Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ciąża to nie choroba

    IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.09.10, 11:22
    Być może znajdzie się kilku pracodawców lojalnych wobec swoich pracownic, ja jednak mam inne doświadczenia. Drugie dziecko urodziłam w lutym o ciąży poinformowałam pracodawcę już w 5 tygodniu- właśnie po to żeby zachować się uczciwie- pomyśleć o zastępstwie przekazaniu obowiązków, wyszkoleniu nowej osoby itp. Niestety miałam umowę na czas określony, więc po 3 miesiącach kierowniczka poinformowała mnie, że umowa zostanie przedłużona do dnia porodu i niestety, nie mam co liczyć na powrót. Być może mój roczny staż pracy w firmie to było zbyt mało, żeby liczyć na lojalność ale czy w związku z takim postawieniem sprawy przez przełożonego powinnam była czuć się zobowiązana do świadczenia pracy do 8 miesiąca ciąży, kiedy to moja umowa się kończyła? Dodam że miałam bardzo dobre opinie podczas ocen okresowych. Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: Kasia Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.10, 13:07
        Skoro ci płacą to powinnaś pracować, za darmo nikt nie je. To co teraz się dzieje to masakra - u mnie w firmie kobiety w ciąży biorą zwolnienie od samego początku ciąży, potem macierzyński, zaległy wypoczynkowy i znów zachodzą w ciążę i zabawa zaczyna się od początku. Rekordzistka przez 3 lata pobierała wynagrodzenie nie pojawiając się ani razu w pracy przez ten czas.
        Moim zdaniem apelowanie do sumień tych leniwych bab nic nie da, jeżeli miałyby sumienie to nie naciągałyby państwa i nie zrzucałyby obowiązków na swoich kolegów z pracy, którzy muszą w stresie i po godzinach wykonywać za nie ich obowiązki, kiedy one leżą i obżerają się przez prawie 9 miesięcy (w imię zasady jeśli nie przytyjesz 25 kg to nie jesteś prawdziwą matką polką).
        Dlatego uważam, że należy robić standardowo kontrole ciężarnych na zwolnieniach i surowo karać lekarzy, którzy wystawiają zwolnienia zdrowym (łącznie z utratą prawa do wykonywania zawodu). Jeśli tak się nie stanie, to uczciwie pracujący będą musieli oddawać swoje wynagrodzenia na rzecz nierobów (pieniądze nie są od państwa, tylko z podatków ciężko pracujących ludzi).
        Tak więc pracownico bardzo mi przykro że nie przedłużyli ci umowy, ale to, że będzie cię od dziś utrzymywała jakaś biedna stara kasjerka ledwo wiążąca koniec z końcem (to z jej podatków dostaniesz pieniądze) też nie wydaje mi się sprawiedliwym rozwiązaniem.
        • Gość: pracownica Re: Ciąża to nie choroba IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.09.10, 17:41
          nie wydaje mi się żeby Twoje spojrzenie było poparte jakąś wiedzą. Przez 5 poprzednich lat swojej kariery zawodowej opłacałam przecież nie tylko składkę emerytalno - rentową ale również zdrowotną i fundusz pracy. Składka ta jest pobierana właśnie na wypadek kiedy pracownik przebywa na zwolnieniu lekarskim i bezpłatną opiekę medyczną. Podejrzewam że przez następne lata pracy nie będę przebywała na długich zwolnieniach więc moja składka jeszcze z nawiązką pokryła by koszty ewentualnego leczenia. To że w Polsce ZUS jest zadłużony po uszy i nasze składki idą na inne rzeczy to inna sprawa.
          • Gość: mimi Re: Ciąża to nie choroba IP: *.chello.pl 06.09.10, 20:20
            Składki na Fundusz pracy opłaca Pracodawca, a nie Pracownik
            • Gość: pracownica Re: Ciąża to nie choroba IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.09.10, 21:35
              Tak masz rację.. źle się wyraziłam. Chciałam tylko uzmysłowić, że również zasiłek dla bezrobotnych o jaki można się ubiegać nie pochodzi znikąd - ktoś te składki opłaca a w przypadku zwolnień lekarskich są to nasze składki.
              • dupawdrzewie Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 10:12
                I weź tu decyduj się na dziecko w tym kraju. Moje i narzeczonego niemałe pieniądze idą na kler, mundurowych, górników, rolników i miliony innych nierobów. A wypomina się każdy grosz kobiecie w ciąży. Później pianie w mediach, że egoistki nie chcą rodzić, niski przyrost naturalny, kto będzie na księży pracował za 30 lat? Polityka prorodzinna w Polsce ogranicza się do zakazu aborcji i 1000 zl becikowego, które trzeba najpierw zabrać pracującym ludziom.
                • ginag Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 10:42
                  Goraco popieram:)
                  Nawet jesli kobieta w ciazy jest na L4 to sa zwykle nie wiecej niz 2x8mc=16m-cy.
                  Wykonuje przy tym prace dla calego spoleczenstwa, daje nowego obywatela.
                  A cala masa uprzywilejowanych, nieee ich nie tkniemy, bo jeszcze z kilofami przyjda pod kancelarie?
                  Klasyka czepiamy sie najslabszych:/
                  • Gość: swiete oburzenie Re: Ciąża to nie choroba IP: 95.50.114.* 08.09.10, 13:50
                    zgadzam się! całkowity brak konsekwencji - z jednej strony lamenty, że te paskudne karierowiczki nie chcą rodzić a z drugiej bluzgi, że obrzydliwe leniuchy się obżerają w ciąży na L4. co to za kraj??
                    • rikol Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 16:01
                      Zgadzam sie. Moze i ciaza nie jest choroba, ale czy choroba nie jest rzyganie 5 razy dziennie? Faceci na kacu nie ida do pracy, bo sie zle czuja, a tutaj sie szczuje spoleczenstwo na kobiety, ktore calymi miesiacami nie sa w stanie normalnie fukcjonowac. Poza tym pracodawcy notorycznie lamia prawo pracy, wiec czemu oczekuja lojalnosci? co tu duzo mowic, kiedy zachorujesz, pracodawca ma cie w nosie. Zreszta ciezarne nie moga pracowac przed komputerem, wielu innych rzeczy tez nie moga robic, wiec moze rzeczywiscie lepiej, zeby byly na zwolnieniu. A najlepsze jest to, ze w Polsce egoistki nie chca rodzic, a potem egoistki zachodza w ciaze, nie myslac o biednym zuczku pracodawcy; potem egoistki chca zapisac dziecko do zlobka czy przedszkola, bo chca wrocic do pracy. Straszne te baby w Polsce. Niech dziennikarze i politycy na spole z gornikami i wojskowymi rodza dzieci, wtedy ich uprzywilejowanie sie do czegos spoleczenstwu przyda.
        • poirotka Re: Ciąża to nie choroba 06.09.10, 21:03
          Strasznie dużo jadu w Twojej wypowiedzi Kasiu. Czy byłaś kiedyś w ciąży? Jeśli tak, to nie rozumiem Twojego agresywnego nastawienia. Na pewno wiesz, że każda kobieta znosi ciążę inaczej. Nie każda ciężarna będąca na zwolnieniu to "obżerający się darmozjad". Czytanie twojego komentarza jest niezmiernie przykre.
          Jestem na zwolnieniu od 4 miesiąca ciąży - okazało się, że sa poważne komplikacje i nie mogę pracować. Uwierz mi, że przymusowy areszt domowy nie jest niczym zabawnym. Na szczęście mam fajnego pracodawcę i mimo zwolnienia udaje mi się czasami popracować z domu.
          Zapewniam Cię, że tysiąc razy wolałabym być w pracy i robić to co lubię niż siedzieć w domu i się zamartwiać. Nie wyobrażam sobie stawania przed jakąś komisją mającą stwierdzić, czy przypadkiem nie oszukuję, wystarczyły mi kilkumiesięczne rajdy po szpitalach w poszukiwaniu ratunku dla mojego dziecka.
          Życzę trochę więcej życzliwości dla innych. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziesz się w sytuacji, kiedy ktoś nazwie Cię nierobem, bo będziesz stara, chora, albo po prostu uznana za bezużyteczną.
          Dzieci tych nierobów będą za 20 lat zarabiać na Twoją emeryturę, bo Twoje składki już dawno ZUS roztrwoni.
          Pozdrawiam.
          • mazel_tov Re: Ciąża to nie choroba 06.09.10, 21:28
            Jest takie powiedzenie

            "Nie licz na dzieci, a już na pewno nie na cudze".

            Amen.
          • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 07.09.10, 09:19
            Poirotka, widac niczego nie zrozumialas z postu Kasi...
          • Gość: Kasia Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 11:20
            Źle mnie zrozumiałaś. Oczywiste jest, że jeśli ciąża jest zagrożona, to kobieta ma pełne prawo iść na zwolnienie i nikt nie może powiedzieć o nich złego słowa. W pełni popieram takie kobiety idące na zwolnienie. Jestem przeciwna tylko kobietom, które czują się dobrze i ciąża przebiega całkowicie prawidłowo, a one i tak idą na zwolnienie w imię zasady, że skoro mogą nie pracować to po co się przemęczać. Moim zdaniem jest ot bardzo niesprawiedliwe w stosunku do współpracowników, którzy muszą zasuwać po godzinach, podczas gdy ciężarna śpi sobie do południa i nic nie robi. Jest to również nieuczciwe w stosunku do podatników, ponieważ składka chorobowa wynosi 2,45% wynagrodzenia, więc żeby kobieta w ciąży sama mogła uzbierać na pieniądze, które otrzyma w czasie 8 miesięcy ciąży musiałaby pracować najpierw przez 326 miesięcy, czyli 27 lat, tak więc na zwolnienia kobiet w ciąży zrzucają się inni pracownicy.
            Powtórzę jeszcze raz, że jestem przeciwna nie generalnie wystawianiu zwolnień lekarskich, ale wystawianiu nieuzasadnionych zwolnień dla kobiet, które nie mają zagrożonej ciąży. Takie kobiety psują opinię innym, które rzeczywiście potrzebują zwolnienia.
            Również pozdrawiam Poirotka i życzę dużo zdrowia
            • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 11:54
              Uwierz mi, że kobiet w ciąży, którym nic nie dolega jest znikoma ilość. W pierwszej ciąży przez pierwsze 4 miesiące też się zastanawiałam o co to całe halo, przecież ja nawet nie czuje tej ciąży, poza tym, że wszyscy wyręczali mnie w dźwiganiu. Niejednokrotnie też siedziałam w pracy od 7 rano do 8 wieczorem (tak jak wcześniej), a szefowa po 10 godzinach wyganiała mnie do domu, ale zanim zdążyłam się pozbierać podrzucała kolejne zadanie do zrobienia na już, ale w porządku, byłam przyzwyczajona. Pierwszą dokuczliwą sprawą był szybko rosnący brzuch, który uniemożliwił mi schylanie i pracę w pozycji "na kucąco" i musiałam niestety prosić kogoś o pomoc, później doszła boląca miednica. Moja koleżanka miała z kolei trudny początek - wymioty od rana do wieczora, schudła z 5 kg, i jak ona miała pracować. Inna sytuacja to ciąża po poronieniu, wtedy najważniejsze jest utrzymanie dziecka i takich przykładów jest mnóstwo. Nie znam nikogo, komu w ciąży nic by nie dokuczało i nic się nie działo.
            • Gość: Arletta Re: Ciąża to nie choroba IP: *.acn.waw.pl 10.09.10, 20:50
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > składka chorobowa wynosi 2,45% wynagrodzenia, więc żeby kobieta w ciąży
              > sama mogła uzbierać na pieniądze, które otrzyma w czasie 8 miesięcy ciąży musiałaby
              > pracować najpierw przez 326 miesięcy, czyli 27 lat, tak więc na zwolnienia
              > kobiet w ciąży zrzucają się inni pracownicy.

              Rozumiem Twój punkt widzenia, ale np. ja osobiście, jako podatnik, mam zdecydowanie mniej obiekcji, by moje składki były przeznaczane na utrzymanie niepracujących ciężarnych (kwestia przyrostu naturalnego i związanego z tym przyszłego kapitału społecznego, jak to ktoś przede mną ładnie określił) niż na wcześniejsze emerytury dla całej masy uprzywilejowanych grup zawodowych, na wieloletnie renty dla ludzi, którzy spokojnie mogliby być aktywni zawodowo, gdyby tylko chciało im się przekwalifikować, na zasiłki i ubezpieczenia dla chronicznie bezrobotnych etc. Finansowanie ciężarnych jest przynajmniej jakąś inwestycją na przyszłość (w skali makro).

              Artletta (nieciężarna, niedzieciata)
            • czekolada85 Do Kasi!!! 18.09.10, 21:26
              Niewiem czy wiesz, ale za zwolnienia lekarskie płaci ZUS a nie pracodawca, tym samym w firmie są oszczędności, dlatego to pracodawca postępuje nie fair zwalając obowiązki "ciężarnej na zwolnieniu w twoim rozumowaniu - leniwej baby" na innych pracowników, bo zwyczajnie ma na to kase aby zatrudnić kogoś np. na umowę w zastępstwo. I u nas w pracy tak się robi właśnie... i jest ok.
              I myślę sobie że Kasia w ciąży napewno nie jest, jest sflustrowaną babą która nie mam faceta i widoków na założenie rodziny bo w innym wypadku myślałaby inaczej.
              A tak w ogóle niewiem czy wiesz że z roku na rok kobietom trudniej zachodzi się w ciąże, z roku na rok jest więcej poronień itd. dlatego przyszła mama woli dmuchać na zimne, ma na uwadze przede wszystkim zdrowie dziecka i swoje - ale to dla mnie rzecz naturalna.
              • annajustyna Re: Do Kasi!!! 19.09.10, 11:30
                Piszesz jak potluczona. ZUS - to podatki uczciwie pracujacych. Lezenie i nicnierobienie nie uchronia przed wymiganinowanym poronieniem (co innego jak faktycznie takowe niebezpieczenstwo istnieje).
                • Gość: amb Re: Do Kasi!!! IP: *.braniewo.vectranet.pl 25.08.12, 18:15
                  oj, przestan sie madrzyc. ty wciaz w tym temacie masz cos do powiedzenia, szkoda tylko, ze to nic madrego. za robote bys sie wziela, zamiast za pie...nie o szopenie.
            • Gość: amb Re: Ciąża to nie choroba IP: *.braniewo.vectranet.pl 25.08.12, 18:13
              Moim zdaniem jest ot bardzo niesprawiedliwe w stosunku do współpraco
              > wników, którzy muszą zasuwać po godzinach, podczas gdy ciężarna śpi sobie do po
              > łudnia i nic nie robi.


              a skad wiesz co taka ciezarna robi do poludnia? nawet jesli spi do poludnia, to co cie to obchodzi?
              zwrocilas uwage, ktore kobiety najszybciej uciekaja na zwolnienia?
        • Gość: pozdrawiam Szybki audyt dla Kasi IP: *.150.139.122.internetia.net.pl 07.09.10, 09:30
          Nie zazdroszczę "współpracownicy" czy "pracownicy" naciągaczki (nie wiem czy jesteś pracownicą czy pracodawcą), ale widzę bardzo dużo winy pracodawcy.

          Uważa się ciężarne pracownice za - jak to ładnie ujęłaś - "leniwe baby bez sumienia", szczuje pracowników przeciwko sobie, przerzuca obowiązki jednych pracowników na drugich wymuszając pracę po godzinach... a potem oczekuje się lojalności oraz że nie będą nadużywać zwolnień lekarskich :-)
          • nchyb Re: Szybki audyt dla Kasi 07.09.10, 10:01
            > Uważa się ciężarne pracownice za - jak to ładnie ujęłaś - "leniwe baby bez sumi
            > enia", szczuje pracowników przeciwko sobie, przerzuca obowiązki jednych pracown
            > ików na drugich wymuszając pracę po godzinach... a potem oczekuje się lojalnośc
            > i oraz że nie będą nadużywać zwolnień lekarskich :-)

            co było pierwsze - jajko czy kura?
            Ciężarne wyłudzające nienależne świadczenia (niestety są takie, nie wszystkie ciąże są naprawdę zagrożone), czy też pracodawcy mający powyżej dziurek w nosie kłopotów z ciężarnymi?

            Raczej tego nie rozwiążemy co było pierwsze. Więc w sumie i jedną i drugą stronę rozumiem.
            • Gość: na logikę Re: Szybki audyt dla Kasi IP: *.150.139.122.internetia.net.pl 07.09.10, 10:56
              Tak logicznie myśląc to pracownice najpierw zatrudniają się i pracują a potem zachodzą w ciążę, nie odwrotnie.

              Generalnie nie chodzi jednak o to, kto jako pierwszy był nielojalny czy nieuczciwy wobec drugiej strony. Chodzi o to że nie będąc uczciwym w stosunku do innych na dłuższą metę nie mamy większych szans by inni byli uczciwi w stosunku do nas.

              DOTYCZY TO TAK SAMO PRACODAWCÓW JAK I PRACOWNIKÓW
        • Gość: twojabogini Re: Ciąża to nie choroba IP: *.aster.pl 08.09.10, 13:06
          Kasiu jeśłi ty i twoi koledzy wykonujecie notorycznie obowiązki za ciężarne na zwolnieniu, to pracodawca łamie wasze prawa pracownicze. To nie wina ciężarnych, tylko pracodawcy. Po to stworzono instytucje umowy na zastepstwo, aby nie dochodziło do takich patologii. Jełśi chcesz pomogę ci napisac pozew do sądu pracy, uzyskać pieniądze za nadgodziny i wyrównanie pensji za dodatkowe obowiązki.
          Swoją drogę nie dziwię się, że ciężarne w takiej firmie, która eksploatuje swoich pracowników na maksa, ciężarne idą na zwolnienie. Praca w takich warunkach, to rzeczywiscie zagrozenie dla płodu.
        • Gość: blabla Re: Ciąża to nie choroba IP: *.polkomtel.com.pl 08.09.10, 14:30
          Kasia, a bylas w ciazy? wiesz jak to jest i jak kobieta potrafi sie czuc?
          • Gość: Praszkaha Re: Ciąża to nie choroba IP: *.chello.pl 09.09.10, 10:26
            ja na przykład jestem w tej chwili w ciąży, 4 miesiąc. Miałam oczywiście nieco szczęścia, bo ostre wymioty zostały mi oszczędzone, w najgorsze upały czyłam się średnio, ale pracowałam, ciut mniej efekywnie, ale w miarę normalnie. I załamują mnie wszystkie panienki w ciąży, które w 5 i 6 miesiącu idą na zwolnienie, bo "już nie mają siły". Jak ktoś ma ciążę trudną, zagrożoną, nadciśnienie itp. - rozumiem, zdarza się, trzeba na siebie uważać. Ale "nie mam siły" to zwyczajne lenistwo, które powoduje, że młodym dziewczynom trudno potem dostać pracę, bo są "ryzykowne" dla pracodawcy.
            Podobnie załamuje mnie moja ginekolożka prowadząca, która od pierwszej wizyty (10 tydzień) pyta co miesiąc: wypisujemy zwolnienie? Mimo świetnych wyników i mojego dobrego samopoczucia.
            A potem mamy dziurę budżetową, niedofinansowaną służbę zdrowia i problemy młodych dziewczyn na rynku pracy.
            Jedyną konsekwencją dla wylegujących (bez konieczności) ciąże są, podobno, cięższe porody :-]
            • Gość: anonim Re: Ciąża to nie choroba IP: *.euro-net.pl 09.09.10, 19:31
              sama nie wiesz co bedzie sie działo u Ciebie w 6,7 lub 8 miesiacu.roznie w życiu bywa.i u Ciebie moze sie zdarzyc,ze cos sie bedzie zlego działo.co wtedy zrobisz? jestes nie sprawiedliwa wobec kobiet,ktore maja ciaze zagrozona.nie mowie o tych co udaja ale o tych co od samego poczatku musza lezec.ja sama jestem osoba po 2 poronieniach i niestety po rozmowie z wieloma lekarzami zostałam poinformowana ,ze nie bede mogla pracowac.i nie tak jak ty twierdzisz z lenistwa przedewszystkim dla dobra dziecka.zastanow sie czy wiesz jakie masz prorytety bo po twojej wypowiedzi widac,ze kasa ponad zdrowie dziecka.
              nie jestes wstanie zrozumiec co przechodza kobiety z trudna ciaza.a co do porodu .mam kolezake ,ktora miala 2 ciaze bez zadnych sensacji a w dniu porodu to przeszla horror.z gory zakladasz,ze leniwym kobietom zdazaja sie trudne porody. sama nie wiesz jaki bedziesz miala porod.zapomnialam ty jestes wszechwiedzac.wszystko lepiej wiesz!!!!a co do pracy jaka masz gwarancje,ze po macierzynskim wrocisz i nie dostaniesz wypowiedzenia.tej gwarancji nikt ci nie da.pacz zebys sie nie przeliczyla z tym wszystkim. zycie moze jeszcze splatac ci taka niespodzianke,ze sie z tego nie pozbierasz.jestes w ciazy ale jest mi po prostu ciebie szkoda.jestes tak zgozchniala az do szpiku kosci.tylko krytykujesz innych.w sobie wad nie widzisz !!!!!!
              • Gość: no Re: Ciąża to nie choroba IP: *.telpol.net.pl 10.09.10, 12:08
                Ni i znowu: czytamy - komentujemy, ale, żeby tak po drodze zrozumieć, to już nie bardzo.
                Dziewczyna pisze, że ma całkiem lekką i spokojną ciąże i denerwuje się na oszustki, które bez powodu biorą zwolnienia i na ginekolożkę, która bez powodu chce ją zamknąć w domu, a ty co? wylewasz jaj na głowę wiadro pomyj. Jak będzie miała jakieś problemy zdrowotne - OBY NIE, to pójdzie na zwolnienie - UCZCIWIE i bez oporów. Gdzie przeczytałaś, że zależy jej na kasie? A co do trudnego porodu - nie od dziś wiadomo, że lekkie ćwiczenia fizyczne i aktywność - w granicach zdrowia i rozsądku - pomaga ciężarnym. ZDROWYM CIĘŻARNYM.
                Sama długo szukałam pracy i wiem jakie potrafi być nastawienie pracodawców do młodych kobiet - wolą z góry założyć, że dziewczyna będzie problemem, bo nie raz się już oszukali. Osobna sprawa, to sami PRACODAWCY i ich "UCZCIWOŚĆ".
                Przykro mi, że poroniłaś, ale to nie powód, żeby wylewać swoje frustracje na innych użytkowników forum.
              • Gość: Praszkaha Re: Ciąża to nie choroba IP: *.polskieradio.pl 10.09.10, 15:29
                tak jak wspomniałam w pierwszym poście - jeśli kobieta ma ciążę zagrożoną, trudna, nadciśnienie itp. - rozumiem, że musi bardziej na siebie uważać, często leżeć (tym współczouję najbardziej), takich dziewczyn nie krytykuję. Jak pisałam wczesniej - wiem, że mam sporo szczęścia, bo u mnie jest normalnie. Wkurzaja mnie tylko dziewczyny, którym wydaje się, że w domu i tylko w domu mogą swoją normalną ciążę spokojnie donosić, że życie z brzuchem albo nudnościami (rozumiem - wymioty 5x dziennie powalą każdego, ale uczucie nudności jest niestety w ciąży normą i nie widzę powodu do siedzenia w domu...) jest już zbyt ciężkie...
                Wszystkim ciężarnym z zagrożeniem współczuję, a te bez zagrożeń (większość) zachęcam jednak do dzielności. W domu jeszcze zdążymy się nasiedzieć... ;-)
            • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 11:10
              Dziura budżetowa??? Co Ty w ogóle piszesz? A czy wiesz ile jest darmozjadów emerytów, którzy dostają od państwa (czyli od nas) wcześniejsze emerytury w wysokości 3000zł i pracują dodatkowo, bo im mało. Skoro poszli na wcześniejszą emeryturę (np. w wieku 45 lat, jak górnicy, straż pożarna), tzn. że nie są w stanie pracować, ale jednak siły się znalazły. Kolejna sprawa, to pracodawcy, którzy zatrudniają za najniższą krajową, a w kopercie dają więcej, tylko po to żeby zaoszczędzić i płacić mniejsze składki. Więc lepiej może żeby Państwo zajęło się takimi, bo to są jednak większe pieniądze, a nie czepiać się najsłabszych.
        • Gość: Skaylar Re: Ciąża to nie choroba IP: 93.159.39.* 08.09.10, 14:45
          Skoro Ci już płacą, to pracuj, a nie bazgrol na forum. Hipokryzja w najlepszym wydaniu.
        • Gość: w ciazy Re: Ciąża to nie choroba IP: *.traco.pl 08.09.10, 21:51
          szkoda ze nie mozesz zaznac tego lenistwa w ciazy , kiedy to duzy, wszystko uciskajacy brzuch decyduje o Twoim samopoczuciu a Ty nie masz na to wpywu. Moze Ci zal i dlatego takie bzdury piszesz?
        • Gość: Aga Re: Ciąża to nie choroba IP: *.tktelekom.pl 09.09.10, 10:09
          Widać że nie masz dzieci! Jak dorośniesz, to pogadamy.
        • Gość: kobieta w ciąży Re: Ciąża to nie choroba IP: 94.254.183.* 10.09.10, 22:49
          Do 5. tygodnia ciąży czułam się normalnie, jak wcześniej. W szóstym zaczęłam cierpieć na nudności (nie wychodziłam z domu przez ponad 3 miesiące, w większości spędziłam je w toalecie wymiotując), które trwały do ok. 14. tygodnia ciąży. Ogólnie źle znoszę ciążę, często jest mi słabo, szybko się męczę. Po długotrwałym staniu lub siedzeniu boli mnie brzuch. Ok. 18. tygodnia zaczęły puchnąć mi nogi tak, że nie mogę założyć żadnych butów oprócz starych rozdeptanych klapków. Teraz jestem w 37. tygodniu ciąży, cała opuchnięta. Nie wyobrażam sobie pracy w takim stanie. Wiem, że wiele kobiet nie odczuwa aż takiego dyskomfortu bycia w odmiennym stanie, ale proponuje nie uogólniać.
        • Gość: ciezarowka Re: Ciąża to nie choroba IP: *.tpspark.pl 09.05.11, 15:47
          do Kasi.a czy pani byla kiedys w ciazy?i musiala np pracowac w ciezkich warunkach dzwigac , bedac 8 godz non stop w ruchu itp.?bo chociaz nie dotyczy to wszystkich kobiet to jednak wiekszosc w ciazy miewa rozne dolegliwosci np wymioty zawroty glowy spadek odpornosci czy calodobowe zmeczenie zwlaszcza przez pierwszy trymestr..i przez cala ciaze boja sie o swoje nienarodzone dziecko...a kobieta w ciazy nawet na zwolnieniu nie lezy i nie obzera sie tylko dba o siebie spaceruje i wykonuje normalne obowiazki domowe...a 25 kg to nie wynik lenistwa tylko zmian hormonalnych i zwolnionego metabolizmu....choc zdrowiej nie dopuscic do takiego przytycia ...a ty cholerna falszywa i pewnie bezdzietna zgorzkniala pracownico nie wyzywaj kobiet w ciazy bo dzieki nim jakos przyrost naturalny jest w naszym kraju.a podatki my tez placimy i to duze a potracenia co miesiac to gdzie ida jak myslisz?dlatego w imieniu wszystkich kobiet w ciazy wypraszam sobie takich obelg!!!!
      • Gość: miki Ciąża to nie choroba IP: *.chello.pl 06.09.10, 16:37
        Niestety ale praca do samego porodu nie procentuje niczym w przyszlej karierze . Bedac w ciazy pracowalam do 9 m-ca - po okresie macierzynskim usłyszalam ze musimy sie jakos pozegnac - powód '' likwidacja stanowiska pracy '' - żart !
        Dzis wiem ze tylko na tzw. panstwowej posadzie nie zawalniaja po macierzynskim, w malych prywatnych firmach - matka to uciazliwosc ktorej trzeba sie pozbyc . Gdybym to wiedziala jeszcze w ciazy - poszlabym na L4 w dniu gdy dowiedzialam sie o ciazy .
        • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 07.09.10, 10:04
          > Dzis wiem ze tylko na tzw. panstwowej posadzie nie zawalniaja po macierzynskim,
          > w malych prywatnych firmach - matka to uciazliwosc ktorej trzeba sie pozbyc .

          w swoim zdanku zapomniałaś o jednym ważnym wyrazie - ZAZWYCZAJ>

          Niestety zanm niejedną matkę zwolnioną tuż po macierzyńskim, które to matki pracowały i w budżetówce i w spółkach skarbu państwa. Znam i takie, które wróciły do prywatnych firm i pracują sobie dalej a firmy idą im na rękę.
          Odwrotne sytuacje też znam.
          Nie ma wcale reguł - prywatny be, państwoe cacy...


          > Gdybym to wiedziala jeszcze w ciazy - poszlabym na L4 w dniu gdy dowiedzialam s
          > ie o ciazy .

          przy takim podejściu, nie dziw się sytuacji na rynku pracy...
      • Gość: jerosa Ciąża to nie choroba IP: *.sggw.waw.pl 06.09.10, 17:21
        Jestem w 7 m-cu ciąży, pracodawcę poinformowałam w 3 m-cu. Choć mam strasującą i wymagającą pracę zamierzałam pracować do końca ciąży. Liczyłam jednak na względne respektowanie prawa pracy przez moją szefową. Tymczasem mimo mojego 7 miesiąca wciąż pracowałam 8-9 godz. dziennie przy komuterze, prowadząc jednocześnie 5 projektów i wciąż rozpoczynając nowe. Doczekałam się tego, że mam fatalne wyniki, a moje dziecko ma niedowagę. Czy więc w ciąży ważniejsze jest to, aby pracować do rozwiązania i być lojalnym pracownikiem (nie wiedząc, czy stanowisko będzie na ciebie czekać po urlopie), czy dbać o zdrowie swoje i dziecka? MOże pora po prostu przyjżeć się respektowaniu prawa przez obie strony? Może gdyby pracodawcy dbali o pracownice w ciąży, te odpłacałyby się im lojalnością?
        • Gość: pzdr jak Kuba bogu tak bóg Kubie IP: *.150.139.122.internetia.net.pl 07.09.10, 09:52
          Masz rację - artykuł dość tendencyjny, ale tak już jest gdy artykuły dla dodatków "Gazety" powierza się praktykantom. A jakie pojęcie o rynku pracy może mieć ktoś kto jeszcze nigdy nie pracował? Takie samo jak o macierzyństwie świeżo upieczona studentka, która nawet jeszcze nie myśli o potomstwie: TEORETYCZNE.

          Przykładowo piszą o zbyt niskiej mobilności pracowników (bo tak uczyli na studiach) ale nie rozumieją (bo żyją jeszcze na garnuszku rodziców) że nie mobilność jest fikcją jeśli wynajęcie lokum będzie kosztować 80% wypłaty bo trzeba za coś dojechać do pracy, jeść i ubrać się.
        • truten.zenobi Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 11:02
          Może gdyby pra
          > codawcy dbali o pracownice w ciąży,

          a niby dlaczego oczekujesz ekstra przywilejów od pracodawcy? OK masz rację ciąża to szczeólny okres i powinnaś zapewnić jak najlepsze warunki dla siebie i swojego dziecka ale....
          przecież "praw pan nie zmienisz" jeśli pracodawca ma Ciebie mniej obciążać pracą to musi ją dać komuś innemu a kasę chcesz dostawać taką samą więc oczekujesz że Tobie będzie płacił za to że jesteś w ciąży a komuś za nadgodziny?
          a może ktoś inny ma pracować za darmo bo Ty jesteś w ciąży?
          a co byś powiedziała jeśli twojemu mężowi by wcisnęli takie nadgodziny bo jakaś współpracownica jest w ciąży i ma słuszne prawa a on jest facetem i powinien za nią robić?

          to może Twój chłop weźmie nadgodziny a Ty sobie posiedź w domu...


          a może to zus, skoro tyle kasy tam pompujemy, od pierwszego dnia ciąży powinien przejąć na siebie obowiązek finansowania praw i przywilejów kobiet w ciąży?
          mi osobiście ten wariant najlepiej odpowiada ale większość woli wierzyć w bajki/magię więc jest tak jak jest...
          • Gość: edek Re: Ciąża to nie choroba IP: *.chello.pl 08.09.10, 14:03
            Wiesz w ogóle o czym piszesz? To prawo pracy chroni ciężarną, np. praca przy komputerze dozwolona jest do 4 godzin!!!, zakaz dźwigania i inne zakazy jeśli chodziłoby o warunki szkodliwe. I pracodawca powinien sam tego przestrzegać, a nie łaskawie "ułatwiać pracę" tej w ciąży!
            • Gość: mamacat Oj Polacy, nie wiecie co macie! IP: *.prenhall.com 08.09.10, 14:50
              W dupkach wam sie przewraca. Wstyd, ze kobiety ktore czuja sie dobrze w ciazy, nie maja zagrozenia, ida na zwolnienie bezprawnie. Wstyd, ze lekarze sie na to decyduja. I do tego te prawa: tylko 4 godziny przy komputerze, nie dzwigac, bla bla bla. Nie wiecie co macie, wiec nie naduzywajcie, bo wam sie to moze skonczyc. Ja jestem w ciazy z drugim. Mieszkam w USA, pracuje 8 godzin dziennie przy komputerze. Dojezdzam 60km do pracy w jedna strone. Mam tylko 8 tygodni macierzynskiego, jak chce wiecej, to musze wziac wlasny urlop (ktorego nota bene mam 17 dni w roku bo przepracowalam w firmie 7 lat). Jesli chce sie powylegiwac w domu, to na wlasnym zwolnieniu, ktorego mam 5 dni w roku! Jesli musze lezec bo mam ciaze zagrozona, to ten czas leci z mojego macierzynskiego. Czyli jesli wezme przed porodem, nie bede miala po. Dzieki Bogu moge wykonywac moja prace w domu jesli musze. Tak bylo przez 7 tygodni z pierwszym dzieckiem. Jesli powiedzialabym ze po 4 godzinach musze isc do domu bo przepracowalam norme nad komputerem, to by sie popukali w glowe. Wiec blagam was kobiety, popatrzcie dobrze w lustro i zapytajcie siebie czy to jest fair ze leniuchujecie w domu kosztem innych jesli czujecie sie dobrze. Ja przez pierwsze 3 miesiace czulam sie jak pies ale nie opuscilam zadnego dnia w pracy. Dociencie to co macie i nie wykorzystujcie, bo jak wam sie skonczy to dopiero bedziecie zalowac.
              • annajustyna Re: Oj Polacy, nie wiecie co macie! 08.09.10, 15:14
                Poza tym przepis o 4 godz. przed komputerem powstal w innej epoce technicznej. Jest on bez sensu w odniesieniu do nowoczesnych monitorow.
                • Gość: Małgosia Re: Oj Polacy, nie wiecie co macie! IP: 188.33.155.* 08.09.10, 18:57
                  Wiesz, Anna, jak musiałam siedzieć przed monitorem, to nie robiła na mnie wrażenia jego generacja.
                  Brzuch i kręgosłup tak samo napier... jak siedzisz przed zabytkową "skrzynią" starego typu i 19-calowym LCD.
                  A wstawanie na 5-10 min i poruszanie się niewiele dawało.
                  A jestem pewna, że byłabym bardziej wydajna, mogąc wykonać tę robotę w domu, bo świetnie się czułam np. w dni wolne przed południem, a potem po krótkiej drzemce przez całe popołudnie do wieczora.
                  To, że gdzieś ludzie traktowani są jak śmieci - nie znaczy, że ma być to przyjęta norma. Państwa cywilizowane otaczają jednak troską np. kobiety w ciąży, młodych rodziców, niepełnosprawnych, starszych itp. - często są to ułatwienia, które nie powodują kosztów. Jeśli jestem zobowiązana do opłacania podatków, zusu, w tym horrendalnego ubez. zdrowotnego - to chciałabym być przez moje państwo traktowana przyzwoicie. I ja i wszyscy inni, którzy instytucje tego państwa utrzymują bądź utrzymywali wieloletnią pracą.
              • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx To wracaj do Polski, jak ci w USA źle IP: *.171.107.146.static.crowley.pl 08.09.10, 15:41
                i przestań narzekać, bo to nie jest amerykańskie.
              • Gość: jums Re: Oj Polacy, nie wiecie co macie! IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 11:33
                Zapraszam do Polski, skoro u nas tak dobrze. Tylko licz się z odpowiednio niższą stawką za pracę.
            • truten.zenobi Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 15:30
              > Wiesz w ogóle o czym piszesz?
              a Ty?

              > To prawo pracy chroni ciężarną, np.

              racja! ale co ma firma zrobić z taka pracownica? dawać jej kasę za nic bo przecież i słusznie nie może pracować a może ją zwolnić?

              znajdź jakieś rozsądne rozwiązanie zadowalające obie strony i zgodne z prawem...

              ja twierdzę ze jest to niemożliwe w wyniku czego powstał ten konflikt
              w efekcie tego młode kobiety mają problem ze znalezieniem (dobrej) pracy

              jazda po pracodawcach nic tego nie zmieni... bo nie rozwiazuje problemu a tylko nakręca konflikt!
              • Gość: elinus co ma zrobic z taką pracownicą, człowieku... IP: *.warszawa.mm.pl 09.09.10, 09:39
                Ale firma daje pracownicy kasę na zwolnienia lekarskie tylko przez 30 dni, a potem państwo. Więc za przerzucanie obowiązków na innych pracowników ponad te 30 dni odpowiada pracodawca, nie pracownica.
                • truten.zenobi Re: co ma zrobic z taką pracownicą, człowieku... 09.09.10, 14:41
                  > tylko przez 30 dni,

                  te tylko "30 dni" to konkretna kasa

                  a nagonka na kobiety w ciąży że nadużywają zwolnień świadczy o tym że ktoś chce obniżyć "koszty" zus
                  szczuje się ludzi na siebie (pracowników na pracodawców i na odwrót) ale to nie rozwiąże problemu..

                  kobieta powinna miec prawo do tego by w tym szczególnym okresie mieć zapewnione jak najlepsze warunki a pracodawca nie powinien z tego powodu ponsić żadnych dodatkowych kosztów

                  problem jest trudny do rozwiazania ale napewno nie rozwiąze go prpagowanie postaw roszczeniowych wobec pracodawców i propagowanie obrazu kobiety w ciązy oszukującej kogo sie da.
            • truten.zenobi Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 15:36
              a co do 4 godzin pracy przy komputerze to bzdura totalna! ustawodawca nie zauważył że sprzęt jakby się zmienił i nie ma już ekranów kineskopowych ...

              pewnie 99,9% przyszłych mam nie może 4 godzin siedzieć przed komputerem ale może dużo dłużej siedzieć przed TV... i pewnie większość z nich swoje 1 roczne dzieci tez będzie na wiele godzin dziennie sadzać przed telewizorem by mieć święty spokój...
              • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 11:41
                No wiesz, to zależy gdzie się pracuje. Ja pracuje w budżetówce, od 3 lat i jak na razie ciągle pracuje na komputerze starej generacji kineskopowym - taki sam miałam w liceum, jakieś 13 lat temu, bo nawet na studiach miałam lepsze. Ale akurat sam komputer to dla mnie nie problem, aż tak dużo na nim nie pracuje. I nie porównuj komputera z telewizorem, bo odległość od tych sprzętów podczas używania jest inna. Ale owszem zgodzę się, że czasami nawet w domu można się rozpędzić i spędzić przed komputerem ponad 4 godz.
                • truten.zenobi Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 20:55
                  koszt monitora to 400-600zł... i z tego co pamiętam to w wielu urzędach były dużo szybciej wymieniane niż w firmie w której pracę...
                  ale obecnie chyba tylko w najbiedniejszych firmach są kineskopowe... i w policji i innych dziwnych urzędach gdzie przełożeni muszą mocno oszczędzać ... na swoje premie...
                • truten.zenobi Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 21:37
                  . I ni
                  > e porównuj komputera z telewizorem, bo odległość od tych sprzętów podczas używa
                  > nia jest inna.
                  a co to ma za znaczenie jeśli chodzi o lcd?
                  (oczywiście nie pomyślałem że może ktoś pracować przy monitorze kineskopowym - pomijając różne inne aspekty to pewnie jest stary i wypalony a więc nie ma ostrości a więc nikt przy nim tak czy inaczej nie powinien pracować.. - jeśli to jest prywatny przedsiębiorca to należało by się zastanowić nad zmianą pracy - albo jest straszna "żyła" i pewnie słabo płaci albo na skraju bankructwa i tez słabo płaci - tak czy inaczej się człowiek nie dorobi a może w kazdej chwili wylecieć wiec lepiej samemu zrobic pierwszy krok)
          • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 11:29
            Jak słusznie zauważyłaś, kobieta w ciąży oczekuje pewnych przywilejów od pracodawcy. W zamian za co inni pracownicy muszą wykonywać za nią, część pracy, ale to chyba jest naturalne, bo ja sobie nie wyobrażam, żeby moja koleżanka z pokoju była w ciąży i musiała dźwigać sterty dokumentacji, które ważą niejednokrotnie z 10 kg i biegać z takimi kupami 15 razy w ciągu dnia wzdłuż korytarza, od jednego kierownika do drugiego, a tak to u mnie w pracy czasami wygląda. Z pewnością nie tylko ja jedna bym jej pomogła i nie oczekiwałabym w zamian dodatkowej zapłaty. Ale po pewnym czasie kiedy kierownik wciąż ją wzywa z różnymi sprawami kilkanaście razy na dzień, a ona wiecznie potrzebuje osoby towarzyszącej, to czym prędzej zdecyduje się iść na chorobowe, żeby nie sprawiać komuś kłopotu, a na jej miejsce powinna zostać zatrudniona osoba na zastępstwo.
            Apropo męża, to całkiem niedawno miał koleżankę w ciąży, która za wszelką cenę chciała pracować, ale niestety po przepracowanych 2 tygodniach znowu lądowała na chorobowym, nie kto inny jak mój mąż ją zastępował, często w nadgodzinach, owszem nie byłam z tego zadowolona, ale nigdy nie wiesz co Ciebie w życiu jeszcze może spotkać i od kogo będziesz potrzebować pomocy. Trochę wyrozumiałości.
            • truten.zenobi Re: Ciąża to nie choroba 11.09.10, 11:22
              > Jak słusznie zauważyłaś, kobieta w ciąży oczekuje pewnych przywilejów od pracod
              > awcy. W zamian za co inni pracownicy muszą wykonywać za nią, część pracy, ale t
              > o chyba jest naturalne,

              tak... w Polsce praca za darmola to rzecz naturalna...

              Z pewnośc
              > ią nie tylko ja jedna bym jej pomogła i nie oczekiwałabym w zamian dodatkowej z
              > apłaty.
              chyba problem polega na tym że takich jak Ty jest niewielu... pomoc od czasu do czasu dla większości nie stanowi problemu ale jak to się staje obowiązkiem na kilka- kilkanaście miesięcy to już sytuacja się trochę zmienia...
              powiem jeszcze tak prawo pracy jasno określa że pracownik nie może zrzec się wynagrodzenia a więc czy się zgadzasz czy nie to za prace ekstra (zwłaszcza nadgodziny) pracodawca powinien zapłacić - jeśli tego nie robi naraża się na kary jeśli robi sam się karze.

              a n
              > a jej miejsce powinna zostać zatrudniona osoba na zastępstwo.
              to chyba nie jest takie łatwe
              1. pewnie nie ma wiele chętnych do pracy na czas określony
              2. przeszkolenie zajmie pewnie większość/znaczną część czasu takiego zatrudnienia
              3. dlaczego uważasz że jedna osoba ma mieć ochronę swojego zatrudnienia a inna nie?

              nie kto inny jak mój mąż ją zastępował, często w nadgodzinach, ow
              > szem nie byłam z tego zadowolona, ale nigdy nie wiesz co Ciebie w życiu jeszcze
              > może spotkać i od kogo będziesz potrzebować pomocy.

              powiem tak gdy moja żona była w ciąży/urodziła nikt nic za nią nie robił tylko właśnie ja musiałem nas utrzymywać. to że w tym czasie zasuwałem na 2 etatach ciągałem się ZUS-em o należne świadczenia, i jeszcze pomagać w domu, wcale nie przeszkadzało dociążać mnie dodatkowymi obowiązkami bo ja jestem facetem a koleżanka jest przecież w ciąży.

              tak więc jeśli daliśmy sobie radę to inni tez mogą...
              (nie czuję się w żaden sposób nadczłowiekiem!!!)


              > Trochę wyrozumiałości.
              moja wyrozumiałość sprowadza się do poszukiwania rozwiązania które w jak największym stopniu zadowoli wszystkie strony,
              Twoja na fałszywym współczuciu... (nie że jesteś fałszywa tylko że błędnie oceniasz sytuację)
              • Gość: Ula Re: Ciąża to nie choroba IP: 83.238.44.* 11.09.10, 16:08
                u nas też koleżanka była w ciąży i przynosiła zwolnienie co 2 tygodnie (była zupełnie zdrowa, ale mąż lekarz wypisywał, więc korzystała). Dyrektor miał związane ręce, bo na 2 tygodnie nie zatrudnieni nikogo na zastępstwo, za nadgodziny też nie płacił pozostałym, po prostu dołożył nam obowiązków i musiałyśmy się w swoich godzinach pracy z tym uporać, nie było czasu wyjść do toalety.
      • Gość: Gość Ciąża to nie choroba IP: *.adsl.inetia.pl 06.09.10, 17:59
        Myślę, że szczucie na ciężarne społeczeństwa, które i tak ma bardzo niski kapitał społeczny nie zwiększy przyrostu naturalnego. A może Gazeta zachęciłaby raczej do zachowań pozytywnych? Ciąża nie jest chorobą, ale jest jednak stanem szczególnym. Może pracodawcy mogliby pozwalać ciężarnym wykonywać niektóre obowiązki w domu? A może pozwalaliby im wyjść pół godziny wcześniej, jeśli się wyjątkowo kiepsko czują? A może zmienili nieco czas pracy, żeby mogły korzystać z aktywności ruchowej w ciąży?, itd. To rozwiązania dla pracodawcy bezkosztowe, a dla przyszłej mamy mogłyby być dużą ulgą.
        Poza tym, no tak, te wstrętne ciężarne wycinają pracodawcom takie okropne numery, a co powiedzieć o mężczyznach, którzy np. powodują wypadki i w ich wyniku są na kilkumiesięcznych zwolnieniach? (w znajomej firmie w ciągu pięciu lat była 1 ciężarna i 3 mężczyzn ofiar wypadków). Ja jednak wolę "leniwe" ciężarne, bo gość który połamał się na motorze swoim zwolnieniem lekarskim przyszłych pokoleń nie powiększa....
      • tussinka Ciąża to nie choroba 06.09.10, 18:39
        Ciekawy punkt widzenia jak dla mnie... żeby nie powiedzieć: tendencyjny.
        I nietrudno mi było zgadnąć, że autorem tekstu jest (niestety) kobieta :(
        Pani Chutnik powyższymi wypowiedziami też raczej kobietom nie pomaga, choć reprezentuje (o zgrozo!) fundację o nazwie Mama. Lansowanie się podkreślaniem, że walczy o to, "żeby odpuścił kobietom w ciąży i nie robił problemu z wypłacaniem świadczeń", a parę linijek niżej potępianie kobiet, które biorą zwolnienia jest niesamowite.

        Echh, czy my się doczekamy w tym kraju kiedyś NORMALNYCH i niekwestionowanych
        w żenujący sposób ułatwień w macierzyństwie i rodzicielstwie ze strony państwa?!
        Płatne w 100% zwolnienie lekarskie w ciąży to prawie jedyne ułatwienie. Urlop macierzyński jest krótki, wychowawczy dla większości niepłatny, a na miejsce w żłobku czeka się... pół roku - jak ma się szczęście...
        Faktycznie te ciężarne są okropnymi darmozjadami!
        I niespełna rozumu. Skoro w takich warunkach decydują się na dzieci.
        • Gość: bambi7 Re: Ciąża to nie choroba IP: 109.243.65.* 06.09.10, 19:05
          miejsce w żłobku to sie załatwia rok naprzód - takie czasy; radzę też utrzymywac dobre kontakty z tesciowa, to może od czasu do czasu sie maluszkiem zaopiekuje - wyjdzie taniej
          • tussinka Re: Ciąża to nie choroba 06.09.10, 20:20
            Rok naprzód bez numeru PESEL dziecka? nierealne
            A teściową niestety nie każdy ma pod bokiem niestety :(

          • dupawdrzewie Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 10:20
            Moja teściowa nie żyje.
          • deodyma Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 12:56

            Gość portalu: bambi7 napisał(a):

            > miejsce w żłobku to sie załatwia rok naprzód - takie czasy; radzę też utrzymywa
            > c dobre kontakty z tesciowa, to może od czasu do czasu sie maluszkiem zaopiekuj
            > e - wyjdzie taniej


            a co zrobisz madralo, jesli w miescie gdzie mieszkasz nie ma zlobkow, nie masz rodziny a na opiekunke wydasz cala pensje, ktora zarobisz, pracujac nawet po 12 godz dziennie?
            no wlasnie:)
            • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 13:14
              Czasem staz zawodowy jest wazniejszy niz pensja :/.
              • deodyma Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 14:14
                dla mnie wazniejsza jst w tym wypadku pensja , poniewaz doswiadczenie juz mam.
                a isc do pracy tylko po to, zeby wyjsc na zero czy na minus, to ja dziekuje bardzo.
                inaczej myslalam, gdy nie mialam dziecka, ale teraz priorytety sie zmienily, gdy w domu niespena 3 letnie dziecko i drugie w drodze.
                • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 14:17
                  No tak, ale nie kazdy moze sobie pozwolic na 2, 3-letnia wyrwe w zyciorysie...
                  • deodyma Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 14:20
                    niektorzy nie maja wyjscia i do tej wyrwy sa zmuszeni.
            • Gość: bambi7 Re: Ciąża to nie choroba IP: 94.254.153.* 08.09.10, 21:34
              do żłobka przyprowadza się dzieci w wieku min. 2 lat (z założenie, wtedy gdy się chce wrócić do pracy) - a to wystarczająco dużo czasu na wyrobienie PESEL

              no cóż - pracuje się na odludziu, to trzeba myśleć czy warto akurat wtedy mieć dzieci; nawiasem mówiąc to nawet w mieścinach na 3-4 tys. ludzi widziałem żłobki (tylko trzeba odpowiednio wcześniej sie tym interesować, a nie kiedy maluch ma już 2 lata)
              • prigi Re: Ciąża to nie choroba 09.09.10, 09:41
                2 latki, powiadasz...
                to skąd ogrom tych nie choszących, ba, nie siedzących maluchów w żłobkach? ciekwa teoria, powiem szczerze.
                ps. wśród moich znajomych, zarówno tych bliższych jak i dalszych, panuje jednak założenie, że wraca się do pracy po macierzyńskim i należnych urlopach, czyli wtedy gdy dzieciak ma ca.pół roku. nie zawsze tak wychodzi, bo miejsca w żłobkach często już nie ma. no i trudno w maju stać w kolejce po miejsce do żłobka, jak dzieciak urodzi się dopiero np. w sierpniu, a żłobek potrzebny jest od lutego. no ale może moje środowisko jest patologiczne i oddające nieodpowiedzialnym placówkom na wychowanie dzieci przed 2 urodzinami
                -
                Kto myślał, że od pływania się chudnie, niech spojrzy na wieloryba - nauczyciel incognito
              • Gość: elinus Re: Ciąża to nie choroba IP: *.warszawa.mm.pl 09.09.10, 09:49
                Niesamowite, nieżyciowe i elementarnie nietrafione:
                > do żłobka przyprowadza się dzieci w wieku min. 2 lat (z założenie, wtedy gdy si
                > ę chce wrócić do pracy) - a to wystarczająco dużo czasu na wyrobienie PESEL
                >
                > no cóż - pracuje się na odludziu, to trzeba myśleć czy warto akurat wtedy mieć
                > dzieci; nawiasem mówiąc to nawet w mieścinach na 3-4 tys. ludzi widziałem żłobk
                > i (tylko trzeba odpowiednio wcześniej sie tym interesować, a nie kiedy maluch m
                > a już 2 lata)

                A Twoim zdaniem to kiedy się kończy macierzyński, jak dziecko ma 2 lata? Co wtedy? No i gratuluję myślenia, że np. w dużych miastach to łatwiej o żłobek. Idź sobie Mądralo na plac zabaw (1 na km2) w dużych dzielnicach Warszawy i zobacz jak dzieci biją się o miejsce na huśtawce, a rodzice nie mają miejsca na ławce, bo takie nam właśnie zgotowano warunki chowania dzieci. Podzwoń sobie potem po specjalistach jakie są terminy u alergologów i laryngologów dziecięcych, dowiedz o których godzinach przyjmują lekarze i np. szczepią dzieci - czy to są myślisz godziny inne niż standardowe 8-16?
              • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 12:02
                Moje miasto ma 10 tys. mieszkańców i jedyny żłobek zamknięto jakieś 15 lat temu, gdy skończył się wyż demograficzny. Jedno z przedszkoli ma oddziały żłobkowe, do których przyjmują dzieci, które ukończyły 1 rok, ale niestety do końca sierpnia. Moja córka 1 rok skończyła w listopadzie, więc do żłobka została przyjęta dopiero na następny rok, gdy miała prawie 2 lata. Co prawda ja mam tutaj rodziców, ale wiele młodych, którzy przyjechali tu za pracą jest całkiem sama.
        • turnesolka Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 09:37
          tussinka napisała:

          > Ciekawy punkt widzenia jak dla mnie... żeby nie powiedzieć: tendencyjny.
          > I nietrudno mi było zgadnąć, że autorem tekstu jest (niestety) kobieta :(
          > Pani Chutnik powyższymi wypowiedziami też raczej kobietom nie pomaga, choć repr
          > ezentuje (o zgrozo!) fundację o nazwie Mama. Lansowanie się podkreślaniem, że w
          > alczy o to, "żeby odpuścił kobietom w ciąży i nie robił problemu z wypłacaniem
          > świadczeń", a parę linijek niżej potępianie kobiet, które biorą zwolnienia jes
          > t niesamowite.
          >
          > Echh, czy my się doczekamy w tym kraju kiedyś NORMALNYCH i niekwestionowanych
          > w żenujący sposób ułatwień w macierzyństwie i rodzicielstwie ze strony państwa?
          > !
          > Płatne w 100% zwolnienie lekarskie w ciąży to prawie jedyne ułatwienie. Urlop m
          > acierzyński jest krótki, wychowawczy dla większości niepłatny, a na miejsce w ż
          > łobku czeka się... pół roku - jak ma się szczęście...
          > Faktycznie te ciężarne są okropnymi darmozjadami!
          > I niespełna rozumu. Skoro w takich warunkach decydują się na dzieci.

          Bardzo rozsądna wypowiedź. Mnie tez zbulwersował ton artykułu oraz wiele błędów w nim np. Kobiety nie czekają do konca 3ciego mca z informowaniem pracodawcy dlatego że potrzebują jakiś papierek od ginekologa, papierek czyli jak rozumiem zwolonienie ze wskazaniem B - w ciaży można wystawić od razu jak ciąża jest potwierdzona. Kobiety najczęściej czekają do końca 3 mca z informowaniem kogokolwiek (oprócz oczywiście najbliższych zaufanych osób) bo do końca 3 mca jest duże ryzyko poronienia. Same poronienie jest już wystarczającym stresem i ociążeniem żeby ryzykować dodatkowo "zainteresowanie" wszystkich tym tematem. A niestety jak widać po wielu wpisach na tym forum nasz naród taktem, delikatnością i empatią nie grzeszy.

          Zgadzam się też że nawet w całkowicie bezproblemowo przebiegającej ciąży, kobieta jednak nie jest w stanie i nawet nie powinna pracować normalnie. Ta normalna praca przecież bardzo często jest i tak na 120% bo w dzisiejszych czasach nie chodzi się już do pracy "żeby odpocząć" i bez ciąży wiele osób jest przepracowanych i odbija się to na ich zdrowiu.

          Opcji pracy w ciąży na 1/2 gwizdka po prostu nie ma. Albo jesteś na zwolnieniu albo obowiązują cię wszystkie normalne zasady. A czasami ciężko jest zdążyć do pracy na czas jak się np. cały ranek wymiotowało, co nota bene jest fizjologią w ciąży a nawet objawem prawidłowym z którego należy się cieszyć. "Ciąża to nie choroba" hmm a ciekawi mnie bardzo czy osoba nie w ciąży, gdyby cały czas miała nudności, osłabienie, senność, poczucie nie mocy nie czuła by się de facto chora i po prostu chciała odpocząć?

          Z tym lojalnym wczesnym informowaniem pracodawcy aby zdążył znaleźć rozwiązanie zastępcze to też z reguły jest kłam. Mój szef wiedział o mojej ciąży już w 2 mcu ale i tak nic nie zrobił żeby się przygotować. Więc jak już zniknęłam z pracy na dobre i tak były problemy kto mnie zastąpi. Prawdę mówiąc poszłam na zwolnienie wcześniej niż początkowo uzgadnialismy ale niestety było to spowodowane realnymi problemami medycznymi ale chyba takowe w przypadku ciąży zawsze należy przewidywać.

          A na koniec jeszcze co do lojalności, to niech mi pracodawca, inne ciężane, ZUS czy kto tam jeszcze inny wybaczy ale lojalność to ja czuję w stosunku dziecka, które noszę i w razie jakichkolwiek wątpliwości zawsze wybiorę jego dobro i bezpieczeństwo a nie interes firmy. Bo dziecko jest teraz tylko ode mnie zależne, bezbronne i niewinne a firma ... no cóż zbyt długo już pracuję aby na własne oczy wielu świństw nie zobaczyć.
          • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 12:07
            Popieram całość w 100%. To Ty miałaś być autorem tekstu, pod którym piszemy komentarze.
          • Gość: po Re: Ciąża to nie choroba IP: *.telpol.net.pl 10.09.10, 12:47
            No i wszystko się zgadza - jest tylko jedno ale - zero propozycji rozwiązania. Problem istnieje, ja akurat nie widzę, żeby artykuł był tendencyjny, gdyby autorka napisała o pokrzywdzonych przez pracodawców ciężarnych, na forum byłoby dużo współczucia i drugie tyle głosów o problemie oszustek, które wykorzystują prawo, żeby naciągać firmy, państwo i zatruwać życie kolegom w pracy... Tak jest zawsze. Patrzyłam przez osiem miesięcy, jak koleżanka pracowała i czasami narzekała, czasami czuła się świetnie... Tak to jest w ciąży.
            Koleżanki - w większości już matki, zauważyły symptomy wcześniej niż się przyznała, szefowa jest świetna i problemów nie stwarzała, zastępstwo przygotowano odpowiednio wcześnie, ale tu dopisało szczęście, bo wcześniej chłopak był stażystą z UP, więc wiedziała o co chodzi. Teraz jest tylko jeden problem - znaleźć pieniądze na etat dla "zastępstwa", bo wszyscy się cieszą, że koleżanka wraca, ale on też się sprawdził! Czyli da się żyć normalnie - mam nadzieję, że to obudzi w was trochę optymizmu :-)
            A jeśli chodzi o jakieś rozwiązania - no cóż, może ułatwić dostęp do zwolnień lekarskich na "mniejszą skalę", tzn. nie od razy do końca ciąży, ale na kilka dni kiedy naprawdę kobieta "pada na twarz", ale nie ma zagrożenia dla zdrowia? Mam takie nie-ciężarne doświadczenie - w nocy złapała mnie grypa żołądkowa, rano zwlekłam się z łóżka, niestety za późno, żeby załapać się na "dzienny" limit przyjęć, więc miałam do wyboru zgłosić się na izbę przyjęć (jasne, po całonocnym rzyganku, będę jechać we własnym zakresie na izbę przyjęć), albo zadzwonić do pracy i poprosić o wypisanie dnia wolnego - całe szczęście, że pracuję wśród LUDZI. Następnego dnia udało mi się załapać na limit, i dostałam normalne L4 do końca tygodnia.
            I druga sprawa - może w końcu pracodawcy przyjęliby do wiadomości, że DOBRY pracownik, wykona powierzone mu zadanie w domu - pośpi dłużej, zrobi więcej przerw w razie potrzeby, ale zadanie wykona!
            A tym panią, które BEZ POWODU wypisują się z pracy, BO IM SIĘ NIE CHCE powiem dwie rzeczy:
            pierwsza - z takim podejściem, będziecie pierwsze na liście do zwolnienia, nie ważne czy macie za pracodawcę Człowieka, czy Ludożercę; jak ktoś nie chce pracować, to nie warto w niego inwestować; znajdą się inni chętni;
            druga - obyście nigdy NAPRAWDĘ nie miały problemów ze zdrowiem dziecka, ja wierzę w KARMĘ - co zrobiłaś wróci do ciebie prędzej, czy później, i dobre i złe, tak na prawdę krzywdzicie tylko siebie...
      • Gość: Anna Ciąża to nie choroba IP: *.rzeszow.mm.pl 06.09.10, 23:10
        Jestem obecnie w ciazy i jestem na zwolnieniu. Chcialam pracowac ale nie pozwolil mi na to pracodawca. Wymagal chorobowego a lekarz nie chcial dac. Ile mialam problemow to tylko ja wiem. Wiec ten artykul jest do bani, nic nie wiecie jak sie traktuje kobiete w ciazy jezeli jest to nie na reke pracodawcy. Bylam wrecz szykanowana i co dzien pytana kiedy przyniose zwolnienie, a lekarz odsylal mnie do PIP-u. Bo jak sam mowil ma dosc nieuczciwych pracodawcow, i takiego traktowania pracownic.
        • Gość: Ewa Re: Ciąża to nie choroba IP: *.chello.pl 08.09.10, 11:13
          I ja tak miałam. Pracodawca woli się pozbyć ciężarnej wcześniej, niż przystosowywać stanowisko pracy do jej potrzeb. u mnie skończyło się szpitalem, na szczęście urodziłam w końcu zdrowe dziecko.
        • prigi Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 12:57
          jestem na początkach ciąży. w momencie gdy zaczęły się bardzo poważne komplikacje oczywistym było, że wylądowałam w łóżku na L4. teraz już zagrożenie minęło, ale ani mój lekarz ani tym bardziej moja szefowa, nie chcą mnie widzieć w pracy-powód praca w skażonym biologicznie środowisku. sama chętnie bym wróciła i pracowałabym chociaż do 7mc tak jak z pierwszym dzieckiem, ale jak nawet prezes kiwa głową ze zrozumieniem, to nic nie poradzę. i tak się zastanawiam, jestem darmozjadem czy nie?
      • Gość: pzdr myślących Douczajmy dziennikarzy-praktykantów z "Gazety" IP: *.150.139.122.internetia.net.pl 07.09.10, 09:01
        Osoby odbywające staż w gazecie "Praca" dopiero uczą się rynku pracy a że nauka idzie im opornie to i pojawiają się teorie typu: "kobieta, która pracuje do prawie do porodu wie, że to zaprocentuje w jej dalszej karierze".

        Po pierwsze trzeba wiedzieć, że na dłuższym zwolnieniu lekarskim przysługuje tylko 80% wynagrodzenia. Jednak koszty dojazdu do pracy (choćby bilet miesięczny) zmniejszają tę różnicę. Argument materialny jak widać często odpada.

        Po drugie: robienie kariery nie polega na byciu bardzo dobrym pracownikiem. Co najmniej równie ważne są: umiejętność sprzedania swojej wartości jako pracownika, oraz dobór miejsca pracy. I tu dochodzimy do drugiego argumentu: w większości firm nie ma możliwości "robienia kariery". W małych firmach po prostu nie ma gdzie awansować a w państwowych przedsiębiorstwach lepsze posady są zarezerwowane dla krewnych i znajomych kierownictwa. Zatem argument "kariera" również często odpada.

        Po trzecie: pracodawca nie zwolni kobiety po urlopie macierzyńskim, bo wie (o ile nie jest głupi) że do czasu odchowania dziecka (czyli przez kilka lat) pracownica nie będzie myśleć o następnym potomku. Tymczasem jeśli zatrudni nową pracownicę, takiej pewności nie ma.

        Tak więc nie ma co pisać bzdur o palących w pracy koleżankach (palić wolno tylko w przeznaczonych do tego miejscach) bo powody są dużo bardziej prozaiczne.

        Jak więc przeciwdziałać temu zjawisku, jeśli nie ma możliwości zapewnić pracownikom ani wysokiej pensji a ni możliwości awansu? Jedyne co mogę doradzić to dbać o atmosferę w pracy, oraz relację między pracownikami, aby pracownicy było głupio zostawić na lodzie kolegów. Jeśli pracownica źle czuje się w pracy, albo uważa, że jest źle traktowana (współpracownicy cz przełożony), niedoceniana (choćby głupie dziękuję) czy oszukiwana (obietnice bez pokrycia) trzeba liczyć się z tym, że nie będzie mieć skrupułów by zachować się tak jak przykładowa Agnieszka.
        • annajustyna Re: Douczajmy dziennikarzy-praktykantów z "Gazety 07.09.10, 09:21
          Na zwiolnieniu "na ciaze" otrzymujesz 100% wynagrodzenia.
        • nchyb Re: Douczajmy dziennikarzy-praktykantów z "Gazety 07.09.10, 10:09
          > Po pierwsze trzeba wiedzieć, że na dłuższym zwolnieniu lekarskim przysługuje ty
          > lko 80% wynagrodzenia

          ta reguła nie dotyczy ciąży - w ciąży zwolnienie płatne 100%

          > Po trzecie: pracodawca nie zwolni kobiety po urlopie macierzyńskim, bo wie (o
          > ile nie jest głupi) że do czasu odchowania dziecka (czyli przez kilka lat) prac
          > ownica nie będzie myśleć o następnym potomku

          naprawdę tak mało znasz rodzin z dziećmi rodzonymi rok po roku? Bo ja mnóstwo...

          > Tak więc nie ma co pisać bzdur o palących w pracy koleżankach (palić wolno tylk
          > o w przeznaczonych do tego miejscach
          palić nie można też w szpitalach, byłeś/byłaś kiedyś w toalecie szpitalnej? Nawet na położnictwie kobiety w toaletach palą, mimo, że nie wolno.
          Zakaz tego nie zmienia...
          • Gość: Małgosia Re: Douczajmy dziennikarzy-praktykantów z "Gazety IP: 109.243.48.* 08.09.10, 09:13
            Fakt, nie znam ani jednej osoby, u której praca do porodu zaprocentowałaby jakąś wdzięcznością pracodawcy.
            Ale z drugiej strony, poza takim wypadkiem, jak np. mój (badanie usg i natychmiastowe zwolnienie, ciąża patologiczna) - warto wcześniej zaplanować zwolnienie itp. Jeśli można, nie zostawia się nikogo z dnia na dzień.
            I nie dlatego, że to nie zaprocentuje w karierze - dorosły człowiek traktuje zobowiązania poważnie i zamyka chociaż najpilniejsze sprawy.
            Warto też wcześniej mieć wizję, co po macierzyńskim i wypowiedzieć się, żeby można było znaleźć zastępcę na dłuższy czas.
            Tyle, i tylko tyle.
            A na około 9 godzin stresów, uciążliwych dojazdów i bezruchu za biurkiem faktycznie w późniejszych tygodniach zdrowia szkoda - ale uczciwie jest przymierzać się do tego z dużym wyprzedzeniem.
        • krzysztofsf Re: Douczajmy dziennikarzy-praktykantów z "Gazety 08.09.10, 11:22
          > Po trzecie: pracodawca nie zwolni kobiety po urlopie macierzyńskim, bo wie (o
          > ile nie jest głupi) że do czasu odchowania dziecka (czyli przez kilka lat) prac
          > ownica nie będzie myśleć o następnym potomku.

          A to akurat dziwna argumentacja.
          Wiele osob uwaza, ze lepiej, zeby planowane dzieci dzielila nieduza roznica wieku.
      • Gość: Sylwia Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.10, 15:04
        To fakt, że ciąża to nie choroba. Ja będąc w ciąży, jeżeli źle się czułam wykorzystywałam urlop, bo ciąża to nie choroba. Pomimo bólu brzucha chodziłam do pray, bo ciąża to nie choroba. A teraz zamiast sie cieszyć z nadchodzącego terminu porodu, nie mogę sobie wybaczyć, że pomimo nie najlepszego samopoczucia, uważałam, że ciąża to nie choroba, bo wszyscy tak mówią, bo w sumie to prawda, bo trzeba normalnie żyć, bo trzeba chodzić do pracy, żebym miała później gdzie wrócić itp. itd. Wiem, że są kobiety nieuczciwe, albo wręcz użalajace się nad sobą i biorą zwolnienie. Ale pomyślcie czasami, że powtarzanie tych słów może wprowadzić kobietę w poczucie winy i sprawić, że na siłę będzie chodzić do pracy, a potem moze być za późno. ;-(
        • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 07.09.10, 15:30
          Bo trzeba zachowac zdrowy rozsadek.
          • Gość: Małgosia A może o odwrotnej stonie medalu... IP: 109.243.48.* 08.09.10, 09:07
            ... trzeba by napisać?
            O mojej ciąży szefowa dowiedziała się, jak byłam w 12 tygodniu. Od tego momentu zwiększyła "obroty" i wszystkie prace, które miałyśmy zaplanowane na min. pół roku usiłowała zmieścić w 2-3 miesiącach, co mnie wykańczało. No bo przecież ja byłam wykonawcą tych prac, a ona je zlecała;).
            Byłam przemęczona, bolał mnie kręgosłup, zapieprzałam do pracy na 8 rano tramwajem w temp. -20 stopni (była taka zima na przełomie 2005/06) - bo, tak jak Sylwia, uważałam, że ciąża to nie choroba i planowałam pracować choćby do końca 7 m-ce.
            W 20 tc zrobiłam usg połówkowe. Diagnoza była dla mnie szokująca - łożysko centralnie przodujące, leżeć, leżeć, leżeć, broń Boże nie siedzieć (przy placenta praevia siedzenie przy biurku jest bardziej zabójcze niż np. chodzenie). Dałam zwolnienie, pokazałam wynik usg.
            Reakcja szefowej?
            Telefon o 23, że rano mam się stawić i przekazać moją pracę (to trwało ponad 3 godziny, potem trzeba było jej towarzyszyć do urzędu, choć naprawdę powinna tam iść już sama) . Usłyszałam, że jakbym naprawdę była chora, to trafiłabym na patologię, a mnie się nie chce pracować... Niestety, obecnie na patologii nie trzyma się tak długo nikogo, kto nie wymaga stałego nadzoru i interwencji lek. Byłam naciskana, że mam pracować, okazało się, że nie można robić przelewów na konto i raz w m-cu muszę pogonić po pieniądze, żeby się przy okazji nasłuchać głupich uszczypliwości. Jest to osoba związana z moją rodziną, usiłowała na mnie też szczuć moich rodziców i parę innych osób.
            Nie nacieszyłam się zanadto ciążą. A napięcia odbiły mi się cholernie na zdrowiu, na psychice też. Urodziłam wcześniaka z zaburzeniami neurologicznymi. Leczę się na depresję od ładnych paru miesięcy.
            Do tej pracy nie wrócę na pewno, już się cieszę na to, jak szefowa będzie się musiała nagimnastykować, żeby dać mi wypowiedzenie z przyczyn pracodawcy. I odprawę;).
            • annajustyna Re: A może o odwrotnej stonie medalu... 08.09.10, 10:35
              Naprawde widzisz zwiazek meidzy Twoim przypadkiem a bardzo czestymi przypadkami zwolnien "na ciaze, bo tak"?
              • Gość: Małgosia Re: A może o odwrotnej stonie medalu... IP: 109.243.38.* 08.09.10, 11:10
                No widzę, widzę - bo pracodawca często wrzuca wszystkie ciężarne do jednego wora, a to, co ta przemądra pani Chutnik wygaduje, to w dużej mierze szkodzenie kobietom. Lepiej faktycznie zajęłaby się lobbowaniem na rzecz możliwości pracy w domu, elastycznego czasu pracy, rozliczania z wykonanych zadań, a nie dupogodzin - padały tu powyżej sensowne pomysły.
                To nie choroba, fakt, ale szczególny stan fizjologiczny, gdzie osłabienie organizmu matki odbija się błyskawicznie na zdrowiu dwojga. A chrzanienie o procentowaniu na przyszłość pracy do końca ciąży - to faktycznie mrzonki młodej dziennikareczki.
                Przyszłość jest niepewna, a tym, co mogłoby wpłynąć na redukcję liczby mało zasadnych zwolnień, to ułatwienia w pracy dla ciężarnych, nie oznaczające przerzucania zadań na innych, ale większy komfort zdrowotny w ich wykonywaniu. Ale tu potrzebne byłyby regulacje prawne, bo nie w każdej firmie stanowisko pracy organizuje ktoś "przyjazny mamie" i nie każdy będzie zajmował się poprawianiem jakości życia pracownikom;).
                I zamiast - używając słów pani Ch. - robić ciężarnym na zwolnieniach "czarny PR", może tym należałoby się zająć, a obie strony sporu byłyby zadowolone i usatysfakcjonowane w swoich potrzebach.
                PS. Jeszcze złota myśl mojej szefuńci, jak zwróciłam jej uwagę, że nie powinnam non stop siedzieć w jednym miejscu i przed komputerem, bo praca przy monitorze jest ograniczona do 4 godz.: "Coś takiego, czego to jeszcze nie wymyślą".
              • Gość: jums Re: A może o odwrotnej stonie medalu... IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 12:20
                Bardzo częstymi zwolnieniami na ciążę "bo tak" - ja nie znam żadnego takiego przypadku, mimo, że obracam się w towarzystwie młodych matek. A Ty znasz jakiś? To o nim napisz. Czy aby na pewno ta osoba nie miała mdłości, bólów kręgosłupa, chronicznych problemów ze spaniem, a może po prostu musiała w pracy dużo nosić, chodzić po schodach, po drabinie i nikt jej z tego nie zwolnił, zastanów się dobrze ...
                • nchyb Re: A może o odwrotnej stonie medalu... 10.09.10, 14:58
                  > Bardzo częstymi zwolnieniami na ciążę "bo tak" - ja nie znam żadnego takiego pr
                  > zypadku, mimo, że obracam się w towarzystwie młodych matek

                  a ja znam mnóstwo. Co ciekawe, wspomniany ból kręgosłupa nie przeszkadzał takiej dziewczynie w noszeniu zakupów z Galerii Handlowej i remontowaniu mieszkania...

                  Poza tym poczytaj dobrze na różnych forach co dziewczyny niektóre piszą - jestem już w 8-12 miesiący ciąży, dobrze się czuję, albo spać mi się chcfe, kto mi wystawi zwolnienie do końca ciąży.
                  Nie wszystkie takie są, niektóre naprawde potrzebują zwolnienia, ale nie wszystkie...
            • nchyb Re: A może o odwrotnej stonie medalu... 10.09.10, 15:02
              > jem w temp. -20 stopni (była taka zima na przełomie 2005/06
              > się na depresję od ładnych paru miesięcy.

              czekaj czekaj, urodziłąś 4 lata temu, depresja od kilku miesięcy, to ma związek?
      • Gość: LuriTuri Ciąża to nie choroba IP: *.aster.pl 08.09.10, 09:05
        Powstało jakieś błędne koło. Niektóre kobiety wykorzystują ciążę, żeby iść na zwolnienie, choć mogłyby pracować. Inne pracują w tym czasie normalnie, a później są zwalniane. W Polsce brak elementarnej wzajemnej życzliwości, zaufania, szacunku i uczciwości. A ci, którzy zachowują się przyzwoicie, najczęściej na tym tracą. Wspaniały "katolicki" kraj, w którym szanuje się "wartości". Ech, szkoda gadać.
        Co za problem umożliwić ciężarnym kobietom elastyczny wymiar pracy i możliwość pracy w domu? Z drugiej strony, są cwaniary wykorzystujące sytuację.
        • Gość: Małgosia Re: Ciąża to nie choroba IP: 109.243.48.* 08.09.10, 09:15
          Tylko, widzisz, na zwolnieniu w ciąży zagrożonej przeważnie się leży, a nie ślęczy nad komputerem albo wykonuje z domu pilne telefony i ma się milion stresów z tym związanych...
          Choć idea przejścia na pracę w domu np. po 3 m-cu zdrowej, prawidłowej ciąży, podobałaby mi się bardzo... Jako możliwość dla zainteresowanych, nie przymus.
          • nchyb Re: Ciąża to nie choroba 10.09.10, 15:05
            > Tylko, widzisz, na zwolnieniu w ciąży zagrożonej przeważnie się leży, a nie ślę
            > czy nad komputerem albo wykonuje z domu pilne telefony i ma się milion stresów
            > z tym związanych...

            ale mowa chyba o możliwości wykonywania pracy przez ciężarną w domu - nie w ciąży zagrożonej, a zdrowej...

            Poza tym, nawet leżąc, wiele dziewczyn wiele godzin spędza przy komputerze. Poczytaj dobrze fora, odpowiednia podkładka i to jest możliwe.
      • Gość: Sella Ciąża to nie choroba IP: 213.31.11.* 08.09.10, 10:00
        Wszystko zależy od sytuacji w biurze.
        Ja poszłam do mojego szefa bezspośredniego, bo wiedziałam, że jest nabór praktykantów, i powiedziałam, że będziemy potrzebować praktykanta na zimę, bo trochę mnie nie będzie (byłam wtedy w 2 miesiącu). Do szefa główniejszego poszłam w 4 miesiącu, jak już minął najbardziej ryzykowny, I trymestr.
        Na zwolnieniu lekarskim wylądowałam z racji problemów z poruszaniem się, praktykant był wtedy starannie przygotowany do pracy, zadania przekazane, co się dalo, pozakańczane. Miałam w domu laptopa firmowego jeszcze przez 3 tygodnie chyba, na wszelki wypadek.
        W trakcie ciąży zgłosiłam szefowi, że mam taką potrzebę, żeby docierać do pracy i wychodzić z niej godzinę później, żeby ominąć godziny szczytu w komunikacji miejskiej. Nie było zastrzeżeń.
        Czyli: z jednej strony jasne wyrażanie swoich potrzeb i nieprzeginanie z braniem bzdurnych zwolnień (jasne, jak jest zagrożenie, to leżeć trzeba i nie ma opcji), z drugiej normalne podejście w firmie.

        A, jednocześnie ze mną w zespole było jeszcze 6 dziewczyn w ciąży... ;)
        • Gość: Alinka Re: Ciąża to nie choroba IP: 83.238.44.* 10.09.10, 23:12
          No to tylko pozazdrościć. Ja nie pracuję w biurze tylko codziennie muszę się stawiać w pracy. Owszem, większość prac przy komputerze można wykonywać w domu, ale co zrobią wymiotujące przedszkolanki, czy ekspedientki na mięsnym, czy piekarze? Puścilibyście dziecko do przedszkola, w którym pani ciągle nie ma, bo wymiotuje albo kupiłybyście mięso w sklepie, gdzie za ladą stoi kobitka wybiegająca co chwilę na zaplecze? Takiej pracy nie da się wykonać w domu.

          Nie jestem jeszcze w ciąży, mam duże problemy z zajściem, pracuje z małymi dziećmi. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym wychodzić co chwilę, w końcu z odpowiedzialności za maluszki nikt by mnie nie zwolnił.

          Nie wiem też, jak by sprawa wyglądała z przedłużeniem umowy, bo chociaż pracuję już od kilku lat w zawodzie, to sytuacja zmusiła mnie do zmiany miejsca zamieszkania i pracy. mam umowę na czas określony, bez pewności otrzymania kolejnej. Mam dość podłapywania pracy na rok na zastępstwo za jakąś szczęściarę, która świetnie znosiła ciążę na zwolnieniu lekarskim, cieszy się własnym maleństwem i w dodatku ma możliwość powrotu po wychowawczym. Nie zamierzam też czekać z dzieckiem do 40-ki, bo już solidnie 30 przekroczyłam. W pracy wiedzą, że rodzina dla mnie jest najważniejsza, ale chciałabym pracować, jeśli będę się dobrze czuła. Nie chodzi nawet o odpowiednie relacje w pracy, tylko o sam fakt wychodzenia do ludzi. Wiem, że siedzenie w domu działa na mnie destruktywnie. W obecnej pracy na pierwsze zadane pytanie: "czy planuje pani dzieci" odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że rodzina będzie najważniejsza jeśli uda się zajść w końcu w ciążę. Kierownicy zaasekurowali się umową na czas określony. Niekoniecznie będą sobie mogli pozwolić na przedłużenie umowy z ciężarną czy młodą mamą.

      • Gość: Szczęśliwa Mama Ciąża to nie choroba IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.09.10, 10:01
        To co przeczytałam to zaprzeczenie moich doświadczeń, ale prawdą jest, że wszystko zależy od pracodawcy i od układu w pracy. Jestem teraz na urlopie macierzyńskim, moje dziecko ma 2 miesiące i mam 100 % pewności, że jeżeli mój zakład pracy będzie istniał, to po zakończeniu tego urlopu wrócę na dotychczasowe stanowisko pracy. O mojej ciąży powiedziałam szefowej jak tylko się o niej dowiedziałam (to było około 7 tygodnia) od tego momentu zaczęłyśmy przygotowywać wszystko, tak aby moja przerwa w pracy była jak najmniej bolesna dla współpracowników i równocześnie, żebym ja się nie stresowała biorąc ew. zwolnienia (tzn. żebym nie musiała wisieć kilka godzin na telefonie przekazując moje obowiązki). Pracowałam do końca 8 m-ca, ale tylko dlatego, że się bardzo dobrze czułam, w pracy traktowano mój stan ze zrozumieniem (siedziałam ile mogłam, jak miałam potrzebę to wychodziłam na krótkie spacery, zwalniano mnie, bez żadnych komentarzy, na wszelkie badania lekarskie itp). W międzyczasie brałam krótkie zwolnienia lekarskie, w okresach kiedy czułam się trochę gorzej, a potem normalnie wracałam do pracy. Efekt jest taki, że mam teraz wyższy zasiłek ("załapałam się" na premię i podwyżkę, gdybym była na zwolnieniu nie miałabym na nie szansy), moje odejście z pracy przebiegło z uśmiechem i w całkowitym zrozumieniu. Zdążyłam w 9 m-cu nacieszyć się ciążą, odpocząć i przygotować wszystko w domu na przyjście maleństwa, a teraz spokojnie i bez stresu cieszę się jego obecnością. Uważam, że gdyby wszędzie zapewniono kobietom w ciąży takie warunki, to zwolnień byłoby dużo mniej.
      • Gość: Antonia W wielu przypadkach ciąża to JEST choroba! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.10, 10:07
        Strasznie mnie wkurza mówienie o ciąży, że to nie choroba. Tak to sobie mogą mówić mężczyźni, kobiety, które nigdy w ciąży nie były oraz takie, które w ciąży czuły się rewelacyjnie. A co z tymi kobietami, które non stop maja nudności, co zjedzą to od razu zwracają, a co za tym idzie czują się osłabione, senne, na dodatek rosnące dziecko uciska jakieś nerwy i nie mogą normalnie poruszać się nie czując bólu. Co z nimi? W niektórych przypadkach ciąża od choroby niczym się nie różni, poza etiologią. Jakby jeden z drugim wymiotował bo się czymś zatruł to byłby " chory", a jak ciężarna za przeproszeniem rzyga jak paw, to jej nic nie jest.
        • annajustyna Re: W wielu przypadkach ciąża to JEST choroba! 08.09.10, 10:37
          Przy silnych wymiotach zwolnienie jest jak najbardziej zasadne.
        • krolowa_karo Re: W wielu przypadkach ciąża to JEST choroba! 08.09.10, 11:12
          strasznie mnie wkurza mówienie o leżeniu w łóżku że to nie choroba. Tak to mówić sobie mogą osoby, które kładą się wieczorem i zasypiają kamiennym snem. A co z tymi, którzy cierpią na bezsenność? Nie mogą się ułożyć pół nocy, nie mogą zasnąć, rano chodzą śpiący i ledwo żywi.
      • Gość: mut Ciąża to nie choroba IP: *.adsl.inetia.pl 08.09.10, 10:42
        co do ciąży: 1. nie jest to obowiązek tylko wolny wybór (zazwyczaj) pary (nie tylko kobiety) - nikt nie stoi z karabinem i nie każe się rozmnażać.
        2. jak się to tych waszych wszystkich wypowiedzi ma sytuacja kobiety chcącej zajść w ciążę, ale prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą? Nie pracuje - nie ma kasy - kredyt/pożyczka pozostaje?
        • Gość: Water Proof Re: Ciąża to nie choroba IP: *.icpnet.pl 08.09.10, 11:02
          Bo gdyby zwolnienie "na ciążę" nie było 100% płatne, to liczba "zagrożonych ciąż" pewnie zmalałaby o połowę. Wystarczy poczytać fora - wiele kobiet otwarcie pisze że poszły na zwolnienie, bo chciały skompletować wyprawkę. I jakoś siedzenie przed komputerem w domu im nie szkodzi... Ciekawe też byłyby statystyki dotyczące liczby ciąż zagrożonych wśród osób prowadzących działalność.
          Wszystko to tylko powoduje, że dwa razy się zastanowię, zanim przyjmę do pracy kobietę w wieku "produkcyjnym". Bo po prostu małej firmy nie stać na takie ryzyko.
          • gaska.balbinka.78 Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 11:51
            Jeśli kobieta powadzi DG, to spawa się bardzo mocno komplikuje niestety. Jestem teraz w piątym miesiącu ciąży, przed ciążą pracowałam po kilkanaście godzin przy komputerze (taka specyfika działalności, którą sobie wybrałam). Pierwsze trzy i pół miesiąca ciąży to bóle, mdłości, wymioty, ledwo co się trzymałam na nogach. Przy komputerze wytrzymywałam max. 2 godziny - wystarczająco, żeby sprawdzić pocztę i zobaczyć, co na świecie słychać, ale za mało, żeby na serio zająć się pracą. Zaznaczam, że głównie pracuję w domu albo dojeżdżam do zleceniodawców do innych miast - jeździć samochodem też już nie mogę a na kierowcę mnie nie stać. Dostałam od mojego lekarza prowadzącego zwolnienie na czwarty miesiąc ciąży, odpoczęłam troszeczkę, państwo nic do mnie nie dopłaciło, bo ZUS płaci za zwolnienie dopiero po trzydziestu kilku dniach. Przez ostatnie 4 miesiące nie zarobiłam ze zleceń ani grosza, odprowadziłam do ZUSu 3.360 zł. Macierzyńskiego dostanę 1300 zł na miesiąc, z czego na ubezpieczenie zdrowotne będę musiała odprowadzić 230 zł. Wychowawcze mi nie przysługuje. Ze względu na sytuację i dla dobra maluszka powinnam iść na zwolnienie do końca ciąży, ale tego zwolnienia będę miała jakieś 1000 zł, trochę trudno za to przeżyć...
            • Gość: jums Re: Ciąża to nie choroba IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 12:39
              Bardzo Ci współczuje, ale po pierwsze jest też ojciec dziecka a po drugie zrób wszystko, żeby zdrowie dziecka nie było zagrożone, bo przecież to ono jest najważniejsze, a nie jakieś 1000 czy 1300zł. Ja na chorobowym dostawałam dokładnie 1300zł, mam męża, który pracuje i w żadnym wypadku nie zostałabym w pracy dłużej niż pracowałam, tylko z tego powodu, że za miesiąc dostałabym premię ponad 800zł. Miałam w nosie te 800zł, wolałam nie męczyć siebie i dziecka. Ale wszystko zależy od tego jakie kto ma priorytety.
      • truten.zenobi Ciąża to nie choroba, co nie zmienia faktu... 08.09.10, 10:50
        że w sposób znaczący obniża zdolność do pracy.

        często oznacza to niezdolność do pracy...

        to oczywiste! więc o czym ten artykuł czyżby kolejna kampania ratowania zusu poprzez odbieranie należnych świadczeń?
      • floress Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 11:16
        Ciąża to nie choroba, ale tez nie stan naturalny, tylko wyjątkowy. Czy naprawdę trzeba mieć ciąże zagrożoną, żeby iść na zwolnienie?
        Kobieta w ciąży może mieć mdłości, może wymiotować, może ją boleć brzuch, może czuć się senna, zmęczona, może mieć zawroty głowy, może różnie reagować na zapachy. I to od pierwszych tygodni. "Kobieta jest zdolna do pracy". Ale pracowanie, to nie tylko sama praca. To też np. dojazd do pracy. Nieraz trwający godzinę, z przesiadkami. W tramwaju/autobusie gdzie ludzie kichają, kaszlą, smarkają (bo nie idą na zwolnieniu w czasie choroby - bo nie chcą, albo bo się boją - i zarażają), gdzie trzeba stać przez 30 minut, gdzie środek transportu szarpie, gwałtownie hamuje, trzęsie (niestety nasze środki lokomocji plus drogi nie wpływają dobrze na samopoczucie, czuć każdą najmniejszą dziurę). Do tego można dodać upały - niewskazane w tym stanie lub zimą śliskie chodniki na których co rusz człowiek się potyka, brodzi po kolana z breji śnieżnej albo ślizga się jak na lodowisku. I kwestia kolejna - czas pracy. 8 godzin dziennie plus dojazdy, np. 2 godziny, kiedy człowiek jest wiecznie zmęczony i chce mu się spać. Taki pracownik i tak nie jest dla pracodawcy przydatny.
        Pamiętajmy o tym robiąc kolejną nagonkę na "nieuczciwe, leniwe baby, co to im się nie chce pracować".
        • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 12:04
          floress napisała:

          > Ciąża to nie choroba, ale tez nie stan naturalny, tylko wyjątkowy.

          Jak to nie naturalny ??? To, że coś trwa pewien czas nie znaczy, że nie jest naturalne.

          > Czy naprawdę trzeba mieć ciąże zagrożoną, żeby iść na zwolnienie?

          Aby iść na zwolnienie, trzeba być niezdolnym do pracy. Z bycia w ciąży niezdolność do pracy nie wynika.

          > Kobieta w ciąży może mieć mdłości, może wymiotować, może ją boleć brzuch, może
          > czuć się senna, zmęczona...

          Każdego może boleć głowa i każdy do pracy dojeżdża w tłoku i niewygodzie. To nie jest powód, aby wszyscy poszli na zwolnienie chorobowe.

          S.
          • annajustyna Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 12:09
            Snajper, nie rob z siebie pajaca. Ze cos trwa "tylko" jakis czas, to nie oznacza, ze nie moze byc to czas szczegolnych odczuc/dolegliwosci/zmeczenia etc. Nie zachowuj sie, jak ten gin plci meskiej pare lat temu, co twierdzil, ze "prosze mi wierzyc porod bez znieczulania nie jest taki straszny".
            • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 14:46
              annajustyna napisała:

              > Snajper, nie rob z siebie pajaca. Ze cos trwa "tylko" jakis czas, to nie oznacz
              > a, ze nie moze byc to czas szczegolnych odczuc/dolegliwosci/zmeczenia etc. Nie
              > zachowuj sie, jak ten gin plci meskiej pare lat temu, co twierdzil, ze "prosze
              > mi wierzyc porod bez znieczulania nie jest taki straszny".

              A czy ja neguję takie czy inne odczucia ? Ja jedynie nie zgadzam się, że ciąża nie jest stanem naturalnym, gdyż jak najbardziej takim stanem jest. Nie zgadzam się też, że ciąża jest powodem do zwolnienia lekarskiego.

              S.
          • floress Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 12:15
            snajper55 napisał:

            > floress napisała:
            >
            > > Ciąża to nie choroba, ale tez nie stan naturalny, tylko wyjątkowy.
            >
            > Jak to nie naturalny ??? To, że coś trwa pewien czas nie znaczy, że nie jest na
            > turalne.

            Dobrze, więc nie jest to stan normalny. Normalny stan trwa cały czas lub większość. Ten trwa 9 miesięcy.

            > > Czy naprawdę trzeba mieć ciąże zagrożoną, żeby iść na zwolnienie?
            >
            > Aby iść na zwolnienie, trzeba być niezdolnym do pracy. Z bycia w ciąży niezdoln
            > ość do pracy nie wynika.

            Pisałam w swoim poście, że owszem może wynikać.

            > > Kobieta w ciąży może mieć mdłości, może wymiotować, może ją boleć brzuch,
            > może
            > > czuć się senna, zmęczona...
            >
            > Każdego może boleć głowa i każdy do pracy dojeżdża w tłoku i niewygodzie. To ni
            > e jest powód, aby wszyscy poszli na zwolnienie chorobowe.

            Tylko, że nie każdy ma te dolegliwości przez 9 miesięcy, i nie każdy codziennie wysiada co dwa przystanki, żeby zrobić przerwę bo mu niedobrze. A zatłoczony tramwaj i inne zagrożenia z jazdy w tłoku są właśnie zagrożeniem dla płodu. Niestety hormony potrafią skutecznie wyeliminować człowieka z normalnego życia.
            • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 15:02
              floress napisała:

              > Dobrze, więc nie jest to stan normalny. Normalny stan trwa cały czas lub większ
              > ość. Ten trwa 9 miesięcy.

              Młodość czy starość też nie trwa cały czas. Młodość i starość to nie jest stan normalny ?

              > Tylko, że nie każdy ma te dolegliwości przez 9 miesięcy

              Niektórzy mają dolegliwości przez wiele lat i nie są na zwolnieniu, gdyż te dolegliwości nie powodują ich niezdolności do pracy.

              > i nie każdy codziennie wysiada co dwa przystanki, żeby zrobić przerwę bo mu niedobrze.

              Nie każda kobieta w ciąży musi wysiadać co dwa przystanki, bo jej niedobrze. Dlatego właśnie twierdzę, że sama ciąża nie jest powodem do zwolnienia chorobowego. To, że ktoś jest senny i bardziej zmęczony niż zwykle takimi przyczynami nie są.

              S.
              • floress Re: Ale też nie stan naturalny 09.09.10, 09:13
                snajper55 napisał:

                > floress napisała:
                >
                > > Dobrze, więc nie jest to stan normalny. Normalny stan trwa cały czas lub
                > większ
                > > ość. Ten trwa 9 miesięcy.
                >
                > Młodość czy starość też nie trwa cały czas. Młodość i starość to nie jest stan
                > normalny ?

                Młodość i starość trwają WIĘKSZOŚĆ czasu. Jako takie są stanem normalnym. Ciążą trwa 9 miesięcy. Jest to stan wyjątkowy. Tak jak np. choroba, która może trwać kilka lat. Czy jest to wtedy stan normalny? Normalne jest to, co dotyczy większości i trwa przez większość czasu. Normalnie człowiek jest zdrowy. Normalnie kobieta NIE jest w ciąży.

                > > Tylko, że nie każdy ma te dolegliwości przez 9 miesięcy
                >
                > Niektórzy mają dolegliwości przez wiele lat i nie są na zwolnieniu, gdyż te dol
                > egliwości nie powodują ich niezdolności do pracy.

                A powinni. Jak ktoś jest chory nie powinien pracować. Jeśli ktoś miałby przez 9 miesięcy non stop bóle głowy, zawroty, mdłości, krwawienia i bóle brzucha, to powinien jak najszybciej udać się do lekarza, bo to normalne nie jest.


                > > i nie każdy codziennie wysiada co dwa przystanki, żeby zrobić przerwę bo
                > mu niedobrze.
                >
                > Nie każda kobieta w ciąży musi wysiadać co dwa przystanki, bo jej niedobrze. Dl
                > atego właśnie twierdzę, że sama ciąża nie jest powodem do zwolnienia choroboweg
                > o. To, że ktoś jest senny i bardziej zmęczony niż zwykle takimi przyczynami nie
                > są.

                Oczywiście, że nie każda. Nikt tu nie mówi, że każda kobieta przechodzi ciążę tak samo i że każda kobieta nie pracuje podczas ciąży. Niektóre kobiety pracują do końca i nawet nie czują tego, że są w ciąży. Niestety większość ma ogromne dolegliwości i dlatego są na L4.
                Ty sobie wyobrażasz, że senność to jest przypadłość chwilowa. Tak jak normalnie człowiek jest czasem senny, tak kobieta w ciąży też. To samo z innymi objawami. Otóż sęk w tym, że te wszystkie dolegliwości trwają permanentnie. Nie raz na kilka dni przez chwilę cię pomdli. I o to chodzi.
                • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 09.09.10, 15:58
                  floress napisała:

                  > Młodość i starość trwają WIĘKSZOŚĆ czasu. Jako takie są stanem normalnym. Ciążą
                  > trwa 9 miesięcy. Jest to stan wyjątkowy.

                  Czas trwania nie jest żadnym wyróżnikiem normalności. Są normalne stany organizmu trwające dużo krócej niż ciąża. Na przykład orgazm czy pełny pęcherz.

                  > A powinni. Jak ktoś jest chory nie powinien pracować.

                  Nie każda choroba uniemożliwia pracę. Nawet nie każda niepełnosprawność uniemożliwia pracę. Ba, są nawet specjalne programy aktywizacyjne, które pomagają takim ludziom. A Ty twierdzisz - chory nie powinien pracować.

                  > Jeśli ktoś miałby przez 9
                  > miesięcy non stop bóle głowy, zawroty, mdłości, krwawienia i bóle brzucha, to
                  > powinien jak najszybciej udać się do lekarza, bo to normalne nie jest.

                  Zgadza się. Powinien się udać do lekarza a ten oceni, czy nadaje się od do pracy, czy się nie nadaje. Zgodzisz się chyba, że nie każda ciąża to 9 miesięcy non stop bóle głowy, zawroty, mdłości, krwawienia i bóle brzucha. Dlatego nie każda ciąża to powód do zwolnienia chorobowego.

                  > Oczywiście, że nie każda. Nikt tu nie mówi, że każda kobieta przechodzi ciążę t
                  > ak samo i że każda kobieta nie pracuje podczas ciąży. Niektóre kobiety pracują
                  > do końca i nawet nie czują tego, że są w ciąży. Niestety większość ma ogromne
                  > dolegliwości i dlatego są na L4.

                  Ale Ty nie pisałaś o ogromnych dolegliwościach, tylko o dojeździe do pracy, i że tam ludzie kaszlą i kichają. Pisałaś o upałach i śliskich chodnikach, śniegu, błocie i tym, że praca trwa aż 8 godzin.

                  S.
                  • Gość: po Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.telpol.net.pl 10.09.10, 13:11
                    Dobra ta wymiana zdań zaczęła mnie śmieszyć!
                    1. Ciąża to stan naturalny, z tej prostej przyczyny, że matka natura nas do niego przystosowała. I tylko nas - kobiety, a mężczyzn już nie.
                    2. Artykuł porusza kwestię zwolnień lekarskich na życzenie, a nie z realnych powodów
                    3. Sorry, ale "9 miesięcy non stop bóle głowy, zawroty, mdłości, krwawienia i bóle brzuch", to nie jest NORMALNA ciąża - trzeba być niespełna rozumu, żeby być w ciąży i zignorować ból brzucha, a co gorsza krwawienie - to są właśnie problemy, przy których kobieta idzie na zwolnienie lekarskie
                    4. Ja też uważam, że chorzy-zarażający, którzy zamiast siedzieć w domu na zwolnieniu, zarażają innych to już patologia, ale to jest kolejny przejaw chorych stosunków pracy w Polsce!
                    5. Polecam wejść na jakieś forum dla przyszłych mam i poczytać sobie o "Zwolnieniach" - kobiety chwalą się w najlepsze zwykłym oszustwem i doradzają innym, żeby robiły to samo... Sorry ale ja tego nie jestem w stanie zrozumieć

                    PS: Nie rozumiem też tego - jedne ciężarne oburzają się, kiedy ich stan porównuje się do choroby, a inne koniecznie chcą udowodnić, że to jet choroba, co z wami kobietki?
                    • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 10.09.10, 14:27
                      Gość portalu: po napisał(a):

                      > Dobra ta wymiana zdań zaczęła mnie śmieszyć!
                      > 1. Ciąża to stan naturalny, z tej prostej przyczyny, że matka natura nas do nie
                      > go przystosowała. I tylko nas - kobiety, a mężczyzn już nie.
                      > 2. Artykuł porusza kwestię zwolnień lekarskich na życzenie, a nie z realnych po
                      > wodów
                      > 3. Sorry, ale "9 miesięcy non stop bóle głowy, zawroty, mdłości, krwawienia i b
                      > óle brzuch", to nie jest NORMALNA ciąża - trzeba być niespełna rozumu, żeby być
                      > w ciąży i zignorować ból brzucha, a co gorsza krwawienie - to są właśnie probl
                      > emy, przy których kobieta idzie na zwolnienie lekarskie
                      > 4. Ja też uważam, że chorzy-zarażający, którzy zamiast siedzieć w domu na zwoln
                      > ieniu, zarażają innych to już patologia, ale to jest kolejny przejaw chorych st
                      > osunków pracy w Polsce!
                      > 5. Polecam wejść na jakieś forum dla przyszłych mam i poczytać sobie o "Zwolnie
                      > niach" - kobiety chwalą się w najlepsze zwykłym oszustwem i doradzają innym, że
                      > by robiły to samo... Sorry ale ja tego nie jestem w stanie zrozumieć
                      >
                      > PS: Nie rozumiem też tego - jedne ciężarne oburzają się, kiedy ich stan porównu
                      > je się do choroby, a inne koniecznie chcą udowodnić, że to jet choroba, co z wa
                      > mi kobietki?

                      Lejesz balsam na moją zbolałą duszę. Już myślałem, że... ;)

                      S.
          • krzysztofsf Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 12:46
            snajper55 napisał:


            > Każdego może boleć głowa i każdy do pracy dojeżdża w tłoku i niewygodzie. To ni
            > e jest powód, aby wszyscy poszli na zwolnienie chorobowe.

            Czasem moze to sie skonczyc poronieniem.
            • annajustyna Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 12:49
              Niekonieczenie. Jak to faceta boli glowa (wg Snajpera takie samo "nieszczescie" jak w przypadku ciezarnej), to nie ;).
              • krzysztofsf Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 13:42
                annajustyna napisała:

                > Niekonieczenie. Jak to faceta boli glowa (wg Snajpera takie samo "nieszczescie"
                > jak w przypadku ciezarnej), to nie ;).

                Nawet stan psychiczny i podejscie do obowiazkow pracownicy w ciazy jest inny niz zwyklego pracownika plci obojetnej.
                moze podejmowac rozne "dziwne" decyzje (np. przerwac super-hiper-wazna prace, w ktorej w danym zadaniu jest naprawde w danym momencie nie do zastapienia) bo w danym momencie zle sie poczola i wszystkie mysli zaczyna wypelniac niepokoj o ciaze, tj dziecko.
                "zwykly pracownik" o ile nie zaczyna broczyc krwia z otworow ciala lub nie zwija sie z bolu na podlodze, stara sie jakos dopiac, uporzadkowac swoje sprawy. Kobieta w ciazy moze (i jest to w pelni zrozumiale) rzucic wazny projekt i pognac do lekarza, bo np ma "lekki maly bezbolesny krwotok" wywolany stressem w pracy. - przed chwila zartowala z wszystkimi, nic jej nie bylo, a raptem znikla i siedzi w taksowce jadacej do lekarza czy szpitala.
                • annajustyna Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 14:19
                  Zgadzam sie w zupelnosci. Sama odstawilam taka akcje z taksowka pod koniec lipca (choc za pol godziny mialam siedziec w komisji egzaminacyjnej). I jakos beze mnie nie umarli :P.
                • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 16:45
                  krzysztofsf napisał:

                  > Nawet stan psychiczny i podejscie do obowiazkow pracownicy w ciazy jest inny n
                  > iz zwyklego pracownika plci obojetnej.
                  > moze podejmowac rozne "dziwne" decyzje (np. przerwac super-hiper-wazna prace, w
                  > ktorej w danym zadaniu jest naprawde w danym momencie nie do zastapienia) bo w
                  > danym momencie zle sie poczola i wszystkie mysli zaczyna wypelniac niepokoj o
                  > ciaze, tj dziecko.

                  Podobnie matka małego dziecka. Może na przykład zacząć myśleć co też jej dzieciątko robi w przedszkolu i czy mu nic nie grozi i już zawala obowiązki w pracy. Lub matka trochę starszego dziecka może nagle zacząć się zastanawiać, czy jej dzieciątko na studiach nie bierze właśnie narkotyków. I już z pracy nici.

                  Nie dziwcie się więc niektórym pracodawcom, że nie chcą zatrudniać kobiet z dziećmi.

                  S.
                  • krzysztofsf Re: Ale też nie stan naturalny 09.09.10, 08:27
                    snajper55 napisał:

                    > krzysztofsf napisał:
                    >
                    > > Nawet stan psychiczny i podejscie do obowiazkow pracownicy w ciazy jest
                    > inny n
                    > > iz zwyklego pracownika plci obojetnej.
                    > > moze podejmowac rozne "dziwne" decyzje (np. przerwac super-hiper-wazna pr
                    > ace, w
                    > > ktorej w danym zadaniu jest naprawde w danym momencie nie do zastapienia
                    > ) bo w
                    > > danym momencie zle sie poczola i wszystkie mysli zaczyna wypelniac niepo
                    > koj o
                    > > ciaze, tj dziecko.
                    >
                    > Podobnie matka małego dziecka. Może na przykład zacząć myśleć co też jej dzieci
                    > ątko robi w przedszkolu i czy mu nic nie grozi i już zawala obowiązki w pracy.
                    > Lub matka trochę starszego dziecka może nagle zacząć się zastanawiać, czy jej d
                    > zieciątko na studiach nie bierze właśnie narkotyków. I już z pracy nici.
                    >
                    > Nie dziwcie się więc niektórym pracodawcom, że nie chcą zatrudniać kobiet z dzi
                    > ećmi.
                    >


                    Kompletnie mylisz problemy i pojecia.
                    Po pierwsze, taki drobny przykladowy krwotok blyskawicznie moze sie przerodzic w poronienie - i trzeba reagowac mimo pozornego dobrego samopoczucia.
                    Po drugie kobieta w ciazy, w przeciwienstwie do kobiety wychowujacej male dziecko, jest dodatkowo "nacpana" hormonami wyczulajacymi ja na swoj stan i ustawiajacymi ciaze na najwazniejszej pozycji jesli chodzi o priorytety.
                    A przy okazji, dyskusja dotyczy brania zwolnien przez kobiety w ciazy.
                    • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 09.09.10, 16:02
                      krzysztofsf napisał:

                      > A przy okazji, dyskusja dotyczy brania zwolnien przez kobiety w ciazy.

                      A także tego, co jest wystarczającym powodem do wzięcia takiego zwolnienia. Czy sama ciąża wystarcza. Otóż według niektórych jest powodem wystarczającym, a według mnie - nie. Tak samo jak nie jest wystarczającym powodem posiadanie mniejszego czy większego dziecka.

                      A kobieta cały czas jest takimi czy innymi hormonami napakowana. Podobnie zresztą jak mężczyzna.

                      S.
                      • krzysztofsf Re: Ale też nie stan naturalny 10.09.10, 08:47
                        snajper55 napisał:


                        > A kobieta cały czas jest takimi czy innymi hormonami napakowana. Podobnie zresz
                        > tą jak mężczyzna.
                        >

                        I podobnie jak zolnierz w trakcie walki - nie widzisz roznic?
                        • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 10.09.10, 11:59
                          krzysztofsf napisał:

                          > snajper55 napisał:
                          >
                          > > A kobieta cały czas jest takimi czy innymi hormonami napakowana. Podobnie zresztą
                          > > jak mężczyzna.
                          >
                          > I podobnie jak zolnierz w trakcie walki - nie widzisz roznic?

                          Zależy w jakim zakresie. Jeśli chodzi o zdolność do pracy to jeszcze nie słyszałem aby jakiś lekarz uznał fizjologiczny poziom hormonów za przyczynę niezdolności do pracy.

                          S.
                          • Gość: po Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.telpol.net.pl 10.09.10, 13:22
                            Dieta odchudzająca - szczególnie bez pomyślunku i kontroli lekarskiej ( a szczególnie jej głodówkowa postać) potrafi zaburzyć funkcjonowanie układu hormonalnego. Człowiek robi się drażliwy, histeryzuje, albo dostaje ataku nagłej agresji...
                            To święta prawda, ale moja wypowiedź jest trochę ironiczna, bo ta debata przyjęła dość dziwy kierunek, a ja jako kobieta i kiedyś-pewnie-mama poczułam się nieco urażona - nie róbcie z nas wariatek. Mam wrażenie, że krzysztofsf robi sobie z nas jaja.
                            snajper55 zwrócił uwagę na ważną rzecz, która trochę wam umknęła: każdy przypadek jest indywidualny, jak któraś z was naprawdę nie może pracować - to niech idzie do lekarza i weźmie zwolnienie. Ale chodzi o to NAPRAWDĘ, naprawdę coś jest nie tak, naprawdę nie jestem w stanie utrzymać się na nogach, naprawdę coś zagraża mojemu dziecku
                  • Gość: oj nie przesadzaj Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.chello.pl 10.09.10, 15:20
                    oj nie przesadzaj! a dobry ojciec tez sie moze bac i dbac o swoje dziecko!
                  • Gość: kość Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.merinet.pl 17.12.10, 22:23
                    takich skur.... jak Ty snajper powinno wieszać się za ich wybujałe męskie ego. ciekawe czy masz żonę, dziewczynę...czy była, jest, będzie w ciąży?jeśli będzie nie życzę wam tego strachu o dziecko, które towarzyszy gdy ona krwawi, wymiotuje, usypia na stojąco, ludzie w tramwaju zgniatają jej brzuch, gdy marznie na przystanku, puchnie podczas upału i grozi jej zakrzepica żył.A może jednak chciał byś tego co....???żeby wtedy dała z siebie wszystko i zapier.... do roboty...?!
            • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 08.09.10, 16:37
              krzysztofsf napisał:

              > Czasem moze to sie skonczyc poronieniem.

              Każda ciąża może skończyć się poronieniem, a każdy dojazd do pracy może skończyć się śmiertelnym wypadkiem.

              S.
              • krzysztofsf Re: Ale też nie stan naturalny 09.09.10, 08:32
                snajper55 napisał:

                > krzysztofsf napisał:
                >
                > > Czasem moze to sie skonczyc poronieniem.
                >
                > Każda ciąża może skończyć się poronieniem, a każdy dojazd do pracy może skończy
                > ć się śmiertelnym wypadkiem.
                >

                Ale kierowca panicznie lekajacy siie prowadzic samochod , dostajacy np. nerwowych "tikow" wyrywajacych mu kierownice z nerwow, moze jechac srodkami komunikacji miejskiej lub isc pieszo - a kobieta brzucha z dzieckiem nie odepnie a jesli stan zdrowia jej sie pogarsza lub wywoluje obawy - moze tylko isc na zwolnienie lekarskie.

                Dodatkowo - mozna zwiekszac ryzyko dojazdu do pracy, lub zmniejszac - z ciaza podobnie - tyle, ze narzedzia sa inne.
                • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 09.09.10, 16:08
                  krzysztofsf napisał:

                  > Ale kierowca panicznie lekajacy siie prowadzic samochod , dostajacy np. nerwowy
                  > ch "tikow" wyrywajacych mu kierownice z nerwow, moze jechac srodkami komunikacj
                  > i miejskiej lub isc pieszo

                  A kobieta panicznie bojąca się poronienia może dziecko adoptować. Oboje zresztą mogą się leczyć ze swoich fobii i strachów.

                  S.
                  • krzysztofsf Re: Ale też nie stan naturalny 10.09.10, 08:50
                    snajper55 napisał:

                    > krzysztofsf napisał:
                    >
                    > > Ale kierowca panicznie lekajacy siie prowadzic samochod , dostajacy np. n
                    > erwowy
                    > > ch "tikow" wyrywajacych mu kierownice z nerwow, moze jechac srodkami komu
                    > nikacj
                    > > i miejskiej lub isc pieszo
                    >
                    > A kobieta panicznie bojąca się poronienia może dziecko adoptować. Oboje zresztą
                    > mogą się leczyć ze swoich fobii i strachów.
                    >


                    to jakimi srodkami chemicznymi, nieszkodliwymi dll plodu, radzisz napakowac kobiete, zeby ignorowala wszystkie (i faktyczne i urojone, i rzeczywiscie rozpoczynajace sie problemy i cos, co za jakis czas moze samoistnie zaniknac) fizjologiczne objawy ciazy?
                    • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 10.09.10, 12:22
                      krzysztofsf napisał:

                      > to jakimi srodkami chemicznymi, nieszkodliwymi dll plodu, radzisz napakowac kob
                      > iete, zeby ignorowala wszystkie (i faktyczne i urojone, i rzeczywiscie rozpoczy
                      > najace sie problemy i cos, co za jakis czas moze samoistnie zaniknac) fizjolog
                      > iczne objawy ciazy?

                      Histerię można leczyć psychoterapią. Poza tym choroba psychiczna jest jak najbardziej podstawą do wystawienia zwolnienia chorobowego. Nie twierdzisz chyba jednak, że wszystkie kobiety w ciąży mają ciężką fobię antykomunikacyjną ?

                      S.
              • floress Snajper55 09.09.10, 09:00
                Snajper55, życzę Ci abyś kiedyś miał takie dolegliwości i takie odczucia jak kobieta w ciąży. Przez 9 miesięcy, a nawet wcześniej kiedy kobieta stara się o dziecko i np. musi faszerować się hormonami. Nie masz zielonego pojęcia o tym jak się wtedy kobieta czuje.
                Ciekawe czy dalej byś gadał takie idiotyzmy, gdyby Twoja żona w drodze do pracy wpadła na innego pasażera, bo tramwaj zahamował gwałtownie i to spowodowałoby poronienie. Albo "tylko" zagrożenie dla dziecka, krwawienie i musiałaby leżeć przez następnych parę miesięcy.
                • snajper55 Re: Snajper55 09.09.10, 16:13
                  floress napisała:

                  > Snajper55, życzę Ci abyś kiedyś miał takie dolegliwości i takie odczucia jak ko
                  > bieta w ciąży. Przez 9 miesięcy, a nawet wcześniej kiedy kobieta stara się o dz
                  > iecko i np. musi faszerować się hormonami.

                  Nie, nie każda musi.

                  > Nie masz zielonego pojęcia o tym jak się wtedy kobieta czuje.
                  > Ciekawe czy dalej byś gadał takie idiotyzmy, gdyby Twoja żona w drodze do pracy
                  > wpadła na innego pasażera, bo tramwaj zahamował gwałtownie i to spowodowałoby
                  > poronienie. Albo "tylko" zagrożenie dla dziecka, krwawienie i musiałaby leżeć p
                  > rzez następnych parę miesięcy.

                  Rozumiem. Uważasz, że niebezpieczeństwa komunikacji miejskiej są wystarczającym powodem, aby kobieta w ciąży domagała się od lekarza zwolnienia chorobowego. Ja tak nie uważam.

                  S.
                  • floress Re: Snajper55 20.09.10, 12:47
                    snajper55 napisał:

                    > floress napisała:
                    >
                    > > Snajper55, życzę Ci abyś kiedyś miał takie dolegliwości i takie odczucia
                    > jak ko
                    > > bieta w ciąży. Przez 9 miesięcy, a nawet wcześniej kiedy kobieta stara si
                    > ę o dz
                    > > iecko i np. musi faszerować się hormonami.
                    >
                    > Nie, nie każda musi.

                    i np. musi faszerować się hormonami.

                    > > Nie masz zielonego pojęcia o tym jak się wtedy kobieta czuje.
                    > > Ciekawe czy dalej byś gadał takie idiotyzmy, gdyby Twoja żona w drodze do
                    > pracy
                    > > wpadła na innego pasażera, bo tramwaj zahamował gwałtownie i to spowodow
                    > ałoby
                    > > poronienie. Albo "tylko" zagrożenie dla dziecka, krwawienie i musiałaby l
                    > eżeć p
                    > > rzez następnych parę miesięcy.
                    >
                    > Rozumiem. Uważasz, że niebezpieczeństwa komunikacji miejskiej są wystarczającym
                    > powodem, aby kobieta w ciąży domagała się od lekarza zwolnienia chorobowego. J
                    > a tak nie uważam.
                    >
                    Dla mnie są wystarczającym powodem, nawet do tego, żebym w trakcie starania się o dziecko wzięła zwolnienie, ponieważ wiem co to znaczy "problemy" z ciążą. Jeśli przeziębienie jest wystarczającym powodem do L4, to stymulacja hormonalna i ciąża tym bardziej.

                    A tak jeszcze a propos definicji normalności. Normalne jest to co dotyczy większości lub większego okresu czasu danej osoby. Ciąża nie dotyczy większości. Nie dotyczy nawet większości kobiet. Jest to stan fizjologiczny, ale to nie znaczy, że normalny. Nie darmo mówi się, że jest to stan odmienny.
                    • snajper55 Re: Snajper55 08.10.10, 10:20
                      floress napisała:

                      > A tak jeszcze a propos definicji normalności. Normalne jest to co dotyczy więks
                      > zości lub większego okresu czasu danej osoby. Ciąża nie dotyczy większości. Nie
                      > dotyczy nawet większości kobiet. Jest to stan fizjologiczny, ale to nie znaczy
                      > , że normalny. Nie darmo mówi się, że jest to stan odmienny.

                      No to człowiek bardzo inteligentny czy utalentowany jest nienormalny. Rudy też jest nienormalny. Ba, każdy Polak też jest nienormalny, jako że zdecydowana większość ludzi Polakami nie jest. A już polski maturzysta jest podwójnie nienormalny - jako Polak (margines ludzkości) i maturzysta ("krótki okres czasu danej osoby").

                      S.
          • Gość: jums Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.zory.vectranet.pl 10.09.10, 12:47
            Tylko dla Ciebie zarażenie się grypą to mniejszy problem niż dla kobiety w ciąży, która nie może wziąć sobie Gripexu. Poza tym taka grypa w ciąży może mieć zły wpływ przede wszystkim na dziecko.
            Poza tym jak wykonujesz obowiązki w swój gorszy dzień, gdy się np. nie wyspałeś - na pewno niezbyt solidnie. A jeśli tak przez dwa tygodnie byłbyś tak senny, jakbyś w nocy spał 2 godziny i przez 2 tygodnie nie mógłbyś wykonywać swojej pracy solidnie, to co wtedy. To nie PRL, że w ciągu godziny można było zrobić wszystkie swoje zadania, teraz 120% normy ma być wykonane, czy w ciąży czy nie, a jak nie zrobisz to lecisz na dywanik. Więc chyba lepiej żeby uniknąć stresu, to darować sobie scysje z szefem i iść na chorobowe.
        • Gość: w ciazy Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.traco.pl 08.09.10, 21:44
          Zgadzam sie w 100%. Ja bedac na poczatku ciazy cale noce przewracalam sie z boku na bok. Od samego rana nudnosci takie ,ze blagalam o wymioty, bol glowy, bol brzucha i wiecznie senna. Ciekawe jak w tym stanie mialabym wsiasc do samochodu ,dojechac do pracy i 8 godz pracowac, gdzie nie ma taryfy ulgowej z tego powodu, jestes to pracuj. Zastanowcie sie , nie kazda ciaza to tylko ladny brzuszek ale wiele uciazliwych dolegliwosci. Nie kazdy ma prace w ktorej mozna to pogodzic!!!
        • Gość: Gosia Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.palet.petroinform.net 10.09.10, 12:12
          Abstrachując od tego co napisała florres i o czym nikt nie wspomina, to zadna kobieta nawet z zagrożona ciążą NIE DOSTANIE ZWOLNIENIA na cała ciążę, na 9 miesięcy do przodu, najwyżej na 2 tygodnie po których przychodzi na kontrolę i ewentualnie dostaje następne zwolnienie na 2 tygodnie. Przynajmiej w tak poważnej gazecie autor powinien sprawdzić informacje, które podaje a nie rozpowszechnianiać zasłyszane na ulicy opowieści. Przestanicie je powtarzać i robić z kobiet cwaniaczki, które myślą jedynie o tym jak wykiwać pracodawcę!
          • snajper55 Re: Ale też nie stan naturalny 10.09.10, 12:40
            Gość portalu: Gosia napisał(a):

            > Abstrachując od tego co napisała florres i o czym nikt nie wspomina, to zadna k
            > obieta nawet z zagrożona ciążą NIE DOSTANIE ZWOLNIENIA na cała ciążę, na 9 mies
            > ięcy do przodu, najwyżej na 2 tygodnie po których przychodzi na kontrolę i ewen
            > tualnie dostaje następne zwolnienie na 2 tygodnie.

            Na jakiej podstawie tak twierdzisz ? Lekarz ma prawo wystawić nawet bardzo długie zwolnienie.

            S.
        • Gość: popieram Re: Ale też nie stan naturalny IP: *.chello.pl 10.09.10, 15:18
          Masz racje!
      • Gość: 7miesiecznamama Re: Ciąża to nie choroba IP: 94.254.219.* 08.09.10, 11:22
        napiszę tu kilka własnych spostrzeżeń
        - wolę mieć anginę, grypę czy zapalenie płuc niż kolejny raz być ciężarną przez 9 miesięcy, bo moi kochani, ciąża trwa przez 9 miesięcy, 24 godziny, 7 dni w tygodniu i żadne leki na nią nie działają
        - kobiety, zazwyczaj, same w tą ciążę nie zachodzą, więc sprawa de facto dotyczy obu płci, a co w czasie kiedy kobieta jest w ciąży robi taki przyszły tatuś?
        - kwestia zwolnień lekarskich, tych naciąganych, podejrzewam że w dużo większym stopniu dotyczy tych "nieciężarnych" obywateli, na dodatek ktoś te zaświadczenia wystawia, nie?
        - fajnie by było gdyby z okresu urlopu macierzyńskiego, czas w którym kobieta już nie będzie chciała z niego korzystać musiałby go wykorzystać taki tato, to by była jazda!!
        - autorowi artykułu gratuluję głupoty w tym temacie
        Dziękuję.
      • Gość: gość Ciąża to nie choroba IP: *.acn.waw.pl 08.09.10, 11:26
        Ciąża to nie choroba, fakt ale nie trzeba się przepracowywać i dawać z siebie wszystkiego. Teraz po ciąży i macierzyńskim to wiem. Ja pracowałam do ostatniej chwili wzięłam podczas ciąży w sumie tylko dwa tygodnie zwolnienia jak organizm odmówił mi posłuszeństwa i miałam problemy zdrowotne ( w pracy obawiano się, że urodzę na stanowisku pracy)-miałam nadzieję, że moja lojalność wobec pracodawcy się opłaci jak będę chciała wrócić po macierzyńskim do pracy teraz to wiem że nie. Pracownik ma być lojalny a pracodawca może robić jak chce. Na dniach mam wrócić do pracy i już wiem, że czeka na mnie wypowiedzenie.- Czy to jest w porządku. Trzeba się cenić i dbać i siebie bo nikt za nas nie będzie o nas dbał.
      • Gość: sunday_611 Ciąża to nie choroba IP: *.traco.pl 08.09.10, 11:40
        Dam przykład mojej ostatniej pracy:
        Mąż niepełnosprawny, na rencie. Rok zaczął się dla mnie fatalnie - zapalenie zatok, alergia a w końcu zapalenie nerwu twarzowego. Kto miał, ten wie - ból jak cholera, rwało całą lewą połowę zębów, oko, ucho...
        Nie byłam nigdy ani godziny na zwolnieniu. Zjadałam garść tabletek, żeby 8 godzin być we względnej formie.
        Postanawiamy kupić mieszkanie - potrzebujemy z banku 70tysięcy kredytu. W środę pracodawczyni poinformowana co i jak wypisuje potrzebne do banku zaświadczenia.
        W następny piątek przypomina jej się, że jest kryzys. O 17.20 (a pracuję do 18) dowiaduję się, że to był mój ostatni dzień w pracy. "Da sobie pani radę"...

        Nie wiem, jakie macie doświadczenia. Zapewne inaczej w budżetówce, inaczej w molochu, a inaczej (jak ja) u małego prywaciarza. Ale każdy jest człowiekiem i tak się nie postępuje.

        To doświadczenie nauczyło mnie jednego - NIKT Ci nie podziękuje za wywalanie sobie żył na wierzch. Nie byłam w ciąży. Kto wie, może w tym czasie będę pracować w przyjaznej firmie i będzie mi się chciało pracować jak najdłużej (pomijając oczywiście aspekt zdrowotny). Ale na razie nie zamierzam...


        P.S. Dodam, że do zasiłku dla bezrobotnych zabrakło mi 9 dni, więc nie należy mi się. Gdyby baba była normalna, dałoby się dogadać - np. że przez miesiąc pracuję tylko za ZUS.
        Ale baba wielka prywaciara, a dzieci rodziła 30 lat temu, więc zapomniała...
      • kreatywni Ciąża to nie choroba 08.09.10, 11:59
        Ciąża to tylko pretekst. A atmosfera w pracy i przede wszystkim charakter ciężarnej?

        Ja jestem obecnie w 4 miesiącu ciąży i nie wyobrażam sobie nie pracować! Ciąża trwa 9 miesięcy i moim zdaniem to nie jest tylko rozwój dziecka. Życie toczy się dalej. Rozwija się kariera zawodowa, nabieramy doświadczenia. Nie tylko w pracy, rozwijamy nasze pasje, hobby. Ja nie wyobrażam sobie zrezygnować z tego wszystkiego i zostać inkubatorem.
        • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 12:10
          To tak samo jak ja :D.
        • Gość: miska Re: Ciąża to nie choroba IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.02.12, 21:45
          no ciąża to nie choroba...to wyjątkowy stan. wiadomo jesli w pracy ma sie dobre warunki to czemu nie, jesli nie ma sie dolegliwosci przez które kobieta czuje się komfortowo to czemu nie.....a co z tymi których warunki w pracy są ponizej wszelkich norm..co z tymi których stan zdrowia nie pozwala???????no co? łatwo się wypowiadać na forum jesli sie nie jest samemu w takiej sytuacji
          a no i poniekąd zyczę takeigo stanu co by się mogły co niektóre panie dowiedziec ze naprawdę nieraz jest bardzo ciężko......
        • Gość: frotka Re: Ciąża to nie choroba IP: *.dynamic.chello.pl 24.08.12, 16:05
          Ty sobie nie wyobrażasz,a ja całą ciążę się męczę z nasileniem różnych dolegliwości i przez to nie jestem w stanie normalnie funkcjonować a co dopiero chodzić do pracy w której jest ciągły stres,obowiązków na jednego pracownika jak na trzech i trudni klienci...
          Każdy przypadek jest inny. Jakbym miała lekką pracę w biurze, a ciążę znosiła bardzo dobrze to sama wolałabym wyjść do ludzi.
      • Gość: Jadzia Ciąża to nie choroba IP: 94.75.114.* 08.09.10, 12:16
        Mnie dotknął inny przypadek - pracownica miała 3 m-ce okresu próbnego, przeczekała, a 3 dni po podpisaniu umowy na 3 lata przyniosła zwolnienie lekarskie i radośnie oświadczyła, że jest w 10 tygodniu ciąży i więcej nie przyjdzie. Czy to uczciwe?...
        • annajustyna Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 13:15
          Przede wszystkim durne.
      • Gość: Mała Re: Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.10, 12:19
        Może po prostu kierowniczka bała się że pójdziesz na wychowawczy albo będziesz często na zwolnieniu z tytułu opieki nad dzieckiem i wolała od razu się zabezpieczyć skoro miała taką możliwość! sprubuj ją zrozumieć!
      • Gość: Mała Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.10, 12:30
        Ja nie rozumiem kobiet które wykorzystują ciążę do siedzenia w domu! Urodziłam 2 dzieci i pracowałam do końca 8 miesiąca a i mogłam dłużej ale wykorzystałam zaległy urlop. Mogłam przygotować zastępstwo, miałam kontakt z ludźmi, czułam sie wporzadku wobec wszystkich i dzięki temu miałam dobre samopoczucie! Zaraz po macierzyńskim wróciłam do pracy (co szefowi pewnie sie spodobało) a z dziećmi spędzam popołudnia! I wszyscy są zadowoleni!
        • anuria Re: Ciąża to nie choroba 08.09.10, 13:23
          "...a i mogłam dłużej"

          A niejedna nie moze.
      • Gość: twojabogini Re: Bzdury w artykule, wstyd P. Piątkowska IP: *.aster.pl 08.09.10, 13:01
        Rozumiem, że leitmotywem artykułu było postawić pod ścianą i rozstrzelać ciężarne korzystające ze zwolnień, ale autor się nieco zapędził. Pani Agnieszka nie mogła wziąć zwolnienia do końca ciąży, bo maksymalny okres zwolnienia do 6 miesiąca wynosi 30 dni. To raz. Po drugie nie rozumiem z jakich powodów przekazanie obowiazków było utrudnione - nic nie stoi na przeszkodzie, aby nowy pracownik odwiedził ciężarną w domu, ciężarna odwiedziła pracodawcę, który pokryje jej koszt transportu jeśli to konieczne, w dzień kiedy poczuje się nieco lepiej, do tego mamy internet/telefon,faxy itp.
        To że Nieistniejącej Pani Agnieszce (jak mniemam powstała na potrzeby artykułu) przeszkadzali palacze w ciąży to też jakiś głupi zarzut. Bierne palenie naprawdę jest szkodliwe, nie tylko dla płodu, ale dla wszystkich. Że koledzy z działu przejmują obowiązki tez nie nowina, pracownik to nie niezniszczalny mutant, może zachorować, zaciązyc, wpaśc pod samochód. W dobrze zorganizowanej firmie zastępstwa w razie nieobecnosci są z góry przewidziane - kto kogo, a w ramach obowiazków wpisuje się orientację w sprawach prowadzonych przez osobę, którą w razie czego ma się zastąpić. Do tego sa dopuszczone prawem umowy na zastępstwo. Jak pracodawca jest kretyn organizacyjny to trudno.
        Nie lubię artykułów pisanych pod tezę, zwłaszcza jesli pod nią nagina się rzeczywistość. Wstyd Pani Piątkowska - zwłaszcza, że artykuł publikowany w dziale Praca, a nie Pudelek - warto by wiedzieć jak funkcjonują ciążowe zwolnienia, zanim się weźmie pióro do ręki.
        • krzysztofsf Re: Bzdury w artykule, wstyd P. Piątkowska 08.09.10, 13:44
          > To że Nieistniejącej Pani Agnieszce (jak mniemam powstała na potrzeby artykułu)
          > przeszkadzali palacze w ciąży to też jakiś głupi zarzut.

          A gdzie oni mogli, tak przy okazji, palic w pracy? Przy jej biurku, czy w wydzielonej palarni.
          Jesli nie ma palarni to pracodawca sam jest winien takiej sytuacji.
          • Gość: anek Kolejny bzdurny artykuł IP: *.icpnet.pl 08.09.10, 15:27
            Kolejny bzdurny artykuł z serii "ciężarne to darmozjady" A poniżej jeden z moich "ulubionych" fragmentów:
            "Zatajenie informacji o ciąży odbiera pracodawcy możliwość przygotowania się do nowej sytuacji i podjęcia niezbędnych działań, np. znalezienia zastępstwa lub rozdzielenia obowiązków między pozostałych pracowników. - Najpierw kobiety czekają do trzeciego miesiąca, aż brzuch zaczyna być widoczny, a potem, kiedy ciąża jest już na papierze (zaświadczenie od ginekologa), idą z dobrą nowiną. Całość jest oczywiście poprzedzona wielogodzinnymi naradami z babcią, mamą i ciotką oraz zasięgnięciem opinii na forach. Tymczasem wystarczyłoby pójść do szefa i ustalić, co w związku z tym robimy i jakie są dalsze plany."
            Sama powiedziałam o ciąży już w 6 tygodniu, bo stwierdziłam że i tak się niedługo wszyscy dowiedzą, a chciałam żeby firma miała dużo czasu na przygotowanie się na moją dłuższą nieobecność w pracy. Później bardzo tego żałowałam, bo gdy w 10 tygodniu poroniłam, to było mi bardzo przykro informować o tym w firmie. A najbardziej, gdy po 2 miesiącach od poronienia jedna z osób zapytała mnie jak tam dzidziuś rośnie. Przyrzekłam sobie, że jeśli uda mi się doświadczyć tego stanu w przyszłości, to poczekam z tą informacją do końca I trymestru, w którym ryzyko poronień jest największe. Przez ten czas nie byłam ani 1 dnia na zwolenieniu lek. i nie oszczędzałam się, a teraz z perspektywy czasu trochę żałuję. To było w okresie listopad-styczeń, wokół szalała grypa, połowa pracowników przychodziła do pracy przeziębiona, zasmarkana itp, wskutek czego ja sama chodziłam zakatarzona. Do dziś zastanawiam się, czy poronienie nie było spowodowane zakażeniem wirusowym albo bakteryjnym, czy bardziej dbając o firmę niż o siebie nie zaniedbałam czegoś.
            Z moich obserwacji wynika, że firmy zazwyczaj są organizacyjnie nieprzygotowane na ciążę pracownicy, nawet jeśli kobieta szybko poinformuje o tym fakcie i pracuje niemal do końca ciąży. Mój szef na pewno czekałby do ostatniej chwili z wyznaczeniem osób, które przejełyby moje obowiazki czy z ew. zrekrutowaniem nowego pracownika, bo zawsze tak robi.
            Owszem, część kobiet nadużywa L4 w ciazy ale bez przesady. Ciąża to nie choroba, ale to stan szczególny, kobieta wymaga wtedy szczególnej troski i musi bardziej dbać o swoje zdrowie, czy trzeba udawadniać takie oczywiste sprawy? Bardzo duzo zalezy od firmy, od warunków i atmosfery w pracy. Kiedy ta strona nie kuleje i kiedy firma jest lojalna wobec pracownikówok, to kobiety przeważnie chcą pracowac jak najdłużej i chcą być fair. A gdy kobieta siedzi 10 czy 12 godzin na kasie w markecie, kręgosłup boli, nogi puchną, ma mdłości, do tego dochodzą męczące dojazdy do pracy a ma problem żeby pójść do toalety albo zjeść w spokoju 2. śniadanie nie mówiąc już o tym, żeby wyrwać się na godzinę bo ma wizytę lekarską to nic dziwnego, że woli iść na zwolnienie. Nie chodzi o to, żeby kobietom w ciąży dawać jakieś specjalne fory czy przywileje, ale o to by tak zwyczajnie po ludzku wziąć ten odmienny stan pod uwagę. Dlaczego w artykule nie poruszono drugiej strony medalu: pracodawców, którzy nie zapewniają kobietom ciężarnym bezpiecznych warunków w czasie pracy albo nadmiernie obciążają pracą wbrew KP? Albo firm, w których praca jest tak stresująca i obciążająca psychicznie, że stanowi realne zagrożenie dla zdrowia matki i jej dziecka.
          • Gość: Małgosia Re: Bzdury w artykule, wstyd P. Piątkowska IP: 188.33.155.* 08.09.10, 18:13
            Wystarczy, że w toalecie i sikająca często dziewczyna w ciąży za każdym razem funduje sobie napad mdłości, jak tam wchodzi...
            • krzysztofsf Re: Bzdury w artykule, wstyd P. Piątkowska 09.09.10, 08:34
              Gość portalu: Małgosia napisał(a):

              > Wystarczy, że w toalecie i sikająca często dziewczyna w ciąży za każdym razem f
              > unduje sobie napad mdłości, jak tam wchodzi...

              Co w toalecie?
              Przeciez palic wolno wylacznie w wydzielonych pomioeszczeniach - toalety do nich nie naleza.
              To, ze pracodawca nie egzekwuje przepisow - to dalej jego wina, jesli powoduje tym wspomniane reakcje na dym.
          • nchyb Re: Bzdury w artykule, wstyd P. Piątkowska 09.09.10, 15:19
            > Jesli nie ma palarni to pracodawca sam jest winien takiej sytuacji.

            obecnie zdaje się przy ilości pracowników powyżej 20 musi pracodawca zapewnić palarnię. Ale teraz ma się to zmienić i nie będzie musiał tworzyć palarni, a zakaz palenia może istnieć.

      • Gość: basia Ciąża to nie choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.10, 14:41
        na to wszystko jest jedno rozwiązanie - zarobić przed ciążą tyle kasy, żeby mieć potem z czego żyć i dziecko wyżywić, jeśli nie chcesz pracować z powodu ciąży to zwolnij się i nie wracaj już do tej pracy (ale jak napisalałam wczesniej, musisz miec uzbieraną kasę). potem spokojnie sobie zyjesz, masz w d... pracodawce, zus. odchowasz dziecko, szukasz nowej pracy, robisz kariere bez wyrzutow sumienia, ze dziecko kilkumiesieczne w domu placze albo zegra ci tyka i nie mozesz zajsc w ciaze.
        rozwiazanie moze radyklane, ale ja tak planuje zrobic
        i mam gdzies wtedy pieniadze od panstwa i nikt mi nie powie, ze jestem leniuchem i ze za wasze podatki siedze na zwolnieniu :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka