Majak w Piotrcovii

IP: *.piotrkow.leased-e.ids.pl 06.01.03, 21:54
Jarosław Bińczyk, Bartłomiej Derdzikowski: Był Pan najlepszym piłkarzem w
Polsce, grał w reprezentacji, z Widzewem zdobywał mistrzostwo Polski. Czy gra
w II lidze nie będzie dla Pana degradacją?

Sławomir Majak: Takie samo pytanie można zadać trenerowi Franciszkowi
Smudzie, który powiedział, że żadnej pracy nie należy się wstydzić. W życiu
piłkarza przychodzi taki okres, że dostaje propozycje z II ligi, a nie z
ekstraklasy, czy np. z Bundesligi. Przyszedłem do Piotrcovii, by sobie pomóc.
Miałem ostatnio przerwę w grze po Cyprze. Odpocząłem od piłki i teraz mam
szansę do niej wrócić pod okiem Smudy. Drużyna, którą kieruje pan Antoni
Ptak, ma szansę awansu do I ligi. Tylko to mnie interesuje.

W Piotrcovii pracują trenerzy, z którymi współpracował Pan już w przeszłości.

- Z Włodzimierzem Tylakiem spotkałem w Igloopolu Dębica, gdzie odnosiliśmy
sukcesy. Ze Smudą zdobyliśmy mistrzostwo Polski i graliśmy w Lidze Mistrzów.
Jestem pewien, że w następnej rundzie czeka nas ciekawa i miła współpraca.

Czy fakt, że trenerem Piotrcovii będzie Smuda miała wpływ na Pana decyzję o
przejściu do tego klubu?

- Kiedy rozmawiałem z panem Ptakiem o mojej grze w Piotrcovii, padła
sugestia, że trenerem będzie właśnie Smuda. To miało dla mnie duże znaczenie,
podobnie jak fakt, że w klubie jest Włodzimierz Tylak. O mojej decyzji
zadecydowało jednak to, że będę miał blisko do domu. Pochodzę z tego regionu
i nareszcie spędzę więcej czasu z rodziną, bo dotychczas rozstawaliśmy się na
dwa, trzy miesiące.

Na Cyprze nie zrobił Pan furory...

- Zdobyliśmy mistrzostwo i puchar Cypru, awansowaliśmy do pucharu UEFA
eliminując Iraklis Saloniki. Sukcesy zatem były. Wszystko co dobre skończyło
się, kiedy klub zaczął przeżywać ogromne kłopoty finansowe. Nie dostawaliśmy
pensji i premii. Piłkarze musieli płacić za mieszkania i samochody z własnej
kieszeni. To zadecydowało, że działacze zdecydowali się zmniejszyć koszty i
pożegnali się z zawodnikami, którzy zarabiają najwięcej. Pieniądze, które są
nam winni i tak będą musieli nam oddać, ale teraz mają na to więcej czasu.
Prawda jest taka, że z pensji najdroższych graczy mogą teraz utrzymać całą
drużynę.

Jak formalnie wygląda Pana sytuacja?

- Klub zrezygnował ze mnie pod koniec października i teraz pozostała kwestia
odzyskania mojego certyfikatu z Cypru. Wiem, że Piotrcovia złożyła taki
wniosek do PZPN. Na Balu Mistrzów Sportu rozmawiałem z sekretarzem generalnym
związku Zdzisławem Kręciną, który obiecał, że osobiście zajmie się tą sprawą.
Mam zatem nadzieję, że sprawa certyfikatu szybko się rozwiąże.

Ostatnio nie ukrywał Pan, że chce jeszcze wyjechać do zagranicznego klubu. Na
jak długo związał Pan się zatem z Piotrcovią?

- Kontrakt będzie obowiązywał do czerwca. Jeśli awansujemy do ekstraklasy, to
pewnie nie wybiorę się już nigdzie indziej.

Jeszcze bliżej do domu miałby Pan z RKS Radomsko. Dlaczego nie będzie Pan
grał w tym klubie?

- Przez miesiąc trenowałem w Radomsku. Spędziłem tam bardzo miły okres, za
który dziękuję trenerowi Andrzejowi Kretkowi i piłkarzom. Nie zagram w RKS,
bo zadecydowały o tym sprawy finansowe. Z klubu odszedł mój przyjaciel
Tadeusz Dąbrowski. To jedyna osoba, która mogłaby mnie namówić do gry w
Radomsku. W Piotrcovii sytuacja finansowa jest ustabilizowana, a to jest
bardzo ważne dla mojej rodziny. Jestem piłkarzem i utrzymuję się z gry.

Co wie Pan o polskiej II lidze?

- Kiedyś w niej grałem, tyle że kilkanaście lat temu. Nie ukrywam, że będzie
to dla mnie pewna nowość, bo rozegrałem prawie dwieście spotkań w
ekstraklasie, przez cztery lata występowałem w Bundeslidze, a później na
Cyprze. Gwarancją tego, że będzie mi się dobrze grało w Piotrcovii, są jednak
dla mnie panowie Smuda i Tylak.
    • Gość: colo Re: Majak w Piotrcovii IP: 195.117.14.* 07.01.03, 08:23
      Ho, ho... Taki piłkarz u nas. Oj zapowiedzi są arcyciekawe! Chyba ta
      ekstraklasa będzie w Piotrkowie, chyba że się Ptakowi i Czesnemu odwidzi...
Pełna wersja