Nie wiem od czego zacząć ... może tak:
Pierwszy raz zetknełam się z aborcją mając 16/17 lat w szkole średniej na
lekcji RELIGJI pan katecheta pokazał nam dwa filmy pierwszy to "Niemy Krzyk" -
zarejestrowane usunięcie dziecka na aparacie USG - drugi film to dokładnie
pokazane łyżeczkowanie , dużo krwi - bardzo nieprzyjemne . Bardzo przeżyłam
obydwa filmy - w szkole były dyskusje na ten temat - byłam zdecydowanie za
młoda na rozmowy i oglądanie takich rzeczy .
Drugi raz byłam duzo starsza - śmieszna sprawa , ale kiedyś poszłam do
wróżki

bardzo znanej były z nią wywiady w telewizji i gazetach ...ale nie
o tym miałam pisać. Wróżka powiedziała mi , że moja mama powinna dać na mszę
za małego aniołka , który się nie narodził . Długo trzymałam to w sobie , aż
w końcu zapytałam mamę . Strasznie się zmieszała , ale nie próbowała mnie
okłamać i powiedziała , że usunęła dziecko - mojego braciszka bo tak o nim
myślę. Zaczęła się tłumaczyć , że to ojciec nie chciał - bo trudna sytuacja i
jedno (czytaj Ja ) dziecko mu wystarczy .
Trudnej sytuacji nie mogę sobie przypomnieć , a wiem że miało to miejsce
kiedy miałam 8 lat , więc powinnam pamiętać . No cóż przyjęłam do wiadomości -
trudno stało się nie cofniemy tego .
Teraz po kilku latach sama jestem mamą i coraz częściej myślę dlaczego to
zrobiła , mam duży żal choć o nim głośno nie mówię . Dlatego piszę i dziękuję
za to forum . Na emamie nie mogłabym , ale tutaj to co innego .
Jakie wnioski z mojego postu .. sama nie wiem po prostu musiałam się
wyżalić ?? chyba tak
Dziewczyny jeżeli wy też miałyście podobne doświadczenia lub zetknęłyście się
z aborcją w pewien sposób napiszcie
renik