niepokorna_
05.06.04, 00:45
Dotychczas sadzilam, ze na tresc zycia skladaja sie chwile i te piekne, i
smutne, i te o ktorych lepiej zapomniec. Wydawac by sie moglo, ze zyjac w
zgodzie z otoczeniem, uzywajac slow dziekuje i przepraszam , w chwilach kiedy
wypada je wypowiedziec, stajemy sie lepsi . Poprawiamy swoj charakter.
Opanowujac emocje jestesmy mniej narazeni na ciosy, a nawet jesli, umiemy je
odparowac nie schodzac do poziomu przeciwnika. To tylko uluda:) Male porazki,
zle slowo sprawiaja, ze odechciewa nam sie wszystkiego. Dociera do nas
swiadomosc, ze to wszystko jest malo wazne. Czy na pewno? Swiat nie jest
idealny, ani ludzie go tworzacy. Inaczej odczuwamy, inaczej myslimy stawiamy
sobie inne priorytety, ale gdzies w srodku posiadamy te same potrzeby zycia
stadnego, potrzebe akceptacji i zrozumienia. Dlaczego to napisalam? Chcialam
komus to powiedziec, tylko nie mam pewnosci, czy wlasciwie to zrozumie:(