Gość: nela
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
15.08.03, 12:55
Zaczynam wątek zainspirowana tym o ulubionych markach. Mianowicie zbiór
moich "ulubionych" jest mocno ograniczony tym, ze nosze rozmiar 34.
Ewentualnie bluzki czy swetry czesto kupuje w 36, ale tragedia jest ze
spodniami czy spodnicami: 34 jest na mnie nawet nie akurat, czesto zostawia
jeszcze maly margines, ale i tak kupuje tylko ten rozmiar, bo mniejszych nie
ma (32 ma nogawki mniej wiecej do pol lydki, bo to na dziewczynki). Tragedia
jest przy dżinsach, ktorych numeracja zaczyna sie od 26 w pasie. Zreszta pal
licho, nosilabym te 26, gdyby udawalo sie je dostac... Problem numer dwa to
fakt, ze 34 jest rozmiarem owszem, wystepujacym, ale w kolekcjach
mlodziezowych. Na przyklad w czesci "dla kobiet" Zary go nie uświadczysz.
Pamietam, ze kiedys przymierzalam kostium 34 w Simple - skakalam z radosci,
ze udalo mi sie go znalezc, ale okazalo sie, ze byl mi duzo za duzy (czyzby
oszukiwanie na rozmiarach zeby polepszac klientkom samopoczucie?... nie wiem).
Zaznaczam, ze nie pisze tego po to, zeby sie chwalic czy cos - wcale nie
uwazam swojej chudosci za powod do dumy, jest raczej dosc przerazliwa, a
spowodowana wzgledami, powiedzmy, zdrowotnymi :(
Chcialabym sie dowiedziec, czy moze ktoras z was ma podobny problem: gdzie
znajdujecie fajne ciuchy? Ja poki co kupuje glownie w czesci mlodziezowej
Zary, ale mam wrazenie, ze juz jednak troche wyrastam - mezatce to juz chyba
nie wypada ;) Dżinsy polecam Diesel.