little_vampire 16.06.06, 08:46 czy kiedyś ktoś z was katował sie psychicznie? katował sam siebie zadręczając się najgorszymi wspomnieniami, myślami i kompleksami? sam z siebie dla siebie? na siłe? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
johannah1 Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 13:01 Ja to czasami robię. Kiedyś nie umialam nad tym panować. Ale teraz wiem, ze to bardzo przydatna umiejętność, jezeli sie wie, jak z niej korzystać. Na przykład zobacz,że nawet najgorsza rzecz, sytuacja co do ktorej myslalaś że to koniec, ze tego cierpienia juz nie zniesiesz...ma swój koniec! Juz nie ma kolo Ciebie ludzi, ktorzy Cie krzywdzili! Czyli, możesz znieść wszystko. Błogoslawieni Ci, ktorzy pamiętają! A. Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 14:07 nie sam dla siebie,tylko dla innych, bo to przyjemnie być ofiarą w oczach innych, mniam,mniam. Odpowiedz Link Zgłoś
greengrey Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 14:07 O jacież, milion razy... Zanim to zauważyłam i zaczęłam pracować żeby przestać... ograniczyć chociaż.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
little_vampire Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 16:11 greengrey napisała: > > O jacież, milion razy... > > Zanim to zauważyłam i zaczęłam pracować żeby przestać... > > ograniczyć chociaż.. :) jak pracowałas? tak po prostu kazałaś sobie nie myslec? Odpowiedz Link Zgłoś
kurka.mala Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 14:57 Ja zawsze żyłam tymi złymi wspomnieniami, utwierdzającymi mnie w przekonaniu , że jestem beznadziejnym człowiekiem, bez względu na to co będę robić, więc lepiej nie robić nic, bo to i tak niczego nie zmieni. I tak trwam w poczuciu beznadziei. Ja, jak to określiłaś, "katowałam się psychicznie" nieświadomie od zawsze, nie wiedziałam ze to jakas zbrodnia przeciwko sobie, po prostu nie wiedzialam ze mozna myslec o sobie inaczej, czułam się gorsza i tak o sobie myślałam, jak o jakimś podczłowieku któremu nic sie nie nalezy od zycia, zawsze usuwalam sie w kąt, ustępowałam innym, nie walczylam o swoje, bo nie wiedzialam ze w ogole mam do czegokolwiek prawo, chyba zylam na zasadzie "przepraszam ze zyje". Gdyny cos mi sie trafilo przypadkiem, to zamiast sie z tego cieszyc, balabym sie ze inni mnie znienawidza ze to ze wlasnie mnie sie trafilo, a im nie, i wolalabym komus oddac byle nie wzbudzac zawisci, zreszta szczescia i tak nie umialabym wykorzystac. Teraz juz mysle troche inaczej, duzo mi pomogly ksiazki Paulo Coelho i lektura tego forum tez. Pozdrawiam aha, ktos tu napisal, ze warto pielegnowac wspomnienia, aby wyciagnac z nich jakas nauke. czasami jest tak, ze jedynie zdolnosc zapominania czyni niektore wspomnienia znosnymi. z niektorymi nie bylabym w stanie zyc, tak sa upokarzajace. Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 16:24 A tak się zżymamy kiedy ktoś chcąc nam pomóc w chwilach zwątpienia i załamania mówi nam: "nie myśl o tym" lub "zapomnij"! Brzmi jak banał? Wręcz jak głupota, prawda? A przeciez ta umiejętność (NIE MYŚLENIE, ZAPOMINANIE) chroni nas przed psychicznym znęcaniem nad sobą. To bardzo cenna umiejętność lecz trudna do opanowania. Bardzo dawno temu nauczono mnie jak to robić w praktyce. - Sza! Odpowiedz Link Zgłoś
gagatek10 Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 16:42 Ja kiedys robiłam bardzo duzo rzeczy bezmyslnie i pod wplywem chwili, potem ich załowałam i zazwyczaj mialam kaca moralnego. Przez dlugi czas to co robilam wracało do mnie i potrafiłam miec dni podczas ktorych wyrzucalam sobie wszystko i "samobiczowałam się", po prostu nie moglam pogodzic sie z tym co robiłam i do tego wyolbrzymialam to traktując wrecz jak jakąś zbrodnie. Dodam ze nie byly to jakies mega zle uczynki, tylko w moich oczach bylo to cos najgorszego. Po jakims czasie jednak udało mi sie po prostu zacząc wyciagac wnioski i przestałam doprowadzac do sytuacji w ktorych popelnialabym te bledy, o ktore sie obwinialam. Mozna powiedziec ze po prostu stalam sie bardziej fair wobec innych, bardziej moralna wobec siebie etc./oczywiscie nie oznacza to ze teraz bledow nie popelniam/ Przez dlugi czas jednak, nawet po wyeliminowaniu "zlych zachowan" ja nadal obwinialam sie za poczynania z przeszlosci. Ale w koncu i z tego udało mi sie wyleczyc. Zrozumialam ze obwiniajac sie ciagle za przeszlosc nie jestem w stanie zaakceptowac samej siebie /Przeciez przeszlosc jest czescia mnie/. A znowu nie akceptując siebie nigdy nie bede szczesliwa. Czyli stwierdzilam ze musze przestac obwiniac siebie i "znecac sie nad sobą"bo inaczej przekreslam szanse na bycie szczesliwą w przyszlosci. Moze brzmi to banalnie, ale takie wlasnie proste wnioski pomogly mi wyzwolic się z wyrzutów sumienia i ciągłego rozpamietywania przeszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
las_vegas_paranos Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 16:48 Nikomu twoich przydługich dialogów z sama sobą nie chce czytać, a co dopiero dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
gagatek10 Re: znęcając sie nad sobą 16.06.06, 17:22 nie ma to jak mila odpowiedz, skoro nie chce Ci sie dyskutowac to oszczedz sobie komentarzy. Odpowiedz Link Zgłoś