Gość: zx
IP: *.crowley.pl
14.04.03, 16:49
Stałem sobie raz grzecznie i spokojnie na światłach swoją prelude. Droga 3-
pasmowa. Nagle z tyłu pojawił się koleś Astrą classic. Oczywiście obowiązkowo
zjechał na pas obok, bo hańbą byłoby dla niego stanąć na pasie za mną.
Światło zmieniło się na zielone i koles z piskiem i rykiem całych swych 60
koników ruszył do przodu. Popatrzyłem na niego i ruszywszy bez pisku i ryku
zresztą po prostu nacisnąłem na gaz, może trochę tylko mocniej niż zwykle.
Sportowy samochód astra classic został z tyłu. Kolesiowi chyba serce z żalu
pękło...
Zadaje sobie pytanie - po co robić taką błazenadę? Jak na światłach stoi
porsche to ja się nie wygłupiam.