Dodaj do ulubionych

Łowickie Forum Humorum ....

IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 10:38
Założyłem ten łowicki humorystyczny wątek, DOstaję codziennie duze ilosci
kawałów , obrazków itd . Niektóre mnie smieszą niektóre są niesmaczne ,
Ocenicie sami . Na poczatek satyra na współczesną " modę " jka najlepszego
dotarcia do klienta ;-))))


> * Temat: Sklep ...
> *
> * "Szedl facet ulica i zobaczyl nowy sklep. Mysli sobie -
wpadne. Wita go
> * mily,
> * usmiechniety sprzedawca:
> * - Dzien dobry, w czym mozemy panu pomóc, co chcialby pan
kupic?
> * Facet sie zastanowil i mówi:
> * - Rekawiczki.
> * - To prosze podejsc do tamtego dzialu.
> * Facet idzie do wskazanego dzialu i mówi:
> * - Potrzebuje rekawiczki.
> * - Zimowe czy letnie?
> * - Zimowe.
> * - To prosze przejsc do nastepnego dzialu.
> * Facet poszedl:
> * - Dzien dobry, potrzebuje zimowe rekawiczki.
> * - Skórzane czy nie?
> * - Skórzane.
> * - To prosze podejsc do dzialu nastepnego.
> * Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
> * - Chce kupic zimowe, skórzane rekawiczki.
> * - Z klamerka czy bez?
> * - Z klamerka.
> * - Prosze podejsc do nastepnego stoiska.
> * Facet juz wkurzony, ale idzie nic nie mówiac:
> * - Potrzebuje rekawiczki, zimowe, skórzane, z klamerka.
> * - Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
> * - Na rzepy.
> * - Zapraszam do dzialu naprzeciwko.
> * Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
> * - Prosze przestac nade mna sie znecac, dajcie mi rekawiczki
i pójde
> *sobie!
> * - Prosze pana, prosze nabrac cierpliwosci, chcemy panu
sprzedac
> *dokladnie
> * takie, jakie pan potrzebuje.
> * Facet idzie dalej:
> * - Prosze o rekawiczki zimowe, skórzane, z klamerka na rzepy.
> * - A jaki kolor?
> * Az tu nagle otwieraja sie drzwi do sklepu, wchodzi klient z
sedesem
> *swiezo
> * wyrwanym z podlogi, od którego odstaja kawalki glazury,
niesie go na
> * wyciagnietych rekach, podchodzi do lady i krzyczy:
> * - Taki mam sedes, taka glazure, dupe wam wczoraj pokazalem,
dajcie mi
> * papier toaletowy!
> *
>


pzdr
mian
Obserwuj wątek
    • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 12:19
      -lew zwolal zebraniw w dzungli-
      -niech wszystkie piekne zwierzeta siada po mojej lewej stronie,a madre po
      prawej zarzadzil-
      -na placu zakotlowalo sie i po chwili przed obliczem lwa zostala tylko zaba-
      -a ty co ? nie slyszysz ?
      -no przecież sie nie rozdwoje !
    • Gość: mian Otzrymane poranną pocztą ..... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 08:44
      Przyjechał Zorro wieczorem do kochanki na koniu. Podjechał pod
      wysoką kamienice, pod okno, zsiadł z konia i rzecze:
      -Słuchaj koń. Ja idę do kochanki na górę a ty tu stój pod
      oknem. Ona ma bardzo groźnego męża i jak on wróci to ja
      wyskoczę szybko przez okno na ciebie i uciekamy.
      No i poszedł Zorro na górę. Minęłą dłuższ chwila (jak łatwo się
      domyśleć Zorro nie próżnował w tym czasie). Nagle rozlega się
      pukanie do drzwi. No to Zorro panika - złapał swoje ciuchy i
      wyskoczył przez okno: Otwierają się drzwi. Głowę wychyla koń i
      mówi:
      -Zorro. Jak byś mnie szukał to jestem na ganku bo pada deszcz.
      ================================================================

      > Pewien Żyd galicyjski, bogacz małomiasteczkowy, mawiał:
      > - Od czasu do czasu odwiedzam lekarza - doktor też musi żyć!
      > Następnie z receptą udaję się do apteki - pigularz też musi
      żyć!
      > Potem wylewam lekarstwo do rynsztoka - ja też muszę żyć!
      >
      > -----
      >
      > Idzie sobie chłopak przez las i nagle słyszy glos:
      > - Hej człowieku!
      > Schylił się, myśląc, że to jakiś krasnoludek, tudzież inny
      elf. Szuka,
      > szuka, aż w końcu znalazł - żabę. Pyta się jej:
      > - A coś ty za jedna?
      > Żaba mu odpowiedziała:
      > - Jestem zaklętą księżniczką. Jeśli chcesz, to możesz mnie
      odczarować.
      > Wystarczy tylko, że mnie pocałujesz.
      > Nic nie odrzekł, tylko uśmiechnął się, podniósł żabę i
      schował do kieszeni.
      > Żabce języka w gębie zabrakło, ale w końcu ochłonęła i dalej
      kusiła z
      > kieszeni biednego chłopca:
      > - Jeśli mnie odczarujesz to... to... to będziesz mógł robić
      przez tydzień co
      > zechcesz!
      > Chłopak ponownie nic nie odrzekł. Wyjął tylko żabkę z
      kieszeni,
      > uśmiechnął się, schował i poszedł dalej. Żabka ochłonęła
      trochę po
      > pierwszym szoku. Po chwili znów odzywa się do niego w te
      słowa:
      > - Jeśli mnie odczarujesz, to będziesz mógł przez miesiąc
      robić ze mną co
      > zechcesz! - widać zdesperowana była biedaczka...
      > A biedne, kuszone chłopcze nic... Wyjął tylko żabę z kieszeni,
      > uśmiechnął się, schował i poszedł dalej. Żabka na to wzięła
      się na
      > odwagę (była wszak bardzo przyzwoita i dobrze wychowaną
      księżniczką) i
      > powiedziała:
      > - Jeśli mnie odczarujesz, to będziesz mógł przez rok robić ze
      mną co
      > zechcesz!
      > A chłopiec tylko wyjął ją z kieszeni, uśmiechnął się, schował
      i poszedł
      > dalej. Żabka już całkowicie zrozpaczona, bez nadziei na
      zdjęcie klątwy,
      > rozpłakała się pytając:
      > - Słuchaj... powiedz mi, czemu ty taki dziwny jesteś? Mógłbyś
      przez rok
      > robić ze mną co zechcesz, a ty nic...
      > Na to on wreszcie zareagował. Wyjął żabkę z kieszeni i
      odpowiedział:
      > - Widzisz malutka... Ja jestem informatykiem. Na co mi
      dziewczyna?
      > Zresztą co ja bym z nią robił? A taka gadająca żabka to fajna
      rzecz.
      > Koledzy będą zazdrościć.
      >
      >
      > Jak się macie ? - zażartował kierownik
      > Dobrze - zażartowali pracownicy
      >
      >



      ;-))
      • Gość: mysza Re: Otzrymane poranną pocztą ..... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 08:50
        ten watek to swietny pomysl na rozpoczecie dnia,przyda nam sie zwlaszcza
        podczas poniedzialkowych malych depresyjek :)))))))pooooozdrooooofffkiii.
    • Gość: :)) Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 17:20
      no co,każdy może się pomylić....-powiedział wielce zdegustowany i zawstydzony
      jeż,schodząc z drucianej szczoteczki :P
    • Gość: mian Nadeszło poranną pocztą ..... IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 19:09
      Mam nadzieję ze sie wczyta ;-)))0


      strony.wp.pl/wp/mian_lowicz/humor1.htm

      mian ;-))
      • Gość: mysza Re: Nadeszło poranną pocztą ..... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.08.02, 19:18
        Swietne jak dalej bede sie wloczyla po vampirzym watku to tak wlasnie skoncze
        tez bede perfekt tylko vampirzyca :)))))))
    • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 12:20
      Smieszne i niesmieszne ;-)))

      Pewna babka chciała się przypodobać mężowi, więc poszła dofryzjera i

      strzeliła sobie extra fryz. Przychodzi do domu, a mąż nic... Czyta gazetę,

      nawet nie zauważył żadnej zmiany. Na następny dzień myśli: "trzeba sobie

      zrobić porządny makijaż to na pewno zauważy". Tak też zrobiła. Przychodzi do

      domu a mąż nic. Facetka na trzeci dzień poszła kupić jakieś wdzianko, ale

      mąż nic dalej nie zauważył. Więc sobie myśli: "on mnie w ogóle nie zauważa.

      Jutro założę maskę przeciwgazową". Nazajutrz siedzą sobie przy obiadku. Mąż

      spogląda znad gazety, patrzy patrzy i mówi: - A coś ty sobie kurwa brwi

      ogoliła ?







      - Obudź się! No, słyszysz? Obudź się! - w środku nocy żona budzi męża.

      - Co się stało kochanie?

      - Nic się nie stało. Po prostu nie mogę zrozumieć, jak ty możesz spokojnie

      spać, mając tak niską pensję?!





      Z pamiętnika amerykańskiego żołnierza:

      Poniedziałek: Dzisiaj zaczynamy wspólne manewry w Polakami. Wieczorem

      pilismy z Polakami.

      Wtorek: Chyba dzisiaj umrę...

      Środa: Dzisiaj znowu piliśmy z Polakami.

      Czwartek: Szkoda, że nie umarłem we wtorek...





      Jakiś facet biegnie za jakąś babą i wali ją dechą po głowie. Inny gość,

      który to widział mówi do niego:

      - Co ty robisz?

      On odpowiada:

      - To moja teściowa!

      Tamten krzyczy:

      - No to kantem ją, kantem





      Spotyka się dwóch kumpli, jeden do drugiego,

      Wiesz, wczoraj łapiąc okazję, zatrzymała się laska eleganckim autem,

      wsiadłem, rozmawialiśmy. Nagle skręciła w leśną dróżkę, zatrzymała się,

      zdjęła majtki i mówi

      Teraz bierz co chcesz.

      I co wziałęś - mówi drugi

      Oczywiście że samochód.

      I bardzo dobrze, bo te majtki mogłyby być na Ciebie za małe.
    • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 14:57
      Stare znalazlem ale fajne ;-))

      > > Czym się różni blondynka od lodówki? - Do lodówki można
      > > jeszcze wsadzić jajka.
      > >
      > =================================================================
      > > Dlaczego kobiety mają mniejsze stopy niż mężczyźni? Sprawiła
      > to
      > > ewolucja, żeby mogły stać bliżej zlewozmywaka.
      > >
      > =================================================================
      > > Bawią się dwie blondynki klockami. Przyszła trzecia i
      > spuściła
      > > wodę.
      > >
      > =================================================================
      > > Pewnego dnia Jezus zwołał w niebie swoich apostołów, i
      > > powiedział: - Na ziemi źle się dzieje. Słyszałem o
      > > rozprzestrzeniającej się tam pladze narkomanii, musimy coś z
      > tym
      > > zrobić, lecz problem w tym, że niezbyt wiele o tym zjawisku
      > tak
      > > naprawdę tutaj wiemy. W związku z tym wysyłam was wszystkich z
      > > misją na ziemię: idźcie i zdobądźcie próbki różnych narkotyków.
      > > Kiedy to się wam uda, wróćcie tutaj do mnie i razem
      > przyjrzymy
      > > się z czym mamy do czynienia. Jak postanowił, tak się też
      > stało.
      > > Apostołowie udali się na ziemię i po jakim? czasie zaczęli
      > > powracać ze zdobytymi narkotykami.
      > > Puk, puk! - rozległo się u drzwi Jezusa. - Kto tam? - Święty
      > > Piotr. - Co przytargałeś - Marihuanę z Kolumbii. - Ok.
      > Wchodź. -
      > > Puk, puk! - Kto tam?
      > > - Święty Marek. - Co przytargałeś - Haszysz z Amsterdamu. -
      > Ok.
      > > Wchodź. - Puk, puk! - Kto tam? - Święty Paweł. - Co
      > > przytargałeś - Konopie z Indii.
      > > - Ok. Wchodź. - Puk, puk! - Kto tam? - Święty Łukasz. - Co
      > > przytargałeś - Opium z Indonezji. - Ok. Wchodź. - Puk, puk! -
      > > Kto tam? - Święty Krzysztof. - Co przytargałeś - LSD i trochę
      > > trawki z jakichś akademików w Europie. - Ok. Wchodź. I tak po
      > > pewnym czasie zebrał się już prawie cały komplet. - Puk, puk!
      > > Rozległo się raz jeszcze. - Kto tam? - Judasz. - Co
      > > przytargałeś - FBI!!! Łapska w górę, gębami do ściany i nie
      > > ruszać się!!!!
      > >
      > =================================================================
      > > Facet miał problem z przedwczesnym wytryskiem więc poszedł
      > do
      > > lekarza. Zapytał co ma zrobić, żeby problemu nie było. Lekarz
      > > mu poradził: - Jak już będziesz dochodził, to spróbuj się
      > jakoś
      > > wystraszyć. Więc facet tego samego dnia poszedł do sklepu i
      > > kupił sobie pistolet startowy (starter), który robi dużo huku
      > i
      > > potrafi nastraszyć jak cholera. Podniecony myślą wypróbowania
      > > nowego sposobu poleciał szybko do domu gdzie zastał żonę
      > > czekającą nago w łóżku. Zaczęli od pozycji 69 i facet
      > > momentalnie poczuł, że zaraz dojdzie, więc wystrzelił, żeby
      > się
      > > przestraszyć. Następnego dnia znów wybrał się do lekarza.
      > Lekarz
      > > pyta: - No i jak było? Facet na to: - Niezbyt fajnie.
      > > Kiedy wystrzeliłem, to żona zesrała mi się na twarz, odgryzła
      > > mi 5 cm penisa, a z szafy wyszedł sąsiad z rękami w górze...
      > >
      > =================================================================
      > > Sedzia do oskarzonej: - A wiec nie zaprzecza pani, ze
      > > zastrzelila meza podczas transmisji meczu pilkarskiego? - Nie,
      > > nie zaprzeczam. - A jakie byly jego ostatnie slowa? -
      > Strzelaj,
      > > kurwa, strzelaj!
      > >
      > =================================================================
      > > Wchodzi facet do sklepu zoologicznego, ogląda chomiki a po
      > > chwili pyta sprzedawcy: - Dlaczego wszystkie chomiki kosztują
      > > ok. 100 zl a ten ostatni 1000 zl? - Bo ten ostatni jest inny i
      > > najlepszy. - Na czym polega różnica?
      > > - On po prostu zajebiście ciągnie laskę, jak chce pan
      > > spróbować, zapraszam za parawan Po chwili facet wychodzi ze
      > > sklepu z uśmiechem na twarzy no i z chomikiem oczywiście.
      > > Wchodzi do domu, a żona się pyta: - I co, kupiłeś chomika? A
      > > mąż: - Tak, Naucz go gotować i wypierdalaj!
      > >
      > =================================================================
      > > Bezrobotny mechanik przyszedl do zoo i poprosil o posade.
      > > Dyrektor ogrodu bardzo sie ucieszyl. - Z nieba nam pan spadl.
      > > Wlasnie wczoraj zdechl goryl. A czym jest zoo bez goryla?
      > > Niczym! Mozemy panu dac jego skóre i bedzie pan odgrywal
      > wielka
      > > malpe. - No, nie wiem - powiedzial bezrobotny.
      > > - Ale to dziwna praca. - Jak pan chce, ale placimy zupelnie
      > > dobrze. Zje pan banana, potrzasnie krata i na tym koniec
      > > panskich wysilków - zachecal dyrektor. Bezrobotny postanowil
      > sie
      > > zgodzic. Zalozyl skóre goryla i wszedl do klatki. Jadl banany,
      > > bil sie wpiersi, porykiwal. W koncu tak się rozochocil, ze
      > > zaczal podskakiwac. Nagle podloga sie pod nim zalamala i
      > > pechowiec wyladowal w klatce z... lwami. Natychmiast przeszla
      > > mu ochota do zartów. Dopadl krat i zaczal krzyczec. - Ludzie,
      > > ratujcie! Pozra mnie lwy!
      > > Jestem czlowiekiem, a nie gorylem!!! Pomocy !!!! Na to do
      > > przerazonego mezczyzny podchodzi najwiekszy lew i mówi
      > > pólglosem: - Zamknij sie pierdolcu, bo wszyscy przez ciebie
      > > stracimy robote...
      > >
      • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 15:14
        Znalazlem u siebie w Outloku kopalnie dowcipów ;-)))


        > > Egzamin z medycyny z rozpoznawania narzadow. Na stole przed
        > egzaminatorami
        > > skrzynka z otworem na reke. W niej narzady do rozpoznawania.
        > Wchodzi
        > > pierwszy student, wklada reke, rozpoznaje nerke, wyjmuje ja,
        > dostaje 5,
        > > wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w koncu rozpoznaje
        > serce,
        > > wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie,
        > grzebie, nie moze nic
        > > rozpoznac, w koncu mowi:
        > > - Kielbasa!
        > > - Panie jaka kielbasa, czys pan zwariowal?!
        > > - No przeciez mowie, ze kielbasa.
        > > - Prosze wyjac.
        > > Student wyjmuje ze skrzynki kielbase. Zaklopotani
        > egzaminatorzy postanawiaja
        > > da mu w koncu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator
        > mowi do
        > > drugiego:
        > > - Panie docencie, czym mysmy wczoraj ta wodke zagryzali?!
        > >
        > >
        > > Egzamin z zoologii:
        > > - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazujac na
        > klatke, ktora jest
        > > przykryta tak, ze widac tylko nogi ptaka.
        > > - Nie wiem - mowi student.
        > > - Jak sie pan nazywa? - pyta profesor.
        > > Student podciaga nogawki.
        > > - Niech pan profesor sam zgadnie.
        > >
        > >
        > > A znacie to jak student poszedl do profesora i zdaje..
        > > Ze nic nie umial i profesor nie wiedzial jaka ocene mu dac,
        > bo nizszej juz
        > > nie bylo to wpisal temu gostkowi do indexu "Osiol", student
        > tak sie patrzy i
        > > mowi:
        > > - No dobrze panie prefesorze, podpis juz jest a gdzie ocena?
        > >
        > > Na egzaminie z logiki profesor slucha studenta i slucha.W
        > koncu, po jakiejs
        > > chwili kladzie sie na podlodze.
        > > - Wie pan, co ja robie ? - pyta studenta.
        > > - Nie.
        > > - Znizam sie do panskiego poziomu.
        > >
      • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 15:17
        Pewien bardzo oszczędny w słowach arystokrata zatrudnił nowego lokaja.
        Obejmując obowiązki sługa otrzymał od pana szczegółowe instrukcje:

        - Kiedy wołam "Kąpiel!", potrzebna mi woda, mydło, ręczniki, płaszcz kąpielowy,
        szlafrok, świeża bielizna, ubranie, herbata i gazeta. Kiedy wołam "śniadanie!",
        mam dostać kawę, mleko, cukier, jajka, szynkę, masło i gazetę, a krzesło trzeba
        przysunąć do kominka." Lokaj skinął głową na znak, że zrozumiał. Jeszcze tego
        samego wieczoru arystokracie robi się niedobrze i woła:

        - Lekarza!

        W stosunkowo niedługim czasie zdyszany lokaj wraca do swego pana i z dumą w
        głosie oświadcza:

        - Myślę, że będzie pan ze mnie zadowolony, milordzie. W przedsionku czeka już
        wybitny internista, chirurg, dentysta, ksiądz, notariusz i adwokat z dwoma
        świadkami. Na podjeździe stoi karawan, a w grobowcu rodzinnym czterech
        robotników wybiera ziemię pod trumnę!


        c.d.n. ;-)
      • Gość: main Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 15:20
        >
        > > > Profesor mówi do studenta:
        > > > - Nie zaliczę panu roku. Ani razu nie był pan na zajęciach.
        > > > - Niech da mi pan szansę!
        > > > - Przykro mi.
        > > > - A gdybym tak wszedł na ścianę, przespacerował się po niej
        > i zszedł
        > > spowrotem na ziemię, da mi pan 3?
        > > > - Co pan wygaduje, przecież to niemożliwe!!!
        > > > Jednak po dłgich namowach profesor zgadza się. Student, ku
        > ździwieniu
        > > profesora, wchodzi na ścianę i spaceruje po niej tak, jakby
        > chodził po
        > > ziemi. Profesor kiwa z niedowierzaniem głową, jednak
        > obietnicy zamierza
        > > dotrzymać i bierze do ręki indeks. Uczeń jednak mówi:
        > > > - A gdybym wszedł na sufit, zrobił na nim parę
        > fikołków, "spadając"
        > > spowrotem na sufit, dostanę 4?
        > > > Profesor nadal nie wierzy w możliwości studenta, jednak i
        > teraz dał się
        > > przekonać. Student zrobił co mówił, a profesor nadal mocno
        > ździwiony bierze
        > > się za wpisywanie oceny.
        > > > - A jeśli wejdę teraz na stół i obsiusiam pana, a pan
        > pozostanie mimo
        > > wszystko suchy, postawi mi pan piątkę?
        > > > Profesor jest już wyraźnie zaciekawiony wyczynami studenta,
        > więc się
        > > zgadza. Student wchodzi na stół, wyjmuje małego, po czym sika
        > na profesora.
        > > Jednak tym razem nic nadzwyczajnego się nie stało i profesor
        > jest cały
        > > mokry. Uczeń na to:
        > > > - Nooooo, niech zostanie czwórka.
        > >
        > >
      • Gość: mian Z popoludniowej poczty ;-))) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 15:23
        > Do sklepu optycznego wchodzi facet i zauwaza na jednej z
        polek
        > okulary za 2000 zl.
        > - Czyscie poglupieli? Co to za okulary, skoro az tyle
        kosztuja?
        > - To najnowszy wynalazek. Kazdy kto je nosi widzi innych
        jakby
        > nie mieli na sobie ubrania
        > - Niemozliwe! Chcialbym je przymierzyc.
        > Ekspedientka podaje okulary, facet zaklada je na nos i
        > rzeczywiscie, ekspedientka stojaca przed nim jest naga!
        > Zdejmuje okulary - ubrana, zaklada - naga!
        > - Biore je!
        > Wchodzi facet w swoich okularach do domu, patrzy: zona gola,
        > sasiad goly. Zdejmuje okulary - zona gola, sasiad goly.
        > - No nie! Jeszcze nie zdazylem dojsc do domu a juz sie
        > zepsuly...
        >
        >
        ================================================================
        > Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam.
        > Trzeba podać
        > bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak sie do niego
        > zwrócić-"Ty" czy
        > "Pan"? Autobus jest expresowy. Jesli mężczyzna nie wysiadł na
        > poprzednim
        > przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z
        > kwiatami -znaczy
        > do kobiety. Kwiaty, wiezie piekne, znaczy to, że i kobieta
        jest
        > piekna. W
        > naszej dzielnicy sa dwie piekne kobiety - moja zona i moja
        > kochanka. Do
        > mojej kochanki facet jechac nie moze, bo ja do niej jadę.
        > Znaczy, że jedzie
        > do mojej zony. Moja zona ma dwóch kochanków - Waldemara i
        > Piotra. Waldemar
        > jest teraz w delegacji...
        > -Panie Piotrze, mógłby mi pan skasowac bilet?
        >
        >
        ================================================================
        >
        > Policjant zatrzymuje samochód na autostradzie. Okno uchyla
        > roztrzęsiona blondynka. Stróż porządku jest zasadniczy i
        groźny:
        > - Co pani wyprawia? Jeździ pani od prawej do lewej krawędzi
        > jezdni jak pijana!
        > - Panie władzo, coś strasznego , tak się przeraziłam! Jadę
        > sobie spokojnie , aż tu nagle przede mną drzewo! No bałam się
        > potwornie, że w nie uderzę, więc skręciłam gwałtownie w
        prawo.
        > A tam kolejne drzewo na wprost! Więc skręciłam jeszcze
        mocniej
        > w lewo, a tam kolejne drzewo, więc znowu skręciłam, żeby nie
        > uderzyć.....
        > Policjant zagląda do samochodu i mówi:
        > - Spokojnie, prosze pani. To tylko choinka zapachowa.
        >
        >
        ================================================================
        > Sypialnia , ranek. Facet budzi się, nerwowo rozgląda dookoła,
        > patrzy ze zmarszczonym czołem w lustro.
        > W tym momencie z kuchni dobiega głos:
        > -Stefan! Śniadanie!
        > Facet uderza się w czoło, na twarzy pojawia się uśmiech
        > zrozumienia i znika napięcie.
        > -No własnie, Stefan.......
        >
        >
        ================================================================
        >
        > Blondynka siada Pinokiowi na nosie i krzyczy:
        > - Kłam, Pinokio, kłam!
        >
        >
        • Gość: mysza Re: Z popoludniowej poczty ;-))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 18:27
          wszystkie extra,ale Stefan przebil wszystko :)))))))))))
          • Gość: mian Re: Z popoludniowej poczty ;-))) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 14.08.02, 18:42
            tez tak mysle , choc prawde mówiac sam sie nieraz tak czuje ;-))))))))))

            mian
    • Gość: mian Z popołudniowej poczty ... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 15:31
      >
      Krotki przewodnik po rodzajach wladzy
      > --------------------------------------------------
      >
      > Feudalizm
      > Ty masz dwie krowy. Twoj pan zabiera wiekszosc mleka
      >
      > Faszystowski, Militarystyczny
      > Ty masz dwie krowy, Rzad zabiera krowy a ciebie wciela do
      wojska
      >
      > Faszystowski, Kleptokratyczny
      > Ty masz dwie krowy, Rzad zabiera obie, a ciebie
      rozstrzeliwuje.
      >
      > Nigeryjska demokracja
      > Ty masz dwie krowy. Rzad zabiera obie, ciebie rozstrzeliwuje,
      a krowy wysyla
      > do Szwajcarii
      >
      > Socjalizm
      > Ty masz dwie krowy. Rzad zabiera obie, a ciebie wynajmuje
      abys sie o nie
      > troszczyl, a potem sprzedaje tobie mleko.
      >
      > Komunizm utopijny
      > Ty masz dwie krowy. Twoi sasiedzi tobie przy nich pomagaja, a
      potem
      > dzielicie sie mlekiem.
      >
      > Komunizm leninowski
      > Ty masz dwie krowy. Ty musisz sie o nie troszczyc, ale rzad
      zabiera cale
      > mleko.
      >
      > Komunizm stalinowsko maoistowski
      > Ty masz dwie krowy. Rzad zabiera obie i dementuje, ze one
      kiedykolwiek
      > istnialy. Mleko jest zabronione.
      >
      > Utopijna demokracja
      > Ty masz dwie krowy. Twoi sasiedzi decyduja kto dostanie mleko.
      >
      > Demokracja reprezentatywna
      > Ty masz dwie krowy. Twoj sosiad wybiera osobe, ktora tobie
      powie kto
      > dostanie
      > mleko.
      >
      > Demokracja singapurska
      > Ty masz dwie krowy. Rzad kara ciebie za to trzymasz dwie
      niezarejstrowane
      > krowy w M2.
      >
      > Amerykanska demokracja
      > Politycy obiecuja tobie ze dostaniesz dwie krowy, jezeli ich
      wybierzesz.
      > Kiedy ich wybierzesz, oni uscila definicje kto sie
      kwalifikuje, takze tylko
      > waska grupa sponsorow kampanii moze sie zakwalifikowac.
      Obroncy zwierzat
      > wytaczaja sprawe przeciwko tobie, w imieniu krow za
      niedotrzymanie
      > kontraktu.
      > W miedzyczasie doplaty do mleka powoduja, ze jego cena
      zaczyna byc
      > astronomiczna, a ty zaczynasz pic Cole zamiast mleka.
      >
      > Brytyjska demokracja
      > Ty masz dwie krowy. Karmisz je baranimi muzdzkami, one
      szaleja. Rzad nic nie
      > robi.
      >
      > Europejska demokracja.
      > Ty masz dwie krowy. Najpierw rzad reguluje kiedy masz je
      karmic a kiedy
      > doic. Potem tobie placi abys ich nie doil. Pozniej zabiera
      obie krowy, jedna
      > zabija, a mleko z drugiej wylewa do scieku. Nastepnie wysyla
      tobie rozne
      > formy do wypelnienia abys wyliczyl sie z zaginietych krow.
      >
      > Lassez-Faire kapitalizm
      > Ty masz dwie krowy. Sprzedajesz jedna i kupujesz sobie byka.
      >
      > New World Order kapitalzm
      > TY masz dwie krowy. Miedzynarodowy koncern inwestuje w nie,
      kupuje mleko
      > bardzo tanio i eksportuje do innego kraju na
      przeprocesowanie. Ty musisz
      > kupowac jogort po inflacyjnych cenach poniewaz lobby
      mleczarskie i zwiazek
      > zawodowy pracownikow mleczarn wymusil na rzadzie wysokie cla
      ochronne.
      >
      > Kapitalizm w stylu Hong Kong.
      > Ty masz dwie krowy. Sprzedajesz trzy krowy do swojej firmy,
      uzywasz listow
      > kredytowych w banku otwartym przez twego szwagra, aby
      zamienic dlug na
      > udzial z powiazna wolna oferta aby otrzymac cztery krowy
      spowrotem, przez co
      > masz ulge podatkowa za to, ze trzymasz piec krow. Po czym
      prawa do mleka z
      > szesciu krow transferujesz poprzez panamskiego posrednika
      > do firmy na Szeszelach, ktorej wlascicielem jest
      wiekszosciowy cichy
      > udzialowiec, ktory sprzedaje prawa do mleka z siedmiu krow
      spowrotem do
      > twojej firmy.
      > Raport roczny wykazuje ze jestes wlacicielem osmiu krow, z
      opcja na jeszcze
      > jedna.
      > W miedzyczasie ty zabijasz obie krowy bo to bylo zle feng
      shui.
      >
      > Poprawnosc polityczna
      > Ty jestes zwiazany z ( koncepcja wlasnosci ktora jest symbolem
      > nietolerancyjnej przeszlosci, wojennych postaw,
      phallocentryzmu) dwoma
      > parzystnokopytnymi, w roznym wieku, ssakami o
      niesprecyzowanej plci.
      >
      > Arabia Saudyjska
      > Ty masz dwie krowy. Ignorujesz je poniewz uzywasz pieniedzy
      ze sprzedazy
      > ropy do kupowania dziewczyn porwanych w Londynie.
      >
      > Kontrkultura
      > Hej, stary sa jakby ...dwie krowy, musisz je miec jakbyc
      chcial mleko albo
      > cos takiego.
      >
      > Surrealistyczna demokracja
      > Ty masz dwie zyrafy. Rzad zobowiazuje ciebie abys bral lekcje
      gry na
      > harmonijce.
      >
      >
    • Gość: mian I jeszcze jeden kawał ;-))) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 15:39
      > Facet mial miec kontrole skarbowa, a jak kazdy troche krecil
      przy zeznaniach. Nie wiedzial jak sie ubrac na ta okazje,
      poszedl wiec po rade do znajomego doradcy podatkowego. Ten bez
      namyslu kazal mu sie ubrac jak ostatni kloszard, zeby inspektor
      wiedzial, ze faktycznie ma do czynienia z nedzarzem. Facet nie
      uwierzyl za bardzo i poszedl jeszcze do znajomego adwokata. Ten
      kazal mu sie ubrac jak najlepiej, zeby inspektor traktowal go
      powaznie. Strapiony, z metlikiem w glowie poszedl po rade do
      rabina. Ten wysluchal go spokojnie i mowi:
      > - Tak jak mowisz, przypomina mi sie pewna historia kobiety,
      ktora nie wiedziala jak sie ubrac na noc poslubna. Matka kazala
      jej wlozyc dluga, gruba koszule nocna, a kolezanka super
      seksowny komplecik...
      > - A co to ma wspolnego ze mna?! - pyta sie facet.
      > - Niewazne jak sie ubierzesz. I tak cie wydymaja



      ;-))
      mian
      • Gość: mysza Re: I jeszcze jeden kawał ;-))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.08.02, 19:31
        do Nowaka wczesnym rankiem dzwoni telefon.polprzytomny podnosi sluchawke i
        slyszy ponetny damski glos:-dzien dobry,czy pan zyczyl sobie budzenie na
        siodma?-tak zamawialem.......-odpowiada zaspanym glosem.-no to
        szybciutko,kochanienki,wstajemy,wstajemy,bo juz dziewiata.......
    • Gość: mian Z poczty łekchendowej ;-))) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 13:44
      > > ZASADY DLA KRYTYKUJĄCYCH
      > > 1. Krytykujemy wszystko oprócz siebie
      > > 2. Osobę krytykowaną krytykujemy wówczas kiedy nie ma jej w
      pobliżu
      > > 3. Poniżamy w oczach słuchaczy
      > > 4. Kiedy osoba krytykowana dowie się, że ją krytykowaliśmy,
      > > zaprzeczamy i winę zwalamy na jej przyjaciół
      > > 5. Osobie krytykowanej tłumaczymy, że robiliśmy to dla jej
      dobra
      > > 6. Kiedy osoba uprzednio krytykowana nam uwierzy
      przystępujemy do
      > > krytykowania jej przyjaciół
      > > 7. Jeżeli osoba uprzednio krytykowana zaproponuje nam
      pójście do
      > > kina, krytykujemy obejrzany film, kino oraz widzów.
      > > 8. W drodze do domu krytykujemy niepunktualność miejskiej
      komunikacji
      > > 9. W domu krytykujemy rozmiary mieszkania
      > > 10. Przed snem nie omieszkujemy skrytykować niewygodnego
      łóżka
      >
      • Gość: mysza Re: Z poczty łekchendowej ;-))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.08.02, 13:50
        i w ten sposob stajemy sie profesjonalnym krytykiem z czego przy dobrych
        ukladach mzemy osiagnac okreslone korzysci finansowe , niech zyje KRYTYKA :))
        pozdrawiam i znikam bo zawieszm sie bez przerwy a w ktoryms watku nawet czkawka
        wystapila.milego dnai i do wieczora :)))
    • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 13:07
      Dwóch fizyków wybrało się dla relaksu na spacer i rozmawiają:
      - Popatrz, czy zauważyłeś kąt spadania tego liścia? Założę się,
      że był to kąt wprost proporcjonalny do czasu dzielony przez
      kwadrat prostokątny objętości cząstki naładowanej dodatnio
      ujemnej.
      - Może masz rację. Ale czy uwzględniłeś dobowe amplitudy drgań,
      o kątach większych, niż cząsteczki kwantowe średnio prostokątne?
      - Uwzględniłem, jednak nie możesz zapomnieć, że kąty płaskie o
      masie kwantowe większej od 24.542635122368
      nie mają zdolności elektryzowania tak jak paramagnetyki
      niemagnetyczne, nie uważasz?
      - Ależ ten kąt ma zaledwie 24.542635122361 stopni. Nie spełnia
      zatem założeń pola grawitacyjnego.
      - Jednak, o ile pamiętam wyniki ostatniego doświadczenia, kąt
      współleżący nie ma takiego założenia jak kąt nieobojętny
      zasadowy.
      - Dlaczego ty zawsze musisz wspominać o swojej teorii
      bezwzględności? Przecież wiesz, że brakuje ci jeszcze
      założenia, które mógłbyś poprzeć tą tezą.
      - Och, nie kłóćmy się już. Zgadzam się z twoimi wywodami,
      jednak obiecaj mi uwzględnić zasadę współoddziaływania
      cząsteczek molekularnych.
      - Dobrze, niech ci będzie. Choć wiem, że moja poprzednia teoria
      neguje taką ewentualność.
      - Och, czuję się taki zrelaksowany. Jednak te wiosenne spacerki
      niesamowicie odprężają. Można zapomnieć o wszystkich
      bezsensownych rzeczach...
      • Gość: :))))))) Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 13:57
        :))))))))))) jeszcze :))))))))
        • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 14:13
          Jasne jak cos dostane m mam sporo obrazkow ale musz umiescic je na jakies
          stronie internetowej ;-))
    • Gość: mian Poczta humorzasta ;-)) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 28.08.02, 10:40
      Dziś poczta kawałowa obfita ;-)))))

      Inspekcja Sanepidu kontroluje wytwórnie wielkanocnych pasztetów.
      Inspektor
      pyta jednego z pracowników:
      - Czy te wasze zajecze pasztety rzeczywiscie sa robione z zajecy?
      - O tak !
      - I tylko z zajecy ?
      - No, szczerze mowiac, to dodajemy troche koniny.....
      - Troche, to znaczy ile ?
      - Pól na pól: jeden zajac, jeden kon.....

      >
      >
      > Młode małżeństwo planowało wybrać się na letnie wczasy nad morze.
      > Postanowili, że najpierw pojedzie on, aby wybrać hotel i rozejrzeć
      > się, co warto odwiedzić, po czym miał przekazać wiadomość e-mailem.
      Zrobił
      > tak, lecz pomylił jedną literę w adresie, przez co wiadomość
      trafiła do
      > pewnej starszej pani, która właśnie dzień wcześniej pochowała
      męża. Pani
      > ta, sprawdzając
      > wiadomości, nagle wydała głośny histeryczny krzyk. Domownicy
      zaalarmowani
      > hałasem, pobiegli sprawdzić, co się stało. Zobaczyli staruszkę
      omdlałą na
      > podłodze.
      > Ktoś odczytał wiadomość z ekranu:
      > - Kochanie. Wczoraj dotarłem na miejsce. Wszystko już tu
      przygotowałem
      > na twoje przybycie jutro. Twój kochający mąż.
      > P.S. Strasznie tu gorąco!
      >
      > Pijani studenci podchodzą do taksówkarza:
      > - Panie kochany, zawieziesz nas pan do akademika za dychę?
      > - Coście zwariowali, nie opłaca się!
      > - A za trzy, cztery?
      > - Dobra, wsiadajcie
      > Podjeżdżają pod akademik.
      > - Jesteśmy na miejscu - mówi taksówkarz.
      > Jeden student odwraca się do kolegów i mówi:
      > - No to chłopaki trzy, cztery...
      > - Dzięęęękuuuuujeeeemyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      >
      >
      > Bajka o sledziu i pieprzu.
      > Sledz swoja, pieprz inna.
      >
      > Telegram : "Teściowa nie żyje. Pogrzebać czy kremować zwłok i?">
      > Odpowiedź: "Jedno i drugie. Lepiej nie ryzykować."
      >
      > Mlode dziewczyny zwierzają się sobie.
      > - Postanowiłam zerwać z chłopakiem, bo traktuje mnie jak psa.
      > - Bije cię?
      > - Gorzej, wymaga abym była mu wierna.
      >
      > Dwa koguty chodzą po mieście i strasznie się nudzą. Jeden z nich
      > w końcu mówi:
      > - Chodź do garmażerii pooglądamy sobie gołe kury.
      >
      > Student medycyny zdaje egzamin z zoologii. Znany z nietypowego
      poczucia
      > humoru Profesor pyta go:
      > - Czy krowie można zrobić skrobankę? Student nie potrafił
      odpowiedzieć na
      > pytanie i oblał egzamin. Rozżalony postanawia się upić. Idzie do
      baru,
      > zamawia
      > kilka kolejek czystej wódki i kolejno wypija je przy barze.
      Podchodzi do
      > niego barman i pyta:
      > - Pan to ma chyba jakiś problem, taki Pan smutny.
      > - Ano, mam problem. Proszę mi powiedzieć czy krowie można zrobić
      skrobankę?
      > Osłupiały barman na to:
      > O chłopie!!! Ale żeś się wpakował!!!
      >

      > >Do taksówki wsiada mocnoocno podpity facet i mówi:
      > >* Na dworzec główny, ale szybko!
      > >* Ale my już jesteśmy na dworcu! - protestuje taksówkarz.
      > >* Masz tu 50 zł, a na drugi raz tak się nie śpiesz.
      > >
      > >Przychodzi eskimos do swojego iglo i myśli:
      > >* Co ja miałem zrobić, hmmmmmmm - długo myśli - aaa! Miałem
      posprzątać iglo!
      > >Posprzatał i myśli dalej:
      > >* Nie to nie to, co ja miałem zrobić? - myśli - aaa! Miałem
      nakarmić
      > >renifery. Nakarmił i myśli dalej:
      > >* Nie o to chodziło, co ja miałem zrobić? - zastanawia się -
      aaa! Miałem
      > >zaspokoić moją kobietę! Zrobił co trzeba i myśli:
      > >* Nie, to nie to! - znowu myśli, i w końcu - Aaaaa! Już
      wiem, miałem zdjąć
      > >narty!!!
      > >
      > >
      > >Po kilku latach ciężkich bojów wierny rycerz powrócił do
      królewskiego zamku.
      > >Klęknął przed majestatem, złożył u stóp króla zakrwawiony i
      wyszczerbiony
      > >miecz i powiedział:
      > >* Wasza Wysokość, przez ostatnie pięć lat wyrzynałem w pień
      wsie, puszczałem
      > >z dymem miasta, gwałciłem kobiety, topiłem dzieci -
      wszystko, by pognębić
      > >twoich wrogów na zachodzie...
      > >* Zaraz, zaraz... - przerwał niepewnie król. - Przecież ja
      nie mam żadnych
      > >wrogów na zachodzie.
      > >* Teraz już masz.
      > >
      > >
      > >Na polowaniu.
      > >* Uważaj!
      > >* Co się stało?!
      > >* Przed chwilą wpakowałeś mojej żonie cały ładunek śrutu w
      d..ę!
      > >* Och, przepraszam... Ale, o tam, proszę, stoi moja żona!
      > >
      > >
      > >Co to jest bigamia?
      > >* Jak się ma o jedną żonę za dużo.
      > >* A monogamia?
      > >* To samo.
      > >
      > >
      > >Rozmowa małżeństwa:
      > >* Czy koty są naprawdę takie wredne i fałszywe?
      > >* Tak kotku.
      > >
      > >
      > >Policyjny Volkswagen Transporter zatrzymuje się przy
      TIR'ówce. Uchyla się
      > >szybka.
      > >* Ile?
      > >Prostytutka:
      > >* Z przodu 100, z tylu 150.
      > >Na to głosy z głębi radiowozu:
      > >* Dlaczego my z tyłu mamy więcej płacić ???
      > >
      > >
      > >* Jasiu, gdzie pracuje twój ojciec? - pyta nauczycielka
      Jasia.
      > >* W prostytucji.
      > >* Ależ co ty mówisz?!
      > >* No tak prosze pani. Zawsze rano jak wychodzi do pracy
      powtarza: "Idę już
      > >do tego burdelu", a mama mu odpowiada: "Żeby te kurwy
      chociaż dobrze
      > >płaciły"
      > >


    • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.09.02, 13:13
      to pewnie ma brode,ale wystukam.
      pijany facet wraca do domu przez park.co chwila zatacza sie i wpada na
      drzewo.grzecznie mowi:bardzo pania przepraszam,przepraszam pana serdecznie.w
      koncu niezle poturbowany siada na trawie i stwierdza:mam dosyc,poczekam,az ta
      holota przejdzie......
    • Gość: mian Takie tam ;-)) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 12:40
      > > Wiedziałeś/aś, że.....
      > >
      > > niemożliwe jest polizanie własnego łokcia?
      > > Gdy mocno kichasz możesz złamać sobie żebra?
      > > Gdy próbujesz powstrzymać kichnięcie naczynia krwionośne w mózgu
      lub
      szyi
      > > mogą pęknąć a Ty umarłbyś/umarłabyś?
      > > Gdy kichasz z otwartymi oczyma gałki oczne mogą zostać
      wypchnięte?
      > > Budowa ciała świnii uniemożliwia jej spojrzenie w niebo?
      > > 50% ludności na świecie nigdy nie otrzymała ani nie wykonała
      telefonu?
      > > Szczury i konie nie mogą wymiotować?
      > > Założenie słuchawek tylko na jedną godzinę powoduje wzrost ilości
      > bakterii
      > > w Twoim uchu o 700%?
      > > Zapalniczkę wynaleziono wcześniej niż zapałki?
      > > Kwakanie kaczki nie powoduje echa i nikt nie wie dlaczego?
      > > 23% wszystkich uszkodzeń kopiarek powodowanych jest przez ludzi,
      którzy
      > na
      > > nie siadają aby skopiować swój tyłek?
      > > W swoim życiu, w czasie snu zjadasz około 70 insektów i 10
      pająków?
      > > (Mmmmh!)
      > > Dokładnie jak odciski palców, odcisk języka jest niepowtarzalny?
      > > Ponad 75% osób, które to czytają będą próbować polizać swój
      łokieć? To
      > > jest naprawdę niemożliwe!
      > >
      > > I jeszcze coś:
      > > Gdybyś krzyczał/a nieprzerwanie 8 lat, 7 miesięcy i 6 dni
      > > wyprodukowałbyś/wyprodukowałabyś energię potrzebną do zaparzenia
      > filiżanki
      > > kawy? Opłaca się?
      > > Orgazm świnii trwa 30 minut.
      > > (W moim następnym życiu chcę być świnią)
      > > Gdy uderzasz głową w mur spalasz 150 kalorii.
      > > (Ciągle myślę o świnii)
      > > Karaluch bez głowy żyje prze 9 dni zanim umrze z głodu?
      > > Niektóre lwy parzą się do 50 razy w ciągu dnia.
      > > (Mimo wszystko zostaję przy świnii. Jakość przed ilością.)
      > > Motyle liżą swoje stópki.
      > > (To musiało zostać powiedziane, interesujące)
      > > Słonie są jedynymi zwierzętami, które nie potrafią skakać......
      > > (I chyba dobrze)
      > > Kocie siki fosforyzują w ciemności.
      > > (Kto dostaje kasę, żeby coś takiego badać?)
      > > Oko strusia jest większe niż jego mózg.
      > > (Znam laski u których jest podobnie)
      > > Rozgwiazdy nie posiadają mózgu.
      > > (Takie laski też znam)
      > > Niedźwiedzie polarne są mańkutami.
      > > (No i??)
      > > Ludzie i delfiny to jedyne stworzenia, które odczuwają
      przyjemność z
      > > powodu sexu.
      > > (Hej! A co ze świnią???)
    • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.09.02, 15:25
      przyjechal kogut do miasta.
      spaceruje,podziwia..........nagle patrzy,przed jedna z restauracji stoi rozen,a
      na nim pieka sie kury.......
      - no tak - mruczy - solarium,karuzela.......
      a na wsi nie ma nawet kogo przeleciec...
    • Gość: mian Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 08:13
      >Pamiętnik policjanta.
      >PONIEDZIAŁEK - Siedzę razem z kapralem Kluchą nad krzyżówką.
      >WTOREK - Nadal siedzimy nad krzyżówką.
      >SRODA - Przyszedł płk. Żelazny i powiedział, żebyśmy odwrócili krzyżówkę, bo
      leży do góry nogami.
      >CZWARTEK -Odwróciliśmy, ale i w tej pozycji jest trudna. Siedzimy.
      >PIĄTEK - Zgłodniałem Kapral Klucha chyba też, bo krzyżówka zniknęła.
      >SOBOTA - Ponieważ zabrakło krzyżówki z nudów zabraliśmy się do łapania
      bandytów. Ja złapałem jednego, a kapral Klucha 38.
      >NIEDZIELA - Płk. Żelazny osobiście złożył przeprosiny na ręce attache ambasady
      Holandii za zatrzymanie autokaru z 38 pasażerami. A ja musiałem zwolnić
      kierowcę. Pech.
      >PONIEDZIAŁEK - Kieruje ruchem na skrzyżowaniu. W radiowozie jechał płk.
      Żelazny. Pomachałem mu ręką. Mam teraz niezły karambol.
      >WTOREK - Razem z kapralem Kluchą bierzemy udział w pościgu za skradzioną
      Toyotą. Musimy go jednak przerwać bo nogawka wkręciła mi się w łańcuch, a
      kapralowi Klusze pęd powietrza oderwał dzwonek.
      >ŚRODA - Przesłuchuję zboczeńca złapanego w parku. Idzie w zaparte. Za to ja
      się cholera przyznałem.
      >
      >CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość, że przy ulicy Sennej w mieszkaniu nr 7
      niejaka babcia Pelagia lewituje. Udaliśmy się na miejsce. Wiadomość się nie
      potwierdziła. Babcia Pelagia wcale nie lewitowała. Powiesiła się na żyrandolu.
      >PIĄTEK - Gram z kapralem Kluchą w karty. Wygrałem. Pięć asów na karetę
      jokerów.
      >SOBOTA - Wczoraj wieczorem zauważyłem źle zaparkowanego "malucha". I do tego
      tuż pod moim oknem. Zapisałem sobie jego numer. Dzisiaj sprawdziłem go w
      kartotece. To mój "maluch". Chyba wezmę urlop.
      >NIEDZIELA - Na spacerze pogryzłem wiewiórkę. Czuję też jakiś wstręt do wody.
      Może to angina?
      >PONIEDZIAŁEK - Dostaliśmy zawiadomienie o zaginięciu kotka pana ministra.
      Pędzimy na sygnale. Tuż pod domem pana ministra, kapral Klucha na coś najechał.
      Sprawdzam co to było. Już nie szukamy kotka.
      >WTOREK - W parku pojawił się ekshibicjonista. Zastawiliśmy na niego pułapkę.
      Niestety. Wymknął się. Został mi w ręce tylko jego płaszcz. Fajnie wyglądał,
      jak goły przedzierał się przez krzaki. W samej tylko koloratce.
      >ŚRODA - Remontuję mieszkanie. Wstrzeliłem kołek w ścianę. Umówiłem się z
      sąsiadem, że w dziurę po kołku wstawimy drzwi. Nie protestował. Był
      nieprzytomny.
      >CZWARTEK - W pracy same nudy. Przeglądam listy gończe. Jednego gościa jakbym
      skądś znał. Ale skąd?
      >PIĄTEK - Dzisiaj płk. Żelazny oddał mi moją ankietę personalną ze zdjęciem,
      która nie wiadomo czemu, zaplątała się między listy gończe. Teraz już wiem,
      skąd znałem tego gościa!
      >SOBOTA - Badania kontrolne. Oddałem mocz do analizy. Wiadro mi oddali.
      >NIEDZIELA
      >NIEDZIELA - Cała komenda idzie do kina. To podobno smutna historia o miłości
      dwóch jamników. Tak mi powiedział kapral Klucha. Zapytałem się o tytuł. "Psy
      2". Nawet się zgadza.
      >PONIEDZIAŁEK - Od samego rana bolą mnie zęby. Niby sztuczne uzębienie a
      jednak?!
      >WTOREK - Dzisiaj rano mieliśmy kurs daktyloskopii. Kapralowi Klusze tak się to
      spodobało, że zaczął wszystkim zdejmować odciski palców. Pułkownik Żelazny nie
      zgodził się jednak na zdjęcie butów i przyłożył kapralowi aktówką.
      >ŚRODA - Nudzimy się w radiowozie. Grzebię w samochodowej zapalniczce. Palec mi
      się zaklinował. Przestałem się nudzić. Za to zacząłem się pocić.
      >CZWARTEK - Dostaliśmy wiadomość o napadzie na bank. Pojechaliśmy tam czym
      prędzej, ale nie było się po co spieszyć. Ludzie już wszystko wyzbierali.
      >PIĄTEK - Kapral Klucha ruszył w pościg za pijanym rowerzystą. Klucha ostro
      prowadzi radiowóz. Dobrze, ze wcześniej wysiadłem na siusiu.
      >SOBOTA - Dzisiaj łapiemy na radar. Coś nam nie idzie. Mamy dziwne wskazania.
      Dostaliśmy wiadomość z komendy, aby zwrócić echosondę, która jest dowodem w
      sprawie.
      >NIEDZIELA - Razem z Kluchą i Paprochem pojechaliśmy na ryby. Dzien. bardzo
      udany. Szkoda tylko, że zapomniałem zabrać wędek dla naszego zgranego zespołu.
      >
      >PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj zaspałem do pracy. Dociskam gaz do deski
      mojego "malucha". 50km/h - urwały mi się lusterka. 60km/h - lakier zaczął się
      łuszczyć, a wycieraczki przepełzły na tylnią szybę, 70km/h - maska zawinęła mi
      się na dach. Przechodzę na prędkość ekonomiczną. Minął mnie rowerzysta.
      >WTOREK - Kapral Klucha przyniósł na komendę swój rodzinny album. Po obejrzeniu
      pierwszej strony, płk. Żelazny pobiegł do toalety. A ja niestety, zwymiotowałem
      dopiero w domu.
      >ŚRODA - Dzisiaj przywieźli nam nowe umundurowanie. Ładne, ciemne kurtki.
      Widoczny napis POLICJA. Tylko te pompony na czapkach takie jakieś... dziwne.
      >CZWARTEK - Mam dolegliwości żołądkowe. Cały dzień siedzę w toalecie.
      Papierkowa robota.
      >PIĄTEK - Komputeryzacja policji postępuje. Tak napisali w biuletynie, który
      został nam przysłany z komendy głównej razem z paczką dyskietek. Płk. Żelazny
      złożył podanie o przydział komputera.
      >SOBOTA - Przyszedł jeden taki i zaczął się awanturować, że on płaci podatki, a
      my tu tylko siedzimy i pijemy kawę. Zaprzeczyłem. Kawa skończyła nam się w
      zeszłym tygodniu.
      >
      >NIEDZIELA - Kurs udzielania pierwszej pomocy. Sztuczne oddychanie. Ćwiczy
      posterunkowy Paproch z manekinem. Coś tu jest nie tak. Nie wiem dlaczego
      posterunkowy Paproch rozebrał się do naga?! Wszedł Żelazny i wytrzaskał
      Paprocha po pysku. No i nie wiem jak to jest z tym sztucznym oddychaniem.
      Rozbierać się czy nie? A zima?
      >PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj posterunkowy Paproch powiedział, że idzie sobie
      ugotować jajka. Zawczasu wezwaliśmy pogotowie ratunkowe. Oj, jego żona będzie
      znowu wściekła!
      >WTOREK - Razem z kapralem Kluchą znaleźliśmy zwłoki mężczyzny, leżące na
      ławce. Klucha przytknął mu lusterko do ust i stwierdził, że mężczyzna nie
      oddycha. Kiedy próbowałem sprawdzić dokumenty denata, zwłoki zaczęły chrapać.
      Klucha ma popsute lusterko.
      >ŚRODA - Zawiadomienie o gwałcie. Pojechaliśmy na miejsce zdarzenia. Kapral
      Klucha przesłuchał dziadka Edka, który był ofiarą napaści seksualnej.
      Podejrzana o dokonanie tego czynu jest niejaka babcia Wiesia. Kapral Klucha
      udał się do babci w celu jej przesłuchania. Ku memu zdziwieniu, potwierdziło
      się doniesienie dziadka Edka. Kapral Klucha wyszedł od babci Wiesi po godzinie,
      bez czapki, paska, raportówki i munduru. W samych tylko kalesonach.
      >CZWARTEK - Cały czas leje deszcz. Nudzimy się. Paproch zaproponował grę w
      butelkę. Odsunęliśmy się od tego zboczeńca na znaczną odległość.
      >PIĄTEK - Wespół z Paprochem, eskortowałem dziś pacjenta do domu wariatów. Nie
      rozumiem, dlaczego tak się nazywa ten zakład. Spotkałem tu przecież mnóstwo
      znanych wszystkim osobistości: Gagarina, Napoleona, Puszkina, a nawet Elvisa.
      Król rock 'n' rola nie chciał mi jednak zaśpiewać tylko ugryzł mnie w rękę i
      napluł na daszek czapki.
      >
      >SOBOTA - Mobilizacja sił. Dzisiaj mecz w naszym mieście. Ochraniamy stadion.
      Gdyby Klucha nie krzyczał "GOL" kiedy bramkę strzeliła drużyna przyjezdna, być
      może wyszlibyśmy z tego cało.
      >NIEDZIELA - Leczymy rany po meczu. Klucha leży na gastrologii, bo kibice
      kazali mu zjeść krawat i pałkę. Ja leżę na oddziale intensywnej opieki
      medycznej. Jakiś łysy przywalił mi ławką, a drugi w szaliku poprawił metalową
      rurką. Paproch leży nadal na boisku, bo jak go rzucili to wgryzł się w murawę.

      • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 12.09.02, 08:26
        widze ze humor od rana dopisuje :) to swietnie dorzuc jeszcze kilka to my sie w
        pracy przy okazji wyluzujemy bo od kilku dni atmosfera napieta.pozdrawiam.
    • Gość: mian Dzisiejsza poczta ;-)))) IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 16:37
      > Pojechałem autem do sklepu, gdzie byłem na zakupach ok. 15
      minut a kiedy juz
      > wychodziłem, moim oczom ukazał się strażnik miejski
      wypisujący mandat za
      > złe parkowanie. Podszedłem do niego i mówię:
      > - Może byś się odpieprzył, co?
      > W odpowiedzi strażnik zaczął na koła samochodu zakładać
      blokadę.
      > - Mam cię w dupie, gnoju - rzuciłem patrząc na niego
      obojętnie - Dla mnie
      > zawsze byłeś i będziesz śmieciem...
      > - Zobaczymy kto kogo ma w dupie, jak dostaniesz wezwanie na
      policję -
      > niemniej spokojnie odparł strażnik.
      > - Mozesz mi skoczyc , cieciu...
      > Poszedłem spokojnie przed siebie, a po chwili skręciłem na
      rogu ulicy,
      > gdzie zostawiłem swoje auto.



    • Gość: mian Cos sobie zaprenumerowałem i o dziwo przychodzi ;- IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.02, 20:27


      Dzwonek do państwa słoni. Otwiera słoń, nikogo nie ma. Tuz po zamknięciu drzwi
      kolejny dzwonek. Słoń pomyślał, ze może się włącznik zepsuł. Otworzył drzwi,
      spojrzał, a na pstryczku siedzi mrówek i odzywa się grubym głosem:
      - Dobry wieczór, Czy jest słonica?
      - Nie ma.
      - To proszę przekazać, ze był Ryszard.



      Dzwoni telefon. Pies odbiera i mówi:
      - Hau!
      - Halo?
      - Hau!
      - Nic nie rozumiem.
      - Hau!
      - Proszę mówić wyraźniej!
      - H jak Henryk, A jak Agnieszka, U jak Urszula: Hau!!!



      Gdzieś daleko na biegunie południowym idą sobie po krze niedźwiedzica z
      niedźwiedziątkiem. No i maluch pyta:
      - Mamooooo... czy ja jestem mis Grizzly???
      - Nie syneczku, ty jesteś mis polarny.
      Po jakimś czasie.
      - Mamooooo... czy ja jestem mis brunatny???
      - Nie mój drogi, ty jesteś mis polarny.
      Znowu po chwili.
      - Mamooooo... a może ja jestem mis koala???
      - Nie moje dziecko, ty na pewno jesteś mis polarny.
      Po chwili zastanowienia mis mówi:
      - To kur... dlaczego jest mi tak zimno?????








      ==============MOCNE=================








      Jest rok 1943. Niezwyciężona armia niemiecka prowadzi pacyfikacje rosyjskich
      wsi. Z czasem zaczęło to ich nudzić, wiec wpadli na pomysł aby urozmaicić sobie
      zadanie. Weszli do kolejnej wsi, kazali wszystkim stanąć w jednym miejscu i
      rzekli:
      - Chłopy - my was wszystkich zaraz zabijemy, ale jest szansa aby się uratować.
      Jeżeli baba rozpozna swojego chłopa po przyrodzeniu, to my puszczamy te parę
      wolno.
      Chłopy po namyśle zgodzili się. Niemcy kazali się im rozebrać do naga i założyć
      na głowę worki po ziemniakach.
      Idzie pierwsza baba:
      - Nie mój, nie mój, nie mój, nie mój, mój! - i trafiła.
      Idzie druga:
      - Nie mój, nie mój, nie mój, mój! - i tez trafiła.
      Niemcy drapią się po głowie, zastanawiają, co jest? - ale nic. Idzie trzecia:
      - Nie mój, nie mój, mój! - i znowu jest!
      W tej sytuacji dowódca Niemców zagadnął do swoich żołnierzy:
      - Cos tu jest jakiś szwindel, wróg nas przechytrzył, ale my nie jesteśmy głupi,
      wiec ty Hans rozbieraj się, wkładaj wór na głowę i stawaj miedzy chłopy -
      pokrzyżujemy im plany.
      Hans rozebrał się, założył wór i puszczają kolejna babę:
      - Nie mój, nie mój, nie mój, nie z naszej dierjewni, nie mój, mój!







      Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzył go Pan Bóg, na głowie kapelusz, w
      ręku teczka. Kierownik krzyczy:
      - Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?!
      Kowalski:
      - Panie Kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej. W
      pewnym momencie gaśnie światło i słychać hasło - krawaty na żyrandol. Światło
      się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło, hasło - Panie do
      naga. Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło - Panowie
      do naga. Zapala się - Panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło - Panowie do
      roboty... No to złapałem teczkę i kapelusz i przybiegłem.





      Bandyta dostał się do piekła. W sumie nie jest tam tak źle, dobre żarcie, pełno
      alkoholu, wszyscy się świetnie bawią, chodzi pełno lasek. Bandzior chciał se
      jedna taka podebrać, wiec pyta się Lucyfer, czy może (nie chciał się na starcie
      narażać najwyższej instancji). Lucyfer nie ma nic przeciwko temu.
      Facet wiec bierze jedna łaskę i za krzaki. Po minucie wyskakuje spanikowany i
      bierze druga. Po następnej minucie wraca do Lucyfera mocno zdenerwowany i mówi:
      - Lucyferze, ale one nie maja dziur!
      - I na tym właśnie polega piekło!




      Pracownik kocha się z sekretarką dyrektora na fotelu, nagle otwierają się drzwi
      i wchodzi dyrektor. Pracownik czerwony zaczyna się tłumaczyć:
      - Uhm, pani sekretarce zrobiło się słabo, musiałem jej podać krople waleriana.
      - No tak, dobrze, tylko niech pan schowa już tego waleriana...





      Przychodzi facet do swojego kumpla, patrzy, a tam u niego na podwórku nowy
      kompleks sportowy, wielki kort tenisowy z trybunami na kilka tysięcy ludzi.
      Podchodzi bliżej, a tam na korcie Agassi z Samprasem sobie rozgrywają mecz.
      Idzie do kumpla i pyta:
      - Skąd ty miałeś tyle kasy żeby zafundować sobie to wszystko?
      - A wiesz, mam złotą rybkę która spełnia każdemu życzenie.
      - Pożycz mi ją! Jutro ci oddam!
      - Dobra, tylko uważaj, ona jest trochę przygłucha, musisz do niej wyraźnie
      mówić.
      Pożyczył rybkę i szczęśliwy wraca do domu. Postawił ją na stole i głośno,
      wyraźnie i powoli mówi do niej:
      - Złota rybko! Chcę mieć górę złota.
      Rybka na to:
      - O.K. Idź spać a rano życzenie będzie spełnione.
      Wstaje na drugi dzień a jego dom przygnieciony przez górę błota. Chwycił rybkę,
      leci do kumpla i mówi:
      - Coś ty mi dał! Chciałem od niej górę złota a ona mi dała górę błota!
      Kumpel na to:
      - Mówiłem ci, że jest trochę głucha. Co to myślałeś, że ja chciałem mieć wielki
      tenis???





      Spotyka się trójka przyjaciół ze szkoły (2 facetów i panienka). Jeden facet
      mówi:
      - Ja to teraz jestem najmądrzejszym facetem na świecie...
      Panienka:
      - A ja jestem teraz najpiękniejsza na świecie...
      Drugi facet:
      - A ja to jestem największym jebaką na świecie...
      - Eeeeeeeeee... nie wierzymy...
      Poszli więc do wyroczni (jak to zwał tak to zwał). Wychodzi pierwszy facet:
      - Tak jak mówiłem - jestem najmądrzejszy...
      Wychodzi panienka:
      - Tak jak mówiłam jestem najpiękniejsza...
      Wychodzi drugi facet:
      - K***, kto to jest ten Bill Clinton???!!!]Trzech kolegów spotkało nad Morskim
      Okiem trzy wyposzczone turystki: telefonistkę, ekspedientkę i nauczycielkę.
      Skorzystały z zaproszenia na noc. Nazajutrz koledzy opowiadają o przebytej nocy:
      - Mnie źle poszło - mówi pierwszy - moja telefonistka była bardzo nerwowa, co
      chwila przerywała połączenie.
      - Mnie poszło gorzej - mówi drugi - kiedy przyszło co do czego, ona
      mówi: "Towar przygotowany, proszę zapłacić, w przeciwnym wypadku go nie wydam!"
      - To wszystko nic - mówi trzeci - kiedy już zrobiłem co było w mojej mocy, ona
      mówi: "A teraz proszę powtórzyć wszystko bez pauz i bez stękania".




      Pani Kowalska, czy pani wie, że mój mąż to 300 procentowy impotent?
      - 300 procentowy?
      - Ano tak, Do wczoraj to on był 100 procentowy, ale wczoraj spadł z drabiny,
      złamał sobie palec i zębami odgryzł język...


    • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 20:24
      blondynka zwierza sie kolezance:wiesz wydaje mi sie ze moj chlopak robi zdjecia
      szpiegowskie.dlaczego tak sadzisz?bo wywoluje je zawsze po ciemku.
    • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 20:26
      i jeszcze :))
      maz zglasza sie do lekarza:
      panie doktorze oboje z zona stajemy sie sobie coraz bardziej obcy.czy nie
      daloby sie tego procesu jakos przyspieszyc?
    • Gość: mysza Re: Łowickie Forum Humorum .... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.09.02, 20:29
      i jeszcze :)
      dwie sasiadki wracaja do domu.w pewnym momencie na calym osiedlu gasnie
      swiatlo.w ciemnosciach wchodza na klatke schodowa,a tam potykaja sie o cialo
      jakiegos mezczyzny.zaczynaja go obmacywac.nie to nie jest moj maz.ani
      moj.sprawdzaja dalej:jedna dodaje-wiesz to nawet nie jest zaden facet z naszego
      bloku!
    • Gość: mian Jagienka ...... ;-)) IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.02, 19:49
      Jagienka i orzechy


      --------------------------------------------------------------------------------

      Żyła raz jedna panienka,
      Która zwała się Jagienka;
      Wiele z niej było pociechy,
      Bo tłukła pupą orzechy.
      Opisał ją, że jest taka,
      Sam pan Sienkiewicz w "Krzyżakach ".
      Wpierw żyła w cnocie jak mniszka
      A potem wyszła za Zbyszka.
      I wiodło im się chędogo,
      Chociaż, niestety , ubogo,
      Bo się pokończyły wojny,
      Zaczął się okres spokojny,
      A rycerz - rzecz znana wszędzie �
      Żyje z tego, co zdobędzie.
      Ruszył więc Zbyszko konceptem
      I wpadł na taką receptę:
      Przywiesił na bramie druczek
      Że tu się orzechy tłucze,
      I od każdego orzecha
      Zgarniał taryfę do miecha.
      Laskowy orzech maleńki
      To nie problem dla Jagienki:
      Mogła za jednym przysiadem
      Stłuc całe pól kilo zadem.
      A gdy dorwała fistaszka,
      Zostawała z niego kaszka.
      Niewiele też większej troski
      Przysparzał jej orzech włoski.
      Aż raz przybył jakiś młokos,
      Przywożąc z Afryki kokos,
      I zwrócił się do Jagusi,
      Że mu tę rzecz roztłuc musi.
      Spłoniła się żwawa młódka,
      Wzięła dech, napięła udka,
      Pomodliła się przelotnie
      I W ten kokos jak nie grzmotnie,
      Niestety, twarda skorupa
      Nawet przy tym nie zachrupa ..
      Wrzasła Jaguś wniebogłosy,
      Podskoczyła pod niebiosy
      I jak drugi raz przywali!
      ... a ten bydlak jak ze stali!
      Natomiast biedna dziewczyna
      Zrobiła się całkiem sina,
      Oddech jej się jakby urwał,
      wymamrotała: - O, kurwa ...
      Potem się zaniosła wyciem
      I się pożegnała z życiem!
      Wniosek: Na ogół umiemy
      Rozgryzać własne problemy,
      Lecz zagraniczne nowości
      Przysparzają nam trudności!
      Morał: Tylko wzrost oświaty
      Może zmniejszyć nasze straty.
      I hasło bezwarunkowo:
      Mniej dupą, a więcej głową!!!



      --------------------------------------------------------------------------------
    • Gość: mian Różne , przeróżne ...... IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.02, 19:52
      ) Facet opala sie na plazy nudystow i widzi, ze biegnie w jego
      kierunku
      ) dziewczynka. Wzial gazete i przykryl nia swoj interes.
      Dziewczynka podchodzi
      ) i pyta sie:

      ) - A co to bylo?

      ) - To byl ptaszek, teraz go przykrylem gazeta, zeby nie uciekl.

      ) Dziewczynka odeszla, a facet zasnal. Po jakims czasie budzi
      sie w szpitalu i
      ) czuje, ze strasznie boli go podbrzusze. Widzi obok znajoma
      dziewczynke.

      ) - Co sie stalo?

      ) - Widzi pan, kiedy pan zasnal, chcialam sie pobawic z pana
      ptaszkiem, a on
      ) mnie oplul, to ja mu za to skrecilam kark, potluklam jajeczka,
      a gniazdko
      ) spalilam!

      )

      )

      ) Kobieta kupiła sobie szafe w IKEI. Składa, składa - złozyła,
      ale za oknem
      ) przejechał tramwaj i sruu - szafa sie rozpadła. Kobieta niczym
      nie zrażona
      ) zaczęła jeszcze raz. I znowuy tramwaj pod oknem, przejechał i
      szafa... trach
      )

      ) Poszła do sąsiada i poprosiła o pomoc.

      ) Sasiad przyszedł, szafę złożył - tramwaj przejechał

      ) i szafa znowu w częsciach na ziemi.

      ) W końcu sąsiad mówi: Pani Sąsiadko - z zewnatrz jak na tę
      szafę patrzę - to
      ) wszystko jest OK. Może ja wejdę do szafy i od środka zobacze,
      co w niej jest
      ) nie tak?

      ) Sąsiadka dała zgodę, złozyli szafę, facet wszedł do niej i
      patrzy.

      ) W tym czasie do mieszkania wszedł mąż kobiety:

      ) "Kochanie" - "Mówi mąż, kupiłaś ładną szafę" - podchodzi - "I
      sama złożyłaś"
      ) - otwiera i widzi w środku sąsiada - "Co Pan robi w mojej
      szafie!" zadaje
      ) mąż pytanie do Sąsiada. A sąsiad na to:

      ) :"I tak Pan nie uwierzy, ale ja tutaj czekam na tramwaj"

      )

      )

      )

      ) Miedzynarodowa wycieczka przyjezdza pod najwiekszy wodospad na
      swiecie:

      ) ..ooo good it's wonderfuuuuuuuul

      ) ..ooo mein Gott, das is wuuuuuuuunderbar

      ) ..gospodin, eto priekrasnoooojeeeee

      ) ..oo kurwa, ja pierdooleeeeee

      )

      )

      ) -mmooo mam juz 14 lat czy moge juz zacząc nosic stanik?

      ) -kaziu nie zawracaj teraz mamusi głowy

      )

      )

      ) Przychodzi facet z mówiącym kotem do łowcy talentów. Gość musi
      ) zademonstrować zdolności kota, wiec zadaje mu pytanie:

      ) - Jak się nazywa drobny węgiel?

      ) Kot odpowiada:

      ) - Miał!

      ) Potem facet pyta:

      ) - Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika "mieć" w
      trzeciej osobie
      ) rodzaju męskiego?

      ) Kot znowu odpowiada:

      ) - Miał!

      ) Łowca talentów wyrzuca obu na ulice. Na ulicy kot wstaje,
      otrzepuje się i
      ) mówi:

      ) - Może, kurwaa, mówiłem niewyraźnie?

      )

      )

      ) Na poboczu stoi Trabant. Jego kierowca zatrzymuje czarnego
      Mercedesa i prosi
      ) o wzięcie go na hol, ten drugi się zgadza.

      ) - "jak będę jechał za szybko to proszę mi dac znać długimi"

      ) - "dobrze"

      ) Ruszyli w drogę. Na czeronym świetle obok Mercedesa zatrzymała
      się Corvetta
      ) a w niej piękna blondynka. Puściła oczko, uśmiechnęła się
      zalotnie,
      ) podrzuciła włosy i rusztyła z pisikem opon. No to gość z
      Merola za nią.
      ) Kolejne skrzyzowanie, znowu taka sama sytuacja, usmiech,
      oczko, włosy. Jadą
      ) dalej... Nagle kontrola radarowa.

      ) "Ziutek, Ziutek, chodź tu szybko" woła jeden z policjantów do
      drugiego
      ) (załatwiającego akurat potrzebę fizjologiczna kolegi)

      ) "Czego?!"

      ) "Ty, ty, ty wiesz co ja.. ja widziałem???" mówi zadyszany

      ) "No co?"

      ) "Jechała Corvetta, chyba z 200km/h, za nią Mercedes, chyba z
      180km/h, a za
      ) nimi Trabant i dawał długimi, że bedzie wyprzedzał!!!"

      )

      )

      )

      )

      ) bardzo pouczająca lekcja o komputerach

      )

      ) 1. Witam. Oto pierwszy podstawowy krok: włącz komputer. Co?!
      Nie wiesz co to
      ) jest komputer? Więc idź do kiosku i kup CD-Action.

      ) 2. Nie wiesz co to kiosk?! To taka budka, w której sprzedają
      gazety.

      ) 3. Po co ci GD-Action?! Po pierwsze nie GD-Action tylko CD-
      Action, a po
      ) drugie po to byś sobie przeczytał i wiedział co to jest
      komputer!

      ) 4. No dobra! Pójdę z tobą!

      )

      ) Kiosk:

      )

      ) 5. Podejdź do sprzedawczyni i poproś o CD-Action.

      ) 6. Nie na kolanach!!! Podejdź, połóż pieniądze i powiedz:
      poproszę CD-Action
      )

      ) 7. Nie dziw się, że sprzedawczyni zabiera twoje pieniądze!
      Musisz zapłacić!

      ) 8. Uf... Nareszcie ci się udało! Masz dzisiaj przez całą noc
      to czytać, bo
      ) jutro przychodzę ponownie!

      ) 9. Jak to po co?! Po to by uczyć cię o komputerach!

      )

      ) Dzień drugi:

      )

      ) 10. Witam ponownie! No to teraz włącz komputer. Jak to nie
      masz komputera?!
      ) Teraz mi to mówisz!!!

      ) 11. Więc idź do rodziców i poproś o kasę!

      ) 12. Nie kasę pancerną! Pieniądze!

      ) 13. Pochodzisz z bardzo ubogiej rodziny? Twój tato jest bardzo
      biedny? Mama
      ) także? I szofer też?

      ) 14. To można wziąć na raty! Weź rodziców i jedziemy! Co? Nie
      ma ich w domu.
      ) To chodź do mnie.

      ) 15. Zawołaj windę. Nie krzycz tak głośno, bo zaraz sąsiedzi
      wyjdą!

      ) 16. Ale także nie szeptaj! Przez guzik!

      ) 17. Nie mów nic do swojego guzika od kurtki! Po prostu
      naciśnij guzik,
      ) znajdujący się koło windy!

      ) 18. Ty debilu! Ten guzik się nie naciska! On pokazuje, która
      winda
      ) przyjechała. Naciśnij ten, który można nacisnąć!

      ) 19. Doskonale! Teraz zaczekaj, aż winda przyjedzie!

      ) 20. Otwórz drzwi. Po jakie licho pchasz te drzwi?! Nie umiesz
      czytać?! Tak
      ) myślałem... Trzeba pociągnąć!

      ) 21. Brawo! Wiedziałeś, że trzeba nacisnąć przycisk "parter".
      Spokojnie! Nie
      ) wkurzaj się! Jasne, że nie mam cię za idiotę!

      ) 22. O patrz! Przed windą stoją twoi rodzice! Poproś ich o
      komputer! Nie
      ) będziesz musiał do mnie przychodzić (Juuuuuupi! Komputer
      uratowany)!

      )

      ) Po kilku godzinach:

      )

      ) 23. Czemu kupiłeś taki szajs?! Bo było najtańsze? A ile
      kosztowało? Trzy
      ) miliony? Czemu nie kupiłeś gry telewizyjnej?! Jeszcze
      tańsze...

      ) 24. Dobra! Czas go rozbudować! Jak to czemu tak szybko?!
      Ponieważ to jest
      ) taki szmelc, że nic na nim nie zrobisz!

      ) 25. No! Komputer już mamy bardzo dobry, więc można zacząć
      naukę!

      ) 26. Włącz go. Jak?! Naciśnij ten przycisk, co jest na
      obudowie. NIE!!! Nie
      ) reset! POWER!

      ) P-O-W-E-R!!! Huuuuuurrrrrra!!! Udało ci się!

      ) 27. To jest Windows. Wszystko dzieje się praktyczne w nim. Po
      polsku to
      ) oznacza okno. Nie! Nie rozbijaj okna! Czy ty w ogóle mnie
      słuchasz?!

      ) 28. To jest pulpit! To ikona. A teraz włączymy grę. Aha, nie
      masz żadnej
      ) gry? Więc chodźmy kupić. Ale tym razem pójdziemy schodami:)

      ) 29. No! Mam nadzieję, że spodoba ci się ta gra przygodowa.
      Chociaż w tego
      ) rodzaju grach trzeba myśleć! A więc zły wybór:)

      ) 30. No i to wszystko na dzisiaj. Hej! Czy ty mnie w ogóle
      słuchasz?! I
      ) zdejmij tego walkmana z uszu!

      )

      )

      )

      ) Jasio zgwałcił swoją profesorkę. Odbywa się rozprawa w sądzie
      i wszystko
      ) wskazuje, że Jasio zostanie skazany za gwałt.

      ) Zdeterminowana matka podbiega do Jasia ... wyciąga go na
      środek sali, ściąga
      ) mu spodnie, bierze do ręki "Jasiowe narzędzie gwałtu" i zwraca
      się do
      ) sędziego :

      ) - Wysoki Sądzie proszę spojrzeć ino, cym ten mój Jasio miał to
      zrobić ???

      ) - No cym ???????

      ) Na sali sądowej zalega cisza ... Tylko Jasio zwraca się
      szeptem do swojej
      ) matki :

      ) - Matuś nie "myrdajcie" mnie tak, bo wtedy to juz napewno
      pzegramy ...

      )

      )

      )

      )

      ) Siedzi w lesie wilk i chce zapalić jointa. Nagle szybko wbiega
      zając i mówi:
      )

      ) -Wilku nie bądź głupi, maryha to świństwo, lepiej chodź
      pobiegamy

      ) -Dobra

      ) Zając z wilkiem biegają sobie po lesie i widzą jak lis chce
      wciągnąć setkę
      ) koki. Zajączek zaczął go przekonywać:

      ) -Lisie koka to gówno, lepiej chodź pobiegamy

      ) -Dobra

      ) Biega zając, wilk i lis po lesie i widzą niedźwiedzia, który
      chce dać here
      ) po kablach. Zajączek widząc to powiedział:

      ) -Niedźwiedź nie rób tego, hera cię zabije, lepiej chodź z nami
      pobiegaj

      ) Niedźwiedź wstał i pizną zającem na drugi koniec lasu.

      ) -Dlaczego to zrobiłeś ???- spytał się zdziwiony lis i wil
      • Gość: mysza Re: Różne , przeróżne ...... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 20:02
        dobre ale Jagienka mnie rozwalila zupelnie :))))))))))))))))))))))))
        • Gość: mian nastepne .... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 14:42
          >
          > Przychodzi mała dziewczynka do sklepu zoologicznego.
          > -Poplose tego pięknego klólicka z wystawy.
          > -Tego czarnego? A nie wolisz białego albo brązowego?
          > -Plose pana, mojego pytona wali, jakiego on jest kololu....
          • Gość: mian hi hi hi IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 15:40
            > Lew z samego rana postanowił się trochę dowartościować.
            Złapał
            > więc zająca i pyta:
            > -Kto jest królem dżungli?
            > -Ty, ty, królu! - mówi wystraszony zając.
            > Wtedy lew napadł hipopotama. Powalił go i pyta:
            > -mów, kto jest królem zwierząt.
            > Hipcio był nie w sosie i tylko gniewnie mruczał. Wściekły lew
            > znów go uderzył i powtarza:
            > -Więc kto jest królem zwierząt?
            > -No dobra, ty jesteś królem zwierząt.
            > Lew dumny zaczepił słonia i pyta:
            > -Ty słoń, kto jest królem zwierząt?
            > Spokojny słoń bez słowa złapał go trąbą za grzywę i huknął
            nim
            > o baobab. Potłuczony lew z trudem się pozbierał i mówi:
            > -kurwa, słoń! Jak czegoś nie wiesz to zapytaj, a nie wkurzaj
            > się tak od razu.

    • Gość: mian Długie.... IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 13:16


      > Dziennik słomianego wdowca.
      >
      >
      >
      > Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna
      odmiana.
      > Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.
      >
      >
      >
      >
      > Poniedziałek
      >
      >
      > DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę
      wstawał, ile
      > czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie. Policzyłem,
      ile zajmie mi
      > zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie.
      Jestem miło
      > zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego
      czasu. Nie wiem,
      > dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem,
      skoro można
      > tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio
      zorganizować sobie
      > pracę.
      >
      > Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby stworzyć
      miły
      > nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z różami i
      zapaliłem
      > świecę.
      >
      > Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie
      > udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino
      i palę
      > dobre cygaro.
      >
      > Dawno nie czułem się tak dobrze.
      >
      >
      >
      >
      > Wtorek
      >
      >
      > MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, że
      wymaga kilku
      > drobnych poprawek. Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest
      święto,
      > dlatego nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł
      przystawki i inne
      > dania z trzech różnych misek, które ja muszę myć. Przy
      śniadaniu
      > zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną
      zasadniczą
      > wadę. Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę. Jak
      rozwiązać ten
      > problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę
      myje się
      > dwa razy rzadziej.
      >
      > Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób
      ma się
      > jeden garnek mniej do zmywania. Na pewno nie będę codziennie
      biegał z
      > odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto.
      Muszę
      > tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy.
      Poza tym czuję
      > się świetnie.
      >
      >
      >
      >
      > Środa
      >
      >
      > MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej
      czasu, niż
      > przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.
      >
      > I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób
      nie stracę w
      > kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno
      trwać
      > dłużej niż jedzenie. Kolejny problem to słanie łóżka.
      Najpierw trzeba
      > się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu
      jeszcze
      > równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby
      codzienne
      > słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza że i tak wieczorem
      człowiek musi
      > się do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to czynność
      zupełnie
      > pozbawiona sensu. Zrezygnowałem też z przygotowywania
      osobnych posiłków
      > dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się
      krzywił,
      > ale cóż... skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on
      też nie
      > powinien grymasić.
      >
      >
      >
      >
      > Czwartek
      >
      >
      > KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z
      tym
      > niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię
      sobie gotowy
      > sok w butelkach.
      >
      > Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z
      łóżka prawie
      > nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić
      narzutę.
      > Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można
      się za często
      > przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący
      prysznic
      > powinien pomóc. Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to
      zwykła strata
      > czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona
      nigdy nie
      > traci, bo nie ma zarostu.
      >
      > Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z
      czystego talerza.
      > Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy. Pies też może
      jeść z jednej
      > miski - w końcu to tylko zwierzę.
      >
      > UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz
      w tygodniu.
      > Parówki na obiad i na kolację.
      >
      >
      >
      >
      > Piątek
      >
      >
      > KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.
      >
      > Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem
      nieźle, po
      > południu gorzej a wieczorem w ogóle. Poza tym jeśli żywić się
      nimi
      > dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie
      mdłości. Pies
      > dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest
      popaćkana. Z
      > kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak
      samo, a nie
      > trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się
      tak, jakbym
      > był automatyczną zmywarką do naczyń. Przestałem wycierać
      podłogę w
      > kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.
      >
      > UWAGA: żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.
      >
      >
      >
      >
      > Sobota
      >
      >
      > PO CO wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je
      włożyć?
      > Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć. Przy
      okazji można
      > zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym
      układaniem.
      >
      > Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że
      nie jestem
      > jego służącym. Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja
      żona też tak
      > czasem do mnie mówi. Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś
      nie mam
      > ochoty. Nerwy mam napięte jak postronki.
      >
      > Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania,
      otwierania,
      > krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te
      czynności
      > doprowadzają mnie do rozpaczy.
      >
      > Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad
      zlewem. Żadnych
      > talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot. Trochę bolą mnie
      dziąsła.
      > Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć
      ze sklepu.
      > Może to początek szkorbutu?
      >
      > Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna
      zrobiłem pranie.
      > Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie
      mam czasu na
      > takie rzeczy.
      >
      > Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem. Ale
      > niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.
      >
      > UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się
      spieszyć,
      > żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.
      >
      >
      >
      >
      > Niedziela
      >
      >
      > OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie
      zajadali
      > przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy
      ślinkę. Obaj
      > jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej
      miski, ale
      > żadnemu z nas to nie smakowało.
      >
      > Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu
      jeść, wyjść z
      > nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po
      prostu nie
      > mogę wykrzesać z siebie dość sił. Mam problemy z utrzymaniem
      równowagi,
      > zaczyna szwankować wzrok. Pies zupełnie przestał merdać
      ogonem.
      >
      > Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się
      z łóżka i
      > idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne
      pyszności.
      > Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.
      >
      > Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i
      przytulny.
      > Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych
      obowiązków.
      > Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?


    • Gość: mian ;-))))))) IP: *.lowicz.sdi.tpnet.pl 19.09.02, 14:29
      IIWŚ: Płynie sobie U-boot. Wszyscy się nudzą, żadnych statków,
      więc
      > kapitan zarządza strzelanie do wszystkich nieprzyjacielskich
      > samolotów. Płyną, płyną, patrzą, a tu leci amerykański
      samolot.
      > Zestrzelili, wyłowili Amerykanina. No i mają go już
      rozstrzelać, ale
      > kapitan daje mu ostatnią szansę:
      > "Możesz ocalić swoje życie, ale musisz przejść przez dwie
      próby."
      > I prowadzi go do kajuty, a tam na stole 10 butelek wódki.
      > - Ile flaszek wypijesz, Amerykaninie?
      > - 3.
      > - Rozstrzelać go - mówi kapitan.
      > Płyną dalej, a tu leci sobie Ruski. No to go zestrzelili,
      biorą Ruska
      > na pokład i sytuacja tak jak z Amerykaninem. W kajucie z
      wódką Ruski
      > mówi, że wypije 8 flaszek. Kapitan mówi: "No, nieĄle. Ale
      jeszcze
      > druga próba." Wprowadzają go do kajuty, a tam 10 lasek.
      Kapitan pyta
      > się Ruska, ile z nich przeleci. Rusek na to, że 8. Kapitan
      zastanowił
      > się, ale w końcu kazał Ruska rozstrzelać.
      > Płyną dalej, patrzą leci samolot. Bez żadnych oznaczeń, jakoś
      mu się
      > dziwnie skrzydła kołyszą. Zestrzelili, wyłowili pilota.
      Kapitan pyta
      > się skąd jest, ten na to zataczając się: "Sss Ppolski".
      Kapitan
      > zdziwiony, no ale nic. Pierwsza kajuta.
      > - Ile flaszek wypijesz?
      > - Jjjeeeeddeennascie.
      > - Jak 11, jak jest 10!?
      > A Polak wyciąga zza pazuchy flachę i mówi:
      > - Jjja nna krzywca nigdy niie... przychodzę.
      > Kapitan w szoku, prowadzi go do kajuty z panienkami.
      > - Ile panienek przelecisz?
      > - 11.
      > - Jak to!?
      > - Ttty mi też się podobasz...
      >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka