adam11115
28.08.05, 15:46
Witam,
Dzisiaj o 6 rano, po 18 godzinach jazdy na zmianę z żoną przyjechaliśmy do
Warszawy z Londynu. I niestety, po doświadczeniach przez 1100 km po
zachodnich drogach, to co przeżyliśmy i poczuliśmy w Polsce, pozwala tylko na
zacytowanie hasła Kazika "coście sku*wysyny uczyniły z tej krainy". Żeby
przez 16 lat nie zbudować przynajmniej 2 porządnych dwupasmowych odcinków
zachód - wschód, a w tym czasie utopiono w "pomocy socjalnej" i rozbudowie
aparatu administracyjnego miliardy złotych, to po prostu woła o zemstę i
bunt. Jak i dlaczego przyjęto nas do Unii to nie wiem (pewnie dla rynku zbytu
tylko), wjeżdżając do naszego kraju to tak jakby wjeżdżać do jakiegoś
dzikiego Tadżykistanu czy czegoś w tym rodzaju. Ale to wszystko nic,
najgorsze, ale naprawdę najgorsze jest to, iż nie widać aby cokolwiek miało
być lepiej, (patrz droga dojazdowa do Pyrzowic). Pozostaje nadzieja iż
przynajmnie prywatne firmy wybudują drogi i będzie można po nich jeździć za
ciężkie pieniądze (Poznań - Konin, za 100 km,opłata 33 zł w jedną stronę).
Dla mnie który jeździ tamtędy raz na 2 lata jest to do łyknięcia, ale czy w
ten sposób nie pogłębia się podział społeczny na biednych i bogatych, eh,
kończe, mam dość