Dodaj do ulubionych

Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek?

IP: *.pde.philips.com 16.04.03, 13:52
I co to jest "toksyczny zwiazek"?
Jestem, bylam (???) z mezczyzna od dwoch lat.
Nigdy nie bylo rozowo - to on mie zdobyl, moje zaufanie
i bezgraniczne oddanie, bo ja kocham tylko tak - calym sercem!
Poznalam go na wylot, jego rodzine, przyjaciol..
ich stosunek do niego - czesto - "dziwak"
A ja tego dziwaka pokochalam, zapomnilam o sobie, o swoich pragnieniach, o
bezpieczenstwie, o tym, ze jestem inna, ze drazni mnie wegetarianizm, ze
wole seriala a nie inne programy - ale bylo - czasem lepiej - gdy
ustepowalam we wszystkim gdy kochalam jego wady...
Najczesciej gorzej - gdy wykrzyczalam swoje stanowisko.
Oj wtedy sie dzialo!!!
Wyzwiska, awantury, ze jestem niereformowalna, ze nie wiem o ludziach nic
i mnostwo innych rzeczy.
Czlowiek ktory nigdy nie powiedzial PRZEPRASZAM
Nawet wowczas gdy bylo dobrze, probowalam wytlumaczuc mu, ze powinien uczynic
ten gest... nic z tego konczylo sie to nastepna awantura i wyrzucaniem mnie z
domu, nie odbieraniem telefonu.
I tak w kolko, ja potem dzwonilam, przepraszalam, ( ja przepraszalam - to
chore, wiem )i znowu - moje "zmienie sie, ja sie zmienie - a Ciebie nie bede
zmieniala Kocham Cie."
Swiadkiem tego sa nasi przyjaciele, szczerzy czy nie? Nie wiem .
Oni mowia - rzuc, zostaw, nie dzwon.
Ale ja do cholery jestem chyba niereformowalna bo dzwonilam po raz kolejny i
kolejny.
I slowa jego rodzicow - daj spokoj sobie z nim - jego wybuchy zlosci i
agresji ( nie tylko slownej ), wiemy o tym - na nas tez krzyczy jak cos jest
nie po jego mysli.
dajcie sobie troche czasu.
A ja jak na zlosc - samarytanka - bylo mni szczerze szkoda jego matki ktora
plakala i mowila - "co mam robic"
A teraz - teraz jest kolejna klotnia
Znowu dzwonie uspokajam, znowu mowie KOCHAM, TESKNIE, WROC...
w kolko, w kolko...
wiem on jest rozdrazniony! On ma problem ze stosunkami miedzyuludzkimi.
W swoim 33 letnim zyciu 14 krotnie zmienial prace.
Teraz znowu pracuje, zlozeczy na wszystko!
Ja mam swietne stanowisko pracy, pewna dobrze platna posade, to ja jestem
jego ostaja.
Ale od dwoch tygodni tkwie w zawiaszeniu, tlumacze mu, ze swieta, ze trzeba
sie pogodzic..
Od tygodnia juz uskuteczniam jakas glupia glodowke, czy tez odchudzanie, pale
na potege!
Nie wiem co mam ze soba robic, chodze z kata w kat - w pracy zaleglosci rosna
w zastraszajacym tempie a mi sie nie chce zyc...
Blagam, portadzcie mi jak mam dotrzec do takiego czlowieka, jak wytlumaczyc
ze jestem jadyna osoba na swicie ktora tak bardzo stara sie go zrozumiuec i
pomoc i byc zawsze na wyciagniecie reki gdy np. nastepny szef okaze sie
imbecylem, a On nie bedzie pracowal z debilami i rzuca to.
Bierze co raz to fajniejsze kredyty, zeby oddac pieniadze mi, potem znowu
pozycza..
Cholera - kiedys mu to powiedzialam.
Ze najbardziej to w ostatecznym rozrachunku bije po kieszeni mnie !!!\
Koszmar!
Zero odpowiedzialnosci
jak z takim czlowiekiem zyc???
Niech ktos mi poradzi, blagam.
Prosze tylko nic w stylu " olej go "
"wroci jak zateskni" - przerabialam to juz wielokrotnie
zawsze niestety to ja wracalam i nowu przepraszalam.
Kocham go i tesknie, jak mam do niego dotrzec???
Jestescie moja ostatnia deska ratunku.
Dzisiajszej nocy nie spalam, mialam mysli samobojcze, mialam garsc tabletek w
reku...
a w tym wszystkim jest jeszcze dziecko, moje dziecko...
Ktore sie bardzo do Niego przywiazalo i teskni.
Cos ze mna sie dzieje dziwnego - stracilam ochote by sie ruszac, by
cos zjesc, by spac...

Pomocy, jak mu wytlumaczyc???
Jkak przekonac ze Go kocham???


















































Obserwuj wątek
    • Gość: jj09 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 14:00
      Prosze Cię najpierw wyrzuć te wstrętne tabletki!!!
      Pamiętaj o swoim dziecku, wyobraż sobie jego cierpienie,
      gdyby nie było Ciebie na świecie.
      Miłość jest podobno piekna, ale dlaczego
      wiąże się z tak wielkimi problemami.
      Byłam w idiotycznych związkach, podobnych do twojedo bardziej
      lub mniej.
      Odeszłam.
      A teraz jestem z kimś prawie idealnym , z tym, że to teraz ja
      jestem wredna, okropna i do niczego.
      Może to przez tą przeszłość.
      Ona zawsze zostawia ślady.

      • Gość: ankaaa1 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.pde.philips.com 16.04.03, 14:08
        ja wiem, tabletki w reku bylu jak balasm..
        ja "wyjscie awaryjne" jednak
        raczeja ja taka pewnosc ze jest wyjscie...
        Czy to jest wyjscie dobre?
        Mam 31 lat i cudowna corke i wspanialych ( chociaz bywaly i zgrzyty)
        rodzicow. Chyba by oszleli, musze zyc bo jest corka...
        Ale jego kocham na rowni z nia!!!!
        • Gość: jj09 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 14:15
          Wiesz jak ja kochałam?
          W wieku 21 lat wyszłam za mąż - ślubowałam że do śmierci!
          Wcześniej w domu kłociłam się z rodzicami, to była moja
          glupia ucieczka.
          Moja tesciowa mnie uwielbiała.
          Po roku małzeństwa się zaczeło:
          cygaństwa, pijaństwo, do tego kilka razy dostałam.
          W domu była kilka razy policja, miałam pełno siniaków,
          wybitego zęba.
          Teściowa się na mnie obraziła.
          Moi rodzice zostali ze mną i tylko dzięki nim
          wyswobodziłam się z tego zwiazku.
          Teraz mam 34 lata, nie mam dzieci, po drodze związałam się
          z facetem podobnym do męża, ale znowu szybko uciekłam.
          Wiesz ile mam już siwych włosów?
          Do tego nadciśnienie.

          • Gość: jj09 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 16.04.03, 14:19
            No i jeszcze jedno.
            Teraz jestem z kimś idealnym i przez tych moich
            wcześniejszych drani czuję że wszystko teraz psuję.
            Totalny brak zaufania, podejrzliwość i takie czekanie,
            kiedy wyjdzie z niego prawdziwe oblicze.
            Że napewno będzie taki jak oni wszyscy.
            a on taki nie jest.
            Idealni faceci też istnieją.
    • Gość: p Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.acn.waw.pl 16.04.03, 14:05
      Nie funduj dziecku takich emocji, a najlepiej zastanów się dlaczego pociąga cię
      facet, który cię zlewa.
      Boisz się samotności. Uwierz, to tylko kwestia czasu az poznasz kogoś, na kogo
      zasługujesz. to on będzie dla ciebie podporą i partnerem. Ale nim to się stanie
      zrób wokół porządek. Zacznij od siebie. Otrząśnij się. Jeśli jest to dla ciebie
      nie do pomyślenia, brnij dalej. Ockniesz się jak dostaniesz porządnego kopa.
      Ale możesz po nim nie mieć sił. Jesteś potrzebna dziecku. Dla niego masz być
      silna a nie dla palanta, który widzi tylko czubek własnego nosa. Jeśli
      odejdziesz, zdziwisz się jak szybko znajdzie sobie kolejną samarytankę.
      Trzymam kciuki za zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy.
      • Gość: ankaaa1 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.pde.philips.com 16.04.03, 14:12
        Trymam kciuki za rozsadek i instynkt sawmozachowawczy...
        Podoba mi sie - dzieki.
        Boli strasznie, nawet nie uwierzycie!!!
        Dlaczego tylko ja TAK kocham ??
        Tak bez opamietania?
        Otrzasnac sie musze, wiem to!
        Ale chce mu pomoc, pomoc wspolzyc w spoleczenstwie.
        Nauczyc bycia razem...
        • Gość: Malwina Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.abo.wanadoo.fr 16.04.03, 14:22

          > Dlaczego tylko ja TAK kocham ??

          znow kubel zimnej wody bede lac - nie kochasz go. To nie jest milosc. Milosc
          nie ma nic wspolnego z cierpieniem. Tylko ty wiesz dlaczego za wszelka cene
          (nawet wlasnego zdrowia) musisz go "uratowac".
          Kogo nie zdolalas "uratowac" w przeszlosci ?
          za co ta pokutna misja ?
          nie chce obowiazkowo odpowiedzi, po prostu zastanow sie...
    • Gość: Malwina Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.abo.wanadoo.fr 16.04.03, 14:17
      odebralas mi mozliwosc powiedzenia tego co mam do powiedzenia
      bo odejsc to jedyne rozwiazanie.
      Zapewniam cie ze on sie nie zmieni. Zostan przy nim bo jestes jedyna osoba
      ktora tego nie rozumie. Wiec zostan az zrozumiesz. Musisz widocznie sie stoczyc
      az na samo dno aby moc sie odbic i wyplynac. Tak czasem bywa.
      • Gość: ankaaa1 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.pde.philips.com 16.04.03, 14:25
        Ale czasami bylo dobrze gdy sluchalam jego rad, gdy bylam posluszna, gdy
        ustepowalam calym tabunom jego "przyjaciol"...
        Bo np. "osia ma dola, wiec musze do niej pojechac... cz Ty tego nie rozumiesz,
        ze imieniny Twojego taty moge sie odbyc bez nas" i tak w kolko...
        A Gosia ma dola srednio trzy razy zadziej niz bartek i Iza...
        No wiesz " jestes nieludzka...."
        Ale kocham tego palanta jak nikogo dotad...
        • Gość: Malwina Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.abo.wanadoo.fr 16.04.03, 14:31
          coz robic gdy upierasz sie przy milosci ? nic.
          Milosc jest sprawa dwojga wiec nikt na tym forum nie ma nic do powiedzenia.
          Wyciagasz te milosc jako ostateczny argument jak magik krolika z kapelusza.
          Uwazasz ze kochasz ? coz....
          smutna jest twoja wizja milosci a nawet tragiczna i zagrazajaca zyciu
          gdyby tak mialobyc dla wszystkich jako gatunek dawno bysmy wymarli (istnieje
          wielu ludzi o silnym instynkcie samozachowawczym)
          MILOSC TO COS INNEGO.
        • Gość: g cos od faceta IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 16.04.03, 15:17
          > Ale kocham tego palanta jak nikogo dotad...

          Soory ale zupełnie nie rozumiem Twoich wywodów, i powiem dosadnie - wkurwia
          mnie takie pieprzenie.

          Jak można kochać kogoś, kogo się nienawidzi, kto bije, krzyczy, teroryzuje...
          Sory, ale Tobie chyba od tego stresu poprzekręcało się w głowie.
          Mówisz że kochasz, to tylko słowa. To tak jakbym mając lanosa mówił, że mam
          skode, i jeszcze upierał się przy tym.
          PO prostu przyzwyczaiłaś się do życia z tym człowiekiem.
          To bardzo ciężkie zostawić, ale nie masz wyjścia. Im później tym gorzej.

          I jeszcze jedno. Często słyszę od kobiet: "przed małżeństem to było super, był
          inny, a rok po ślubie koszmar, zmienił się nie do poznania".

          Gdzie wy macie oczy? Przecież człowiek nie zmienia się totalnie. Jeśli teraz
          pije, jest agresywny, to wcześniej też musiał być podobny (w mniejszym
          nasileniu), tylko Wy nie chciałyście tego dostrzec. Nie dopuszczałyście tego do
          siebie.

          Przecież nie mamy XIX wieku żeby gonić do małżeństwa, bo 30 letnia panna to już
          tragedia.

          Kobiety opamiętajcie się, przez niektóre z was mnożą sie tabuny
          idiotów............
          • Gość: mahoney Re: cos od faceta IP: *.man.polbox.pl 16.04.03, 19:44

            > Kobiety opamiętajcie się, przez niektóre z was mnożą sie tabuny
            > idiotów............

            to jest piekne zdanie , prosze zapamietac
            • cossa Re: cos od faceta 16.04.03, 23:37
              swiete slowa:)

              Gość portalu: mahoney napisał(a):

              >
              > > Kobiety opamiętajcie się, przez niektóre z was mnożą
              sie tabuny
              > > idiotów............
              >
              > to jest piekne zdanie , prosze zapamietac
    • Gość: arriga Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: 62.29.248.* 16.04.03, 14:54
      własnie czy go kochasz? na pewno jesteś od niego uzalezniona a to choroba nie
      miłość chociaż w tej chwil nie jesteś w stanie tego zrozumieć, potrzebujesz
      go... jesteś na głodzie a skoro tak bardzo potrzbujesz to myśłisz, że to
      miłość, to uzaleznienie, masochizm i wybacz ale iluzja... jak powiedziała
      malwina jeszcze Ci mało i czasami trzeba spaść na same dno aby sie od niego
      odbić... wyobraź sobie, że nawet byłabyś z nim ale jak tez już tu zostało
      powiedziane on się nie zmieni, nigdy nie usłyszysz przepraszam, zawsze będzie
      uciekał, jak długo będziesz to znosić... myślę, ze duże znaczenie ma tez to, że
      on przed Tobą ucieka... zawsze chcemy mieć to, co wydaje nam się nieosiągalne,
      co przed nami ucieka, chcemy to zdobyć, mieć... z kolei tacy jak Twój Pan nie
      mówią przepraszam, nie rozmawiają i tak walczą o swoją pozycję w ukladzie,
      uzależniają... znam doskonale takie przypadki i w każdym działa to tak samo to
      osoby to te "lepsze" osoby przepraszały, biegły z poczuciem winy i troską a oni
      nic, bez serca, głazy... Powiem za innymi dziewczyno otrząśnij się, zobacz za
      jaką uganiasz się marą, odpowiedz sobie na pytanie co ten człowiek Ci daje...
      uzależniłaś sie od pomagania mu, to wielka iluzja, bo uwierz jeśłi on sam nie
      zechce sobie pomóc to nikt nie jest w stanie zrobić tego za niego, co Ty byś
      chciała (przerabiałam to), nie ma takiej szansy, każdy z nas musi sam... a
      zapewniam CIę, że Twój potencjał siły też nie jest niewyczerapny... moja
      sisotra tak się uganiała z takim jednym, wreszcie go usidliła pomimo tego, że
      nie traktował jej dobrze myślała tylko o tym żeby z nim być jak mówiła myślała,
      że jest to "takie uczucie" (czyt, uzaleznienie) a teraz kiedy od lat są
      małżęństwem i znudziła lub wyczerpała się jej nieustanna wola niesienia pomocy
      żyja obok a cała ta wielka miłość okazała się wielką ilzują... oczywiste, ze
      teraz cierpisz, odwyk boli, życie traci sens to wszystko naturalne i proste (w
      sensie klinicznym) objawy ale to wszystko minie, teraz trudno Ci w to uwierzyć,
      jasne ale teraz jesteś uzależniona ("chora") i naprawdę obiektywnie mogłabyś
      spojrzeć na siebie, jego, ten związek gdybyś się od niego uniezależniła,
      odeszła... czasami, gdy osiągamy do rzeczy pewien dystans nie mozemy uwierzyć,
      że ta historia nam się przydarzyła, że to byliśmy my a jednak... pozdrawiam
      ciepło
      • Gość: xyz:-)) Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.bos.east.verizon.net 16.04.03, 15:01
        wyglada na to, ze bardzo go "kochasz"
        wiesz, jak chcesz, zeby wrocil, to mozesz isc do niego z kwiatami, prezentem,
        mozesz ukleknac przed nim i poprosic ladnie, albo zaszczekac (gdyby wolal),
        mozesz powiedziec mu, zeby ci przylozyl, to moze poprawi mu nastroj
        i wiesz co, zajc z nim w ciaze ( na pewno bedzie super tatusiem!)
        a do tego przepraszania, to wez swoja corke, niech patrzy i uczy sie na czym
        polega "milosc"
        p.s.
        i nie rob sobie jaj, bo potem ktos naprawde bedzie mial problem i zostanie olany
      • sdfsfdsf Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek 16.04.03, 15:02
        jasne, zgadzam sie z przedmowca, to uzaleznienie a nie milosc, przewaznie rodzi sie ono ze strachu przed samotnoscia, wyobrazasz sobie zapewne ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie spotkasz, nikogo nie bedziesz w stanie pokochac i takie tam bzdury, przerabialem to pare razy i nauczylem sie w odpowiednim momencie rezygnowac, na poczatku boli, trzeba zerwac wszelki kontakt, ale czas jest tutaj jedynym lekarzem, wszystko bedzie ok, troche wiary w siebie, pozdrawiam
    • Gość: Tomek Na swoim IP: 212.160.138.* 16.04.03, 16:02
      Wyprowadzcie się na swoje, to jedyna szansa na utrzymanie zwiazku. Ona nigdy
      cię nie polubi i wątpliwe, żeby to się zmieniło. Musisz ją poprostu ignorować.
      Zal faceta, bo to zawsze jego matka, pewnie jest jedynakiem.
      • Gość: Malwina Na swoim IP: *.abo.wanadoo.fr 16.04.03, 16:19
        .
        " I slowa jego rodzicow - daj spokoj sobie z nim - jego wybuchy zlosci i
        agresji ( nie tylko slownej ), wiemy o tym - na nas tez krzyczy jak cos jest
        nie po jego mysli.
        dajcie sobie troche czasu."

        co ty gadasz czlowieku ? ona nie ma zadnego pb z jego rodzicami ! pojdzie na
        swoje i dopiero za bemben bedzie mu sluzyc !
    • Gość: Saba Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: 195.94.198.* 16.04.03, 17:39
      Aniu, czy Ty jestes uzalezniona od poniewieranai? Jak bylo w Twoim domu
      rodzinnym? Jak kochali Cie rodzice?
      Mnostwo pytan mnie nachodzi, ale jestem poruszona tym co piszesz. Bylabym w
      pierwszym seregu Twoich przyjacoil - rzuc go. Przeciez tak mozna szrpac sie
      cale zycie, a potem obejrzec sie i plakac, ze stracone na szarpaninie.
      Pozdrawiam Cie serdecznie
    • ta_ Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek 16.04.03, 22:04
      Koniecznie napisz sobie, co złego spotkało cię od tego człowieka. Pisanie
      znakomicie porządkuje myśli, pozwala zatrzymać w pamięci fakty, które z powodu
      ich negatywnego wydźwięku starasz się zapomnieć. Kiedy spiszesz historię życia
      z tym człowiekiem będziesz wiedziała, mam nadzieję, co zrobić.

      Dlaczego tak eksponujesz swoją do niego ogromną miłość. Samą siebie chcesz
      przekonać? A czy twoim zdaniem on ciebie kocha?

      Ta_
    • Gość: magda Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.03, 22:10
      Powiem ci cos na ucho - nie kochasz go,nie jego .Kochasz to co chciałabyś
      widzieć w nim ,jakby tylko się zmienił.Gdybyś ty go zmieniła. I o to tu
      chodzi.Ja przeżyłam taka "miłość",przeżywałam ją 18 lat.Tak jak ty
      walczyłam,przepraszałam,poniżałam się byle był:(
      Nie pomogło.Sienęłam dna.Zaczęłam gardzić - soba,znienawidziłam - siebie.I
      dopiero jak już nie mogłam spojrzeć w lustro - skończyłam ten chory związek.Ale
      ucierpiałam nie tylko ja - mamy dwoje dzieci,na których ta
      toksyczna "miłość"odbiła się najmocniej,Ja sie pozbierałam,już patrze sobie w
      oczy,ale dzieciom -jeszcze nie mogę
      ZASTANÓW SIĘ - TEŻ CHCESZ TEGO SPRÓBOWAĆ????
      Jesteś dorosła i samodzielna,ja nie byłam,musiałam znaleźć dom i prace,musiałam
      walczyć o siebie i dzieci.I walcze nadal o ich i swoją spokojną przyszłość.
      Jeśli tego właśnie potrzebujesz,trwaj w tym związku dalej.
      Jeśli brak ci adrenaliny,uprawiaj sporty ekstremalne, ale daj żyć swojemu
      dziecku!!!
      Wczesniej czy później zobaczy co jest grane i odwróci się od ciebie,by nie
      patrzeć jak się pogrążasz
      uwierz mi,przeszłam przez to piekło,teraz jestem w czyścu ale do raju jeszcze
      mi baaaardzo daleko
      M.
    • cossa Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek 16.04.03, 23:46
      z tego zo zrozumialam wierzysz, ze jestes jedna z
      nielicznych o ile nie jedyna, ktore moga go zmienic. ale
      z tego co piszesz on w ogole sie nie zmienia.
      chcesz mu pomoc, ale on tej pomocy nie potrzebuje. wydaje
      mi sie, ze to Ty potrzebujesz pomagac a nie on pomocy.
      niektore babki maja ta wlasciwosc, ze im wiekszy dran tym
      wieksza "milosc". bo on mnie kocha, bo ja mam na niego
      wplyw, bo ja go zmienie. CHBA nie ma wiekszego bledu kobiety.

      zycze Ci sily i by mimo wszystko rozsadek zwyciezyl.
      zwlaszcza, ze od Twojej decyzji zalezy nie tylko Twoje zycie.

      cossa
    • nabokoff be 'ware of(f) wedżetarians 16.04.03, 23:56
      hitler też był wedżetarianinem - i ta nantema kładzie się fatumicznym cieniem
      na wszystkich którzy dażą mięso obsesyjną niechęcią, za którą kryje się mroczny
      lęk, a jednocześnie żądza by pożreć coś więcej

      na przykład ciebie
      • Gość: ankaaa1 Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.pde.philips.com 17.04.03, 07:49
        Dlaczego?
        Kpicie, ponizacie tylko dlatego ze chce kochac.
        Przeciez milosc to nie tylko uciekaj, uciekaj, uciekaj...
        a ciagle to mi wmawiacie.
        Ja sie kocha czlowieka, pragnie byc z nim...
        Mozna czekac wiek, probowac zmieniac, badz tez trwac nieustannie przy nim...
        Czy ktos czytal "Milosc w czsach zarazy" ? Marqeza ???
        On kochal ja, chociaz ona cale zycie spedzila z innym - dopiero
        gdy jej maz umarl - zauwazyla ze obok zyl on.
        Piekna ksiazka.
        I ja tak kocham, jak Orion - za Broniewskim powtarzajac.
        I wierze jeszcze ze w kazdym czlowieku jest cos
        pieknego i w moim Panu tez jest cos cudownego - bo byly takie chwile.
        Wydaje sie ze brakuje mi rady w stylu - wszystko bedzie4 dobrze, tylko idz do
        niego - przepraos.
        Boze ja nie jestem w ciemie bita, glupia blondynka
        jestem wyksztalcona, doswiadczona i wiem czego potrzebuje
        Potrzebuje jego.
        Potrzbuje dac komus cos z siebie bo nie moge sobie poradzic z samotnoscia.
        Pozdrawiam
        wszyskich.
















        • Gość: oak Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.03, 08:10
          To nie jest tak Aniu. Myślę, że wszyscy rozumieją, ..... aż za dobrze
          rozumieją, że niestety możesz tego nie wytrzymać, że możesz nie mieć tyle siły
          ile bohater tej Twojej książki, że nie wystarczy Ci sił i cierpliwości i że
          bardzo wielkim jest prawdopodobienstwo, że Twemu miłemu żadna śmierć nie
          otworzy oczu.
          Cóż mieliby Ci doradzić ? Tkwij ? Męcz się ? Zabijaj samą siebie ? Wszyscy
          tutaj wzieli pod uwagę, że jesteś człowiekiem, nie istotą o nadprzyrodzonej
          mocy. Nie miej do nich pretensji bo dobrze Ci życzą, mimo iż tego nie chcesz
          zobaczyć.
          Pytasz o radę - dostajesz odpowiedź. Dlaczego masz żal o jej treść ? Jeśli nie
          chcesz tego kończyć, musisz liczyć się z tym, że wszystko jest w
          jego "rękach".Albo otworzą mu się oczy albo nie. Ty możesz tylko czekać.
          Podołasz ? Tego nawet ty nie wiesz (tak sądzę).
          Opinie poznałaś, a wybór niestety zależy tylko od Ciebie.

          siły wiele życzę
          oak
          • Gość: Malwina Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.abo.wanadoo.fr 17.04.03, 08:54
            nooo, po takiej odpowiedzi zaczynam myslec ze szyta grubymi nicmi twoja
            historia...
            no ale niech bedzie : afektowane to zeby nie powiedziec histeryczne.
            Twoj problem polega na tym ze nie jestes zdolna do milosci. Lec do psychiatry
            zanim popelnisz probe samobojstwa zeby SOBIE udowodnic te milosc (on i tak
            jest "obok" tego wszystkiego)
            Rozumiem ze jestes chora, ot co...
            • Gość: ankaaa1 Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.pde.philips.com 17.04.03, 09:24
              Wiesz Malwina
              Odnosze wrazenie, ze nigdy nie kochalas nikogo!!!
              Milosc wszystko znosi, wszystkiemu ufa - a Tobie brakuje pokory.
              Jakos nie moge pogdzic sie z faktem, co ja powiem, jestem o tym przkonana
              ze ludzie sie zmieniaja i ze On tez wydoresleje.
              I sto innych rzeczy.
              A ze historia szyta grubymi nicmi???
              Samo zycie, nie mam powodu by cokolwiek zmyslac, bo tu tylko
              jestem anonimowa, nie u psychiatry.
              Zycze Ci takiej milosci jaka mam ja!
              • sdfsfdsf Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? 17.04.03, 09:38
                aniu ty pieprznieta samarytanko, rozpedz sie i pierdolnij glowa o sciane,
                zaoszczedzisz innym pisania
                • Gość: ankaaa1 Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.pde.philips.com 17.04.03, 09:44
                  jestes wulgary i dziekuje za Twoje pisanie - naprawde nie czegos takiego
                  potrzebowalam i nie rozumiesz NIC !!!
                  • sdfsfdsf Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? 17.04.03, 09:47
                    ty sama nie wiesz czego potrzebujesz, staram sie wlasnie naprowadzic cie na cel
                    na scianie
                    • sdfsfdsf Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? 17.04.03, 09:56
                      ty faktycznie jestes predestynowana do roli wycieraczki dla facetow, staram sie
                      zawsze omijac z daleka takie indywidua przekonane o swoich wielkich uczuciach,
                      gdzie sie tego nauczylas, z jakich seriali wylowilas ten debilny szablon
                      zachowan, twoja ignorancja jest doprawdy wkurwiajaca
                      • Gość: ankaaa1 Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.pde.philips.com 17.04.03, 10:07
                        dlaczego mnie obrazasz?
                        Czy nie mozesz poprostu nie pisac?
              • Gość: Malwina Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.abo.wanadoo.fr 17.04.03, 10:10
                juz sobie geby strzepic nie bede. ale twoich zyczen nie przyjmuje - gorzej
                komus zyczyc nie mozna.

                > Wiesz Malwina
                > Odnosze wrazenie, ze nigdy nie kochalas nikogo!!!
                > Milosc wszystko znosi, wszystkiemu ufa - a Tobie brakuje pokory.
                > Jakos nie moge pogdzic sie z faktem, co ja powiem, jestem o tym przkonana
                > ze ludzie sie zmieniaja i ze On tez wydoresleje.
                > I sto innych rzeczy.
                > A ze historia szyta grubymi nicmi???
                > Samo zycie, nie mam powodu by cokolwiek zmyslac, bo tu tylko
                > jestem anonimowa, nie u psychiatry.
                > Zycze Ci takiej milosci jaka mam ja!
        • Gość: Gość Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: 62.93.65.* 17.04.03, 10:43
          Gość portalu: ankaaa1 napisał(a):

          > Dlaczego?
          > Kpicie, ponizacie tylko dlatego ze chce kochac.

          Bo to co pisałaś na początku było smutne, ale to co piszesz teraz jest coraz
          bardziej śmieszne.

          > Przeciez milosc to nie tylko uciekaj, uciekaj, uciekaj...
          > a ciagle to mi wmawiacie.
          > Ja sie kocha czlowieka, pragnie byc z nim...

          Miłość, jak chyba każde uczucie, powinno działać w obie strony, powinna być
          odwzajemniona. U w Twoim związku jakoś tego nie widzę. Czy to jest miłość, gdy
          z powodu partnera leżysz w łóżku z prochami w garści? Nie bądź śmieszna kobieto!

          > Mozna czekac wiek, probowac zmieniac, badz tez trwac nieustannie przy nim...

          Możesza trwać i wieki całe. Ale na co chcesz czekać? Aby on się zmienił nie
          wystarczy tylko Twoja, nawet najlepsza wola! On musi jeszcze sobie uświadomić,
          że Ciebie rani i chcieć jakichś zmian.

          > Czy ktos czytal "Milosc w czsach zarazy" ? Marqeza ???
          > On kochal ja, chociaz ona cale zycie spedzila z innym - dopiero
          > gdy jej maz umarl - zauwazyla ze obok zyl on.
          > Piekna ksiazka.
          > I ja tak kocham, jak Orion - za Broniewskim powtarzajac.
          > I wierze jeszcze ze w kazdym czlowieku jest cos
          > pieknego i w moim Panu tez jest cos cudownego - bo byly takie chwile.

          Czemu żyjesz ciągle jakimiś wspomnieniami?! Daruj sobie gadki po raz
          pięćdziesiąty, że było coś pięknego i czekam aż to wróci. Przejrzyj na oczy
          kobieto! Czy widzisz jak jest teraz, w jakim Ty jesteś stanie? Dziecko jak
          dorośnie też Ci podziękuje za takiego "wspaniałego" tatusia! Możesz mi wierzyć,
          bo ja jestem takim dzieckiem.

          > Wydaje sie ze brakuje mi rady w stylu - wszystko bedzie4 dobrze, tylko idz do
          > niego - przepraos.

          Co za bzdury! Wcale nie będzie dobrze! Bądź realistką! Może bylo kiedyś
          cudownie, ale teraz jest i będzie coraz gorzej! Jeśli Ci tego potrzeba, to idź,
          padnij na kolana i przeproś go. Tylko za co?

          > Boze ja nie jestem w ciemie bita, glupia blondynka
          > jestem wyksztalcona, doswiadczona i wiem czego potrzebuje
          > Potrzebuje jego.

          Ty wcale gho nie kochasz! Ty nie potrzebujesz jego! Ty jesteś po prostu chora!
          A ta miłość to uzależnienie!

          > Potrzbuje dac komus cos z siebie bo nie moge sobie poradzic z samotnoscia.

          Nie dawaj przez chwilę nic nikomu z siebie! Zafunduj sobie szczyptę egoizmu!
          Weź coś dla siebie. Czy Ty nie masz zadnych potrzeb? Potrzeba Ci też dystansu
          do waszego związku. Jest piękna wiosna, niedługo lato i wakacje. Zafunduj sobie
          urlop gdzieś daleko od niego. Poznaj nowych ludzi, rozerwij się, wypocznij,
          przemyśl całą sytuację. Zobacz jak się będziesz wtedy czuła?
          Nie piszę Ci złośliwych bzdur. Sam jestem z kimś, kto był w takim toksycznym i
          uzależniającym związku. Jej nie udało się przerwać tego zaklętego kręgu, dopóki
          to on jej nie wykopał i nie kazał spieprzać. Potem była wielomiesięczna
          depresja, cięzkie prochy itp. itd. Ale z tamtym facetem jeszcze do niedawna
          utrzymywała bliskie kontakty, które systematycznie ograniczam. Teraz już jest
          O.K, ale to jest jak alkoholizm. Można próbować się z tego otrząsnąć, zaleczyć,
          zapomnieć, ale nigdy się z tego nie wyleczy. Chciałabys go zmienić, ale on tego
          nie chce! Jest Ci źle i potrzebujesz pomocy, ale jednocześnie sama tego nie
          chcesz! Idź do psychiatry, niech lekarz spróbuje Ci uświadomić sobie sytuację w
          jakiej tkwisz. Sama będziesz kręciła się w kólko w tym bagienku i pogrążała
          coraz bardziej. I pociągała za sobą swoich najbliższych...
        • Gość: j Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 18.04.03, 11:20
          Gość portalu: ankaaa1 napisał(a):

          > I wierze w moim Panu tez jest cos cudownego - bo byly takie chwile.
          > Wydaje sie ze brakuje mi rady w stylu - wszystko bedzie4 dobrze, tylko idz do
          > niego - przepraos.
          > Potrzebuje jego.

          Boze, dziewczyno, czego ty w koncu chcesz. Jesli ten twój Pan taki dobry (tylko
          oczywiscie jeszcze nie wie jak to pokazac) - to o co ci chodzi.
          Przepraszaj go dalej, uniżaj się, może Pan da ci wolne i nie rąbnie cię dziś.
        • Gość: ariels Re: Dlaczego nikt tego nie zrozumie? IP: 212.244.213.* 18.04.03, 12:54
          Gość portalu: ankaaa1 napisał(a):

          > Dlaczego?
          > Kpicie, ponizacie tylko dlatego ze chce kochac.

          Aniu, nie zauważyłam, żeby ktoś z Ciebie kpił.
          Zastanów się tylko, jaka to "miłość", która niesie ze sobą gorycz i żal.

          > Przeciez milosc to nie tylko uciekaj, uciekaj, uciekaj...
          > a ciagle to mi wmawiacie.

          Nikt Ci nie wmawia, że masz uciekać od miłości.
          Ani razu nie napisałaś, czy ten facet Cię kocha, czy tylko jest z Tobą bo tak
          mu wygodnie - ma kogoś, na kim może się wyładować, a Ty nawet nie piśniesz,
          tylko zaczniesz go przepraszać.

          > Ja sie kocha czlowieka, pragnie byc z nim...
          > Mozna czekac wiek, probowac zmieniac, badz tez trwac nieustannie przy nim...

          Jeśli chcesz czekać wiek, dwa, wieczność całą, to czekaj. Krzywdzisz nie tylko
          siebie, ale i swoją córkę, która dzięki Tobie będzie skrzywiona do końca życia.

          > Czy ktos czytal "Milosc w czsach zarazy" ? Marqeza ???
          > On kochal ja, chociaz ona cale zycie spedzila z innym - dopiero
          > gdy jej maz umarl - zauwazyla ze obok zyl on.
          > Piekna ksiazka.

          Czytałam. Piękna. Ale to fikcja.


          > I wierze jeszcze ze w kazdym czlowieku jest cos
          > pieknego i w moim Panu tez jest cos cudownego - bo byly takie chwile.

          właśnie, w Twoim PANU, jak słusznie zauważyłaś.
          Jesteś dla niego TYLKO przedmiotem, służącą, czasem żebrzącą o resztki.

          > Wydaje sie ze brakuje mi rady w stylu - wszystko bedzie4 dobrze, tylko idz do
          > niego - przepraos.

          Za co masz przepraszać, i ile można przepraszać.
          Przeproś go za to, że TAK DŁUGO Z NIM WYTRZYMAŁAŚ i odejdź. Jak najdalej, jak
          najszybciej.

          > Boze ja nie jestem w ciemie bita, glupia blondynka
          > jestem wyksztalcona, doswiadczona i wiem czego potrzebuje

          Tego nie będę komentować, bo się zdenerwowałam.

          > Potrzebuje jego.
          > Potrzbuje dac komus cos z siebie bo nie moge sobie poradzic z samotnoscia.
          > Pozdrawiam wszyskich.

          Jak potrzebujesz komuś dać coś z siebie, to zajmij się kimś naprawdę
          potrzebującym.


          Pozdrawiam, uleczona z toksycznego związku Agnieszka
    • Gość: logo Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.solar.silesianet.pl 17.04.03, 10:12
      Do tej pory to mi sie tez wydawało,że jestem w toksycznym zwiazku:tez sie
      naginałam , zeby On był zadowolony.Teraz sama nie wiem co mam robić.Gryzie
      mnie to i nie jestem szczęśliwa.Czuje,ze zatraciłam siebie.Jestem zła,że on
      wymaga ode mnie poświeceń.Mam takie same objawy co Ty i nawet chudnę ze
      zgryzoty.Jednak w naszym zwiazku to ja jestem histerycna i nerwowa.
      Twój chłopak ma problem ,z ktorym powinien udac sie do psychologa czy
      psychiatry.Ale nie wierze ,ze bedzie regularnie sie leczył.Tacy
      ludzie "madrzejsi" sa od specjalistów.Niestety.
      Ja mam nieco podobnego ojca.Dla mojej matki i dla mnie jest to okropne.Obie
      jestesmy znerwicowane a ja mam pretensje do kazdego faceta.On nie widzi swych
      wad.Nie jest fizycznie agresywny,ale jego zmiany nastrojow daja nam popalic.
      Ja wolałabym przegryzc tę poczatkową depresję(z pomocą lekarza) i poszukac
      kogos innego.Chyba,ze to Ty chcesz miec problemy z psychiką w przyszłości i
      nieszczęśliwe dzieci.
      Wspólczuję cI bo wiem jak takie wybory sa bolesne.Masz szanse po jakims czasie
      zwiazac sie z kims innym
      • Gość: ankaaa1 Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.pde.philips.com 17.04.03, 10:25
        Dzikuje po stokroc dziekuje za to, ze mnie chociaz troche zrozumialas.
        Czuje sie teraz sak okropnie samotna...
        Moze to tez zansz.
        zaczelam jakas glodowke, bo jakos odechcialao mi sie jesc - wogole.
        Kiedys zeby po zimie zrzucic te 3-4 kg musialam sie niezle napocic, ale
        teraz ??? Nie mam ochoty jesc i tyle, gorzej ze spaniem bo chodze z
        podkrazonymi oczami, ale ida Swieta to chociaz rano bede mogla sie wyspac.
        Rozmawialam z nim - chociaz mi tego zabranial - wymyslilam blachy powod i
        dzisiaj musze isc do jego mamay, moze pogadam...
        Nie wiem jak naklonic Go do spotkania w Swieta.
        Bardzo tego pragne, ale z jago strony raczej nie widze takiej checi...
        A Swita bez kogos obok?
        Boze jakie to bolesne.
    • Gość: arriga Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: 62.29.248.* 17.04.03, 10:22
      Dajmy sobie spokój...Po tym jak nam ania napisała, że brakuje jej rady "idź do
      niego przeproś" po prostu za Malwiną powiem coś tu jest nie tak... Mówisz aniu,
      że lżymy i ponizamy... troche czytuję wątki na tym forum i musze CI powiedzieć,
      że podejście do CIebie było po prostu troskliwe... jedni tłumaczyli, inni
      przerysowywali, jeszcze inni opowiadali swoje historie ale wszystko po to żebys
      mogła z różnych perspektyw spojrzeć na swój problem, bo gdy tak bardzo tkwimy
      gdzies tam głeboko w sobie to zdarza się, że nie widzimy nic i w takim stanie
      czasami wystarczy do kogoś mówić a czasami trzeba wymierzyć mu policzek, po
      prostu... jeśli jak piszesz historia, którą nam opowiedziałaś jest z życia
      wzięta to dziwnie się zachowujesz, reagujesz a moze po prostu jest w tym
      wszytskim jakieś oszustwo, bo naprawdę coś mi tu przestało grać...
      Nie dociera do Ciebie, że:
      nikogo nie możemy zmienić (ale trwać możemy to jak nabardziej...)
      ludzie sami zmieniają się bardzo rzadko, czasami uwalaniają się od jakichś
      swoich nałogów ale zmiana charakteru (a o to tutaj idzie) to się nie zdarza a
      już na pewno nie u takich egoistów jak Twój Pan (jeśłi Twój opis jest
      prawdziwy...
      możemy jednak spędzić życie uganiając się za marą... jednak jestem pewna, że
      nie będąc herosami padniemy któregoś dnia na pysk a uczucia droga Aniu mijają,
      gdy zobaczysz, że powielu latach poniżania i zapominania o sobie nie osiągnęłaś
      nic ale TY to musisz zobaczyć, bo Twoje uczucie wydaje CI się tak realne, że
      nikt tak jak Ty nie kochał... skąd ten narcyzm? wszyscy jesteśm z jednej
      ulepieni gliny i wielu z nas dawało się porwać wichrom namiętności a to, co Ty
      odczuwasz to nie miłość to chorobliwe uzależnienie, niespełnienie, chemia a juz
      na pewno Twój Pan nie kocha Cię za grosz ale Ty przecież będziesz walczyć o
      jego miłość... Tylko uwierz, że egoista nie potrafi kochać, że chorą częścią
      swojej osobowości zawsze będzie nienawidził, że ten cżłowiek najprawdopodobniej
      nie lubi siebie i dąży do autodestrukcji ciągnąc za sobą innych a Ty swoim
      zachowaniem wcale mu nie pomgasz takim smartyańskim zachowaniem...
      Jednak pędź do niego, przeproś, kochaj jak romatyczni bohaterowie powieści,
      które czytujesz, wierz w to, że nikt juz dzisiaj tak nie kocha tylko TY ale
      jeśłi to takie piękne to dlaczego tyle w tym lęku? bezsensu? samobójczych
      myśli? ale co ja tu sobie będę strzępić język... Leć i przeżyj to do końca,
      tego teraz CI trzeba... Ruszaj!
    • quba Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek 17.04.03, 10:51
      powiesz mi, to podle co teraz Tobie powiem - ale NIE WIERZĘ ze go kochasz
      po prostu nie potrafisz z nim NIE BYĆ
      chcesz go - bo to lubisz - lubisz, kiedy jest źle
      w ostatecznym rozrachunku powiedziesz wokół wyniosłym wzrokiem i powiesz jak Ty
      się bardzo dla niego poświęcasz i w ogóle jesteś tym plastrem jedynym na jego
      rany a on Cie ma gdzieś - bo że tak jest - to jest bezsprzeczne
      podejrzewam, że on nie chce z Tobą być, ze osaczyłaś go, ze Cie nienawidzi, ale
      nie potrafi ostatecznie od Ciebie odejść, bo jesteś rosiczka dla niego
      tak to widzę, niestety

    • Gość: Monie_pl Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: 62.6.160.* 17.04.03, 11:32
      Twoj list jest przerazajacy z kilku powodow. Najwazniejszy to chyba takie, ze
      albo masz syndrom ofiary, z ktorego najpierw sama musisz wyjsc, albo powielasz
      to co mialas w domu rodzinnym. Bardzo trudne jest to, ze w tym wszystkim tkwi
      takze twoje dziecko.
      Troche komentarza do przedstawionych faktow:
      1. jesli ktos majac 33 lata mial juz 14 miejsc rpacy, to znaczy, ze jset z nim
      cos nie tak, bo nie potrafi porozumiec sie ze zbyt wieloma ludzmi
      2. rodzina jego nie wiele robila i chyba robi,z eby zmienic sytuacje, tzwn.
      wplynac na niego, aby nauczyl sie komunikowac, np. poprzez wizyte u psychologa
      3. jesli tkwisz w takiej sytuacji to moze ona cos ci daje, a tak wyglada z
      opisu, czyli chcesz go zmienic wbrew jego woli (to wyniak z twojego opisu jego
      reakcji), a tego nitk nie lubi. NIE ZMIENISZ NIKOGO KTO NIE CHCE PODDAC SIE
      ZMIANIE i to ejst zasada nr 1 w kazdym zwiazku (malzenskim, rodzinnym,
      przyjacielksim i kolezenskim)
      Rada:
      1. idz sama do psychologa, ktory pomoze ci zobaczyc sytuacje we wlasciwych
      proprcjach i kolorach, a wtedy sama zdecydujesz i zdecydujesz bardziej
      swiadomie, czy zostajesz w takim ukladzie czy chcesz zebrac sily an wyjscie
      2. jesli nie bedziesz ty szczesliwa, to twoje dziecko tez nie bedzie szczesliwe
      i pomimo,ze bedzie za nim teskinc bedzie wolalo spokoj niz awantury
      3. jesli robisz wymowki, awantury, a on na to reaguje agresja to jedyne wyjscie
      dla mnie to jednak odejsc by zadbac o siebie i dziecko, ktoremu pokazujesz
      niedobry zwiazek (chyba nie chcesz, zeby ono przezywalo podobne sytuacje?)
      4. moze warto pozostac samemu z dzieckim na swieta, zeby "odpoczac" i
      rzeczywiscie nie dzwonic np. wczesniej niz po swietach.
      5. zastanow sie dlaczego nie chcesz odejsc; tak wiele osob ktwi w nieudanych
      zwiazkach bojac sie, ze pozostana sami i wola byc ranieni niz samodzielni, bo
      zazwyczaj nie sa samotni

      Pozostaje jeszcze wielenieujawnionych informacji, ktore moze wykluczaja
      postapienie wedlug moich rad. Poza tym decyzja zawsze nalezy do ciebie i
      rozumiem, ze ten watek jest sposobem odreagowanie, wyplucie bolu, ale DECYZJA
      POZOSTAJE ZAWSZE TYLKO W TWOICH REKACH

      Pozdrawiam i zycze ci spokojnych swiat
      Monie

    • Gość: aisak Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: 193.227.223.* 17.04.03, 15:23
      Boże dziewczyno!!! Kobieto!!! Ratuj się!!! Cóż Ci można radzić jak już wszystko
      przerabiałaś? Tak sobie myślę, że TY SAMA TEGO CHCESZ!!! Jeśli nadal chcesz
      tkwić w takim związku to ja Ci "gratuluję"!!! Kiedyś zawsze takim osobą
      mówiłam "Wywal go, zostaw go" itp. No i sama się przekonałam jak to jest. To
      wcale nie jest takie proste, mimo tych wszystkich okropności zostawic kogoś
      kogo się koch. Ale może warto żebyś zastanowiła się czy ta Twoja miłość jest
      zdrowa. Kochać to wcale nie znaczy poświęcać siebie i dziecko za wszelką cenę i
      nie otrzymywac nic w zamian. Ten koleś wymaga resocjalizacji i tyle. Ty i Twoje
      dziecko nie!!! On!!!
      Zastanów się nad sobą bo nad już nie musisz. Już jest wszystko jasne!
      Trzymaj się i pamiętaj, że też masz swoje prawa!!!
      Pozdrawiam Ciebie serdecznie :o)))
    • Gość: TADE Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.termat.pl / 192.168.0.* 17.04.03, 15:33
      NIE LICZ NA DOBRE RADY.

      TEN PROBLEM MUSISZ SAMA ROZWIĄZAĆ.

      MYŚLĘ , ŻE JESZCZE SAMA NIE ZNALAZŁAŚ PRAWDZIWEGO, GŁÓWNEGO POWODU TWOJEGO
      KRYZYSU.

      NAJWAŻNIEJSI JESTESCIE WY A NIE RODZINA ( TEŚĆ , TEŚCIOWA ITD.)

      JEŻELI NIE WIADOMO O CO CHODZI - TO CJODZI O SPRAWY SEKSUALNE.

      ZACZNIJCIE WSZYSTKO OD POCZATKU.

      CHOCIAŻ 2 LATA PO ŚLUBIE TO PRĘDKO JAK NA TAK POWAZNYB KRYZYS.


      • Gość: f Re: Jak dalej zyc ? Samotnosc ? Toksyczny zwiazek IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 18.04.03, 11:41
        Wychodzę z tego wątku, ta dyskusja stała się męcząca. Idę dać żonie w ryj, może
        też bedzie mnie później przepraszała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka