Dodaj do ulubionych

Byłam bardzo blisko...

15.12.08, 22:02
Od pewnego czasu czytam to forum i w końcu postanowiłam przełamać
wstyd i opisać swoją sytuację. Dwa lata temu znalazłam sie w złym
miejscu o złej godzinie. Wracałam z uczelni i zostałam zgwałcona,
pobita. Jeszcze dzisiaj mam dreszcze jak o tym myślę. Zgłosiłam się
na policję z nadzieją, że złapią drania i nikt nie będzie cierpiał
jak ja. Dwutygodniowe opóźnienie okresu traktowałam jako objaw
stresu związany z zaistniałą sytuacją. Potem doszły bóle brzucha,
jajników. Wybrałam się do ginekologa który z radością oznajmił, że
zostanę mamą. Trudno opisać co wtedy czułam, szok, ból, złość,
nienawiść do siebie i tego czegoś co było we mnie. Bo to nie było
dziecko, tylko zlepek komórek, narośl, którą można usunąć.
Najgorsze, że byłam z tym wszystkim sama, rodziców nie znałam i nie
chcę znać. Wytłumaczyłam lekarzowi swoją sytuację, że to coś jest
poczęte z gwałtu i chcę się jak najszybciej tego pozbyć!! Po
załatwieniu formalności, lekarz wyznaczył termin zabiegu. Czekając w
szpitalu na ginekologii zobaczyłam jak transportują w inkubatorze
noworodka. Chciałam odwrócić wzrok, ale nie mogłam. Boże jakie to
dziecko było maleńkie, bezbronne, niewinne. Puściła fala uczuć,
dziwnych, nieznanych. Uciekłam ze szpitala, przepłakałam wiele nocy,
ale doszłam do wniosku, że skoro tyle par latami stara się o dziecko
a ja "zaciążyłam" za pierwszym razem, to musi być znak,
przeznaczenie. Ciążę znosiła znakomicie. Będąc w 8 m-cu broniłam
pracę magisterską. Urodziłam piękną, zdrową córeczkę, Viktorię, znak
zwycięstwa. Bywają dni, że jest mi ciężko, praca po godzinach, brak
czasu, ale uśmiech córki wszystko wynagradza. Dalej jestem pod
opieką posychologa, i właśnie ten post to część terapii. Mam
nadzieję, że moja historia pomoże komuś, skłoni do refleksji.

Viktorio, dla świata możesz być maleńką, nic nie znaczącą istotą,
lecz dla mnie jesteś całym światem !!!
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Byłam bardzo blisko... 16.12.08, 00:57
      Katharrina, dzielna z ciebie dziewczyna. Piękny post. Wspaniałe
      świadectwo. Wybrałaś życie, czy to mógł być zły wybór?

      Na pewno nie jest Ci łatwo. Wiem jak cieżko samej kobiecie utrzymać
      siebie i dziecko. Może przyda Ci się trochę ubranek dla córeczki? A
      może potrzebujesz czegoś innego. Jeżeli można Ci w czymś pomóc to
      napisz prosze na priva: nati1011@gazeta.pl
    • jaonmyi Re: Byłam bardzo blisko... 16.12.08, 12:15
      Twój post jest tak tendencyjny i stereotypowy, że aż żałosny. Mnie
      na to nie nabierzesz.

      Po
      > załatwieniu formalności, lekarz wyznaczył termin zabiegu.

      Na co Ty liczysz, dziewczyno? w jakim celu ten post? Kto ma w to
      uwierzć, że powiedziałaś lekarzowi, iż ciąża jest z gwałtu, po
      czasie, kiedy ślady po nim całkowicie zanikłyby już, ZAŁATWIŁAŚ
      FORMALNOŚCI big_grin i po krzyku, mogłaś bez przeszkód zabić swoje
      dziecko (i gwałciciela), ale coś Cię tknęło i darowałaś mu łaskawie
      życie...
      Jesteś zabawna big_grin, w jakim świecie Ty żyjesz??? Powtarzam, kto ma
      uwierzyć w tą bajeczkę? Gdyby w naszym kraju wyglądałyby to tak jak
      Ty opisujesz, to większość, jeżeli nie wszystkie, aborcje byłyby
      robione ZA FRIKO W WYZNACZONYM TERMINIE czyli LEGALNIE... smile))
      • jaonmyi Re: Byłam bardzo blisko... 16.12.08, 12:20
        Jeszcze jedno - jeżeli chcesz przestrzec kobiety przed aborcją, to
        nie rób tego przy pomocy takich żenujących bajdur...
        • nextlain jesteś pewna, że masz rację? 16.12.08, 19:31
          Bo jedyne, co "widać", toż nie znasz procedur policyjnych. W anszym
          kraju ciąża pochodząca z gwałtu jest wskazxaniem do legalnej
          aborcji. Dostajesz od policji zaświadczenie i masz prawo iść do
          lekarza i usunąć dziecko.

          Ja wierzę w całą tą historię, uważam, że jest BARDZO prawdopodobna.

          Joanmyi- nic o Tobie nie wiem, wiec nie chciałabym byc
          niesprawiedliwa, ale czytaja Twoje 2 posty w tym temacie mam
          odczucie, że nie masz pojęcia, co przeżywa kobieta w taiej sytuacji,
          która z jednej strony genetycznie ma wpojoną niechęć do zabicia
          dziecka(w sensie instynktu zachowania gatunku), a często także się z
          tym zgadza moralnie, ale doznala strasznego urazu w wyniku takiej
          zbrodni. I nie wiesz, jak maleńki szczegół potrafi zaważyć...
          • jaonmyi DO NEXTLAIN 17.12.08, 09:22
            A Ty jesteś pewna, że ten post nie jest mierną fikcją literacką? wink

            > Bo jedyne, co "widać", toż nie znasz procedur policyjnych. W
            anszym
            > kraju ciąża pochodząca z gwałtu jest wskazxaniem do legalnej
            > aborcji

            Właśnie dlatego, że je znam (procedury) rozbawił mnie ten post...

            mam
            > odczucie, że nie masz pojęcia, co przeżywa kobieta w taiej
            sytuacji,

            A Ty wiesz??? Byłaś zgwałcona??? Bo jeśli nie, to wiesz na ten temat
            co najwyżej tyle co ja.

            >I nie wiesz, jak maleńki szczegół potrafi zaważyć...

            Nie imputuj mi więcej co wiem a czego nie wiem...

            Na sam koniec zasugeruję Ci, abyś czytała posty (i nie tylko) ZE
            ZROZUMIENIEM smile
            • nextlain Re: DO NEXTLAIN 17.12.08, 11:35
              Nie jestem pewna, czy ten post nie jest fikcją literacka, natomiast
              w moim odczuciu historia ta jest prawdopodobna.
              Co do gwałtu i procedur policyjnych- nie przeżyłam osobiście,
              natomiast myślę, że w jakimś tam stopniu się orientuję, ponieważ w
              takiej sytuacji znalazła się moja koleżanka z roku i cały czas byłam
              przy niej i wiem, co prze4żywała i jak to wyglądało.
              Była koleżanka, powinnam powiedzieć, ponieważ po tym wszystkim
              załamała sie psychicznie i musiała zrezygnować ze studiów.
              Nie imputuję Ci niczego, natomiast wyraża moje odczucia, jakie
              wzbudziły Twoje słowa.

              Nie widziałam oczu kawek i jakoś nie mam ochoty oglądać, ponieważ
              ogólnie nie lubię ptaków.

              Nie napisałaś, że się dziwisz takiej reakcji, natomiast całość
              uważasz za "mierną fikcję literacką", więc zwracam Twoją uwage na
              szczegóły, które właśnie dodają wiarygodności tej historii.

              Dziękuję za sugestię, stram się ją realizować odkąd zaczęłam pisać
              na jakimkolwiek forum.

              Pozdrawiam!
      • nextlain Joanmyi 16.12.08, 19:43
        A czy Ty w ogóle kiedykolwiek widzialaś noworodka w inkubatorze?
        Może np. wcześniaka? Bo ja miałam zajęcia na intensywnej terapii
        noworodków i wcześniaków i doskonale wiem, o czym ona mówi i jak
        takie dziecko wygląda i w najmniejszym stopniu sie nie dziwię takiej
        reakcji emocjonalnej.
        • aniulka8503 Re: Joanmyi 16.12.08, 21:04
          Ja też uważam tą historię za prawdziwą...
          I gratuluję odwagi autorce tego postu i życzę wiele sił!!!
        • jaonmyi Nextlain 17.12.08, 09:44
          1)Tak, widziała, ale nie rozumiem czemu ma służyć to pytanie???
          Zupełnie nie na temat...
          Ale skoro piszemy o wszystkim, to ja zapytam Ciebie, czy widziałaś
          np. jakie piękne, niebieskie oczy mają kawki?

          2)A czy ja wyraziłam zdziwienie odnośnie reakcji emocjonalnych
          autorki wątku???...
    • katharrina Re: Byłam bardzo blisko... 18.12.08, 14:23
      Witam,
      nati1011: dziękuję za oferowaną pomoc, to bardzo miłe, że są wśród
      nas takie osoby jak Ty. Sądzę, że bardziej będzie ona potrzebna
      innej mamie. Nie jestem w złej sytuacji materialnej: mam dobrą
      pracę, zresztą, nie mieszkam już w Polsce.
      Joanna: nie musisz wierzyć w moją historię, nie interesuje mnie to
      zupełnie. A może masz rację : może jestem "Romanem, który też ma 12
      lat", a może jestem babcią z "mocherowej armii", a może jestem po
      prostu facetem i szukam sensacji....??? Czytałam Twoje wypowiedzi na
      tym forum i sądzę, że Ty też powinnaś to zrobić. Obrażasz wiele
      osób, krzywdzisz innych, potępiasz i tak już wystraszone dziewczyny.
      Aha, usunięcie dziecka z innych powodów niż gwałt, to jest ble, ale
      dziecka z gwałtu to ok ?? To także aborcja!!!!
      • sui2 Re: Byłam bardzo blisko... 18.12.08, 14:42
        Autor: katharrina

        Jestes WIELKA smile

        Tak wiele daly mi twoje słowa, nie ma w moim slowniku slowa aborcja.
        Poruszylas moje serce.
        zycze blogoslawienstwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka