fagasy-z-naszej-klasy
26.10.08, 13:09
1. Impreza, zorganizowana już po raz 11-ty, to przedsięwzięcie realizowane
przez prywatną firmę i bazujące na prywatnych sponsorach. Dlatego właściwie
nie powinniśmy mieć pretensji, jeżeli kapituła konkursowa nagrodzi np. psa
pana Stachaczyka. Ale na jakichś zdroworozsądkowych regułach taki konkurs -
mimo -wszystko - powinien się opierać. A z tym jest różnie!
O ile tylko przyklasnąć można takim wyborom, jak w przypadku ojca Gracjana czy
pani Fałek, to w tym roku doszło do totalnego nieporozumienia!
Laureatem został dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury. Trudno o większy
nonsens! Przecież wykonuje on swoją pracę, dostaje za nią całkiem przyzwoite w
piotrkowskich warunkach uposażenie i tyle. Cóż z tego, że za czasu jego
dyrektorowania poddano obiekt generalnemu remontowi? Przecież po to właśnie
jest on tam dyrektorem, żeby to robił. Pieniądze były przecież zabezpieczone
przez miasto! Tak samo taki remont by przebiegł za jego poprzednika czy za,
dajmy na to, pana Wacka, choćby ten przynajmniej ukończył technikum budowlane.
Jeżeli już trzeba było dostrzec jakieś nadzwyczajne działania dyrektora w tym
zakresie (ale nic takiego przecież nie miało miejsca!)to ewentualnie
przełożony (prezydent miasta) mógł nagrodzić dyrektora po linii służbowej
premią uznaniową. Powtarzam - ewentualnie. I nic więcej.
Co innego ojciec Gracjan. On w wolnym od zajęć czasie zrobił coś, do czego w
ogóle nie był zobowiązany i czego po prostu ktoś inny na jego miejscu wcale
nie musiałby robić: zorganizował oratorium, swego rodzaju świetlicę dla
wałęsających się dzieciaków z rodzin patologicznych. I to jest dokonanie! To
jest osiągnięcie, warte docenienia.
Podobnie pani Fałek - wcale nie musi użerać się i ganiać w sprawie bezdomnych
zwierząt! Czyni dobro, którego czynić nie musi! Dlatego i jej należało się
uznanie.
Nagrodzenie urzędnika za wykonanie swych obowiązków to jest totalna
kompromitacja w tym roku.
Wysunięcie do Piotrusia dyrektorki Miejskiej Biblioteki Publicznej jest
również paranoją. Z tych samych powodów. Cóż z tego, że stara się ona o
wybudowanie nowej siedziby dla biblioteki?! Przecież to normalne. Że to ona
właśnie się stara? A któż by miał się starać?
Jest casus dyrektora szpitala Konieczki, który otrzymał jednego z pierwszych
Piotrów. Za to, że ma sowicie opłacany kontrakt i kieruje szpitalem?! W
dodatku, wtedy miał kilkaset pozwów pracowników przeciwko sobie do sądu o
wypłatę zaległych wynagrodzeń. Czy ten przypadek niczego Was nie nauczył?
2. Żenadą było znowu, już nie pierwszy raz, że zabrakło miejsc siedzących dla
gości. Część publiki, w tym starsze osoby, całość gali musiały stać! Co za
problem wydać tyle zaproszeń, ile jest miejsc?! Gafa najwyższego lotu!
3. No i zupełnie już zawstydzająca sprawa: bankiet na parterze! Tu także uwaga
do organizatora: kubatura pomieszczeń z zastawionymi stołami zbyt szczupła w
stosunku do liczby gości. Ale najwięcej pretensji do samych gości trzeba mieć.
Identycznie, jak w latach poprzednich, przy czym zjawisko to narasta: ci
ludzie tak się do tego żarcia i chlania cisnęli, jakby nic nie jedli z
tydzień. Zupełny brak manier i jakiejkolwiek kultury. Szacuję, że grubo ponad
połowa tak zachowujących się zaproszonych, to - niestety - inteligencja
pierwszego pokolenia! Jak zwierzęta się zachowywali, żeby tylko docisnąć się,
wepchać i nałożyć na talerzyk! Pod ziemię ze wstydu się tylko zapaść!
4. Panie Tomaszu! Absolutną rewelacją był natomiast recital Anity Lipnickiej i
Johna Portera. Wprawdzie tak grają i śpiewają w co drugim klubie w USA, ale
jak na nasze warunki (piotrkowskie, polskie), był to występ z najwyższej półki
artystycznej.
Kabaret zaś, mimo Pana pełnych nadziei pochwał, powinien jeszcze baaaardzo
dużo popracować nad swoim programem i wykonawstwem, zanim został zaproszony do
gali. Pokazali coś zupełnie bezsensownego, co przejdzie w ogóle niezauważonym.
Mimo wszystko, dobrze, że robi Pan to, co robi i że jeszcze nadal się panu chce!