Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Happy Easter Amelia

    IP: *.ip.netia.com.pl 06.04.10, 13:22
    Niestety, żeby w Polsce dostać pracę trzeba umieć coś poza angielskim. Mnie to
    nie dziwi. Dziwi mnie postawa osoby która bez kierunkowego wykształcenia za to
    z niewielkim doświadczeniem w kierowaniu personelem w prowincjonalnych
    hotelikach ,które jak sama powiedziała "budują jak SZALONE" (sic! szalone co?
    hotele? czy ludzie? jak ludzie to chyba szaleni?) liczy, że te same warunki
    zastanie w kraju. Niestety hotelarstwo w Polsce nie rozwija się tak szybko,
    nie ma takiego zapotrzebowania na pracowników. To, że w Anglii jest lepiej
    jest oczywiste - mnie ta sytuacja absolutnie nie dziwi. Po przerwanych
    studiach na kierunku hodowla zwierząt nie ma co liczyć na super pracę od ręki.
    Trzeba się trochę dokształcić i wysilić. Do autora artykułu: okraszanie
    opowiastki biurokratycznymi problemami bohaterki, czy szarością polskich ulic
    i nieuprzejmością kierowców nic nie dało. Uczucie współczucia nie zostało
    wzbudzone;-)Przepraszam w imieniu polskiego społeczeństwa że na ulicach są
    sami biali i że nikt się nie uśmiecha;-( Widocznie inni tez nie mają pracy i
    im nie do śmiechu.
    Obserwuj wątek
      • Gość: amelia.3 Happy Easter Amelia IP: *.zone2.bethere.co.uk 07.04.10, 19:55
        www.blox.pl/html/8126465,262146.html
        • Gość: rafal żal.pl IP: 195.82.180.* 20.04.10, 11:19
          Cóż może rzeczywiście wymagania za wysokie...ale z drugiej strony
          przeraża mnie, że w Polsce żeby NORMALNIE żyć, to trzeba mieć
          ukończone studia (najlepiej dwa fakultety), 5 lat doświadczenia i 26
          lat, plus kursy, zaświadczenia, certyfikaty, referencje i inne
          badziewia? Przecież to jakaś paranoja!

          Co prawda na razie studiuję, ale był okres, że przeglądałem oferty
          pracy i szczerze powiedziawszy to skóra na tyłku cierpnie jak się
          czyta oferty dla młodych ludzi - telemarketer, przedstawiciel ofe,
          konsultantka AVON. Fakt faktem, że odnalazłem swoją niszę dzięki
          pewnym umiejętnościom zdobytym na własną rękę, ale naprawdę nie
          zazdroszczę ludziom, którzy jakoś się próbują odnaleźć, a nikt nie
          chce im dać szansy.
          • Gość: sija Re: żal.pl IP: *.spray.net.pl 20.04.10, 14:48
            Jeszcze jeden ciekawy przykład z Lublina. Niedawno wybuchła afera na UMCS,
            jednej z największych uczelni w tym mieście. Zwolniono z pracy wszystkie
            sprzątaczki, po to by zatrudnić je w prywanej firmie sprzątającej uniwersytet
            za jeszcze niższe wynagrodzenia. Myślicie, że zarabiały tam jakieś kokosy? A
            pielegniarki, nauczycielki i inne podobnie liczne grupy społeczne? Oczywiście,
            Polacy powszechnie uważają, że w tych zawodach wystarczy posłannictwo, misja i
            poświęcenie. Tylko jak wyżywić siebie i jakąś rodzinę? Czy ktoś uważa że to jest
            normalne???? W jakim kraju żyjemy, że takie dewaluowanie pracy społecznie
            potrzebnej jest tak powszechne? Ile jeszcze owych sprzataczek,
            nauczycielek,lekarek musi wyjechać, by ktoś się zastanowił, że w końcu zabraknie
            "frajerek" płacących haracz na podatki, ZUS i wykonujących owe "śmieciowe
            zawody"? Najlepiej, by ludzie chcieli pracować za darmo(staże, praktyki ,
            wolontariaty i inne formy wyzysku bez wynagrodzenia), przecież
            pracodawca-łaskawca robi nam uprzejmość pozwalając u siebie pracować! Jak się
            żyje w chorym kraju, jest się traktowanym jak podczłowiek to tą samą miarką
            mierzy się wszystkich dookoła...Trzeba wyjechać, żeby nabrać dystansu...i zacząć
            się szanować. Zobaczyć, w jakich warunkach żyją inni a co nam jako obywatelom
            oferuje ten "najweselszy z baraków".
            • Gość: Galinda Re: żal.pl IP: *.tosa.pl 20.04.10, 15:55
              bardzo ładnie napisane i taka jest ta nasza żeczywistość
            • Gość: Galinda Re: żal.pl IP: *.tosa.pl 20.04.10, 15:56
              bardzo ładnie napisane i taka jest ta nasza rzeczywistość,
              pardon za błęda
        • Gość: mamakaro Nasze polskie realia! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.10, 12:55
          No niestety, to nasze realia...tylko co sobie kobieta myślała jak wróciła po kilku latach nieobecności? Ja mieszkam w Polsce od urodzenia, pracuję już 15 lat, mam skończone studia wyższe, praktykę w wielu miejscach pracy w których nie zagrzałam miejsca, gdyż pracodawcy wolą rotacje - przyjmują na staże, grupy co pół roku bo im sie opłaca, a o umowie na stałe nie ma co już liczyć. Średnio co roku muszę szukać nowej pracy,mam niezłe CV i co? Nieprawdą jest to co piszecie o wykształceniu - nieczęsto ludzie nie mający zielonego pojęcia o konkretnej pracy, ze skończonym ogólniakiem lub zawodówką są prezesami, pracownikami biurowymi "z polecenia". Wiem, bo pracowałam w budżetówce i wiem jak to wszystko funkcjonuje. Nie mam też zadnych nadziei na poprawę, więc mogę tylko napisać tym co na wyspach - zostańcie tam!!!
          Nie wiem czy nie zasilę waszych szeregów w niedługim czasie.
          Jestem patriotką ale mam już dosyć użerania się w Polsce ze wszystkim - brakiem mieszkania, godziwej i w miarę stałej pracy, urzędnikami, brakiem miejsc w przedszkolach itp.
          To tyle w temacie.
      • Gość: azjak Happy Easter Amelia IP: 109.243.56.* 07.04.10, 19:56
        Ja również do autora: warto sprawdzić zanim się coś napisze. Tele2 działało w
        Polsce do czerwca 2008 roku.
        • Gość: :P Re: Happy Easter Amelia IP: 92.29.12.* 20.04.10, 23:13

          He, he, ale wpada.
          Zastanawiam się w jakim stopniu ten artykuł jest prawdziwy, a w jakim wymyślony.
      • Gość: Donald Tusk Happy Easter Amelia IP: *.centertel.pl 08.04.10, 19:34
        Mam pytanie do wszystkich którzy zastanawiają się nad powrotem do Polski -
        popierdoliło Was
        • ultra.kuku Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 15:25
          Gdzie to pytanie?;-)

          Brakuje mi Polski nie jako kraju, lecz jako miejsca, w ktorym wychowalem sie, w
          ktorym mieszka cala moja rodzina, przede wszystkim mama, z ktora widuje sie za
          rzadko. Za granica nigdy nie bedziemy u siebie. Pracuje sie po to, zeby zyc, nie
          odwrotnie, ale ludzie jakos o tym zapomnieli. Tak trudno zrozumiec? Jak to sie
          mowi - cudze chwalicie, swego nie znacie...
      • Gość: grzesiek Re: Happy Easter Amelia IP: *.croy.cable.virginmedia.com 09.04.10, 00:44
        Nie rozumiesz czy jakis glupi jestes? W Londynie jest kims. Wyksztalcenie srednie i ma prace. Tutaj sekretarka musi miec wyzsze wyksztalcenie ale ani me ani be po angielsku. Przeciez jako sekretarka ta kobieta moglaby byc 100 razy bardziej przydatna niz jakas pociotka.

        To jest temat troche tabu ale ludzie w PL chyba boja sie emigrantow.
        Wiesz... do wyjazdu naprawde trzeba miec jaja.
        • Gość: :) Re: Happy Easter Amelia IP: *.static.colo.as9105.com 09.04.10, 08:27
          mojkraj.blox.pl/html
        • Gość: a.pe Re: Happy Easter Amelia IP: 195.117.116.* 09.04.10, 09:58
          Nie wiem, czy ktokolwiek z przedmówców zna realia polskiej pracy na stanowisku
          sekretarki. Ja jestem na bieżąco, bo właśnie szukam pracy. Nazwa stanowiska:
          PRACOWNIK BIUROWY, zakres obowiązków: prowadzenie biura, odpowiedzialność za
          sprawy kadrowe, podstawy księgowości, nawiązywanie kontaktu z klientami i
          sprzedaż usług/produktów, znajomość dwóch języków obcych, w tym jednego w
          stopniu perfekcyjnym, wynagrodzenie 1200zł.

          Wymienione obowiązki to tylko część, o studiach nawet nie wspominam (najlepiej,
          żeby to była ekonomia lub coś w tym stylu)... Innymi słowy za 1200zł, szukają
          sobie osoby, która będzie pełnić funkcję sekretarki, kadrowej, księgowej i
          sprzedawcy... Fajnie, prawda?
          Ja akurat żałuję, że nie wyjechałam, bo tutaj jest tak cudownie, że pracując z
          mężem i zarabiając całkiem niezłe jak na Łódź pieniądze, stać nas na kawalerkę
          do remontu w kredycie na 30 lat. A nie, przepraszam... Teraz nas nie stać, bo
          mój były szef zwolnił mnie, gdy poszłam na operację do szpitala... Nieważne, że
          operacja była w piątek, a ja stawiłam się w poniedziałek w pracy... Przestałam
          być wygodna...
          • Gość: sija Re: Happy Easter Amelia IP: *.spray.net.pl 20.04.10, 10:26
            Popieram w całej rozciągłości. W Polsce pracodawca oszczędza na pracowniku jak
            może. Najczęściej na tzw. stanowiskach biurowych masz tak szeroki zakres
            niesprecyzowanych obowiązków, że z powodzeniem zastępujesz ekspres do kawy,
            kuriera, sprzątaczkę, psychoterapeutę i parę innych wymienionych powyżej.
            Ludzie sa tak zdeterminowani, że zabijają się za taką pracą i dają traktować jak
            niewolnicy, uważając że ci, którym się nie udało mają za małe DOŚWIADCZENIE,
            WYKSZTAŁCENie i podobne banialuki. Czują się znacznie lepiej deprecjonując tych,
            którzy niekoniecznie idą na taki niewolniczy układ, zamiast zastanowić się, co
            realnie na danym stanowisku powinni robić i ile za to zarabiać. Dokładnie tak
            samo traktowani są przez wielkie korporacje pracownicy w Indiach i Chinach, tyle
            ze tam po licencjacie ma się szansę znaleźć jakąś pracę, bez konieczności
            kończenia trzech fakultetów i perfekcyjnego władania trzema językami :)
            Pracownik dobrej korporacji amerykańskiej w Indiach po licencjacie zarabia 2
            tys. netto przy 3krotnie niższych kosztach życia! W Polsce taki człowiek pracy
            nie znajdzie bez dyplomu, który jest papierkiem nie potwierdzającym żadnych
            praktycznych umiejętności...Sami pozwalamy się wyzyskiwać, sami określamy
            standardy tego, jak ktoś nas traktuje. Bezczelnego HRowca trzeba potraktować
            odpowiednio-jesli już na wstępie traktują nas jak bydło to nic w takiej pracy po
            nas. I tyle.
          • ultra.kuku Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 15:30
            Wybacz, ale nie tylko w Polsce tak jest. Czy Wy uwazacie, ze jako Polacy
            znajdziecie za granica praca, spelaniajaca Wasze oczekiwania glownie finansowe?
            LUDZIE, LITOSCI! Wam sie we lbach poprzewracalo! Po studiach za granica, stazem,
            ze znajomoscia przynajmniej 3 jezykow obcych, doswiadczeniem bynajmniej nie z
            Polski, itd. macie jakas szanse na znalezienie dobrej pracy za granica. Dobrej
            wedlug moich kryteriow, tzn. nie takiej, ktora musi tylko i wylacznie przyniesc
            wiecej kasy niz w Polsce (po przeliczeniu). Jak sie bedzie sprzatac 10 godzinn
            dziennie, tez sie forse zarobi, ale praca niekoniecznie dobra.
            Nie wiem, w Anglii moze biora wszystkich, ja znam realia niemieckie.
            • kretynofil Och, biedna glupoto... 20.04.10, 16:44
              > Czy Wy uwazacie, ze jako Polacy znajdziecie za granica praca,
              spelaniajaca Wasze oczekiwania glownie finansowe?

              Jesli za "oczekiwania glownie finansowe" rozumiesz nieliczenie do
              pierwszego - to tak, wiekszosc ludzi bedzie zachwycona wyjezdzajac z
              Polski.

              Oczywiscie - jesli w Polsce zarabia sie dobrze to ta roznica nie jest
              jakas kolosalna, ale dla kogos komu co roku brakowalo na buty dla
              dzieci brak takich zmartwien to znacznie wieksza roznica niz jakosc
              kawioru w polskim / angielskim sklepie.

              To zreszta nie wszystko - ja za granica siedze nie dlatego ze w
              Polsce zle zarabialem, bo zarabialem dobrze. Siedze tu glownie
              dlatego ze na ulicy nie spotykam na kazdym kroku chorych z zawisci i
              nienawisci ludzi.

              I oczywiscie, Tobie sie wydaje ze taka nie jestes. Poczekaj az na
              ulicy spotkasz kogos biedniejszego - bedziesz nim automatycznie
              gardzic - lub sporo bogatszego - uznasz go za zlodzieja ktory mial
              latwiej.

              Sorry, ale wole zyc w kraju w ktorym nikt mi do portfela nie zaglada,
              ludzie sie do siebie usmiechaja i sa zyczliwi. Moze dla niektorych to
              nie do przyjecia, bo dla nich liczy sie tylko rywalizacja w "srednich
              krajowych" - ale mnie to jakos nie kreci...
              • cmoknij-mnie-w-pompe Re: Och, biedna glupoto... 22.04.10, 08:27
                kretynofil napisał:

                > > Czy Wy uwazacie, ze jako Polacy znajdziecie za granica praca,
                > spelaniajaca Wasze oczekiwania glownie finansowe?
                >
                > Jesli za "oczekiwania glownie finansowe" rozumiesz nieliczenie do
                > pierwszego - to tak, wiekszosc ludzi bedzie zachwycona wyjezdzajac
                z
                > Polski.
                >
                > Oczywiscie - jesli w Polsce zarabia sie dobrze to ta roznica nie
                jest
                > jakas kolosalna, ale dla kogos komu co roku brakowalo na buty dla
                > dzieci brak takich zmartwien to znacznie wieksza roznica niz
                jakosc
                > kawioru w polskim / angielskim sklepie.
                >
                > To zreszta nie wszystko - ja za granica siedze nie dlatego ze w
                > Polsce zle zarabialem, bo zarabialem dobrze. Siedze tu glownie
                > dlatego ze na ulicy nie spotykam na kazdym kroku chorych z zawisci
                i
                > nienawisci ludzi.

                Ale ty dokladnie taki jestes :-)


                > I oczywiscie, Tobie sie wydaje ze taka nie jestes. Poczekaj az na
                > ulicy spotkasz kogos biedniejszego - bedziesz nim automatycznie
                > gardzic - lub sporo bogatszego - uznasz go za zlodzieja ktory mial
                > latwiej.
                >
                > Sorry, ale wole zyc w kraju w ktorym nikt mi do portfela nie
                zaglada,
                > ludzie sie do siebie usmiechaja i sa zyczliwi. Moze dla niektorych
                to
                > nie do przyjecia, bo dla nich liczy sie tylko rywalizacja
                w "srednich
                > krajowych" - ale mnie to jakos nie kreci...
                >
                • drniehabil Re: Och, biedna glupoto... 22.04.10, 12:30
                  ;)
            • Gość: thom Re: Happy Easter Amelia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.04.10, 17:54
              Chyba znamy inne realia niemieckie. Ja nie znam niemieckiego (chociaż po
              pół roku tutaj zaczynam mówić gwarą bawarską) tylko angielski. Mimo tego
              jako kontraktor jestem w stanie zarobić dużo dużo więcej niż przeciętny
              Niemiec.
      • Gość: eh Re: Happy Easter Amelia IP: *.range217-44.btcentralplus.com 20.04.10, 09:47
        zenujaca jest twoja wypowiedz.po latach ciezkiej pracy ktos zostal doceniony w
        obcym kompletnie kraju i pial sie bez wiekszych problemow po szczeblach badz co
        badz kariery w hotelarstwie.prawdopodobnie nie majac pojecia o zawodzie nauczyla
        sie i jezyka i wykonywanych obowiazkow wystarczajaco dobrze zeby ktos jej dal
        posade managera.ja tylko widze ze polacy w polsce maja heads up theirs arses.nie
        warto nawet wiecej pisac bo i tak nic nie zrozumiesz.
        • Gość: eh Re: Happy Easter Amelia IP: *.range217-44.btcentralplus.com 20.04.10, 09:52
          heads up their arses.korekta.bo zaraz jakis swietnie wyksztalcony magister
          anglistyki bedzie mi wytykal bledy swoim kalekim polisz inglisz.nie umiecie i
          nie umieliscie docenic swoich wlasnych ludzi.a teraz mlodzi maja was w dupie i
          wkrotce zobaczycie jak na tym wyjdziecie.P.S. przelewy z zagranicy spadaja
          lawinowo.ciekawe czemu.
        • ultra.kuku Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 15:38
          Dokladnie.
          Polacy uwielniaja narzekac i chcieliby zarabiac krocie najchetniej bez wysilku.
          Za same dyplomy chcieliby od razu dostawac tysiace.
          Polskie uczelnie sa fabrykami bezrobotnych. Dzis kazdy duren ma mgr, coraz
          czesciej i dr zrobionego zaocznie;-), ale ta niby wiedza wyniesiona z pseudo
          studiow ma sie nijak do oczekiwan rynku pracy.
          • kretynofil Krocie bez wysilku, kretynko? 20.04.10, 16:48
            > Za same dyplomy chcieliby od razu dostawac tysiace.

            Tak, ku*wa, i maja racje. Skoro za zywnosc placimy tyle co w
            Niemczech, skoro mieszkania tu sa drozsze niz tam - to czemu tutaj
            raptem kilka procent obywateli zarabia tyle ile tam dostaje
            bezrobotny?!

            Nie rozumiesz, osla lako, ze korona Ci z glowy nie spadnie jak ktos
            gorzej od Ciebie wyksztalcony zarobi niewiele mniej od Ciebie?!

            Nie, tego w PL dalej nie rozumiecie. Dla Was liczy sie tylko
            porownanie w dol - ile razy wiecej zarabiam od swojej sprzataczki.

            Zalosny jest ten kraj i zalosni sa ludzie ktorzy sami na co dzien
            gotuja sobie ten los...

            A za pare lat bedzie zdziwienie jak sie okaze nie ZUSu utrzymywac to
            juz nie ma komu bo caly wyz demograficzny w pizdu pojechal bo mial
            dosyc tej calej parszywej nienawisci, wyceniania, gnojenia...
            • drniehabil Re: Krocie bez wysilku, kretynko? 20.04.10, 18:10
              Ja nie chce za dyplomy, ja chce za moja prace, za me doswiadczenie i za to, co
              potrafie zrobic...
              Co potrafia zas zrobic politycy? Nic dobrego, a ile od nas pieniedzy poprzez
              podatki wyciagaja!
      • Gość: w Guzik prawda. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.10, 09:51
        Po prostu trzeba mieć trochę oleju w głowie i chęci do pracy. Nie
        trzeba mieć znajomości.
      • Gość: olej w glowie Re: Happy Easter Amelia IP: *.b-ras2.cld.dublin.eircom.net 20.04.10, 10:09
        A po jaka chol sie ksztalcic w Polsce zeby byle brudas i duren
        zaproponowal ci prace za 1200 pln zasilku socjalnego? To nie ma
        zadnego sensu, myslacy i pracowici juz dawno wyjechali, reszte
        wczesniej czy pozniej czeka emigracja. Wrocili mlodzi i naiwni
        sciagnieci przez rodziny z zamiarem splacania kredytu na mieszkanie
        przez nastepne 35 lat, powodzenia przy splacie i zycze duzo zdrowia i
        zero recesji przy ktorej niewyplacalnosc przez conajmniej 5 lat to
        chleb powszedni.
        • terion Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 10:27
          > A po jaka chol sie ksztalcic w Polsce zeby byle brudas i duren
          zaproponowal ci prace za 1200 pln zasilku socjalnego?

          To zostań brudasem i proponuj pracę innym. Za 10000 na rękę.
        • ultra.kuku Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 15:39
          Taaa, myslacy i pracowici wyjechali po to, zeby zarobic fortune zmieniajac
          pieluchy niemieckim dziadkom...
          • drniehabil Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 15:45
            Ja wyjechalem, ale nie po to, aby zmieniac pieluchy b. SSmanom.
            Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
            Aleja Solidarności 77
            00 - 090 Warszawa
            Telefon (+ 48 22) 55 17 700
            Fax. (+ 48 22) 827 64 53
            rzecznik@rpo.gov.pl

            Szanowni Państwo,

            Zażalenie w sprawie naruszenia mych praw obywatelskich oraz mej godności
            osobistej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Pana Janusza Kochanowskiego oraz
            jego Głównego Specjalistę, Pana Krzysztofa Jabłońskiego, a dotyczące zawieszenia
            postępowania w mojej sprawie przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów
            (BCK-I-O-332/08/09)
            Sygnatura RPO: RPO-573874-I/07KJ

            Jeszcze raz występuję w sprawie braku jakiekolwiek pomocy ze strony RPO w
            sprawie uznania w Polsce mych australijskich kwalifikacji (PhD z Monash
            University). Uważam, iż uznanie tych kwalifikacji leży nie tylko w moim
            interesie, ale także, oraz przede wszystkim, w interesie Polski. Nie rozumiem
            wiec, czemu RPO uznaje wykrętne i kłamliwe tłumaczenia UW i CK, a nie stanie,
            jako Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, po stronie obywatela, pokrzywdzonego
            przez państwowe urzędy. Szczególnie oburzyła mnie treść pisma otrzymanego z
            Biura RPO, a datowana 24 marca 2009, gdzie poinformowano mnie, że moje kolejne
            listy w tej sprawie pozostaną bez odpowiedzi. Jest to ewidentne lekceważenie i
            poniżenie obywatela, a więc domagam się dochodzenia w tej sprawie i ukarania
            winnych oraz stosownego odszkodowania od RPO.

            Poza tym, w dniu dzisiejszym, poinformowano mnie telefonicznie, iż od decyzji
            RPO nie przysługuje mi odwołanie, w tym do sądu. Rozumiem, że w demokracji
            parlamentarnej, za jaką uważana jest RP, każdemu obywatelowi przysługuje
            odwołanie od każdej decyzji urzędu, a to w ramach trójpodziału władzy na:
            ustawodawczą (Sejm), wykonawczą (rząd i urzędy państwowe) oraz sądowniczą
            (niezawisłe sądy). RPO nie jest ponad prawem, a więc od decyzji RPO powinno mi
            przysługiwać, w demokratycznym państwie prawa, odwołanie do niezawisłego sądu, o
            czym RPO powinien mnie poinformować, a czego nie uczynił, lekceważąc sobie prawo
            I dobre obyczaje oraz demonstrując tym samym swą pogardę dla mnie, za co
            powinien być stosownie ukarany, i za co należy mi się stosowne odszkodowanie..

            Informuje także RPO, iż ponieważ decyzja w sprawie nostryfikacji mego
            australijskiego PhD została podjęta przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i
            Tytułów (CKdSSiT, w skrócie CK) długo po ustawowym terminie (Rozporządzenie
            Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 czerwca 2005 r wyraźnie mówi w
            Art. 15, iż Centralna Komisja rozpatruje wniosek, o którym mowa w ust. 3, czyli
            wniosek o zatwierdzenie nostryfikacji, w terminie czterech miesięcy od dnia jego
            doręczenia) i z naruszeniem zarówno litery, jak i ducha prawa, to występuje o
            jej uchylenie i o ponowne rozważenie przez CK mego odwołania od decyzji
            Uniwersytetu Warszawskiego (UW). Oto raz jeszcze moje uzasadnienie:

            I. Wszelakie decyzje w w/w sprawie były podejmowane zarówno przez UW jak tez i
            CK zakulisowo, bez mej obecności, obrażając tym samym zasadę „audi alteram
            partem”. Jak dotychczas CK nie potrafiła się ustosunkować do tego zarzutu,
            najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże Komisji nie rozumie znaczenia słów
            „audi alteram partem”.

            II. Na dodatek instytucje, podejmujące owe decyzje, (Rada Wydziału na UW i CK),
            składają się głównie z profesorów polskich wyższych państwowych uczelni, dla
            których jestem konkurencją, jako posiadacz PhD z Monash University, a więc
            obrażono też zasadę „nemo judex in causa sua”. Jak dotychczas CK nie potrafiła
            się ustosunkować do tego zarzutu, najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże
            Komisji nie rozumie znaczenia słów „nemo judex in causa sua”. Ponadto CK nie
            powinna być arbitrem w tej sprawie, ponieważ jej skład reprezentuje interesy
            określonego środowiska, które to interesy nie pozwalają CK na bycie bezstronnym,
            a więc uczciwym arbitrem w mojej sprawie.

            III. Przypominam raz jeszcze, iż CK miała wyraźny obowiązek wydać swą decyzje w
            ciągu czterech (a nie sześciu, jak to mylnie twierdzi CK) miesięcy od dnia
            doręczenia mego odwołania. Ponieważ ja złożyłem moje odwołanie od decyzji UW do
            CK dnia 14 maja 2008, a Komisja odpowiedziała mi dopiero listem z dnia 5 lutego
            2009 roku, czyli z prawie pięciomiesięcznym opóźnieniem, na dodatek domagając
            się mej odpowiedzi w ciągu siedmiu dni, to Komisja wyraźnie postąpiła
            bezprawnie, a więc jej decyzja z dnia 26 stycznia b.r. jest nieważna. Jeszcze
            raz przypominam więc, iż me odwołanie wysłałem do CK dnia 14 maja 2008 listem
            poleconym nr 121028849 z Poczty Głównej w Warszawie, to jest z miejsca leżącego
            kilkaset metrów od siedziby Centralnej Komisji. Uważam więc, iż CKdSSiT powinna,
            zgodnie z prawem, rozpatrzyć me odwołanie w terminie czterech miesięcy od dnia
            jego doręczenia, czyli najpóźniej do końca 14 września b.r.

            IV. Przypominam tu także, i to po raz kolejny, iż nie po raz pierwszy w moim
            przypadku zostały naruszone przepisy prawa, jako iż:
            - §4.3 Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 24 lutego 2006 r. w
            sprawie nostryfikacji dyplomów ukończenia studiów wyższych uzyskanych za granicą
            (Dz. U. z dnia 3 marca 2006 r.) głosi iż „Postępowanie nostryfikacyjne zostaje
            zakończone w terminie trzech miesięcy od dnia przedstawienia przez kandydata
            wszystkich niezbędnych dokumentów” oraz
            - obowiązujące w Polsce, z racji jej członkostwa w UE, Zalecenia w Sprawie
            Kryteriów i procedur Oceny Wykształcenia Uzyskanego za Granicą a przyjęte przez
            Komitet Konwencji Lizbońskiej na jego drugim spotkaniu w Rydze w dniu 6 czerwca
            2001, a które wyraźnie głoszą, iż „…wnioski (o nostryfikację – LK) należy
            rozpatrywać w możliwie najkrótszym terminie, a czas ich rozpatrywania nie
            powinien przekraczać czterech miesięcy”.
            lech.keller@gmail.com
            (cdn)
            • drniehabil Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 15:46
              (C.d.)
              Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 czerwca 2005 r. w
              sprawie nostryfikacji stopni naukowych i stopni w zakresie sztuki uzyskanych za
              granicą (Dz. U. z dnia 14 czerwca 2005 r.) stanowi zaś iż:
              § 4. 1. Postępowanie nostryfikacyjne kończy się uchwałami rady w sprawie:
              1) uznania stopnia naukowego lub stopnia w zakresie sztuki uzyskanego za granicą
              za równorzędny z odpowiednim polskim stopniem naukowym lub stopniem w zakresie
              sztuki;
              2) odmowy uznania stopnia naukowego lub stopnia w zakresie sztuki uzyskanego za
              granicą.
              § 5. 1. Kandydat może odwołać się od uchwały, o której mowa w § 4 ust. 1, do
              Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów.
              2. Przy składaniu i rozpatrywaniu odwołania, o którym mowa w ust. 1, stosuje się
              przepisy o składaniu i rozpatrywaniu odwołań od uchwał kończących czynności
              przewodu doktorskiego I habilitacyjnego.

              Zaś Ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz
              o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. Nr 65, poz. 595 ze zm. Dz. U. z
              2005 r. nr 164, poz. 1365) stanowi iż:
              Art. 15.
              3. W przypadku niezatwierdzenia uchwały o nadaniu stopnia doktora rada jednostki
              organizacyjnej lub osoba ubiegająca się o nadanie tego stopnia może, w terminie
              trzech miesięcy od dnia doręczenia jej rozstrzygnięcia, wystąpić do Centralnej
              Komisji z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy.
              4. Centralna Komisja rozpatruje wniosek, o którym mowa w ust. 3, w terminie
              czterech miesięcy od dnia jego doręczenia.

              V. Tak więc już kilka miesięcy temu minął czas na rozpatrzenie mego odwołania do
              Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. CK mogła zawiesić swe postępowanie
              w mej sprawie tylko w ciągu owych ustawowych miesięcy, a nie długo po upływie
              tego terminu. Jest to więc kolejne a wyraźne naruszenie mych praw przez CK,
              która tym samym daje dowody na to, iż jako ciało naruszające i lekceważące
              prawo, powinna być natychmiast rozwiązana, a jej członkowie pozbawieni swych
              tytułów naukowych. Proszę więc CK o dokonanie samorozwiązania, jako iż jest
              jedyna rzecz, którą członkowie owej Komisji mogą uczynić, jeśli są osobami z
              honorem.

              VI. Przypominam także raz jeszcze, iż nostryfikacja mego australijskiego PhD
              leży niewątpliwie w interesie społecznym oraz państwowym, i że jest jak
              najbardziej zgodna z prawem polskim i unijnym. Nie rozumiem więc, czemu rzuca mi
              się wciąż kłody pod nogi i utrudnia ową nostryfikację i traktuje jako
              uciążliwego petenta (p. np. chamskie wręcz traktowanie mnie na Uniwersytecie
              Warszawskim). Proszę się więc nie dziwić, jeśli widzę tu partykularny interes
              obecnej belwederskiej profesury, wciąż pochodzącej w dużej części z PRLu, bądź
              też ukształtowanej przez PRLowskich profesorów, którzy wręcz wrogo odnoszą się
              do naukowców ukształtowanych na Zachodzie. Niemniej taka postawa polskich elit
              naukowych jest wysoce szkodliwa nie tylko dla Polskiej Nauki, ale także i dla
              Państwa i Narodu Polskiego, stąd powinna być zwalczana, a nie de facto popierana
              przez władze Uniwersytetu Warszawskiego, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
              oraz przez (last but not least). Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów i
              Rzecznika Praw Obywatelskich.

              VI. W związku z tym składam raz jeszcze oficjalne odwołanie od decyzji CK z dnia
              26 stycznia 2009 roku w sprawie zawieszenia postępowania, jako iż podjęta ona
              została z naruszeniem prawa, w tym poza obowiązującym CK czteromiesięcznym
              terminem, oraz bez uwzględnienia możliwości wypożyczenia kopii mej rozprawy na
              stopień doktora filozofii (PhD) z Biblioteki Monash University w Melbourne,
              bezpośrednio przez Komisję albo poprzez UW, o czym informowałem wielokrotnie
              zarówno UW jak i Centralną Komisję.

              VII. Podkreślam też raz jeszcze, iż złożyłem kopię mej rozprawy na stopień PhD
              na UW, I że nie moją winą jest, iż UW odesłał ją przedwcześnie. Nieznajomość
              prawa nie upoważnia bowiem do jego nieprzestrzegania - ignorantia iuris nocet,
              co polecam także uwadze CK. A że nigdzie w wymienionych ustawach nie ma o tym,
              iż mam obowiązek składać ową kopię mej rozprawy po raz wtóry, to teraz UW ma
              wyraźny obowiązek dostarczyć CK ową kopię, na przykład poprzez wypożyczenie jej
              z Biblioteki Monash University (Monash University Library, Box 4, Monash
              University, VIC, 3800, Australia, tel. +61 3 9905 5054, email
              docdel@lib.monash.edu.au).

              VIII. Jeśli zaś CK twierdzi, iż przyjęła moje odwołanie z naruszeniem odnośnych
              przepisów, to proszę o odesłanie do mnie moich dokumentów będących w posiadaniu
              CK i o poinformowanie mnie o trybie złożenia odwołania od tejże decyzji CK.

              IX. Uważam także, iż ponieważ CK z racji swego składu osobowego oraz bycia
              wyraźnym przeżytkiem z czasów PRLu, to nie może ona być uczciwym, to jest
              bezstronnym arbitrem w mojej sprawie, stąd też ma wyraźna i całkowicie
              uzasadniona niechęć do jakiejkolwiek współpracy z CK. Po prostu CK reprezentuje
              interesy polskiej profesury, wykształconej i ukształtowanej albo w PRLu, albo
              przez profesorów ukształtowanych w tymże PRLu, a więc robi wszystko, aby nie
              dopuścić do polskiej nauki osób takich jak ja, to jest wykształconych na
              czołowych zachodnich uniwersytetach (w moim przypadku są to The University of
              Melbourne oraz Monash University). A działając tak, CK sabotuje wręcz nie tylko
              polska naukę, ale także i polską (a więc i unijną) gospodarkę, postępując tym
              samym wyraźnie wbrew polskiej i unijnej racji stanu.
              lech.keller@gmail.com
      • synprl Po co wracać do neoliberalnego szamba? 20.04.10, 10:32
        Żeby tyrać za 1100 zł na skurwysyna złodzieja? Albo żeby zdychać z głodu? W latach 80-tych perspektywy były lepsze niż obecnie. Ja sobie w obecnym systemie radzę nieźle, żyję w nim już długo, ale współczuję tym, co mają dzisiaj 20 lat i niezamożnych rodziców.
        • bnch Re: Po co wracać do neoliberalnego szamba? 20.04.10, 12:26
          Jeśli nie chcesz "tyrać dla złodzieja", to mam radę - wypierdalaj z kraju, ewentualnie załóż działalność gospodarczą. W latach 80. perspektywy były o tyle niezłe, że PRL właśnie zdychał na oczach wszystkich. Jeśli uważasz, że sytuacja w Polsce w latach 80. była lepsza od obecnej, to jesteś po prostu ograniczony intelektualnie. Moja siostra np. ma mniej więcej 20 lat i niezbyt zamożnych rodziców i radzi sobie świetnie. Jak ktoś jest dupkiem, to zwala wszystko na cały świat. To najwygodniejsze wytłumaczenie - system mnie zniszczył.
          • Gość: Kagan Re: Po co wracać do neoliberalnego szamba? IP: 193.136.157.* 20.04.10, 13:49
            PRL rajem nie byla, sczegolnie w latach 1980tych, ale i tak byla krajem 100 razy
            lepszym dla przecietnego Polaka czy Polki niz obecna RP... :(
            Jelsi jest w Polsce tak dobrze, ja to piszesz, to czemu nie ma dla mnie pracy w
            Polsce, a jest ona na, podobno pograzonym w
            kryzysie, zachodzie Europy?
            Mam PhD (doktorat) z politoligii i MA (Masters) z ekonomii z najlepszych
            australijskich uniwerytetow plus lata praktyki w finansach (m. in. w Barclays
            Bank i Eagle Star) i ICT w takich firmach jak np. Compaq czy Anglo American,
            oraz takze powazny staz akademicki, w wiekszossci w anglojezycznych, wysoko
            rozwinietych panstwach takich jak np. Australia. I co? I nic. Cudow w Polsce nie
            ma, i nie ma tez w niej dla mnie pracy. Wiec te bajki o rzekomym niskim i
            spadajacym bezrobociu w Polsce, to mozecie opowiadac swojej cioci na jej
            imieninach, a nie mnie.
            lech.keller@gmail.com
            • Gość: xyz Jak mamy to rozumieć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 13:58
              Że facet z doktoratem nie potrafi zorganizować przedsięwzięcia, żeby
              ci bez doktoratów mogli znaleźć pracę? To kto ma to organizować?
              Goście po zawodówce?
              • drniehabil Re: Jak mamy to rozumieć? 20.04.10, 14:14
                Facet z doktoratem doskonale wie, ze bez kapitalu nie ma sensu zakladac firmy,
                szczegolnie w okresie kryzysu...
                I niestety, Polska zbyt dlugo rzadzil facet po zawodowce (i to marnej), wiec
                teraz zbieramy efekty jego (nie)rzadow...
              • drniehabil Re: Jak mamy to rozumieć? 20.04.10, 14:18
                I zauwaz, czemu sie mam szarpac z polska biurokracja, ktora nie chce uznac
                mego australijskiego doktoratu, skoro mam prace na zachodzie Europy?

                Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
                Aleja Solidarności 77
                00 - 090 Warszawa
                Telefon (+ 48 22) 55 17 700
                Fax. (+ 48 22) 827 64 53
                rzecznik@rpo.gov.pl

                Szanowni Państwo,

                Zażalenie w sprawie naruszenia mych praw obywatelskich oraz mej godności
                osobistej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Pana Janusza Kochanowskiego oraz
                jego Głównego Specjalistę, Pana Krzysztofa Jabłońskiego, a dotyczące zawieszenia
                postępowania w mojej sprawie przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów
                (BCK-I-O-332/08/09)
                Sygnatura RPO: RPO-573874-I/07KJ

                Jeszcze raz występuję w sprawie braku jakiekolwiek pomocy ze strony RPO w
                sprawie uznania w Polsce mych australijskich kwalifikacji (PhD z Monash
                University). Uważam, iż uznanie tych kwalifikacji leży nie tylko w moim
                interesie, ale także, oraz przede wszystkim, w interesie Polski. Nie rozumiem
                wiec, czemu RPO uznaje wykrętne i kłamliwe tłumaczenia UW i CK, a nie stanie,
                jako Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, po stronie obywatela, pokrzywdzonego
                przez państwowe urzędy. Szczególnie oburzyła mnie treść pisma otrzymanego z
                Biura RPO, a datowana 24 marca 2009, gdzie poinformowano mnie, że moje kolejne
                listy w tej sprawie pozostaną bez odpowiedzi. Jest to ewidentne lekceważenie i
                poniżenie obywatela, a więc domagam się dochodzenia w tej sprawie i ukarania
                winnych oraz stosownego odszkodowania od RPO.

                Poza tym, w dniu dzisiejszym, poinformowano mnie telefonicznie, iż od decyzji
                RPO nie przysługuje mi odwołanie, w tym do sądu. Rozumiem, że w demokracji
                parlamentarnej, za jaką uważana jest RP, każdemu obywatelowi przysługuje
                odwołanie od każdej decyzji urzędu, a to w ramach trójpodziału władzy na:
                ustawodawczą (Sejm), wykonawczą (rząd i urzędy państwowe) oraz sądowniczą
                (niezawisłe sądy). RPO nie jest ponad prawem, a więc od decyzji RPO powinno mi
                przysługiwać, w demokratycznym państwie prawa, odwołanie do niezawisłego sądu, o
                czym RPO powinien mnie poinformować, a czego nie uczynił, lekceważąc sobie prawo
                I dobre obyczaje oraz demonstrując tym samym swą pogardę dla mnie, za co
                powinien być stosownie ukarany, i za co należy mi się stosowne odszkodowanie..

                Informuje także RPO, iż ponieważ decyzja w sprawie nostryfikacji mego
                australijskiego PhD została podjęta przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i
                Tytułów (CKdSSiT, w skrócie CK) długo po ustawowym terminie (Rozporządzenie
                Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 czerwca 2005 r wyraźnie mówi w
                Art. 15, iż Centralna Komisja rozpatruje wniosek, o którym mowa w ust. 3, czyli
                wniosek o zatwierdzenie nostryfikacji, w terminie czterech miesięcy od dnia jego
                doręczenia) i z naruszeniem zarówno litery, jak i ducha prawa, to występuje o
                jej uchylenie i o ponowne rozważenie przez CK mego odwołania od decyzji
                Uniwersytetu Warszawskiego (UW). Oto raz jeszcze moje uzasadnienie:

                I. Wszelakie decyzje w w/w sprawie były podejmowane zarówno przez UW jak tez i
                CK zakulisowo, bez mej obecności, obrażając tym samym zasadę „audi alteram
                partem”. Jak dotychczas CK nie potrafiła się ustosunkować do tego zarzutu,
                najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże Komisji nie rozumie znaczenia słów
                „audi alteram partem”.

                II. Na dodatek instytucje, podejmujące owe decyzje, (Rada Wydziału na UW i CK),
                składają się głównie z profesorów polskich wyższych państwowych uczelni, dla
                których jestem konkurencją, jako posiadacz PhD z Monash University, a więc
                obrażono też zasadę „nemo judex in causa sua”. Jak dotychczas CK nie potrafiła
                się ustosunkować do tego zarzutu, najprawdopodobniej ponieważ nikt w tejże
                Komisji nie rozumie znaczenia słów „nemo judex in causa sua”. Ponadto CK nie
                powinna być arbitrem w tej sprawie, ponieważ jej skład reprezentuje interesy
                określonego środowiska, które to interesy nie pozwalają CK na bycie bezstronnym,
                a więc uczciwym arbitrem w mojej sprawie.

                III. Przypominam raz jeszcze, iż CK miała wyraźny obowiązek wydać swą decyzje w
                ciągu czterech (a nie sześciu, jak to mylnie twierdzi CK) miesięcy od dnia
                doręczenia mego odwołania. Ponieważ ja złożyłem moje odwołanie od decyzji UW do
                CK dnia 14 maja 2008, a Komisja odpowiedziała mi dopiero listem z dnia 5 lutego
                2009 roku, czyli z prawie pięciomiesięcznym opóźnieniem, na dodatek domagając
                się mej odpowiedzi w ciągu siedmiu dni, to Komisja wyraźnie postąpiła
                bezprawnie, a więc jej decyzja z dnia 26 stycznia b.r. jest nieważna. Jeszcze
                raz przypominam więc, iż me odwołanie wysłałem do CK dnia 14 maja 2008 listem
                poleconym nr 121028849 z Poczty Głównej w Warszawie, to jest z miejsca leżącego
                kilkaset metrów od siedziby Centralnej Komisji. Uważam więc, iż CKdSSiT powinna,
                zgodnie z prawem, rozpatrzyć me odwołanie w terminie czterech miesięcy od dnia
                jego doręczenia, czyli najpóźniej do końca 14 września b.r.

                IV. Przypominam tu także, i to po raz kolejny, iż nie po raz pierwszy w moim
                przypadku zostały naruszone przepisy prawa, jako iż:
                - §4.3 Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z dnia 24 lutego 2006 r. w
                sprawie nostryfikacji dyplomów ukończenia studiów wyższych uzyskanych za granicą
                (Dz. U. z dnia 3 marca 2006 r.) głosi iż „Postępowanie nostryfikacyjne zostaje
                zakończone w terminie trzech miesięcy od dnia przedstawienia przez kandydata
                wszystkich niezbędnych dokumentów” oraz
                - obowiązujące w Polsce, z racji jej członkostwa w UE, Zalecenia w Sprawie
                Kryteriów i procedur Oceny Wykształcenia Uzyskanego za Granicą a przyjęte przez
                Komitet Konwencji Lizbońskiej na jego drugim spotkaniu w Rydze w dniu 6 czerwca
                2001, a które wyraźnie głoszą, iż „…wnioski (o nostryfikację – LK) należy
                rozpatrywać w możliwie najkrótszym terminie, a czas ich rozpatrywania nie
                powinien przekraczać czterech miesięcy”.

                Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 czerwca 2005 r. w
                sprawie nostryfikacji stopni naukowych i stopni w zakresie sztuki uzyskanych za
                granicą (Dz. U. z dnia 14 czerwca 2005 r.) stanowi zaś iż:
                § 4. 1. Postępowanie nostryfikacyjne kończy się uchwałami rady w sprawie:
                1) uznania stopnia naukowego lub stopnia w zakresie sztuki uzyskanego za granicą
                za równorzędny z odpowiednim polskim stopniem naukowym lub stopniem w zakresie
                sztuki;
                2) odmowy uznania stopnia naukowego lub stopnia w zakresie sztuki uzyskanego za
                granicą.
                § 5. 1. Kandydat może odwołać się od uchwały, o której mowa w § 4 ust. 1, do
                Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów.
                2. Przy składaniu i rozpatrywaniu odwołania, o którym mowa w ust. 1, stosuje się
                przepisy o składaniu i rozpatrywaniu odwołań od uchwał kończących czynności
                przewodu doktorskiego I habilitacyjnego.

                Zaś Ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz
                o stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. Nr 65, poz. 595 ze zm. Dz. U. z
                2005 r. nr 164, poz. 1365) stanowi iż:
                Art. 15.
                3. W przypadku niezatwierdzenia uchwały o nadaniu stopnia doktora rada jednostki
                organizacyjnej lub osoba ubiegająca się o nadanie tego stopnia może, w terminie
                trzech miesięcy od dnia doręczenia jej rozstrzygnięcia, wystąpić do Centralnej
                Komisji z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy.
                4. Centralna Komisja rozpatruje wniosek, o którym mowa w ust. 3, w terminie
                czterech miesięcy od dnia jego doręczenia.

                V. Tak więc już kilka miesięcy temu minął czas na rozpatrzenie mego odwołania do
                Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. CK mogła zawiesić swe postępowanie
                w mej sprawie tylko w ciągu owych ustawowych miesięcy, a nie długo po upływie
                tego terminu. Jest to więc kolejne a wyraźne naruszenie mych praw przez CK,
                która tym samym daje dowody na to, iż jako ciało naruszające i lekceważące
                prawo, powinna być natychmiast rozwiązana, a jej członkowie pozbawieni swych
                tytułów naukowych. Proszę więc CK o dokonanie samorozwiązania, jako i
                • drniehabil Re: Jak mamy to rozumieć? C.d. 20.04.10, 14:19
                  VI. W związku z tym składam raz jeszcze oficjalne odwołanie od decyzji CK z dnia
                  26 stycznia 2009 roku w sprawie zawieszenia postępowania, jako iż podjęta ona
                  została z naruszeniem prawa, w tym poza obowiązującym CK czteromiesięcznym
                  terminem, oraz bez uwzględnienia możliwości wypożyczenia kopii mej rozprawy na
                  stopień doktora filozofii (PhD) z Biblioteki Monash University w Melbourne,
                  bezpośrednio przez Komisję albo poprzez UW, o czym informowałem wielokrotnie
                  zarówno UW jak i Centralną Komisję.

                  VII. Podkreślam też raz jeszcze, iż złożyłem kopię mej rozprawy na stopień PhD
                  na UW, I że nie moją winą jest, iż UW odesłał ją przedwcześnie. Nieznajomość
                  prawa nie upoważnia bowiem do jego nieprzestrzegania - ignorantia iuris nocet,
                  co polecam także uwadze CK. A że nigdzie w wymienionych ustawach nie ma o tym,
                  iż mam obowiązek składać ową kopię mej rozprawy po raz wtóry, to teraz UW ma
                  wyraźny obowiązek dostarczyć CK ową kopię, na przykład poprzez wypożyczenie jej
                  z Biblioteki Monash University (Monash University Library, Box 4, Monash
                  University, VIC, 3800, Australia, tel. +61 3 9905 5054, email
                  docdel@lib.monash.edu.au).

                  VIII. Jeśli zaś CK twierdzi, iż przyjęła moje odwołanie z naruszeniem odnośnych
                  przepisów, to proszę o odesłanie do mnie moich dokumentów będących w posiadaniu
                  CK i o poinformowanie mnie o trybie złożenia odwołania od tejże decyzji CK.

                  IX. Uważam także, iż ponieważ CK z racji swego składu osobowego oraz bycia
                  wyraźnym przeżytkiem z czasów PRLu, to nie może ona być uczciwym, to jest
                  bezstronnym arbitrem w mojej sprawie, stąd też ma wyraźna i całkowicie
                  uzasadniona niechęć do jakiejkolwiek współpracy z CK. Po prostu CK reprezentuje
                  interesy polskiej profesury, wykształconej i ukształtowanej albo w PRLu, albo
                  przez profesorów ukształtowanych w tymże PRLu, a więc robi wszystko, aby nie
                  dopuścić do polskiej nauki osób takich jak ja, to jest wykształconych na
                  czołowych zachodnich uniwersytetach (w moim przypadku są to The University of
                  Melbourne oraz Monash University). A działając tak, CK sabotuje wręcz nie tylko
                  polska naukę, ale także i polską (a więc i unijną) gospodarkę, postępując tym
                  samym wyraźnie wbrew polskiej i unijnej racji stanu.
                  lech.keller@gmail.com
              • ultra.kuku Re: Jak mamy to rozumieć? 20.04.10, 15:43
                Sorry, ale gosc wyzej ma racje. W Polsce nie ma pracy, ani perspektyw dla ludzi
                jak wyzej, czy dla mnie, tzn. dla kogos z bardzo specyficznym wykszatlceniem i
                doswiadczeniem. Chcialbym wrocic do Polski, ale jedyne co w Polsce bym mogl, to
                zostac nauczycielem.
          • Gość: PRL-ówa Re: Po co wracać do neoliberalnego szamba? IP: *.warszawa.mm.pl 21.04.10, 00:08
            To radzenie sobie to złdziejstwo,bezwzgledność,cwaniactwo,"znajomość
            królika"- tata przyjechał do Warszawy bo na wsi nie ma roboty ,kuzyn
            pokazał komu dać łapówkę w Sp-ni i został cieciem,z mieszkaniem,ściagnął
            żonę ona też cieć w tej samej spni,poźniej dojechało troje dzieci.mineło
            10 lat w czasie których za pęsję 1200 brutto,wykształcił dzieci w
            prywatnych szkołach,sic.Kupił samochód,kosiarkę do trawy i do
            odśnierżania,rowery wysokogórskie,wyremontował mieszkanie itd itd.Teraz
            młode dziweczyny są ambitnie wyuzdane honor maja w portfelu a
            wykształcenie wąsko specjalistyczne.Ale i tak awansuje sie przez wyro.
        • Gość: gosć z Anglii Re: Po co wracać do neoliberalnego szamba? IP: *.sulika.net 20.04.10, 14:17
          Po blisko 3 latach pracy w Londynie , powróciłem do Polski , pracowałem jako
          kierowca autobusu , zarabiałem przyzwoicie , bo niestety nie wszystkie autobusy
          to komunikacja miejska , ale nie narzekałem .W kraju mimo doświadczenia , nie
          otrzymalem żadnej sensownej oferty , poza jedną 1500 zł brutto. Posiedziałem,
          odpocząłem na łonie rodziny , no i wracam do tej samej firmy . Pamiętam słowa
          kolegi po złożeniu rezygnacji ..." i na co ci to ! i tak tu wrócisz"
          Praca jak praca ale sensowne pieniądze.
          • drniehabil Re: Po co wracać do neoliberalnego szamba? 20.04.10, 14:21
            Otoz to. Po co wracac do Polski, gdzie rzad swiadomie prawadzi od lat polityke
            niskich plac i wysokiego bezrobocia?
            • Gość: Galinda Re: Po co wracać do neoliberalnego szamba? IP: *.tosa.pl 20.04.10, 15:18
              I wszystko na ten temat, podsumowanie prawidłowe
      • Gość: mg Trzeba było np. przeliczyć funty na złotówki IP: *.adsl.inetia.pl 20.04.10, 10:37
        "Trzeba było np. przeliczyć funty na złotówki według kursu z dnia, w
        którym dostałam wypłatę. Skąd bym to wzięła?" - z archiwum NBP na ich
        stronie internetowej? Chyba faktycznie do buszowania po necie trzeba
        mieć kompetencje pt. wykształcenie wyższe, ekonomiczne..
      • Gość: rajutracony Happy Easter Amelia IP: *.dka.pl 20.04.10, 10:38
        Zero inwencji. Postawa roszczeniowa. Daj, daj, daj. Nie dasz? Do dupy z takim
        krajem, szaro tu i w ogóle ludzie biali tylko. A "u nas" w Anglii to.....

        Jeżeli większość emigrantów jest taka, jak bohaterka artykułu, to nie ma za
        kim tęsknić.
        • Gość: eh Re: Happy Easter Amelia IP: *.range217-44.btcentralplus.com 20.04.10, 14:33
          ty serio uwazasz ze 2 miliony mlodych ludzie sie myli?
          • Gość: Galinda Re: Happy Easter Amelia IP: *.tosa.pl 20.04.10, 15:26
            a może pomylił z 2 milionami much?
        • Gość: Galinda Re: Happy Easter Amelia IP: *.tosa.pl 20.04.10, 15:24
          gosciu weź to jeszcze raz przeczytaj uważnie co ta dziewczyna napisała, bo jest
          tam cała epopeja jej starań i zachodu żeby w końcu jakąkolwiek prace zdobyć - a
          oni nie i nie, już nawet osoba bardziej cierpliwa w połowie powiedziała by dość
          i spakowała walizki, dziwie się że ta kobieta aż cały rok wytrzymała, ja znam
          wiele osób ,k tóre próbują od dawna znaleźć pracę i nic , czasem trafiają coś na
          umowę zlecenie albo o dzieło, a to nie jest zatrudnienie dzięki któremu normalny
          człowiek nawet taki bez ambicji może spać spokojnie pewny o swoje jutro. To nie
          jest kraj dla normalnych ludzi!!!!!!!
          A ty skoro jesteś taki spec i masz tak super to dlaczego marnujesz taki
          potencjał, może w innym kraju Europejskim byłbyś już prezesem wielkiej koropracji
      • the_dzidka Happy Easter Amelia 20.04.10, 10:45
        "U nas w Anglii nigdy by tak nie zrobili.
        (...)
        Ja szukam pracy, ale kiedy w Londynie czeka na mnie posada
        menedżera hotelu, to nie wezmę byle czego."

        To zjeżdżaj z powrotem do "swojej" Anglii! Cholera jasna, w de się
        jaśnie pani poprzewracało.
        • Gość: edek Re: Happy Easter Amelia IP: 195.188.191.* 20.04.10, 11:16
          > To zjeżdżaj z powrotem do "swojej" Anglii! Cholera jasna, w de się
          > jaśnie pani poprzewracało.

          "serce rosnie" czytajac takie wpisy ,
          no nic widze ze typowe polaczane buractwo ma sie dobrze , niec sie przez lata
          nie zmienilo
          • kretynofil I nic sie, ku*wa, nie zmieni... 20.04.10, 13:05
            > no nic widze ze typowe polaczane buractwo ma sie dobrze , niec sie
            przez lata nie zmienilo

            I sie nie zmieni, bo buractwo pokonczylo jakies gowniane szkolki
            dansu i lansu, robi sa smieszne pieniadze na niewolniczych warunkach
            i jedyne co moze to popyszczyc na emigrantow na forum...

            Faktem jest ze kilka rzeczy bylo mi trudno zrozumiec (kursy walut,
            pretensje ze w Polsce sa tylko biali) - ale rzeczywiscie, dlaczego
            ktos mialby akceptowac prace za wynagrodzenie ktore nie wystarcza do
            samodzielnego utrzymania?
        • sufler2006 Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 11:28
          Sadze ze masz jakiś zal do siebie.Ze Ci sie nie udało bądź nie udaje.
          • bnch Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 12:30
            To raczej ta laska ma jakiś ze sobą problem. Rynek pracy w Anglii jest inny niż ten w Polsce. Jeżeli nie znajduje satysfakcji tutaj, to po cholerę chce wracać? Żałosne jest takie marudzenie. Jakoś ludzie w tym kraju mają niezłą robotę, tyle że wówczas gdy ta laska pojechała po łatwą forsę do UK oni zaczynali tu swoje kariery i pracowali na gównianą kasę. Teraz oni są gdzieś dalej, a laska wraca i myśli że ma Bóg wie jakie kompetencje, co nie jest prawdą. Niestety nie ma tak, że można zjeść cukierka i mieć cukierka. Miała ochotę na pewniejszą posadę, więc niech teraz ponosi tego konsekwencje.
            • Gość: Galinda Re: Happy Easter Amelia IP: *.tosa.pl 20.04.10, 15:39
              koleś przez Ciebie przemawia zwykła zawiść że laska wyjechała se do Anglii czyli
              miała odwagę wyjechać za granicę naszego kołtuńskiego pasiołka gdzie każdy
              każdego zagryzłby za 2 zeta, i gdzie każdy każdego obmawia przy każdej okazji,
              miała laska odwagę i za to ja podziwiam że umiała sobie życie ułożyć na obcej
              ziemi lepiej jak w ojczyźnie ale miała nadzieję że wróci do niej i nie będzie
              musiała pracować w obcym kraju a tu co , a no to że okazało się że praktycznie
              połowa społeczeństwa to w zasadzie jest niepotrzebna no bo to właśnie jej
              udowodniono prze rok pobytu i tyle
      • Gość: edek Re: Happy Easter Amelia IP: 195.188.191.* 20.04.10, 10:58
        > Niestety, żeby w Polsce dostać pracę trzeba umieć coś poza angielskim.

        niestety

        > Mnie to nie dziwi.

        mnie troche dziwi

        > nie dziwi. Dziwi mnie postawa osoby która bez kierunkowego wykształcenia za to
        > z niewielkim doświadczeniem w kierowaniu personelem w prowincjonalnych
        > hotelik

        w tych prowincionalnych hotelikach nauczyla sie wiecej niz nie jeden szefo z
        duzych hoteli w PL

        a to niewielkie doswiadczenie w zarzadzaniu to chyba opis umiejetnosci
        polskich managerow,
        wystarczy porownac efekty pracy tych wyksztalconych z polski i tych nie
        wyksztalconych na zachodzie

        • bnch Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 12:32
          A niby po czym to wnosisz? Po tym, że jesteś prowincjonalnym dupkiem o wielkich kompleksach? Byłeś kiedyś w porządnym hotelu w ogóle? Dlaczego niby manager hotelu pięciogwiazdkowego hotelu w PL miałby mieć niższe kompetencje niż jego odpowiednik w UK? Zawsze się znajdzie zakompleksiony ćwok, który powtarza jakieś kretyńskie stereotypy.
          • Gość: edek Re: Happy Easter Amelia IP: 195.188.191.* 20.04.10, 12:51
            > A niby po czym to wnosisz? Po tym, że jesteś prowincjonalnym dupkiem o wielkich
            > kompleksach

            raczej zadowolony z zycia


            > telu pięciogwiazdkowego hotelu w PL miałby mieć niższe kompetencje niż jego odp
            > owiednik w UK?


            hotele to nie tylko obiekty 5cio gwiazdkowe
            zreszta popis kompetencji miales kilka dni temu w krakowie

            najpierw zadamy chorych cen za pokoje, a co niech buraki placa
            a potem zostajemy z gownem bo buraki sie wylogowali z interesu
            a normalnych ludzi nie stac na placenie chorych pieniedzy
      • Gość: Bolek Kurs funta IP: *.chello.pl 20.04.10, 11:04
        "Skąd człowiek ma wiedzieć, jaki był kurs funta w dniu wypłaty? - W internecie
        można to znaleźć, ale zajmie to kilka dni."

        KILKA DNI? Ktoś kto to powiedział albo miał rozmówcę ze idiotę, albo sam nim
        jest...
        • Gość: moumou Re: Kurs funta IP: *.opt.com.pl 20.04.10, 11:37
          Właśnie tak. Jest świetna strona NBP, jest money.pl, na której są tabele w xls
          (żeby było łatwiej) z kursem z każdego dnia.
          Jak by mi ktoś powiedział, że napisał program do wyszukiwania kursu, to bym ich
          śmiechem zabiła....
          • kretynofil Mylisz sie... 20.04.10, 13:10
            > Jak by mi ktoś powiedział, że napisał program do wyszukiwania
            kursu, to bym ich śmiechem zabiła....

            To zobacz sobie na stronie NBP jak wygladaja arkusze z kolejnych lat.
            Co rok zmiana ukladu tabeli, przesuwanie lub usuwanie kolumn itd.
            Polaczyc tych danych bez recznej modyfikacji jest niemozliwe.

            Sam czesto korzystam z danych NBP i uzywanie ich arkuszy mija sie z
            celem... Znacznie szybciej jest po prostu sprawdzic w archiwum.

            A ten "program" to pewnie makro Excelu, ktory wyciaga dane
            bezposrednio z tabeli na stronie NBP ;) Piec minut roboty i znacznie
            mniej zachodu niz zabawa z arkuszami...
      • Gość: naopak Re: Happy Easter Amelia IP: 91.214.1.* 20.04.10, 11:33
        po 1,5 rocznej przygodzie w uk wrocilem do polski. nie zeby mi sie nie udalo...
        takie mialem zalozenie przed wyjazdem...6 miesiecy szukalem pracy na roznych
        stanowiskach od robola po kierownika... tylko w 2 przypadkach podano mi
        konkretny powod dlaczego mnie nie przyjeto( po ostatnich etapach rekrutacji) .
        teraz od 2 lat pracuje jako zwykly robol moj przelozony ma zawodowe
        wyksztalcenie... zarabiam 1,7 tys netto mam wyzsze uniwersyteckie wyksztalcenie
        innej pracy nie szukam nie ma sensu nie w tym kraju
      • Gość: lavinka z nielogu Re: Happy Easter Amelia IP: *.warszawa.mm.pl 20.04.10, 11:35
        Eee,co? Obawiam się,że dziewucha nie jest przyzwyczajona do polskiej
        mentalności,gdzie pracę w dużej mierze dostaje się po znajomości. Na
        własną rękę jest trudniej,ale trzeba być elastycznym. Z zerowym
        wykształceniem na prowincji będzie ciężko. Tu praca nie leży na ulicy,
        trzeba powalczyć. Teraz najlepiej mają Ci, co sami coś rozkręcają.
      • sunim łolaboga... 20.04.10, 11:57
        "... Trzeba było np. przeliczyć funty na złotówki według kursu z dnia, w
        którym dostałam wypłatę. Skąd bym to wzięła?" - mówi Pani uważająca się za
        wielką specjalistkę. No takiej sieroty to bym nie zatrudnił. Chyba że do
        sprzątania pokoi.
        • Gość: greg0,75 Re: łolaboga... IP: *.ceramika.agh.edu.pl 20.04.10, 12:19
          > No takiej sieroty to bym nie zatrudnił. Chyba że do
          > sprzątania pokoi

          Toteż wymieniona pani była właśnie kierowniczką zespołu sprzątającego...
      • hy16t Happy Easter Amelia 20.04.10, 12:29
        Co to za manager za 300 funtów tygodniowo? Ta pani pewnie była maksymalnie na
        stanowisku "managera" sprzątaczek.
        • Gość: edejk Re: Happy Easter Amelia IP: 195.188.191.* 20.04.10, 12:36

          > Co to za manager za 300 funtów tygodniowo? Ta pani pewnie była maksymalnie na
          > stanowisku "managera" sprzątaczek.

          wiem ze to moze byc lekko nie zrozumiale w republice bananowej o rozpietosci
          plac nie spotykanej w swiecie zachodnim
          ale to ze jest managerem nie znaczy ze ma 20x wiecej zarabiac niz pracownicy
          • kuballa Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 12:49
            to bardzo ciekawe ze osoba, ktora umiala sobie poradzic bez jezyka i
            doswiadczenia w anglii gdzie nie miala pomocy od rodziny i znajomych jest mniej
            doceniana przez polskiego pracodawce jak osoby ktore zyja z rodzicami i tylko
            dzieki temu dostali prace. To bardzo dobry powod zeby nie wracac. Mentalnosc
            ludzie mentalnosc chcecie wracac do polskiej mentalnosci? Kraj krajem ale ludzie
            tworza ten chamski nastroj. To tak jak z francja piekny kraj ale za duzo tam
            francuzow.

            • Gość: edek Re: Happy Easter Amelia IP: 195.188.191.* 20.04.10, 13:29
              > to bardzo ciekawe ze osoba, ktora umiala sobie poradzic bez jezyka i
              > doswiadczenia w anglii gdzie nie miala pomocy od rod


              nazwalbym to paradoksem rynku pracy w polsce
              ma ktos doswiadczenia z innego kraju czasem w ciekawych firmach dzialajacych
              globalnie a w polskim zascianku jedynie co go moze spotkac to szykany , na
              pomysl wykorzystania tych doswiadczen nikt narazie nie wpadl
          • Gość: kierowca bombowca Re: Happy Easter Amelia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 17:11
            Gość portalu: edejk napisał(a):

            >
            > > Co to za manager za 300 funtów tygodniowo? Ta pani pewnie była maksymalni
            > e na
            > > stanowisku "managera" sprzątaczek.
            >
            > wiem ze to moze byc lekko nie zrozumiale w republice bananowej o rozpietosci
            > plac nie spotykanej w swiecie zachodnim
            > ale to ze jest managerem nie znaczy ze ma 20x wiecej zarabiac niz pracownicy


            No ok, ale 300 funciaków na tydzień to grosze! To Ci daje koło 5400 pln /
            miesiąc - w Anglii to naprawdę totalne grosze. Taka kasa jest fajna żeby ję
            wydać w ciągu tygodnia wakacji a nie jako porządna pensja.
            W PL jak coś umiesz to bez problemu zarobisz takie pieniądze a nawet większe i
            to wcale nie w Wawie a właśnie na prowincji.

            Pozdr.

        • Gość: jakub_mm Re: Happy Easter Amelia IP: 79.97.238.* 20.04.10, 13:37
          Z tą różnicą że nawet zarabiając te 300 funia tygodniowo stać ją będzie na
          samochód (tak - używany), opłacenie ubezpieczenia na niego, a z drugiej wypłaty
          na wypad na wakacje w jakieś ciepłe miejsce. :D
          No i nie będzie musiała odliczać kasy do "pierwszego".
      • jedrol73 Happy Easter Amelia 20.04.10, 13:44
        Co za popieprzony kraj. Niestety, czeka mnie podroz do Polski, bo popelnilem blad nie wymieniajac polskiego prawa jazdy na irlandzkie. Zgubilem portfel i teraz obserwuje u siebie proces przyspieszonego lysienia na sama mysl o wizycie w polskim urzedzie...
      • Gość: Kagan Re: Happy Easter Amelia IP: 193.136.157.* 20.04.10, 13:46
        Jesli jest tak dobrze, jak to nam mowi Michnik, to czemu nie ma dla mnie pracy w Polsce, a jest ona na, podobno pograzonym w
        kryzysie, zachodzie Europy?

        Mam PhD (doktorat) z politoligii i MA (Masters) z ekonomii z najlepszych australijskich uniwerytetow plus lata praktyki w finansach (m. in. w Barclays Bank i Eagle Star) i ICT w takich firmach jak np. Compaq czy Anglo American, oraz takze powazny staz akademicki, w wiekszossci w anglojezycznych, wysokorozwinietych panstwach takich jak np. Australia. I co? I nic. Cudow w Polsce nie
        ma, i nie ma tez w niej dla mnie pracy. Wiec te bajki o rzekomym niskim i spadajacym bezrobociu w Polsce, to mozecie opowiadac swojej cioci na jej imieninach, a nie mnie.
        lech.keller@gmail.com
        • Gość: gruby Re: Happy Easter Amelia IP: 91.123.169.* 20.04.10, 18:24
          Ależ Ty człowieku jesteś rozżalony, piszesz od miesięcy to samo na tym forum. Bez obrazy ale normalne to to nie jest.
          Twoje doświadczenia może i są imponujące ale widocznie niepotrzebne w naszym kraju. U nas ciągle panuje zasada, że każdego pracownika można zastąpić dowolną liczbą studentów, którzy wymagań wielkich nie mają. Twoje wymagania pewnie są na tyle wysokie, że się to na dzień dzisiejszy nie opłaca.
          Jest też u nas trochę zachodnich oddziałów firm, nie wiem czy Compaq jest ale na pewno w tej branży jest w czym wybierać. I też Cię nie chcą w takich firmach? Politolog to zawód niepotrzebny, ekonomistów mamy tysiące i firmy zawsze kogoś znajdą tańszego i lepszego od Ciebie.
          • drniehabil Re: Happy Easter Amelia 20.04.10, 18:33
            Pisze, aby ludzie w Polsce wiedzieli, czemu w Polsce jest zle. Jesli Chiny czy Rosja placa swym obywatelom za to, ze sie oni doktoryzuja na najlepszych uczelniach swiata, a w Polsce nie chca Polaka z gotowym doktoratem z jednego z najlpeszych zachodnich uniwersytetow, to chyba sprawa jest jasna. W Polsce nie rzadza dzis Polacy, a zwykli zdrajcy i oszusci, ktorzy sztucznie wstrzymuja rozwoj Polski, niedpuszczajac do niej najnowszej wiedzy, technologii i know how.
            I jakos, jako politolog, zarabiam dobre pieniadze na Zachodzie. I moze znajda w Polsce tanszych ekomomistow, ale na 100% gorszych, ktorzy dalej beda szkodzic, tak ja szkodzil Polsce Balcerowicz, ten b. spec od ekonomii politycznej socjalizmu z WSNS przy KC PZPR.
      • Gość: Bogdan Re: Happy Easter Amelia IP: *.lnse3.woo.bigpond.net.au 20.04.10, 14:03
        Podzielam w całości wypowiedź easter egg!!!
        Od zawsze czytałem Gazetę Wyborczą, ale muszę stwierdzić, że od lat spada sztuka dziennikarska, a ten artykuł jest tego czystym przykładem!
        Kobieta po studiach o kierunku hodowla zwierząt oczekuje w kraju samych wielkich ukłonów po tym, że spędziła trochę czasu w Anglii i w tz. "zażądaniu pokojówkami". Jej wypowiedzi nawet nie będę tu opisywał, gdyż nawet PGR by się wahał w przyjęciu tej 'gwiazdy'. Ale od fachowca Gazety oczekiwałem profesjonalizmu, a nie czystej tandety!
        • Gość: maciek Re: Happy Easter Amelia IP: *.rev.numericable.fr 20.04.10, 14:58
          boze jak to czytam to naprawde cholernie sie ciesze ze dzieki rodzicom jestem
          milionerem
        • Gość: sto kobiet Re: Happy Easter Amelia IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.04.10, 15:25
          Nie moge sie powstrzymac:

          1. Nie ona studiowala hodowle zwierzat, tylko jej maz, i nie jest on
          PO studiach, tylko przerwal w trakcie.

          2. PGRy juz nie istnieja, o czym pewnie "Australijczyk" nie mialby
          szansy wiedziec, gdyby nie obszerny artykul GW sprzed kilku dni o
          obecnych dzierzawcach ziem po-pegeerowskich...

          3. Sztuka moze i spada, ale i z umiejetnoscia czytania wsrod
          czytaczy tez, jak widac, nienajlepiej.
      • Gość: gizmo Happy Easter Amelia IP: *.chello.pl 20.04.10, 14:36
        300 funtów tygodniówki, 320 tygodniowo kosztuje przedszkole. Kokosy jak się
        patrzy.
      • Gość: geko Nieprawda odnośnie PESEL-u! IP: *.hsd1.pa.comcast.net 20.04.10, 14:43
        To co mówi Pan Lesław Mazur z lubelskiego USC jest nieprawda. W lutym sam
        przekonałem się na własnej skórze ża bez opbojga rodziców nie wyrobi się
        PESEL-u dzieciom. Byłem osobiście i powiedziano mi że muszę wrócić z matką
        dziecka (byłem w kraju sam bez żony). Odesłano mnie z przysłowiowym kwitkiem.
        Gdy przeczytałem ten artykuł ciarki przebiegly mi po plecach. Wiem że nikt nie
        odpowie za błędną decyzję. Urzędnik w PL królem. Nigdy nie ma winnego.
        • Gość: ua klamiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.10, 15:04
          moja zona wyrobila pesel dziecku bez zadnego problemu SAMA nawet bez
          pisemnego upowaznienia ode mnie. poza tym jak tak kochacie anglie to
          po ch*ja wam polskie pesele dla dzieci?
          • Gość: geko Re: klamiesz IP: *.hsd1.pa.comcast.net 20.04.10, 15:20
            O tym własnie piszę. Zależy na jaka "paniusię" trafisz w okienku. U jednej sie
            da a u drugiej, mnie douczonej "się nie da".

            Opisałem to co mnie spotkało. To czy mi wierzysz wisi mi i powiewa.
          • Gość: edek Re: klamiesz IP: 195.188.191.* 20.04.10, 15:30
            > pisemnego upowaznienia ode mnie. poza tym jak tak kochacie anglie to
            > po ch*ja wam polskie pesele dla dzieci?

            nawet jak sie urodzisz za granica a masz rodzicow polakow
            masz obywatelstwo polskie z automatu

            moze sie rowniez okazac ze masz obywatelstwo w kraju w ktorym sie urodziles ale
            to psu na bude,
            bo jako obywatel polski przy wjezdzie do polski musisz miec paszport polski a
            jak nie masz to sa paragrafy ze mozesz i do pierdla trafic

            wiec sadze ze jak rodzice chca z tym dzieckiem wpasc do PL no to nie ma wyjscia
            trza sie uzerac z debilami w PL
            • Gość: ua a po kiego ch chca "wpadac" do polski? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.04.10, 16:15
              tu nie ma murzynow, ludzie sa smutni i biali i jest szaro. w dodatku
              co krok w okienku siedzi niemila niedouczona baba ktora tylko
              utrudnia zycie.
              • drniehabil Re: a po kiego ch chca "wpadac" do polski? 20.04.10, 16:38
                Dokladnie. Brakuje mi tego na zachodzie Europy...
              • jamesonwhiskey Re: a po kiego ch chca "wpadac" do polski? 20.04.10, 18:04
                > tu nie ma murzynow, ludzie sa smutni i biali i jest szaro. w dodatku
                > co krok w okienku siedzi niemila niedouczona baba ktora tylko
                > utrudnia zycie.

                moze chca dziecku pokazac ten wrzod na dupie europy ,
                zreszta huj cie interesuje po co chca przyjezdzac nie twoja sprawa
        • gregsmile Re: Nieprawda odnośnie PESEL-u! 21.04.10, 07:03
          potwierdzam. nawet w ambasadzie muszą być obydwoje rodzice, żeby
          złożyć wniosek o polski akt urodzenia i PESEL, albo posiadać akt
          notarialny potwierdzony u lokalnego notariusza ale przetłumaczony
          przysięgle na polski, bo przecież konsul w lokalnym języku na migi
          się dogaduje. a, no i oczywiście lokalne dokumenty też musza być
          przetłumaczone przysięgle i posiadać lokalne apostille. zusammen
          PESEL dla dziecka (czyli w sumie obywatelstwo polskie) kosztował
          mnie ok 350 eur. tak państwo dba o swoich :)
          powrót dla dziecka? nie wiem czy dziecko kiedyś to zrozumie i
          wybaczy rodzicom.
      • paulita Happy Easter Amelia 20.04.10, 14:45
        coś w tym artykule, za przeproszeniem, śmierdzi. manager w anglii
        zarabiający 300 funtów tygodniowo? każdy kto pracował choć przez chwile
        w anglii wie ze tyle wiecej sie zarabia w 6dni za najmniejsza stawke
        czyli 5,70funta, która otrzymują ludzie pracujacy na najnizszych
        stanowiskach. albo pani ma bujna wyobraźnię albo ten artykuł jest
        ładnie podrasowany zeby wszystko ładnie do siebie pasowało.polecam na
        przyszłość sprawdzać źródła i fakty.
        • adria-prawdziwe Re: Happy Easter Amelia 21.04.10, 08:48
          Ta pani rzeczywiscie klamie prawie same dyrdymaly w tym tekscie ,no
          moze poza usmiechem i przepuszczaniem ludzi na swiatlach, kierowcy
          sa tam zdecydowanie kulturalniejsi.
      • bertie77 Happy Easter Amelia 20.04.10, 14:58
        To nie jest pierwszy artykul w Wyborczej gdzie pod plaszczykiem
        udawanych peanow na czesc emigracji (lub innego zjawiska) przemyca
        sie zawoalowane ale bardzo zjadliwe i negatywne komentarze lub
        opisy. Wykorzystanie kontrastu to bardzo skuteczny sposob
        manipulacji, musze przyznac Wyborcza jest w tym dobra i jest to
        skuteczny sposob na sklocenie czytelnikow.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka