Dodaj do ulubionych

fraza do interpretacji

07.04.08, 10:41
Witam Wszystkich!!
Jest sobie fraza, której znaczenie chciałbym rozszyfrować (na różne sposoby):

"szukam drugiej samotnosci, aby wspolnie swietowac wolnosc i lojalnosc z wyboru".

Wszelkie wskazówki mile widziane, szczególnie interesuje mnie, w kontekście
całego zdania, znaczenie słowa "wolność"
Tak nawiasem, czy ktoś zna autora tych słów?.
pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: fraza do interpretacji 07.04.08, 15:56
      Autora nie znam , ale z całą pewnościa był mądrym człowiekiem:)
      Mądrym i samotnym, jak to zwykle bywa.....
      Szukał kogoś podobnego, kogoś kto przeżywa samotność równie głęboko , ale nie
      odda jej byle komu i byle jak.
      Wolność i lojalność to atrybuty miłości, takiej przez duże M.....poczytaj
      "Miłość i odpowiedzialnosć" JPII, a zrozumiesz , że nie ma tu sprzeczności.
      Pozdrawiam:)
    • szarylemur Re: fraza do interpretacji 07.04.08, 16:37
      "szukam drugiej samotnosci"
      moze odnosic sie do rilkego "Miłość to dwie samotności, które spotykają się i
      nawzajem wspierają./ pozdrawiaja nawzajem"
      "wolnosc i lojalnosc z wyboru"jako ze zaprzeczenie tezy, ze milosc jest zlota
      klatka
      ogolnie niepokajaco ( dla mnie ) patetyczne...
    • groszek_w_puszce Re: fraza do interpretacji 07.04.08, 20:01
      Dla mnie zbyt skomplikowane i za dużo tak zwanych wielkich słów w
      jednym zdaniu.
    • anidobraanizla Re: fraza do interpretacji 07.04.08, 20:06
      skrzynka.pocztowa napisał:

      > Witam Wszystkich!!
      > Jest sobie fraza, której znaczenie chciałbym rozszyfrować (na
      różne sposoby):
      >
      > "szukam drugiej samotnosci, aby wspolnie swietowac wolnosc i
      lojalnosc z wyboru
      > ".


      To proste. Ktoś, kto tak mówi, szuka drugiej osoby, tak samotnej jak
      on sam, i chce się z nią "uwiązać" do końca życia. Bo właśnie
      należenie do kogoś jest wolnością. Bardziej to pasuje do przyjaźni,
      niż miłości, bo miłości się nie wybiera.
    • jan_stereo Re: fraza do interpretacji 07.04.08, 20:24
      skrzynka.pocztowa napisał:

      > "szukam drugiej samotnosci, aby wspolnie swietowac wolnosc i lojalnosc z wyboru".

      Widac, ze ten ktos rzyga juz ta swoja samotnoscia stad szuka kuma do towarzystwa,stawia tez wymaganie, aby owa polowica tez doswiadczyla wczesniej samotnosci, bo z taka latwiej bedzie znalezc wspolny jezyk potem. I tutaj nie mam pewnosci, czy ostatnie slowo 'z wyboru', odnosi sie tylko do lojalnosci czy rowniez do wolnosci, bo jesli tylko do lojalnosci, oznacza to, ze ten samotnik siedzi w jakims pierdlu i nie ma wplywu na swa wolnosc. W przypadku jednak kiedy jego wybor jest szerszy (wolnosci i lojalnosc), mozna sobie interpretowac te dalsza czesc zdania tak,iz zwyczajnie w swiecie beda sobie oni zyli,piwo pili i seks uprawiali i co tam tylko jeszcze zechca w wolnym czasie robic, owo swietowanie wolnosci wspolne tu mamy zatem. No, a lojalnosc z wyboru ma oznaczac, ze nikt tu nikogo na sile nie chce trzymac przy sobie w tymze zwiazku eks samotnych...taka deklaracja koscielna
    • zlotyswit tylem do przodu... 07.04.08, 21:36
      "szukam drugiej samotnosci, aby wspolnie swietowac wolnosc i lojalnosc z wyboru"
      ... imho to wygląda tak
      na początku "szukam drugiej samotności" jest parafrazą "szukam drugiej połówki",
      hę ? :]
      Moje spojrzenie na całą sprawę:
      Wg mnie to słowa cynika który stracił wiarę w ludzi. Niezdolny do miłości miast
      szukać jej - poddaje się, zatapia w swojej indywidualności (wychodzi nam z tego
      dodatkowo introwertyk nastawiony na własne JA). Myślę że dużo energii i
      rozczarowania kosztowały go relacje z innymi ludźmi. Ma już dość. Chce się
      uwolnić od instynktu stadnego, przedzierzgnąć w w owczą skórę koloru czarnego i
      czerpać radość ze świadomości swojego JA całkowicie odciętego od rzeczywistości
      ;]. Ale niestety instynkty budzą w nim silniejsze pragnienia od tych
      ambicjonalno-intelektualnych, dlatego trudno mu zachować wobec nich lojalność i
      pcha się w sidła instynktów. Wynaturzone dziecko betonowej dżungli - skończy
      tracąc resztki boskiej energii na jakieś dziewiszcze niezdolne do kumacji całej
      sytuacji :D
      • jan_stereo Re: tylem do przodu... 07.04.08, 21:42
        sorki,ale to juz nie jest interpretacja ale luzne fantazjowanie pod pretekstem interpretowania :D
        • shangri.la Re: tylem do przodu... 07.04.08, 21:45
          Przestań Janie!
          Złoty właśnie uczy się latać i z podziwem przyglądam się jego pierwszym krokom w
          przestworzach:)
          • zlotyswit Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:01
            Odczuwam dzisiaj skomasowany atak na moją skromną osobę.
            Zaczęło się rano od wizyty zielonoświątkowców, Shan czy to twoja brać ?
            Macie dzisiaj jakieś święto?
            albo wiosenne przesilenie ?
            • shangri.la Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:05
              Spokojnie, jestem katoliczką:)
              Zielonoświątkowiec też może być równie miły jak ja;) i widać dobrze Ci
              zrobił....na latanie:)
              • zlotyswit Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:09
                już latam ?
                hmm...
                • shangri.la Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:10
                  Na razie się BUJASZ, ale dobrze Ci idzie:)
                  • zlotyswit Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:17
                    hę ?
                    no cóż skoro tak mi słodzisz to niepozostając tobie dłużny przyznam że...
                    eee...hmmm... dzięki tobie neokatochumenat nie jawi mi się już jako ortodoksyjny
                    zaścianek
                    Bujam w dobrą stronę, hę ?
                    A może podryfować w innym kierunku ? :F
                    • shangri.la Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:21
                      Nie słodzę.
                      Mówię to, co myślę;)

                      Nigdy nie pozwól sobie na dryfowanie(!) Bądź sobie żaglem i sterem.
                      Płyń tam,, gdzie na prawdę chcesz, a nie tam, gdzie Cie niosą złe i zdradliwe wody.
                      • zlotyswit Re: tylem do przodu... 07.04.08, 22:28
                        hmm...
                        Tak, tylko wydaje mi się że jak popłynę tam gdzie chcę to źle się to odbije na
                        innych. Poza tym nie gardzę żadnym przychylnym mi prądem... a wody me zawsze
                        mętne :]
                        • shangri.la Re: tylem do przodu... 08.04.08, 07:35
                          Ster służy do tego ,aby omijać mielizny, również te moralne:)
                          Ale to, czy go użyjesz , jest już Twoim własnym wyborem.
                          Płyń szczęśliwie:)
                          • zlotyswit Re: tylem do przodu... 08.04.08, 08:25
                            Ty i te Twoje stery... Ja sam jestem sobie sterem.
                            Obawiam się że płynąc wymijając wszystkie mielizny nigdy nie dopłynę do celu.
                            • shangri.la Re: tylem do przodu... 08.04.08, 08:34
                              Jaki Ty jesteś dziecinny....:)
                              WSZYSTKICH mielizn nie da się ominąć, poza tym nie o to przecież chodzi.
                              Wychodzenie z mielizny to też świetna szkoła, hmmm....żeglowania.
                              Ważne jest , aby omijać mielizny moralne, bo o nich pisałeś w swoim poście.
                              I nie obawiaj się, że nie dopłyniesz.
                              Czasem dłuższa droga, jest krótszą:)
                              A jeśli mi nie wierzysz , polecam jedną z moich ulubionych ksiażek K.O. Borhard
                              "Szaman morski":)))
                              • jasminowo Re: tylem do przodu... 08.04.08, 15:56
                                Dryfowanie, sterowanie, latanie a mnie się od zawsze świt kojarzy ze
                                wstawaniem...
                                Z czego wstajesz Świt? Z kolan? To dobrze...
                                • zlotyswit Klękam, słucham i patrze - poznaję 09.04.08, 08:53
                                  Droga jasminiowo lubisz poznawać ludzi ?
                                  Ja tak.
                                  Poznanie nie tylko zachowania ale też intencji jakie nimi kierują.
                                  Do tego trzeba bliskości, czasami żeby usłyszeć czyjś głos musimy się nad nim
                                  pochylić, ale to nie wystarczy. Nierzadko pochylanie się jest zbyt małym ukłonem
                                  [gestem] i może być dalej odbierane jako wyniosłość.
                                  Więc żeby kogoś nie tylko usłyszeć ale zdobyć jego ufność i zobaczyć dokładniej
                                  jego perspektywę trzeba się dostosować do jego poziomu w sposób o wiele bardziej
                                  spolegliwy, a mianowicie klęcząc.
                                  Tak więc jasminiowo słucham... co masz mi do powiedzenia ?
                                  ps.
                                  osobiście wstawanie kojarzy mi się z tą piosenką
                                  www.wrzuta.pl/audio/j1bVSIhCFX/
                                  polecam, zacznij słuchać z rana a wstawanie jakkolwiek i z czegokolwiek będzie
                                  dla ciebie milsze.
                    • mona.blue Re: tylem do przodu... 10.04.08, 16:49
                      zlotyswit napisał:

                      > hę ?
                      > no cóż skoro tak mi słodzisz to niepozostając tobie dłużny
                      przyznam że...
                      > eee...hmmm... dzięki tobie neokatochumenat nie jawi mi się już
                      jako ortodoksyjn
                      > y
                      > zaścianek

                      Nie przypominam sobie, żeby shangri miała coś wspólnego z
                      neokatechumenatem.
                      • zlotyswit Re: tylem do przodu... 10.04.08, 22:19
                        mona.blue napisała:

                        > Nie przypominam sobie, żeby shangri miała coś wspólnego z
                        > neokatechumenatem.

                        ja też nie
    • dotyk_wiatru Re: fraza do interpretacji 07.04.08, 21:58
      Witaj!:)
      Te słowa jakoś tak kojarzą mi się z portalem randkowym...;) ale
      całkiem możliwe, że pochodzą od kogoś znanego...

      Dla mnie to oczywiste...
      Ktoś szuka drugiej osoby tak samo samotnej, by wyzwolić się z tego
      stanu, uwolnić się z samotnego życia (tu kryje się ta 'wolność') i
      spędzić razem życie w związku opartym na zaufaniu, lojalności i
      wzajemnym szacunku...związku dokonanym z własnego wyboru...
      Tak to czuję...
      Pozdrawiam:)
    • lofbergs.lila Re: fraza do interpretacji 08.04.08, 07:21
      w ramach tzw. pierwszego wrazenia tekst ten jawi mi sie zupelnie
      inaczej
      "szukam drugiej samotnosci, aby wspolnie swietowac wolnosc i
      lojalnosc z wyboru
      > ".
      >
      szukam drugiej samotnosci- czyli osoby bez oficjalnych zobowiazan, w
      domysle- 'tak samo jak ja'

      wspolne swietowanie wolnosci polegac ma na idei promiskuizmu bez
      wzajemnych oskarzen, dasow, pretensji, roszczen - co w praktyce
      oznaczac ma liczne orgie, sex party itp. itd.

      wreszcie szumnie brzmiaca 'lojalnosc' ...z wyboru na dodatek (sic!)
      to taki uklad, ze gdy ktoras ze stron znudzi sie swietowaniem
      wolnosci pewnego letniego popoludnia z dotychczasowym partnerem
      i ma ochote na wolnosc z innym/a (partnerem)
      mowi jej/jemu to bez zajakniecia i bez zajakniecia bywa wysluchana
    • solaris_38 Re: fraza do interpretacji 08.04.08, 14:19
      podoba mi się

      samotność pozostaje zawsze z człowiekiem jest jego prawem i przywilejem
      ale wraz z inna samotnością u boku życie może być znacznie ciekawsze

      cdn
    • zlotyswit Re: fraza do interpretacji 09.04.08, 20:30
      "Wszystko to, całe nasze współżycie, opierało się na jednej, bardzo prostej
      zasadzie, porozumieniu:
      Zakazane było widzieć się nawzajem... Powtarzam, rzeczywiście widzieć się
      nawzajem.
      To dość skomplikowana gra, by utrzymać takie porozumienie przez całe dwanaście
      czy trzynaście lat, by nawet gdy jest się złym albo gdy się jest bardzo
      nieszczęśliwym nie zgubić maski, to tak, jakby się było długo zamkniętym w
      ciasnym pokoju z kimś drugim, i to pod warunkiem, że cały czas trzeba się
      odwracać do siebie plecami.
      I trzeba sobie naturalnie zadać pytanie, co może się kryć za takim porozumieniem.
      Myślę, że jest tym ból. Jakiś pierwotny ból, który się nosi z sobą od
      dzieciństwa i którego za żadną cenę nie wolno okazać. Dużo ważniejsze od
      istnienia tego bólu jest to, by utrzymać go w ukryciu". (45)

      "Wszystko wydawało się z góry jasne, tak jakby zostało ułożone od wielu już
      lat. Siedzieliśmy tam i rozmawiali, właśnie o tych okolicach zresztą,
      siedzieliśmy i poznawaliśmy siebie nawzajem w sobie. Nie było miejsca, nie było
      jeziora, nie było ruin, nie było nieczynnej już linii kolejowej w okolicy,
      których by ona nie znała. [...]
      W świetle letniego wieczoru poznawałem ten krajobraz przez nią.
      Myślę, że tak to się zaczęło". (47)

      "I trzymaliśmy się razem: w niesentymentalny, niezbyt zmysłowy, ale przyjemny
      i dobry sposób. Czuliśmy się jak dwoje samotników, którzy się odnaleźli i którzy
      mają coś wspólnego z sobą przez samą samotność; a zatem nie byliśmy już
      samotnikami, ponieważ mieliśmy siebie nawzajem.
      To, że Margareth i ja trzymaliśmy się ze sobą, było sposobem mówienia:
      Zaczynamy na nowo. Nie dajemy się". (50)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka