IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:44
Długo nie mogłam nikomu zaufać, otworzyć się, pokochać. Wreszcie się udało,
bylam taka szczęśliwa, otworzyłam się, wyszłam ze skorupy, zaryzykowałam. I
jak zaczęłam mieć, po raz pierwszy w życiu, poczucie bezpieczeństwa i
nadzieję, że może być dobrze, nadszedł koniec. Bo nie pasujemy do siebie, bo
mamy inne cele, bo nie mamy o czym rozmawiać, wszystko się rozjechało. Byłam
tak zafascynowana faktem, że ktoś mnie wreszcie pokochał, że i ja kocham, że
nie zwróciłam być może uwagi na te różnice. Tak czy siak, druga strona jest
zdecydowana zerwać. Jak sobie przypomnę te szczęśliwe początki, to moje
radosne niedowierzanie, że jestem kochana, wszystkie te momenty, to płaczę
jak bóbr. Niech napisze ktoś, kto wie, co czuję, kto przeszedł to samo,
proszę. Jestem zupełnie rozbita. Druga strona twierdzi, że to niczyja wina,
że nic nie zrobiłam źle, po prostu różnica charakterów, priorytetów,
zainteresowań (to prawda). Wiem, że to nie ma przyszłości, ale ze względu na
wspomnienia jestem gotowa naprawiać, błagać, próbować, ratować. Ale chyba
decyzja już została podjęta, nie przeze mnie.
Tak się bałam zaufac, ale zaryzykowałam. Gdybym wiedziała, że to się tak
skończy, nie odważyłabym się.
Lepiej nigdy nic nie mieć, kochać bez wzajemności, niż mieć wszystko, być
szczęśliwą, a potem to stracić.
Proszę, niech napisze ktoś, kto to rozumie, jestem zupełnie roztrzęsiona i
cały czas płaczę.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ida Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:54
      Wiem , co czujesz.Przezyłam to już raz , a teraz chociaż było już tak dobrzr
      znowu to ja jestem sroną mocniej zaangażowaną, zdaną na jego łaske, czy nie
      łaskę.MOże jest tak dlatego, ze tez bardzo pragnę uczucia, poczucia
      bezpieczenstwa...I reaguję bardzo emocjonalnie.JEdno wiem: przezyjesz to i
      wyjdziesz z tego mocniejsza .Wiem ,że wydaje się to niemozliwe i ze jest Ci
      bardzo cieżko ,ale naprawdę tak będzie. JEStem w podobnej sytuacji i podobnie
      czuję ,ale wiem ,ze NIE ON JEDEN JEST NA ŚWIECIE!!!!!
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:18
        Dziękuję za posta, bardzo dziękuję. Przeżyję, wiem. Boję się, że potem będzie
        mi jeszcze trudniej, że już się nie odważę, że nie zaufam. Podobno nie mam się
        obwiniać, bo to niczyja wina, i to jest najgorsze. Na rozum wszystko wiem, ale
        serce swoje :-( Dziękuję za zrozumienie, to pomaga.
    • Gość: Luty Re: Rozstanie IP: *.dialup.mindspring.com 12.10.04, 14:54
      Odpowiadasz na :
      Gość portalu: XXX napisał(a):


      Tak się bałam zaufac, ale zaryzykowałam. Gdybym wiedziała, że to się tak
      > skończy, nie odważyłabym się.

      W tym zdaniu moze lezec odpowiedz na twoje zmartwienia...
      Masz byc moze scisniete serce, nie potrafisz zyc szeroko, oczekujesz
      rekompensaty za swoje postanowienia...
      Badz szczodra w milosci, nie boj sie kochac, nawet jak nic z tego nie masz...
      To takie uskrzydlajace kochac bez oczekiwan...
      • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 15:01
        wystaw miękki brzuszek, niech Cię kopią? kurde... to wcale nie takie proste
        odrzucić nieufność, zwłaszcza, gdy ktoś już wcześniej zawiódł zaufanie... nie
        każdy tak potrafi... Ty potrafisz?
        • vielonick Re: Rozstanie 12.10.04, 15:14
          im czesciej odslaniasz brzuszek tym, paradoksalnie, staje sie 'twardszy'
          bo nie strachliwy
          strach przed strachem bywa gorszy niz to czego sie boimy 'naprawde'

          strach nie daje prawdziwego oparcia
          ktore mamy w sobie
          rowniez bedac w strachu trudno znalezc bratnia dusze, przyjaciela
          o milosci nie wspominajac
        • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:21
          No ja ku swojemu zdziwieniu właśnie odrzuciłam lęk, i kochałam. Nie na
          początku, ale po jakimś czasie. I był już taki moment, że się uspokoiłam,
          okrzepłam, nabrałam powietrza w płuca. No i bum. Tylko teraz bardziej boli, bo
          się już nie osłaniałam.
        • Gość: Luty Re: Rozstanie IP: *.dialup.mindspring.com 12.10.04, 15:21
          Odpowiadasz na :
          k_i_k_a napisała:

          > wystaw miękki brzuszek, niech Cię kopią? kurde... to wcale nie takie proste
          > odrzucić nieufność, zwłaszcza, gdy ktoś już wcześniej zawiódł zaufanie... nie
          > każdy tak potrafi... Ty potrafisz?



          W milosci jeszcze nigdy sie nie zawiodlem...Wszystko zalezy od tego, czego od
          milosci oczekujemy, ja nie oczekuje niczego...
          • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 15:33
            a ja oczekuję... ja chcę czuć się z kimś dobrze i bezpiecznie, dlatego może tak
            trudno przychodzi mi ufność i zawierzenie, oddanie się.. :)
            • Gość: gf Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:34
              k_i_k_a napisała:

              > a ja oczekuję... ja chcę czuć się z kimś dobrze i bezpiecznie, dlatego może
              tak
              >
              > trudno przychodzi mi ufność i zawierzenie, oddanie się.. :)

              w ogóle czy komuś, kto raz Cię zawiódl?
              • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 15:54
                nie ma reguły... Jak ktoś raz zawiódł - to jasna sprawa... Ale takie
                doświadczenia owocują asekuranctwem i ostrożnością na przyszłość. Jak ktoś raz
                wpadł do jeziora zimą, bo biegał po lodzie, to zanim przebiegnie się po INNYM
                jeziorze trochę lód posprawdza... Może nie każdy, ale ja tak niefrasobliwa nie
                jestem :)
                • Gość: gf Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:00
                  To nie niefrasobliwość. To czerpanie najglebszej przyjemnosci z ufania
                  mezczyznie.
                  • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 16:11
                    no to ja wolę czerpać przyjemność z poczucia, że ktoś mnie nie zrani niecnie :)
                    I udowodnij mi teraz, że przyjemność o której Ty mówisz jest większa i
                    lepsza ;))))
                    • Gość: gf Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:14
                      Udowodnic nie moge, ale za to mam porownanie :) A Ty?
                      • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 16:15
                        też mam... :) Jak widzać różni ludzie w różnych sytuacjach do różnych wniosków
                        dochodzą...;)
                        • Gość: gf Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:49
                          skoro sytuacje sa rózne to i w sumie nic dziwnego ;)
            • Gość: Luty Re: Rozstanie IP: *.dialup.mindspring.com 12.10.04, 15:49
              Odpowiadasz na :
              k_i_k_a napisała:

              > a ja oczekuję... ja chcę czuć się z kimś dobrze i bezpiecznie, dlatego może
              tak
              >
              > trudno przychodzi mi ufność i zawierzenie, oddanie się.. :)



              To tutaj sie roznimy, ja lubie ekstremalne sporty...
              Nic gorszego nic bezpieczna milosc...brrrrr:))
              • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 15:56
                ja się ekstremy już trochę nałykałam, teraz potrzebuję spokoju :)
                • Gość: Luty Re: Rozstanie IP: *.dialup.mindspring.com 12.10.04, 16:09
                  To jak osiedziesz z mezem, to nie bedziesz juz uprawiala sportow...?
                  • Gość: gf Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:12
                    Beda grali w te japonska gre...te,no...go go!
                  • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 16:13
                    nie osiądę już z mężem...;) raz ekstremalnie osiadłam...;) A sport - owszem, od
                    czasu do czasu, nie jako podstawowa aktywność życiowa ;)
                    • Gość: Luty Re: Rozstanie IP: *.dialup.mindspring.com 12.10.04, 17:20
                      Odpowiadasz na :
                      k_i_k_a napisała:

                      > nie osiądę już z mężem...;) raz ekstremalnie osiadłam...;) A sport - owszem,
                      od
                      >
                      > czasu do czasu, nie jako podstawowa aktywność życiowa ;)


                      Moze z nowym mezem osiedziesz...? bo jak inaczej sport od czasu do czasu
                      uprawiac bedziesz?
                      • Gość: malgo Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:42
                        Mąż do sportu nie potrzebny.Tylu jest lubiących wyzwania i
                        "niebezpieczne" przygody.
                        • Gość: Luty Re: Rozstanie IP: *.dialup.mindspring.com 12.10.04, 17:46
                          No to na co narzekasz, jezeli tylu ich jest...:)
                          • Gość: malgo Re: malzenski sport IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 20:18
                            nie narzekam -ja tylko teoretyzuje lub spiewam

                            milosc zle humory ma

                            pije,pali ,w karty gra

                            la la la
    • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 14:57
      wiem co czujesz.... bardzo Ci współczuję... sama niedawno poczułam, jak w
      jednej chwili tracę coś, co wydawało mi się być czymś ważnym i dawało szansę na
      coś Prawdziwie Ważnego...
      I to co teraz napiszę odczytasz jako frazes i banał, ale tak niestety jest - za
      chwilę przestaniesz płakać... Trochę czasu upłynie, a Ty poczujesz się, jakby
      klapki Ci opadły... te wszystkie różnice które widzisz już teraz nabiorą
      jeszcze większego znaczenia i staną się wystarczającym usprawiedliwieniem tego
      bólu, który teraz czujesz. W tej chwili jest Ci przykro, jeszcze jesteś ogrzana
      tym ciepłem, które miałaś... i ktoś Ci nagle powiedział: "zabieram kocyk..."
      Piszę tu jakieś racjonalne farmazony, długo tak jeszcze można o poczuciu
      straty, o poczuciu krzywdy, o konieczności "przeorganizowania sobie świata"...
      Racjonalnie to oczywiste. Ale Ty teraz masz tylko emocje. Więc przeżywaj
      żałobę, płacz, rozpaczaj... Ale jutro, gdy wstaniesz rano, popatrzysz na to już
      trochę innymi oczami... i z każdym dniem będzie lepiej. Czego Ci życzę.
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:15
        Dziękuję za posta, bardzo. Masz rację we wszystkim. Ja racjonalnie wiem, że tak
        jest lepiej, że razem się nudzimy, że to nie ma przyszłości, że to niczyja
        wina. Prawie bym wolała, żeby był jakiś konkretny powód, żebym mogła
        nienawidzić, ale nie :-( Nikt nie zrobił nic złego :-( Wiem, że poczuję się
        lepiej, że tak będzie z korzyścią. Rozumowo to jest słuszna decyzja. Ale czuję
        się tak, jak opisałaś. Chciałabym stracić pamięć i nie pamiętać tych dobrych
        momentów, bo wbijają się mi w serce jak nóż. Wszystkie te słowa, gesty,
        uśmiechy, i to skirowane do mnie ...nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, o
        Boże. Może gdybym coś takiego kiedyś już przeżyła, byłoby mi łatwiej. Ale to
        pierwszy raz, kiedy byłam w związku, gdzie była miłość i ciepło. Umiem
        przeżywać BRAK miłości, ale nie spodziewałam się, że będę musiała przeżywać jej
        UTRATĘ i że to jest jeszcze gorsze. Bo jak ktoś nie kocha, to po prostu nie
        kocha. Ale tu ktoś kochał, był ze mną, dotykał, uśmiechał się ...w tej chwili
        mam wrażenie, że tego po prostu nie przeżyję. Mam ochotę uczepić się jak
        dziecko i krzyczeć "nie zostawiaj mnie", ale co dalej? Nie mamy o czym
        rozmawiać, jesteśmy z dwóch światów. Mogłabym jeszcze próbować, ale widzę, że
        druga strona chce to przeciąć już teraz, i dobrze robi. Tylko to tak okropnie
        boli.
        • k_i_k_a Re: Rozstanie 12.10.04, 15:30
          boli, bo to jeszcze nie był "ten moment" dla Ciebie i nie była to Twoja
          decyzja... Gdyby zrobił Ci coś paskudnego mogłabyś trochę tych emocji
          przerzucić na żal do niego, a tak... nie masz na co... Ale dasz radę, jestem o
          to spokojna. Ja gdy obudziłam się następnego dnia już byłam pogodzona... Być
          możę Tobie zajmie to trochę dłużej, ale minie, i Ty to wiesz... Trzymam
          kciuki :)*
          • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:35
            Tak właśnie jest: ale i to boli, bo przypominam sobie też jego szczęście,
            chwalenie się mną, opowiadanie, jak mu dobrze, jak wreszcie jest szczęśliwy. I
            wiem, że też cierpi, i myślę (choć wiem, że tak nie jest) że to moja wina i -
            to dziwne - ale tak jakbym czuła też to jego cierpienie. I jak sobie przypomnę
            tę jego radość, że jest ze mną, i teraz jak widzę te próby reaktywacji, które
            nie wychodzą, i jak nam smutno obojgu ...wiem, że przeżyję, wszystko to prawda,
            ale w TEJ chwili wydaje się to być ponad moje siły.
    • vielonick Re: Rozstanie 12.10.04, 15:08
      Gość portalu: XXX napisał(a):


      > Lepiej nigdy nic nie mieć, kochać bez wzajemności, niż mieć wszystko, być
      > szczęśliwą, a potem to stracić.

      nie, nie lepiej
      dzieki temu bedziesz miala piekne wspomnienia
      za jakis czas

      teraz boli ale przestanie
      jest Ci zle, cos sie skonczylo, cos waznego, istotnego...
      ale nie zaluj ze sie otworzylas, ze zaufalas
      przeciez bylo warto - kochalas i bylas kochana :)
      to wielka wartosc, nie dana kazdemu

      a za jakis czas... znowu pokochasz, zobaczysz :)
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:25
        Mam nadzieję, że tak kiedyś pomyślę. Że będę wspominać miło i to nie będzie
        bolało. Nauczyłam się wielu rzeczy, tak, myślę, że w sumie to wszystko
        jest "dobrze", ale to rozum mówi. A serce mi pęka, i wszystko mnie boli, i
        płaczę ciągle. Najgorzej, że z obu stron jest dobra wola ...ale ona jest na
        nic, bo rozjechało się tak, że nie ma czego zbierać.
        • vielonick Re: Rozstanie 12.10.04, 15:33
          nie wiem czy Cie to pocieszy ;)
          ale wszystko mija
          i najwieksza rozpacz i najwieksza namietnosc

          czasu trzeba, zeby sie oswoic

          wiem, ze boli
          nie zdarzylo sie nic gwaltownego
          tylko takie 'dojscie do wniosku'
          nic z tym nie mozna zrobic...

          ale i to minie :)
    • Gość: magrib Re: Rozstanie IP: *.tele2.pl 12.10.04, 15:44
      przeżywam coś identycznego...po kilku latach małżeństwa druga strona twierdzi
      że się rozjechało, że nie ma czego zbierać. Ale co z miłością pytam??? co z
      ogromną miłością, którą czuję, której nie doceniałam wcześniej w wystarczającym
      sptopniu bo była...bo była tak oczywista jak słońce w lecie i śnieg zimą. Nie
      wiem czy mąż mnie jeszcze kocha, twierdzi że nie, ale do końca do rozstania
      dawał mi tego dowody codziennie. Chyba coś w nim po prostu pękło. Nie wiem co
      robić...póki co pozwoliłam mu odejść, ale kocham tak mocno, widzę tyle
      możliwości naprawienia tego związku, że zwyczajnie jest mi żal. Niemoc to
      najgorsze uczucie jakiego w życiu doznałam. Czy o miłość można wogóle walczyć???
      • Gość: baba zona Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:54
        Nawet nalezy!!!! To jedyne, o co w zyciu tak naprawde warto walczyc. Piekne
        jest to, co napisalas. Sprobuj, trzymam kciuki :)
      • Gość: nitka Re: Rozstanie IP: 217.153.88.* 12.10.04, 15:55
        do mnie po kilku razach prób ratowania wielkiej miłosci dotarło ze to juz
        naprawde koniec, to ja byłam stroną silniejsza niby mniej zaangazowaną . jak ja
        sie otworzyłam to on powiedział ze jak ja nie chce kolejny raz próbowac to ma
        inną. I teraz ja niby silniejsza zwijam sie z bólu i cierpie. Teraz mam
        poczucie winy ze moze gdybym była inna, moze gdybym próbowała mocniej itd A z
        drugiej strony nie chce walczyc bo miedzy nami nic sie nie zmieniło, zupełnie
        inne swiaty i potrzeby. Ale tak trudno jest pozwolic odejsc tym wszystkim
        przezytym wspólnie chwilom i szczesciu.

        • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:30
          Pięknie napisałaś o tych wspólnych chwilach, którym trudno pozwolić odejść.
          Gdyby nie wspomnienia, byłoby łatwiej, bo jeste źle. Moją syt. pogarsza, że to
          jedyne miłe chwile w związkach, jakie miałam. Ech.
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:28
        Nie wiem. Ja sama czuję, że się razem męczymy, że w zasadzie nic nie tracimy z
        TERAŹNIEJSZOŚCI, ale te wspomnienia...Jak opadną emocje, poczuję ulgę, że nie
        jesteśmy razem, wiem, bo to naprawdę nie gra (gra, dopóki oboje udajemy kogoś
        innego - jak się na chwilę zapomnimy i jesteśmy sobą, to jest przepaść). Ale
        muszę teraz to wytrzymać. Mamy szansę na kulturalne rozstanie (w toku), chociaż
        rozpad już dawno nastąpił (oboje ciągnęliśmy na siłę, staraliśmy się bardzo).
        Niestety, widzę też tendencje do zrzucenia na kogoś odpwowiedzialności i
        kłótliwość, boję się, że jeszcze usłyszę coś na swój temat, co mnie zrani, a co
        drugiej osobie "ułatwi" sprawę. Tez mam taką pokusę, ale się trzymam. Naprawdę
        nie mam się do czego przyczepić. Niczyja wina, że chcemy być sobą. W tym
        związku to niemożliwe. Ale boli.
    • Gość: m Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:13
      Wiesz, to jakbym czytala o sobie...Przezylam 3 lata temu koszmarne rozstanie,
      nie chcialam juz probowac byc z nikim. Pojawil sie jednak ktos, kto chcial mnie
      z tego "wyleczyc" i kto zakochal sie we mnie. Balam się potworrrnie ponownego
      zranienia, ale postanowialm dać sobie drugą szansę. Zakochalam się na maxa,
      potem przyszla milość.A On...odszedl. Zostalam znow sama z tą swoją
      niepotrzebną milością...Bólu nie da się opisać. Ale wiem jedno, jestem
      jużsilniejsza. Wierz mi, jest Ci ciężko i to szybko nie minie. Ale w końcu
      nadejdzie ten dzień, gdy staniesz na nogi. Jestem wlasnie teraz w takiej
      sytuacji, cierpię potwornie, ale wiem już, ze to kiedyś minie.
      Prosta recepta: czas, przyjaciele, a po jakims czasie Nowa Osoba. Taka, która
      nie odchodzi...Trzymaj się cieplo
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:16
        Przykro mi, że tak cierpiałaś, bo wiem, co czujesz. Nie wiem, co jeszcze
        napisać, bo tyle mi się rzeczy kłębi w głowie. Dziękuję Ci bardzo. Dziekuję.
        Bardzo mi pomagacie wszyscy.
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:33
        Jak sobie radzisz teraz, nie boisz się otworzyć i zaufać? Ja myślę, że zrobiłam
        taki błąd, że tak bardzo zależało mi na miłości i akceptacji, że w pewien
        sposób próbowałam się dostosować. A jak poczułam się bezpiecznie, stałam się
        sobą ...jakiej mnie on nie znał. Może się poczuł oszukany, że nie jestem tym,
        kim na poczatku? Im bardziej się człowiek stara, tym gorzej.
        Chyba lepiej być sobą zawsze, nawet jak inni tego nie akceptują, bo jeśli wtedy
        ktoś się trafi :-) to będzie wiadomo, że akceptuje Cię naprawdę.
        • Gość: m Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 12:45
          Otwarcia się na drugiego czlowieka i zaufania szczerze mówiąc ,zupelnie sobie
          nie wyobrażam....Jest mi slabo na samą myśl o nowym związku, w którym na
          początku byloby cudnie i obiecująco, a po pewnym czasie mogloby stać się to
          samo...Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak teraz Ktoś móglby "zasluzyć" na moje
          zaufanie...Ale nad tym będę rozmyślać, dopiero gdy taka osoba się
          pojawi...Jeśli się pojawi...Zadanie na teraz to poradzenie sobie z każdym
          dniem, a to nie jest latwe. Masz calkowitą rację, ze nie warto się zmieniać dla
          nikogo, wtedy on pokocha Twój nieprawdziwy obraz. Bez sensu.
          Pamiętaj, ze z każdym dniem będzie Ci latwiej, ja też w to wierzę...
          • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 18:01
            Na poczatku zawsze jest cudownie, niestety, a jak człowiek się boi, to nawet
            tego cudownego nie przeżyje bez drżenia serca: boję się, że będe taką wredną
            babą, która boi się cieszyć, żeby cos złego się nie wydarzyło. Uciekając przed
            cierpieniem człowiek traci też radość :-( Nie wiem na razie, co zrobić.
    • Gość: zrozpaczony Re: Rozstanie IP: 212.122.214.* 13.10.04, 11:40
      Jezeli to ci pomoze to ja czuje tak samo.3 dni temu rozstalem sie z narzeczona
      z ktora mielismy date slubu i sporo juz rzeczy zalatwione.Bylismy razem 4
      lata.Na poczatku zwiazku nie bylo dobrze miedzy nami klocilismy sie o byle
      g...Ale po jakims czasie ta milosc rozkwitla na dobre.Postanowilismy ze juz nie
      bedziemy o tym wspominac i sobie fajnie zylismy.Narzeczona mi zaufala ze juz
      bede dla niej dobry nigdy juz jej nie zranie.Ostatnio wkurzylem sie na nia
      zupelnie bezpodstawnie.Zalowalem tego co mowie juz w chwili mowienia ale to
      bylo ode mnie silniejsze.Po tym powiedziala mi ze juz nie bedzie umiala mi
      zaufac i ze to koniec.Zaczela mi wypominac stare czasyi tak tam wszystko sie
      skumulowalo.Teraz cierpie najbardziej na swiecie.Nie wiem czy to jestem jeszcze
      w stanie naprawic.Wiem ze to ta na ktora czekalem.Co o tym myslicie jest
      jeszcze szansa na naprawienie tego wszystkiego?
      • Gość: XXX Re: Rozstanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 18:17
        Dzięki. Przykro mi, że tak się czujesz, ale trochę faktycznie mi lepiej, że nie
        ja jedna ...:-((((Powodzenia :-((((
    • tribeca Re: Rozstanie 13.10.04, 12:20
      byłam w niemal identycznej sytuacji - cudowne początki, nie wiedziałam, że mogę
      być tak szcześliwa... i nagle koniec. Mineło już sporo czasu, często go
      wspominam, ciągle jeszcze do końca nie rozumiem, dlaczego podjął taką decyzję,
      ale jednak widzę, jak bardzo się różniliśmy. I myślę, że dobrze, że tak sie
      stało - nie załuję ani chwili, nie żałuję nawet tego, że tyle później
      cierpialam - to banalne, ale jednak zawsze czegoś się człowiek uczy - o sobie,
      o innych. Nie mów, ze lepiej nie mieć i nie kochać - warto i mieć i tracić,
      zawsze będzie co powspominac na starość:)
      płacz, nie duś tego w sobie, za jakiś czas spotkasz nastepną miłość
      • Gość: fonia Re: Rozstanie IP: *.warszawa.comarch.pl 13.10.04, 12:55
        wlasnie wczoraj nastapil koniec...moj ukochany oznajmil mi ze to juz koniec.ze
        nei ma sensu tego dalej ciagnac, bo mnie nie kocha.Nie wiem co mam myslec, nic
        nie czuje poza pustka.Lzy leca same...jak mam zyc.Nie mam sily na nic.Chce zeby
        wrocil, momo ze powiedzial mi tak rzecz. Nie jestem na tyle silna zeby przez to
        przechodzic,i jeszcze strach przed dniem jutrzejszym.....to koniec dla mnie.
        • Gość: Margot Re: Rozstanie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 13:41
          to samo mi sie przytrafilo tylko ze teraz mija 2tydz po rozstaniu. ale boli tak
          samo. to przykre...dusi za gardlo, ale w koncu bedzie lepiej...Musi!
          • Gość: Fonia Re: Rozstanie IP: *.warszawa.comarch.pl 14.10.04, 16:31
            rozum mowi ze bedzie lepiej bo czas goi rany...ale serce mowi calkiem co
            innego...ciagle to pytanie czemu i dlaczego....kiedys w poprzednim zwiazku juz
            to przechodzilam,teraz brakuje mi sily,a myslalam ze bede twardsza.nic bardziej
            mylnego....
    • Gość: mon_cheri Rozstanie IP: 80.51.95.* 13.10.04, 13:43
      jaki ten swiat mały. Moja historia wyglada nieco innaczej ,ale mozna pogadac o
      tych ,, chlopakach" napisz do mnie to pogadamy sobie a nawet poplaczemy w kupie
      zawsze razniej
      mon_cheri@buziaczek.pl
      GG- 1970413
    • alfika Re: Rozstanie 13.10.04, 13:49
      ciesz się
      nie stawałaś latami na głowie, by tylko związek przetrwał
      nie macie dziecka, o które trzeba by teraz się najbardziej martwić
      masz za to szansę na niespodzianki, jakie codziennie niesie życie

      popłacz, ale odwiąż się od tego mężczyzny, życz mu szczęscia i popatrz na swoje
      życie z innego punktu widzenia, to tylko przejściowy zawód
      zawsze najlepsze przychodzi potem
      • Gość: nitka : Rozstanie IP: 217.153.88.* 13.10.04, 16:37
        Znów ide na ostateczna rozmowe, staram sie go wyzucic z mojego zycia ale on
        dzwoni i mowi jak mu cudownie z ta nowa . Jednoczesnie chce rozmawiac o nas ,
        to obłęd. zaczynam i jego i jej nienawidzic bo nie wiem czego chca i po co
        mnie dreczą.Nie umiem sobie poradzic z sama soba , zupełnie sie rozklejam.
    • Gość: SMutna zakochana Re: Rozstanie IP: 212.33.79.* 14.10.04, 12:49
      Pamietaj,ze lepiej kochac sie i smucic niz zyc bez milosci....Nie rozpaczaj ze
      minęlo -ciesz się ze było...
      Pozdrawiam cieplutko, wiem co czujesz..bo mnie czeka to samo,kocham jak
      szalona...ale On chyba nie
      • Gość: Funia Re: Rozstanie IP: *.68.72.129.debica72.tnp.pl 15.10.04, 22:37
        A może jeszcze dla Ciebie nie jest za późno? Może jeszcze możecie rozmawiać i
        coś w Was zmienić? Spróbuj. Ratuj to, co masz, I doceniaj to, co dostajesz -
        każde słowo "kocham", każdy ciepły gest.
        Dla mnie już za późno - na spokojnie i rzeczowo zaczęliśmy rozmawiać ZA PÓŹNO,
        kiedy mąż już podjął decyzję o wyprowadzeniu się. I właśnie miało to dzisiaj
        miejsce. I czeka mnie pierwsza samotna noc (chyba w ogóle nie będę się kładła).
    • Gość: Ada Re: Rozstanie IP: 194.196.228.* 14.10.04, 13:58
      Jakbym czytała siebie.Mój facet powtarzał mi,ze jestem całym jego światem,ze
      kocha mnie ja wariat i robił rózne wariackie rzeczy.Mówił,ze nie wie za co
      spotyka go takie szczescie.Az nagle wszystko zaczelo sie rozjezdzac,choc nie
      jest to problem tego,ze nie mamy wspolnych zainteresowan,zawsze bylismy
      swietnymi przyjaciolmi i kochankami.Ale coraz czesciej sie klocilismy.No i
      zerwal ze mna.Przez miesiac ani razu nie zadzwonil,a ja co 3 dzien,a on w kolko
      powtarzal,ze to nie ma sensu,ze to przemyslal,choc nadal mnie kocha i zawsze
      bedzie.A potem powiedzial,ze mam nie dzwonic,ale zebysmy zostali
      przyjaciolmi!!! Rany,to bylo najgorsze,myslalam,ze sie zabije.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka