stanislaw2007
27.08.08, 00:57
Operacja odbyła się zgodnie z regułą tzn. przygotowanie pacjenta do operacji,
potem tzw.głupi Jasio i wycieczka na blok operacyjny. Ponieważ byłem osłabiony
oczywiście postanowiłem spać , nastawiony byłem do operacji pozytywnie. Gdy
byłem już na bloku leżałem spokojnie i czułem jak mi podają przez tzw.wkłucie
kolejną porcję leków w celu uśpienia - czyli zniesienia stanu świadomości.
Było mi zimno i słyszałem wszystko co działo się na sali operacyjnej. Oczu nie
otwierałem. W pewnej chwili - straciłem poczucie czasu, ale gdy chirurg zaczął
mnie kroić, odczułem dość silny ból. Wpierw pomyślałem wytrzymam to, ale ból
narastał. A tu już wnętrzności na wierzchu. W końcu nie wytrzymałem i mówię -
boli, panie doktorze, boli. Na bloku zrobiło się cicho, cztery czy pięć głosów
zamarło. Nie czuję żadnych dalszych prac na moich wnętrznościach. Po chwili
chirurg mówi do mnie: Panie Z., to Pan nie śpi? Odpowiadam: - Nie i wszystko
mnie boli. Chirurg do anestezjologa: - kur.. ile podano? Ten odpowiada.
Zamieszanie, czuję w żyłach kolejną dawkę leku bym spał. Chirurg ponownie
pyta: Śpi Pan? Ja odpowiadam: Nie. Jakaś kobieta nie wytrzymała i po tym
pytaniu w śmiech. Kolejna dawka - chirurg pyta, ja odpowiadam. Słyszę - ćpun
jakiś czy co? Potem film mi się urywa. Budzę się ponownie na sali - pyta się
chirurg: jak tam , boli coś pana? Odpowiadam: Nie. Jak Pan może, niech Pan
śpi. Zasypiam. Budzę się na sali, obok stoi ordynator. Chirurg, który operował
, rodzina. Ordynator mówi: Panie Z., jak tam, boli coś? Odpowiadam: Nie.
Ogląda mnie i mówi: Panie Z., ale nas Pan wystraszył! Dostał Pan taką dawkę,
że 7 mocnych mężczyzn by spało jak niemowlaki, a Pan wcale nie reagował.
Odpowiadam, że już po jednym piwie zasypiam, a prochów to w życiu na oczy nie
widziałem. Śmiech na sali. Chirurg pyta: Co Pan pamięta? Ja odpowiadam:
Wszystko, nawet rozmiar biustu tej kobiety, co mu podawała narzędzia i jej
zapach. Kolejny śmiech na sali.
Polecam nasz szpital.