Dodaj do ulubionych

Związek a oziębłość kobiety

26.12.03, 02:30
Witam
czas temu jakis na formu Mezczyzna rozpoczalem watek dotyczacy ozieblosci.Ma
to oczywiscie zwiazek z moja dziewczyna,chcialbym uzdrowic sytuacje.
Pozwolcie Panie ze zacytuje:
....
"ciekawe czym powodowana jest tak naprawde sporadycznosc kontaktów
seksualnych w stałym związku? szukam i szukam, wszędzie brak konkretów.
FAKTY:
jestem ze swoja dziewczyna od ponad osmiu lat.Żywimy do siebie głębokie
uczucie - tak mysle, bo gdy nie widzę jej dłużej niż dobę to popadam w
melancholie, bo brakuje mi jej ciepla, glosu, usmiechu, wszystkiego co z nia
zwiazane. planujemy slub (choc to nie takie proste, zwlaszcza od strony
logistyczno-finansowej), planuje zareczyny w sympatycznym miejscu. tak
naprawde nasz zwiazek jest dobry, pozytywny i udany, zaklocany sporadycznie
przyziemnymi awariami, np. natury finansowej.
nasz sex byl - jak to zwykle bywa w zwiazkach - bardzo czesty przez
pierwszych kilka lat, potem bywalo roznie, w zaleznosci od okolicznosci i
mozliwosci lokalowych.
PROBLEM:
nasze wspolne pozycie lozkowe od mniej wiecej dwoch lat jest
marginalne,praktycznie czestotliwosc to trzy kontakty seksualne na miesiac -
w tym zero prawdziwego stosunku.raczej stymulacja zastepcza. nie kochalismy
sie tak "do konca" od kwietnia (a mamy koniec wrzesnia). mimo, ze
wynajmujemy sami mieszkanko tylko dla siebie. ja nie przepracowuje sie
zbytnio i nie mam klopotow z potencja. ona zas nie pracuje w ogole i jest w
domu. historie typu kolacje ze swieca czy dzika plaza odpadaja (mowi ze ja
to nie wzrusza-mowi to szczerze i wiem ze tak jest).
problem jest na tyle istotny, ze spycha na dalszy plan wszystkie moje
codzienne obowiazki, kaleczy prawidlowy tok myslenia, dzialania, pracy etc.
staje sie (chyba nawet juz sie stal) dla mnie tematem obsesyjnym, gdyz nie
wiem DLACZEGO tak sie dzieje. obserwuje dookola pary przyjaciol, ktorzy
raczej nie maja z tym problemow (ew.poruszanie tych spraw wywoluje w nich
szczere i radosne reakcje, podczas gdy w moim przypadku poruszanie tych
spraw prowadzi do mojej mimowolnej irytacji - mimowolnej, gdyz jestem
bardzo "fond of sex"., zas w przypadku mojej partnerki wywoluje co najwyzej
obojetny usmiech).
MOJE TEORIE:
-Przez kilka lat moja partnerka brala pigulki antykoncepcyjne, rzucila dwa
lata temu. Mniej wiecej w tym czasie czestotliwosc jej ochoty na
baraszkowanie zaczela spadac. Mam pewne podejrzenie, ze odstawienie pigulek
mialo wplyw na zahamowanie libido (chociaz wszedzie czytam ze jest
odwrotnie).
-nie zauwazylem "kogos trzeciego".zreszta, jak wspomnialem wyzej, laczy nas
miliard wspolnych dobrych innych rzeczy, nie wydaje mi sie, by miala ochote
szukac obok, to nie w jej stylu, nie podejrzewam jej o to i nie chce w ogole
byc podejrzliwy - po prostu uwazam, ze przyczyna tutaj z pewnoscia nie lezy,
w koncu nie jestem z nia od wczoraj
-ozieblosc moze wynikac z faktu, ze od poczatku w zwiazku zarowno ja jak i
ona chodzilismy po domu nago (jesli bylo to mozliwe) - chce przez to
powiedziec, ze nie wstydzilismy sie nigdy siebie i wlasnych cial oraz
pokazywania rozkoszy (historie z gaszeniem swiatla, chowanie sie pod koldra
przed partnerem uwazamy za niezdrowe) - byc moze fakt, ze znudzilem sie jej
jako nagi facet z takimi a nie innymi warunkami fizycznymi jest przyczyna
jej braku zainteresowania seksem / stosunkiem (wiem, ze zwraca uwage na
dobrze tzn lepiej ode mnie zbudowanych facetow na ulicy, ale bez przesady -
po prostu dla budowy ich ciala, moze ja akurat na tym trace, bo nie cierpie
lysych karkow z przerosnieta tkanka-ona tez nie- jesli zwraca uwage to na
pewno nie na typ pakera z silowni),
- czasami twierdzila, ze boi sie bolu przy stosunku (chociaz jak sama
zauwaza, bol ten wystepuje czasami - nie zawsze, na poczatku, nie mam
pojecia dlaczego-jesli juz wystepuje miedzy nami stosunek, to po odpowiednio
dlugiej grze wstepnej ,, gdy jest juz rozluzniona; NIESTETY - nad czym
bardzo boleje - nie zamierza chodzic do seksuologa ani pytac swojego
ginekologa, bo sie wstydzi i nie chce rozmawiac z obcymi o stosunku ktory
odbywala (a mamy prawie po 30 lat!!). nie wiemy jak tutaj zaradzic - a
zastanawiam sie, czy to nie jest np powod ktory hamuje poped kobiety w
ogolnosci, a w naszej sytuacji - w szczegolnosci
WNIOSKI:
-jestem zalamany, popadam w coraz dluzsze deprechy, nie moge sie skupic na
pracy, przez co pietrza sie takze i problemy pozalozkowe, klienci mowia ze
powinienem wziac urlop bo zle wygladam; wiecej pije; ogladam porno w sieci i
sam smieje sie z siebie ze w ten sposob zachowuje sie jak nastolatek, glupio
mi przed samym soba;
-moje mniemanie o sobie jest niskie, coraz nizsze, widze w sobie juz same
negatywne cechy i trace wiare w siebie; jako ze jestem facetem i sypie mi
sie sytuacja z praca, finansami, a przede wszystkim z moim pozyciem z
ukochana dziewczyna, mam obsesyjne poczucie niezrealizowania, tego, ze juz
sie nie nadaje do niczego etc, jednym slowem zalamka, czego z natury
nienawidze bo z charakteru jestem raczej operatywny niz rozklejajacy sie, no
ale jak na razie przegrywam
-zaczynam coraz czesciej (nawet nieswiadomie przy mojej dziewczynie) ogladac
sie za kobietami na ulicy (no, zebym byl czasem dyskretny to nie powiem)-to
tak okropnie glupie i kretynskie uczucie; czesto siedzielismy sobie razem w
ogrodkach i "obcinalismy" laseczki chodzace wokol, kazde z nas mialo swoje
powody, nie rodzi to zadnych konfliktow miedzy nami, jakkolwiek ja z uwagi
na to ze dobijam do trzydziestki, mam niestety wysrubowany temperament nie
zgrany z temperamentem mojej pani i za tymi ladnymi kobietami ogladam sie
takze z odrobina fantazji erotycznej, niestety
-boje sie ze pewnego dnia moj chemiczny wewnetrzny procesor dokona jakiejs
sprzecznej operacji i nagle okaze sie, ze zbuntowalem sie przeciwko
zaistnialej sytuacji zbyt ostro i obudzilem w lozku nieznanej mi blizej ale
za to ognistej kobiety - jestem praktycznie pozbawiony seksu, mam prawie 30
a chemia to niestety chemia, boje sie ze niestety kiedys nie dam rady i
wtedy nie spojrze juz w lustro
-fakt, ze dopuszczam powyzsza mozliwosc, nie jest rownoznaczny z
jakimikolwiek planami albo akceptacja wskoczenia do wyrka z obca dziewucha,
gdy jestem w zwiazku - to zaznaczam zeby powstrzymac nieuzasadniona krytyke -
ja po prostu nie wykluczam, ze kiedys mi w koncu cos odwali, jesli nie
naprawie seksu ze swoja partnerka
-chce byc z nia i tylko z nia.nie chce lazic do agencji towarzyskich.nie
chce i nie planuje miec zadnych kochanek.marze tylko zeby nasz zwiazek
rozkwitl,ze tak sie wyraze na nowo.takze w tej sferze. tym samym wyjasniam
ze wiem, iz zwiazek to nie tylko sex, ale przede wszystkim uczucie, wspolne
chwile, przezycia, wspolne jedzernie, zakupy, podroze, cieplo, dotyki,
pocalunki, usmiech,wspolne chrapanie przed tv i wspolne picie w knajpie,
wspolne spacery,imprezki, bluzy etc. ja to wiem. ale wiem tez, ze milosc bez
seksu jest w podobnym stopniu uboga co seks bez milosci (jesli sie myle,
prosze mnie poprawic). dlatego chce wszystko zmienic na lepsze. chce zeby
Jej ozieblosc minela i zeby nasz seks byl ok.
CZEGO SIĘ BOJĘ
-boję się, ze tego się już nie zmieni, że będziemy na to skazani do knca
naszego bycia.
-boję się ze w koncu zdradzi albo ona mnie, albo ja Ja.
-mam coraz wieksza obsesje zwiazana z seksem.duzo surfuje, mam coraz wiecej
fantazji ktorych miec nie powinienem
-boję się, ze przez to wszystko kiedys zwariuje.
CO NA TO ONA:
-wie, ze nie jest dobrze, tzn ze jest b.zle z jej ochota na seks. nie chce
odwiedzac specjalistow, bo sie wstydzi. z tych samych powodow nie rozmawia z
przyjaciolkami o tych sprawach.
-filmow (juz) nie lubi
-nie wie (przynajmniej tak mowi) skad to wszystko i dlaczego wlasnie tak i
wlasnie nam to sie przytrafilo
-seks obchodzi ja teraz w niewielkim stopniu - na zblizenia musze namawiac,
niekiedu "umawiamy sie" dzien wczesniej, ale seks "d
Obserwuj wątek
    • r2t21 Re: Związek a oziębłość kobiety 26.12.03, 02:35
      ...(cyt cd.) ale seks "do końca" chyba raczej
      zle sie jej kojarzy, chociaz zawsze staram sie byc maksymalnie delikatny
      zwlaszcza znajac powage sytuacji
      -nie lubi rozmawiac o seksie
      CO DALEJ?
      -czy przetrwamy ta próbę? czy da radę zmienic swoje nastawienie do seksu? no
      i przede wszystkim - co ja mam zrobic, zeby to wszystko poprawic? znacie
      pewnie jakies kruczki, o ktorych nie slyszalem, bo to moj 2.zwiazek
      (pierwszy byl w zasadzie udany w tej sferze takze) wiec doswiadczenie w tym
      zakresie mam niewielkie - moze wiecej inwencji, moze troche perwersji albo
      wrecz przeciwnie? a moze najlepszym wyjsciem bedzie, by ona sprobowala seksu
      z innym mezczyzna? jesli to mialoby pomoc zwiazkowi, to jestem gotow na to
      przystac, aczkolwiek niechetnie. ale takie rozwiazanie znalazlem kiedys przy
      okazji opisu jakiejs równie pogmatwanej historii dot. seksu w zwiazku.
      Przepraszam za dlugiego posta ale musialem napisac, zeby dobrze oddac
      wartosc moich mysli
      prosze was o zdanie, pomoc, uwagi, cokolwiek - mimo swojego wieku w pewnych
      sprawach mam wciaz doswiadczenie nastolatka...
      ............
      i to koniec postu...
      zdanie odwiedzajacych Forum Mezczyzna juz znam, chcialbym jednak zasiegnac
      porady u zrodla, czyli u Was, drogie Panie...To co napisalem jest nadal
      aktualne i ma powazny wplyw na moje zycie...
      pozdrawiam serdecznie i prosze o posty
      • Gość: Tomasz Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.dialsprint.net 26.12.03, 06:24
        Slub wcale nie musi wiele kosztowac a moze bardzo duzo zmienic.Zycie na "kocia
        lape" nie daje zadnej stabilizacji w efekcie czesto rodza sie takie problemy
        jak twoj.
        • lola211 Re: Tomaszu 26.12.03, 09:45
          I uwazasz, ze stabilizacja bedaca wynikiem slubu spowoduje , ze ochota na seks
          wróci? Mozesz rozszerzyc wypowiedz?
          Moze ona boi sie ciazy pozamałzenskiej?
          • helga0 Re: Tomaszu 26.12.03, 10:21
            Nie wierzę, że ślub coś zmieni. Rozumiem, że ona na ten ślub nie nalega. Moim
            zdaniem powinnieneś pójść do seksuologa i opowiedzieć mu to wszystko, co
            napisałeś w poście. On będzie wiedział najlepiej, jak skłonić Twoją kobietę do
            wizyty u niego. A jeśli chodzi o tabletki, to one mogą powodować obniżenieni
            pragnień seksualnych, a nie na odwrót. Możwe Twoja dziewczyna ma właśnie
            problemy hormonalne - one też mogą powodować obniżenie libido. Tak czy siak
            przydałby się jej lekarz.
          • Gość: Kobieta dojrzala Re: Tomaszu IP: 5.5R* / *.akl.callplus.net.nz 26.12.03, 10:30
            nie znam dziewczyny wiec trudno powiedziec czy po tylu latach wspolnego
            pozycia i zaprzestania brania pigulek boi sie ciazy, nie wiem czy slub w takim
            wypadku moze cos poprawic, raczej bym sie obawiala ze moze pogorszyc. Niektore
            Panie staraja sie zadowalac swoich partnerow do slubu, po slubie uwazaja ze
            juz go zlapaly i nie bede wie wysilac.

            Moja rada - jak najbardziej do seksuologa, albo chociaz do ginekologa na
            badanie poziomu hormonow, mozliwe ze pigulki zaklocily jej poziom hormonow i
            tu moze tkwic przyczyna

            Druga sprawa co prawda piszesz ze stosunek jezeli juz do niego dochodzi
            nastepuje po dlugiej grze wstepnej, moje pytanie jest czy dziewczyna ma
            orgazm, czy ta gra wstepna prowadzi do orgazmu? czasem sie zdarza ze jezeli
            kobieta przez dluzszy czas pozycia seksualnego nie ma orgazmu, poprostu traci
            chec na sex bo nie jest zaspokojona, wrecz na odwrot jest stale rozdrazniona,
            nienasycona i sex wtedy staje sie przykrym obowiazkiem nie przyjemnoscia.
            Piszesz ze miewa bole podczas stosunku, moga byc rozne przyczyny, czesto
            spotykana i najprostsza to zbyt male nawilgocenie pochwy, a to moze byc
            spowodowane nie odpowienim poziomem hormonow oraz brakiem podniecenia, na
            hormony tylko lekarz moze zaradzic, Ty mozesz sie skupic na tym zeby ja
            odpowiednio podniecic i proponuje kupic w aptece preparat intymny do
            nawilzania. Warto tez od czasu do czasu zmienic technike i swoje zachowanie w
            lozku, bo jak wiadomo wszystko sie z czasem nudzi. Oziemblosc kobiety w zadnym
            wypadku nie jest spowodowana dlugoletnim zwiazkiem. Osobiscie jestem w zwiazku
            dobrze ponad 20 lat i gdybym tak zadko sie kochala ze swoim partnerem jak ty
            ze swoja partnerka to bym go chyba udusila i na nowy model wymienila. Nie
            dziwie sie ze jestes sfrustrowany. Zaproponuj ze sie razem wybierzecie do
            lekarza i Ty bedziesz mowil w czym problem.
            Nie chce tu sugerowac ze jestes marnym kochankiem, chociaz wielu facetow uwaza
            ze jest wspanialymi kochankami, tak naprawde nie wielu jest. Jezeli juz
            ogladsz pornografie to przynajmniej naucz sie czegos nowego, kolacje przy
            swiecach zawsze ty mozesz zorganizowac, Panowie czasem maja ulozone w glowach
            takie scenariusze ze jak kolacja to robi to partnerka, jak pranie to ona, jak
            gotowanie to tez itd itd jakby dokladny podzial rol bo tak bylo w czyims domu.
            Nic bardziej nie cieszy kobiety jak to ze facet czasem robi cos co na ogol
            uwaza sie ze kobieta powinna robic.
            Wydaje mi sie ze powinniscie swoj problem rozwiazac przed slubem, nie chcesz
            byc wiecznie sfrustrowanym mezem, bo jak sam piszesz w koncu wyladujesz w
            lozku innej pani. Malzenstwo to dlugoletni zwiazek i jezeli sex nie jest taki
            jak powinnien to na ogol takie malzenstwo sie rozpada albo ona w swoja strone
            on w swoja, udaja ze nie widza itd. tylko czy o takie malzenstwo ci chodzi?

            Pozdrawiam i zycze powodzenia
        • Gość: lampion3 Re: Związek a oziębłość kobiety IP: 148.81.192.* 13.04.04, 12:30
          wg mnie raczej cie nie kocha. Jestem kobieta, która tuż przed rozwodem
          dokładnie tak się zachowywała. I z opowieści wiem, ze jeśli babka idzie do łóz
          ka z innym to dla tego ze albo jej luby robi to nieudacznie (to w twoim
          przypadku odpada) albo go nie kocha ale łącza ich dzieci , chata itd. To w
          waszym przypadku odpada. Kochanek dobrze napisał. Kobieta wie, że jesli ma
          kochanego mężczyznę obok siebie i odstawi go od seksu musi liczyc sie z
          konsekwencjami, czyli z tym wszystkim o czy napisałeś.
    • miriammiriam Re: Związek a oziębłość kobiety 26.12.03, 10:57
      > Przez kilka lat moja partnerka brala pigulki antykoncepcyjne, rzucila dwa
      > lata temu. Mniej wiecej w tym czasie czestotliwosc jej ochoty na
      > baraszkowanie zaczela spadac. Mam pewne podejrzenie, ze odstawienie pigulek
      > mialo wplyw na zahamowanie libido (chociaz wszedzie czytam ze jest
      > odwrotnie).

      czy bierzecie pod uwagę ciążę?
      jak sie teraz zabezpieczacie?
      dlaczego odstawiła pigułki?

      strach przed ciążą moze czynić cuda, spotkałam kiedyś faceta, który nie miał
      erekcji jeśli w pobliżu nie było prezerwatyw. panicznie nie chcial potomstwa, a
      przez lata sie przywyczaił, że środkiem zaradczym jest prezerwatywa. brak gumy
      = blokada. twoja dziewczyna mogła sie przyzwyczaić do pigułek na zasadzie -
      biore jest sex, nie biore nie ma sexu. to jest coś w rodzaju uzależnienia, nie
      ma się nad tym kontroli, podobnie jak u ludzi którzy palą tylko w kawiarniach,
      potrzeba jest skojarzona z pewnymi okolicznościami.
      • blum5 Re: Związek a oziębłość kobiety 27.12.03, 04:15
        no właśnie a jak jej było z tobą w łóżku do tej pory? czy miała orgazmy czy
        udawała, czy pytałęś ją kiedyś o to? ja podejrzewam że jej po prostu odechciało
        się sexu bo nie czerpie z niego żadnej przyjemności, a nie chce ci tego
        owiedzieć bo cię kocha i nie chce cię urazić. moja rada to wyprubój nowe
        techniki łóżkowe(sex oralny dobrze działa), bądź baaaardzo delikatny czuły i
        namiętny. stwórz romantyczny nastrój, powiedz że ją kochasz i że cię podnieca
        do szaleństwa itp itd a potem kochajcie się dłuuuuuugo i delikatnie!!!!
        • Gość: OLA Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.volta.net.pl 29.12.03, 11:29
          Witaj ! Nie wiem czy to jeszcze przeczytasz, ale mam nadzieję że tak !
          Właściwie czuję że ty to ja (tylko w odwrotnej sytuacji).Niestety mam męża
          który nie chce się ze mną kochać.Kochamy się raz na miesiąc może mniej. Jest
          mi z tym potwornie ciężko.Przerzywałam już wszystkie opisane przez ciebie
          stany (przygnębienie kompleksy itp)Na pewno w przypadku twojej dziewczyny nie
          jest to sprawa pigułek anty.(małżeństwo pogorszy sprawę !)Ja jestem 3 lata po
          slubie i dochodziło do tego że nie kochaliśmy się ze sobą ok ROKU (szok co !)
          Myślałam że oszaleję !!!!!!!Dużo by pisać, Ale myślę że oziębłość ta wynika z
          faktu (mój mąż leci na każdą inną panienkę i nawet nie kryje się z tym, a
          oglądanie się bezczelne na ulicy to już rutyna) znudzenia się partnerem (nie
          chodzi o fizyczność).Myślę że oboje jesteśmy zbyt lojalni i wierni naszym
          partnerom.Może wyjdz kiedyś z kumplem na piwko powiedz że idziesz na godz a
          zostan dłużej (niech jej się fantazja uruchomi), a i koniecznie przestan się
          tak starać !!!!!!!!!koniecznie, poudawaj że ci już tak nie zależy!!!POWAŻNIE !
          Nie gadaj z nią o tym (to jeszcze pogarsza sprawę)Zacznij dbać o siebie i
          bądzzawsze wesoły (Tak, wiem że to nie łatwe, ale cóż). Ja jestem w gorszej
          sytuacji bo mam MĘŻA i dziecko !(nawet nie wiem jak zostało poczęte-istny cód)
          Łącze się z tobą w bólu, ale z tego co wiem nie jesteśmy sami !
    • tolaat Re: Związek a oziębłość kobiety 27.12.03, 15:49
      Kiedys juz czytalem cytowany przez Ciebie post, wtedy nie wiedzialem co
      powiedziec, tyle osob dawalo madre rady. Dzisiaj cos zobaczylem, na co
      wczesniej nie zwrocilem uwagi.

      Piszesz:

      FAKTY:
      (...) Żywimy do siebie głębokie uczucie - tak mysle, bo gdy nie widzę jej
      dłużej niż dobę to popadam w melancholie, bo brakuje mi jej ciepla, glosu,
      usmiechu, wszystkiego co z nia zwiazane (...) tak naprawde nasz zwiazek jest
      dobry, pozytywny i udany, zaklocany sporadycznie przyziemnymi awariami (...)


      Czy Twoja dziewczyna moglaby podpisac sie pod Twoimi slowami, bo piszesz o
      swoich odczuciach, czy ona tez wpada w melancholie, czy brakuje jej Twego
      glosu, Twego usmiechu?
      Moze tu jest problem?
      Po prostu, czy ona Cie kocha? Wtedy ta cala Twoja analiza staje sie troche bez
      sensu, bo nie ma udanego seksu bez milosci. Tak mi sie wydaje.
      Mam nadzieje, ze jestem w bledzie.
      Pozdrawiam

    • edek0 Re: Związek a oziębłość kobiety 12.04.04, 22:21
      wydaje mi się, że mam podobny problem tzn. moja dziewczyna.
      jesteśmy razem nie spełna 2 lata. Darzymy się naprawdę niezwykłym uczuciem. ja
      niezwyle ją kocham i wiem, że ona mnie również (bynajmniej na swój sposób) nie
      kochaliśmy sie ani razu. ona tłumaczy to tym, że nie jest gotowa i nie zamierza
      robić nic na siłę. jakiakolwiek próba rozmowy na ten temat konczy sie
      stwierdzeniem ze wszystko z nią ok i nie zamierza absolutnie sie do tego
      zmuszac. Jesli seks to tylko petting wchodzi w grę. i nie zamierza sie posunąć
      dalej. Oprocz tego panicznie się boi nasienia. Czasem wydaje mi sie, ze ona po
      prostu lęka się ciązy, jednak sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.
      dotychczasowe kontakty i tak nie są częste. O samym pettingu wypowiada się
      niezbyt pochlebnie. twierdzi, ze inne dziedziny zycia bardziej ją ekscytują. ja
      z kolei mam 25 lat i jest mi ztym bardzo ciężko. Tak bardzo ją kocham i boje
      się, że ta niezgodność zniszczy wszystko. nie zamierzam tak szybko rezygnować z
      walki jednak momentami jestem u kresu wytrzymałości.


    • Gość: karola Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.04, 00:41
      Fajny z ciebie gość. Może pokaż swojej dziewczynie post, który napisałeś? Może
      zrozumie co czujesz, na pewno ona nie chce żebyś sie męczył.
      A do seksuologa możesz pójśc na pierwszą wizytę sam - potem powiedz jej, ze
      byłeś i żyjesz - więc może jdnak pójdzie z Tobą. Nawet jeśli w łóżku robisz coś
      nei tak albo jesli ona ma jakiś problem - to wszystko jest normalne i da się
      rozwiązać tylko trzeba fachowca. różne rzecy się ludzim zdarzają - i rzadna nie
      jest końcem świata.
      miło cię było poczytać
      K.
      ps. a co do fantazji - to wolno wszystko - jesli się ich nie realizuje - tych
      niebezpiecznych.
      • Gość: kobieta dojrzala Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.adsl.xtra.co.nz 13.04.04, 02:43
        proponuje abys przeczytal post faceta ktory podczas studiow mial taka partnerke
        z ktora mial fantastyczny sex a ozenil sie z kobieta ktora na sex checi nie ma,
        post swoj konczy zdaniem "mam nadzieje ze was to nie spotka"

        przezylam juz pol wieku i jakos do tej pory nie moge zrozumiec dlaczego faceci
        dla ktorych czesty sex jest wazny zenia sie z kobietami dla ktorych ten sex nie
        jest wazny lub wrecz zbyteczny, czemu pozniej narzekaja????
        Czy nie lepiej dobrac sobie takiego partnera z ktorym mamy podobne potrzeby
        sexualne? Czy naprawde ludzie mysla ze po slubie zycie sexulane naraz ulegnie
        cudownemu przeobrazeniu?

        Niech mnie ktos uprzejmie uswiadomi zanim umre, bo znam mnostwo osob ktore
        narzekaja na to ze ich potrzeby sexualne sa zupelnie inne niz ich partnerow i
        na ogol tak bylo od poczatku tyle ze liczyli na to ze sie zmieni
        • umyslowo_twardy Re: Związek a oziębłość kobiety 14.05.04, 18:10
          Witaj Kobieto Dojrzala!
          Spieszę z wyjaśnieniem tego "fenomenu".
          Wielu facetów (czyt. frajerów) myśli, że jak trafili na kobietę powściągliwą w
          sprawach seksu to znaczy, że jest to kobieta porządna, nie puszcza się i w
          przyszłości nie będzie zdradzać.
          Prawda jest też taka, że kobiety o znikomych lub żadnych potrzebach
          seksualnych, same tłumaczą swoje zachowanie "dobrym prowadzeniem". W ten sposób
          wprowadzają facetów w błąd. Facet myśli, że po ślubie wszystko się zmieni bo
          seks małżeński to dla "porządnej kobiety" zupełnie co innego.
          • janowa Re: Związek a oziębłość kobiety 26.05.04, 20:41
            No wlasnie, moze mniej hipokryzji ze strony panow "zalatwiloby sprawe"? Trudno
            miec dziewice i kocice w jednym... Chyba, ze sie ma duuuuze szczescie i
            dziewica, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, w noc poslubna przemieni
            sie w kocice.

            Zgadzam sie z Kobieta_Dojrzala. To sie nie zmienia na lepsze, wrecz przeciwnie.
            Dlatego uwazam za niebezpieczna bzdure dochowanie dziewictwa do slubu.

            Pozdrawiam,
            D.
            ---
            Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
            nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • kohanek Re: Związek a oziębłość kobiety 13.04.04, 04:44
      a moze najnormalniej jej na Tobie nie zalezy? Przeciez nie jest dzieckiem i wie
      ze facet ma swoje potrzeby. Ona NIC ze swojej strony nie robi by sytuacje
      poprawic. Nie jest to podejrzane?
    • mickey.mouse Re: Związek a oziębłość kobiety 13.04.04, 05:07
      Gdybys to jeszcze nieco krocej napisal. Obawiam sie ze niewiele osob
      przeczytalo caly tekst.

      Nie sadze aby foum moglo Ci pomoc. Nie tylko Ty masz tego typu problemy.
    • Gość: lia Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.ijk.hmt-hannover.de 14.05.04, 15:13
      czesc,
      ja mam prawie ze ten sam problem. z jednym wyjatkiem - to ja jestem t akobieta,
      ktora jakos dziwnie traci ochote. jetesmy razem od 1,5 roku, wspolzyjemy od
      roku. od samego poczatku srednio sie ukladalo, jak juz jest lepiej (jezeli
      chodzi o sprawy czysto techniczne, bo ja bylam zupelnie niedoswiadczona) to cos
      z moim libido jest nie tak. i z namietnoscia miedzy nami. tylko, ze ja mojego
      narzeczonego kocham ponad wszystko i naprawde nie sadzze zebysmy kiedykolwiek
      mogli sie rozstac. i bardzo bym chciala nasz problem rozwiazac. mysle o wizycie
      u seksuologa. czy powinnismy sie udac do niego razem? a moze do psychologa? juz
      sama nie wiem...ale bardzo chce to zmienic. jezeli ktos z was wie jak
      ewentualnie sie z takimi problemami uporac,prosze o pomoc
      • Gość: obierzyna nie ma to jak odgrzewane kotlety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.04, 15:15
        wątek z grudnia ub.r.i juz mamy jakies urozmaicenie!
    • kobieta_po_przejsciach Re: Związek a oziębłość kobiety 14.05.04, 18:36
      strasznie dlugie te twoje teorie. mysle, ze przede wszystkim powinienes sie
      zdobyc na szczera rozmowe ze swoja dziewczyna, bo zaden medrzec forumowy nie
      siedzi w jej glowie i nie powie ci co ona mysli i czuje ;-)
      nie licz, ze problem sam zniknie, a juz tym bardziej po slubie. jakby nie bylo,
      seksualna czesc zwiazku jest bardzo wazna i jest warunkiem koniecznym, choc
      nie_dostatecznym dla jego powodzenia :-) nawet jesli rzecz jest tylko w malym
      libido prtnerki, nie zadnych zaburzeniach czy znudzeniu waszym dotychczasowym
      zyciem erotycznym, to moze byc przyslowiowy gwozdz do trumny dla waszego
      zwiazku :-(
    • Gość: vv Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.zgora.dialog.net.pl 23.05.04, 21:14
      Całkiem ciekawa dyskusja.
      • Gość: kuku Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.gabo.pl 23.05.04, 23:04
        ciekawe jak hisotria sie skonczyla
        ps.watpie zeby autor to przeczytal,ale dodamcos
        moze ona nie chce sie kochac bo nie ma orgazmu
        automatycznie wlacza sie jej mysl "po co mam sie kochac jesli i tak nie bede
        zaspokojona"
        calkiem mozliwe ze tak ma
    • woodley Re: Związek a oziębłość kobiety 23.05.04, 23:22
      Szkoda ,ze dopiero teraz trafilam na Twoj watek. napsiz czy cos sie zmienilo ?
      Jak Wam sie uklada. Ja mam za soba 8 letni zwiazek (to byl moj pierwszy ,a
      zaczal sie gdy mialam mniej niz 16 lat , skonczyl sie 4 miesiace temu :(:( )
      To co opisujesz to juz calkowity brak zainteresowania , chyba nawet nie tylko
      seksem. Ja tak mialam w moim bylym zwiazku , stracilam ochote na seks.A
      odnalazlam ja gdy zakochalam sie ponownie. Wiem,ze szczesliwy zwiazek bez seksu
      nie istnieje. Przynajmniej nie w moim przypadku.
      Ale jedno jest pewne , ze jestes super facetem i to ona powinna o Ciebie
      walczyc , bo chyba nawet nie wie jak bardzo ja kochasz.
      Napisz co tam u Was ,jesli jeszcze jestescie razem.
    • r2t21 odpowiadam... 24.05.04, 02:02
      jeszcze raz sorry za odgrzanie kotletów-jak to ktoś nazwał...
      otóż sytuacja nie zmieniła się nawet o milimetr. przez cały czas śledzę
      odpowiedzi Forumowiczów i dziękuję za nie. Wyciągam z nich pewną srednią, którą
      staram się przełożyć na swoją rzeczywistość. No i tak: uczucie bierze we mnie
      górę może i nad rozsądkiem, nie wiem. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sobie
      kogokolwiek innego w moim życiu. Rozmawiałem kilka razy (znowu) z Nią o tym i
      wniosków niestety żadnych. Lekarz i chemia-to tematy których nie warto
      poruszać. Co do mnie, jestem fair i nie dokonałem niczego czego należałoby
      żałować. bardzo mi ciężko z tym wszystkim, ale chyba na tyle się przyzwyczaiłem
      do tej sytuacji, że teraz jestem raczej nią (sytuacją) zmęczony i tracę chęć
      walki z tym co złe. jest mi oczywiście bardzo przykro, że to zdarza się akurat
      w moim życiu. ale uczucie to uczucie, przez tyle lat jest wciąż mocne, nie
      staram się nawet myśleć o hipotetycznej-innej osobie niż Ona.
      Czekam-może na cud? a może kiedyś po prostu stwierdzę, że mam dość tego padołu?
      nie wiem. nie potrafię się już znajdować-w czymkolwiek. to może brzmieć bez
      sensu,ale myślom o seksie dałem się zdominować. to okropna obsesja-wszędzie
      widzę seks. i tym bardziej mi przykro.
      prawdopodobnie malzenstwo niczego nie zmieni, ale mamy takie wlasnie plany,ze
      wezmiemy slub. licze, ze moze to przycementuje nasze pozycie
      (albo "zacementuje" mnie-jeszcze nie wiem).
      pojawilo sie w odpowiedziach wiele watpliwosci co do tego,czy ona zywi do mnie
      podobne uczucie co ja do niej.tego nigdy nikt pewien byc nie moze, ale ja
      rozumiem to w ten sposob, ze skoro przez ponad 8 lat nie odeszla ode mnie dla
      innego faceta,skoro potrafi w srodku nocy obudzic mnie i powiedziec mi ze mnie
      kocha to moze nie jest az tak zle jak niektorzy sugeruja? ja patrze przez
      pryzmat obecnego swiata,wartosci ktore teraz maja znaczenie dla zycia ludzi.i
      ciesze sie, ze jestesmy razem tyle lat.to dla mnie najwazniejsze.
      a poniewaz zycie to ciagla walka, to walcze dalej...kocham moja partnerke
      pomimo ze niektore fakty rozwalaja moja psyche. bede z nia, dopoki wystarczy mi
      nadziei. mam nadzieje, ze moze kiedys doceni moje starania i zrozumie rowniez
      mnie.
      zreszta, nie bede wiecej kwekal. pewnie niektory pomysla, ze jestem mieczakiem
      czy jak to sie dzis mowi. nie o to mi w tym watku chodzi. moze w koncu odnajde
      ten najbardziej zloty srodek z wasza na tym forum pomoca..
      piszcie, jesli moglibyscie mi jeszcze doradzic. pozdrawiam
      • introwertyczka Re: odpowiadam... 24.05.04, 03:56
        juz niektorzy wczesniej to pisali, ale napisze jeszcze raz
        bardzo goraco Cie zachecam do wizyty u seksuologa lub psychoterapeuty
        to czesto naprawde fajni sensowni ludzie, ktorzy bardzo duzo rozumieja i na
        ogol potrafia pomoc
        skoro nie jestescie w stanie sami sobie z tym poradzic, sprobuj poszukac
        fachowej pomocy
        nawet jesli partnerka nie chce, zawsze mozesz isc sam - zreszta moim zdaniem to
        glownie Ty masz w tej sytuacji problem i sie meczysz
        naprawde zrob cos zanim glupie mysli do reszty zatruja Ci zycie
        aha piszesz cos o swojej obsesji seksualnej i fantazjach, ktorych nie
        powinienes miec - wg mnie to zadna obsesja tylko naturalna reakcja spragnionego
        seksu mezczyzny, nie powinienes miec z tego powodu poczucia winy
        pozdrawiam Cie serdecznie i zycze zmian na lepsze :)
        • Gość: GGGGość Re: introwertyczka -odpowiadam... IP: *.dozamel.ssk.pl / *.ssk.pl 24.05.04, 10:29
          czy taka wizyta u seksuologa jest prosta. Masz jakieś informacje, znasz kogoś
          kto korzystał. Trudno tak obcej osobie powierzyć swój problem piszę, bo mam
          podobny problem. Czy bywa skuteczna?
          • introwertyczka Re: introwertyczka -odpowiadam... 24.05.04, 14:17
            znam kogos kto korzystal; na poczatku moze sie wydawac trudne opowiadac obcej
            osobie o takich problemach, ale warto sie przelamac, z czasem jest coraz latwiej

            seksuolodzy sa przyzwyczajeni do prowadzenia takich rozmow i do tego, ze ktos
            moze byc skrepowany - na ogol umieja przelamywac to skrepowanie

            nie moge zagwarantowac, czy jedna wizyta pomoze - czasami moze pomoc, a czasami
            moze byc potrzebna nieco dluzsza terapia

            warto wybrac kogos kto od pierwszej chwili wzbudzi nasze zaufanie i sympatie

            naprawde nie bojcie sie - zawsze warto sprobowac cos zrobic; moze to odmienic
            wasze zycie(seksualne) jedynie na lepsze

            seksuolodzy nie gryza a opisywany problem wydaje mi sie dosc typowy i z gatunku
            tych lzejszego kalibru (o ile mozna to tak wartosciowac) wiec tym bardziej nie
            ma sie czego wstydzic
            • Gość: GGGGość Re: introwertyczka -odpowiadam... IP: *.lodz.mm.pl 25.05.04, 01:42
              ale w poradni potrzebne na pewno skierowanie. A prywatnie skąd mam wiedzieć
              jaka to osoba ten seksuolog. Jak wybrał, lub wybrała go znana ci osoba. Czy to
              był mężczyzna, poszedł sam, czy właśnie z partnerką -jeśli był mężczyzną?

              Pozdr.
              • introwertyczka Re: introwertyczka -odpowiadam... 25.05.04, 01:49
                Moze sprobuj wejsc na forum zdrowie lub forum regionalne i zapytac o godnego
                polecenia seksuologa w Twoim miescie.
                Na pierwsza wizyte mozesz isc sam, ale jesli partnerka tez wyraza ochote
                rozwiazania problemu i nie ma wielkich oporow, to moze lepiej od razu razem.
                Jesli seksuolog uzna to za potrzebne to najwyzej porozmawia z kazdym z Was na
                osobnosci.
                Znana mi osoba poszla do seksuologa poleconego przez zaprzyjaznionego lekarza.
                Jesli jeszcze masz jakies pytania, chetnie odpowiem.
                • Gość: GGGGość Re: introwertyczka -odpowiadam... IP: *.lodz.mm.pl 25.05.04, 02:07
                  Dzięki jesli jeszcze mogła byś podpowiedzieć jak namówic do takiej wizyty
                  partnerkę, bo problem jak u autora wątu. Ona unika rozmów nawet sam kiedyś
                  wspomniałem o takiej mozliwości, ale reakcja niechetna.
                  • introwertyczka Re: introwertyczka -odpowiadam... 25.05.04, 02:15
                    moze idz sam i zapytaj o to specjaliste - a potem powiesz jej ze byles i ze
                    bylo w porzadku (bo na pewno bedzie) i moze to ja jakos zacheci zeby nastepnym
                    razem poszla z Toba
                    i jeszcze mysle ze czasami kobiety nie zdaja sobie sprawy z tego, jak duzy to
                    moze byc problem dla faceta - moze nalezaloby pokazac jej np. post zaczynajacy
                    ten watek; moze taka terapia wstrzasowa cos jej uswiadomi, bo tak naprawde to
                    nikt nie chce zeby ukochana osoba az tak sie meczyla
                    dodam od siebie ze bylam kiedys w takiej sytuacji, ze przez dluzszy czas
                    kompletnie nie mialam ochoty na wspolzycie i powiedzialam o tym partnerowi ale
                    w ogole nie przyszlo mi do glowy ze dla faceta to mozew byc taki wielki
                    problem, dopiero jak napisalam ten post (dla mojego na szczescie nie byl)
                    aha w sytuacji kiedy kobieta nie ma ochoty chyba nie ma sensu zeby zmuszala sie
                    do stosunku dla Ciebie bo to ja calkiem zniecheci - lepiej wtedy moze poprosic,
                    zeby zaspokoila Cie recznie lub oralnie (ja w tych okresach tak wolalam a nie
                    chcialam stosunku)
                    pozdrawiam
                    • introwertyczka Re: introwertyczka -odpowiadam... 25.05.04, 02:16
                      mialo byc oczywiscie:

                      dopiero jak przeczytalam ten post
                      • Gość: GGGGość Re: introwertyczka -odpowiadam...-DORADŹ !!! IP: *.lodz.mm.pl 25.05.04, 23:21

                        Dziękuję za pomoc. Dziś pokazałem swojej wybrance posty, w tym te z rozmowy z
                        tobą i z twoimi radami. Powiedziała, że zastanowi się nad propozycją
                        odwiedzenia, wspólnie seksuologa. Niestety nie jest to jeszcze ostateczna
                        decyzja, mam dać jej kilka dni do namysłu. Czy uważasz, że powinienem teraz
                        konsekwentnie przypominać o sprawie, naciskać?

                        Pozdr.
                        • introwertyczka Re: introwertyczka -odpowiadam...-DORADŹ !!! 26.05.04, 00:34
                          Fajnie ze o tym porozmawialiscie - to pierwszy krok do zmiany sytuacji.
                          Ja na Twoim miejscu nie wracałabym do tematu przez kilka dni i nie wierciła jej
                          dziury w brzuchu tylko troche poczekala.
                          A jesli ona w ciagu tych kilku dni nie wroci do tematu, to mozesz zapytac, czy
                          podjela jakas decyzje.
                          Pozdrawiam!
      • Gość: GUCIA Re: odpowiadam...doradzam IP: *.sympatico.ca 26.05.04, 01:28
        NIE LICZ NA CUD ALBO POWALCZYCIE RAZEM I SIE POPRAWI (BEDZIE BRALA EXTRA
        HORMONY, PIGULY) ALBO SIE WASZ ZWIAZEK ROZLECI.
        a pomysl co bedzie za 15 lat ona meno i gora lodowa a ty ciagle bys chcial
        wiecej, nikt tego nie wytrzymal i ty tez nie wytrzymasz, a problemy z prostata
        murowane na starosc wiec chodzenie na bok to juz nie przyjemnosc to obowiazek.
        mniej bolesne bedzie rozejscie sie i do tego tez kiedys dojrzejesz o ile ona
        sie nie podciagnie (te sprawy u obu stron sa piorunsko trudne do przelamania)
        Kup DHEA i dawaj jej po cichu w potrawach ale najpierw niech zbada poziom
        testo, to on jest odpowiedialny za libido jezeli jest niski nic nie mow tylko
        podrzucaj DHEA powinno pomoc, dostaniesz to wszedzie bez recepty. Jezeli
        zaczniesz chodzic na boki to zwiazek sie sam rozleci, wiec wybieraj sam.
    • tygrysica_krakow Re: Związek a oziębłość kobiety 25.05.04, 09:12
      Miałam kiedyś podobnie jak twoja kobieta- tzn przeżyłam okres oziębłości.
      Wynikało to u mnie z braku akceptacji własnego ciała związanej z przytyciem.
      Mój facet robił mi wtedy straszne jazdy i atakował na każdym kroku. Czasem
      domagał się seksu prawie siłą. Związek się rozpadł. Teraz mam nowego faceta
      relacje intymne buduję od nowa i jest dobrze - nawet bardzo dobrze . Trzeba
      nauczyć sie o tym rozmawiać.
      • Gość: Gomory Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.zacheta.net 26.05.04, 19:39
        Kazdy nowy zwiazek to nowa dawka doznan. NOWYCH. Wiec trudno sie dziwic ze w
        nowym zwiazku wszystko przez pierwsze lata jest super - hiper fajnie.
        Aczkolwiek rada:

        > Trzeba nauczyć sie o tym rozmawiać.

        Jest jak najbardziej na miejscu.
    • Gość: claudel Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.citicorp.com 25.05.04, 16:43
      Głupi jesteś, ruchaj na boku i tyle, jak Ci dziewczyna nie chce dawać.
      Co to związek mnichów? Dla mnie jesteś w pełni usprawiedlwiony, jestem kobieta -
      daje Ci rozgrzeszenie i krzyżyk na drogę. Człowieku, wiesz, ile jest
      zdesperowanych, niezaspokojonych kobiet około 30-tki? Twoja potencja się
      marnuje.

    • Gość: Portia Re: Związek a oziębłość kobiety IP: *.vline.pl / 217.76.112.* 26.05.04, 23:09
      tak czytam i czytam..
      mam pare spostrzezen
      po pierwsze mam problem podobny
      jestem z facetem 4 lata i od 2.5 nie robimy TEGO. i to w 100% z mojej winy. po
      prostu stracilam ochote. i juz.
      nie bedu tu omawiac zawiłości calej naszej sytacji. to ze nadal jestesmy razem
      mowi samo za siebie: a mianowicie ciagle mamy nadzieje ze cos sie zmieni, i
      chyba juz troche przywyklismy...
      ale nie o tym chcialam..
      podejrzewam ze u mnie zaczelo sie to przez tabletki. no wiadomo zle dobrane
      przez lekarzy ktorych tak naprawde nic nie obchodzi. jeden prywatny lekarz
      zainkasowal 90 zl za wizyte po czym oznajmil mi ze powinnam zajsc w ciaze to
      moje problemy sie skoncza.... bez komentarza
      zmiana tabletek chyba z 10 razy ( za kazdym razem przez lekarza), badania
      hormonalne, i wszelakie
      i nadal nic
      nadal zle sie czuje i nadal nie mam ochoty na sex
      a teraz o terapii u seksuologa
      tą tez zaliczylismy
      i?
      zostalismy potraktowani z duza dawka ...humoru
      ale w zlym tego slowa znaczeniu. nic nam to nie pomoglo. wrecz przeciwnie
      poczulam sie winna ze mam w ogole taki problem. ze smiem sie z czym takim
      pojawic. i nie myslcie ze poprzestalismy na tym. seksuologow zmienialismy ze 3
      razy.
      mysle ze na taki problem nie ma rozwiazania. trzeba sie nauczyc z tym zyc.
      moj chlopak po takim czsie tez sie znieczulił. nie pyta nie prosi. jak mam
      jakis nagly napad i ja mam ochote to on sie wykreca.
      zreszta jak pomysle teraz to sex kojarzy mi sie z bolem ( nie mam zadnych
      sluzów- moze brak podniecenia, moze checi, moze hustawka hormonalna), udawaniem
      (orgazm mialam moze ze 3 razy w zyciu - i to nie z winy mojego mezczyzny ktory
      naprawde sie staral-moze za bardzo??), i generalnie z duzym klopotem( bo to
      czlowiek sie spoci, potem wszystko wyplywa wiec trzeba to jakos "załatwic'). no
      moglabym wymieniac godzinami....
      podsumowujac mysle ze terapia grupowa, seksuolog indywidualny czy sokolwiek
      innego nie pomoze.albo to zaakceptujecie i sytuacja zmieni sie- bo przestanie
      byc to dla was problemem, albo musicie sie rozstac.
      koniec
    • limonie Re: Związek a oziębłość kobiety 27.05.04, 12:18
      Witam
      Też czytam i czytam..i współczuje Ci...zastanawia mnie dlaczego ona - twoja
      dziewczyna unika pewnych tematow. Nie sadze by ozieblosc mozna do konca
      tlumaczyc brakiem orgazmu...jesli seks jest urozmaicony..nie jest"mega" powazny
      tylko z dodatkiem smiechu i milosci..to czy jest orgazm czy go nie ma..uwazam
      ze jest spelnienie, i nie jest to seks gorszy. Po drugie nasuwa mi sie mysl,
      czy ona przypadkiem Cie jednak nie zdradzila, i dlatego nie potrafi byc juz z
      Toba. Hmm..ktos na forum dobrze powiedzial...sprobuj nie wypelniac calego jej
      czasu soba...daj troche oddechu..zeby zatesknila za Toba..i poczekaj co bedzie.
      A malzenstwo? malzenstwo niczego nie zmieni, taka jest prawda i jesli stan
      rzeczy sie nie zmieni radziłabym poszukac kogos innego...bo bedziecie cierpiec
      oboje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka