gradufka
03.06.05, 21:10
Otoz, doszlam do wniosku, ze nasze slowo przywitajne to bardzo fajne slowo.
Nedzne samogloska "e" wsisnieta miedzy syczce i ciamkajace 3 spolglochy. Nie
wiadomo czy ktos sie witam,czy cos mruczy zrac kanapke. Dyskretne, jak
przeklenstwo z zacisnietych warg, tak zeby nikt nie slyszal co sie mowi
naprawde. A jesli chce sie zniechcecic obcoziemca do naszego kochanego
jezyka, nic prostszego-kazac mu poprawnie nauczyc sie wymawiac "Czesc". A
takie hiszpanskie: "Hola!". Paskudne. Dwie dzwieczne samogloski, okraglutkie
jak obwarzanki.A wiadomo, ze obwarzanki tucza. I iazdy wie,ze jestes, ze sie
witasz, bo "hola!" plynie w powietrzu dziarskim strumieniem. Coz za buta!
Brak skromnosci! Nie to co nasze, ktore ledwo polatuje tuz nad
ziemia,posykujac na te jedna nedzna samogloseczke co ja ma, a do tego
podciamkujac ja od tylu. Wycisniete sila gebnej muskulatury "czesc" pozwala
na dyskrecje, nie nosi sie tak ku uszom. A ze niepraktyczne. A po coz slowa
praktyczne! Nie po to przeciez swiat, zeby na nim lekko bylo.