Dodaj do ulubionych

krzyk żony - jak przeciwdziałać ?

18.01.14, 14:18
Moja żona bardzo często krzyczy w domu na nasze nastoletnie dzieci. Jest to związane z tym, że ma ona inne zdanie niż dzieci na temat poziomu czystości w domu, częstości i jakości sprzątania.

Ponieważ wg mnie nie ma racji, chciałbym temu jakość przeciwdziałać.

Żeby uporządkować informacje przyjmijmy że mamy do wyboru kilka opcji:
Opcja 1 - Trzeba rozmawiać, przekonywać, ustalić wspólne zdanie i w ten sposób unikać konfliktów i krzyku.
Opcja 2 - Można po prostu ulec, nie komentować tego i przyłączyć się do częstych porządków.
Opcja 3 - Okazywanie swojego niezadowolenia, ale po cichu bez krzyku i bez przemocy.
Opcja 4 - Krzyk (czyli moje krzyczenie versus czyjeś krzyczenie)
Opcja 5 - Inne wasze propozycje.

Jak waszym zdaniem można zahamować krzyk ? Jakie są EKWIWALENTNE sposoby aby pokazać, że ja też mam swoje metody aby zrobić kontrę do jej zachowań ?
Chodzi o to, że większość osób krzyczących tłumaczy się że musi uwolnić swoje emocje, niezadowolenie. Stąd jest krzyk.

Krzyk ten:
a. uwalnia emocje
b. komunikuje że komuś jest z czymś źle
c. ma funkcję dźwigni i świadomego wpływania na innych (skoro krzyczę to wiem że to źle działa na innych i dzięki temu być może osiągnę swoje cele, zatem jest to działanie świadome, czasem złośliwe byle osiągnąć cel)

Podczas krzyku tamtej osoby, ja też mam negatywne emocje i chciałbym je jakoś zakomunikować. Ale nie chcę żeby to był KRZYK. Krzyk za krzyk – to bardzo pospolite w wielu rodzinach. I ponieważ źle się z tym czuję, to też chciałbym ze swojej strony:
a. uwolnić emocje
b. zakomunikować coś komuś
c. stosować dźwignię, przeciwwagę i wpływać na osobę krzyczącą

Jakie macie propozycje na EKWIWALENT krzyku aby ten krzyk zastopować ?

Lista ludzkich zachowań ma wiele szczeblii: gdzieś na początku jest grzeczne zwrócenie uwagi, gdzieś pośrodku jest Krzyk, na samym końcu jest przemoc fizyczna.
W wielu np. patologicznych rodzinach taka przemoc fizyczna istnieje. Dlaczego ? Ano ktoś starał się uwolnić swoje emocje a jego pochodzenie, status społeczny, wykształcenie, wzorce rodzinne pozwalają mu na to. Bije bo nie potrafi inaczej i przemoc jest jedynym wyjściem. Dla potrzeb dalszej rozprawy przyjmijmy że taka przemoc w naszej wewnętrznej notacji ma wagę 20 punktów. Krzyk – przyjmijmy że 6 punktów. Wielu was pewnie zaszokuje takie jednoczesne zestawienie ale wg mnie KRZYK to również forma PRZEMOCY ale innego kalibru.

W zakresie opcji 3 czyli - Okazywanie swojego niezadowolenia, ale po cichu bez krzyku i bez przemocy to już wypróbowałem. Czyli np.
a. okazywanie swojego niezadowolenia poprzez zachowanie
b. nieodzywanie się danego dnia lub dłużej
c. demonstracyjne wychodzenie z domu

No tak, ale to nie działa. Dlaczego ? Ano dlatego, że te działania wg mnie maja wagę 4 i w zestawieniu z Krzykiem (waga 6) – po prostu są za słabe i nie działają.

Wracając do wątku głównego - oczywiście, 90 % osób powie, że trzeba rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. Lub szukać przyczyn i rozmawiać a nie walczyć z krzykiem. Ale to nie działa. Zresztą jest to olbrzymi obszar do analizy, poszukiwania przyczyn, wartości wyniesionych z domu rodzinnego etc. To jest temat na oddzielny wątek zaś ja poszukuję ADEKWATNEJ do krzyku FORMY REAGOWANIA, gdyż opcje 1,2,3,4 – nie zadziałały.

Czy to etyczne że szukam mechanizmów zmiany zachowań, ZAHAMOWANIA krzyku, znalezienia jakiejś BLOKADY (nawet uciążliwej dla osoby krzyczącej), która to zahamuje ? Nie wiem. Ale wiem, że kobiety często stosują różne rzeczy żeby wpłynąć na zmianę zachowań. Jak obserwuję relację mojej żony z teściową to widzę w użyciu olbrzymi arsenał różnych środków i mechanizmów perswazji  Czasami bardziej a czasami bardziej bolesnych. W małżeństwach, kobiety też stosują różne mechanizmy, żeby osiągnąć określone rzeczy: brak seksu, obrażanie się, nie odzywanie się. Zresztą dla wielu kobiet, które spotkałem w życiu prywatnym i zawodowym, krzyk nie jest traktowany jako zło i jako forma przemocy ale jako normalny i zwykły środek do komunikowania się i osiągania swoich celów. Krzyk dla kobiet jest OK. , przemoc fizyczna nie. Z kolei dla dresiarzy pakujących na siłowni – bójka (czyli przemoc) jest w pełni akceptowalna do osiągnięcia swoich celów, zaś krzyk – to takie narzędzie dla kobiet. Żeby nie wyszło że urągam tu kobietom - w biznesie widziałem wiele kobiet , które bez przemocy i w białych rękawiczkach załatwiały swoje cele, zaś nabuzowani mężczyźni pełni sił i gotowi do starcia, finalnie przegrywali, przecierając oczy ze zdumienia, nie wiedząc dlaczego przegrali. Także wielki szacunek dla kobiet na tym polu i mówię to szczerze. Oczywiście nie mówię czy to jest etyczne, ale mówię o skuteczności działania, przy doborze minimalnych środków.
Obserwuj wątek
    • clarissa3 Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 18.01.14, 14:36
      wiesz, gdy zaraz potem gdy sie namecze i napoce ktos mi wlezie i zabloci swiezo wymyta przeze mnie podloge to tez krzycze.

      inne zdanie niż dzieci na temat poziomu czystości w domu, częstości i jakości sprzątania.

      Ona poprostu w balaganie i brudzie odpoczywac nie potrafi, wiec sprzata sama a wy jej to natychmiast psujecie. Zdawanie sie na was okazuje sie zawodzic wiec desperuje bo odpoczac jej nie dajecie!

      Dlaczego przyjemnosc z przebywania w czystym miejscu jej nie przysluguje?
      • brygada_ww Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 18.01.14, 15:15
        clarissa3 napisała:

        > wiesz, gdy zaraz potem gdy sie namecze i napoce ktos mi wlezie i zabloci swiezo
        > wymyta przeze mnie podloge to tez krzycze.
        >
        > inne zdanie niż dzieci na temat poziomu czystości w domu, częstości i jakośc
        > i sprzątania.

        >
        > Ona poprostu w balaganie i brudzie odpoczywac nie potrafi, wiec sprzata sama a
        > wy jej to natychmiast psujecie. Zdawanie sie na was okazuje sie zawodzic wiec d
        > esperuje bo odpoczac jej nie dajecie!
        >
        > Dlaczego przyjemnosc z przebywania w czystym miejscu jej nie przysluguje?

        Clarissa, czystosc w domu jest bardzo wazna i ja to rozumiem. Sa jednak osoby, ktore z ta czystoscia popadaja w przesade i z domu najchetniej zrobilyby gabinet stomatologiczny, a taka sterylnosc w chalupie to przegiecie w druga strone.
        • clarissa3 Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 18.01.14, 15:26
          slusznie, dlatego sobie powinni przegadac o tym kto za co jest odpowiedzialny i jakiego poziomu sie wszyscy razem spodziewaja. Sprzatania po sobie nauczyc towarzystwo. Ona pewnie bierze na siebie odpowiedzialnosc za calosc, robi wiec do upadlego a potem wsciekla jest ze czasu na nic innego jej nie zostaje bo w kolko macieju wyczyscic cos trzeba.
    • nvv Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 18.01.14, 15:12
      Ale w czym nie ma racji? W tym, że ma swoje zdanie?

      Stawiając się w kontrze, próbując "przeciwdziałać", budujesz konflikt.

      Każdy ma własne zdanie i własne standardy (czystości, hałasu, etc.), grunt to znaleźć kompromisy i zamiast stawiać się okoniem, czasem zrobić ukłon w kierunku tego co chce druga strona, innym razem druga strona Ci się odwdzięczy. A jak będziesz "przeciwdziałać", to druga strona też Ci się odwdzięczy "przeciwdziałaniem" przy następnej okazji jak Ty coś będziesz chciał. Powodzenia.

      > Trzeba rozmawiać, przekonywać, ustalić wspólne zdanie

      Każdy ma prawo mieć własne zdanie. Grunt to akceptować zdanie innych, a w granicach własnego domu
    • hansii chetnie pomogie... 18.01.14, 15:23
      kiedys stosowalem metode 1. (lagodna perswazja) - ale nie skutkowalo.
      teraz stosuje metode 4 (jeszcze wiekszy krzyk) - pomaga, bo mam donosniejszy glos :)
      • szaman.ka Re: chetnie pomogie... 18.01.14, 18:08
        Akurat wymyłam podłogi w całym domu więc mogę zabrać głos jako ekspert od sprzątania.
        Po pierwsze- nie tam jest czysto gdzie jest wielu sprzątających,ale tam gdzie jest mało brudzących.
        Mam na myśli to,że jeśli macie kilkoro nastolatków,które nie są przyzwyczajone do sprzątania po sobie,to potrafią zostawić po sobie tajfun.Żonę może szlag trafiać jeśli musi po nich sprzątać, jeśli na dodatek jeszcze nie czuje w Tobie wsparcia,tylko widzi,albo czuje,że trzymasz sztamę z dziećmi przeciwko niej.
        Dzieci też to doskonale wyczuwają i dlatego lekceważą nakazy matki,która krzyczy z bezradności,bo napotyka na przeciw siebie mur.
        Słusznie Ci ktoś tutaj napisał,że w małżeństwie nie ma tak,że jedna strona nie ma racji,a druga ma prawo decydować co jest tą racją,a co nie.

        Jeśli jesteście małżeństwem to oboje macie równe prawo decydowania jak chcecie mieszkać.Jeśli dla żony sprawa czystości mieszkania jest ważna,to powinieneś to uwzględnić.
        Powinniście siąść razem z żoną i uzgodnić swoją strategię postępowania wobec dzieci i egzekwowania od nich obowiązków z wiązanych z podziałem obowiązków związanych z utrzymaniem domu.
        Nie wiem czy Twoja żona pracuje, czy nie,ale nawet gdyby nie pracowała,to rola służącej,która ma obowiązek obsługiwania wszystkich może każdego doprowadzić do pasji.
        Ty bardziej panujesz nad emocjami i dlatego powinieneś w tej rozmowie wypytać żonę,bez oceniania jej i jej zapatrywań; na czym jej zależy,czego oczekuje od dzieci i od Ciebie,jakiej pomocy potrzebuje?
        Musisz ją zapytać; co ją doprowadza do takiej pasji,że krzyczy?
        Musisz też przyjąć to jej wyjaśnienie bez oceniania i lekceważenia.Unikając takich odzywek jak np. "też masz problem",albo innych.
        Żona musi czuć,że ma wsparcie w mężu.Jeśli rodzice tworzą jednolity front wobec dzieci,to

        wtedy o wiele łatwiej się je wychowuje,niż w wypadkach gdzie widzą rywalizację i nieporozumienia między nimi.
        Staram się to mocno podkreślić,bo z całego Twojego postu aż mnie bije po oczach to,że całą tę sytuację miedzy Wami rozpatrujesz w kategoriach walki- kto kogo i jak zmanipuluje,a nie dostrzegasz tego jak ważne są uczucia w takim związku,które jeśli są nagminnie lekceważone
        doprowadzają do takich sytuacji,że kobieta nie panuje już nad swoim krzykiem.
        Musicie się nauczyć mówić o swoich uczuciach i je nawzajem szanować.

        Co to znaczy,że stosowałeś łagodną perswazję?-to znaczy,że łagodnie bez krzyku i gróźb próbowałeś żonę przekonać,by zrobiła to co Ty chcesz,a nie to co ona chce.
        • hansii smiech na sali... 19.01.14, 04:58
          Wbrew brzmieniu nicka nie pochodzimy z Poznanskiego, jak szanowna Slubna, tylko z Kongresowki i na idealnym porzadku "srednio" nam zalezy.
          Trzymamy sztame z synem i cieplym moczem olewamy jej tendencje do idealnej czystosci w chalupie.
          Jak chce - to niech sama sprzata :)
    • szaman.ka Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 18.01.14, 18:42
      mat_70 napisał:

      > Żeby uporządkować informacje przyjmijmy że mamy do wyboru kilka opcji:
      > Opcja 1 - Trzeba rozmawiać, przekonywać, ustalić wspólne zdanie i w ten sposób
      > unikać konfliktów i krzyku.
      > Opcja 2 - Można po prostu ulec, nie komentować tego i przyłączyć się do częstyc
      > h porządków.
      > Opcja 3 - Okazywanie swojego niezadowolenia, ale po cichu bez krzyku i bez prze
      Tylko opcja pierwsza jest prawidłowa.Tylko ona polega nie na przekonywaniu drugiej strony,że Ty masz rację,a ona nie.
      > mocy.
      > Opcja 4 - Krzyk (czyli moje krzyczenie versus czyjeś krzyczenie)
      > Opcja 5 - Inne wasze propozycje.
      >
      > Jak waszym zdaniem można zahamować krzyk ? Jakie są EKWIWALENTNE sposoby aby po
      > kazać, że ja też mam swoje metody aby zrobić kontrę do jej zachowań ?
      > Chodzi o to, że większość osób krzyczących tłumaczy się że musi uwolnić swoje e
      > mocje, niezadowolenie. Stąd jest krzyk.
      I to jest przeważnie prawda,że osoba ,która krzyczy nie radzi sobie z własnymi emocjami.
      >
      > Krzyk ten:
      > a. uwalnia emocje
      > b. komunikuje że komuś jest z czymś źle
      > c. ma funkcję dźwigni i świadomego wpływania na innych (skoro krzyczę to wiem ż
      > e to źle działa na innych i dzięki temu być może osiągnę swoje cele, zatem jest
      > to działanie świadome, czasem złośliwe byle osiągnąć cel)

      Punkt c niekoniecznie musi mieć miejsce.Najczęściej chodzi o punkt a i b.


      >
      > Podczas krzyku tamtej osoby, ja też mam negatywne emocje i chciałbym je jakoś z



      > akomunikować. Ale nie chcę żeby to był KRZYK. Krzyk za krzyk – to bardzo
      Możesz ją poprosić by przestała krzyczeć i powiedzieć jak Ty się czujesz z tym.
      Powiedz jej np.",że gdy tak krzyczycz we mnie też narasta złość i też miałbym ochotę krzyczeć.
      I co będziemy tak na siebie krzyczeć nawzajem,które głośniej? Czy chcesz spokojnie porozmawiać o tym?

      > pospolite w wielu rodzinach. I ponieważ źle się z tym czuję, to też chciałbym z


      > e swojej strony:
      > a. uwolnić emocje
      > b. zakomunikować coś komuś


      > c. stosować dźwignię, przeciwwagę i wpływać na osobę krzyczącą.
      Jedyną przeciwwagę stworzysz gdy spokojnie doprowadzisz do tego,że ochłonie i wtedy zacznijcie rozmawiać.Możesz jej powiedzie:.Ja też jestem wściekły gdy tak krzyczysz,ale poczekam,aż ochłoniesz i będzie można z Tobą porozmawiać.
      >
      > Jakie macie propozycje na EKWIWALENT krzyku aby ten krzyk zastopować ?
      >
      > Lista ludzkich zachowań ma wiele szczeblii: gdzieś na początku jest grzeczne zw
      > rócenie uwagi, gdzieś pośrodku jest Krzyk, na samym końcu jest przemoc fizyczna
      > .
      > W wielu np. patologicznych rodzinach taka przemoc fizyczna istnieje. Dlaczego
      > ? Ano ktoś starał się uwolnić swoje emocje a jego pochodzenie, status społeczn
      > y, wykształcenie, wzorce rodzinne pozwalają mu na to. Bije bo nie potrafi inacz
      > ej i przemoc jest jedynym wyjściem. Dla potrzeb dalszej rozprawy przyjmijmy że
      > taka przemoc w naszej wewnętrznej notacji ma wagę 20 punktów. Krzyk – prz
      > yjmijmy że 6 punktów. Wielu was pewnie zaszokuje takie jednoczesne zestawienie
      > ale wg mnie KRZYK to również forma PRZEMOCY ale innego kalibru.
      >
      > W zakresie opcji 3 czyli - Okazywanie swojego niezadowolenia, ale po cichu bez
      > krzyku i bez przemocy to już wypróbowałem. Czyli np.
      > a. okazywanie swojego niezadowolenia poprzez zachowanie
      > b. nieodzywanie się danego dnia lub dłużej
      > c. demonstracyjne wychodzenie z domu
      To wszystko, co wymieniłeś w punktach ;a,b,c - nie są sposobami porozumiewania się z partnerem tylko karania go, za to co zrobił.
      >




      > No tak, ale to nie działa. Dlaczego ? Dlatego,że nie uwzględniasz jej uczuć.
      Prawdopodobnie zresztą oboje nawzajem nie uwzględniacie i nie szanujecie swoich uczuć.I tego musicie się oboje nauczyć.

      Co do dalszych spraw.Gdy już uzgodnicie jaki zakres prac jest niezbędny do utrzymania czystości oraz innych obowiązków -zróbcie pisemny harmonogram i podział zadań kto co robi i kiedy.Taki harmonogram wspólnie z żoną przedstawcie dzieciom.Powiedzcie,że tak dłużej nie może być.Możecie się przyznać do swoich błędów.Mama może przeprosić za to,że krzyczała ,a Ty że ją za mało wspierałeś,ale teraz wspólnie ustaliliście podział prac i chcecie by dzieci stosowały się do niego.
      Można to zrobić w punktach- tak jak to widzę ,że lubisz pisać.
      Każde dziecko ma swój zakres i harmonogram i czuje się bardziejwtedy odpowiedzialne.Można to zrobić w formie umowy z dziećmi.
      Za wykonanie poszczególnych punktów ustanowić drobne nagrody- w postaci np.jakichś przyjemności,a za niewykonanie kary- np.szlaban na pójście gdzieś z kolegami.
      Mogą się wszyscy pod taką umową podpisać- wtedy łatwiej ją egzekwować.
      Mama się też powinna zobowiązać,że będzie się starała nie krzyczeć na nich,a Ty,że nie będziesz torpedował jej wymagań ,lecz ją wspierał.


      >
      >
    • egzystencjalka Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 19.01.14, 04:29
      Mat
      Dobry na krzyk jest knebel:-D
      Moim zdaniem ona to wyniosła z domu i to powtarza, trzeba żonie zapropnować inny styl zachowania, czyli wychowujemy dzieci za pomocą nagrody. Musisz jej pokazać że dzieci nagradzane też posprzątają i jeszcze będą szczęśliwe bo dostaną nagrodę. Tym samym jak to podłapie to się zaknebluje i osiągnie cel za pomocą innych środków. Jak również zbytnia czystość spowoduje że dzieci staną się alergikami, więc niech nie przesadza, bo może mieć wpojony lęk że z brudu dzieci poumierają na choroby, więc przerażona wrzeszczy. Z brudu to będą bardziej odporne i niealergiczne, bo ich system imunologiczny się prawidłowo wykształci. Szczerze powiedziawszy bym najpierw sprawdziła te dwa pomysły, a jak nadal się będzie darła to przyczyny są inne....w ostateczności wywieźć do lasu i zakopać:-D
      • kalllka Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 19.01.14, 22:38
        Bardzo jesteś pedantyczny w analizowaniu czystości zoninej .
        Trochę groteskowe, ze poświęcasz czas i wysiłek na wypisanie sie w necie Miast wziąć sie do roboty i rozwiązać problem z podziałem obowiązków oraz uprawnień bez wywierania ( krzykiem czy ignorowaniem) presji:/

    • witchland Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 19.01.14, 23:46
      Piszesz duzo, ale czy na temat...?

      Zona krzyczy, bo moze jest juz nadmarem obowiazkow i pracy bardzo zmeczona i sfrustrowana.
      Moze cala ta masa prac domowych spada na nia i w koncu nie wyrabia nerwowo. Wiec chlopie zamiast tu 'Wode lac'- rekawy zakasac i za sprzatanie sie wziac. Zone odciazyc od prac domowych.
    • anina-1 Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 30.01.14, 14:53
      Rozumiem, że żona prosię cię wielokrotnie o dbanie o porządek, a ty tego nie robisz?
      Dlaczego żona ma się dostosować do twoich zachowań, a nie ty do niej?
      Powiedz mi w takim razie jak sobie radzić z mężem, który nie ima się żadnych obowiązków w domu, a wielokrotne prośby np. o wyrzucenie śmieci nie osiągają żadnego celu?
    • jan_stereo Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 30.01.14, 15:15
      Podniescie swoje standardy w sprzataniu, tak, aby przerosly te jej, i wowczas krzyczcie na nia by sprzatala tak dobrze jak wy po sobie.

      albo kupcie sobie wszyscy stopery...
      • mat_70 Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 09.02.14, 09:42

        1. Dla ciekawości powiem to że opinia na temat tego że moja żona za wysokie wymagania w zakresie czystości jest wspólna w całej mojej rodzinie, czyli moich rodziców i jej rodziców, jej i moich braci i sióstr.


        Zatem:
        - to moja żona jest w wyimaginowanym świecie
        - na swoje niedopasowanie do reszty otoczenia reaguje nerwowo.


        2. Ciekawe jest to że ja przedstawiłem temat w kolejności:
        a. Przyczyny
        b. Cechy poszczególnych osób
        c. Reagowanie (Krzyk)
        d. Sposób reakcji na krzyk

        Niewiele osób przedstawiło odpowiedź na punkt d, czyli punkt na który szukam odpowiedzi.
        Wszyscy skupili się na ewentualnych przyczynach, a nie o jest pytanie w tym wątku.

        Zresztą pokażę tutaj inny wirtualny przykład:
        Np. niech będzie w naszej rodzinie mój teść. I teść regularnie jeździ na działkę po to aby ją sprzątać, grabić, porządkować. Działka jest nieduża, nie ma jakiś specjalnych wymagań co do porządku, z naszego punktu widzenia trzeba np. 2 godz aby ją posprzątać na pół roku. I dzięki temu będzie porządek. Natomiast teść jeździ tam co tydzień cały rok, sprzątając i grabiąc. Naszym zdaniem niepotrzebnie ale zdaniem teścia nie mamy racji bo „porządek musi być”. Ponieważ jego opinia jest inna niż nasza, teść na nas krzyczy. Czy w tym przypadku również mamy nie gadać tylko przyłączyć się niewolniczo do absurdalnej pracy ? Teść może krzyczeć : „nikt mi nie pomaga, wszyscy unikają pomocy a przecież o porządek trzeba dbać”

        • szaman.ka Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 09.02.14, 16:50
          mat_70 napisał:

          >
          > 1. Dla ciekawości powiem to że opinia na temat tego że moja żona za wysokie wym
          > agania w zakresie czystości jest wspólna w całej mojej rodzinie, czyli moich ro
          > dziców i jej rodziców, jej i moich braci i sióstr.

          > Zatem:
          > - to moja żona jest w wyimaginowanym świecie
          > - na swoje niedopasowanie do reszty otoczenia reaguje nerwowo.

          A ja widzę,że Ty nadal nic nie rozumiesz.
          Nadal chcesz udowodnić,że to Ty masz rację,a nie żona. Jeśli wszyscy się opowiedzieli przeciwko niej,to nie dziwi,że krzyczy.
          Musiało to nieraz stawać na forum domowym i być omawiane.
          Nadal chcesz żonę zmienić,a zapominasz o podstawowej prawdzie,że możesz zmienić siebie,a nie drugą osobę.
          Z tego powodu, by udowodnić, kto ma rację; wybuchały wojny,wyrzucano dzieci z domu,rozwodziły się małżeństwa i działo się i dzieje wiele potwornych rzeczy.
          Nadal kamienuje się kobiety,które dopuściły się cudzołóstwa,bo to tamtejsze społeczeństwo"ma rację".

          Nie ma w związku czegoś takiego jak obiektywne racje.
          W związku spotykają się dwie osobowości ze swoimi przyzwyczajeniami,zaletami i wadami,nawykami,dziwactwami itp. i albo się akceptuje drugą osobę taką jaka jest,albo próbuje się ją zmieniać tak jak Ty to usiłujesz robić i udowadniać,że to TY masz rację.

          Żona ma na pewno wiele zalet skoro ją wybrałeś i warto się zastanowić: czy ta jedna w Twojej opinii wada jest tego warta,by niszczyć Wasz związek? Bo to Ty go niszczysz swoją postawą,a nie ona.

          Przypuszczam,że żona mogłaby wymienić też co najmniej kilka Twoich wad i zastanów się; jakbyś się czuł gdyby cała rodzina stanęła murem przeciwko Tobie i kazała Ci się we wszystkim dostosować?
          • clarissa3 Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 09.02.14, 17:39
            on podchodzi do niej jak do psujacej sie pralki - i pyta jak to zrobic zeby ciszej chodzila ;)

            A co do pytania jak reagowac na krzyk to najpierw nam opisz jak do tej pory reagujesz? ... obgadujesz z innymi a ja sama ignorujesz? Przyznaj sie!
    • ziemiomorze Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 09.02.14, 12:03
      Udowodnić, ze krzyk to nie jest sposób komunikacji. Tzn odmawiać dialogu i/lub reakcji w takich wypadkach, wyjaśniając bardzo krótko, czemu (tzn np: nie odpowiada mi to, ze krzyczysz, bardzo mnie to denerwuje; chcę rozmawiać, ale innym tonem).
      • clarissa3 Re: krzyk żony - jak przeciwdziałać ? 09.02.14, 12:59
        wiesz, skupianie sie na tym krzyku do niczego nie doprowadzi - bo czy ty jedynie chcesz miec spokoj a nie chce ci sie spojzec nawet na powidzy / skutki ?

        Tesc jezdzi na dzialke bo w domu nudno wiec woli byc sobie gdzies sam i grabic w spokoju. Gdy sie czepiacie to krzyczy.

        Zona sfrustrowana glupia robota czuje ze czyms lepszym moglaby sie zajac - czym???!

        Zdejmij z niej obowiazek bycia 'zona' i porozmawiaj jak z 'czlowiekiem' - mysle ze po nitce do klebka dojdziecie wspolnie, jesli zechcesz..

        No chyba ze 'zone' sobie wzieles sobie po to zeby w ciszy sprzatala i d... nie zawracala, i to wszystko .. ??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka