Dodaj do ulubionych

Czy jest jakas szansa ?

06.07.03, 18:53
Chcialam sie Was poradzic.
Jestem z chlopakiem 4 lata. Ja mam 27 lat on 29. On
pochodzi z rodziny, w ktorej ojciec ladnie mowiac -
nawialil. Moj chlopak jest jedynym mezczyzna w swoim
domu. Oprocz mamy sa jeszcze dwie mlodsze siostry - w
moim wieku. Mam mozliwosc przyjzec sie jego relacjom z
mama. Jestem przerazona jak bardzo sa od siebie
zalezni. Zyja z mysla o sobie nawzajem. Moj chlopak nie
mysli jeszcze o zalozeniu ze mna rodziny, bo "jeszcze
nie czas". Mama musi stanac na nogi, on chce sie
nacieszyc spokojnym zyciem rodziny bez ojca (ten
wyprowadzil sie pare lat temu). Nie umiem w tym
wszystkim znalesc sobie miejsca.
Nie mam prawa wmagac od niego bycia najwazniejsza, ale
cos chyba tu jest nie tak. Chcialam zapytac Was czy
jest mozliwe, by cos w takiej sytacji sie zmienilo? Czy
ktos z Was spotkal sie z czyms podobnym? Co powinnam
zrobic, by nie zmarnowac tego zwiazku? I czy w ogole
cos ode mnie zalezy? Wiem, ze nie pozwole sobie w
przyszlosci na nieproszone ingerencje czyjejkolwiek
mamy w moje zycie rodzinne. Czy jest tu jakis
mezczyzna, ktory ktoregos dnia zrozumial, ze mame
bedzie kochalo sie jak dawniej, ale po to wiaze sie z
kobieta, by to wlasnie z nia cos stworzyc?

Jestem gotowa na wszelkie opinie. Bede wdzieczna za
kazda uwage.
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Czy jest jakas szansa ? IP: *.d1.club-internet.fr 06.07.03, 19:04
      mysle ze mozesz spokojnie tkac wiezi z chlopakiem nie spieszac sie do slubu.
      Bo chyba nie ma pozaru ?
      rozumiem ze sie o rodzine troszczy - napewno przejal role ojca. Daj wszystkim
      dojrzec.
      • ka_myczek Re: Czy jest jakas szansa ? 06.07.03, 19:30
        Dziekuje za odpowiedz.
        Nie ma pozaru. Nie chodzi tu o slub, ale o myslenie o
        wspolnym zyciu. Zbyt malo nas jest w tym wszystkim.
        Myslisz, ze mozna dojrzec w takiej sytacji? Tez mi sie
        wydaje, ze przejal role ojca, a raczej partnera.
        Moze za duzo bym chciala? Czy to przejaw egoizmu z mojej
        strony?


    • empeka Re: Czy jest jakas szansa ? 06.07.03, 19:15
      ka_myczek napisała:

      > Chcialam sie Was poradzic.
      /.../
      >Chcialam zapytac Was czy
      > jest mozliwe, by cos w takiej sytacji sie zmienilo?
      Przypuszczam, ze jest im dobrze, a jemu z Toba na okrasę.
      Czy ludzie zmieniają cos w swoim życiu, gdy jest im dobrze?

      Niepokojąca jest Twoja postawa wojownika... ale wiele zależy od
      ukrytych motywacji wszystkich uczestników zdarzenia.

      Panuje ogólne przekonanie, że młodzi ludzie już nie uciekają z
      domów jak kiedyś, teraz im dobrze przy rodzinie. Ogólna tendencja.
      Ja wiem, że to nie jest rada...
      Dobrych rad nie ma.
      Sa ludzie. ktorzy uciekają przed odpowiedzialnością. Nie wiem, czy
      można, czy należy ich przyduszać. A rozmawiałaś na ten temat z
      Twoim partnerem?

      Marta
      • ka_myczek Re: Czy jest jakas szansa ? 06.07.03, 19:44
        Dziekuje Marto za odpowiedz.
        Masz racje, jest mu dobrze, a ja chyba jestem
        dopelnieniem tego szczescia. Nieczego w zyciu nie musi
        zmieniac. Moze chodzi o ta zmiane? Ma stabilne zycie i po
        co cokolwiek zmieniac?
        Rozmawialam z nim o tym. Uwaza, ze przesadzam, ze na
        wszystko przyjdzie czas. Zgadzam sie z tym. Do niczego mi
        sie nie spieszy. Chodzi mi jednak o to, ze im dluzej
        bedzie w domu tym trudniej bedzie i jemu i jego mamie
        pogodzic sie z tym, ze nie beda juz obok siebie.
        Nie chce byc ta, ktora ich rozdziela. Chce byc z nim, a
        nie z jego mama. Boje sie, ze nasze zycie zamieni sie w
        ciagle przepychanki jesli on w odpowiednim momencie nie
        dojrzeje.
        O tym wszystkim tez mu mowilam. Uwaza, ze go w tym
        wszystkim pomijam, ze on bedzie robil to co chce robic.
        Zdarza sie np. ze wychodzimy do kina i idziemy z jego
        mama. Nie mam nic przeciwko, ale chcialabym by umial
        odroznic relacje z nia od relacji ze mna. Z siostrami i
        ich partnerami takie sytacje sie nie zdarzaja.

        Napisalas tez cos o mojej postawie wojownika i o ukrytych
        motywacjach. Moze sie myle, ale wyczuwam rywalizacje o
        niego ze strony jego mamy. Moze gdzies w podswiadomosci
        zaczelam o niego walczyc? Bardzo mi na nim zalezy. Zalezy
        mi rowniez na spokojnym zyciu z moim partnerem.
        • Gość: Malwina Re: Czy jest jakas szansa ? IP: *.d1.club-internet.fr 06.07.03, 19:51
          jest sposob : zbliz sie bardzo do jego mamy
    • Gość: Ania Re: Czy jest jakas szansa ? IP: *.acn.waw.pl 06.07.03, 19:57
      wszystko sie ladnie mowi jak nie jest sie w okreslonej sytuacji. Ja tylko
      zauwazylam ze zwlascza w polsce ciezkie zycie ma dziewczyna/zona z chlopakiem
      ktory jest silnie zwiazany z matka. Bedac z kims jestem z ta osoba a nie z jej
      rodzina/matka/przyjaciolmi - co nie znaczy ze sie ich nie akceptuje - owszem,
      akceptuje ale nie na zasadzie ze najpierw sa matka/przyjaciele a potem
      dziewczyna /zona. Ostatecznie zona lub dzoewczyna to (przynajmniej
      teoretycznie) ma byc najblizsza i najbardziej zaufana osoba. I tak jak on
      czesto od niej wymaga 100 % lojalnosci i oddania i wsparcia tak chyba i ona ma
      prawo wymagac od niego tego ze jest na pierwszym miejscu - bo tak ma byc. CO
      nie znaczy ze nalezy nagle zaczac olewac rpodzine i przyjaciol. Wazna jest
      ustalenie prorytetow i to razem, we dwoje. Mysle ze masz prawo powiedziec co o
      tym wsyztskm myslic - nie awantura tylko na sposkojnie powiedziec i przedstawic
      twoj punkt widzenia.
      • Gość: Malwina Re: Czy jest jakas szansa ? IP: *.d1.club-internet.fr 06.07.03, 20:09
        "wszystko sie ladnie mowi jak nie jest sie w okreslonej sytuacji. "

        nie ma problemu .Mozna :
        a) nie pisac
        b)pisac i zastrzec : trzymajcie pyski nie potrzebuje waszych rad

        z tym forum to fajnie jest - kazde zachowanie bedzie zaakceptowane, nawet
        najbardziej bezsensowne. pomysl, my nawet komandosa akceptujemy (ze nie
        wspomne o slodkich barbie...)

        Myle sie czy ta dziewczyna prosila o inne spojrzenie na jej sytuacje ? bo moze
        sie myle ....
    • Gość: Ania jeszcze jedno IP: *.acn.waw.pl 06.07.03, 20:06
      BEz przesady, 29 letni mezczyzna to mezczyzna a nie dzieciak. ucieczka pzred
      odpowiedzialnoscia jest dla mnie smieszna kiedy on bedzie dosyc dojrzaly - jak
      bedzie mial lat 30, 31 a moze 39 ?
      Pzreciez mamusia bedzie CORAZ STARSZA i bedzie potrzebowla coraz wiecej opieki
      i wsparcia - i co, dziewczyna ma tez czekac i robic sobie wyrzuty ze osmiela
      marzyc o zyciu razem ? ze jest zbyt zaborcza bo chcialaby z kims razem zyc ?
      Nie zycze zadnej z kobiet na forum zeby stanela pzred takim probelemem


      • lallka2 Re: jeszcze jedno 06.07.03, 20:15
        stwarzacie sztuczne problemy, a moze sie myle??? jak juz mowilam gdzie kucharek
        szesc...
        >
        >
        • Gość: Ania sztuczne ? IP: *.acn.waw.pl 06.07.03, 20:16
        • Gość: Ania sztuczne - sorry IP: *.acn.waw.pl 06.07.03, 20:22
          Sztuczne to sa dal mnie problemy typu "biale spodnie i stringi", bo to nie sa
          problemy i nie sadze zeby rzutowaly na zwiazek lub czyjas przyszlosc - a to
          moze rzutowac na czyjac przyszlosc.
        • Gość: Malwina Re: jeszcze jedno IP: *.d1.club-internet.fr 06.07.03, 20:24
          tak to jest ze glowna charakterystyka forum jest wspolna dyskusja na wiele rak
          (jezykow)
          i zazwyczaj po to ludzie tu pisza. A gdy chca byc sami ze swoimi pb ,
          wylaczaja komputer . W kazdym razie ja tak robie . Wy nie ?
      • Gość: jar Re: jeszcze jedno IP: 195.136.33.* 07.07.03, 12:19
        trudno sie z tym nie zgodzic, bo niby co? nagle priorytety mu sie ustawia?..
        po prostu jest to chlopak, ktory (to oczywiscie sliczne) nad wyraz przepada za
        mama.... i chyba nie czuje potrzeby zmiany swojego slicznego swiata.
        -czasami mam nadzieje takim ludziom zmienia sie spojrzenie... bo inaczej to
        co... wiecznie bedziesz dla niego druga...
    • ka_myczek Re: Czy jest jakas szansa ? 06.07.03, 21:58
      Dziekuje Wam wszystkim. Poczekam jeszcze , zobacze jak to
      wszystko sie ulozy. Malwina napisala, ze moze powinnam
      sie do niej zblizyc. Moze to i sposob, ale mam do niej
      coraz mniej sympatii wlasnie z tego wzgledu. Moze nie
      tyle sympatii co zaufania. Wydaje sie byc mila i zyczaca
      nam wszystkiego co najlepsze, ale to co obserwuje temu
      zaprzecza. Chcialabym sie mylic. Wiem jednak, ze jesli
      mam racje i moj chlopak nie bedzie umial sie w nowej
      sytacji odnalezc - nie wygram z jego mama.
      Bede tu jeszcze zagladac, wiec jesli ktos cos jeszcze
      doda - bede wdzieczna. Mam o czym myslec. Jeszcze raz
      dziekuje.
      • alfika Re: Czy jest jakas szansa ? 07.07.03, 08:49
        Jest szansa.
        Spróbuj nie myśleć o natychmiastowym układaniu wspólnego życia, ale o
        polubieniu - jak człowieka - Twojego chłopaka i po prostu się z nim
        zaprzyjaźnij. Jak z człowiekiem, nie jak z kimś, wobec kogo masz plany.
        Mamę, nawet robiącą awantury i walczącą i prawa do syna, można i zrozumieć, i
        potraktować tak, jak chciałoby się być samemu w takiej sytuacji traktowanym.

        Zawsze wyvchodzi się na plus, jeśli trochę zapomnieć o sobie, a postarać się
        zrozumieć kogoś.
        To jedna z cech miłości - nienajłatwiejsza, ale jakie efekty :)))

        Nie możesz oczekiwać od faceta, że zrezygnuje ze swojego poukładanego życia, bo
        Ty chcesz przeciągnąc go na swoją stronę i narzucić przy okazji plan kontaktów
        z mamą. Człowiek chce planowac swoje życie z kimś, jesli wyczuje autentyczną
        chęć zrozumienia, wsparcia, miłość.
        Musi być akceptowany z tym, co jest - dopiero wtedy poczuje się bezpiecznie w
        jakimkolwiek układzie.

        Jak Ci sie uda, to świetnie, jak nie, to na pewno i Ty, i on znajdziecie
        partnerów, z którymi będziecie szczęśliwi.
        Ale próbuj, warto :)
    • niebo77 Re: Czy jest jakas szansa ? 07.07.03, 10:29
      jestem żoną faceta, który wychowywał się bez ojca... tyle, że jego mama
      niezwykle energiczna istota nie chciała aby on zajmował jego miejsce...
      oczywiście ciężko jest napisac cokolwiek znając Twoją sytuację tak ogólnikowo,
      ale ogólnie mówiąc bałabym się zakładac rodzinę z chłopakiem, który nie umie
      unormować swoich stosunków z rodzicem... rozumiem, że dla całej rodziny
      odejście ojca to szok i wtedy następuje "połączenie sił" w celu przetrwania...
      tylko, że ten stan powinien minąć po jakimś czasie i każdy z członków rodziny
      zaczyna myśleć o sobie (oczywiście pamiętając o innych)... i jeszcze tylko
      pytanko: czy matka Twojego chłopaka pracuje, czy była na utrzymaniu męża?
      pozdrawiam
      • ellenai Re: Czy jest jakas szansa ? 08.07.03, 05:13
        szansa moja droga zawsze jest,ale nie znaczy to ze to co chcesz osiagniesz
        latwo.Byc moze bedziesz musiala sie pogodzic z tym ze matka zawsze bedzie ta
        wazna osoba w zyciu twojego faceta.To nie jest proste, jednak mozliwe,draz
        temat delikatnie acz stanowczo nie stawiajac faceta w obliczu wyboru miedzy
        toba a matka,bo to moze byc ponad jego sily.Dyplomacja to klucz do
        sukcesu.Trudno mi oceniac, bo kazda sytuacja jest inna,ale takie cos mialam w
        domu, moj brat i jego zwiazki.Teraz ma fajna dziewczyne,ale ona niezle czasem
        dostaje niestety " w kosc",pozdrawiam,trzymam za Ciebie kciuki:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka