Dodaj do ulubionych

jedznie...

05.05.09, 15:29
rozumiem was bardzo dobrze, tylko ja to mam juz na serio zryta psyche,
ostatnio jeden koles chcial popelnic samobojstwo i tak o tym myslalam ze
gdybym kiedys tez chciala-ale nie chce, to byly takie rozmyslania, to najpierw
bym wydala cala wyplate na wuchte jedzenia, kebaby, torty, pizze, shaky,
drozdzowki... i inne rzeczy i bym jadla i rzygala na zmiane i dopiero pozniej
bym sie powiesila czy cos tam... normalnie zal mi siebie, nie pojde do lekarza
bo wyjde na wariatke a wydaje mi sie ze dopoki zdaje sobie z tego sprawe to
nie jest ze mna zle...
Obserwuj wątek
      • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 17:46
        a jaką ja mam zrytą psychikę...aż żal patrzeć...Ostatnio wymyśliłam sobie że nie
        będę używała kremu do twarzy,bo jest tłusty i on też kalorie mieć musi,więc
        przeniesie mi się na usta i przytyję od niego...ja już czasami sama zaczynam
        wątpić w swój rozum...A jak mam napad to bez opamiętania zjadam bomby
        kaloryczne,potem wiadomo co...I wyrzucam sobie że jestem beznadziejna bo za mało
        się przyłożyłam do wymiotów i na pewno utyje,powinnam była się bardziej postarać
        i nie ważne że prawie zemdlałam nad kiblem...Niby chcę z tego wyjść ale nad tym
        moim chorym myśleniem,zachowaniami zresztą też panuję coraz mniej...
        • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 18:04
          wiadomo ze Wy nie "niby" tylko to moje myslenie mnie przerazilo, kurde co jest takiego w tym ZARCIU, dlaczego niektorzy o nim po prostu mysla jak jedza, a mi to zajmuje caly moj dzien, bo albo mysle co zjesc, albo jak zrobic zeby nie jesc no masakra, czy tak bedzie juz do konca zycia? boje sie ze jak przestane myslec to juz wogole nie zmieszcze sie we framugi, zaznacze jeszcze tylko ze jestem sportowcem i zamiast na treningu myslec o tym by sie polepszac ja mysle ile kalorii stracilam
          zlotowlosa01 no z tym kremem to pojechalas po bandzie, ale spoko kumpela bala sie kapac w wannie, bo myslala ze woda za bardzo w nia "wsiaknie"
          • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 18:26
            Ja mam tak samo dokładnie,cały mój dzień wypełniają myśli o żarciu,też albo
            planuję sobie jadłospis na najbliższe dni,albo myślę jak tu sukcesywnie głodować
            jak najdłużej,jak nie dać się napadom ,albo cały czas się boję kiedy napad
            przyjdzie,a jak już przyjdzie,nażrę się to szybko myślę jak tu najlepiej się
            wyrzygać i jak to zrobić by nikt nie usłyszał...No po prostu koszmar,ja już
            jestem zmęczona...I jeszcze myślę ciągle o tym,by nie siedzieć za długo w
            miejscu,tylko by się ruszać,bo przecież nawet jak nic nie zjem to nie schudnę
            jak nie będę spalać...no chore.Jak idę do np do sklepu to wybieram okrężną drogę
            by spalić jak najwięcej.
            To nasze myślenie jest chore,nie wiadomo czy śmiać się czy płakać...Mnie już
            chyba nic nie zdziwi po tym co obserwuje u siebie ;-).Wiesz,musimy wierzyć że to
            kiedyś się skończy,że nie będzie do końca życia...Ja nie wyobrażam sobie siebie
            w wieku 70 lat(zakładając że jakimś cudem nie wykończę się wcześniej,w co
            szczerze wątpię) nażerającej się a potem klęczącej nad kiblem...matko
            • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 18:56
              moze nie powinno mnie to cieszyc, ze ktos ma takie problemy jak ja, ale jestem
              chyba samolubna i mnie to cieszy,nie jestem z tym sama:( zal mi sie robi jak ide
              do ubikacji i klecze nad nim nasluchujac czy nikt nie idzie z domownikow i czy
              nie uslyszy co robie...
              ostatnio zaczelam brac tabletki na spalanie jakies mega mocne, glowa mnie boli i
              troche jakby serce, ale to biore-wszystko jest przeciez dla ludzi-zal
              a wiesz co ja mam, chce byc stara, nie bede sie przejmowac juz wygladem, wiem ze
              jedzenie za bardzo kocham by z niego zrezygnowac, ludze sie tylko, ze nie bede
              musiala kleczec juz nad kiblem, tylko bede wpieprzac bez wyrzutow sumienia, a
              jak umre to mnie chyba dzwigiem wyciagnom...:((
            • only_bluszczowa Re: jedznie... 05.05.09, 19:06
              A ja kiedy mam dni glodowania potrafie nie myslec o jedzeniu a jak mam dni kiedy
              probuje jesc racjonalnie w efekcie caly czas mysle o zarciu i zwyczajnie nie
              wytrzymuje i na koniec dnia sie obzeram.Normalnie to myslenie mnie denerwuje i
              nie pozwala normalnie zyc:(
              • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 19:19
                only_bluszczowa jedyne pocieszenie ze nie jestesmy same:( ehh, mija dzien
                zadowolona jestem ze dalam rade a na koniec jakby cos jeblo w leb, wpier..lasz,
                ja pozniej zeby nie w ubikacji to wymiotuje do umywalki a pozniej albo reka
                przekladam do siatki i wyrzucam do smietnika albo mieszam(!!!) w tym reka zeby
                splynelo- boze to jest bardziej zalosne niz myslalam...jedyne co pozostaje to
                ludzic sie ze bedzie lepiej, podswiadomie chce zeby ktos to zauwazyl i zmusil
                mnie zebym poszla do jakiegos lekarza, ale w zyciu sama sie nie przyznam nikomu:((
                • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 19:27
                  rower_3 to ja też jestem samolubem,bo też dobrze mi z tym jak wiem że nie jestem
                  sama z tym problemem...Ja już mam dosyć,właśnie wyrzygałam kolację bo
                  stwierdziłam że jednak za dużą sobie zaplanowałam i że głupia jestem,jak mogłam
                  wogóle pozwolić sobie na coś takiego :(.Musiałam to zrobić bo panicznie bałam
                  się że przytyję...Ja jednak myślę że dobrze że są takie fora,dobrze że możemy
                  znaleźć tu zrozumienie,bo w realu,wśród ludzi którzy nie wiedzą jak to jest żyć
                  z ED to nie zawsze :(
                  Only_bluszczowa...jeśli chodzi o to nie myślenie o jedzeniu podczas
                  głodowania...coś w tym jest.Mnie jest łatwiej przetrwać dzień bez napadu jak nic
                  nie jem niż jak jem regularnie...ale...nie powinnyśmy głodować.Powinnyśmy starać
                  się i od tego oddalić.Tylko że nie wiem jak u Ciebie,ale ja odczuwam przymus do
                  głodówek tak silny,jak do jedzenia podczas napadu...
                • only_bluszczowa Re: jedznie... 05.05.09, 19:28
                  ja mam dzis dzien z serii 'wpierd...ile wlezie bo przeciez w zyciu niczego nie
                  jadlas'i tak od ponad dwoch godzin niczego nie jadlam a mam straszna chcice a
                  jak cos zjem to zlamie zasade trech posilkow.pomocy
                    • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 19:57
                      ja ostatnio sobie wymyslilam ze jak cos zjem to przed kazdym niezaplanowanym posilkiem musze zrobic 100 brzuszkow, sprobuj moze pomoze...:(
                      ja tez sie ciesze ze sa takie fora, bo w realu to nawet najlepszej przyjaciolce nie chce juz mowic, bo wiem jak sie tym przejmuje a ma dosyc swoich zmartwien
                      dziewczyny trzymam za nas kciuki, dziekuje ze jestescie:(
                      • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 20:01
                        o Ja też Wam dziękuję...bo nawet nie mam do kogo gęby otworzyć jeśli chodzi o
                        ED,sama się z tym czuję...
                        A wiesz,ja jakieś 2 miesiące temu też miałam robić brzuszki...tylko że 200.Też
                        dobre to było...Ale u mnie przybrało formę obsesji...Wogóle obsesyjnie je
                        robiłam ale musiałam przestać,ze względu na zdrowie,bo po nich potem nie byłam w
                        stanie wstać z łóżka :(.Jej,jakie to wszytsko pokręcone...
                        • zeta19 Re: jedznie... 05.05.09, 20:07
                          Ja nie mówie nikomu o swojej chorobie... nawet siostrze która tez
                          miła bulimie :( smutne, ale nie mialabym odwagi przyznac sie do
                          takich paranoji przed rodzina i zanjomymi! Cały mój sztuczny obraz
                          ległby w gruzach, a najbardziej balabym się tego, ze do końca życie
                          bedą na mnie patrzeć jak na wariatke.
                          • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 20:15
                            zeta19 tez nie moge sie przyznac nikomu, mam tak jak Ty... ten falszywy obraz
                            dobrej corki, siostry...runal by, a po co im moje problemy
                        • only_bluszczowa Re: jedznie... 05.05.09, 20:10
                          i ja przylanczam sie do podziekowan za to ze jestescie...:)
                          dzis chyba nie wygram z swoja zarlocznoscia i znow bedzie to samo zal i placz
                          nad kiblem ze zwymiotowac nawet nie potrafie...
                          • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 20:15
                            Oj walcz o siebie,o to by jedzenie nie wzięło nad Tobą góry...Wiem jak musi Ci
                            być teraz ciężko...Ta chęć jest taka silna...
                            U mnie o bulimii wiedzą dwie osoby...i żałuję że wiedzą.Jedna ma to głęboko w
                            dupie i udaje że tematu nie ma,z druga się zbytnio przejmuje i mam poczucie winy
                            że przeze mnie cierpi :-(
                        • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 20:12
                          no a wszystko przez ten je..ny leb, ale wiem skad mi sie to wzielo, ta obsesja bycia szczupla, w podstawowce chlopcy gadali "klucha" i zostalo wyryte juz w mojej marnej psychice, to co ze schudlam, zaczelam trenowac i pozniej mnie podziwiali, ale ich slowa juz zostaly, najchetniej bym przyniosla im w worku moje "jedzenie" i podziekowala
                          tutaj mozesz sie wygadac, ja ludze sie ze jak to wszystko wyrzuce z siebie to jakos pomoze...
                          • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 20:20
                            rower_3,u mnie było tak samo-przez odchudzanie i w podstawówce też gadali mi że
                            jestem gruba(no fakt,miałam nadwagę),dręczyli,prześladowali i zaczęła się moja
                            obsesja.Potem schudłam dużo,jesienią znowu przytyłam i to 10 kg bo miałam napady
                            i nie mogłam wymiotować nie wiem czemu...Schudłam te 10 kg w szybkim
                            tempie,teraz chcę więcej,muszę,bo nienawidzę siebie,mam ochotę się popłakać
                            przed lustrem :-(.Jak próbuję jeść normalnie,bez diety żadnej to mam takie
                            wyrzuty że żyć się nie da...A po napadzie dostaję załamania psychicznego.Jak ja
                            bym już chciała że by ten koszmar się skiończył...Musimy dać sobie jakoś
                            radę...Damy radę...Może nie dziś,nie jutro,ale damy...Zobaczycie
                            • only_bluszczowa Re: jedznie... 05.05.09, 20:38
                              ja poszlam dzis na zakupy z mysla kupienia normalnego jedzenia a przy kasie
                              zdalam sobie sprawe ze mam w koszyku musli,jogurty light,pieczywo wasa,pasztecik
                              drobiowy i jakies serki oczywiscie light

                              tak w ogole nie uwazam sie za chora i nigdy tak o sobie nie mowie

                              boze jak ja bym cos zjadla...
                              • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 20:42
                                Kurcze ja miałam taką samą sytuację niedawno-powiedziałam sobie że kupię to co
                                jadłam dawniej,za czasów normalnego życia-nie wyszło. Kupienie wyłącznie
                                sałaty,rzodkiewek,pomidorów,jogurtów light,wasy było silniejsze ode mnie...Wiesz
                                i mnie teraz naszła taka chcica...napadowy głód...mam ochotę na jogurt z
                                płatkami...w ogromnej ilości :(
                                    • rower_3 Re: jedznie... 05.05.09, 21:20
                                      oj dziewczyny, ja tez ide do sklepu i same jogurty naturalne, serki wiejskie, marchew-jem na potege, na zajeciach gdy wszyscy ida do mc donalda ja ide do spozywczego po pestki dyni...
                                      przyzwyczailam do tego mame i mam nawet swoja szuflade w lodowce z tego typu jedzeniem, obiady tez robi dla mnie osobno, mysli ze sportowiec i musi tak jesc...
                                      ide na bieg
                                      trzymajcie sie dziewczyny
                                      • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 21:35
                                        z zupek to posiadam tylko barszcz czerwony gorący kubek...i pieczarkową.Ale
                                        taką jak Ty też bym zjada...makaron w nich jest obłędny.Wiem jednak,że nie
                                        wolno,bo nie chcę wymiotować a gdybym uległa to to byłoby nieuniknione niestety
                                        :-(.Jestem już tak zmęczona tym wszystkim.raz głodówka,raz napady,raz bardzo
                                        restrykcyjna dieta.Kiedy to się wszystko skończy?Czuję się tak,jakby mi ktoś
                                        zabrał 2 lata z kalendarza...kurde to już 2 lata...2 zmarnowane lata...na
                                        liczeniu kcal,na spalaniu,na głodowaniu,na napadach,na rzyganiu...na płaczu
                                        przed lustrem
                                        • only_bluszczowa Re: jedznie... 05.05.09, 22:21
                                          jestem zla na siebie jakies 20 min temu przyszedl do domu moj brat z pizza i nie
                                          wytrzymalam i wzielam kawalek:(
                                          no i przed chwila wrocilam z toalety :( nie moglam zwymiotowac teraz mam
                                          czerwone napuchniete oczy i nie mam wyjscia musze wziasc na noc przeczyszczacze:(
                                          porazka porazka
                                          • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 22:48
                                            Pamiętaj że nic nie musisz...Nawet jeśli to silniejsze od Ciebie.Powinnyśmy
                                            starać się tego nie robić mimo wszystko,bo to jest złe,bo to brnięcie w to bagno
                                            coraz dalej.Czasem to wszystko przerasta,panowanie nad tym staje się nierealne w
                                            naszych oczach.Ja staram się nie wymiotować jak mogę,ale teraz mam okres w
                                            którym właśnie wydaje mi się to nie możliwe.Z kolei jak nie zwymiotuję to tyję i
                                            wprawia to w ruch okres głodowy,który potrafi trwać i trwać i jego też nie
                                            jestem w stanie zatrzymać.To takie cholerne błędne koło,którego mam już
                                            serdecznie dość.Byłam już strasznie głodna,poszłam,zjadłam i teraz walcze z sobą
                                            by nie zwymiotować.Nie wiem czy dam radę bo mam wizje że tyje do monstrualnych
                                            rozmiarów,nienawidzę tego...Jedna część mnie mówi "rzygaj" druga-"to cię nie
                                            utuczy,pozwól to strawić".Odkąd zjadłam,stałam już 3 razy na wadze,jakie to
                                            chore...Od nas samych zależy to czy wygramy z tym czy nie,nikt za nas nie uwolni
                                            nas z tego...I to mnie przeraża...Bo czuję taką bezsilność,mam wrażenie że
                                            jestem taka słaba i beznadziejna...
                                            • only_bluszczowa Re: jedznie... 05.05.09, 23:02
                                              Bardzo ci wspolczuje a z jednej strony zazdroszcze ze mozesz isc i zwymiotowac a
                                              ja nie moge.
                                              Ja od paru dni nie wchodze na wage boje sie.Obecnie czuje sie gruba ociezala
                                              beznadziejna slaba.
                                              Sprobuj nie wymiotowac ja zjadlam pizze to moge a Ty pewnie zjadlas cos lekkiego?
                                              • zlotowlosa01 Re: jedznie... 05.05.09, 23:20
                                                300gram jogurtu i garść musli.Za dużo.Poza tym o tej porze...płakać mi się
                                                chce.Z tej bezsilności,bo już nie wiem co robić.90% moich myśli w ciągu dnia
                                                stanowi jedzenie-niejedzenie-"co zrobić żeby jak najwięcej i jak najszybciej
                                                schudnąć".Nie chcę wymiotować i nie mam też fizycznej siły...mam zaburzenia
                                                elektrolitowe,lekką arytmię serca,awitaminozę,anemię.I to wszystko przez ED.Źle
                                                się czuję.Nie mam siły ponownie zacząć terapii,ale muszę się jakoś
                                                zmobilizować,bo tak dalej być nie może.Szczerze to wątpię w czy to mi coś da,we
                                                wszystko już wątpię,ale zapiszę się do tego psychologa,bo tak być nie może,nie
                                                mogę nic nie robić...Ty mi zazdrościsz tego że mogę zwymiotować.A ja zazdroszczę
                                                Ci że Ty nie umiesz...Bo wiesz,tak myślę sobie,że gdybym ja nie umiała,to może
                                                bym w to aż tak głęboko nie zabrnęła?A ja umiałam niestety od początku,pierwsza
                                                próba momentalnie zakończyła się "sukcesem",pamiętam jaką satysfakcje miałam.I
                                                teraz z perspektywy czasu widzę jakie to było żałosne.Ja się cieszyłam,myślałam
                                                sobie "jestem panem własnego ciała,za dużo zjadłam,ale mogę zapobiec
                                                przytyciu,mogę wszystko z siebie wyrzucić,zapanować nad ciałem".Teraz wiem jakie
                                                to złudne...Mam nadzieję że Ty w to nie zabrniesz zbyt głęboko,życzę Ci tego z
                                                całego serca,bo z czasem jest coraz gorzej.Idę teraz spać,by nie wylądować w
                                                łazience,miesiąc temu zemdlałam nad kiblem,biorąc pod uwagę to jak się teraz
                                                czuję myślę że mogłoby się to powtórzyć.Trzymaj się
                                                  • only_bluszczowa Re: jedznie... 06.05.09, 19:34
                                                    Hej dziewczyny
                                                    Mam dzis okropny dzien.Na zmiane jem pije krople przeczyszczajace latam do
                                                    kibla.Jestem juz po 5 posilkach i nadal chce mi sie jesc.Mam wrazenie ze dzis
                                                    nic nie robie tylko jem:( Boze jakie to zalosne jestem zwyczajnym zarlokiem nie
                                                    znajacym umiaru obzarciuchem!
                                                    Jeszcze dzis przyjechala siostra ktora nie widziala mnie pare miesiecy i
                                                    przezywa jak schudlam a ja wcale tego nie widze i czuje sie jak gruba swinia.Od
                                                    paru dni nie wchodze na wage i unikam lustra:(Plakac mi sie chce.
                                                  • szacki Re: jedznie... 06.05.09, 19:56
                                                    czesc blu

                                                    zjadlem sniadanie po 18 , łeb mnie napieprza, nerki juz sie
                                                    zemsciły, u mnie tez dzis kroluje magiczna liczba 5 , zjadlem 5
                                                    pierogow ( na to sniadanie znaczy sie) ale rano wypiłem nutridrinka
                                                    ( pijecie to?) , wypilem jeszcze kubusia i dwie slodkie herbaty i
                                                    slodka kawe- miliony kalorii - a w kuchni na blacie leza chipsy o
                                                    smaku chilli i caly kosz batonow z toffi - blu zapraszam do mnie na
                                                    wielka wyzere - ;)
                                                  • zlotowlosa01 Re: jedznie... 06.05.09, 20:06
                                                    Matko,ja to już mam wyżerek dosyć,chyba zarzygam się na śmierć,nie panuję nad
                                                    tym,dzisiaj cały dzień żarłam i rzygałam na przemian,słabo mi,wpadłam w ciąg i
                                                    nie mogę tego przerwać...A mam jeszcze ochotę na risotto,ale wiem że będę
                                                    musiała iść nad kibel po nim a nie mam siły,boże ja już wariuję,pomocy :-(
                                                  • only_bluszczowa Re: jedznie... 06.05.09, 20:17
                                                    Nie wiem co napisac kochana bo ze niszczysz swoje zdrowie pewnie doskonale wiesz
                                                    ze wyglad i kilogramy szczescia nie daja tez zapewne.A dopuszczasz do siebie w
                                                    ogole mysl ze zjadlabys i nie zwymiotowala?
                                                  • szacki Re: jedznie... 06.05.09, 20:27
                                                    wiecie co? tak serio bez śmiania to nie szkoda Wam kasy na zarcie i
                                                    rzyganie? nie lepiej nie jesc w ogole jezeli juz miec jazdy to
                                                    przynajmniej za darmo. Ja nie rzygam ze sknerostwa. powazka. Nie stac
                                                    mnie na rzyganie żarciem za kupe forsy.
                                                  • zlotowlosa01 Re: jedznie... 06.05.09, 20:38
                                                    Tak,zjem i nie zwymiotuję,jak to jedzenie jest wcześniej zaplanowane,jak nie
                                                    wykracza poza mój limit kaloryczny jaki sobie ustalę,to wtedy może mi zostać w
                                                    żołądku,a tak nie.Dzisiejszy dzień jest jednym,wielkim napadem,jakie to wszystko
                                                    jest chore,ostatnio moje starania o dojście do normalności nie przynoszą żadnych
                                                    rezultatów,widzę że jak bardzo się niszczę,próbuję sobie przemówić do tego
                                                    łba,nic nie trafia,nie myślę racjonalnie,nie mogę wytrzymać z moim ciałem,czuję
                                                    się jak sfiksowana wariatka po prostu.Jak jem to jest tylko panika-lęk,nie
                                                    jem-jest spokój,tylko że taki pozorny,poczucie bezpieczeństwa
                                                    szacki,ten głód psychiczny jest tak silny,że jak mnie najdzie to nie jestem w
                                                    stanie nie zjeść,po prostu muszę,no a zwymiotować też,wiadomo czemu...nienawidzę
                                                    się za to co robię,a jednak to robię bo nie umiem przestać
                                                  • amela Re: jedznie... 07.05.09, 00:05
                                                    oj szacki, to ja u Ciebie ym sie nie najdała...nie jadam niczego, co
                                                    wymieniłes..po przeszłosci anorektycznej przekręciłabym sie po takim żarciu...u
                                                    mnie podstawa to warzywa, białko sojowe i nabiał:((
                                                    no chyba że masz piwo, bo tych kalorii też się już nie boję - dzis sie
                                                    dowiedziałam że dobre na cerę:)
                                                  • only_bluszczowa Re: jedznie... 07.05.09, 14:06
                                                    zlotowlosa nie pytalam jeszcze
                                                    chodzisz lub chodzilas do jakiegos psychologa?

                                                    ja w ogole probuje stosowac diete trzyposilkowa (gow..z tego wychodzi)jesli Cie
                                                    to interesuje to poczytaj sobie ostatnie wpisy w moim watku 'Na wlasne
                                                    zyczenie'.udziela sie tam rzekomo terapeutka pani Dorota ktora probuje mi pomoc.
                                                  • zlotowlosa01 Re: jedznie... 07.05.09, 16:12
                                                    Only_bluszczowa,chodziłam do psychologa,potem przeprowadziłam się do innego
                                                    miasta i jakoś nie miałam już sił zabrać się za szukanie nowego,motywacja do
                                                    leczenia mnie opuściła i bardzo źle na tym wyszłam.Mam nadzieję że niedługo
                                                    zbiorę się w sobie i kontynuuje terapię.
                                                    Przejrzę Twoje posty,u mnie jedzenie regularne,trzech posiłków też nie wychodzi
                                                    niestety,nie potrafię tak normalnie zjeść śniadania,obiadu,kolacji
                                                  • only_bluszczowa Re: jedznie... 08.05.09, 14:27
                                                    zlotowlosa choc nie jestem zwolennikiem psychologow moze warto rozejrzec sie za
                                                    jakims skoro tak ci zle i masz motywacje do leczenia

                                                    u mnie masakra wczoraj nazarlam sie tak ze snilo mi sie dzis ze wkoncu sie
                                                    wyrzygalam i cieszylam sie z tego

                                                    czuje ze to koniec tego napadu ktory trwal 3 dni
                                                    dzis nie chce mi sie jesc i zobaczymy czy zalicze te 3 posilki
                                                  • zlotowlosa01 Re: jedznie... 08.05.09, 15:07
                                                    Napisałam,że nie mam motywacji...niestety.Ale postaram się wszystkimi siłami
                                                    jakie we mnie jeszcze pozostały wybrać się na terapię,bo tak dalej być nie
                                                    może,jest coraz gorzej,a ja już nie mam sił ani psychicznych ani
                                                    fizycznych,wypaliłam się całkowicie.Staram się jeść normalnie,ale nie
                                                    wychodzi,ostatnio 3 posiłki normalne zjadłam we wrześniu,poza aspektem jedzenia
                                                    jeszcze tyle problemów mi się nawarstwiło,że czuję się przytłoczona,bezsilna.Nie
                                                    próbuj z rzyganiem ,proszę...To niszczy strasznie,siądzie Ci
                                                    zdrowie,psychika,będzie Ci się wydawało że możesz przestać jak tylko będziesz
                                                    chciała,ale to nie prawda,nie tak łatwo jest przestać.Ja wymiotowałam dziś nad
                                                    ranem,potem ledwo wróciłam do łóżka z łazienki,rano nie byłam w stanie
                                                    wstać,czułam się fatalnie,miałam cały czas skurcze,duszności,ból serca,drżały mi
                                                    ręce,kręciło się w głowie,robiło czarno przed oczami,dziś nawet z domu nie
                                                    wychodzę bo czuję się słabo,na prawdę nie brnij w to,potem będziesz żałować i
                                                    wyrzucać sobie,że po co było zaczynać...Póki nie jest za późno zawróć,nie niszcz
                                                    sobie życia...Staraj się jeść regularnie i błagam nie próbuj wymiotować...To
                                                    straszne bagno.Wciąga momentalnie.Ja już nie umiem normalnie żyć,moim nastrojem
                                                    rządzi to ile zjadłam (jak do 400 kcal to jest ok,jak powyżej to tragedia),ile
                                                    wskazała waga,czy wymiotowałam,nie mogę się na niczym skupić bo myślę o
                                                    jedzeniu/niejedzeniu,odizolowałam się od ludzi,mam manię że wszyscy gadają jaka
                                                    ja gruba,jak najdzie mnie napad to wpadam w taki dół,że do końca dnia leżę w
                                                    łóżku,budzę się w nocy by iść się zważyć,inaczej nie zasnę,potem płaczę nad swym
                                                    odbiciem w lustrze.To straszny świat,ED to piekło,największe jakie mogę sobie
                                                    wyobrazić.Nie zagłębiaj się w to,staraj się.Nie chce byś skończyła jak
                                                    ja,najgorszemu wrogowi bym tego nie życzyła.Walcz o siebie.
                                                  • arianka16 Re: jedznie... 08.05.09, 15:45
                                                    Hej, jestem tu nowa i bardzo bym chciała wyrzucić to co siedzi w
                                                    mojej głowie... Chciałabym z kimś pogadać. Moja historia z
                                                    odchudzaniem rozpoczęła się pod koniec wakacji... ważyłam wtedy 60
                                                    kilo przy wzroście 170cm. Wszystkie dziewczyny, które spotykałam
                                                    wydawały mi się chudsze ode mnie i chciałam coś z tym zrobić.
                                                    Zaczełam się odchudziać. Nie byłam w stanie prowokować wymiotów (nie
                                                    dawałam rady) dlatego postanowiłam że nie będę jadła przez 2 dni,
                                                    potem trzeciego dnia jeden posiłek i potem znowu przez 2 dni nic
                                                    itd. Niby pomogło bo schudłam 4 kilo ale raz byłam tak wykończona
                                                    swoją dietą, że zemdlałam na wfie. Wtedy postanowiłam, że koniec z
                                                    tym. Nie chcę się wykończyć i wróciłam do normalnego jedzenia. W
                                                    czasie od listopada do kwietnia przytyłam kilogram i wydało mi się
                                                    to straszne... Znowu wpadłam w panikę i zaczęłam nową dietę. Jadam
                                                    tylko śniadania (bo to najważniejszy posiłek), gdy wracam ze szkoły
                                                    czeka na mnie pyszny obiadek, na szczęście zazwyczaj jak wracam
                                                    moich rodziców nie ma w domu bo pracują i jak wrócą mogę im skłamać
                                                    że już jadłam. Najgorzej jest w weekendy. Wtedy nakładam sobie obiad
                                                    tak, żeby rodzice wiedzieli że sobie wkładam ale tego nie widzieli.
                                                    Wtedy wlewam sobie zupe. albo jakieś pulpety czy co tam jest...
                                                    ubrudze talerz i z powrotem do garnka. Potem lece szybko z tym
                                                    talerzem do siebie do pokoju, a jak go odnosze to mama myśli że
                                                    jadłam bo jest ubrudzony. Najgorzej jest z kolacją... Czasami czuje
                                                    już takie ssanie w żołądku, że nie mogę wytrzymać i jem. Potem czuje
                                                    się okropnie, dlatego włączam telewizor w pokoju gdzie mama siedzi i
                                                    zamykam drzwi (tak dyskretnie) i ide do kibla wszystko zwrócić, a
                                                    mama tego nie słyszy. Waże się chyba z 10 razy dziennie. I jak mi
                                                    przybędzie nawet 0,1 kg to wpadam w panikę i zaczynam ćwiczyć...
                                                    Dzisiaj waże 53 kilogramy, ale nadal czuje, że to nie to...
                                                  • only_bluszczowa Re: jedznie... 09.05.09, 16:37
                                                    arianka16 coz my mozemy Ci powiedziec ze niszczysz swoje zdrowie mam nadzieje ze
                                                    zdajesz sobie sprawe.chyba wiesz tez ze kilogramy nie sa odzwierciedleniem
                                                    atrakcyjnosci.
                                                    moze sie myle ale z Twojego postu nie wydaje mi sie ze chcesz z tym skonczyc

                                                    zlotowlosa jestem zszokowana Twoim ostatnim wpisem a jednoczesnie ucieszylam sie
                                                    ze nie jest ze mna jeszcze az tak zle dlatego ustepuje Tobie pierszenstwa do
                                                    poszukania pomocy i leczenia sie
                                                  • arianka16 Re: jedznie... 10.05.09, 17:23
                                                    only_bluszowa
                                                    wiem, że z mojego postu nie wynika, że chcę z tym skończyć. Ale
                                                    chcę. Cholernie chcę. Tylko jest we mnie jakaś blokada, która, kiedy
                                                    myśle że muszę z tym skończyć, jeść normalnie, mówi mi że jak wrócę
                                                    do starych nawyków jedzenia to znowu przytyje, nie utrzymam tego
                                                    jaka jestem teraz. I w mojej głowie biją się różne myśli... Zdaje
                                                    sobie także sprawę z tego, że niszcze sobie zdrowie, już nabawiłam
                                                    się wrzodów żołądka. A co do tego że kilogramy nie są
                                                    odzwierciedleniem atrakcyjności, to prawda, ale ja po protu nie
                                                    widzę na swoim ciele, że schudłam (chociaż powtarza mi to wiele
                                                    osób) dlatego ciągle się waże. Boje się powiedzieć o tym mamie.
                                                    Kiedyś się zebrałam poszłam do mamy i powiedziałam że chcę z nią
                                                    pogadać, ale nie przeszło mi przez gardło, to że jestem chora, że
                                                    chcę iść na terapie. Za bardzo boje się reakcji mojej mamy. No i
                                                    tego, że po terapii przytyje. Ale mam zamiar pogadać z mamą jeszcze
                                                    dzisiaj, bo tak nie może dłużej być, uświadomiłam sobie, że za dużo
                                                    mam do stracenia. Trzymajcie za mnie kciuki :).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka