rownowaga psychiczna

08.09.03, 21:35
no wlasnie
tyle sie ostatnio pisze o koniecznosci posiadania rownowagi psychicznej, o
tym ze czlowiek ma wszytko w sobie co jest mu potrzbne, ze nie potzrebujemy
innych ludzi do szczescia, ze musimy zajac sie soba i swoim wnetrzem.
Jak mozna osiagnac ten stan idealny?
czy bedziemy wowczas szczesliwi pomimo przeciwnosci losu, pomimo wiatru w
oczy, pomimo braku milosci ze strony kochanej osoby?
    • Gość: emem Re: rownowaga psychiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.03, 22:01
      Tez chcialabym wiedziec, znalezc droge, odnalezc szczescie i wreszcie zapomniec
      o nim, niedostepnym. Znalam rownowage dopoki go nie poznalam. Szukam jej teraz
      pomalu, delikatnie stapajac po cienkim lodzie...wstepujac w zupelnie inne
      zycie. I jeszcze ten dol zwiazany z jesiania i nieublagalnie zblizajaca sie
      30tka.
      • alfika Re: rownowaga psychiczna 08.09.03, 22:11
        Kiedy?
        • Gość: emem Re: rownowaga psychiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.03, 22:28
          za kilka miesiecy:(
    • Gość: emem Re: rownowaga psychiczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.03, 22:31
      Ide spac, piwo mnie rozlozylo...na poduszke. Trzymajcie sie, jutro otwarcie
      grupy wsparcia. Pa.
    • qw5 To jest pytanie do Imagina 09.09.03, 11:15
      ola-34 napisała:

      > no wlasnie
      > tyle sie ostatnio pisze o koniecznosci posiadania rownowagi psychicznej, o
      > tym ze czlowiek ma wszytko w sobie co jest mu potrzbne, ze nie potzrebujemy
      > innych ludzi do szczescia, ze musimy zajac sie soba i swoim wnetrzem.
      > Jak mozna osiagnac ten stan idealny?
      > czy bedziemy wowczas szczesliwi pomimo przeciwnosci losu, pomimo wiatru w
      > oczy, pomimo braku milosci ze strony kochanej osoby?


      Zgadzam sie z równowagą psychiczną, z tym że warto pracować nad swoim wnętrzem,
      wsłuchiwać sie w swój głos, zatopic się w jakąś religię (jakakolwiek by nie
      była doskonale wpływa na rozwój duchowy i wzmacnia nas wewnętrznie.), różne
      jogi, medytacje, czytanie mądrych książek, jak najbardziej.

      Natomiast nie zgodzę się z tym, że nie potrzebujemy innych ludzi do szczęścia.
      Myślę sobie, że są jednostki ktore nie potrzebują - słyszałaś pewnie o u
      ludziach głeboko uduchowionych - mnisi, zakonnicy, wielcy filozofowie, ludzie
      ktorzy poświęcili się jakiejś idei itd.
      Natomiast statystyczny człowiek potrzebuje innych do tego, aby być szczęśliwym.
      Istnieje w nas taka naturalna potrzeba bycia kochanym i akceptowanym przez
      innych.

      Jasne, że jeśli wewnętrznie będziesz bardziej poukładana łatwiej bedzie CI iść
      pod wiatr, mierzyć się z przeciwnościami losu, łatwiej ale tylko tyle.

      Jest taki amerykański psycholog człowiek bardzo mądry, który wyznawał filozofię
      buddyjską ( o ile pamiętam ), raczej samotnik, głeboko uduchowiony, osiągnął
      bardzo wysoki stopień samoświadomosci - przekaraczający znacznie poziom
      zwykłego dorosłego człowieka, napisał kilka książek które traktują człowieka na
      pograniczu psychologii i tego co poza nia - duchowości, uchodzacy za guru w tej
      dziedzinie. A jednak kiedy zycie sprzysięgło się przeciw niemu - on który uczył
      innych jak mają robić - sam pogiął się niczym kartka papieru.
      Jesteśmy tylko ludzmi.
      • kvinna Kto to jest? 09.09.03, 11:23

        I czy Ken Wilber?
        Co to znaczy "pogiął się"?

        Pytam, bo chcę wiedzieć więcej...

        Buddyści też płaczą.
        Czy ktoś nie płacze, gdy umiera mu ktoś bliski..?

        • qw5 Re: Kto to jest? 09.09.03, 11:38
          kvinna napisała:

          >
          > I czy Ken Wilber?
          > Co to znaczy "pogiął się"?
          >
          > Pytam, bo chcę wiedzieć więcej...
          >
          > Buddyści też płaczą.
          > Czy ktoś nie płacze, gdy umiera mu ktoś bliski..?
          >


          Tak to on. Z tego co pamiętam, to przeżył powazne załamanie psychiczne.
          • kvinna Wiesz? 09.09.03, 11:46
            Gdzieś przeczytane i zgadzam się: każdy przynajmniej raz w życiu potrzebuje
            pomocy nawet nie psychologa, ale psychiatry.

            I to pomimo wielu lat praktyki, jak w przypadku Wilbera.

            On zresztą wprost pisał o swojej terapii, indywidualnej i w parze też.

            Kocham go za zdanie: praktyka nie uwolniła mnie od nerwicy, ona tylko pomogła
            mi oswoić moje "pajace" (cyt. niedokł.).

            To "załamanie" to teraz?
            • qw5 Re: Wiesz? 09.09.03, 11:53
              Nie nie wtedy. Nie wiem co w tej chwili z nim, gdzieś kiedyś czytałam, ale nie
              pamiętam. Ksiązka o niesmiertelnych szalenie mi sie podobała. Ale przyznam Ci
              się szczerze, że on sam w sobie z tymi swoimi przemyśleniami, jest chyba dla
              mnie troszkę za trudny. Dlatego nie mam odwagi sięgnąć po jego kolejne książki.
              Może tez dlatego, że bardziej interesuje mnie ta psychologia "naukowa" a on
              wykracza, może nie dorosłam jeszcze do spraw transcedentalnych, a moze jestem
              zbyt duzym sceptykiem, nie wiem.
              • kvinna Nie przejmuj się :) 09.09.03, 12:01
                Ja też znam jego prace wyrywkowo. Stoją u mnie i czasem długo do nich nie
                zaglądam.

                A psychologia wykładana na uniwersytetach...
                Cóż.

                Duże pozdrowienia dla Pana KP (pewnie kiedyś się odezwę, bo jeszcze nie
                wszystko powiedziałam... :), który dobitnie nazwał psychologię uniwersytecką
                uwaga uwaga i n ż y n i e r i ą s p o ł e c z n ą !

                Jeśli kończyć, to dla papieru.


        • kvinna Tak...To pewnie on 09.09.03, 11:40
          Psycholog transpersonalny.
          Zmarła mu żona.
          Ale on żyje nadal. Podniósł się. Chociaż ona - jak napisał - już zawsze będzie
          z nim. A może w nim...

          To on napisał (między wieloma innymi fajnymi myślami), że ważne jest
          postrzeganie, doświadcz siebie na wielu planach. Nie tylko duch, jak skłonni
          bylibyśmy sądzić, ale ciało też. KW np. podnosi ciężarki. Jesli ktoś ma ochotę
          pogadać na temat jego książek - zapraszam na priva. Zaczęłam
          od "Śmiertelnych..", potem świetne "Niepodzielone", "Krótka historia.." jednak
          mnie zmogła, teraz kartkuję "Jeden smak". Pozdr, kvinna.

          Albo inaczej: forum prywatne o książkach KW. Niech ktoś je założy - mnie się
          dziś nie chcę. A ja poproszę linka :) Dziękuję.


    • sdfsfdsf Re: rownowaga psychiczna 09.09.03, 11:48
      znalezc droge, odnalezc szczescie...aaaaaaaaaaaaaa...mucha mi wleciala, to
      jeszcze jedna oprocz tej w nosie
      • kvinna sdf! 09.09.03, 11:54
        Na drzewo! Pilnuj liści! Bo spadają :)

        Bez urazy, posiedź chwilę cicho, mnie ten temat żywo interesuje. To źle?
        Odpowiem sobie: nie, zero poczucia winy.

        Wilber dla mnie i wg mnie jest dość kontrowersyjny (na razie jeszce dokładnie
        nie wiem, czy zgadzam się z jego widzeniem świata, czy jednak nie...), ale żywo
        mnie interesuje, po prostu. Rozśmieszył mnie zdaniem, że dobrze się po
        swojej "głębokiej" pracy czuje na targowisku próżności, jakim może być
        cokolwiek, choćby tłum. Tytułowa równowaga.

        :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja