie
rozwali, jeśli to nie to, można "odzyskać" faceta.
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Czy warto walczyć o zajętego? 04.04.09, 23:35

      > Czy są wśród Was kobiety, które walczyły

      Pisz normalnie - nie chodzi o walczenie a o odbicie faceta.
      A facet to mimoza i nie wie czego chce?
    • lacido Re: Czy warto walczyć o zajętego? 04.04.09, 23:38
      nie wiem jak reszta, ale ja nie mam zwyczaju zabierania zabawek innym :)
      wiesz, że taki "wywalczony: może kiedyś dać się wywalczyć następnej?

      nie można odzyskać czegoś czego się wcześniej nie miało :)
      • jaonmyi Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 14:08
        > nie można odzyskać czegoś czego się wcześniej nie miało :)

        a Ty nie wiesz do jakich celów słóży cudzysłów, którego użyła
        autorka wątku???
        • lacido Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 22:15
          no popatrz, poetka się znalazła, co to metafory używa projektując rozwalenie zwiazku
          • cyklamen111 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 03:56
            lacido napisała:

            > no popatrz, poetka się znalazła, co to metafory używa projektując rozwalenie zw
            > iazku

            kochanki pojawiają się zazwyczaj wtedy, kiedy już nie ma czego "rozwalać"...
            • pikapikaczu Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 10:27

              > lacido napisała:

              >
              > kochanki pojawiają się zazwyczaj wtedy, kiedy już nie ma czego "rozwalać"...


              I tu się mylisz ale poczekasz zobaczysz...
            • sul_ziemi Palenie czarownic, pręgierz, łechtanie 07.04.09, 10:36
              krocza płonącą pochodnią i.t.p., miały swoje głębokie uzasadnienie.
              Dobrze chociaż, że ci co kamienują, uzyskują w świecie coraz większe
              znaczenie. Swoją drogą drogą coraz lepiej rozumiem po co niektórzy
              stosują obrzezanie kobiet.
              • pikapikaczu Re: Palenie czarownic, pręgierz, łechtanie 07.04.09, 10:42
                sul_ziemi napisał:

                > krocza płonącą pochodnią i.t.p., miały swoje głębokie uzasadnienie.
                > Dobrze chociaż, że ci co kamienują, uzyskują w świecie coraz większe
                > znaczenie. Swoją drogą drogą coraz lepiej rozumiem po co niektórzy
                > stosują obrzezanie kobiet.


                Taaaa bo przecież trzeba się unowocześniać i pozbyć swojej moralności, "zdrada
                to nic złego, wszyscy to robią"??
                To ja już wolę te "czarownice palić" niż się dostosować i pochwalić!
            • lacido Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 11:17
              świetna wymówka
        • kr_ka_11 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 12.05.09, 13:28
          > a Ty nie wiesz do jakich celów słóży cudzysłów, którego użyła
          > autorka wątku???

          słóży nie wie, służy wie :)
      • july-july Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 09:53
        > nie wiem jak reszta, ale ja nie mam zwyczaju zabierania zabawek
        innym :)

        Tylko, że facet to nie bezwolna zabawka, którą można komus zabrać.
        Aczkolwiek zwolenniczki teorii o podstępnie uwodzonych misiach
        uważaja inaczej.:)

        > wiesz, że taki "wywalczony: może kiedyś dać się wywalczyć
        następnej?

        Moze. Tak jak niewywalczony.
        • lacido Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 12:01
          i tu się mylisz, czasem faceci są jak bezwolne istoty (to ona mnie podryw??? no
          nie mów, nie wiedziałem) albo jak psy, które łaszą się do każdego ;/

          z tymi zabawkami to byłą przenośnia nie sięgam po żadne rzeczowniki które dla
          kogoś mają wartość emocjonalne - teraz jasne?
          • july-july Re: Czy warto walczyć o zajętego? 08.04.09, 09:50
            Biedne misie myślace nie tym organem co trzeba, oni po prostu tak
            mają...
    • amira43 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 04.04.09, 23:43
      tak,niestety przegrałam ,te nierowna walke;-)
      a Tobie radze,nie zaczynaj...to tylko, w teorii jest "piekne";-D
    • tarantinka Re: Czy warto walczyć o zajętego? 04.04.09, 23:46
      chcesz się związać z facetem, któremu źle w związku i nie potrafii
      nic z tym fantem zrobić ?
      • magda-magda25 dokladnie! 06.04.09, 17:06
        zakochanie sie w kims kto jest aktualnie w zwiazku i chec bycia z nim to
        normalne, zdarzajace sie zreczy, kto zaprzecza jest smieszny. Ale! jezeli taki
        facet(lub kobieta) nie widzi szans dla zwiazku, poznaje kogos i cos zaczyna sie
        dziac to niech ta zajeta osoba okaze sie osoba na poziomie i zerwie relacje aby
        zaczac inna! to dla mnie oczywiste. Nie wiem co masz na mysli piszac " czy warto
        wlaczyc o faceta w zwiazku" .Co to znaczy walczyc? jezlei to znaczy ze on jest
        tchorzem ktoremu zle ale ktory boi sie utraty istniejacej stabilizacji, i w
        zwiazku z tym nie potrafi sie okreslic a Ty chcesz go do tego sklonic to-odpusc
        sobie. Nie dlatego ze ma kogos, ale dlatego ze sam nie wie czego chce i nie
        potrafi podjac konkretnych decyzji. Po prostu, na takich "chlopaczkow" nie warto
        tracic czasu.
        • cyklamen111 Re: dokladnie! 07.04.09, 04:01
          magda-magda25 napisała:

          > zakochanie sie w kims kto jest aktualnie w zwiazku i chec bycia z nim to
          > normalne, zdarzajace sie zreczy, kto zaprzecza jest smieszny. Ale! jezeli taki
          > facet(lub kobieta) nie widzi szans dla zwiazku, poznaje kogos i cos zaczyna sie
          > dziac to niech ta zajeta osoba okaze sie osoba na poziomie i zerwie relacje aby
          > zaczac inna! to dla mnie oczywiste. Nie wiem co masz na mysli piszac " czy wart
          > o
          > wlaczyc o faceta w zwiazku" .Co to znaczy walczyc? jezlei to znaczy ze on jest
          > tchorzem ktoremu zle ale ktory boi sie utraty istniejacej stabilizacji, i w
          > zwiazku z tym nie potrafi sie okreslic a Ty chcesz go do tego sklonic to-odpusc
          > sobie. Nie dlatego ze ma kogos, ale dlatego ze sam nie wie czego chce i nie
          > potrafi podjac konkretnych decyzji. Po prostu, na takich "chlopaczkow" nie wart
          > o
          > tracic czasu.

          o mężczyzn nie trzeba "walczyć", ani zajętych ani wolnych. Kobieta, która
          próbuje, po prostu się upokarza.
          • skrot.myslowy Interesujące 07.04.09, 08:55
            > o mężczyzn nie trzeba "walczyć", ani zajętych ani wolnych.
            > Kobieta, która próbuje, po prostu się upokarza.

            Mhm... Jeśli chodzi o prawa kobiet to grzmią hasła typu: "sufrażystki",
            "emancypacja". Ale jak należy liczyć się z "konsekwencjami" tych praw, to nagle
            ważniejszy jest podział na role społeczne. Mhm... zaiste.... albo raczej
            znamienne to to.
    • vandikia Re: Czy warto walczyć o zajętego? 04.04.09, 23:47
      jak walczyć to w kiślu
      ale o faceta?
      eee
      to faceci walczą o kobity, no co Ty?
    • jane-bond007 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 00:00
      ale wyrabałaś usprawiedliwiający swoj zamiar post ;)
      napisz jeszcze ze facet jest nieszczesliwy tylko o tym nie wie a ty
      go uwlonnisz

      odp na pytanie: nie
      • cytrynka_ltd Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 14:01
        jane-bond007 napisała:

        > ale wyrabałaś usprawiedliwiający swoj zamiar post ;)
        > napisz jeszcze ze facet jest nieszczesliwy tylko o tym nie wie a ty
        > go uwlonnisz
        >

        Jane jak zwykle najmądrzej pisze.
        ach te kobiety wybawicielki mężczyzn z rąk innych strasznych kobiet:))
        nie wiem tylko, kto jest bardziej wyrachowany. one, czy ci mężczyźni biorący ich
        na litość i swoją "niezaradność".
        • carla_moravia Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 12:55
          Najgorzej jest z takimi marudami, co są w związkach,które im nie pasuą, a
          narzekają, a opowiadają, jak im źle, jak kobieta nie rozumie ich potrzeb, ale
          tak naprawdę albo nie chcą, albo nie potrafią tego zakończyć. Jednym słowem sami
          nie wiedzą, czego chcą. I jeśli istnieją jakieś szanse na to, że on chce być z
          Tobą, wystarczy, że będziesz, bez narzucania się itp. A on drogę do Ciebie
          znajdzie;-) Chyba, że szuka kryzysowej narzeczonej, chcesz nią być???
          • hagi_no "wiem że to nie jest morlne" ???? pusty śmiech 06.04.09, 13:15
            zapytaj jego żonę co o tym myśli...
        • aga.r1 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 13:19
          > ach te kobiety wybawicielki mężczyzn z rąk innych strasznych kobiet:))
          > nie wiem tylko, kto jest bardziej wyrachowany. one, czy ci mężczyźni biorący ic
          > h
          > na litość i swoją "niezaradność".

          Skąd ja to znam :) mój pokłócił sie ze mną a później pół godziny wisiał na
          słuchawce z tą która go "rozumiała" i "wyjaśniała" mu moje "okropne" zachowanie.
          Az nie znajac mnie zupełnie, zablokowała mnie na jednym z portali społ.:).Taka
          "straszna" byłam.Przypadkowo okazało sie ,ze panienkę właśnie rzucił
          facet...więc takich panów do pocieszenia szukała.
          I co? I nic.... Faceta dalej nie ma(ona oczywiście).

          Odpowiadając autorce postu-o swoje szczęście zawsze warto walczyć,ale czy jest
          warte aby iść do niego po trupach? Obyś się nie sparzyła/rozczarowała itd.itp.
          BTW ciekawe czy obecna partnerka "nieszczęśnika" zdaje sobie sprawę z jego
          "nieszczęścia"? Facet może być zwyczajnie niezłym manipulatorem...
    • jola.monola Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 00:11
      Warto - ale trzeba mieć mocne nerwy. Facet czuje się rozdwojony
      emocjonalnie i wpada w dolek, musisz nauczyć się umiejętnie nim
      manipulować.
      • amira43 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 00:18
        > emocjonalnie i wpada w dolek, musisz nauczyć się umiejętnie nim
        > manipulować.
        szczegolnie ulegaja manipulacji w...soboty,niedziele i swieta;-DD
        • jola.monola Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 00:19
          Wiem, co masz na myśli - to faktycznie trudne.
          • madai Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 21:33
            mysle, ze zawsze warto, jesli jest miedzy wami chemia. staz zwiazku
            oraz jego szczescie/nieszczescie nie maja wielkiego znaczenia.

            Ja sie znalazlam w takim wlasnie polozeniu i mialam wybor. Walczyc o
            zajetego lub odpuscic. W dniu, gdy juz mialam odpuscic powiedzial,
            ze sie rozstal z dziewczyna. do dzisiaj jestesmy razem i jestesmy
            przeszczesliwi. Nie boje sie, ze mnie tez tak zamieni. Kiedys sie
            balam, to naturalne, ale z czasem poznaje sie osobe i sie pewne
            rzeczy moze przewidziec lub chociazby poczuc.
            • fantasia88 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 21:46
              Nie warto do cholery, nie warto!!! Spotykałam się rok z żonatym męzczyzną, wbrew wszystkim do okola, wiedzieli wszyscy, jego żona również. Święta, sylwester wszystkie te "wyjątkowe" dni spędzał ze mną. I co mi po tym, nie można wygrać z kobiętą, z którą spędził pół swojego życia. Która zna go lepiej niż samą siebie. Z, którą mimo, że w danym momencie się nie układa ma miłe wspomnienia. Z kobiętą, która jest matką jego dzieci, która była z nim w cięzkich chwilach.
              Jest mi źle, że zdecydowałam się na ten związek, wierzyłam uparcie, że jest jakieś wyjście z tej sytuacji- niestety nie ma i zawsze ktoś musi być poszkodowany. W tym wypadku to ja zostałam sama i to było chyba najmniejsze zło. Dzieci odzyskały ojca, żona męża. Ja odzyskałam spokój, którego przy nim nie zaznałam.
              Myślałam, że mój przypadek jest inny...
              Zrób to dla siebie, nie ładuj się w to!
            • upadlamujer Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 21:49
              Myślę, że związek, który jest silny, w którym jest chemia, miłość,
              pożądanie nie jest narażony na zdradę. Rozsypie się w drobny pył
              tylko ten, który ma kruche fundamenty. Otwarcie się na inną kobietę
              jest możliwe tylko wówczas, gdy w związku nie dzieje się dobrze.
              • kora3 Sorry, ale robisz wszystko, zeby być nierozumianą 06.04.09, 10:10
                serio. to co napisałaś to jest poniekąd prawda, ale o tej znajomosci
                piszesz tak, ze trudno cokolwiek wywnioskowac.
                Tylko "chemia", "magia". A napiszże kobito WPROST, CO sie zdieje,
                działo miedzy wami. np.

                a) on się mile usmiecha zza biurka zagaduje
                b) w gronie znajomych podczas imprezy bawi się głownie ze mna
                c) wychodzi z inicjatywą wyjscia sam na sam na kawe
                d) spaliśmy z sobą, ale podkreśla ze jest w zwiazku.
                przykładowo oczywiscie ...
                to bedzeimy wiedziec o CO chodzi
                • upadlamujer Re: Sorry, ale robisz wszystko, zeby być nierozum 06.04.09, 21:58
                  Na razie skończyło się na całowaniu na mojej imprezie urodzinowej.
                  Nie wiedziałam, że jest zajęty i sama wyszłam wówczas z inicjatywą,
                  a ona mu się spodobała. Okazało się, że znam jego dziewczynę, nie
                  jesteśmy koleżankami ani przyjaciółkami, ale ją znam. I ona też
                  bywała na wspólnych imprezach, ale on wtedy wybierał moje
                  towarzystwo, a jej w ogóle nie zauważał. Widziałam, że jest na mnie
                  o coś wściekła, ale myślałam, że on jej się zwyczajnie podoba. Ale w
                  końcu zapytałam wspólnego kumpla, czy oni nie są razem i on mi
                  powiedział, że są, ale im się nie układa i że powinnam o niego
                  walczyć.
                  • kora3 Ok to cos wyjasnia 06.04.09, 22:13
                    sorry, ze tak napisałam wczesniej, ale po prostu bardzo niejasno jak
                    dla mnie przedstawiałaś sytuację.

                    Mnie tu cos nie pasuje - ludzie sa z soba ida razem na impreze i
                    facet bawi się z inna?
                    Moze sie juz rozstali jednak?

                    Czy ów an wychodzi z inicjatywą spotkania z Tobą? Pozaimprezowego
                    rzecz jasna.

                    Powiem Ci wprost: na imprezce, właszcza, jeśli facet cos wypił,
                    jasne, ze mu sie spodoba, kiey atrakcyjna kobitka zabierze się do
                    calowania, a szczególnie zwłaszcza, gdy ma kryzys w zwiazku.

                    Ok, nie wiedziałas ,ze to jego dziewczyna - w porzeadku. Przy
                    najblizszej okazji zagadaj go o to wprost. Po prostu :słyszałam, ze
                    X to Twoja dziewczyna.
                    I poczekaj co powie. Powódy dla których tak sie zachowuje moga byc
                    rózne, w tym takze taki, ze chce w pannie wzbudzic zazdrosc a Ty
                    niestety mozesz być "narzedziem". dałas facetowi jasno do
                    zrozumienia, ze mówiąc jezykiem facetowym :) lecisz na niego, wiec
                    watek, ze trzyma sie tamtej, bo nie wie czy ma u Ciebie szanse -
                    odpada.
                    Absolutnie nie daj się dziewczyno krecic w sytuacje, kiedy
                    jestes "dochodzaca" - w stylu "mam dziewczyne, nie układa nam się,
                    ale nie mogę jej zostawić, bo(tu bajeczka), ale z Toba mi cudownie,
                    chemia i w ogóle". .
                    Jeśli potwierdzi,ze X to jego panna to normalnie powiedz "Hmmm no to
                    sorry, nie wiedziałam, sam rozumiesz ze w tej sytuacji mozemy byc
                    tylko kolegami" i popatrz na reakcję.
                    • upadlamujer Re: Ok to cos wyjasnia 06.04.09, 22:44
                      Tak chyba będzie najlepiej, zapytać się go wprost. Wychodzi z
                      różnymi propozycjami, żeby spotkać się na grillu, na którym będą
                      jego kumple. Gdy spytałam się, kto będzie na tym pieczeniu
                      kiełbasek, to wymienił samych wspólnych kolegów. Chyba zapytam się
                      go wprost, jeszcze zanim pójdę na tego całego grilla. No i przede
                      wszystkim sama się zdziwiłam, że oni są razem, bo jednak z wlasną
                      dziewczyną się chyba chociaż wita, wchodząc na imprezę, a nie udaje
                      się, że jej się praktycznie nie zna. Pewnie bym się nic nie
                      domyśliła, gdybym nie zauważyła, że ona dziwnie na to
                      zareagowala.Dlatego coś mnie podkusiło, żeby podpytać kumpla.
                      • nik-jednorazowy Re: daj se spokój. to jakiś ćwok bez jaj i klasy 07.04.09, 10:03
                        "...bo jednak z własną dziewczyną się chyba chociaż wita, wchodząc na imprezę, a
                        nie udaje się, że jej się praktycznie nie zna"

                        patrz jak twój potencjalny partner zachowuje się wobec innych, szczególnie wobec
                        tych nad którymi ma przewagę lub jest w jakimś konflikcie - dowiesz się co
                        (wcześniej czy później) spotka Ciebie.

                        tu gościu już pokazał kompletny brak klasy - chcesz żyć z prymitywem?

                        podpisano:
                        facet
                        • kora3 Popieram :) nt 07.04.09, 10:11

                        • upadlamujer Re: daj se spokój. to jakiś ćwok bez jaj i klasy 07.04.09, 21:45
                          nik-jednorazowy napisał:

                          > "...bo jednak z własną dziewczyną się chyba chociaż wita, wchodząc
                          na imprezę,
                          > a
                          > nie udaje się, że jej się praktycznie nie zna"
                          >
                          > patrz jak twój potencjalny partner zachowuje się wobec innych,
                          szczególnie wobe
                          > c
                          > tych nad którymi ma przewagę lub jest w jakimś konflikcie -
                          dowiesz się co
                          > (wcześniej czy później) spotka Ciebie.
                          >
                          > tu gościu już pokazał kompletny brak klasy - chcesz żyć z
                          prymitywem?
                          >
                          > podpisano:
                          > facet
                          Myślę, że muszę przede wszystkim sprawdzić, czy oni naprawdę ciągle
                          razem są. Dziwi mnie takie zachowanie, jeśli są parą. Takie
                          zachowanie jest co najmniej dziwne. Natomiast jeśli nie są razem, są
                          po rozstaniu, to taka postawa mnie nie zaskakuje, bo ja ze swoim
                          eks, gdy go spotykałam na imprezie, też się skutecznie unikałam.
                          • kora3 jeśli nie sa parą Mujer to 08.04.09, 10:50
                            jego zachowanie jest nie tyle dziwne, o chamskie, jeśli rzeczywiscie
                            nie przywitał się z byłą dziewczyną.
                            Obserwowanie, jak człowiek objetnie meczyzna, czy kobieta wypowiada
                            sie o eks, jak sie wobec nich zachowuje daje bardzo wiele, dostarcza
                            informacji o człowieku.
                            Jesli ktoś lzy swoich byłych (byłe), jest wobec nich iekulturalny to
                            ozncza tylko jedno: wiać
              • house_of_cards Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 12:32
                NIE WARTO. ja walczyłam. najpierw kiedy on i ona byli tylko parą, a potem kiedy
                byli narzeczeństwem. Bywały momenty, że myślałam, że już wygrywam, że zaraz
                będzie mój... Nie wygrałam. Teraz oni są już małżeństwem. Przez pierwsze 1,5
                roku ich małżeństwa niewiele się zmieniło. Nadal gdzieś obok byłam ja.
                Walcząca.... A potem ona się dowiedziała. I w tym momencie okazało się, że on ot
                tak potrafi wyrzucić mnie ze swojego życia. Jakby nigdy mnie nie było. Potem po
                pijaku przeprasza, że to nie tak, że on chciał porozmawiać, wyjaśnić, tylko
                biedactwo nie wiedziało jak... A ja... ja zostałam sama, zresztą chyba zawsze
                byłam sama, bo to w końcu ona była kobietą jego życia (teraz nie wiem czy
                chciałabym być taką kobietą życia) i nie mogę o nim zapomnieć i nadal kocham.
                Same straty w tej walce. Może moje "nie walcz" wynika z mojego smutku i żalu,
                ale z drugiej strony wszyscy mi wczesniej mówili "nie walcz, bo nic już z tego
                nie będzie" i teraz wiem, że mieli rację....
                • agawa48 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 12:36
                  "Tylko parą"? Para to PARA, to dwoje ludzi, których coś łączy, nie ważne czy
                  jest pierścionek, obrączka na palcu.
                  • house_of_cards Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 12:43
                    fakt para to para. ale przez pierwsze dwa miesiące on nawet nie zająknął się, że
                    od dość długiego czasu jest z kimś. pewnie gdybym wiedziała nigdy bym się w ten
                    układ nie wmontowała. i nie musiałabym walczyć. a z perspektywy czasu i faktu,
                    że teraz są małżeństwem - wtedy byli tylko parą.
                    • agawa48 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 12:47
                      A doszło między Wami do czegoś? Przykro mi, pewnie teraz fatalnie się czujesz,
                      ale plus jest tego taki, że masz nauczkę na przyszłość i następnym razem
                      będziesz ostrożniejsza, głowa do góry, tego kwiatu jest pół światu ;)
                      • house_of_cards Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 12:55
                        dokładnie to sobie cały czas powtarzam :) i czekam na tego, który będzie walczył
                        o mnie ;)
                        • marianinho Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 13:27
                          Przeczytalem caly watek i zniesmaczony sie czuje:).

                          Ja bylem kiedys z dziewczyna tylko w jednym celu. nie ukladalo sie w
                          ogole ale coz, Ja mialbym zerwac i porzucic to "cos" :D? watpie.
                          Jesli chlopak jest w takiej sytuacji to sobie powalcz a wygrasz:).
                          btw. ona pozniej zerwala, na szczescie :D

                          Ale jesli chlopak jest w sytuacji, ze wie iz tylko z Nia bedzie
                          szczesliwy a dla Ciebie jest po prostu mily, lubi sobie "dla sportu"
                          poflirtowac z roznymi kobietami, adorowac je bo wzbudza to u niego
                          fajne emocje ale tak naprawde Kocha tylko ta jedna to sie mocno
                          przejedziesz. Ja z natury jestem mily i flirtuje z wszystkimi. Moje
                          dziewczyna o tym wie, wie ze chce byc tylko z Nia i praktycznie dwie
                          kolezanki juz sie na tym przejechaly i niestety kolezankami nie sa.
                          A zachowywaly sie zapewne podobnie do Ciebie. Myslaly ze mile slowa
                          i zainteresowanie to jest to 'cos' a ja po prostu lubie pogadac :P.

                          No ale Ja to Ja a On to On. Podpytaj chlopaka, to widac latwo co i
                          jak :).
                          • agawa48 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 13:31
                            marianinho napisał:

                            >
                            >
                            > Ale jesli chlopak jest w sytuacji, ze wie iz tylko z Nia bedzie
                            > szczesliwy a dla Ciebie jest po prostu mily, lubi sobie "dla sportu"
                            > poflirtowac z roznymi kobietami, adorowac je bo wzbudza to u niego
                            > fajne emocje ale tak naprawde Kocha tylko ta jedna to sie mocno
                            > przejedziesz. Ja z natury jestem mily i flirtuje z wszystkimi. Moje
                            > dziewczyna o tym wie, wie ze chce byc tylko z Nia i praktycznie dwie
                            > kolezanki juz sie na tym przejechaly i niestety kolezankami nie sa.
                            > A zachowywaly sie zapewne podobnie do Ciebie. Myslaly ze mile slowa
                            > i zainteresowanie to jest to 'cos' a ja po prostu lubie pogadac :P.
                            >
                            > No ale Ja to Ja a On to On. Podpytaj chlopaka, to widac latwo co i
                            > jak :).
                            >
                            >

                            No właśnie! O tym pisałam już w tym wątku, chłopak po prostu może być miły,
                            rozmawiać z nią, żartować, a jej już nogi miękną i wyobraża sobie za dużo.
                            • szpilka_du Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 13:51
                              Uczciwa walka oznacza, że działanie dotyka dwóch podmiotów (tutaj kobiet), które
                              o swym istnieniu wiedzą i dążą do swojego celu. Za Kotarbińskim zacytuję bardzo
                              adekwatny fragment: "liczą się w budowaniu swoich planów z działaniami strony
                              przeciwnej". Walka byłaby wtedy, gdyby partnerka upatrzonego przez Ciebie
                              mężczyzny wiedziała o Twym istnieniu i miała szansę rzeczywiście zawalczyć. Już
                              sam fakt "walki" o mężczyznę jest tak idiotyczny, tak odziera z kobiecości, że
                              opadają ręce. Gdybyś była wartościową partnerką, kobietą wartą czyjegoś bólu i
                              rozczarowania, nie miałabyś takich 'rozterek', bo mężczyzna sam rozwiązałby ten
                              problem. Jeśli opisana przez Ciebie para jest na początku swojej wspólnej drogi,
                              nie powinien mieć oporów. Stąd mój wniosek - oni nie są słabym związkiem, to Ty
                              jesteś tylko zabawą w oczach tego pana. Fantastycznym kobietom nie każe się
                              walczyć. Takie kobiety się zdobywa.
                              • agawa48 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 13:57
                                To do mnie? Chyba Ci się troszkę źle podpiął wątek :)
                                • szpilka_du Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 13:58
                                  Pardon, nie w to co trzeba kliknęłam. Ale liczę, że autorka zobaczy.
                                  • agawa48 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 14:12
                                    Jak na razie się nie odzywa, pewnie liczyła na inne odpowiedzi :)
                        • jureczek.60 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 18:47
                          house_of_cards napisała:

                          > dokładnie to sobie cały czas powtarzam :) i czekam na tego, który
                          będzie walczy
                          > ł
                          > o mnie ;)
                          Ja to bym Taką kobiete po piętach całował,bo jak dotej pory to tylko
                          mnie przykrości spotykają ze strony kobiet lub mam takiego pecha
              • agg Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 16:12
                > Myślę, że związek, który jest silny, w którym jest chemia, miłość,
                > pożądanie nie jest narażony na zdradę. Rozsypie się w drobny pył
                > tylko ten, który ma kruche fundamenty. Otwarcie się na inną kobietę
                > jest możliwe tylko wówczas, gdy w związku nie dzieje się dobrze.

                albo zwiazek ma sie dobrze ale pojawiasz sie ty i faktycznie przestaje byc
                dobrze. Wtedy zaczynasz miec racje.
                • pani_domku Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 18:14
                  W Naturze jest prawo, ktorego zaden czlowiek nie oszuka.
                  Czasami wydawaloby sie, ze ktos oszukal, ale widzimy tylko twarze
                  nie serca.
                  To prawo to tylko i wylacznie konsekwencje i rezultaty naszych
                  czynow.
                  Wiekszosc z nas zna to prawo.
                  Jesli masz 16-17 lat mozesz go nie znac, zapytaj mamy.
              • madai Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 21:03
                tez mam takie zdanie.


                my dlugo pracowalismy na zaufanie, na te fundamenty, bo jednak
                trudno jest zaufac komus, kto zdradzil z Toba swoja dziewczyne.
                Istnieje obawa, ze niebawem to samo stanie sie z Toba. Ale trzeba
                zyc i cieszyc sie tym uczuciem, a nie zamartwiac na zapas.
                • upadlamujer Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 21:53
                  madai napisała:

                  > tez mam takie zdanie.
                  >
                  >
                  > my dlugo pracowalismy na zaufanie, na te fundamenty, bo jednak
                  > trudno jest zaufac komus, kto zdradzil z Toba swoja dziewczyne.
                  > Istnieje obawa, ze niebawem to samo stanie sie z Toba. Ale trzeba
                  > zyc i cieszyc sie tym uczuciem, a nie zamartwiac na zapas.
                  Ja wychodzę z założenia, że jeśli dany związek jest udany, to osoby
                  trzecie nie są w stanie mu zagrozić. Zatem trzeba dbać o związek, to
                  jedyne zabezpieczenie przed ewentualną zdradą... Ktoś, kto nigdy nie
                  zainteresował się "niewolnym" nie jest przecież bezpieczniejszy od
                  tego, który się zainteresował facetem w związku. W ogóle nie
                  istnieje coś takiego jak sprawiedliwość za szlachetne postępowanie.
                  To nie jest tak, że jak zrezygnujesz z własnego szczęścia, to na
                  pewno on Cię nie zdradzi. A ten "odbity" może być akurat wierny.
                  Różne historie życie pisze...
              • skarpetka_szara Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 21:57
                jeszcze jestes mloda i naiwna.
                Ale jak juz uda ci sie kogos "wywalczyc" i bedziesz w zwiazku to
                bedziesz inaczej spiewala.

                Nawet najmocniejszym parom ktore sie kochaja moze zdarzyc sie
                zdrada. Ale trzeba byc kompletna swinia zeby narzucac sie facetowi
                z zwiazku. I tlumacz to sobie jak chcesz, ale widocznie wychowalas
                sie w patologi emocjonalnej jezeli tego nie widzisz.
                • upadlamujer Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 22:00
                  Ale każdy ma wolną wolę. Dopóki nie gwałcę faceta, nie wrzucam mu
                  pigułki gwałtu do drinka, to nie robię nic, czego on by nie chciał.
                  A każdy człowiek może się pomylić przy wyborze partnerki, wszakże
                  nie bez powodu uknuto powiedzenie, że nic nie trwa wiecznie.
                  • skarpetka_szara zreszta, po co ty tu napisalas? 06.04.09, 22:18
                    taaaak.... powodzenia. Tylko jakos to ty robisz z siebie idiotke,
                    uganiasz sie za facetem, wymyslasz cos o chemi (ktora ty tylko
                    czujesz), itd...

                    zreszta, po co ty tu napisalas? Pytasz sie, czy warto walczyc, wiec
                    kazdy Tobie mowi ze NIE, a ty jak osiol stoisz przy swoim. Jezeli
                    masz taka opinie i myslisz ze masz racjie, to po co sie pytasz? Po
                    co ci te wszystkie odpowiedzi?
                    • upadlamujer Re: zreszta, po co ty tu napisalas? 06.04.09, 22:46
                      Bo może jestem na etapie układania sobie tego wszystkiego w głowie,
                      chcę poznać rożne historie? Nigdy nie miałaś tak, że próbowałaś
                      sobie to wszystko ułożyć?
                      • skarpetka_szara Re: zreszta, po co ty tu napisalas? 06.04.09, 23:08
                        nie wydaje mi sie ze chcesz to sobie ulozyc tylko sie
                        usprawiedliwic. Widzisz co wiekszosc osob tobie pisze, ale jestes
                        na to obojetna. Nie dasz sie przekonac bo to Tobie nie na reke.

                        czy ty naprawde masz takie niskie mniemanie o sobie ze musisz sie
                        uganiac za jakims facetem ktory majac dziewczyne caluje inne? czy
                        chcialabys miec takiego jako chlopaka?
                        To nie musi byc wcale tak, ze ma problemy z dziewczyna i dlatego
                        Ciebie caluje - byc moze on ma taka osobowosc - lubi przygody- i
                        nie skonczy sie na Tobie.
                        Czy za trudno tobie jest znalesc chlopaka ktory nie jest uwiazany w
                        te dylematy, przez ktorego nie musisz tak sie osmieszac na forum?
                        Ktory nie bedzie mial dziewczyny ktora z kolei bedzie Ciebie
                        nienawidzec? To nie jest takie trudne.

                        Czy nie chcialabys aby to chlopak za Toba szalal i nosil Ciebie na
                        rekach? Wchodzac w taki "zwiazek" masz pozycjie nizszosci. Ze TY
                        za nim uganialas sie. TY o niego walczylas - nie ON za toba.

                      • kobieta.totalna Re: zreszta, po co ty tu napisalas? 07.04.09, 13:56
                        powiedz mu ze jesli jest toba zainteresowany powinien rozstac sie z
                        tamta dziewczyna, bo nie chcesz wchodzic w trojkat
                        i czekaj co sie stanie
                        jesli tego nie zrobi nie ma co sobie glowy zawracac
                        • cccykoria Re:Dajcie spokoj 07.04.09, 16:06
                          Sama wyszla z inicjatywa to chyba wystarczy ,co o niej
                          swiadczy.........Zwykla pusz......a .Skoro wiedzialas co
                          robisz radz sobie SAMA
                        • upadlamujer Re: zreszta, po co ty tu napisalas? 07.04.09, 21:52
                          kobieta.totalna napisała:

                          > powiedz mu ze jesli jest toba zainteresowany powinien rozstac sie
                          z
                          > tamta dziewczyna, bo nie chcesz wchodzic w trojkat
                          > i czekaj co sie stanie
                          > jesli tego nie zrobi nie ma co sobie glowy zawracac
                          Zbieram się na szczerą rozmowę z nim. Chciałabym z nim o tym
                          porozmawiać jutro albo w czwartek...
                          • kobieta.totalna Re: zreszta, po co ty tu napisalas? 08.04.09, 14:47
                            ale co tu sie zbierac! po prostu mu to powiedz przy najblizszej
                            okazji
                            bo inna okazja sie po drodze natrafi i bedzie zaburzona kolejnosc ;)
      • cytrynka_ltd Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 14:05
        jola.monola napisała:

        > Warto - ale trzeba mieć mocne nerwy. Facet czuje się rozdwojony
        > emocjonalnie i wpada w dolek, musisz nauczyć się umiejętnie nim
        > manipulować.

        o mamy tutaj taki przypadek:)))
        ale, co zyskacie tak naprawdę w ten sposób?
        jeśli on sam niby jest rozdwojony i wpada w dołek, to nie wie, że akurat was kocha?
        ale, nie wszystkim chodzi o miłość:)))
        miłość dla wielu ludzi ma różne ukryte znaczenia.
        zabawne, bo same wpadacie potem w swoje sidła.
        faceci wcale nie są głupsi:)
    • mahadeva Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 00:25
      tu chyba nie chodzi o moralnosc, ale o godnosc - a co juz wolnych
      nie ma? jesli gosc jest ciagle w zwiazku, to znaczy, ze mu sie uklada
      • durneip Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 04:22
        to rzekła mahadeva, narzeczona żonatego tatusia dwójki dzieci :D:D
        • cytrynka_ltd Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 14:06
          durneip napisała:

          > to rzekła mahadeva, narzeczona żonatego tatusia dwójki dzieci :D:D


          dlatego lepiej uczyć się na czyiś błędach:)
      • nowicka7 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 14:38
        Nie chciałabym, żeby facet, któremu układa się w związku ze mną dotykał/flirtował/opowiadał szczegoły życia prywatnego i łóżkowego/organizował spotkania w wolnej chwili z inną. W takiej sytuacji chyba nie do końca musi być szczęśliwy.
    • brak.polskich.liter Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 00:51
      Znaczy sie - zapasy w blocie? Walka dwoch indorzyc o indora? Nie moja bajka.

      Inna sprawa to pan posiadajacy na stanie stala partnerke, ktory wykazywal
      ochote, pomyslowosc oraz inicjatywe.

      Uwierz na slowo - jesli panu naprawde zalezy, nie bedziesz musiala o nic
      "walczyc"; pan doskonale sobie poradzi. A jesli jednak musisz "walczyc", to jest
      spora szansa, ze wywalczysz miekkiego ciapciusia, ktoren zamiast jaj ma
      wielkanocne wydmuszki.
    • anahella Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 03:30
      Jeśli naprawdę dla niego obecny związek nie jest ważny, to może lepiej niech on
      zawalczy o Ciebie?

      Chcesz się pakować w ślepą uliczkę, jaką jest związek z żonatym? Samotne święta,
      Sylwestry, Walentynki, a w dzień Twoich urodzin będzie się urywał przed północą.
      No i nie przedstawi Cię znajomym z pracy, a o wyjazdach integracyjnych z
      rodzinami nawet nie pomarzysz.

      Znam takie historie: przychodzą do mnie na Tarota kobiety związane z żonatymi,
      po kilkanaście lat tkwią z sytuacji bez wyjścia, nie mają dzieci, bo "dopiero po
      ślubie", a czas leci... Tymczasem pan kochanek robi żonce kolejne dzieci, i
      wymyśla kolejne powody, dla których "w tym tygodniu nie złożę pozwu do sądu". No
      i te panie budza się z palcem w nocniku po czterdziestce. Młodość minęła, a
      małżeństwo ukochanego mężczyzny nie...

      Napisałaś, że to niemoralne. Ja nie zamierzam Cię oceniać, sama wiesz najlepiej.
      Ale pomyśl o sobie. W co się pakujesz i jakie to może mieć skutki dla Ciebie.
      • lacapone Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 06:48
        Z perspektywy faceta - jesli jestem w zwiazku z dziewczyna, a Ty probujesz do
        mnie uderzac i mnie odbic, to mam 2 wyjscia. Zostac z moja obecna dziewczyna,
        lub zostawic ja i zwiazac sie z Toba. Ktorakolwiek decyzje podejme, bedzie to
        decyzja ktora podejme patrzac przede wszystkim na siebie. To moje zycie,
        podejmuje niezalezne decyzje w swoim zyciu, kazdy inny wybor w moim zyciu
        motywuje zwyklym pragnieniem szczescia. Chce byc najzwyczajniej szczesliwy, jak
        kazdy. Jesli uznam ze jestem szczesliwy w zwiazku w ktorym jestem, nie zostawie
        dziewczyny i nie odejde do Ciebie. Jesli uznam ze nie jestem wystarczajaco
        szczesliwy w zwiazku, i widze wieksze perspektywy z Toba, wtedy odejde z Toba.
        To wszystko, to jest cale filozofia drogie panie. Nie rozumiem dlaczego sie tak
        wzdragacie na sama mysl zeby sprobowac uderzyc do zajetego faceta. Przeciez to
        ze jestem w aktualnym zwiazku z kobieta nie oznacza ze cala reszta mojego zycia
        jest wspolna z ta kobieta. Nie znane sa koleje losu, nigdy nic nie wiadomo. Duze
        szansa sa ze jestem obecnie szczesliwy i nie odejde, ale nigdy nie wiadomo,
        jesli poznam dziewczyne z ktora bede widzial ze bede bardziej szczesliwy,
        odejde do niej. Nie dlatego ze jestem cytujac poprzednie wypowiedzi "takim ktory
        zostawia jedna dla drugiej" tylko dlatego ze szukam swojego szczescia w zyciu az
        znajde ta jedyna. To jest zycie i ta sama radze przesylam drogim paniom.
        Patrzcie na siebie. Patrzcie na swoje szczescie, gdyz nikt nie bedzie patrzyl na
        wasze szczescie. Kazda dziewczyna musi patrzec na swoje zycie. Nie martw sie o
        wszystkie dziewczyny ktorym odbijasz chlopakow, gdzy te ktore beda Tobie chcialy
        odbijac nie beda patrzyc na Ciebie. To jest po prostu zycie, taka jest specyfika
        poznawania ludzi przeciwnych plci. Ale uwaga, z taktem. Jesli daje Ci do
        zrozumienia, ze nie jestem zainteresowany, i ze jestem szczesliwy, uszanuj to.
        Ale Ty jestes pewna ze sprobowalas i wiesz. Do odwaznych swiat nalezy drogie
        panie, nie do pan ktore boja sie zaryzykowac. Jesli jednak zostawie moja
        dziewczyne, i zwiaze sie z Toba, coz wtedy o moralnosci powiemy? Takie jest
        zycie. Prawo dzungli, silniejszy wygrywa. Nie ma to nic wspolnego z moralnoscia.
        Kto szybciej to zrozumie i wpoi w zycie, tym lepiej zrozumie pogon za wlasnym
        szczesciem. Jest to na swoj sposob sprawiedliwe. Kazdy jest wart tyle ile wart.
        Podsumowujac: Jesli zakochalas sie w facecie ktory jest zajety, pokaz mu to. Daj
        mu do zrozumienia ze jestes zainteresowana. Jesli Cie odrzuci, nic sie nie
        stalo. Ale jesli zrewanzuje Twoje uczucie? Wszystko przed Toba. Drogie Panie
        wiecie co jest najgorsze co moze byc? Po latach zastanawiac sie i tylko sie
        zastanawiac, a co by bylo gdyby miedzy nami cos wyszlo... Teraz juz sie nie
        dowiem...

        • upadlamujer Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 15:17
          Dziękuję za słowa. Myślę podobnie do Ciebie. Może i dałabym sobie z
          nim spokój, ale widzę, że jest zainteresowany. Do niedawna nie
          wiedziałam, że jest zajęty, jak się dowiedziałam, zaczęłam mieć
          dylematy. Ale gdy nie wiedziałam, podobało mu się, że okazuję mu
          zainteresowanie.
          • kitek_maly Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 15:24

            Ale gdy nie wiedziałam, podobało mu się, że okazuję mu
            > zainteresowanie.

            I o czym to niby świadczy?
            Potrafisz podać przykład człowieka, któremu to nie schlebia?
          • mruff Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 17:14
            upadlamujer napisała:

            > Ale gdy nie wiedziałam, podobało mu się, że okazuję mu
            > zainteresowanie.

            Próżność i tyle :)
        • wanilinowa Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 18:23
          lacapone napisał:

          >

          jeśli nie jesteś szczęśliwy to dlaczego nie odejdziesz, tylko jak ta małpka, co
          musi złapać następną gałąź zanim puści poprzednią..?
        • lucy_pym Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 20:40
          No, byłbyś z taką postawą (jeśli nowa kobieta jest lepsza, to odejdę z nią) w
          mniejszości.
          Cały problem z "trójkątami", jakie znałam, polegał na tym, że osoba w związku
          (niezależnie od płci) najczęściej chciała mieć ciasteczko (żona/mąż) i zjeść
          ciasteczko (kochanek/kochanka, których się trzyma w odwodzie). I to decydowanie
          o tym, co lepsze, potrafiło trwać miesiącami i latami.
          Twój pomysł jest OK, jeśli nie zamierzasz trzymać potencjalnej partnerki/żony i
          kochanki w niepewności i korzystać z uroków posiadania dwóch kobiet równolegle.
          Tak, jestem staroświecka, myślę w kategoriach moralności i niemoralności, ale
          dla mnie rozpad związku jest jeszcze do przyjęcia, ale tworzenie haremu - nie.
          Wyglądasz na uczciwą szuję, ale nie łudzę się, że każdy mężczyzna ma takie
          podejście.

          Pozdrawiam

        • rum-buraczek Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 11:35
          Pięknie to ująłeś. W podejściu socjobiologicznym trzeba by tylko zamienić "swoje
          szczęscie" na "przekazanie swoich genów", no ale to tylko kwestia tego czy
          innego modelu teoretycznego.

          rb
      • upadlamujer Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 15:14
        Ale oni nawet nie są narzeczonymi. Nie są ze sobą długo i jego
        koledzy mi mówią, że warto walczyć... Ja już sama nie wiem, co robić.
    • adela38 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 09:16
      Jesli naprawde jego chcesz to rozkochaj go w sobie tak by o niczym innym niz o
      tobie nie myslal i postaraj sie by on mial cie juz prawie na wyciagniecie reki
      ale nie do konca...W razie gdy juz po zaistnieniu romansu on mialby watpliwosci
      co do np rozwodu nie czekaj na nic tylko jak najszybciej zatroszcz sie by jego
      pani o wszystkim sie dowiedziala.Zwykle wtedy ona mu wystawi walizke, badz
      sprawi, ze jemu odechce sie byc z nia i bycie z toba bedzie steskniona oaza
      szczescia i spokoju...wazne by ona byla ta zla a ty masz byc aniolem...Przy
      tobie ma sie czuc supermenem i najmadzrzejszym i najlepszym facetem na swiecie (
      jak zechcesz zawsze znajdziesz powod by go pochwalic jaki jest madry i
      wspanialy...) ,ona niech ma pretensje...
      Warto tez byc stanowcza i dac sobie jakis termin, po ktorym zwyczajnie sobie
      odpuscic jesli ci nie pojdzie po mysli...
      A na pytanie czy warto to sama sobie musisz odpowiedziec...
      • klara551 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 06.04.09, 18:49
        I załóz facetowi męski pas cnoty,zamknij w sejfie,rób test
        miskowy,bo wokół kręci się mnóstwo takich samych egoistek,co jak im
        się zabawka spodoba,to ją biorą.Nie licz na to,ze jak raz złamał
        obietnice,to już nastęny raz się nie zdarzy.Kolejne łamie się coraz
        łatwiej.Wyobraż sobie,że jesteś tą co czeka,a facet mówi,że mósi
        zostać w pracy,ze ma obiad służbowy i patrz jak czyści piórka,bo
        następna się na niego napaliła.I pamiętaj,że Ty będziesz tą co nie
        umie go zrozumieć,ta przez którą nie układa mu się w związku,tą
        wredną co podcina mu skrzydła.Jak nie skończył poprzedniego
        związku,to po prostu szuka okazji,a że jest wiosna,to samce
        tokują.Życzę Ci żebyś jak najszybciej była w sytuacji tej
        czekającej,tej myślacej,że ma partnera,a nie skoczka z kwiatka na
        kwiatek.To szybko prostuje , ból jest większy niż nie udane łowy
    • agatracz1978 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 09:24
      Ciekawe, że zawsze to laski starające się odbić faceta jego żonie/dziewczynie
      wiedzą więcej nt tego czy facet jest ze swoją kobietą szczęśliwy niż on sam. I
      ciekawe, że nigdy żadna nie powie może i jest szczęśliwy ale ja go chcę i mam to
      w d...e. Gdyby był nie był szczęśliwy to chyba by sobie od niej odszedł. Chyba
      nie jest ubezwłasnowolniony?
      • scornedwoman Faceci są leniwi, rzadko odchodzą... 05.04.09, 09:44
        taka prawda, przyzwyczajenie, wygoda...nawet jak kobieta moze i ma
        wady, jest zrzędliwa, ale mają ugotowane, wyprasowane, w miare
        regularny seks....to nigdy n\ie odejdą nawet do lepszej kobiety!!
        czemu? bo ta z ktora są nie jest taka zla i nie maja pewnosci,ze ta
        nowa sie nie zmieni:)
        Faceci odchodzą, tylko wtedy od kobiety, jezeli jest ona naprawde
        nie dowytrzymania, okazala sie potworem, psychicznie chora itd
        • eivera Re: Faceci są leniwi, rzadko odchodzą... 05.04.09, 10:05
          Podpisuję się pod tym obiema rękami!
          Kobiety odchodzą dużo częściej, kiedy źle się dzieje w związku.
          Mężczyźni wolą szukać odskoczni na boku, bo tak jest im wygodniej.
          Znam zaledwie kilka przypadków, kiedy facet odszedł w "niebyt", to
          znaczy że nie do innej pani.
          Smutne to , ale prawdziwe.
          • scornedwoman Re: Faceci są leniwi, rzadko odchodzą... 05.04.09, 10:11
            no bo taka prawda...Facet zwija żagle, jak w związku jest np
            traktowany fatalnie, ponizany, itd jak trafil na naprawde złą i
            podłą kobiete-wtedy ODEJDZIE.
            W Innych przypadkach..facet jest troche znużony nuda, rutyną,
            obowiązkami , problemami, kobieta treoche zrzędzi (ale nie jest zla)
            i wtedy moze szukac odskoczni...ale po co zmieniac kobiete jak ma w
            domu dosc dobrą??Po co??Tylko debil ryzykowalby zmiane .Rozwod ,
            alimenty..kupowac nowy dom...byc rozwodnikiem...haha po co?

            I jescze jedno: czasem facet zeni sie z kobieta, ktora nie
            kocha...np zeni sie z rozsądku...a kochal inna, zeni sie bo kobieta
            mejętna...i wtedy na boku...moze sie na prawde zakochac...
            tylko jak tu takiemu uwierzyc??:)
            • mruff Re: Faceci są leniwi, rzadko odchodzą... 05.04.09, 17:20
              scornedwoman napisała:

              > no bo taka prawda...Facet zwija żagle, jak w związku jest np
              > traktowany fatalnie, ponizany, itd jak trafil na naprawde złą i
              > podłą kobiete-wtedy ODEJDZIE.

              Sugerujesz,że trzeba być pieprzniętą i nieznośną babą by facet
              odszedł?
              To by oznaczało, że porzucone kobiety należy spalić na stosie bo są
              takie okropne.
              Jak dla mnie bzdurne wnioski masz.
        • july-july Re: Faceci są leniwi, rzadko odchodzą... 07.04.09, 09:50
          scornedwoman napisała:

          > taka prawda, przyzwyczajenie, wygoda...nawet jak kobieta moze i ma
          > wady, jest zrzędliwa, ale mają ugotowane, wyprasowane, w miare
          > regularny seks....to nigdy n\ie odejdą nawet do lepszej kobiety!!
          > czemu? bo ta z ktora są nie jest taka zla i nie maja pewnosci,ze
          ta
          > nowa sie nie zmieni:)
          > Faceci odchodzą, tylko wtedy od kobiety, jezeli jest ona naprawde
          > nie dowytrzymania, okazala sie potworem, psychicznie chora itd

          Wyzrucam słówko "nigdy" i podpisuję się.:)
          To kobiety chcą wierzyc w te teorie, że facet ma kochankę, która
          jest tylko materacykiem, ale zostaje z żona bo tak bardzo ową żone
          kocha.
      • mruff Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 17:17
        agatracz1978 napisała:

        > Gdyby był nie był szczęśliwy to chyba by sobie od niej odszedł.


        E tam. Ma kto wyprasować koszule, zapełnic lodówkę i stały seks pod
        ręką.Całkiem miła poczekalnia na coś lepszego.
    • muza24 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 10:16

      A odwracając sytuację - czy Ty byś chciała, żeby Twojego faceta
      odbijała jakaś zakochana w nim dziewczyna? Nawet przy założeniu, że
      macie w związku problemy?
    • kora3 Powiem Ci tak: 05.04.09, 11:19
      osobistego doswiadczenia nie mam z strony "walczącej" - mam za to z
      drugiej:)
      Byłam z facetem i mieliśmy kryzysik, z mojej winy poniekad też, nie
      ukrywam. Klasyczna sytuacja, kobitka od dawna w nim zakochana,
      nieszczesliwa w małzeństwie. "Zawalczyła" chyba nawet dosc ostro,
      kiedy chciał wycofać się ze znajomosci (ja jeszcze nie wiedziałam)
      sprawiła, zebym się dowiedziała. :)
      To był koniec "ozyskiwania", bo nie byłabym w stanie byc z facetem,
      który zdradził.
      Ale "walka" trwa.Efektem tej walki jest jej rozwód, wyprowadzka z
      domu i facet, który spotyka się z nia kiedy mu sie zachce w
      atmosferze wiecznych utyskiwań i nieporozumień. Dzieje sie tak
      dlatego, ze tak naprawde on ją obwinia, niesłusznie zresztą, za
      rozstanie ze mna, a ona jest pełna rozczarowania, bo poswieciła dla
      niego sporo, a po paru latach znajomosc jest na etapie "Ty u siebie,
      ja u siebie"
      Zrobisz jak zechcesz, scenariusze bywają rózne, ale naprawde
      zastanów się czy warto.

      Jesli mają się rozstac - rozstaną, ale radze nie przykładac do tego
      reki, bo potem moze się okazac, ze walczyłaś tak naprawde o
      pietruszkę, a pewnie ze świadomoscia, ze kogoś skrzywdziłas nie
      bedzie Ci łatwo.
    • hermina25 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 11:33
      Nie!!! Kobiety,no jakaś solidarność musi być,miałam kiedyś sytuację,że bardzo
      podobał mi się zajęty facet (i ja jemu też ),chemia zn obu stron,że tak
      powiem,ale znałam jego dziewczynę,o ktorej notabene dużo słyszałam z jego
      opowieści .Jakoś mimo szczerego zainteresowania tym kolesiem,nie byłam w stanie
      pozwolić sobie na nic więcej oprocz flirtu.Nieładnie tak odbierać drugiej osobie
      partnera,postaw się w sytuacji takiej dziewczyny...
    • jj1978 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 11:42
      nie warto. trawa jest bardziej zielona za plotem, jak sie ma ta sama
      trawe u siebie w ogrodzie nie jest juz taka wspaniala. odbijesz
      dziewczynie swoje wybrazenie o facecie ktore potem moze nie
      wytrzymac zderzenia z rzeczywistoscia, zazwyczaj nie wytrzymuje:)
    • anisia25 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 12:21
      Gdyby facet nie kochał swojej żony i wolał być z kochanką, to logiczne chyba, że
      by zonę zostawił!
    • ja-27 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 13:09
      Jak ja bym czula sie nieszczesliwa w zwiazku to bym odeszla, a nie
      tkwila w gownie...chyba ze to co mowi o swoim nieszczescui to tylko
      po to by Cie przel...ec...
      Nie warto poki on sam czegos nie zrobi...odejdzie od tamtej wtedy go
      bierz...jako wolnego faceta...
      • ja-27 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 13:13
        A tak dodam tylko, ze co to za ludzie ktorzy problemy w zwiazkach
        zorwiazuja poprzez lozko z innymi...obnrzydzenie...zastanow sie, bo
        moze sytuacja powtorzyc sie u Was jak zaczna sie problemy (a jakies
        zawsze beda)...
    • cytrynka_ltd nastepna zdesperowana 05.04.09, 13:57
      ale, swój ciągnie do swego.
      pamiętaj o tym.
      • krystkaoj Re: nastepna zdesperowana 05.04.09, 15:21
        cytrynka_ltd napisała:

        > ale, swój ciągnie do swego.
        > pamiętaj o tym.
        > Musze sie z tym stwierdzeniem zgodzic! Zamiast szukac fajnego
        atrakcyjnego i wolnego facete po 30 (choc wiem z obserwacji), ze
        tacy na wstepie budza szereg podejrzeń i watpliwosci to wola
        niszczyc cudze zwiazki i ranic innych. Ida na łatwiznę. A tylko
        trzeba zmienic moze warunki i kryteria poszukiwań!
        • kora3 No z tym "niszczeniem" to nie tak chyba jest? 05.04.09, 15:27
          jestem jak najdalsza od pochwalania "povieszania" gosci
          majacych "problemy z zwiazku" i takich "co im sie nie układa" -
          serio.
          faceci zajęci - obojetnie czy formalnie, czy ie ngy mnie nie
          interesowali, ale z tym "niszczeniem" to mi sie wydaje, ze
          niewłasciwie trochę rozkładasz wine.

          Jesli ktos nuiszczy zwiazek w takiej sytuacji to przede wszystkim
          zdradzająca osoba. To ona jest nielojalna wocec swej partnerki/
          partnera, to ona oszukuje, zamiast zakończyć zwiazek, w którym
          rzekomo czuje sie źle.
    • sabriel Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 14:40
      Ja problemu nie widzę.
      Nie bardzo rozumiem tylko o co walczyć. Skoro jest chemia między wami, to facet
      gdyby na prawdę chciał być z tobą to by zakończył swój związek.
      • upadlamujer Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 15:26
        Ja nie wiedziałam o niej aż do piątku, kiedy dowiedziałam się od
        wspólnego kolegi. Do tej pory byłam pewna, że między nami coś może
        wyjść. To jego koledzy i kumple mi mówią, że on nie jest szczęśliwy
        i mam walczyć. W sumie nic takiego złego do tej pory nie robiłam,
        okazywałam mu tylko zainteresowanie, a jemu to się podobało i była
        magia. Zastanawiam się, czy mam się od niego odsunąć, czy dalej
        próbować. Myślę, że warto próbować.
        • kora3 Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 15:30
          chyba kolejna naiwna babka...

          Skoro gosc jest nieszczesliwy az, to koledzy powinni mu
          podpowiedzieć, żeby zakończył przynoszący mu niesczescia zwiazek, a
          oni tymczasem wkrecaja panienke, żeby go pocieszała i poszła z nim
          do łozka, nieladnie, zwłaszcza ze strony kolegów:)

          Facet moim zdaniem zagrywa nieczytso, moze i namówił klegów do
          opowiesci :) o swym nieszczesciu. Ale rób jak chcesz
        • liisa.valo Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 15:31
          Taaaa, "żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią".... Oni wszyscy tak mają.
          Weź się kobieto zastanów logicznie...
        • miang Re: Czy warto walczyć o zajętego? 12.05.09, 12:25
          NIE ROZMAWIAJ O TYM Z JEGO KOLEGAMI !!!!!!!!!
      • mruff Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 17:25
        sabriel napisała:

        > Ja problemu nie widzę.
        > Nie bardzo rozumiem tylko o co walczyć. Skoro jest chemia między
        wami, to facet
        > gdyby na prawdę chciał być z tobą to by zakończył swój związek.

        E tam. Może ma przewagę neuronów nad plemnikami w mózgu i bierze pod
        uwagę fakt, że ta druga może być gorsza :)
      • nangaparbat3 chemia 05.04.09, 22:22
        sabriel napisała:

        > Ja problemu nie widzę.
        > Nie bardzo rozumiem tylko o co walczyć. Skoro jest chemia między wami, to facet
        > gdyby na prawdę chciał być z tobą to by zakończył swój związek.

        Chemia to nie jest takie znowu wielkie halo i jesli facet/kobieta mieliby
        zostawic kogos, bo chemia, powinni zmieniac partnerki/partnerów minimum co
        cztery lata.
    • liisa.valo Nie warto i nie powinno się n/t 05.04.09, 15:21

    • deodyma Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 17:24
      ale po co walczyc o zajetego chlopa???
      nie lepiej rozejrzec sie za wolnym i na nim skupic swoja uwage???
      a co znaczy, ze on zajety, ale mu sie w zwiazku nie uklada?
      skoro tak, to czemu facet nie pojdzie swoja droga?
      ze tez o takie sieroctwa kobiety w ogole chca walczyc...
      • july-july Re: Czy warto walczyć o zajętego? 07.04.09, 09:55
        > a co znaczy, ze on zajety, ale mu sie w zwiazku nie uklada?
        > skoro tak, to czemu facet nie pojdzie swoja droga?
        > ze tez o takie sieroctwa kobiety w ogole chca walczyc...

        Racja.:)
    • annjen Re: Czy warto walczyć o zajętego? 05.04.09, 17:43
      to nie jest "nie do końca moralne". to jest NIEMORALNE, a taka kobieta to s..a,
      która zasługuje tylko na to, by facet ją rzucił dla następnej, aby przekonała
      się, jak cierpi porzucona żona. pomijając fakt, że facet to nie trofeum, które
      się zdobywa bez jego woli i zaangażowania.
    • szczesliwamezatka Walczyć o faceta? I to jeszcze zajętego? 05.04.09, 18:05
      To chyba jakieś nieporozumienie.
      • amira43 Re: Walczyć o faceta? I to jeszcze zajętego? 05.04.09, 18:20
        > To chyba jakieś nieporozumienie.
        dla jednych tak,dla innych nie...
        to ze sa "zajeci"nie oznacza ,ze szczesliwi...i moze sa tylko zbyt
        odpowiedzialni za rodzine,w szczegolnosci dziecko,ktore jest dla niech bardzo
        wazne...to brzmi jak banał,powtarzany,niejednokrotnie.
        a moze ,brakuje odwagi???
        za to ,ze sie w zwiazku nie układa...to wina ,dwoch stron,tylko ktorej bardziej?
        • upadlamujer Re: Walczyć o faceta? I to jeszcze zajętego? 05.04.09, 19:30
          amira43 napisała:

          > > To chyba jakieś nieporozumienie.
          > dla jednych tak,dla innych nie...
          > to ze sa "zajeci"nie oznacza ,ze szczesliwi...i moze sa tylko zbyt
          > odpowiedzialni za rodzine,w szczegolnosci dziecko,ktore jest dla
          niech bardzo
          > wazne...to brzmi jak banał,powtarzany,niejednokrotnie.
          > a moze ,brakuje odwagi???
          > za to ,ze sie w zwiazku nie układa...to wina ,dwoch stron,tylko
          ktorej bardziej
          > ?
          Nie są małżeństwem, ani nie mają dzieci. W ogóle są razem od paru
          miesięcy, a teraz podobno między nimi się nie układa. Myślę, że
          chyba warto, bo jest takie mądre zdanie:"Co ma pływać nie utonie".
          Jeśli związek jest silny, to go nie zniszczę, jeśli nie, to i tak by
          się rozsypał...
          • kora3 Chyba co ma wisieć?:) 05.04.09, 19:37
            niewazne.
            wiesz co? zautrugowałaś mnie taraz, znaczy ta historia.
            No bo tak: sama mówisz, ze on jest w jakiejs poczatkowej fazie
            zwiazku z kims - nie ma zadnych zobowiazań, które trzymałyby go,
            chocby teoretycznie w nim, zwłaszcza, że taki ma byc nieszczesliwy.

            Z czystej ciekawosci nie zastanowiło Cie DLACZEGO on nie rozstał się
            z kobietą z która w zasadzie niewiele go łaczy, a jest mu z nią az
            tak xle?
            Serio pytam
            • wanilinowa Re: Chyba co ma wisieć?:) 05.04.09, 19:39
              bo bezwolne małpki muszą złapać się nowej gałęzi zanim puszczą starą. tak, to
              musi być wspaniały facet :D
              • lia.13 Re: Chyba co ma wisieć?:) 07.04.09, 08:53
                wanilinowa napisała:

                > bo bezwolne małpki muszą złapać się nowej gałęzi zanim puszczą starą. tak, to
                > musi być wspaniały facet :D

                boski koment ;) i chyba wszystko na temat
              • july-july Re: Chyba co ma wisieć?:) 07.04.09, 09:56
                wanilinowa napisała:

                > bo bezwolne małpki muszą złapać się nowej gałęzi zanim puszczą
                starą. tak, to musi być wspaniały facet :D

                O - to, to.:)
          • skarpetka_szara Karma is a bitch! 05.04.09, 21:46
            Powiem ci tak,
            Fajny chlopak, ktory ma jakikolwiek szacunek do kobiet najpierw
            zrywa zla znajomosc ze swoja dziewczyna, a potem startuje i
            tworzy "magie" z kims innym. Facet, ktory jest ulotny nie zrobi
            tego, tylko bedzie skakal z jednej kobiety do drugiej, szczegolnie
            jak mu sie juz znudzi.

            To, ze tobie nie powiedzial o dziewczynie to swiadczy o jego
            osobowosci, prawda?
            Wiesz dlaczego koledzy chca zebys do niego startowala? bo nie lubia
            jego dziewczyny. A wiesz dlaczego nie lubia? bo chlopak z nimi juz
            nie spedza tyle czasu, tylko ze swoja luba.

            Osobiscie wydajesz mi sie zdesperowana kobietka, ktora nie moze
            sobie znalesc przyzwoitego chlopaka wiec zadowala sie ochlapami-
            czyli pierwszym lepszym chlopakiem ktory okarze ci zainteresowanie.
            A to bardzo smutne.

            PS: czy bylabys w stanie mu zaufac ze Tobie za pare miesiecy nie
            wywinie takiego samego numeru?

            Wierze w karme, i wyglada mi na to ze przytrafi ci sie to samo co
            jego dziewczynie. :)
            • agawa48 Re: Karma is a bitch! 05.04.09, 21:53
              skarpetka_szara napisała:

              >
              > Wiesz dlaczego koledzy chca zebys do niego startowala? bo nie lubia
              > jego dziewczyny. A wiesz dlaczego nie lubia? bo chlopak z nimi juz
              > nie spedza tyle czasu, tylko ze swoja luba.
              >
              > Osobiscie wydajesz mi sie zdesperowana kobietka, ktora nie moze
              > sobie znalesc przyzwoitego chlopaka wiec zadowala sie ochlapami-
              > czyli pierwszym lepszym chlopakiem ktory okarze ci zainteresowanie.
              > A to bardzo smutne.
              >
              > PS: czy bylabys w stanie mu zaufac ze Tobie za pare miesiecy nie
              > wywinie takiego samego numeru?
              >
              Dokładnie. Czy on w ogóle powiedział Ci otwarcie, że jest Tobą zainteresowany?
              Czy może po prostu Ty sobie troszkę za dużo wyobraziłaś? Już wiele razy na tym
              forum pisały dziewczyny w podobnym tonie, a potem okazywało się, że facet z nim
              żartował, rozmawiał, lubił jak dobre koleżanki, a niektóra panie już kupowały
              białą suknię i welon :)
            • bupu Re: Karma is a bitch! 05.04.09, 21:54
              > Wierze w karme, i wyglada mi na to ze przytrafi ci sie to samo co
              > jego dziewczynie. :)

              Ahem. W wypadku karmy wątkodawczyni musiałoby się to przytrafić w następnym
              wcieleniu.
            • upadlamujer Re: Karma is a bitch! 05.04.09, 21:55
              To nie jest tak, że ja rzucam się na każdego, który okaże mi
              zainteresowanie. Znam go już jakiś czas temu, wtedy był wolny, ale
              tego nie wykorzystywałam, bo byłam zakochana i w ogóle cały świat
              mógł dla mnie nie istnieć. Ale pewne rzeczy się skończyły, zaczęły
              się wypady ze znajomymi i coś zaczęło się dziać.
              • agawa48 Re: Karma is a bitch! 05.04.09, 22:15
                No ale dokładniej co się zaczęło dziać? Może sobie tylko coś dopowiadasz.
              • nangaparbat3 Re: Karma is a bitch! 05.04.09, 23:27
                To ta chemia ("coś zaczęlo sie dziac"). Przedtem inna chemia ("tego nie
                wykorzystywałam, bo zakochana bylam"). Nawala.
                z substancji chem. proponuje nieco oleum do glowy wlac, moze jakies reakcje
                mózgowe sie zaczna. Bo na razie cieniutko.
              • skarpetka_szara Re: Karma is a bitch! 06.04.09, 01:08
                I tak nie bedziesz sluchala nikogo kto ci odradza tego zwiazku.

                • kora3 Dziewczyny:) złoto spod Waszych palców wyszło 06.04.09, 07:53
                  mam na mysli nangaparbat i szarą skarpetkę :)

                  załozycielka wątku co zreszta uczciwie przyznała - fakt-
                  zainteresowana jest raczej chyba potwierdzeniem ze to się opłaca i
                  na dobre wyjdzie.
                  Jesli chodzi o te wszxystkie "chemie" to mam wrazenie, ze się sama
                  nakreca.
                  Jak dla mnie wyglada to tak, ze facet albo jest dla niej bardzo
                  miły, normalnie, po kolezeńsku (sa tacy, są:), albo flirtuje z nią
                  niezobowiazująco, a kobitka szuka sposobu, jakby go skłonic, żeby
                  sprawa poszła dalej. To ma być owo "walczenie":)

                  No bo na logikę - skoro tak chemicznie miedzy nimi, to czy facet
                  wolny, czy zajety wykazywałby inicjatywę jakąs. Prawdopodobnie nie
                  wykazuje, wiec zinteresowana tłumaczy sobie to tym, ze choć w
                  nieszczesliwym, ale jednak w zwiazku on jest i kombinuje jakby to
                  zmienić.
                  Wg mnie zainteresowana nadinerpretuje zachowania tego goscia,
                  kolezeńskie, albo flirciarskie i nazywa to "chemia". Gdyby facet był
                  zainteresowany - po fazie flirtu powinna nastąpić faza podrywu, nie
                  nastepuje - nie jest zainteresowany.
                  • skarpetka_szara Re: Dziewczyny:) złoto spod Waszych palców wyszło 06.04.09, 15:47
                    taaaak... totalnie sie z Toba zgadzam.
                  • swojski_fr_1 Re: Dziewczyny:) złoto spod Waszych palców wyszło 06.04.09, 16:09
                    ... nie wykluczone, ze najlepiej - to sie ten koles bawi ;-))

                    ale trafiaja sie desperatki, oj trafiaja :)

              • pani_domku Re: Karma is a bitch! 06.04.09, 18:25
                upadlamujer napisała:

                > To nie jest tak, że ja rzucam się na każdego, który okaże mi
                > zainteresowanie. Znam go już jakiś czas temu, wtedy był wolny, ale
                > tego nie wykorzystywałam, bo byłam zakochana i w ogóle cały świat
                > mógł dla mnie nie istnieć. Ale pewne rzeczy się skończyły, zaczęły
                > się wypady ze znajomymi i coś zaczęło się dziać.


                Gubisz sie w zeznaniach, niepowazny twoj post.

                uciekam
        • kropkacom Re: Walczyć o faceta? I to jeszcze zajętego? 06.04.09, 13:46
          > za to ,ze sie w zwiazku nie układa...to wina ,dwoch stron,tylko ktorej bardziej

          To zawsze wina babki :) Misio jest niewinny :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka