Dodaj do ulubionych

Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko naraz?

12.03.12, 21:49
Najpierw zaczęły się różne dolegliwości zdrowotne i chodzenie po lekarzach, do tej pory oczywiście brak diagnozy. Potem wyprowadziła się ode mnie partnerka, okazało się w dodatku, że miała kogoś już od jakiegoś czasu i w ogóle dziwię się sam sobie, że tego nie zauważyłem wcześniej - dopiero jak się dowiedziałem to wszystko zaczęło mi się układać w całość (późniejsze powroty do domu, drobna konspiracja i tak dalej). A na koniec mój kochany szef utracił płynność finansową i nie mam pensji na koncie już drugi miesiąc, jakieś dwie stówy mi zostały. Aha, no i oczywiście siadła mi psychika, ale to już wynika z sytuacji.

I tak z gościa o w miarę ustabilizowanym życiu stałem się z dnia na dzień wrakiem człowieka bez nadziei i możliwości ruchu. No i jak? Istnieje fatum czy nie? Sprzysiężenie jakieś? Żeby przynajmniej parami chodziły...
Obserwuj wątek
    • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 12.03.12, 23:13
      Witaj !

      Możesz napisać jakie miałeś i masz dolegliwości zdrowotne ?
    • lifeisaparadox Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 12.03.12, 23:13
      Bez urazy ale myślisz jak kobieta która jest frajerem.
      • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 12.03.12, 23:28
        > Bez urazy ale myślisz jak kobieta która jest frajerem.

        Kobietą akurat nie jestem, natomiast frajerem tak. Wyszedłem na ostatniego frajera, na całej linii.
        • lifeisaparadox Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 03:37
          Komar użądlił Cię na śmierć po prostu.
        • to.niemozliwe Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 05:18
          Ujnia, zycie jest jak tort. Zawsze dzielisz na siedem porcji. Ta srodkowa, okragla w centrum to Ty. Najwazniesza i najwieksza. Szesc pozostalych, rownych kawalkow to: praca, partnerka, rodzina, przyjaciele, hobby, duchowosc. Jak ci sie przejadl jeden czy dwa, to masz jeszcze inne, calkiem smakowite ;-)
          • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 10:51
            > Szesc pozostalych to: praca, partnerka, rodzina, przyjaciele, hobby, duchowosc.
            > Jak ci sie przejadl jeden czy dwa, to masz jeszcze inne, calkiem smakowite ;-)

            Przyjaciele, rodzina - ok. Na jakiekolwiek hobby straciłem chęci. A duchowość? Co masz właściwie na myśli? Ja jestem prosty człowiek, nie rozwijałem nigdy duchowości.
          • out23 Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 13:03
            to.niemozliwe napisał:

            > Ujnia, zycie jest jak tort. Zawsze dzielisz na siedem porcji. Ta srodkowa, okra
            > gla w centrum to Ty. Najwazniesza i najwieksza. Szesc pozostalych, rownych
            > kawalkow to: praca, partnerka, rodzina, przyjaciele, hobby, duchowosc. Jak c
            > i sie przejadl jeden czy dwa, to masz jeszcze inne, calkiem smakowite ;-)

            Te siedem kawałkow jest jak sie wydaje trafionym podzialem tortu/życia. Tylko, ze wszyscy maja tort z dobrych skladników , jest tak samo ryzykowne jak, to, ze Ci, którzy mają niedobry tort sa sami sobie winni.
    • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 10:58
      Witaj !
      Nie nazywaj sie frajerem !
      Takie rzeczy mogą się przydarzyć każdemu.
      Zapytałam Cię poprzednio jakie miałeś dolegliwości zdrowotne ? Nie, żeby mi to było potrzebne dla zaspokojenia mojej ciekawości,lecz zastanów się czy to nie było tak,że podświadomie czułeś,że w Waszym związku coś jest nie tak ?
      Czy nie było przypadkiem tak,że świadomie nie dopuszczałeś takich myśli do siebie,a podświadomie już to wiedziałeś i czułeś ?
      Jeśli lekarze nie mogą stwierdzić co Ci jest,taka przyczyna wydaje się prawdopodobna.
      Natomiast ;jaki miałeś wpływ na to,że Twój szef zaliczył dołek? Przypuszczam,że żadnego!
      Dlaczego więc dodatkowo krzywdzisz sam siebie określając się frajerem ?
      • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 11:27
        > podświadomie czułeś,że w Waszym związku coś jest nie tak?

        Nawet wręcz świadomie czułem, zresztą sam już w końcu zaproponowałem rozstanie, ale ona chciała "zacząć od nowa", a ja nie byłem dość twardy, by odmówić, dawałem sobą manipulować, byłem słaby. Wmawiałem sobie że to kryzys, że minie, że wszystkie związki mają trudniejsze okresy, chociaż w głębi duszy wiedziałem, że z jej strony uczucie się wypaliło. Ale akurat nie sądziłem, że ma kogoś, bo takie coś po prostu mi się nie mieści w głowie. Nie pojmuję jak można prowadzić dwa związki jednocześnie. Ja bym nie potrafił żyć w takim zakłamaniu. Ale gdybym tylko był odrobinę mniej naiwny, połączył do kupy parę faktów, to bym wiedział, że kogoś ma. To nie była trudna zagadka.

        > Natomiast ;jaki miałeś wpływ na to,że Twój szef zaliczył dołek?

        Żadnego, natomiast znów moim problemem jest słabość. Nie mam odwagi go cisnąć o kasę, nie mam odwagi odejść z roboty i szukać nowej, nie mam nawet odwagi mu powiedzieć, że póki nie ma kasy na koncie, to nie przychodzę do pracy. Strach, słabość, bierność, godze sie by inni decydowali o moim życiu. Dlatego właśnie nazywam siebie frajerem, bo nim jak widać jestem, skoro wszyscy po kolei mnie tak traktują.

        > Zapytałam Cię poprzednio jakie miałeś dolegliwości zdrowotne ?

        Nie jest właściwie też wykluczone, że moje problemy zdrowotne mają podłoże nerwowe, jeśli o to Ci chodzi, ale pytałem lekarza o to i powiedział, że to moze dopiero zakładać na samym końcu.
        • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 12:29
          Jeszcze raz Ci mówię: nie obwiniaj się !
          Nie jesteś frajerem!.
          Nikt nie rodzi się frajerem! Taka postawa zależnosci kształtuje się we wczesnym dzieciństwie,lecz można ją zmienić,zmieniając sposób myślenia o sobie.Ja myślę,że jesteś dobrym, wrażliwym człowiekiem.
          Ludzie Cię traktują jak frajera,bo Ty sam tak o sobie myślisz i pozwalasz się im tak traktować.
          Nawet w tym wątku,ktoś nazywa Cię frajerem,a Ty skwapliwie się z nim godzisz,zamiast mu odpowiedzieć tak jak na to zasługuje.
          Bardziej stosowna byłaby odpowiedź w takim przypadku:" A Ty jesteś zwykłym dupkiem ,skoro nic nie wiedząc o mnie, nazywasz mnie frajerem".
          Zastanów się; co Cię powstrzymuje przed upomnieniem się u szefa o należne pieniądze ? Czego tak naprawdę się boisz ?
          • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 12:44
            > Nie jesteś frajerem!.

            Jak zwał tak zwał. Pozwalam sobie na za duzo, to pewne.

            > "A Ty jesteś zwykłym dupkiem ,skoro nic nie wiedząc o mnie, nazywasz mnie frajerem"

            Odrobinę naświetliłem sprawę, więc trochę o mnie wiedział. Wyciągnął logiczny wniosek, a trudno ganić ludzi za wyciąganie logicznych wniosków.

            > co Cię powstrzymuje przed upomnieniem się u szefa o należne pieniądze

            Głównie to że znam jego obecną sytuacje i wiem ze to nic nie da. On naprawde nie ma w tej chwili, zresztą nie ze swojej winy.
            • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 13:20
              Tak, jak przypuszczałam ! Masz dużo zrozumienia i usprawiedliwień dla innych, tylko nie dla siebie.
              Według mnie, nic takiego nie napisałeś ,co usprawiedliwiałoby takie nazywanie Cię.

              Jeśli chcesz zmieniać swoje życie musisz skorygować swoją postawę do samego siebie.
              W różnych książkach nazywa się to;" pokochaj siebie".
              Ja określę to inaczej ;zaakceptuj fakt ,że nie jesteś gorszy od innych i nikt nie ma prawa realizować swoich praw kosztem Twoich.
              Masz takie same prawa jak inni i zawsze gdy je ktoś narusza masz prawo się bronić,zamiast przyznawać mu rację.
              • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 13:41
                Dodam jeszcze,że jeśli nie zmienisz swojego myślenia o sobie,Twoje życie pozostanie na zawsze takie same.
                Czy to jest dobra wiadomość ? Ja myślę,że nie !!! A Ty jak uważasz ?
              • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 15:40
                > zaakceptuj fakt ,że nie jesteś gorszy od innych i nikt
                > nie ma prawa realizować swoich praw kosztem Twoich.

                Mam poczucie, że jestem gorszy. Nie bardzo wiem jak z tym poczuciem walczyć. :/
                • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 16:00
                  Poczytaj wątek cztery postawy.Tam trochę piszę skąd takie poczucia się biorą.Spróbuj się zastanowić i przypomnieć sobie; jakie komunikaty dostawałeś jako dziecko ?
                  Zastanów się jak to wpłynęło na Twoje obecne życie.Co myślisz o sobie ? Czy nie są to sądy Twoich rodziców lub opiekunów ?Czy byłeś często przez nich krytykowany ?Doznawałeś jakichś innych, poniżających zachowań wobec siebie ?
                  • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 16:36
                    > Czy nie są to sądy Twoich rodziców lub opiekunów ?Czy byłeś często przez nich krytykowany?
                    > Doznawałeś jakichś innych, poniżających zachowań wobec siebie ?

                    Nie, to nie to. Rodzice są ok. A może po prostu jestem gorszy, nie może tak być? Jedni się bardziej udają, inni mniej, jak świat światem.
                    • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 16:51
                      Uparcie trwasz przy swoim ! Musiało być coś, co Cię tak ukształtowało,a nie inaczej.
                      Tutaj pewnie do tego nie dojdziemy.
                      Nie urodziłeś się gorszy,zapewniam Cię.Od Ciebie zależy kim będziesz.Sam swoją postawą i swoim myśleniem ograniczasz sobie możliwości.
                      • lila122 Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 17:28
                        Co to znaczy..."jeden gorszy,a inny -nie"????
                        Nie Jestes gorszy.Mysle,ze Jestes slodki i tyle:)
                        Kobieta Cie zostawila?......i bardzo dobrze!!!!:)......przynajmniej ulatwila Ci sprawe.Przeciez taka dziewczyna nie jest nic warta i zapewniam Cie,ze to nie milosc.Jak ja nie chce byc z facetem,to "zamykam sprawe"z nim i nie gram na dwa fronty.Proste.
                        Twoje objawy bez diagnozy.........pewnie nerwica.....psychosomatyczne sprawy.
                        To tzw."choroba duszy"...."-psyche" i "-soma".
                        Praca.....sprobuj poszukac innej(nie wiem gdzie pracujesz) chociaz wiem,ze to nie takie proste z dnia na dzien.Z szefem porozmawiaj calkiem normalnie i na luzie.
                        • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 18:55
                          > Co to znaczy..."jeden gorszy,a inny -nie"????

                          No nie wszyscy są równie fajni, inteligentni, utaletnowani, ładni, zdolni, silni, zdrowi itd.

                          > Mysle,ze Jestes slodki i tyle:)

                          Co masz na myśli mówiąc "słodki"?

                          • lifeisaparadox Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 14.03.12, 09:34
                            No widzisz, musisz opatrzyć rany z dzieciństwa i pokochać siebie, a później pójść na solarium
                            • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 14.03.12, 10:19
                              > No widzisz, musisz opatrzyć rany z dzieciństwa i pokochać siebie,
                              > a później pójść na solarium

                              Daruj sobie, człowieku, bo zeby jeszcze te twoje tekściki były choć odrobinę dowcipne, to można by ci je wybaczyc, ale to jest jakaś żenada. Naprawde uważasz ze jesteś taki zabawny? Wiesz, bo skoro doszedles juz do etapu, ze wszystko co napiszesz wydaje ci sie dowcipne, to mozliwe ze swojego bagna psychicznego wyjdziesz później niz ja ze swojego, o ile w ogole.

                              Bo ja sie predzej czy pozniej pozbieram i w dodatku bede o tyle bardziej doswiadczony i tym samym mądrzejszy, a ty głupkowate teksty o solarkach i jaikchs komarach bedziesz zapewne sadził do konca zycia, cały czas w mylnym przekonaniu o swojej cudowności. Jak to jest, że zawsze na kazdym forum sie musi przyplątać jakiś trujący dupe upierdliwiec? Wy sie jakos ku... rozmnażacie czy co?
                              • lifeisaparadox Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 14.03.12, 11:57
                                Ja tylko podsumowuję porady które dostajesz w odpowiedziach.
                                Czy ja wiem czy to jest zabawne, raczej wydaje się tragikomiczne

                                Bo jak piszesz o mnie to piszesz o sobie samym, a jak tamta dziewczyna pisze o Tobie to pisze o samej sobie.

                                W dodatku gdy piszesz o samym sobie, to masz na myśli kogoś innego. Bo musisz brać za wzór ocenę kogoś, kto przypisywał Ci swoje cechy, a jemu samemu ktoś inny.
                                Frustracje na ogół ludzie lubią rozładowywać źle oceniając innych. A boli ich bo ktoś inny na nich ją rozładował, a to dlatego, że ktoś inny na nich.

                                Jesteś po prostu ofiarą socjalnego martixa ;)
                                • kalistera Re: lifeisaparadox 14.03.12, 22:43
                                  Ty coś bierzesz,czy potrafisz tak na trzeźwo?
                                  Nie znam drugiego absolwenta psychologii,który potrafiłby takie teksty produkować .
                                  Coś mi się wydaje,że chyba Twoje zwoje mózgowe nie wytrzymały tego natłoku wiedzy jaką Ci wtłoczono ,a może tylko ja nie doceniam głębi Twoich przemyśleń ?
                                  Może jestem niedokształcona,ale naprawdę nie wiem co to jest ofiara socjalnego martixa ?
                                  Co to jest matrix,to wiem.
                                  Rozumiem,że jak Ty nazywasz kogoś frajerem,to jest to diagnoza,a jeśli ktoś podsumowuje Twoje wypowiedzi to rozładowuje frustracje ?
                                  • lifeisaparadox Re: lifeisaparadox 15.03.12, 02:36
                                    Chodziło o autora i skąd się u niego bierze taka samoocena, na kim się wzoruje i czyje frustracje bierze jako wykładnię swojego "ja".
                                    Na ogół rodzice kształtują u dziecka jego relację ze swoimi powodzeniami i niepowodzeniami, oraz ich znaczenie w procesie wyobrażania sobie "siebie".

                                    Pewnie że jest to matrix, bo ten sam człowiek może być zupełnie kimś innym jeśli będą go modelować zupełnie inni ludzie. Inaczej będzie przeżywał zagrożenie, sukces, niepowodzenia, osiągnięcia, motywację i wszystko inne.

                                    Warto też wiedzieć że każdy kto bierze udział w procesie oceniania drugiego człowieka, a więc tworzeniu jego samooceny, wypowiada się o samym sobie, wyobrażając sobie siebie na miejscu tego człowieka. Natomiast wyobrażenia o samym sobie bierze stąd, że ktoś inny robił to samo w jego stronę.
                                    Sfrustrowani rodzice znajdą kozła ofiarnego w dziecku które doświadcza niepowodzeń, pełni euforii zasugerują mu bycie wspaniałym człowiekiem, a rzeczowi rzeczowo jakoś to zrelacjonują.

                                    Zrozumienie czym właściwie jest "ja" jest pierwszym krokiem do duchowości.
                                    • kalistera Re: lifeisaparadox 15.03.12, 07:48
                                      No widzisz!Teraz wypowiedziałeś się zrozumiale.
                                      Nic innego,tylko innymi słowami napisałam autorowi wątku,a Ty to wyśmiałeś.

                                      Owszem, każdy w procesie oceniania wypowiada się przez pryzmat swoich doświadczeń,swoich odczuć,swojego systemu wartości,takich filtrów ,które tworzą jego" mapę rzeczywistości".
                                      W wątku "cztery postawy" piszę,że często nieświadomie przejmujemy wzorce myślowe od rodziców i nimi kierujemy się w dorosłym życiu,mimo,że wydaje nam się,że mamy własny system wartości.To wcale nie musi znaczyć,że rodzice byli źli i nas nie kochali czy celowo ranili.
                                      Jak ważne jest dla naszego samopoczucia pozytywne myślenie świadczy np.takie proste ćwiczenie,które stosuje NLP.

                                      Ćwiczenie polega na przypomnieniu sobie najpierw jakiegoś przykrego doświadczenia z przeszłości.Nie musi to być nic bardzo tragicznego.Należy sobie przypomnieć wszystkie okoliczności tamtego zdarzenia z możliwie najdrobniejszymi szczegółami takimi jak :wygląd miejsca w którym się to działo,osób,które w tym uczestniczyły,co mówiły?jak mówiły?,gdzie te osoby były?,jaka była pogoda?czy było cicho?, czy jakieś odgłosy temu towarszyszyły?jaka była pora dnia? itd.
                                      Po dokładnym przypomnieniu sobie tego wszystkiego sprawdź jak się czujesz? Co odczuwasz ?
                                      Jak reaguje na to Twoje ciało ?

                                      A teraz wyjdź z tej scenki i zastąp ją innym, pozytywnym i radosnym wydarzeniem i znowu przypomnij sobie je ze wszystkimi wyżej opisanymi szczegółami.
                                      Zauważ jak teraz się czujesz ? Czy zmieniło się Twoje samopoczucie ?

                                      To,o czym- celowo bądź nie -myślisz ,zazwyczaj przekłada się na Twoje zachowanie i staje się rzeczywistością.[b]

                                      Niestety,gdy dążymy do jakiegoś celu,wewnętrzny negatywny obraz wyrządza szkodę,zanim jeszcze zaczniemy wcielać go w życie.
                                      Boris Becker trafnie to ujął,mówiąc ;" każdy mecz wygrywa się najpierw w wyobraźni".
                                      Osoba,która negatywnie postrzega samą siebie, niewerbalnie przekazuje taki komunikat o sobie innym.
                                      • lifeisaparadox Re: lifeisaparadox 15.03.12, 19:34
                                        Dla mnie w temacie jest taka diametralna różnica, że stosując poznanie i zrozumienie, preferuję niwelowanie obrazu siebie. Ten bardzo trudny do oderwania od jednostki społecznej tryb funkcjonowania bazujący na notorycznym obrazowaniu siebie i swojej sytuacji, powinien ulec absolutnej anihilacji aby człowiek mógł być wolny, zadowolony z faktu że po prostu istnieje.

                                        Przypomina mi to sytuację kiedy poszedłem pierwszy raz do przedszkola. Miałem całkiem pozytywne nastawienie. Na miejscu zobaczyłem że jedno dziecko płacze, wszedłem z mamą dalej, zobaczyłem że płacze coraz więcej dzieci i nie chcą tam być. Zacząłem płakać i przestało mi się tam podobać.

                                        Podobnie jest w życiu. Ludzie płaczą że nie mają spełniającej miłości, płaczesz i ty. Ludzie płaczą że mają złą pracę, także ty płaczesz. Nie masz oderwania od tej społecznej hipnozy. Już nie myślisz sobą, myślisz tymi płaczącymi dookoła ludźmi, właściwie to nimi jesteś, nie jesteś sobą.
                              • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 14.03.12, 22:54
                                Tak trzymaj !
                                Takie niepowodzenia jakie Ciebie spotkały każdego są w stanie pozbawić pewności siebie.
                                Wierzę,że się pozbierasz i odbudujesz wiarę w siebie.Nie daj się i nie myśl o sobie źle.
                                Takie myślenie to prosta droga do depresji i kłopotów zdrowotnych.
                                Życzę Ci z całego serca ,by Ci wszystko się dobrze poukładało.


                          • lila122 Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 19.03.12, 10:22
                            ......to,ze nie Jestes(?) fajny,inteligentny,utalentowany,ladny,zdolny,silny i zdrowy..............wcale nie oznacza,ze Jestes gorszy......
                            ....poniewaz.....nie kazdy jest utalentowany,ladny,silny,zdrowy.
                            Np.czlowiek zdrowy-moze(nie musi)byc glupi.
                            Np.czlowiek chory- moze byc bardzo inteligentny.
                            Np.czlowiek fajny-moze miec kompleksy i chorobe.
                            Rozumiesz o co mi chodzi?????:)
                            To jest tak troche jak z blondynkami.........sa glupie i.... sa bardzo glupie,ale tak naprawde sa szatynkami i tylko sie przefarbowaly(np.Doda).
                            Co mam na mysli,piszac,ze Jestes slodki?......no,facet!!!.....litosci!!!!:):):)
                            • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 19.03.12, 11:28
                              Jak swojej wartości będziesz poszukiwał w porównaniu z innymi,to zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy od Ciebie,bardziej inteligentny lub przystojniejszy.
                              Taki, jaki jesteś ,jesteś jedyny i niepowtarzalny.Nikt nie jest dokładnie taki sam jak Ty.
                              Masz zapewne wiele zalet i pewnie jakieś wady ,jak każdy.
                              Popełniłeś pewnie jakieś błędy,też jak każdy.Błędy są po to ,by móc się na nich uczyć.
                              Teraz bogatszy o te doświadczenia masz możliwość nowych wyborów.Dopóki myślisz,widzisz i czujesz masz możliwości zmieniać swoje życie i kształtować je na nowo.Zacznij może od zmiany Twojego nicka.Co ma przyjść dobrego do kogoś o takim nicku -ch...nia.mrok ?
                              • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 20.03.12, 08:49
                                > Jak swojej wartości będziesz poszukiwał w porównaniu z innymi,to zawsze znajdzie
                                > się ktoś mądrzejszy od Ciebie,bardziej inteligentny lub przystojniejszy.

                                Wiem, po prostu nie mogę się pogodzić z tym że byłem zdradzany i zostalem porzucony dla kogoś innego. To uderzyło w moje poczucie własnej wartości, ale chyba nie ma w tym nic dziwnego.

                                > Co ma przyjść dobrego do kogoś o takim nicku -ch...nia.mrok ?

                                Taki był mój stan emocjonalny. Ale już mi trochę lepiej. :)
                                • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 20.03.12, 10:09
                                  Pewnie,że nie ma nic dziwnego w tym.Cieszę się,że już Ci trochę lepiej.
                                  Będzie dobrze!
                            • chujnia.mrok Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 20.03.12, 08:46
                              > Co mam na mysli,piszac,ze Jestes slodki?......no,facet!!!.....litosci!!!!:):):)

                              No tak, dziwnie to jakoś zabrzmiało.
                    • kalistera Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 13.03.12, 18:12
                      Nie rób z siebie ofiary losu!
                      Może pozycja ofiary losu daje Ci określone korzyści ?
                      Jakie to są korzyści?
                      Ano takie ,że nie musisz podjąć wysiłku zmiany swojego zachowania i możesz się do woli użalać nad sobą,bo czujesz się skrzywdzony .
                      Łatwiej powiedzieć ;"taki się już urodziłem, gorszy od innych i nic na to nie poradzę," niż wziąć los we własne ręce i samemu kształtować swoje życie.
                      Nie chcesz ranić innych i sprawiać im bólu i sam ranisz i kaleczysz siebie ustawiając się w roli ofiary. To jest droga donikąd !
                      Twoja partnerka zraniła Cię zachowując się nieuczciwie wobec Ciebie.
                      Ty sam dokładasz sobie cierpienia obwiniając siebie za wszystko.
    • el_capricho Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 18.03.12, 10:32
      nie wiem, dlaczego psuje się wszystko naraz, ale rzeczywiście często tak jest. na szczęście w drugą stronę też tak to działa - kiedy przychodzi dobry czas, nie możesz opędzić się od sukcesów w każdej dziedzinie. jednym slowem - cierpliwości :-)
      • nazzilla Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 18.03.12, 10:53
        el_capricho napisała:

        > nie wiem, dlaczego psuje się wszystko naraz, ale rzeczywiście często tak jest.

        Tak jest, jak ch...nia i mrok, to i w kazdej sferze zycia.

        > na szczęście w drugą stronę też tak to działa - kiedy przychodzi dobry czas, ni
        > e możesz opędzić się od sukcesów w każdej dziedzinie. jednym slowem - cierpliwo
        > ści :-)

        Powaznie w to wierzysz?
        • el_capricho Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 18.03.12, 14:35
          nazzilla napisała:

          > Powaznie w to wierzysz?

          ja tego właśnie doświadczam - tu i teraz. po latach mroku i ch...ni w dodatku.
    • mskaiq Re: Dlaczego jak się psuje w życiu, to wszystko n 18.03.12, 12:06
      Myślę że wielu rzeczy nie chciałeś zauwazyć, bo tak było wygodniej. Stąd
      biorą sie zwykle problemy które trudno zdiagnozować bo wszystko wydaje
      sie być w porzadku.
      Nie dało się jednak nie dostrzegać, musiałes zobaczyć i być może nauczyć
      sie że tak nie można, że trzeba widzieć, że należy dbać o ważne sprawy.
      Myśle że masz wideczne powodów aby przyjrzeć sie sobie, może nawet
      poszukać kogos kto pomógłby Ci zrozumieć siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka