ralston
11.06.04, 23:23
W Warszawie jest to instytucja bardzo nielubiana. Zajmuje się najczęściej
ściganiem staruszek, które na chodniku sprzedają jakieś kwiatki, czy
rzodkiewkę z przydomowej działeczki a potrafią odwracać głowę, kiedy jakiś
bandzior wyrywa kobiecie torebkę z ręki. No i oczywiście mandaty za parkowanie
i temu podobne. Jest wystarczająco wiele powodów, żeby nie lubić Straży
Miejskiej. Ja dzisiaj postanowiłem załatwić sprawę zaległego wezwania w
sprawie zaparkowania samochodu dwoma kołami na pasie zieleni. Zieleni
oczywiście w tym miejscu od dawien dawna nie ma, bo wszyscy parkują, ale fakt
jest faktem - dwa koła stały na miejscu, gdzie teoretycznie zieleń być
powinna. Nie zamierzałem dyskutować - po prostu korzystając z mniejszego ruchu
niż zwykle (długi weekend) - chciałem pojechać i uiścić stosowną kwotę. Na
miejscu uciąłem sobie miłą pogawędkę z panią strażniczką i wyobraźcie sobie
kara została mi anulowana. Pani powiedziała, że mnie poucza i tym sposobem
jestem 200 złotych do przodu. Chyba polubię Straż Miejską - czy jak?