Dodaj do ulubionych

Przerwanie psychoterapii pod przymusem.

31.08.09, 09:06
Chciałbym opisać pewna historię i zapytać: kto tu oszalał - ja czy ktos inny?

Dwa lata temu rozpocząłem psychodynamiczną psychoterapię grupową. Początkowo w
grupie czułem się źle, byłem całkowicie zamknięty (podobnie jak w życiu). Po
kilku miesiącach (aż po kilku) zacząłem sie przełamywać, zabierać głos na
grupie - najpierw z wielkimi trudnościami (kołysząc się i z zamkniętymi
oczami), potem coraz śmielej. Zacząłem wnosić na grupę swoje problemy. Moi
towarzysze terapii, najpierw nieufni co do odludka, zaczęli mnie obdarzać
sporą ilością pozytywnych opinii, co było dla mnie gigantyczna radoscią (bo
pozytywnych opinii o sobie słyszałem o sobie jak na przysłowiowe lekarstwo).
Last but not least terapeuta stał się dla mnie ważną postacią.
Gdy nadeszły wakacje roku 2008 terapia została przerwana do września. W czasie
o którym piszę poznałem kobietę, z którą się związałem. Gdy nadszedł czas
powrotu na terapię po wakacyjnej przerwie moja partnerka (z którą już
mieszkałem) gwałtownie zaoponowała. Zrobił mi karczemną awanturę podczas
której dowiedziałem się, że jestem niedojrzały, nieodpowiedzialny i uciekam w
terapię przed prawdziwym życiem z nią. Poza tym, jej zdaniem, byłem zbyt
przywiązany do grupy i terapeuty (którego okresliła kilkoma mało grzecznymi
przymiotnikami, choć faceta na oczy nie widziała). Powiedziała też, że muszę
wybrać - albo dalsze uczestnictwo w terapii, albo dalszy związek z nią. Wstyd
mi się do tego przyznać, że choć jestem dorosłym, pracującym człowiekiem
stałem i płakałem prosząc ją, żeby "pozwoliła" mi pojechać (terapia miała
charakter zblokowany i odbywała się raz w miesiącu przez dwa dni). Oczywiście
nie pozwoliła. Jeszcze wieczorem tego samego dnia przywróciłem się do porządku
i zacząłem udawać, że wszystko jest ok.
Ale nie jest. Od tego czasu, choć minęłojuż prawie rok, wciąż wracam myślami
do tej sytaucji i ogarnia mnie wtedy wściekłość. Wciąż (chocby tej nocy) śni
mi się terapeuta i członkowie grupy. Gdy któryś z członków mojej dawnej grupy
do mnie piszę lub dzwoni (co zdarza się do tej pory) mam łzy w oczach. Wciąż
marzę o powrocie na terapię, choć wiem, że to przecież niemożliwe. Także
teraz, gdy piszę te słowa ogarnia mnie coraz większa złosć. Czy ja jestem
nienormalny? Czy naprawde przesadzam? Przecież gdyby ona zgodział się na
kontynuowanie tej grupy przeze mnie to byłbym juz na końcu psychoterapii, co
na pewno miałoby pozytywne skutki i dla mnie i dla nas obojga. Dlaczego nie
mogła tego zrozumieć? Wspomnę, że od tego nieszczęsnego dnia w naszym związku
sporo się pogorszyło. Bywam złośliwy i agresywny (werbalnie) wobec mojej kobiety.
Terapeuta, z którym spotkałem się raz po przerwaniu terapii (oczywiście w
tajemnicy przed moja partnerką) powiedział, że jego zdaniem ona bała sie, że
po terapii stanę się zbyt mocny psychicznie i mogę ja opuścić. O co tutaj
chodzi?
Obserwuj wątek
    • bzy-k Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 09:16
      lype napisała:
      > Terapeuta, z którym spotkałem się raz po przerwaniu terapii (oczywiście w
      > tajemnicy przed moja partnerką) powiedział, że jego zdaniem ona bała sie, że
      > po terapii stanę się zbyt mocny psychicznie i mogę ja opuścić. O co tutaj
      > chodzi?


      dokładnie o to, co powiedział ci terapeuta. mogłaby mieć zbyt duże problemy aby
      wychować ciebie "po swojemu".
      • bakejfii Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 06.09.09, 19:07
        Uwazam,zepartnerka Lypego jest bardziej chora niz on sam.Gdyby byla normalna
        zalezaloby jej na calkowitym jego wyleczeniu.A takiego w depresji ma pod tzw,
        butem.Gdyby sie wyleczyl zauwazylby jej chorobe izachowanie i moglby dac
        noge.Ona wrecz panicznie tego sie boi .Woli go chorego ale z nia.W takiej
        sytuacji bedzie tragicznie dla obu stron niestety.
    • free123 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 10:37
      Powinieneś wrócić na terapię.

      A jej motywy ?
      Mogą być różne - bo nikt jej tu nie zna.
      Gdybanie:
      - zazdrosna o ważne dla Ciebie osoby
      - niepewna swojej pozycji /niska wartość/
      - będziesz "silniejszy", co może ale nie musi oznaczać -> b.świadome
      wybory partnerki życiowej /czyt.rozejście się/
      - brak wiedzy nt terapii
      • gabrielafrancuz Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 10:44
        Olej - gdyby naprawdę zależało jej na Tobie, dałaby Ci się w spokoju leczyć. Ale
        jej chyba zależy na Tobie sprzed terapii, jak napisali inni.
    • asica74 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 11:21
      chwila chwila...
      Ona ci zabronila wrocic na terapie, ale to ty WYBRALES by tam nie
      pojsc. Bales sie jej gniewu?
      • lype Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 11:46
        Bałem i boję się nadal jej gniewu (a gniewa się często). Ale przede wszystkim
        bałem sie, że mnie zostawi.
        • asica74 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 12:05
          A czego sie konkretnie boisz, gdy ona sie na ciebie gniewa? Czy ten
          lek na postac "ostateczna" (gdy ona sie na mnie gniewa, jestem do
          niczego i nic juz tego nie naprawi?)
          Drugi lek o ktorym piszesz, to lek przez samotnoscia?
          Czyli z tego co do tej pory zrozumialam: zostawiales terapie na
          ktorej cos sie ruszylo (otworzyles sie przed ludzmi) by zostac z
          kims, kto cie kontroluje swoim gniewem? Dlaczego ta opcja jest dla
          ciebie do przyjecia (bo jak rozumiem nadal funcjonujesz w takim
          ukladzie)?
          Czy nie wykorzystales tej sytuacji do przerwania terapii (czyli w
          wielkim skrocie uciekles od otwierania sie na innych)?
    • by_witch No i co zmieni powiedzenie prawdy? 31.08.09, 13:51
      Dlaczego nie
      mogła tego zrozumieć?
      ___
      No a jak ty sam myślisz? Czy ona myśli jak najlepiej dobrze dla
      ciebie? Czy nie jest zwykła, podłą egoistką? Tylko do cholery, jej
      nie broń.
      Ręce opadają jak czyta się takie posty.
      Przecież to widać od razu,że nadal potrzebna ci terapia. Choćby w
      fakcie, bezmyślengo godzenia się z kobietą, z którą przyznaj,
      jedynie mieszkasz. A zawładnęła duszą tak mocno. Co cię ciagnie do
      takich bab? Czy ktoś w rodzinie był bezdusznym, dominującym egoistą,
      a druga strona pasywnie godziła się na wszystko?Stąd ten powielany
      model?
      To co mówi psycholog, to 130% racji! Z tym nie ma dyskusji. Teraz ty
      zadaj sobie pytanie, czy to jest miłość, myśleć tak zaborczo i
      egoistycznie? I dlaczego ty godzisz się na związek, w którym
      dominują złe energie,że to tak ezotorycznie określę. Gdzie brak jest
      wsparcia, zrozumienia, dawania, z siebie dla dobra drugiego.
      Moim zdaniem powinieneś jak najszybciej wrócić na terapie, moze inna
      grupa, poza tym powinieneś rozglądnąć sie za terapią Gestalt, gdzie
      zbudujesz w sobie tzw. zdrowy egoizm, czyli zaczniesz dbać o swoje
      interesy.

      A partnerkę...radzę ku...ątko, jak najszybciej wyrzucić na kopkę
      gnoju! Tam jest jej miejsce.
      • gabrielafrancuz Re: No i co zmieni powiedzenie prawdy? 31.08.09, 15:59
        To nie jest partnerka, zacznijmy od tego. Partnerka się tak nie zachowuje.
    • leniwakotka Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 31.08.09, 17:06
      asica ma racje podejrzewajac, ze Ty tylko wykorzystales spzeciw swojej kobiety
      do przerwania terapii, aby uciec od otwierania sie na innych.
      czy czytales "ksiege zrozumienia" (wlasna droga do wolnosci) OSHO ?
      byc moze tam znajdziesz SAM zrozumienie dreczacych Cie problemow.
      • by_witch To ma byc takie niby Fraudianskie... 31.08.09, 17:46
        Ale to nie takie proste, jak na to wyglada, czego widoczna sprawa
        jest jego zachowanie wobec partnerki i sama rozmowa z psychologiem
        za jej plecami.
        Gdyby to bylo okej wobec jego poczucia "Ego" nie pisalby tutaj.
        Widac nie tu lezy przyczyna.
        • leniwakotka Re: To ma byc takie niby Fraudianskie... 31.08.09, 19:10
          oczywiscie, ze nie jest to takie proste, sam tworca psychoanalizy
          Freud, omawiajacy szczegolowo rozne problemy, ale nie potrafil rozwiazac
          problemu wlasnego leku. stwierdzil,ze czlowiekowi nie mozna
          pomoc, mozna jedynie zywic nadzieje, ze przystosuje sie do zycia.
          stwierdzil rowniez, ze czlowiek nie moze byc szczesliwy - doszedl do
          tego po 40 latach nad umyslem ludzkim. lepsze efekty daje jednak
          medytacja.
      • lype Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 01.09.09, 08:01
        leniwakotka napisała:

        > asica ma racje podejrzewajac, ze Ty tylko wykorzystales spzeciw swojej kobiety
        > do przerwania terapii, aby uciec od otwierania sie na innych.

        Zastanawiałem się też nad taką możliwością i ją odrzuciłem. Bardzo chciałem w
        tej terapii uczestniczyc i nie sądzę, zebym nieświadomie pragnął z niej uciec.
        Zreszta terapeuta też nic takiego nie sugerował.

        > czy czytales "ksiege zrozumienia" (wlasna droga do wolnosci) OSHO ?
        > byc moze tam znajdziesz SAM zrozumienie dreczacych Cie problemow.

        Czytałem OSHO i podziekuję. Wschód mnie interesuje, ale nie szukam tam
        doświadczeń religijno-mistycznych.
    • lype Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 01.09.09, 08:16
      asica74 napisała:

      > A czego sie konkretnie boisz, gdy ona sie na ciebie gniewa? Czy ten
      > lek na postac "ostateczna" (gdy ona sie na mnie gniewa, jestem do
      > niczego i nic juz tego nie naprawi?)

      Nie wiem jak to dokładnie opisać, ale gdy ona sie na mnie wściekała często
      płakałem (ja, dorosły człowiek...). Dziś jest już inaczej, potrafię odfuknąc,
      choć nadal robię wszystko co mogę, żeby ją zadowolić, i żeby nie patrzyła na
      mnie tym zimnym wzrokiem, jak to ma w zwyczaju gdy na przykład niedokładnie
      posprzatam po sobie w kuchni.

      > Drugi lek o ktorym piszesz, to lek przez samotnoscia?
      > Czyli z tego co do tej pory zrozumialam: zostawiales terapie na
      > ktorej cos sie ruszylo (otworzyles sie przed ludzmi) by zostac z
      > kims, kto cie kontroluje swoim gniewem? Dlaczego ta opcja jest dla
      > ciebie do przyjecia (bo jak rozumiem nadal funcjonujesz w takim
      > ukladzie)?

      Przez lata frustrowałem się swoją samotnością. Gdy pojawiła się ona, myślałem,
      że złapałem Pana Boga za nogi. Bardzo atrakcyjna, inteligentna, artystycznie
      utalentowana. Dopiero potem okazało się, że nie lubi sprzeciwu, że (jak to
      powiedział mój przyjaciel) irytuje się, gdy ktoś ma inne zdanie. Ze potrafi
      zrobić awanturę, bo nie podoba sie jej prezent, który ode mnie dostała.

      by_witch napisała:
      >Co cię ciagnie do takich bab? Czy ktoś w rodzinie był bezdusznym, >dominującym
      egoistą, a druga strona pasywnie godziła się na >wszystko?Stąd ten powielany model?

      U mnie w rodzinie? Nie sądzę, wychowywała mnie samotna matka, która była dośc
      władczą i stanowczą osobą. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale czasem bezwiednie
      mówię do mojej kobiety "mamo". :/
      A u niej matka była również matka była mocną kobietą utrzymującą rodzinę, a
      ojciec bezrobotnym człowiekiem z okresowo powracajacym problemem alkoholowym
      (którego matka z cókami traktują się jak piąte koło u wozu, mimo, że już od lat
      nie pije i pracuję). Czasem wydaje mi sie, że to jest odpowiedź na moje pytanie.
      Babcia powtarzał mi kiedyś "jak ojca traktuje, tak Ciebie będzie traktowac".

      > To co mówi psycholog, to 130% racji! Z tym nie ma dyskusji. Teraz ty
      > zadaj sobie pytanie, czy to jest miłość, myśleć tak zaborczo i
      > egoistycznie? I dlaczego ty godzisz się na związek, w którym
      > dominują złe energie,że to tak ezotorycznie określę. Gdzie brak jest
      > wsparcia, zrozumienia, dawania, z siebie dla dobra drugiego.

      To nie jest do końca i jedynie tak. Ona też bardzo wiele z siebie daje, żeby
      wytrzymać ze mną.

      > Moim zdaniem powinieneś jak najszybciej wrócić na terapie, moze >inna grupa,

      No właśnie. Gdy tylko wspomnę o terepii grupowej słyszę "nie". Jej pomysł jest
      taki, zebym poszedł na trening interpersonalny, skoro mam kłopoty w kontaktach z
      ludźmi. Ja na to, że nie startuje do zawodu akwizytora i mi potrzebna praca nad
      moimi kłopotami emocjonalnymi, a nie trening.
      • by_witch Twoja dziewczyna 01.09.09, 09:29
        Juz w twoim opisie nie wzbudza sympatii. Do tego jak piszesz ojciec
        alkoholik, ktorego z matka nigdy nie szanowaly.
        Dalej piszesz ona musi z toba wytrzymac, bo i ty nie jestes aniolek.
        Powiem prosto z mostu, ta cena jaka placisz za udany seks z nia jest
        dosc wysoka. Bo w sumie ty na tym tracisz.
        Rzeczywiscie zarwono ona jak i ty powielacie model wyniesiony z domu.
        Nie wiem na ile jestes oczytany w psychologii, ale wiedz jedno, tam
        gdzie matki nie szanuja ojcow swoich dzieci, tam gdzie ojcowie
        potulnie znosza dominujace mamulki, albo kobiety samotnie
        wychowujace dzieci, a dominujace emocjonalnie- tam prawie zawsze
        dzieci mają problemy emocjonalne i ze sobą. Latami się
        odprogramowują.
        Tak zostałeś przez matke zaprogramowany i teraz trzeba dużo wysiłku
        włożyć, aby cię odprogramować.

        Ludzie zyją róznie, jeżeli do baby ciągnie cię jedynie seks, to po
        jasną cholerę jest kupować całą krowę, jeżeli tylko o mleko chodzi?
        Moze bądz z babą, ale z nią nie mieszkaj. I żyj swoim życiem.

        Pamiętaj: nie ważne jaki jestś, kim jesteś, zawsze jesteś wart aby
        partner traktował cię z całym szacunkiem, rozumiejąc cię i
        wspierajac w twoich decyzjach życiowych.
        Tam gdzie jest chęc zmiany partnera na inną osobę, zawsze jest
        AGRESJA.
        I twoja dziewczyna, z którą mieszkasz też powinna isć do psychologa,
        bo widać, po niej ze pod czapą ma kołtuny.

        No, ale kiedyś dojdziesz sam do tych prawd. Tylko wtedy nie załuj,
        ze zmarnowałeś lata zycia żyjać z DDA, bo z opisu na taką wyglada.

        Jak już pisałam ta dziewczyna nie wyglada z opisu twojego ciekawie,
        nic ją nie usprawiedliwia, co robi, kim jest, bo i tak po stosunku
        do najbliższych ludzi widać,ze to zwykłe zero! Szkoda na nia czasu i
        zycia.
        • lype Re: Twoja dziewczyna 01.09.09, 11:26
          Ona nie jest taka zła. Po prostu idealistka, wierzy, że może być idealnie. Przy
          tym boi się, że ją zostawie, że rozstaniemy się. A ja wcale nie mam takiego
          zamiaru. Ciagle powtarza, że chce czuć się bezpiecznie stąd np. nie lubi gdy
          wyjeżdzam. Gdy siedzę na internecie to boi się, że szukam innej kobiety (choć
          nie szukam) itd.
          • gabrielafrancuz Re: Twoja dziewczyna 01.09.09, 11:52
            Nie będzie idealnie, jeśli nie będziesz zdrowy. To jest podstawa. Zresztą sam
            zauważyłeś, że odkąd nie chodzisz na terapię, jesteś w stosunku do niej
            agresywny. Naprawdę jej to pasuje? Dla mnie Twoja dziewczyna ma niskie poczucie
            własnej wartości, dlatego boi się, że kiedy "wyzdrowiejesz", straci nad Tobą
            kontrolę.

            I co poczucie bezpieczeństwa ma wspólnego z wyjazdem? :/ Czy Ty jesteś jej
            bodyguardem, czy facetem?
          • by_witch Idealistka 01.09.09, 11:55
            No, ale w koncu ty masz prawo do wlasnego zycia. Omowic sprawy
            wiernosci najwyzszy czas. Gdzie idzie granica dla zdrady itp. I
            gdzie idzie granica dla twoich prywatnych potrzeb. Tak jak terapia.
            Widac z nia tak trzeba, czyli stwiac wyrazne granice i komunikowac
            sie wyraznie.dzieci alkoholikow maja wlasnie jedna z tych
            wlasciwosci,ze nie znaja i nie uznaja granic w kontaktach
            interpersonalnych. Bo te granice w tych domach gdzie sie
            wychowywali byly dosc labilne. Brakowalo m.in. stabilnosci w
            kontaktach miedzy czlonkami rodziny.
    • lype Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 01.09.09, 12:53
      Gdy pisałem tu pierwszy post myslałem bardziej o tym, czy ze mną jest wszytko
      ok. Dyskusja poszła w inną stronę (to dobrze), ale jednak chaiłem zapytać: czy
      to jest jakieś szaleństwo, że ja po wielu miesiącach wciąż myslę o tej terapii?
      Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to moim największym życiowym marzeniem teraz
      jest własnie psychoterapia grupowa. To jest chyba chore jednak.
      • gabrielafrancuz Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 01.09.09, 14:18
        Myślisz, bo widać jest Ci potrzebna - Twoja kobieta Ci jej raczej nie zastąpi.
      • lifeisaparadox Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 01.09.09, 14:58
        lype napisała:

        > Gdy pisałem tu pierwszy post myslałem bardziej o tym, czy ze mną jest wszytko
        > ok. Dyskusja poszła w inną stronę (to dobrze), ale jednak chaiłem zapytać: czy
        > to jest jakieś szaleństwo, że ja po wielu miesiącach wciąż myslę o tej terapii?
        > Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to moim największym życiowym marzeniem teraz
        > jest własnie psychoterapia grupowa. To jest chyba chore jednak.

        Znaczy sie wiesz, z tego co czytam to masz laske ktora sama ma problemy tak jak
        i Ty. Wiec nie bierz jej za jakis wykladnik normalnosci bo tylko sobie
        namieszasz w glowie.

        Potrzebujesz grupy, najlepiej w jakimkolwiek srodowisku w ktorym dobrze sie
        czujesz. Kazdy chce miec swoje miejsce w grupie, bo im wiecej ludzi tym pewniej
        sie czlowiek czuje nabiera poczucia wartosci, sily, akceptacji do siebie i ma
        przyklad w innych ludziach. Kazdy facet wychowany przez mamusie bardzo
        potrzebuje silnego, meskiego przykladu. Takiego samca alfa ktory go zbuduje tam
        gdzie trzeba i zlamie tam gdzie trzeba. Mezczyzny ktoremu moze zaufac, ktoremu
        moze sie podporzadkowac i czerpac z niego wzorzec samemu stajac sie przez to
        silniejszym i wartosciowym mezczyzna.

        Powiem Ci tak, ta kobieta Cie zniszczy. Dla niej punktem honoru jest utrzymac
        Cie przy sobie bez wzgledu na wszystko, cel uswieca srodki. Bedzie Cie gnoic,
        zebys nie zabral sie i nie odszedl, umniejszac Ci, czuje sie po prostu pewnie
        gdy jestes w depresji, w dole, nie masz wlasnego zdania. To daje jej poczucie
        stabilnosci.
        Nic w tym "nowego" w sensie ze kazdy ma pokielbaszone w glowie.
        Masz dwa wyjscia, odejsc teraz i niczego nie zalowac. Pojsc do tego terapeuty i
        wznowic terapie.
        Dwa, przekonac ja do pojscia na terapie. Mozesz obgadac to ze swoim terapeuta,
        najlepiej umowic sie na spotkanie Ty, laska i ten lekarz na pogadanki. Reszta
        powinna pojsc do przodu.
        Narazie to kisicie sie w swoich patologiach i tylko bedziecie je poglebiac.
        Serio, ja i zdaje sie kazdy czlowiek ma te same problemy, a nie ma co od nich
        uciekac bo trafisz na kolejna kobiete i bedzie powtorka z rozrywki... takie zycie.
        Tak ze powodzenia w podejmowaniu meskich decyzji i wyborow.
      • leda16 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 05.09.09, 09:21
        lype napisała:
        czy
        > to jest jakieś szaleństwo, że ja po wielu miesiącach wciąż myslę o tej terapii?
        > Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to moim największym życiowym marzeniem teraz
        > jest własnie psychoterapia grupowa.


        To jest po prostu UZALEŻNIENIE dokładnie takie, jak u alkoholika od wódki. W geny podatności na uzależnienia wywianował Cię tatuś. Dzięki tej nieszczęsnej psychoterapii, która zaspokajała jakieś tam Twoje podświadome potrzeby uzależniłeś się od tej patologii. Bo patologią jest realizować kontakty społeczne w ramach psychoterapii zamiast normalnie - poza nią. Dziewczyna, to następne uzależnienie w Twoim życiu wynikające z psychicznej niedojrzałości. Reasumując, nie psychoterapia grupowa, tylko indywidualna, dla osób z zaburzeniami osobowości. W sumie forma przewlekła, mało efektywna i skuteczna. Więc może byś się tak po prostu otrząsnął ze swoich infantylnych ciagotek jak zmokły kundel ze śmierdzącego bajora i brał odpowiedzialność za skutki własnych wyborów?
        • lype Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 08.09.09, 09:44
          leda16 napisała:

          >
          Dzięki tej nieszczęsnej ps
          > ychoterapii, która zaspokajała jakieś tam Twoje podświadome potrzeby uzależniłe
          > ś się od tej patologii. Bo patologią jest realizować kontakty społeczne w ramac
          > h psychoterapii zamiast normalnie - poza nią. Reasumując, nie psyc
          > hoterapia grupowa, tylko indywidualna, dla osób z zaburzeniami osobowości. W
          sumie forma przewlekła, mało efektywna i skuteczna.


          Dzieki tej "patologicznej formie kontaktów" mogłem się otworzyć na ludzi już w
          świecie realnym. Dzięki temu przed wejściem np. do urzedu przestałem się
          zastanawiać, co pomyśli sobie o mnie urzędniczka, bo przecież "jestem taki
          dziwny i brzydki". Dzięki tej terapii mogłem znaleźć pracę wśród ludzi. Stąd
          wiem, że Twoje opinie nijak sie do mnie maja. Wiem też, że przey odpowiedniej
          dawce starań wyjdę z mojego zaburzenia osobowości, wbrew Twym kasandrycznym
          wizjom o długiej i nieskutecznej terapii.
          Pozdrawiam zimno.
    • jukalive Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 04.09.09, 21:08
      Szkoda, że uległeś.. :( Bała się Twojej rosnącej siły i dojrzałości. Wtedy i ona
      musiałaby się zmienić. Jesteś na nią zły, to się pogorszyło.. Może powiedz jej o
      tym, że żałujesz tamtej decyzji. Może możesz wrócić do terapii?
      • bszalacha Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 04.09.09, 21:36
        Może terapia zrobiła już rzecz najważniejszą:dowiedziałeś się,że
        masz wśród ludzi swoje dobre miejsce,że możesz dostać od innych
        wszystko,czego w życiu potrzeba.
        Ja bym zaryzykowała i ponowiła terapię.
        • leda16 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 05.09.09, 09:26
          bszalacha napisała:

          > Może terapia zrobiła już rzecz najważniejszą:dowiedziałeś się,że
          > masz wśród ludzi swoje dobre miejsce,że możesz dostać od innych
          > wszystko,czego w życiu potrzeba.


          Ha, ha, ha, ale mnie ubawiłaś zważywszy, że On znalazł sobie miejsce wśród ludzi głęboko osobowościowo zaburzonych, uzaleznił się od patologii jak alkoholik od alkoholu a dostaje tam wyłącznie laboratoryjną NAMIASTKĘ prawidłowych relacji społecznych. Namiastkę, którą kreuje i kontroluje psychoterapeuta.
          • asica74 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 05.09.09, 11:10
            leda nie masz bladego pojecia o terapii...
            • leda16 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 06.09.09, 07:23
              asica74 napisała:

              > leda nie masz bladego pojecia o terapii.


              O terapii nie, natomiast o psychoterapii wiem dość dużo, w każdym razie znacznie więcej niż Ty.
              • asica74 Re: Przerwanie psychoterapii pod przymusem. 06.09.09, 17:34
                o tja??? A niby skad masz to porownanie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka