dr.uid
19.08.03, 20:04
Dotarlem do pracy magisterskiej, ktora zajmuje sie zaleznoscia samochodu, ktorym badani jechali do slubu a ich pozyciem malzenskim.
Wnioski z grubsza sa takie, ze im lepszy samochod tym wiekszy procent rozwodow i po krotszym czasie malzenstwa.
Mnie osobiscie smieszy, gdy taka "mloda para", ktorej nawet nie stac, zeby sobie kupic za swoje sukienke i garnitur, jedzie do slubu luksusowym Mercedesem
albo BMW. No bo przeciez trzeba sie pokazac sasiadom, ze jak to, nas nie stac? Co bedziemy jak buraki jechac Lanosem albo nie daj Boze isc pieszo.
Np. taki moj kolega z pracy z domu narzeczonej do kosciola mial 500 m, ale oczywiscie pozer jechal ... BMW. No bo co sasiedzi powiedza. Objechali blok dwa
razy i z piskiem opon zajechali przed kosciol. Panna mloda to az sie posikala z tego kuksusu, a jej kolezanka az zemdlala z zazdrosci.
I co taki kutas sobie mysli. Ze ktos go bedzie szanowal, bo sobie do slubu pojchal beemka? Sam chcial i sie doigral. Juz nie jest mezem, bo zona go puscila w
trabe. NIe dziwie sie, bo co sie bedzie z pozerem zadawac.
Najbardziej mnie smiesza te resestracje, ktore zakaldaja te debile. Z tylu Jasiu, z przodu Stasia, a juz niedlugo z tylu Zenek, z przodu Franek. I co sobie takie
fagasostwo mysli. Ze to jest cool? Ze kogos to obchodzi ktos sie z kim zeni? Kto ma wiedziec ten wie, na ch.. o tym wszedzie trabic?
Policja powinna takim debilom zabierac prawo jazdy za jazde pojazdem bez tablic rejestracyjnych. Czy ktos slyszal o takim przypadku?