Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    użytkownicy vs. informatycy

    IP: 213.231.15.* 14.08.01, 14:57
    Informatycy w naszej firmie mają swoje zwyczaje:
    1. nie odbierają telefonów,
    2. zamykają się w serwerowni i udają, że ich tam nie ma,
    3. na każdy problem mają remedium - sprawdź, czy wszystkie wtyczki tkwią w
    swoich dziurkach,
    4. zawsze są zmęczeni, bo właśnie wczoraj do 3ciej w nocy poprawiali sieć,
    5. wszystkie problemy z oprogramowaniem są wyłącznie winą Bila Gatesa,
    6. po upgradzie oprogramowania, z WIN NT na Windows 2000 (albo jakoś tam)
    pozmieniali ustawienia drukarek, w związku z tym, nikomu "się nie drukuje" tam
    gdzie do tej pory, tylko zupełnie gdzieś indziej.

    Proszę o Wasze przygody.

    ps. Jeśli jesteś informatykiem to oszczędź sobie sentencji typu dobry
    użytkownik to martwy użytkownik.

    Pa
    Obserwuj wątek
      • Gość: lapa Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.abb.pl 14.08.01, 15:22
        W mojej byłej firmie najczęściej padało: "no to wyjdź i wejdź" a i to dopiero
        po długich dyskusjach czy użytkownik jest w pełni władz umysłowych i na pewno
        widział "errora" lub napotkał inne przeszkody, czy tylko tak dzwoni żeby
        pozawracać tyłek (jakby nie miał nic innego do roboty tylko się użerać z
        sieciowcem. Muszę przyznać, że myślałam, że to jest zpełnie normalne
        zachowanie, aż do czasu kiedy znalazłam się w mojej obecnej firmie. Jest tu
        tylko jeden sieciowiec, chociaż komputerów jest ok.60 (w poprzedniej wypadało
        może ze 20 na sieciowca)i wprawdzie nie mogę powiedzieć, że z użmiechem na
        ustach przychodzi naprawiać szkody, ale:
        1. nie powoduje ich sam
        2. odbiera każdy telefon
        3. jego średnia reakcja to ok. 1 godziny
        • Gość: Ksi Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 217.67.196.* 24.08.01, 16:22
          U mnie podstawowe zalecenie sieciowców brzmi: zrestartuj komputer. Nieważne o
          co chodzi i jaki jest problem. Masz problem z kompem - to go zrestartuj.
          • Gość: Maxen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.top.pl 25.08.01, 11:25
            Gość portalu: Ksi napisał(a):

            > U mnie podstawowe zalecenie sieciowców brzmi:
            zrestartuj komputer. Nieważne o
            > co chodzi i jaki jest problem. Masz problem z kompem -
            to go zrestartuj.

            bo to w 95% przypadkow usuwa problem
            a nacisniecie guziczka zhyba nie boli ?
            informatykl zrobilby to samo - najpierw zresetowal komputer

            • anisiab Re: użytkownicy vs. informatycy 15.11.01, 11:11
              Owszem, boli. Zwlaszcza, jesli masz akurat otwarte kilkanascie aplikacji, w tym
              kilka, ktore na biezaco sciagaja dane i piekielnie Ci sie spieszy a samo ich
              zamkniecie, przeladowanie kompa i ponowne otwarcie zajmie drobny kwadransik (a
              i to pod warunkiem, ze masz niezlego kompa...).
              O tym, ze restart moze pomoc (a nie musi!) wiem sama i jesli dzwonie do
              informatyka, to dlatego, ze licze, ze on zna jakies mnie dramatyczne rozwiaznie
              mojego problemu...
              • Gość: artur Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ckzeto.com.pl 05.12.01, 12:02
                Nie ma!
              • Gość: Pendragon Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.siemianowice.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 11:28
                anisiab napisał(a):

                > Owszem, boli. Zwlaszcza, jesli masz akurat otwarte kilkanascie aplikacji, w
                tym
                >
                > kilka, ktore na biezaco sciagaja dane i piekielnie Ci sie spieszy a samo ich
                > zamkniecie, przeladowanie kompa i ponowne otwarcie zajmie drobny kwadransik
                (a
                > i to pod warunkiem, ze masz niezlego kompa...).
                > O tym, ze restart moze pomoc (a nie musi!) wiem sama i jesli dzwonie do
                > informatyka, to dlatego, ze licze, ze on zna jakies mnie dramatyczne
                rozwiaznie
                >
                > mojego problemu...

                Anisiu!

                Powodem tego że zawiesza Ci sie system (Winda - Windows jak przypuszczam) jest
                właśnie to , że masz otwarte kilkanascie aplikacji. Jeżeli używasz równoczesnie
                Gadu-gadu, ICQ, MS Outlook , Excel , Word , Programu Płatnik , Symfonii,Corela
                Photo Paint oraz Draw, dodatkowo ściągasz poprzez iMesch jakieś rzeczy dla
                użytku własnego to nie dziw sie że moze zawiesić Ci sie system. Wtedy naprawdę
                jeśli sie zawiesi to sromotnie i trzeba potraktować komputer "miękkim" czyli
                resetem. Jeśli chodzi o ważne dane to na przykład MS Word ma taką opcję jak
                dokument odzyskany, a jesli chodzi o reszte to nie wiem w jakich to programach
                przetrzymujesz te ważne dane.
                Wcale sie nie dziwie że informatyk z Twojej firmy radzi ci restart komputera ,
                w takiej sytuacji nic innego nikt Ci nie poradzi.
                Uzytkowanie komputera też wymaga pewnej wiedzy i umiejętnosci.
              • Gość: MaDeR Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ima.pl 13.08.03, 11:15
                Po kiego masz tyle odpalone naraz?

                A nie pomyślałaś, że kłopot z kompem może być właśnie dlatego, ze tyle naraz
                odtwarłaś?
                Bosh...

                PS: dobry użytkownik to taki co wie, że komp tez ma swoje ograniczone zasoby i
                nie odpala bez opamiętania gg, winampa, filmik, czata i sto innych gówien.
                • virooz Re: użytkownicy vs. informatycy 14.08.03, 11:06
                  >
                  > PS: dobry użytkownik to taki co wie, że komp tez ma swoje ograniczone zasoby
                  i
                  > nie odpala bez opamiętania gg, winampa, filmik, czata i sto innych gówien.
                  heh .. dobry uzytkownik ...
                  to tak jak z yeti i inteligentną blondynka, ktoś gdzieś kiedyś podobno widział,
                  ale nikt nie wie czy istnieją naprawdę;)
              • Gość: dani Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.dsbratniak.pw.edu.pl 18.03.05, 02:33
                Zawsze możesz wyłączyć i włączyć aplikację, względnie wszystkie tylko obawiam
                się , że naciśnięcie tego cholernego przycisku zajmnie Ci zdecydowanie niej
                czasu. Zastanów się chwilę czy warto kłócić się o coś co i tak nie zależy od
                nikogo z osiągalnych przez Ciebie osób.
              • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 14.04.05, 17:02
                anisiab napisał(a):

                > Owszem, boli. Zwlaszcza, jesli masz akurat otwarte kilkanascie aplikacji, w
                tym
                >
                > kilka, ktore na biezaco sciagaja dane i piekielnie Ci sie spieszy a samo ich
                > zamkniecie, przeladowanie kompa i ponowne otwarcie zajmie drobny kwadransik

                Jeśli równocześnie otworzysz kilkanaście aplikacji to sama prosisz się o
                kłopoty. Pomyśl, jesli samo zrestartowaie komputera zajmuje 15 minut, to ile
                czasu zajmie zrobienie czegokolwiek informatykowi...
                Reastart w takim przypadkum to najszybsze remedium.
            • Gość: RaDitoJA Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 02.12.01, 00:17
              Gość portalu: Maxen napisał(a):

              > Gość portalu: Ksi napisał(a):
              >
              > > U mnie podstawowe zalecenie sieciowców brzmi:
              > zrestartuj komputer. Nieważne o
              > > co chodzi i jaki jest problem. Masz problem z kompem -
              > to go zrestartuj.
              zboczenie windowsowe - w linuxie nie restartuje sie systemu "bo costam nie dziala"
              >
              > bo to w 95% przypadkow usuwa problem
              > a nacisniecie guziczka zhyba nie boli ?
              > informatykl zrobilby to samo - najpierw zresetowal komputer
              >

            • Gość: ... Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.waw.cdp.pl 23.01.02, 14:59
              >
              > bo to w 95% przypadkow usuwa problem
              > a nacisniecie guziczka zhyba nie boli ?
              > informatykl zrobilby to samo - najpierw
              zresetowal komputer
              >


              To w takim razie to nie informatyk tylko dupa.

              Best Regards
          • Gość: Bob Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.116.253.* 28.08.01, 15:31
            Z przykrością musze stwierdzić, że sam tak najczęściej doradzam (jestem jedynym
            informatykiem w dużej firmie - mam pod sobą ok. 50 maszyn) i w 80% to pomaga -
            bo (niestety) pewna firma z Redmont wypuściła wielce wygodny dla użytkownika
            system operacyjny, który oprócz błędów ponoć zawiera także jakieś działające w
            liniach instrukcje. Podejście użytkownika do problemów pozostawiam bez
            komentarza. Ale niech np. pani Krysia czasem sama pomyśli, zanim zadzwoni do
            mnie, bo jej się Word wyłożył... Cóż innego mam jej doradzić? Napisać nową
            aplikację? Ludzie - trochę pomyślunku, zanim z płaczem poleci się do admina ;)

            pozdrawiam
            Bob
            • Gość: Ksi Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 217.67.196.* 28.08.01, 16:20
              ależ zgoda - nie mam oporow przed restartowaniem komputera i zanim polecę do
              informatyka to sama to robię. Naciśnięcie guziczka nie boli...

              należę do tej kategorii userów, ktorzy lecą do fachowca tylko wtedy, kiedy
              sprawa jest naprawdę poważna (mniej poważne potrafię sama rozwiązać). Nasi
              informatycy o tym wiedzą, ale i tak odruchowo mówią - no to zrestartuj. Potem
              nie wierzą, że to zrobilam, sprawdzają, restartują jeszcze raz i dopiero wtedy
              mowią: "dziwne... powinno zadzialać..."
            • Gość: Niuniek Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 12:13
              Gość portalu: Bob napisał(a):
              >Podejście użytkownika do problemów pozostawiam bez
              > komentarza. Ale niech np. pani Krysia czasem sama
              pomyśli, > zanim zadzwoni do
              > mnie, bo jej się Word wyłożył... Cóż innego mam jej
              doradzić? > Napisać nową
              > aplikację?

              Nie ;-)
              Wystarczy bezbledny nowy system operacyjny

              > Ludzie - trochę pomyślunku, zanim z płaczem poleci się
              do admina ;)
              >
              > pozdrawiam
              > Bob

              • Gość: colgate Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.116.35.* 25.09.01, 17:03
                Gość portalu: Niuniek napisał(a):
                > > mnie, bo jej się Word wyłożył... Cóż innego mam jej
                > doradzić? > Napisać nową
                > > aplikację?
                >
                > Nie ;-)
                > Wystarczy bezbledny nowy system operacyjny

                A znasz taki ??
                • Gość: Pendragon Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.siemianowice.sdi.tpnet.pl 20.05.03, 08:25
                  Linux Mandrake / Linux Lycoris

                  Doskonale emuluje Windows i jest stabilny , nie zawiesza sie.

                  No ale przecież Windows jest najlepszy , nie? Gdyby nie było Windowsa to nie
                  powstałby ten temat o zawieszeniach komputerów :)
                  • Gość: MrStone Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.hstl6.put.poznan.pl 22.03.05, 14:44
                    Moze gdzies opublikujesz swoje badania w tym temacie?
                    Uzywam linuksa jako podstawowego systemu operacyjnego, poniewaz wedlug mnie jest duzo lepszy od windows, ale na pewno nie jest tak, ze jest idealny, stabilny i nie ma dziur...
              • Gość: BOO Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.babilon.ds.pw.edu.pl 18.03.05, 12:21
                > Nie ;-)
                > Wystarczy bezbledny nowy system operacyjny

                to chyba taki mily zarcik
                PS. jezeli dobry OS to i jeszze i sprzecik by sie przydal
                a z doswiadczenia wiem ze bledy wszedzie sie wkradaja kwestia ilosci
                no i ta pomyslowosc urzytkownikow czasmi jest zabojcza dla programow
              • Gość: Wektor Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 23:38
                jest linux :>
          • Gość: Aśka A nieprawda.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 13:47
            W mojej poprzedniej firmie, po moim rozpaczliwym telefonie "Zgasł mi monitor w
            laptopie (i ruszanie myszą nie pomaga:))" usłyszałam: "To tam z boku jest
            bateria, trzeba ją wyjąć i włożyć z powrotem...:)))))
            I stała się jasność i zadziałało:)))))))
            Czyli to taka rozszerzona wersja restartu.
      • Gość: Asia Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.117.231.* 14.08.01, 16:16
        Moja firma ma jednego "informera" - niestety "dochodzącego". Średni czas
        reakcji -od 2 godzin do jednego dnia. Niedawno informer obchodził imieniny -
        nie wiemy czemu w naszej firmie (ma z 10 klientów) - kupiliśmy mu na imieniny
        zegar chodzący "do tyłu". Jeżeli zadzwonicie do niego z jakimś problemem
        możecie być pewni, że usłyszycie "to niemożliwe" lub "że dziwnie". A teraz coś
        pozytywnego o informerze: złamał ostatnio kod dostępu do programu księgowego,
        który dostarczył nam nasz "head office" z Norwegii (nie wiadomo czemu nie
        chcieli mu go podać).
        • Gość: pingu Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ean.be 14.08.01, 17:58
          Bylismy w ubieglym tygodniu w 10 osob z naszej firmy na szkoleniu z
          materialu, ktory jest nam naprawde bardzo potrzebny. Firma wydala na to
          ogromne pieniadze, ale za to szkolenie bylo doskonale, prowadzone na
          swietnym poziomie. Kazdy z uczestnikow otrzymal wyprawke w postaci CD
          zawierajacego oprogramowanie, ktore tam bylo uzywane, przyklady i
          cwiczenia, a do tego kopie wszystkich slajdow. Jakby tego bylo malo,
          prowadzacy zajecia powiedzial, ze jest po zakonczeniu do naszej dyspozycji i
          jak bedziemy tylko mieli jakiekolwiek pytania lub problemy zwiazane z
          prezentowanym materialem, to mamy sie z nim kontaktowac. Bajka.
          Wydawaloby sie, ze nic, tylko po powrocie instalowac,
          powtarzac, ''dpoieszczac'' to co uszlo naszej uwadze i z ta swiezo nabyta
          wiedza zabierac sie do roboty. A tu rankiem dnia nastepnego zastal nas e-
          mail od glownego informatyka, ze nie wolno nam niczego istalowac, bo nie
          wiadomo jak sie to wszystko zachowa w naszym systemie (a to nie jest
          zadne oprogramowanie sieciowe) i wogole on bedzie mial z tym same
          klopoty. Obaj informatycy tez byli na tym szkoleniu i stwierdzili, ze kiedy
          stosowali te przyklady i programy ''w atmosferze zestresowania'', to mieli
          problemy ze swoimi komputerami. Nikt wiecej ich nie mial..., a moze po
          prostu reszta nie byla tak zestresowana ?
          Nie musze dodawac, ze skrzydelka nam opadly.
      • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 16.08.01, 10:13
        A wszystko dlatego, że "wyjątkowo dobrze opłacną grupę zawodową" w dużych
        firmach często reprezentują FACHOWCY tylko z nazwy, którzy albo są absolwentami
        SGGW, historii sztuki, mikrobiologii itd., itp., albo właśnie studiują
        interesującą ich dziedzinę i poletko pt.sieć traktują jako materiał
        eksperymentalny. "Nie udało się ?, no cóż ja dopiero zaczynam !" Tak, tak...
        Inna sprawa, że informatyk z krwi i kości (żeby nie powiedzieć z dziada -
        pradziada) to osoba najlepiej porozumiewająca się z własnym komputerem
        ("...wyślij to do mnie e-mail''em, to załatwię..."), a nie z Tobą, wiszącym nad
        jego głową... Z przyjemnością stwierdzam, że w naszej firmie większość
        wspomnianej "siły fachowej" stanowią ludzie kompetentni, którzy na ogół wiedzą
        (lub domyślają się) na czym polega problem. Ale to pierwsza firma, w której
        informatyk odróżnia człowieka od szafki na akta... Inna sprawa z reakcja na
        reklamacje... Czasami czeka się godzinami (dzięki czemu w wielu kwestiach
        stałam się samowystarczalna - nie ma tego złego...). Jaskrawym
        przykładem "błyskawicznej interwencji" jest sytuacja, jaka miała miejsce w
        podległym nam przedstawicielstwie. Otóż przez 6 m-cy rozsyłali oni po całej
        Polsce wirusy, gdyż "drogiemu koledze " z IT nie chciało się zainstalować u
        nich programu anty-wirusowego... Dopiero po "małęj awarii" całej sieci
        postanowiono coś z tym zrobić.
        Inny przykład - z mojej poprzedniej firmy (było tam 3 informatyków, z czego 2
        potrafiło się zalogować i...już): szef miał źle zainstalowanego Worda. Koledzy
        przez 3 m-ce próbowali to "naprawić". Wreszcie po beowocnej walce wezwali siły
        fachowe z firmy konkurencyjnej. Chłopak rozwiązał problem w 5 min. Do tej pory
        nie wiadomo oficjalnie o co chodziło...
      • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 22.08.01, 13:31
        jestem informatykiem.
        rozumiem te narzekania na informatyków, ale o użytkownikach można by ciągnąć
        podobne opowieści...
        • Gość: killer85 Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.pzl.swidnik.pl 27.08.01, 08:51
          Proszę o przykłady.
          Chętnie przrcytam.
          • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 27.08.01, 09:43
            umieściłem kilka, gdzieś tutaj poniżej i jasiol też.

            dla ścisłości. nie jestem wrogiem użytkowników. dowcipy o dobrym - martwym
            użytkowniku uważam za płaskie. odgrywam /raczej odrgywałem/ wobec
            nich /użytkowników/ rolę służebną. kiepska ocena informatyków w oczach
            użytkowników, bierze się z niezrozumienia ich pracy i zadań, to z kolei
            powiązane jest również ze strachem użytkowników przed komputerami i niechęcią
            do zmian. jeżeli dodamy do tego stopień zaawansowania dzisiejszych aplikacji
            biznesowych, trudności pojawiające się przy wdrożeniach, oraz ich
            zawodność /szczególnie w pierwszej fazie działania/, to zrozumiałą staje się
            frustracja i idąca za nią agresja obu grup.
            czytałem gdzieś /nie pamiętam gdzie/, że w pierwszej fazie po wprowadzeniu
            nowego programu do firmy, wydajność pracowników potrafi spaść nawet o 50%,
            tylko w związku ze zmianą wyglądu obszaru roboczego / żeby nie
            powiedzieć "interfejsu"/ użytkownika.

            winę ponoszą często firmy, unikające inwestycji np. w szkolenia pracowników.
          • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy - o użytkownikach IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 29.08.01, 14:21
            Gość portalu: killer85 napisał(a):

            > Proszę o przykłady.
            > Chętnie przrcytam.

            Historia sprzed wielu, wielu lat:
            Aplikacja DOSowa, coś użytkownikom nie działało...
            znaleźli na to radę! Jak to później określili "reset klawiatury pomaga" ?!?

            Ku naszemu zdziwieniu klawiatura była podłączona do komputera przez kabel
            przedłużający i reset polegał na tym, że rozłączano wtyczki...
            W momencie ponownego połączenia wyłączał się Num Lock i kursory na klawiaturze
            numerycznej zaczynały działać... czyż to nie urocze :)


            • Gość: pierzasta Re: użytkownicy vs. informatycy - o użytkownikach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.03, 12:12
              Ale wszystkie takie wpadki i gafy użytkowników biorą się z waszej "winy".
              Jeżeli użytkownik, który chce się czegoś dowiedzieć - to niewolno!!! Tajemnica
              zawodowa! Jestem użytkownikiem od ponad 15 lat i mimo, że nie uważam się za
              informatyka, potrafię sobie poradzić z wieloma problemami. Nie mam lekarstwa
              naprzykład na zwalone partycje dysku, rozjechane FAT`y. A jak bym prosiła
              informatyka, żeby mi to wytłumaczył i pomógł to usłyszę - to dla ciebie za
              skomplikowane, nie uda ci się. Przepraszam za ostre słowa jakie teraz powiem,
              ale przynajmniej połowa informatyków jest niedouczonymi pseudofachowcami, a ja
              ich spotkałam duuuużo, bardzo dużo.

              ------------------------------------------------------------------------------

              motto ptaków Szadoków (i informatyków):

              zawsze, kiedy jest jakiś problem, jest jakieś rozwiązanie

              zatem

              jeśli nie ma rozwiązania TO NIE MA PROBLEMU

              pzdr
              :)))
              • Gość: Wektor Re: użytkownicy vs. informatycy - o użytkownikach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 23:54
                Taka jest rzeczywistosc:
                1. 90% "informatykow" to zwykli hobbysci
                2. 90% userow nic nie wie
                wiec
                jak czytam to forum jako student informatyki dochodza mnie wnioski:
                1. jesli jestes uzytkownikiem "ktory cos wie" to
                a)rozwiazuj swoje problemy sam ew porozmawiaj z szefem o weryfikacji
                umiejetnosci "informatyka"
                b) nic nie wiesz i ci sie tylko zdaje
                2. jako informatyk nie pozwolilbym ludziom uzywac windowsa bo ich odmozdza i nie
                dziala
                PS stykam sie duzo z ludzmi ktorzy sa uzytkownikami w 99% przypadkow ich "wiedza
                " polega na tym ze pani Krysia im powiedziala ze to trzeba zrobic tak i dziala
                przy czym sek w tym ze nie koniecznie jest to dobre rozwiazanie
              • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy - o użytkownikach 15.04.05, 09:52
                Gość portalu: pierzasta napisał(a):

                > Ale wszystkie takie wpadki i gafy użytkowników biorą się z waszej "winy".
                > Jeżeli użytkownik, który chce się czegoś dowiedzieć - to niewolno!!!
                Tajemnica
                > zawodowa! Jestem użytkownikiem od ponad 15 lat i mimo, że nie uważam się za
                > informatyka, potrafię sobie poradzić z wieloma problemami. Nie mam lekarstwa

                Perzasta, prawda jest taka, że większość użytkowników uważa się za wysoko
                zaawansowanych, oraz że poradzi sobie z wieloma problemami. Ze skutkami
                radzenia sobie z wieloma problemami, musimy się potem meczyć my.
          • Gość: Eltonik Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 212.244.82.* 22.01.02, 22:42
            A nie przyszło Ci do głowy, ze komputer ma duszę? Ze nie mozna na nim jeździć
            jak na starej szkapie i zawsze musi dzialać? Z kompem trzeba delkatnie, jak z
            kobietą, powoli spokojnie z uczuciem, to sie przekłada. A informatyk powinien
            nauczyć cie jak go traktować to nie jest martwa maszyna, dzieki Billowi i jego
            Windows'om posiada duszę kobiety, żeby nei powiedzieć histerycznej kobiety przy
            której kazdy krok musi być 10 razy przemyślany. Pomyśl nad tym i nie atakuj
            swooejego inforamtyka a raczej idz po porade co i jak zrobić aby wszystko
            dzialalo poprawnie.

            A tak odnościer userów to chyba najlepszy przykład:

            Dla lepszego zrozumienia przytoczę ci zdarzenie sprzed wielu lat gdy 486 DX był
            szczytem marzeń a wlaśnie wchodził na rynek windows 3.11, to byly dawne piekne
            i wspaniale czasy. Wiec moj szef probował uruchomić szczyt techniki, drukarkę
            Epsona Stylus Color I, tłumaczyłem mu wszystko przez telefon i bez rezultatów,
            chyba ze trzy czy cztery razy próbował, przyjechałem, zrobiłem przy nim
            dokładnei to samo i drukarka zaczeła działec, dziwnie prawda? Morał z tego
            oczywisty, komputerek trzeba chociaż lubić a odwdzięczy ci sie z nawiązką.

            Jeśli myslisz inaczej napisz eltonik@poczta.onet.pl
      • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 22.08.01, 13:37
        drobny przykład a propos nie odbierania telefonów.

        rozsypała się baza danych /błąd jednego z informatyków, fakt/. firma nie może
        pracować. siedzimy przy serwerze i "stajemy na głowie", żeby to jak najszybciej
        poprawić. szukamy błędu, dwoimy się i troimy. nad głową stoi prezes i patrzy na
        ręce. w tym momencie 300 osób z całej firmy, z całej polski dzwoni na nasz
        telefon stacjonarny i na komórki, bo uważa chyba za punkt honoru poinformować
        nas, że serwer nie działa, a ci co już nas poinformowali dzwonią co 10 minut,
        żeby zapytać kiedy zacznie działać. po 15 minutach wyłączyliśmy telefony.
        • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 22.08.01, 15:01
          o widzisz, a wystarczyłoby posadzić kogoś (z "zaprzyjaźnionego" działu), który
          by wyjaśnił, że serwer nawalił "do odwołania". I po krzyku... Pamiętaj, że
          większość "problemów z informatykami" bierze się z braku porozumienia na linii
          informatyk - nie-informatyk (he, he).
          • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 22.08.01, 15:18
            Wiekszość problemów użytkowników znika bezpowrotnie gdy informatyk poprosi aby
            użytkownicy opisali zaistniały problem i przysłali go na papierze...
            • Gość: pingu Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ean.be 22.08.01, 15:35
              Gość portalu: Maciej napisał(a):

              > Wiekszość problemów użytkowników znika bezpowrotnie gdy informatyk
              poprosi aby
              > użytkownicy opisali zaistniały problem i przysłali go na papierze...

              Bo uzytkownicy maja co innego do roboty, niz tworzenie dokumentacji
              problemu, ktorego sami dobrze nie rozumieja (gdyby rozumieli i umieli go
              naprawic, to nie traciliby czasu na uzeranie sie z informatykami). Po prostu w
              tej sytuacji ''jakos sobie radza'' - kazdy tak, jak umie.
              • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 22.08.01, 16:08
                > Bo uzytkownicy maja co innego do roboty, niz tworzenie dokumentacji
                > problemu, ktorego sami dobrze nie rozumieja (gdyby rozumieli i umieli go
                > naprawic, to nie traciliby czasu na uzeranie sie z informatykami). Po prostu w
                > tej sytuacji ''''jakos sobie radza'''' - kazdy tak, jak umie.

                nie chodzi o tworzenie dokumentacji, tylko o dokładne opisanie problemu. jak mam
                sobie poradzić z użytkownikiem na drugim końcu polski i lini telefonicznej, kiedy
                dialog wygląda tak /autentyczne? :
                ja: proszę zamknać okno.
                użytkownik : słucham?
                ja: to okienko, które jest teraz aktywne, to na wierzchu.
                u : nie rozumiem.
                ja: hmmm.....
                u : a juz wiem!!!!! jak zamknąć?
                ja: otworzyć menu "plik" i wybrać pozycję "zakończ"
                u : jakie menu?
                ja : no dobra proszę nacisnąć krzyżyk w prawym górnym rogu.
                u: nie mam nic takiego.
                i tak dalej.

                odbyłem takich rozmów setki. użytkownik nie jest moim wrogiem. jestem po to, żeby
                mógł spokojnie pracować, ale chciałbym minimum współpracy.
                oczywiście rozumiem też, że wina w dużej części leży po stronie firm
                oszczędzających na szkoleniach dla pracowników.

                jeszcze innym aspektem jest notoryczne kłamanie użytkowników.
                ja : co pani nacisnęła zanim wyskoczył ten komunikat a komputer się zawiesił?
                u : ja????? nic.

                albo
                u : to samo zniknęło!!! ja niczego nie dotykałem

                jestem cierpliwym człowiekiem /może nie dość/, ale dostawałem szału kiedy za
                każdym razem, kiedy skończył się papier w drukarce, dostawałem telefon, że
                drukarka nie drukuje i jest popsuta. nie pomogło powieszenie nad drukarką
                dokładnej instrukcji obsługi storzonej przeze mnie specjalnie prostym jęzkykiem.
                "- jeżeli przy podajniku górnym pali się czerwona lampka, to znaczy, że w
                podajniku górnym nie ma papieru"

                i tak dalej. nie piszę tego w frustracji, czy w złości. to tylko takie
                anegdotki ;)

                wydaje mi się, że użytkownicy zbyt dużo wymagają od informatyków, którzy nie są
                bogami, i nie są wszechwiedzący, a także nie moga pracować po 24h na dobę. za
                mało natomiast dają w tej współpracy z siebie.
                • Gość: waldi Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.chello.pl 18.01.02, 23:18
                  Do kolekcji dołoże następujący autentyczny przykład.
                  Byłem na 14 dniowym urlopie, jedna z drukarek sieciowych przestała działać w 3
                  dniu mojego urlopu. Po powrocie naprawiłem drukarkę WCISKAJĄĆ PRZYCISK
                  ZASILANIA.
                  • tarantula01 Też drukarka 04.06.03, 13:14
                    Co do drukarek, to u nas w firmie jest drukarka, która stała dosyć wysoko na
                    regale (niżej nie ma miejsca). Ma ona przycisk zasilania z boku, przy czym
                    notorycznie obok niej (od strony tego przycisku) były kładzione segregatory lub
                    inne przedmioty. Gdy nie było miejsca, to dopychało się nowymi papierami
                    stojące segregatory do drukarki. W efekcie drukarkę bezwiednie wyłączało się.
                    Potem był telefon, że drukarka nie działa, a przed chwilą działała.

                    Za pierwszym razem to było śmieszne (naprawa poprzez włączenie zasilania),
                    jednak sytuacja co i rusz się powtarzała. I nie pomagało tłumaczenie, aby nie
                    stawiać niczego obok drukarki.

                    Na szczęście teraz drukarka stoi już niżej, więc problem się rozwiązał sam.
              • Gość: adam_ski Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 170.253.228.* 23.08.01, 13:12
                > > Wiekszość problemów użytkowników znika bezpowrotnie gdy informatyk
                > > poprosi aby użytkownicy opisali zaistniały problem i przysłali go na
                papierze...
                > Bo uzytkownicy maja co innego do roboty, niz tworzenie dokumentacji
                > problemu, ktorego sami dobrze nie rozumieja.

                Hi, hi... Jak ja rozumiem obie strony, bo właśnie - między innymi - działam jako
                interfejs pomiędzy użytkownikami a działem IT, który zajmuje się tylko stroną
                sieciową. Porozumienie bywa ciężkie... w obie strony ;-))

                pzdr a
            • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 22.08.01, 15:45
              Gość portalu: Maciej napisał(a):

              > Wiekszość problemów użytkowników znika bezpowrotnie gdy informatyk poprosi aby
              > użytkownicy opisali zaistniały problem i przysłali go na papierze...

              No i po cholerę ta cała komputeryzacja, skoro chcecie mieć opis problemu na
              papierze ?? Tak, tak... Pełno radości i krzyku... Właśnie dlatego coraz więcej
              użytkowników samodzielnie usiłuje usunąć usterkę, co prowadzi do awarii
              większości PC w firmie i koniec końców pada wspomniany serwer...

              • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 22.08.01, 17:20
                Nie mówimy tu o papierze papierowym, tylko o dokumencie jakimkolwiek (mail)! -
                zebraniu, uczesaniu myśli... a nie "Panie coś nie działa"... Ponadto papier
                powoduje, że trzeba na niego odpisać, więc naprawić lub stwierdzić, że nie było
                błędu - ot co!!!!
                I nie mówimy tu o posadzie konserwatora drukarek, tylko reakcji na błędy w
                oprogramowaniu... Napisanie tego na czymkolwiek powoduje zebranie myśli przez
                użytkownika, a nie zarzucanie banałami i frazesami.
                • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 23.08.01, 09:23
                  Gość portalu: Maciej napisał(a):

                  > Nie mówimy tu o papierze papierowym, tylko o dokumencie jakimkolwiek (mail)! -
                  > zebraniu, uczesaniu myśli... a nie "Panie coś nie działa"... Ponadto papier
                  > powoduje, że trzeba na niego odpisać, więc naprawić lub stwierdzić, że nie było
                  >
                  > błędu - ot co!!!!
                  > I nie mówimy tu o posadzie konserwatora drukarek, tylko reakcji na błędy w
                  > oprogramowaniu... Napisanie tego na czymkolwiek powoduje zebranie myśli przez
                  > użytkownika, a nie zarzucanie banałami i frazesami.

                  Oj, jaki kolega drażliwy ! I pozbawiony poczucia humoru... Niedobrze, niedobrze.
                  Chyba za dużo godzin dziennie spędzasz czytając korespondencję od niezadowolonych
                  użytkowników... (a na marginesie: co masz do konserwatorów? czyżbym "uderzyła w
                  stół" ??). Z autopsji wiem, że 90% tego co przesyła się mail''ami do IT
                  ulega "niezaplanowanemu usunięciu", więc nie bądź taki przemądrzały. W efekcie -
                  jak nie dorwiesz informatyka i go nie przywleczesz do swojego komputera, raczej
                  nie masz szans na szybkie załatwienie sprawy (i nie mam tu na myśli dupereli pt.
                  instalacja drukarki, czy wyłączony monitor...). Pamiętaj, że coraz więcej
                  przedszkolaków zna sie świetnie na informatyce i jeśli nie przestaniesz być
                  arogantem - za kilka lat "wygryzą " cię z ciepłej posadki...

                  • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 23.08.01, 10:46
                    Gość portalu: omen napisał(a):
                    > Pamiętaj, że coraz więcej
                    > przedszkolaków zna sie świetnie na informatyce i jeśli nie przestaniesz być
                    > arogantem - za kilka lat "wygryzą " cię z ciepłej posadki...
                    Mrauuuu, jaka drapieżność :-)
                    Widzę, że nie mianem informatyka nazywa się każdego, kto potrafi trzymać myszkę...
                    Podzieliłbym "informatyków" na: przedszkolaków, konserwatorów drukarek,
                    zaawansowanych użytkowników programów (FK i takie tam), support-klienta,
                    programistów, administratorów sieci (ukłon w ich kierunku), informatyków
                    (projektantów).

                    Informatyk to potocznie każdy, a tak na prawdę to ktoś kto zajmuje się zawodowo
                    przetwarzaniem ogólnie pojętej informacji.

                    Ażeby dojść do góry potrzeba dobrej szkoły średniej, studiów i lat praktyki!!!...
                    Więc umrę do czasu gdy przedszkole się wykształci :-)

                    A słyszałaś o ISO 9001?
                    Papier tutaj zapenia jakość!!!!
                    • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 23.08.01, 12:40
                      pro forma chciałbym zaprotestować.
                      nie mam żadnych studiów.
                      za to udało mi się być
                      zaawansowanym użytkownikiem, konserwatorem drukarek, administratorem sieci, i w
                      końcu programistą w takiej właśnie kolejności.

                      prawdą natomiast jest, że potrzebna jest praktyka. studenci informatyki raczej
                      nie mają ze mną szans we poszukiwaniu pracy w mojej wąskiej specjalności.
                      za to jednak czuję ich oddech na plecach, bo im ze studiami łatwiej jest
                      dogonić moje umiejętności, niż mi ich ogólną wiedzę.

                      omen : to nie arogancja. użytkownicy dają naprawdę nieźle w dupę informatykom.
                      a to dlatego, że często nawet nie starają się zrozumieć czegoś i nauczyć.
                      rozumiem, że twoje doświadczenia mogą być zniechęcające. ludzie są różni. myślę
                      jednak, że odsetek kutasów wśród informatyków jest taki sam jak w reszcie
                      społeczeństwa. administrator sieci /szczególnie dużej i heterogenicznej/ ma
                      naprawdę dużo roboty. istnieje teoria, że raz dobrze skonfigurowana sieć działa
                      w zasadzie sama. ale po pierwsze w praktyce się to nie sprawdza, po drugie
                      właśnie ze względu na żądania użytkowników rekonfiguracje sieci nie są
                      rzadkością.
                      z mojej autopsji wynika, że z siecią jest dostatecznie dużo roboty, nawet
                      jeżeli jest znikoma ilość użytkowników, oraz że problemy użytkowników
                      najczęściej wynikają z ich niewiedzy, niechęci do przyswojenia wiedzy,
                      okłamywania administratora.
                      • Gość: agata Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.studencka.pl 23.08.01, 14:08

                        > z mojej autopsji wynika, że z siecią jest dostatecznie dużo roboty, nawet
                        > jeżeli jest znikoma ilość użytkowników, oraz że problemy użytkowników
                        > najczęściej wynikają z ich niewiedzy, niechęci do przyswojenia wiedzy,
                        > okłamywania administratora

                        Z "mojej autopsji" natomiast wynika, że w Panach Informatykach największe
                        przerażenie wywołuje zagrożenie przejęcia chociaż procenta swojej boskiej wiedzy
                        przez maluczkich... Obawiam się, że zamierzeniem osób zajmujących sie w kazdej
                        firmie sprawami rekrutacji jest znalezienie pracowników posiadających
                        umiejętności i wykonyjących obowiązki związane z profilem firmy: reklama,
                        marketing, architektura, spedycja, cokolwiek... a nie specjalistów od
                        oprogramowania, przy czym powinna im zapewnić odpowiednie narzedzia pracy.
                        Sprzątaczka ma lepiej bo ma szmatę. Ja w pracy KORZYSTAM z komputera. I on ma
                        DZIAŁAĆ! Mnie to nie interesuje jak!
                        Od tygodnia mam zablokowaną wirusem pocztę. Dzwoniłam wszędzie, łącznie z firmą
                        dystrybuujacą oprogramowanie antywirusowe. iiiiiiii nic jak najbardziej.
                        Oczywiście jeastem ignorantką, ale płaca mi za wykonywanie moich obowiązków a nie
                        obsługę sieci!!!
                        • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 23.08.01, 15:27
                          rozumiem cię doskonale. ale tak jak pisałem wyżej ludzie są różni. o ochronę
                          antywirusową dbają informatycy i powinni ci zapewnić spokój w tej dziedzinie. ale
                          istnieje też druga strona medalu. najczęściej firmy szukające oszczędności gdzie
                          tylko sięda. decydują się na zakup /nietaniego/ oprogramowania antywirusowego
                          dopiero wtedy, gdy prezes firmy straci wszystkie dane ze swojego zainfekowanego
                          notebooka.

                          użytkownicy nie widzą tego, że administratorzy obciązani odpowiedzialnością za
                          bezpieczeństweo sieci, bezawaryjność działania, komfort pracy użytkowników, nie
                          dostają do ręki narzędzi do pracy. dział informatyczny postrzegany jest przez
                          menedżment jako miejsce powstawania kosztów. efekt jest często taki, że nie
                          jestem w stanie pomóc użytkownikowi.

                          nie znam administratora, który nie chciałby, żeby jego użytkownicy mieli większą
                          wiedzę w dziedzinie IT. wiadomo, że użytkownik, który wie więcej, popełni mniej
                          błędów. mówienie o niechęci do dzielenia się swoją "boską" wiedzą uważam za
                          nadużycie. problem polega na tym, że nie ma sposobu na podzielenie się z
                          użytkownikiem doświadczeniem i wiedzą nabieraną przez wiele lat i nie ma takiej
                          potrzeby, nawet w odniesieniu do najbardziej zaawansowanych użytkowników.
                          z drugiej strony jeszcze nie odkryłem sposobu na wytłumaczenie użytkownikom np.
                          żeby nigdy, pod żadnym pozorem nie uruchamiali załączników z rozszerzeniem .exe,
                          albo .vbs.

                          wydaje się, że problem współpracy użytkowników z informatykami jest
                          nierozwiązywalny. ;)))
                          • Gość: Alek Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 213.231.15.* 24.08.01, 10:55
                            Jestem dumny z tego, iż problem poruszony przeze mnie tak poruszył gości forum.
                            Widać, że "coś jest na rzeczy".

                            Piszesz, iż każdy informatyk chciałby, aby jego użytkownicy mieli jak
                            największą wiedzę o systemie, na którym pracują. Niestety, z moich obserwacji
                            (kilka średnich firm z branży finansowej) taki wniosek nie wynika. Informatycy
                            są aroganccy, nie zadają sobie trudu aby cokolwiek wyjaśnić, i każdy problem
                            kwitują pytaniem - "sprawdź czy wtyczki są powsadzane".

                            2 dni temu siadło zasilanie, straciliśmy część dokumentów - byliśmy zdziwieni,
                            gdyż mamy system podtrzymania zasilania - co się okazało; oczywiście mamy
                            system podtrzymania zasilania, tylko, że niektóre stanowiska nie były do niego
                            podłączone, za to do tych gniazdek ktoś podłączył coś "innego" co spowodowało
                            zwarcie. Oczywiście, pół dnia informatycy rozprawiali o jakimś bałwanie
                            (przypuszczalnie użytkowniku, który pewnie był sprawcą całego zamieszania).

                            Konkluzja; informatycy nie informują użytkowników jak wygląda sieć, co wolno, a
                            czego nie wolno, nie dbają o edukację użytkowników (w mojej firmie z dnia na
                            dzień przeszliśmy z Win NT na Win 2000 - niby niewielka zmiana, jednakże o
                            zmianie dowiedzialem się po uruchomieniu komputera), uważają się za bogów
                            broniących sieci przed nami barbarzyńcami.

                            Pa
                            • Gość: Bob Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.116.253.* 28.08.01, 15:52
                              To wspaniale, że chciałbyś dowiedzieć się nowych rzeczy i nauczyć jak lepiej i
                              sprawniej posługiwać się tym wszystkim. Ale pomyśl - czy informatycy mają
                              czas/ochotę/predyspozycję/dodatkowe wynagrodzenie za przeprowadzanie szkoleń?
                              Od tego są zewnętrzne firmy - to szefostwo powinno zadbać o to, aby ktoś zajął
                              się edukacją pracowników. Przecież można przeprowadzić takie szkolenie - raz
                              dla wszystkich - jak sobie wyobrażasz, żebym np. ja podchodził do każdej z
                              ponad 50 osób pracującej z komputerem i im wszystko tłumaczył? he? chyba, zeby
                              ktoś odgórnie przeznaczył jeden dzień - zebrał zusammen do kupy wszystkich
                              pracowników - to ja mogę takie jednodniowe szkolenie przeprowadzić, ale nie
                              będę latał po wszystkich i każdemu z osobna tłumaczył co i jak, zwłaszcza, że
                              wiele osób NIE CHCE tego wiedzieć, bo wolą po mnie zadzwonić...

                              Pozdrawiam i życzę sprawnego komputera
                              Bob
                              • Gość: koko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cern.ch 29.08.01, 15:53
                                Racja, ja tez nie chce wiedziec jak dziala klozet, bo od tego jest hydraulik.
                                Ja chce wejsc i wyjsc, a nie medytowac nad roznymi systemami spluczek.
                                MA DZIALAC.
                                • Gość: xxx Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 192.168.14.* / 192.168.14.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 29.08.01, 16:17
                                  Gość portalu: koko napisał(a):

                                  > Racja, ja tez nie chce wiedziec jak dziala klozet, bo od tego jest hydraulik.
                                  > Ja chce wejsc i wyjsc, a nie medytowac nad roznymi systemami spluczek.
                                  > MA DZIALAC.

                                  Hmmm... Nie musisz wiedzieć jak działa klozet, ale wartało by wiedzieć jak z
                                  niego korzystać by osiągnąć zadowalający efekt. Nie problem w tym że ludzie nie
                                  wiedzą jak działa komputer - bo ta wiedza nie jest im przeważnie potrzebna.
                                  Problem w tym że nie umieją z niego korzystać. I nie wina tu żadnych
                                  informatyków, bo oni nie są od uczenia kogokolwiek, tylko wolnej woli użytkownika
                                  by się czegoś samemu nauczyć (ksiązek w księgarni nie brakuje) i woli managementu
                                  by swych "poddanych" do owej nauki skłonić.
                                  • Gość: Lechu Klozet w Korei IP: 10.129.226.* / *.acn.pl 29.08.01, 19:24
                                    Kiedyś, w przypływie nagłej potrzeby, wpadłem do toalety w Seoulu. Na środku w
                                    podłodze (III pietro) była podłużna, ceramiczna niecka, o długości 60cm i
                                    szerokości 20cm, równo z podłogą. Od strony drzwi wystawała półokrągła
                                    przegroda. Całość wyglądała trochę jak pisuar położony płaską częścią na ziemi.
                                    Moim problemem było kucnąć do drzwi przodem, czy też stroną zadnią. Nie jestem
                                    pewien, ale czy ja przypadkiem nie wparowałem do damskiej toalety ? Niestety,
                                    po napisach nie mogłem się zorientować.
                                    • skupionyedi Re: Klozet w Korei 15.04.05, 10:28
                                      Gość portalu: Lechu napisał(a):

                                      > Kiedyś, w przypływie nagłej potrzeby, wpadłem do toalety w Seoulu. Na środku
                                      w
                                      > podłodze (III pietro) była podłużna, ceramiczna niecka, o długości 60cm i
                                      > szerokości 20cm, równo z podłogą. Od strony drzwi wystawała półokrągła
                                      > przegroda. Całość wyglądała trochę jak pisuar położony płaską częścią na
                                      ziemi.
                                      >
                                      > Moim problemem było kucnąć do drzwi przodem, czy też stroną zadnią. Nie
                                      jestem
                                      > pewien, ale czy ja przypadkiem nie wparowałem do damskiej toalety ? Niestety,
                                      > po napisach nie mogłem się zorientować.

                                      Kibel w postaci dziury w podłodze, to ja miałem okazję korzystać z takiego w
                                      centrum Paryża.
                                • Gość: mois Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.117.138.* 31.08.01, 11:36
                                  ale mama nauczyła Cię jak KORZYSTAĆ z klozetu. Powinieneś się też nauczyć jak
                                  KORZYSTAĆ z komputera...
                                • Gość: Karol Zalamalem sie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 19:06
                                  Gość portalu: koko napisał(a):
                                  > Racja, ja tez nie chce wiedziec jak dziala klozet, bo od tego jest hydraulik.
                                  > Ja chce wejsc i wyjsc, a nie medytowac nad roznymi systemami spluczek.
                                  > MA DZIALAC.

                                  Jasne. Jak nasrasz na deske klozetowa (bo nie wiesz jak on dziala) to zobaczysz
                                  co Ci powie na ten "problem hardware'owy" wezwany hydraulik :)

                                  Swoja droga - ile narzekajacych na tym forum osob napisalo w swoim CV "znajomosc
                                  obslugi komputera - dobra"?
                                  Bogowie... jesli jakis pacan kupil sobie samochod a nastepnie zarekamowal go "bo
                                  nie chodzi" (skonczyla sie benzyna) to "wina" lezy po stronie uzytkownika,
                                  kierowcy tego samochodu, czy pracownika warsztatu?

                                  Nie jestem informatykiem ale uwazam ze MOIM OBOWIAZKIEM jej znac sie na obsludze
                                  komputera na tyle zeby do informatykow zwracac sie z powaznymi problemami.
                                  Jesli mnie, handlowca, informatyk zaczyna atakowac setka pytan w stylu "gdzie
                                  kupic to i to", "co to jest rekojmia", "co to jest faktura", "VAT??? jaki VAT???"
                                  to tez nie trace czasu na edukowanie głąba :)

                                  • Gość: :) Re: Zalamalem sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 22:46
                                    Bogowie... jesli jakis pacan kupil sobie samochod a nastepnie zarekamowal go "b
                                    > o
                                    > nie chodzi" (skonczyla sie benzyna) to "wina" lezy po stronie uzytkownika,
                                    > kierowcy tego samochodu, czy pracownika warsztatu?
                                    Wina jest PROJEKTANTA :)
                                    pozdro :)
                                • fa-solka Re: użytkownicy vs. informatycy 22.10.01, 18:02
                                  moja trzyletnia praca w dziale informatyki "na styku" szkoleń użytkowników i
                                  helpdesku uzbroiła mnie w wiedzę o użytkownikach i adminach, taką że i w trzech
                                  tomach sie nie zmieści; ilość anegdotek przekarcza możliwości tego portalu...
                                  moim zdaniem informatycy w większości nie potrafią przemawiać językiem
                                  użytkownika, niektórzy są gburowaci i rzeczywiście nie są w stanie przekazać
                                  wiedzy przeciętnemu użytkownikowi; przekonałam się o tym gdy szukałam osoby
                                  która zechciałaby wspomóc mnie w szkoleniach użytkowników... Natomiast
                                  użytkownicy... Ooo ci należą do bardzo szerokiej kategorii; od zupełnych
                                  blondie typu: proszę wyłączyć komputer, wyłączyłam, dobrze proszę włączyć, co
                                  ma pani na ekranie, to samo, acha, a przed chwilą? no jak wyłączyłam to miałam
                                  czarny ekran a teraz mam to samo, wyłączyła pani monitor, proszę wyłączyć
                                  komputer, a gdzie się wyłącza...Zupełnym mistrzem świata był słynny w moim
                                  dziale pan Stanislas który zadzwonił bo miał problem z pocztą, nie mógł wysłać
                                  jakiegoś dokumentu, myślałam że ma problem, bo nie wie jak go załączyć do
                                  wiadomości, po dłuższej indagacji okazało się że, on ma ten dokument wyłącznie
                                  na papierze przed sobą, wtedy nie wytrzymałam, włączyłam telefon na
                                  głośnomówiący i krztusząc się ze śmiechu poprosiłam żeby złożył kartkę na
                                  cztery i wepchnął w otwór w który zazwyczaj wkładamy dyskietkę... całe biuro
                                  ryczało ze śmiechu a pan Stanisław do dziś jest naszą maskotką... A są też tacy
                                  użytkownicy którzy gdy dzwonią to znaczy że wydarzył się jakiś klops generalny
                                  i zazwyczj nad tym to już serio musi się zastanowić któryś z adminów; niektórzy
                                  użytkownicy próbują być "sprytni": halo? możesz mi powiedzieć czy mogę zamówić
                                  więcej mleka? nie wiem, zadzwoniłeś na helpdesk, masz jakiś problem
                                  informatyczny? no tak ,nie wiem czy mogę zamówić więcej mleka. Ale to nie jest
                                  problem informatyczny. Jak to nie jest, przecież robię zamówienie w komputerze!
                                  A w procedurze użytkownika mam napisane że w razie problemów mam dzwonić na
                                  helpdesk!...itd. Mam jeszcze pikantniejsze anegdotki... Pozdrawiam informatyków
                                  i użytkowników, F.
                            • Gość: Fasolka Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.unregistered.formus.pl 22.10.01, 17:45
                              moja trzyletnia praca w dziale informatyki "na styku" szkoleń użytkowników i
                              helpdesku uzbroiła mnie w wiedzę o użytkownikach i adminach, taką że i w trzech
                              tomach sie nie zmieści; ilość anegdotek przekarcza możliwości tego portalu...
                              moim zdaniem informatycy w większości nie potrafią przemawiać językiem
                              użytkownika, niektórzy są gburowaci i rzeczywiście nie są w stanie przekazać
                              wiedzy przeciętnemu użytkownikowi; przekonałam się o tym gdy szukałam osoby
                              która zechciałaby wspomóc mnie w szkoleniach użytkowników... Natomiast
                              użytkownicy... Ooo ci należą do bardzo szerokiej kategorii; od zupełnych
                              blondie typu: proszę wyłączyć komputer, wyłączyłam, dobrze proszę włączyć, co
                              ma pani na ekranie, to samo, acha, a przed chwilą? no jak wyłączyłam to miałam
                              czarny ekran a teraz mam to samo, wyłączyła pani monitor, proszę wyłączyć
                              komputer, a gdzie się wyłącza...Zupełnym mistrzem świata był słynny w moim
                              dziale pan Stanislas który zadzwonił bo miał problem z pocztą, nie mógł wysłać
                              jakiegoś dokumentu, myślałam że ma problem, bo nie wie jak go załączyć do
                              wiadomości, po dłuższej indagacji okazało się że, on ma ten dokument wyłącznie
                              na papierze przed sobą, wtedy nie wytrzymałam, włączyłam telefon na
                              głośnomówiący i krztusząc się ze śmiechu poprosiłam żeby złożył kartkę na
                              cztery i wepchnął w otwór w który zazwyczaj wkładamy dyskietkę... całe biuro
                              ryczało ze śmiechu a pan Stanisław do dziś jest naszą maskotką... A są też tacy
                              użytkownicy którzy gdy dzwonią to znaczy że wydarzył się jakiś klops generalny
                              i zazwyczj nad tym to już serio musi się zastanowić któryś z adminów; niektórzy
                              użytkownicy próbują być "sprytni": halo? możesz mi powiedzieć czy mogę zamówić
                              więcej mleka? nie wiem, zadzwoniłeś na helpdesk, masz jakiś problem
                              informatyczny? no tak ,nie wiem czy mogę zamówić więcej mleka. Ale to nie jest
                              problem informatyczny. Jak to nie jest, przecież robię zamówienie w komputerze!
                              A w procedurze użytkownika mam napisane że w razie problemów mam dzwonić na
                              helpdesk!...itd. Mam jeszcze pikantniejsze anegdotki... Pozdrawiam informatyków
                              i użytkowników, F.
                            • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 10:24
                              Gość portalu: Alek napisał(a):

                              > czego nie wolno, nie dbają o edukację użytkowników (w mojej firmie z dnia na
                              > dzień przeszliśmy z Win NT na Win 2000 - niby niewielka zmiana, jednakże o
                              > zmianie dowiedzialem się po uruchomieniu komputera), uważają się za bogów
                              > broniących sieci przed nami barbarzyńcami.

                              Informują, a użytkownicy i tak swoje. A propos UPSów. Znam przypadek, gdzie
                              sieć chroniona była z gniazdkami ze specjalnymi kluczami, użytkownicy byli
                              poinformowani o zakazie podłączania czegokolwiek (jedynie informatycy mieli
                              takie prawo) do tych gniazdek. Ale jeden taki się znalazł, pomógł sobie chyba
                              butem, ale i tak czajnik podłączył...
                        • Gość: inf Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.gdanet.pl 24.08.01, 09:43

                          Gość portalu: agata napisał(a):

                          >...... Ja w pracy KORZYSTAM z komputera. I on ma
                          > DZIAŁAĆ! Mnie to nie interesuje jak!
                          A powinno. Przynajmniej trochę.
                          Jeżdżšc samochodem wiesz, że trzeba zatankować benzynę,
                          używać kierunkowskazów itd.
                          to samo dotyczy komputera.

                          nie przerażony informatyk



                          • Gość: Misia Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.200.* 27.08.01, 12:52
                            Gość portalu: inf napisał(a):

                            >
                            > Gość portalu: agata napisał(a):
                            >
                            > >...... Ja w pracy KORZYSTAM z komputera. I on ma
                            > > DZIAŁAĆ! Mnie to nie interesuje jak!
                            > A powinno. Przynajmniej trochę.
                            > Jeżdżšc samochodem wiesz, że trzeba zatankować benzynę,
                            > używać kierunkowskazów itd.
                            > to samo dotyczy komputera.
                            >
                            > nie przerażony informatyk
                            >
                            Drogi, nie przerażony informatyku. Działanie kierunkowskazów i tankowanie to są
                            właśnie normalne aspekty funkcjonowania samochodu. I tak samo ma być z
                            komputerem. Włączam i przystępuję do pracy. A jak mi się zepsuje samochód to
                            wiem, że sama sobie nie poradzę, zresztą nawet nie próbuję - od tego są
                            warsztaty. I proszę sobie wyobrazić, że samochód można już w Polsce naprawić z
                            dnia na dzień - czyżby mechanik po zawodówce działał szybciej od informatyka? I w
                            dodatku żaden mechanik nie próbował mnie namówić, żebym sama odpaliła uszkodzony
                            sprzęcik i spróbowała pojechać. Ani nie kazał mi (przez telefon) przełączać
                            kabelków. Moim zdaniem - tak powinno być w przypadku komputera. Być może
                            dodatkowo problem polega na tym, że jak oddaję samochód do naprawy to nie patrzę
                            jak się robole mądrzą co tu trzeba wymienić, a w co postukać. A podczas
                            najgłupszego manewru fachmana przy komputerze muszę bezsilnie patrzeć, jak siedzi
                            taki przy sprzęcie, na który czekam, i po najdalej 10 minutach odbiera telefon,
                            po czym przestaje zajmować się moim komputerem i udziela telefonicznych
                            instrukcji jakiemuś innemu, mądremu, reperującemu gdzie indziej inny komputer.
                            Scyzoryk się w kieszeni otwiera.
                            >
                            >

                            • Gość: inf Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.gdanet.pl 27.08.01, 15:28

                              Gość portalu: Misia napisał(a):

                              >(...). A jak mi się zepsuje samochód to
                              > wiem, że sama sobie nie poradzę, zresztą nawet nie próbuję - od tego są
                              > warsztaty. I proszę sobie wyobrazić, że samochód można już w Polsce naprawić z
                              > dnia na dzień - czyżby mechanik po zawodówce działał szybciej od informatyka? I

                              Pomy�l, proszę o komputerach w ten sposób:
                              komputer jest jak samochód tylko Ty możesz sobie doinstalować kolejny silnik (program) sama.
                              Jak jedziesz samochodem i zaplali się czerwona lampka to nie wykręcasz żarówki
                              ale jedziesz do mechanika ("komputer co� pokazał ale ja nie wiem co bo nacisnęłam Esc.....").
                              Wirusy, programy, tysišce zależno�ci między nimi.
                              Naprawa komputera naprawdę może trwać kilka dni, szczególnie gdy zależy Ci na jakim� programie lub danych które trudno odtworzyć.
                              Nie chcę bronić faceta który olewa sprawę po 10 min. ale sam na pytanie ile czasu zajmie mi naprawa mówię 2 godziny a naprawiam w 5 min. bo akurat
                              problem był znany, przerobiony wcze�niej itd. Ale mogło być 2 godz.

                              pozdrowko
                              • Gość: Misia Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.200.* 28.08.01, 09:12
                                Nie wiem, jak to wygląda w przypadku skomplikowanych programów. Ja mam
                                zwyczajne - Worda, Excella, itd. A w informatyków nie wierzę od czasu, kiedy
                                uprosiłam takiego jednego, żeby sprawdził, dlaczego komputer stale zawiesza mi
                                się na dokumentach wordowskich, na których pracuję, a w dodatku perfidnie nie
                                zachowuje zmian. Przyszedł taki wszystkowiedzący, popracował (z przerwami na
                                rozmowy telefoniczne). Nie powiem - Word mi się potem nie zawieszał. Ale tenże
                                fachowiec przy okazji uporządkował mi pliki w sposób, który do dziś mnie
                                fascynuje - w folderze Moje Dokumenty oprócz moich dokumentów objawił się po
                                jego wizycie następny folder Moje Dokumenty z powielonym wszystkimi plikami. Z
                                mojego punktu widzenia jest to równoznaczne z naciśnięciem przez wspomnianą
                                przez ciebie delikwentkę klawisza Esc w opisanej sytuacji. Tyle, że ona miała
                                większe prawo zachować się nieinteligentnie niż ktoś, kto bierze pieniądze za
                                opiekę nad firmowymi komputerami.
                                • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 28.08.01, 09:55

                                  W informatyków nie należy wierzyć, należy z nimi współpracować.
                                  Przyszedł człowiek i pomimo, że ma wiele zajęć i pewnie nie byłaś jedyną osobą
                                  potrzebującą pomocy /jak zauważyłaś dużo rozmów telefonicznych/, zajał się
                                  rzetelnie twoim problemem. Word przestał się zawieszać. Na dodatek, gość podszedł
                                  do sprawy bardzo profesjonalnie i zanim zabrał się do grzebania w programie,
                                  zrobił na wszelki wypadek kopie zapasowe Twoich dokumentów. Podejrzewam, że Ty o
                                  tym nigdy nie pomyślałaś /oczywiście mogą się mylić, jeśli tak to przepraszam/.
                                  Komentarz do Twoich spekulacji na temat inteligencji tego człowieka pozostawiam w
                                  domyśle.
                                  Ze swej strony domyślam się, że ten to dopiero musi być sfrustowany, mając takich
                                  użytkowników.

                                  • Gość: Misia Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.200.* 28.08.01, 13:48
                                    Nie masz racji. Mógł mi powiedzieć co i dlaczego zrobił, albo usunąć to, co
                                    zdublował, po zakończeniu pracy. Nieprawdaż? A ten człowiek sobie poszedł,
                                    jednym słowem nie informując, co zdziałał. No to co się dziwisz, że myślę o nim
                                    niekorzystnie? Widocznie uznał, że szkoda czasu na tłumaczenia. Taki macie,
                                    informatycy, stosunek do użytkowników. Zakładacie od razu dwucyfrowe IQ
                                    użytkownika i to się świetnie czuje.
                                    • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 28.08.01, 14:49
                                      no fakt. nie powiedział ci, ze zrobił kopię /może pomyślał, że zauważysz?/. nie
                                      powiedział też, że jak masz coś dwa razy a nie chcesz, to jedną kopie możesz
                                      skasować.
                                      mam się teraz poddać i uznać, że jednak jest głupkiem? chyba tak. w końcu mógł
                                      przewidzieć, że skoro pracujesz w firmie, w której narzędziem pracy jest
                                      komputer, to pewnie nie masz o tym pojęcia. w końcu to jeden z elementów
                                      tzw. "dilbertozy".
                                      przepraszam. robię się złosliwy, ale po prostu irytuje mnie taka postawa jak
                                      twoja. winien i już. jak nie za to, to za coś innego.
                                      dialog z mojej byłej pracy /autentyczny/:
                                      -panie jarku zginęły mi te pliki.
                                      - /po długim śledztwie/ bo je pani skasowała.
                                      - ale pan nie mówił, że nie wolno ich kasować.
                                    • Gość: mois Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.117.138.* 31.08.01, 11:40
                                      no i oczywiście gdyby zaczął Ci tłumaczyć co zrobił to powiedziała byś, że Cię
                                      to nie interesuje...Ma działać i już...
                                      • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 15:17
                                        Gość portalu: mois napisał(a):

                                        > no i oczywiście gdyby zaczął Ci tłumaczyć co zrobił to powiedziała byś, że
                                        Cię
                                        > to nie interesuje...Ma działać i już...

                                        No wiesz, informatyk powinien mieć również psychologię skończoną. Żeby
                                        wiedzieć, że tego usera interesuje co robi, tego nic nie interesuje, oprócz
                                        tego, żeby działało. Oczywiście, żeby ocenić zdolności intelektualne
                                        podopiecznego, czy będzie wiedział o rzeczach oczywistych, czy też nie.
                                    • Gość: roboter Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.*.*.* 16.11.01, 16:50
                                      Gość portalu: Misia napisał(a):

                                      > Nie masz racji. Mógł mi powiedzieć co i dlaczego zrobił, albo usunąć to, co
                                      > zdublował, po zakończeniu pracy. Nieprawdaż? A ten człowiek sobie poszedł,
                                      > jednym słowem nie informując, co zdziałał. No to co się dziwisz, że myślę o nim
                                      >
                                      > niekorzystnie? Widocznie uznał, że szkoda czasu na tłumaczenia. Taki macie,
                                      > informatycy, stosunek do użytkowników. Zakładacie od razu dwucyfrowe IQ
                                      > użytkownika i to się świetnie czuje.

                                      jak zaczynam komus cos tlumaczyc to daje sobie spokoj po 10 zdaniu bo zwykly
                                      uzytkownik wysiada po 3. a i tak staram sie bardzo, zyby mowic wolno wyraznie i i
                                      po polsku.
                                    • qczi Re: użytkownicy vs. informatycy 11.04.03, 16:29
                                      a moze ci mowil co robi, tylko nie zrozumialas go, he?
                                    • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 15:13
                                      Gość portalu: Misia napisał(a):

                                      > Nie masz racji. Mógł mi powiedzieć co i dlaczego zrobił, albo usunąć to, co
                                      > zdublował, po zakończeniu pracy. Nieprawdaż? A ten człowiek sobie poszedł,
                                      > jednym słowem nie informując, co zdziałał. No to co się dziwisz, że myślę o
                                      nim
                                      >
                                      > niekorzystnie? Widocznie uznał, że szkoda czasu na tłumaczenia. Taki macie,
                                      > informatycy, stosunek do użytkowników. Zakładacie od razu dwucyfrowe IQ
                                      > użytkownika i to się świetnie czuje.

                                      A może on założył że masz trzycyfrowe IQ i dlatego uznał, ze nie trzeba Ci
                                      mówić czegoś tak oczywistego, że przy tego rodzaju pracy robi się kopię
                                      zapasową danych użytkownika?
                                • Gość: Agata Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 12.10.01, 14:01
                                  To akurat nie było głupie - zasada nr 1 - zanim cokolwiek zrobisz z
                                  oprogramwaniem - zrób kopię zapasową.
                                  A skoro się nie zawiesza, tzn, że to była właściwa osoba do rozwiązania
                                  problemu. A do tego przezorna.
                                • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 15:10
                                  Gość portalu: Misia napisał(a):

                                  > fachowiec przy okazji uporządkował mi pliki w sposób, który do dziś mnie
                                  > fascynuje - w folderze Moje Dokumenty oprócz moich dokumentów objawił się po
                                  > jego wizycie następny folder Moje Dokumenty z powielonym wszystkimi plikami.
                                  Z
                                  > mojego punktu widzenia jest to równoznaczne z naciśnięciem przez wspomnianą
                                  > przez ciebie delikwentkę klawisza Esc w opisanej sytuacji. Tyle, że ona miała
                                  > większe prawo zachować się nieinteligentnie niż ktoś, kto bierze pieniądze za
                                  > opiekę nad firmowymi komputerami.

                                  Chciał najprawdopodoebniej dobrze (kopia zapasowa Twoich dokumentów, żebyś nic
                                  nie straciła. Zrobił dwa błędy - kopia w niewłaściwym miejscu, no i powieni
                                  usunąć po skończeniu pracy.
                                  Dla inteligentnego i obytego (z minimalną wiedzą na temat użytkowania
                                  komputera) użytkownika, nie jest to żaden problem.
                              • Gość: Pendragon Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.03, 09:20
                                Conajmniej połowę tych waszych problemów i wypowiedzi na temat tego , że
                                komputer ma działać i koniec, że Was to nie interesuje jak ,ale ma działać ,
                                powinniscie kierować do pod adresem Billa Gatesa i jego wspaniałej firmy
                                Microsoft. tylko że 70 % użytkowników poza Windowsem nie ma pojęcia że istnieją
                                jeszcze inne systemy, charakteryzujące się minimalną awaryjnością. Pamiętajcie,
                                że nie wszystko jest winą informatyków.
                                Ktoś tutaj napisał, cytuje: Ciekawe ilu z Was w swoim CV napisało, obsługa
                                komputera - dobra? Jeśli ktoś pisze , że nie interesuje go jak , ale komputer
                                ma działac i koniec, to od razu widać że jego poziom znajomości komptera jest
                                conajmniej mierny.
                                Każdy użytkownik powinien znać podstawowe zasady obsługi komputera, z tego co
                                przeczytałem na tym forum oraz z innych zaobserwowanych sytuacji, dochodzę do
                                wniosku że mało który user wie że w przypadku Win raczej nie wskazane jest
                                otwieranie parunastu aplikacji naraz i próba pracy na nich wszystkich.
                                Użytkownicy, to że informatyk czasem nie wytłumaczy Wam przyczyny awarii wcale
                                nie znaczy że nie chce się podzielić wiedzą, po prostu trudno jest rozmawiać z
                                kimś kto ma nikłe pojęcie o informatyce. Mnie sie kiedyśjeden pracownik non
                                stop wypytywał dlaczego mieliśmy awarię sieci. Opowiedziałem mu wszystko
                                dokładnie , ze szczegółami, po wysłuchaniu mojego wyjasnienia i po dłużyszym
                                zastanowieniu padło tylko krótkie....... achaaaa.
                                Wątpę żeby zrozumiał.
                            • Gość: Bob Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.116.253.* 28.08.01, 15:57
                              Droga misiu - widzisz tylko swoje racje, a niestety nie dostrzegasz (nie
                              chcesz) racji drugiej strony. Otóż wyobraź sobie, że jednak nie jesteś pępkiem
                              świata - nie wszyscy muszą koło ciebie skakać (no bo któż by chciał - jesteś
                              niezwykle arogancka). Nie kwestionuję twoich racji - jasne, że skoro masz
                              pracować, to musisz mieć sprawny komputer, nikt nie powinien wymagać od ciebie
                              tego, żebyś sama umiała go naprawić. Ale może by tak odrobinę dobrej woli?
                              Myślisz że informatycy ZŁOŚLIWIE i NAUMYŚLNIE nie naprawiają twojego kompa? A
                              może powinnaś zastanowić się nad swoją postawą? Może oni boją się podejść i
                              naprawić twój komputer, skoro wykrzykujesz inwektywy pod adresem informatyków
                              (przynajmniej na forum)?

                              Pozdrawiam
                              Bob
                            • Gość: eZwierz Żałosne ! IP: *.man.polbox.pl 26.11.01, 18:19
                              Szkoda że nie widzisz róznicy między samochodem a komputerem. A czytałaś kiedyś
                              instrukcję obsługi od czego kolwiek? Chyba nie, bo wiedziała byś o co chodzi.
                              Programy mają swoje istrukcje obsługi. Jak prowadzić samochód też musiałaś się
                              uczyć. Inforamtyk nie jest od tego by za ciebie czytać instrukcje. Dostajesz do
                              ręki narzędzie i masz umieć się nim posługiwać. Nie umiesz? Szkolenia,
                              lektura ... . Trzeba również opanować podstawowe słownictwo aby Infy mogły
                              zrozumieć w czym rzecz a ty mogła zrozumieć co ci radzą.
                              Zajmuję się sieciami i ich bezpieczeństwem od 10 lat i z userami jest ciągle
                              ten sam problem: nie jestem informatykiem i nie muszę się na tym znać. Odpowieź
                              jest jedna : to twoje narzędzie pracy urzytkowniku i musisz się umieć nim
                              posługiwać.

                              A teraz trochę statystyki z firmy gdzie pracuje 320 kompów (licząc biura
                              regionalne) i jest 6 Infów na ten cały kram:

                              Problem: Aplikacja niechce się otworzyć. Pisze brak pamięci.
                              Opis przyp: Otwarte 3 excele, 2 Wordy97, Notes, ICQ, Mediaplayer ... w sumie 12
                              aplikacji. Po zamknięciu 3/4 wszystko działa. 10% interwencji

                              P: Sieć nie działa.
                              O: Wypadła wtyczka RJ45 z gniazdka w laptopie. 7%

                              P: Bo program nie robi tego czy tamtego.
                              O: Urzytkownik nie umie posługiwać się aplikacją. 30% interwencji

                              i tak dalej. Mógłbym jeszcze długo pisać, bo mamy pełną rejestrację zgłoszeń.
                              A teraz najlepsze. Gdy zarząd przeczytał raport na temat tych statystyk
                              najwiękrzy opier... zebrały HR'y za przyjmowanie do pracy ludzi którzy nie mają
                              elementarnych umiejętności w posługiwaniu się PC i kłamczuchów (każdy w
                              ankiecie napisał że jest świetny). I nie weryfikują tego.
                              Niestety na tym się skończyło. A statystyka będzie niezłym tematem do kabaretu.

                              PZDR

                              • d_uszek Re: Żałosne ! 13.12.01, 15:07
                                Pozwól, że przytoczę ci statystyki z drugiej strony. Dzwonie do helpdesku
                                (dzwonienie zdarzyło mi się może z 10 razy w ciągu zeszłego roku):
                                - ani razu (100%) telefon nie został odebrany od razu (zajęte albo nikt nie
                                odbiera)
                                - ani razu (100%) nie zdarzyło się żebym nie musiała dzwonić i przypominać, że
                                mieli mi wewnętrzny przełączyć, podpiąc do domeny, umożliwić logowanie do nowej
                                domeny itp
                                - średni czas reakcji trudno policzyć, bo zgłoszenie z października dalej jest
                                realizowane (6 przypomnień - śliczny system zgłaszania przez maile)

                                Wystarczy?
                                • Gość: eZwierz Re: Żałosne ! IP: *.man.polbox.pl 13.12.01, 18:41
                                  d_uszek napisał(a):

                                  > Pozwól, że przytoczę ci statystyki z drugiej strony. Dzwonie do helpdesku
                                  > (dzwonienie zdarzyło mi się może z 10 razy w ciągu zeszłego roku):
                                  > - ani razu (100%) telefon nie został odebrany od razu (zajęte albo nikt nie
                                  > odbiera)


                                  > - ani razu (100%) nie zdarzyło się żebym nie musiała dzwonić i przypominać, że
                                  > mieli mi wewnętrzny przełączyć, podpiąc do domeny, umożliwić logowanie do nowej
                                  >
                                  > domeny itp
                                  > - średni czas reakcji trudno policzyć, bo zgłoszenie z października dalej jest
                                  > realizowane (6 przypomnień - śliczny system zgłaszania przez maile)
                                  >
                                  > Wystarczy?

                                  Nie.

                                  x maili, 2x przypomnień nie otwierać maili niewiadomego pochodzenia. Efekt
                                  zniszczone dane, pretensje do całego świata. Debilizm?
                                  Chcesz następne statystyki. Proszę.
                                  x przypomnień typu :
                                  -niepić nad klawiaturą kawy lub coli
                                  -nie nosić włączonego laptopa (dyski źle to znoszą)
                                  -nie nosić CD-ROM w napędzie.
                                  -zachowywać dokumenty przy każdej okazji a zwłaszcza przed drukowaniem.
                                  -czytać komunikaty pojawiające się na ekranie.
                                  -zalogujesz się dosieci jak podepniesz kabelek
                                  -nie uruchamiać 20 aplikacji na raz.
                                  -nie instalować nie znanych aplikacji
                                  -raz na jakiś czas zajżeć do Help'a. Tam jest 90% odpowiedzi.

                                  Komputer to takie samo narzędzie jak każde inne np. młotek. Nie umiesz się tym
                                  posługiwać to się nie dotykaj. Musisz się dotykać to się naucz urzywać. Nie
                                  musisz być mistrzem.

                                  • Gość: d_uszek Re: Żałosne ! IP: *.dtce.net 18.12.01, 17:11
                                    > Chcesz następne statystyki. Proszę.
                                    > x przypomnień typu :
                                    > -niepić nad klawiaturą kawy lub coli
                                    Nie chodzi o fakt nie picia, ale o nie WYLEWANIE!!!


                                    > -zachowywać dokumenty przy każdej okazji a zwłaszcza przed drukowaniem.
                                    Wiesz, gdyby default set up byl ustawiony przez IT na zachowywanie co 5 minut to
                                    by problemu nie bylo...
                                    > -czytać komunikaty pojawiające się na ekranie.
                                    Ha ha ha. Nie czytac, tylko zapisywac. Jak przeczytam i komputer szlag trafi, to
                                    przecież potem nie pamiętam, co tam było napisane!!!
                                    > -zalogujesz się dosieci jak podepniesz kabelek
                                    No chyba, że kabelek nie działa bo IT Support podpiął go do nieaktywnego
                                    gniazda...
                                    > -nie uruchamiać 20 aplikacji na raz.
                                    Dlaczego - nie lepiej nam powiękdzyć Virtual Memory?
                                    > -nie instalować nie znanych aplikacji
                                    No teraz macie kontrole W2000....
                                    > -raz na jakiś czas zajżeć do Help'a. Tam jest 90% odpowiedzi.
                                    Pod warunkiem, że znajdziesz. I że ci rzeczywiście pomoże. A nie zakomunikuje
                                    coś, czego nie rozumiem.... Zaznaczam, że Help jest po polsku.
                                    >
                                    > Komputer to takie samo narzędzie jak każde inne np. młotek. Nie umiesz się tym
                                    > posługiwać to się nie dotykaj. Musisz się dotykać to się naucz urzywać. Nie
                                    > musisz być mistrzem.

                                    No właśnie nie jestem. A firmowy IT Support powinien pomagać mi się szkolić, a
                                    nie mówić żebym spadała na drzewo i poszła sobie na szkolenie....
                                    • Gość: MaDeR Re: Żałosne ! IP: *.ima.pl 13.08.03, 11:36
                                      > > Chcesz następne statystyki. Proszę.
                                      > > x przypomnień typu :
                                      > > -niepić nad klawiaturą kawy lub coli
                                      > Nie chodzi o fakt nie picia, ale o nie WYLEWANIE!!!
                                      To nie wylewaj. A jak się wyleje, to potem wiń siebie, że piłeś nad klawiaturą.

                                      > > -zachowywać dokumenty przy każdej okazji a zwłaszcza przed drukowaniem.
                                      > Wiesz, gdyby default set up byl ustawiony przez IT na zachowywanie co 5 minut
                                      > to by problemu nie bylo...
                                      Za was srać też mamy?

                                      > > -nie uruchamiać 20 aplikacji na raz.
                                      > Dlaczego - nie lepiej nam powiękdzyć Virtual Memory?
                                      A po kiego uruchamiać 20 naraz?
                                      Przypominam że zasoby kompa nie sa nieskończone.

                                      > > -nie instalować nie znanych aplikacji
                                      > No teraz macie kontrole W2000....
                                      A potem użytkownicy się wkurwiają. Że nie moga se coś tam zainstalować. Hehehhe.
                                      • skupionyedi Re: Żałosne ! 15.04.05, 15:43
                                        Gość portalu: MaDeR napisał(a):

                                        > > > Chcesz następne statystyki. Proszę.
                                        > > > x przypomnień typu :
                                        > > > -niepić nad klawiaturą kawy lub coli
                                        > > Nie chodzi o fakt nie picia, ale o nie WYLEWANIE!!!
                                        > To nie wylewaj. A jak się wyleje, to potem wiń siebie, że piłeś nad
                                        klawiaturą.

                                        No bez przesady. Jeśli planujesz wylać kawę na klawiaturę, to proponuję jej nie
                                        słodzić.
                                    • skupionyedi Re: Żałosne ! 15.04.05, 15:42
                                      Gość portalu: d_uszek napisał(a):

                                      > > -zachowywać dokumenty przy każdej okazji a zwłaszcza przed drukowaniem.
                                      > Wiesz, gdyby default set up byl ustawiony przez IT na zachowywanie co 5 minut
                                      t
                                      > o
                                      > by problemu nie bylo...

                                      Byłby za topłacz, że wolno działa. Samemu, osoba o przeciętnych umiejętnościach
                                      związanych z obsługą komputera, może to zmienić.


                                      > > -nie uruchamiać 20 aplikacji na raz.
                                      > Dlaczego - nie lepiej nam powiękdzyć Virtual Memory?

                                      A Ty to w ogóle wiesz co to jest "virtual memory"???

                                      > No właśnie nie jestem. A firmowy IT Support powinien pomagać mi się szkolić,
                                      a
                                      > nie mówić żebym spadała na drzewo i poszła sobie na szkolenie....

                                      Nie, help desk nie jest od szkolenia, tylko od pomocy w nagłych wypadkach. Za
                                      indywidualen lekcje obsługi komputera niestety trzeba płacić $$$.
                                  • skupionyedi Re: Żałosne ! 15.04.05, 15:38
                                    Gość portalu: eZwierz napisał(a):

                                    > -niepić nad klawiaturą kawy lub coli

                                    Hihihihii, ja kiedyś zabierając do naprawy kompletnie martwądrukarkę obałem się
                                    cały kawą która w dużej ilości wypłynęła z tej drukarki. Oczywiście w pokoju
                                    nikt nie zalał drukarki. Musiały być to krasnoludki.
                                    Nie muszę pewnie wspominać, że panie awanturę urządziły, bo drukarka jest im
                                    bardzo i natychmiast potrzebna,.,
                                • skupionyedi Re: Żałosne ! 15.04.05, 15:35
                                  d_uszek napisał(a):

                                  > Pozwól, że przytoczę ci statystyki z drugiej strony. Dzwonie do helpdesku
                                  > (dzwonienie zdarzyło mi się może z 10 razy w ciągu zeszłego roku):
                                  > - ani razu (100%) telefon nie został odebrany od razu (zajęte albo nikt nie
                                  > odbiera)

                                  Może dla tego nie odbierają, bo biegają pomagać takim jak Ty? A zajęte bo
                                  przyjmują zgłoszenia od Tobie podobnych? Nie widzisz sprzecznosci pomiędzy
                                  siedzeniem przy telefonie a bieganiem po firmie w celu naprawiania usterek?

                        • Gość: Eltonik Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 212.244.82.* 22.01.02, 21:49
                          A nie przyszło Ci do głowy Agatko, ze komputer ma duszę? Ze nie mozna na nim
                          jeździć jak na starej szkapie i zawsze musi dzialać? Z kompem trzeba delkatnie,
                          jak z kobietą, powoli spokojnie z uczuciem, to sie przekłada. A informatyk
                          powinien nauczyć cie jak go traktować to nie jest martwa maszyna, dzieki
                          Billowi i jego Windows'om posiada duszę kobiety, żeby nei powiedzieć
                          histerycznej kobiety przy której kazdy krok musi być 10 razy przemyślany.
                          Pomyśl nad tym i nie atakuj swooejego inforamtyka a raczej idz po porade co i
                          jak zrobić aby wszystko dzialalo poprawnie.

                          Dla lepszego zrozumienia przytoczę ci zdarzenie sprzed wielu lat gdy 486 DX był
                          szczytem marzeń a wlaśnie wchodził na rynek windows 3.11, to byly dawne piekne
                          i wspaniale czasy. Wiec moj szef probował uruchomić szczyt techniki, drukarkę
                          Epsona Stylus Color I, tłumaczyłem mu wszystko przez telefon i bez rezultatów,
                          chyba ze trzy czy cztery razy próbował, przyjechałem, zrobiłem przy nim
                          dokładnei to samo i drukarka zaczeła działec, dziwnie prawda? Morał z tego
                          oczywisty, komputerek trzeba chociaż lubić a odwdzięczy ci sie z nawiązką.

                          Jeśli myslisz inaczej napisz eltonik@poczta.onet.pl
                        • Gość: Wektor Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 00:08
                          AAAAAAAAAAAAAa....

                          przez takie podejscie 99% uzytkownikow nic nie wie i jeszcze sie denerwuje ze
                          "informatykowi" nie chce mu sie tlumaczyc o co chodzi

                          droga agato:
                          sprzataczka tez dba o swoja szmate.
                          z twojej analogii wynika ze sprzataczka po ubrudzniu szmaty dzwoni do "dzialu
                          obslugi szmat" zeby "doprowadzic jej narzedzie pracy do stanu uzywalnosci"

                          PS windows+wirus to jest nierozlaczna para i nie ma co sie dziwic ze czasami cos
                          nie dziala i to ani nie z winy "informatyka" ani nie z winy calej rzeszy ludzi
                          ktorzy pracuja nad oprogramowaniem w twoim kompie
                        • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 10:19
                          Gość portalu: agata napisał(a):

                          > Z "mojej autopsji" natomiast wynika, że w Panach Informatykach największe
                          > przerażenie wywołuje zagrożenie przejęcia chociaż procenta swojej boskiej
                          wiedz
                          > y
                          > przez maluczkich... Obawiam się, że zamierzeniem osób zajmujących sie w

                          Bo ta wiedza jest dla Was niebezpieczna. Jesli pokażę Ci jak sformatować dysk,
                          to mam sięgającą 95% pewność, że prędzej czy później ten dysk sformatujesz.
                      • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 23.08.01, 15:22
                        chylę czoła... ;-)
                      • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 23.08.01, 15:27
                        Gość portalu: dzahar napisał(a):

                        > pro forma chciałbym zaprotestować.
                        > nie mam żadnych studiów.
                        > za to udało mi się być
                        > zaawansowanym użytkownikiem, konserwatorem drukarek, administratorem sieci, i w
                        >
                        > końcu programistą w takiej właśnie kolejności.

                        chylę czoła... ;-)
                      • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 24.08.01, 11:18
                        W pewnym sensie masz rację, ale powiem ci jedno. Pracę z komputerem zaczynałam
                        jako "zieloniutki pseudo-użytkownik" (z gatunku tych, których tępicie za sam
                        fakt istnienia). przyzwyczajona byłam do sytuacji: nie wiem czegoś, więc pytam
                        (niby jak mam sie nauczyć bez specjalistycznych kursów, na które owa firma nie
                        miała w zwyczaju wysyłać pracowników) a tu - mur niechęci i milczenia. Po kilku
                        próbach "nawiązania kontaktu 3-stopnia z IT"( żeby nie powiedzieć "ET")
                        podwinęłam ogon pod siebie i kupiłam kilka podręczników (swoją drogą dla kogo
                        one były pisane - na pewno nie dla laików...). Rozumiem, że nie każdy człowiek
                        musi być ekstrawertykiem, ale są stany pośrednie, a moje błędy nie wynikały ze
                        złośliwości, czy nieuctwa, ale z braku żródła informacji !!! Parę latek
                        popracowałam i co widzę ? - osoby mające problemy z PC- tami są
                        ludźmi "drugiej kategorii" (przynajmniej w oczach większości informatyków),
                        zaszczutymi i coraz mniej pewnymi siebie, którzy sie po prostu was BOJĄ !!!
                        Tak, tak, to nie dowcip. Kiedy mówię, żeby nie bali się informatyka, bo nie
                        gryzie, taki delikwent wcale się nie śmieje (i nie dlatego, że stwierdzenie nie
                        jest śmieszne...). I tak w bardzo wielu firmach dział, który miał pomagać w
                        sprawnym funkcjonowaniu biura, najczęściej jest niedostępną enklawą oderwaną od
                        świata i ludzi...
                      • Gość: Memo Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.stacje.agora.pl 17.10.01, 18:13
                        Wszystko zgoda. Mnie jednak (przeciętny użytkownik) szczególnie przeszkadza to,
                        że admin nie tłumaczy co spowodowało problem i jak go w przyszłości
                        uniknąć/usunąć. Rozwiązuje problem doraźnie i już gna do następnego klienta. A
                        przyczyna jest banalna: płacą mu za interwencję, a nie za szkolenie userów
                    • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 24.08.01, 10:51
                      Gość portalu: Maciej napisał(a):

                      >> Informatyk to potocznie każdy, a tak na prawdę to ktoś kto zajmuje się zawodowo
                      >
                      > przetwarzaniem ogólnie pojętej informacji.
                      >
                      > Ażeby dojść do góry potrzeba dobrej szkoły średniej, studiów i lat praktyki!!!.
                      > ..
                      > Więc umrę do czasu gdy przedszkole się wykształci :-)
                      >
                      > A słyszałaś o ISO 9001?

                      słyszałaś... Wzruszyłam się... naprawdę... tak ślicznie opisałeś "drogę przez
                      mękę", że aż mi dech zaparło... Ale skoro o przedszkolakach mowa - skąd wiesz
                      jaki system szkolnictwa będzie obowiązywał za, powiedzmy, 5 lat. To co terasz
                      musisz "wykuć" na studiach będzie być może obowiązywać na poziomie szkoły
                      średniej... I może (para)informatyków będzie się dzieliło na urodzonych przed
                      2000 rokiem i po... No dobra, może to zbyt wydumane, ale mam zły dzień...


                      • Gość: Piotr Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.chello.pl 25.08.01, 15:10
                        Gość portalu: omen napisał(a):
                        [cut]
                        > mękę", że aż mi dech zaparło... Ale skoro o przedszkolakach mowa - skąd wiesz
                        > jaki system szkolnictwa będzie obowiązywał za, powiedzmy, 5 lat. To co terasz
                        > musisz "wykuć" na studiach będzie być może obowiązywać na poziomie szkoły
                        > średniej... I może (para)informatyków będzie się dzieliło na urodzonych przed
                        > 2000 rokiem i po... No dobra, może to zbyt wydumane, ale mam zły dzień...

                        Informatyka to coś więcej niż znajomość funkcji/metod/obiektów/użytkowania
                        systemów/aplikacji. To pewien sposób myślenia i pewna filozofia. Uważam, że nie
                        należy młodym ludziom zawężać horyzontu myślenia już na poziomie szkoły
                        podstawowej/średniej. Uważam, że informatycy patrzą inaczej na świat niż inni
                        ludzie. Młody człowiek nie rozwinąłby się naturalnie w takich ramach. Niech więc
                        licealiści pozostaną licealistami, którzy czasami nie wiedzą co ze sobą zrobić, i
                        utrzymują życie towarzyskie (w odróżnieniu od wielu informatyków - jak również
                        licealistów-pasjonatów informatyki).
                      • Gość: Pendragon Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.03, 10:14
                        Chyba że omen , praca w Wa-wie w Norwich Union wymaga sledzenia forum
                        dyskusyjnego :D
                    • caerme Re: użytkownicy vs. informatycy 28.08.01, 23:44
                      co do stosunkow informatycy vs uzytkownicy, to poznalem je do bolu na uczelni
                      ok 120 komputerow , 1 sieciowiec, 2 informatykow, 2 panow od "malych problemow"
                      masa studentow, iles programow gryzacych sie ze soba w dowolenej konfiguracji.
                      Wina lezala po obu stronach:
                      Informatycy - totalnie olewali wszystko i wszystkich - slowa zrobi sie za 2
                      godziny, i in. tego typu nalezaly do kanonu, brak chceci tlumaczenia kilku
                      najpotrzebniejszych metod obchodzenia bugow systemu, uznawanie ze kazdy
                      uzytkownik to taki osiolek jakich malo...
                      uzytkownicy - odpowiadali pieknym za nadobne - robili wszystko wg krokow
                      napisanych w podreczniku mimo ze program wymagal inaczej i pisal o tym [bylem
                      swiadkiem], standardem w momencie klopotow byl krzyk "ze znow sie p...li" i
                      krzyk na informatykow / sieciowcow ze nie robia. rekordem wszechczasow bylo jak
                      blondynka uruchamiala komputer przez 25 minut, long story...
                      co dziwne zuplenie inaczej ukladala sie wspolpraca miedzy kilkoma "maniakami"
                      siedzacymi po 7-8h/dziennie i znajacymi podsatwowe problemy "do bolu".
                      informatycy stawali sie jakby milsi kiedy z informacja ze siec szlag trafil
                      przychodzilo sie z prosba o sprawdzenie wyjscia "w swiat" moze nieco dobrych
                      chceci z obu stron? przez mc albo dwa?
        • Gość: waldi Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.chello.pl 18.01.02, 23:11
          Sytuacja standartowa należy udzielać SOA nr 12 wyjaśniam Standartowa Odpowiedź
          Administratora nr 12 o treści "Dziwne u mnie działa".
      • Gość: jasiol Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.88.* 26.08.01, 18:52
        autentyczne historyjki, z przeciągu ostatniego roku:
        1. Kanciapa Informatyki pewnej firmy
        Przychodzi zaaferowana Pani:
        P: Czy my mamy naszą stronę internetową? Bo klient mi mówił, że nie może nas
        znaleźć.
        I: Nie, nie mamy, na razie nie ma na to czasu ani pieniędzy.
        P: wyraźnie ożywiona: Słuchaj, mój syn zrobił jedną na zaliczenie w szkole i
        teraz leży nie używana. To może ja przyniosę?

        2. W czasie przeglądu sprzętu Serwisowy odkrył sporą kolekcję doniczek
        stojących na pudle PCta.
        Serwisowy: Proszę zdjąć te wszystkie kwiatki z komputera.
        Kobieta: Nie zdejmę! A poza tym czemu mam zdejmować?
        S: (jeszcze w miarę spokojnie, kobieta jest sekretarką Ważnej Osobistości): Bo
        jak Pani podlewa kwiatki, to z nich cieknie woda na komputer.
        K: (triumfalnie): Ale tylko czasami!
        3. Jak ma jeden to wszystkim się należy. Pod hasłem równego dostępu do
        oprogramowania przybyła do Serwisowego pracownica:
        Koniecznie muszę mieć założone Windowsy, bo mam już Works’y ale to nie
        wystarcza mi do pracy...(Pani chodziło o to, że koniecznie potrzebuje MS Office)
        Kilka słów wyjaśnień:
        Informatykiem nie jestem, a jedynie ich zatrudniam. Firma ma w sumie ponad 30
        osób, z których może 5 stara się cokolwiek dowidzieć na temat dosyć
        skomplikowanego narzędzia pracy, jakim jest komputer. Kiedyś po kolejnej
        potężnej awanturze na temat MS Office (w stylu pkt. 3 - bo Worksy i StarOffice
        tego nie potrafią) - prezes kazał zorganizować szkolenie dla każedgo chętnego -
        ale po godzinach. Po 2 miesiącach przeprosiłem szkolących i odwołałem akcję -
        NIKT się nie zgłosił...
        • Gość: Alek Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 213.231.15.* 27.08.01, 14:51
          1. Nie należy śmiać się i drwić z kalek,
          2. Organizacja szkoleń jest sprawą firmy, i jeśli pracownicy nie potrafią
          obsługiwać sprzętu, to winę ponosi firma. (Albo niech przy przyjmowaniu do
          pracy robią ezaminy),
          3. Firma organizuje szkolenia w czasie wolnym od pracy - ale łaska!!! Jeżeli
          podczas przyjmowania do pracy nie zrobiono ludziom egzaminu, to nie wolno
          wymagać, aby teraz poświęcali swój czas wolny.
          4. Kwiatki na pecetach - moja żona od 0,5 roku nie może zrozumieć dlaczego się
          denerwuję jak stawia kwiatki na moich kolumnach głośnikowych. Kobiety tak mają
          i nie należy się dziwić.

          Pa

          • Gość: Lechu A w mojej b.pracy było szkolenie. IP: 10.129.226.* / *.acn.pl 27.08.01, 15:11
            Przyszło 2 informatyków, trochę bardziej zorientowanych ode mnie. Po
            przedstawieniu podstawowych spraw (logowanie, jak używać MS Works, model
            drukowania w naszej firmie, etc.) przez większość czasu uczyli użytkowników jak
            przełączać drukarki pod Novelem. Uczył Marcin Marcina. Tylko ja się smiałem.
          • Gość: jasiol Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.88.* 31.08.01, 16:44
            Gość portalu: Alek napisał(a):

            > 2. Organizacja szkoleń jest sprawą firmy, i jeśli pracownicy nie potrafią
            > obsługiwać sprzętu, to winę ponosi firma. (Albo niech przy przyjmowaniu do
            > pracy robią ezaminy),
            > 3. Firma organizuje szkolenia w czasie wolnym od pracy - ale łaska!!! Jeżeli
            > podczas przyjmowania do pracy nie zrobiono ludziom egzaminu, to nie wolno
            > wymagać, aby teraz poświęcali swój czas wolny.
            Firma chciała zapłacić za szkolenia - i to była dobra wola naszego gromowaładnego
            Prezesa:).A pytać się o programy przy przyjmowaniu do pracy nie można było, bo
            jak kiedyś przyjmowano je do pracy, to nikt jeszcze komputera wymyślił.
            Pozdrowionka
          • Gość: kobieta Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.05, 23:13
            Gość portalu: Alek napisał(a):
            > 4. Kwiatki na pecetach - moja żona od 0,5 roku nie może zrozumieć dlaczego
            się
            > denerwuję jak stawia kwiatki na moich kolumnach głośnikowych. Kobiety tak
            mają
            > i nie należy się dziwić.
            Jestem kobietą, nie jestem informatykiem. Potrafię sama sobie zainstalować
            system (windows z kompletem użytków - office, gg, jakiś player... itp)od
            podstaw łącznie ze sformatowaniem dysku jeżeli to konieczne. Robię kopie
            zapasowe. Nie stawiam kwiatków na komputerze/głośnikach/telwizorze. Nie
            pracuję. Pracodawcom nie podobają się dwie rzeczy :
            1. Jestem kobietą (przecież pani i tak nic nie wie, to męska dziedzina)
            2. Mam małe dziecko (przecież pani zaraz na zwolnienie pójdzie)
            Pozdrawiam
            • Gość: Mufka tez kobieta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 15:57
              Nie wiem skad te szowinistyczne uprzedzenia, tez jestem kobieta ale to ja
              biegam kilka razy w tygodniu wylaczyc capslocka facetowi, ktory mnie wola ze mu
              sie zepsulo haslo...
          • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 15:56
            Gość portalu: Alek napisał(a):

            > 1. Nie należy śmiać się i drwić z kalek,
            > 2. Organizacja szkoleń jest sprawą firmy, i jeśli pracownicy nie potrafią
            > obsługiwać sprzętu, to winę ponosi firma. (Albo niech przy przyjmowaniu do
            > pracy robią ezaminy),

            Albo rekrutacji. Spójrz na pierwsze lepsze ogłoszenie na stanowisko biurowe -
            biegła obsługa komputera. A jak delikwenta przyjmą to okazuje się, że włączyć
            nawet nie potrafi

            > 3. Firma organizuje szkolenia w czasie wolnym od pracy - ale łaska!!! Jeżeli
            > podczas przyjmowania do pracy nie zrobiono ludziom egzaminu, to nie wolno
            > wymagać, aby teraz poświęcali swój czas wolny.

            Gardzisz kursem za który koszt pokrywa pracodawca?


            >
        • Gość: waldi Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.chello.pl 18.01.02, 23:28
          Poruszyłeś bardzo istotny problem. Z mojego doświadczenia wynika, że bardzo
          dobra jest sytuacja w której możesz zabić uzytkownika tekstem " to było na
          szkoleniu..", nistety bardzo rzadko mozna z niej skorzystać. W naszej firmie od
          dłuzszego czasu jednym z warunków przyjęcia do pracy jest "dobra znajomość
          pakietu MS Office..." co nie zmienia faktu, że trzeba doradzać w jaki sposób
          zpisać plik na dysk.
      • Gość: KI Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.117.142.* 28.08.01, 10:23
        Co robi informatyk gdy samochód mu nie chce zapalić?
        ...
        wysiada i wsiada jeszcze raz.:)
        • Gość: adam_ski Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.222.* 28.08.01, 11:17
          Gość portalu: KI napisał(a):

          > Co robi informatyk gdy samochód mu nie chce zapalić?
          > ...
          > wysiada i wsiada jeszcze raz.:)

          A wiesz, że to działa i rzeczywiście się sprawdza...?

          adam_ski

      • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.08.01, 11:41
        Nasuwa mi się tylko jedna myśl:
        Na ile rzetelnie WY użytkownicy wykonujecie swoje obowiązki?
        Z tego co widzę głównie pisujecie do list dyskusyjnych...
        może w czasie gdy czekacie na swego upragnionego informatyka - on właśnie
        odpisuje na wasze POSTy !!! :) i nie ma czasu was obsłużyć!
        Jak ja trafiłem na tę listę? - kolega, w którego firmie dokonano masowych
        zwolnień - na odchodne miał dużo czasu i znalazł "Buraka".
        W przeciwnym wypadku NIGDY nie wiedziałbym o istnieniu tej listy... bo nie mam
        na to czasu :))
        • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 28.08.01, 12:11
          Szanowny Kolego Informatyku, a zauważyłeś może, że tutaj mieli sie wypowiadać
          tzw. nie-informatycy ?? A tymczasem ciągle któryś z was broni "dobrego imienia"
          pobratymców. Dajcie nam możliwość pozbycia sie frustracji spowodowanych walką z
          IT, a może my- użytkownicy będziemy sympatyczniejsi ??!!
          • Gość: Maciej Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.08.01, 12:45
            Gość portalu: omen napisał(a):

            > Szanowny Kolego Informatyku, a zauważyłeś może, że tutaj mieli sie wypowiadać
            > tzw. nie-informatycy ?? A tymczasem ciągle któryś z was broni "dobrego imienia"
            >
            > pobratymców. Dajcie nam możliwość pozbycia sie frustracji spowodowanych walką z
            >
            > IT, a może my- użytkownicy będziemy sympatyczniejsi ??!!

            Ale dlaczego?
            Dyskusja - to dyskusja, a nie strzały do jednej bramki...
            Może chcielibyście poznać podłoże sytuacji, a nie tylko kopać leżącego -
            demonicznie chichocąc...

            Dość tego! Bracia Informatycy! Na barykady! LOL :-)

            P.S. A tak na marginesie to wiedziałem, że to Ty mi pierwsza odpiszesz... :)
            • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 28.08.01, 12:53
              nie dość, że facet z branży, to jeszcze jasnowidz jakiś...fiu, fiu...(nie
              mogłam nie odpowiedzieć na tak jawną prowokację w P.S., sam rozumiesz...).
              A co do barykad z łatwopalnych dyskietek, cóż - przynajmniej będzie nam
              cieplej...
              • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 28.08.01, 14:41
                tylko każecie nam potem, odzyskiwac dane z tych spalonych dyskietek, dyskretnie
                naśmiewając się, z naszej niekompetencji.

                ps. temat był dla wszystkich oprócz informatyków opwowiadająych dowcipy o
                dobrych - martwych użytkownikach.
                • Gość: Alek Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 213.231.15.* 28.08.01, 15:05
                  Chciałbym podzielić się z Wami moim kolejnym spostrzeżeniem dotyczącym relacji
                  informatycy-użytkownicy.

                  Wiele problemów w mojej firmie z siecią wynika z tego, iż jest po prostu źle
                  zaprojektowana, a jest źle zaprojektowana, gdyż szefostwo (które nie ma pojęcia
                  o komputerach, ale ma za to głos decydujący) nie potrafiło wymyślić, czego tak
                  na prawdę oczekuje od systemu. Przyszła firma informatyczna (jedna z większych
                  w kraju notowana na GPW), zobaczyła nastawienie szefostwa, obiecała złote góry
                  za grosze i .... pierwsze wprowadzenie nowego systemu nie powiodło się, teraz
                  druga firma próbuje naprawić to, co pierwsza spieprzyła.

                  Czy to oznacza, że wina leży po stronie użytkowników, którzy nie wiedzieli
                  czego chcą? Trochę tak, jednakże moim zdaniem rolą informatyków nie powinno być
                  wyłącznie spełnianie próśb użytkowników, ale też edukowanie nas (bo się po
                  prostu możemy na czymś nie znać) i oferowanie dobrych!!! rozwiązań. Informatyk
                  powinien być jak lekarz - sprawdzić, wytłumaczyć, naprawić i powiedzieć jak żyć
                  dalej, a nie jak prostytutka - spytać się czego klient chce, wykonać, i pójść
                  do następnego klienta. Metafora trochę grafomańska, ale wydaje mi się, że
                  trafna.

                  Pa

                  • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 28.08.01, 15:22
                    Gość portalu: Alek napisał(a):

                    > Chciałbym podzielić się z Wami moim kolejnym spostrzeżeniem dotyczącym relacji
                    > informatycy-użytkownicy.
                    >
                    > Wiele problemów w mojej firmie z siecią wynika z tego, iż jest po prostu źle
                    > zaprojektowana, a jest źle zaprojektowana, gdyż szefostwo (które nie ma pojęcia
                    >
                    > o komputerach, ale ma za to głos decydujący) nie potrafiło wymyślić, czego tak
                    > na prawdę oczekuje od systemu. Przyszła firma informatyczna (jedna z większych
                    > w kraju notowana na GPW), zobaczyła nastawienie szefostwa, obiecała złote góry
                    > za grosze i .... pierwsze wprowadzenie nowego systemu nie powiodło się, teraz
                    > druga firma próbuje naprawić to, co pierwsza spieprzyła.
                    >
                    > Czy to oznacza, że wina leży po stronie użytkowników, którzy nie wiedzieli
                    > czego chcą? Trochę tak, jednakże moim zdaniem rolą informatyków nie powinno być
                    >
                    > wyłącznie spełnianie próśb użytkowników, ale też edukowanie nas (bo się po
                    > prostu możemy na czymś nie znać) i oferowanie dobrych!!! rozwiązań. Informatyk
                    > powinien być jak lekarz - sprawdzić, wytłumaczyć, naprawić i powiedzieć jak żyć
                    >
                    > dalej, a nie jak prostytutka - spytać się czego klient chce, wykonać, i pójść
                    > do następnego klienta. Metafora trochę grafomańska, ale wydaje mi się, że
                    > trafna.
                    >
                    > Pa
                    >

                    problem plega w rozróznieniu "naszych" informatyków, od "obcych" informatyków.

                    w przypadku, który opisujesz występuję mniej więcej taka zależność /jak sądzę/.
                    przyszła do was obca firma. była to firma informatyczna, ale kontaktatowali się z
                    wami handlowcy tej firmy, nie technicy. sprzedali wam jakiś produkt. to typowy
                    problem. kierownictwo firmy nie potrafiło sprecyzować swoich zapotrzebowań, nie
                    potrafiło skonstruować poprawnej umowy z dostawcą /to dostawca powinien poprawiać
                    błędy, a nie jakaś trzecia firma/. teraz ta trzecia firma wprowadza poprawki, bo
                    pewnie kierownictwo, nie potrafiło uzgodnić stanowiska z dostawcą, a przecież
                    najwięcej o tym, programie wie firma, która go dostarczyła i dostosowywała do
                    waszych potrzeb. jeżeli menedżment dalej nie potrafi sprecyzować swoich
                    zapotrzebowań, to praca tej trzeciej firmy również pójdzie na marne.
                    użytkownicy, w życiu codziennym, pewnie wieszają psy na lokalnym informatyku,
                    który nie tylko, że nie ma pojęcia o tym programie, to jeszcze pewnie nawet nie
                    brał udziału w jego wyborze.......
                  • caerme Re: użytkownicy vs. informatycy 28.08.01, 23:50
                    racje masz pelna - mialem to samo na uczelni - lacznie z tym ze "szefostwo"
                    rektor informatyk [sic!] nie moglo przekonac kilku osob by wydalo kilka zl
                    wiecej i zunifikowalo co jest. teraz efekt jest taki ze masa programow jest
                    chyba tzw "promocyjnych" z bugami ale tanich, nie ma jednolitego systemu o
                    wielu innych rzeczach nie mowic...
                    informatycy klna na uzytkownikow oni na infomatykow a oboje na szefow...
                  • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 15.04.05, 16:30
                    Gość portalu: Alek napisał(a):

                    > Wiele problemów w mojej firmie z siecią wynika z tego, iż jest po prostu źle
                    > zaprojektowana, a jest źle zaprojektowana, gdyż szefostwo (które nie ma
                    pojęcia

                    Możesz sprecyzować co masz na myśli mówiąc, że sieć jest źle zaprojektowana?
                • Gość: inf Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.gdanet.pl 28.08.01, 15:32

                  Gość portalu: dzahar napisał(a):

                  > tylko każecie nam potem, odzyskiwac dane z tych spalonych dyskietek, dyskretnie
                  >
                  > naśmiewając się, z naszej niekompetencji.
                  >
                  > ps. temat był dla wszystkich oprócz informatyków opwowiadająych dowcipy o
                  > dobrych - martwych użytkownikach.

                  no to inaczej:
                  Każdy ma takiego informatyka na jakiego sobie zasłużył.
                  • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 28.08.01, 16:13
                    ej. no nie.
                    napisałem tutaj wielokrotnie, że ludzie po prostu sa różni. są pewnie
                    informatycy źli, aroganccy, nie lubiący swoich użytkowników.
                    ale nie jest to reguła, tak jak nie sa reguła użytkownicy głupi,
                    nierozumiejący, niechętni.
                    mój tekst o spalonych dyskietkach był żartobliwy, tak jak pewnie twój.
                    nikt nie zasłużył na wrednego admina, tak jak nikt nie zasłużył na głupich
                    uzytkowników. ;)
                    • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 09:03
                      Gość portalu: dzahar napisał(a):

                      > nikt nie zasłużył na wrednego admina, tak jak nikt nie zasłużył na głupich
                      > uzytkowników. ;)

                      A wiesz, że znam kilku takich...
                  • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 09:02
                    Gość portalu: inf napisał(a):
                    > Każdy ma takiego informatyka na jakiego sobie zasłużył.

                    Uuuuuu, jaki ty niesympatyczny... Nieładnie, nieładnie... Nie wiem jak w twojeje
                    firmie, ale ja kolegów z IT osobiście nie zatrudniam, więc można by rzec "każdy
                    ma takiego informatyka na jakiego go skazał: ślepy los/szef/konfiguracja na rynku
                    pracy* (*niepotrzebne skreślić). I zasługi na polu "wykańczania" sprzętu
                    zbliżonego do PC nie jest tu żadnym wyznacznikiem.

                • Gość: Ira Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.01, 22:53
                  Gość portalu: dzahar napisał(a):

                  >dane z tych spalonych dyskietek
                  Sorry, ale to już trzeba mieć "talent". Pzdr!
              • Gość: Pendragon Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.03, 10:12
                Omen ty chyba nie masz co robić w pracy tylko non stop odpisywać na forum. :)
        • Gość: ja Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.99.* 07.09.01, 15:15
          Gość portalu: Maciej napisał(a):

          > Nasuwa mi się tylko jedna myśl:
          > Na ile rzetelnie WY użytkownicy wykonujecie swoje obowiązki?
          > Z tego co widzę głównie pisujecie do list dyskusyjnych...
          > może w czasie gdy czekacie na swego upragnionego informatyka - on właśnie
          > odpisuje na wasze POSTy !!! :) i nie ma czasu was obsłużyć!
          > Jak ja trafiłem na tę listę? - kolega, w którego firmie dokonano masowych
          > zwolnień - na odchodne miał dużo czasu i znalazł "Buraka".
          > W przeciwnym wypadku NIGDY nie wiedziałbym o istnieniu tej listy... bo nie mam
          > na to czasu :))
          W mojej firmie sa dwa rodzaje Informatykow.
          1. Informatycy - bogowie, sa od tegy by nasz system komputerowy sluzacy do obslugi tzw. naszego
          biznesu dzial. Czyli jakby pan informatyk obrazil sie na firme i zlozyl wypowiedzenie to firma lezy i kwiczy,
          bo system tyz mamy unikalny i nikt z ulicy sie w tym nie polapie ...(tak twierdzi jeden z
          pseudoinformatykow, o ktorych w punkcie drugim) - bo ja tam w to nie wierze coby te nasze informatyki
          jakes unikalne byly. No i informatyki sa dopieszczane (bonusiki i podwyzki co pol roku, pozostali najwyzej
          raz na rok i to tylko jedno z dwoch), ruchomy czas pracy - przeciez oni pracuja nad projektami i nikogo nie
          obchodzi czy sa w pracy czy nie ...byle projekt byl ukonczony. Ale gdyby normalnie w robocie siedzieli to
          moze szybciej by im to szło??? No i kazdy request musi by na pismie i musi uplynac "urzedowy" czas na
          jego wykonanie.

          2. Pseudoinformatyki, to hobbisci, zatrudnieni np. w celu udzielania rad co do restartowania kompa. I np.
          nie potrafia zainstalowac drukarki stojacej najblizej uzytkownika (bo jakos nie chce drukowac) tylko trza
          ganiac na drugi koniec sali ....w koncu sam se zainstalowalem :)
          • Gość: KTUŹ Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.class145.petrotel.pl 21.09.03, 21:56
            Wiecie co? Jak koleś dzwoni, że włożył płytę do komputera (DVD-RAM do napędu
            CD, ale nie wnikajmy w szczegóły) a on teraz nie chce jej zwrócić, i nie można
            oczekiwać, że się mu grzecznie wyjaśni, że jeśli chcemy, żeby wysuw tacki
            działał, trzeba włączyć komputer. Każdy będzie wykonywał swą pracę dobrze i
            będzie miły dla innych, o ile inni nie będą go traktowali z odrobiną szacunku.
            To jest chyba normalne.
      • Gość: m0nika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zigzag.pl 28.08.01, 16:21
        Wydaję mi się, że użytkownik vs IT to jak kura i jajko, kot i pies itd. Jak
        znam życie, to sie będzie ciągneło do końca... życia. Jestem użytkowniczką
        (dobrą-żywą), bardzo dobrze rozumiem problemy użytkowników i adminów (IT-ków).
        Sama udaję IT-ka w firmie (bo się znam, więc jest taniej) a jak problem
        przekracza mę wiedzę, to jestem traktowana przez zawołanego IT-ka jak
        doniczka... I co zrobić?
        • Gość: Alek Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 213.231.15.* 29.08.01, 08:08
          Informatyka to wiedza tajemna - tylko nieliczni kapłani mają prawo uszczknąć
          kawałek prawdy. A ty sprawdź, czy wszystkie wtyczki są w dziurkach, i czy pali
          się lampka w tej czarnej skrzynce.

          Pa
          • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 09:05
            I czy masz aby napewno włączony monitor...
            • Gość: claudel Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.*.*.* 29.08.01, 09:50
              Uuu, bardzo ciekawa ta dyskusja.
              Właściwie też mogłabym ponarzekać na "swoich "
              informatyków. Ale po co, skoro i tak jestem w dobrej
              sytuacji. Po prostu korzystam z pomocy niefirmwych
              informatyków. Jak mam problem, to NAJPIERW dzwonię do
              jednego z kolegów, który jest informatykiem (mam
              przynajmniej 2 do wyboru) lub do jednego z tych, co
              się komputerami zajmuje niezawodowo, chociaż całkiem
              profesjonalnie (kolejnych 3). Jak te źródła informacji
              i pomocy się wyczerpią, to dzwonię dopiero do działu
              informatycznego w mojej firmie.
              Kiedyś rozsypał mi się Bardzo Ważny plik w Excelu
              (tzn. nie chciał się otwierać, a przy próbach
              robienia z nim czegokolwiek, zawieszał się komputer).
              Póbowałam wszystkich znanych sobie sztuczek + te,
              które znajomy zalecał mi przez telefon. Sprawa
              wydawała się beznadziejna. W koncu wysłałam apel o
              pomoc do tych moich prywatnych informatyków (wraz z
              plikiem). Kilku sobie nie poradziło (sprawa naprawdę
              była beznadziejna), ale jednemu się udało.
              Nawet przez myśl mi nie przeszło, zeby zwrócić się do
              swojego działu IT :))))))))))
              • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 29.08.01, 10:16
                siemasz stara ;))
                • Gość: claudel Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.*.*.* 29.08.01, 12:39
                  Gość portalu: dzahar napisał(a):

                  > siemasz stara ;))

                  Cze! :)))
                  Rozpoznałeś się w opisie? :)

                  • Gość: dzahar Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ts.pl 29.08.01, 15:22
                    pytanie.
              • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 12:22
                to masz wyjątkowe szczęście, że możesz im tak bezgranicznie ufać. Gdybym ja
                wysłała jakiś plik, z którym mam kłopoty do znajomych - rozstrzelano by mnie po
                5 min. Niestety, to czym się zajmuję jest tajne/poufne i tylko "wtajemniczeni"
                informatycy mogą się tym "bawić".
                • Gość: m0nika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zigzag.pl 29.08.01, 12:38
                  Chyba taka jest zasada większości firm.. Domyślił by się ktoś jak wyślesz ten
                  plik do kogoś? Oczywiście co innego że twoi koledzy by Cie „stracili” ;-)

                  Czytam fajny komiks, wczorajszy ściśle nawiązujący do tematu, przesyłam!
                  http://ars.userfriendly.org/cartoons/?id=20010828&mode=classic

                  pozdrawiam
                • Gość: claudel Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.*.*.* 29.08.01, 12:41
                  Jak to rozstrzelano by Cie? A kto musi o tym wiedzieć?
                  Ja korzystałam ze swojego prywatnego konta. Ale u mnie
                  i tak nikt tego nie śledzi.
                  • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 14:33
                    Gość portalu: claudel napisał(a):

                    > Jak to rozstrzelano by Cie? A kto musi o tym wiedzieć?
                    > Ja korzystałam ze swojego prywatnego konta. Ale u mnie
                    > i tak nikt tego nie śledzi.

                    A u nas (prawdopodobnie z nudów) śledzi się korespondencję wychodzącą
                    z "określonych działów" (paranoja ? chyba tak...)

              • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.08.01, 16:12
                hihihi - wychodzi, ze jestem wojujacym Mac-ista, ale tez mielismy kiedys
                problem z plikiem .xls - ktos zrobil arkusz excelowy wielkosci 80MB (sic!) i
                zaden komputer z dostepnych nie mial tyle pamieci, zeby to otworzyc
                (testowalismy na max 256MB). No i jedynym komputerem ktory to otworzyl byl moj
                prywatny Maczek... informatykowi (ja informatykiem nie jestem) oko wtedy
                zbielalo :")))))))
              • fa-solka Re: użytkownicy vs. informatycy 22.10.01, 18:24
                Gość portalu: claudel napisał(a):

                > Uuu, bardzo ciekawa ta dyskusja.
                > Właściwie też mogłabym ponarzekać na "swoich "
                > informatyków. Ale po co, skoro i tak jestem w dobrej
                > sytuacji. Po prostu korzystam z pomocy niefirmwych
                > informatyków. Jak mam problem, to NAJPIERW dzwonię do
                > jednego z kolegów, który jest informatykiem (mam
                > przynajmniej 2 do wyboru) lub do jednego z tych, co
                > się komputerami zajmuje niezawodowo, chociaż całkiem
                > profesjonalnie (kolejnych 3). Jak te źródła informacji
                > i pomocy się wyczerpią, to dzwonię dopiero do działu
                > informatycznego w mojej firmie.
                > Kiedyś rozsypał mi się Bardzo Ważny plik w Excelu
                > (tzn. nie chciał się otwierać, a przy próbach
                > robienia z nim czegokolwiek, zawieszał się komputer).
                > Póbowałam wszystkich znanych sobie sztuczek + te,
                > które znajomy zalecał mi przez telefon. Sprawa
                > wydawała się beznadziejna. W koncu wysłałam apel o
                > pomoc do tych moich prywatnych informatyków (wraz z
                > plikiem). Kilku sobie nie poradziło (sprawa naprawdę
                > była beznadziejna), ale jednemu się udało.
                > Nawet przez myśl mi nie przeszło, zeby zwrócić się do
                > swojego działu IT :))))))))))

                Uuuu! To już wiemy czym zajmują się koledzy informatycy w mojej firmie:
                pomagają - oczywiście zupełnie prywatnie - swoim znajomym pracującym w innych
                firmach !!! Hurra, oto i mamy rozwiązanie dreczącego nas problemu: czemu nie
                odbierają telefonów, a jeśli już odbierają czemu ich reakcja jest tak ospała. :)
                • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 16.04.05, 00:42
                  fa-solka napisał(a):

                  > Uuuu! To już wiemy czym zajmują się koledzy informatycy w mojej firmie:
                  > pomagają - oczywiście zupełnie prywatnie - swoim znajomym pracującym w innych
                  > firmach !!!

                  Oczywiście pewnie za friko... Psując tylko rynek...
        • Gość: Ira To problem nie tylko tej dziedziny IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.08.01, 11:26
          Gość portalu: m0nika napisał(a):

          > Wydaję mi się, że użytkownik vs IT to jak kura i jajko, kot i pies itd. Jak
          > znam życie, to sie będzie ciągneło do końca... życia.

          Dotyczy to wielu specjalności, które z tych czy innych powodów są, lub wydają się
          elitarne. I chyba najwięcej zależy od tego, jaką atmosferę wokół siebie wytwarza
          taki "kapłan". Mam inną profesję, ale też elitarną - a przynajmniej tak jest
          traktowana. A przy tym jeszcze pracuję na programach, których znajomość nie jest
          unikalna, ale też nie powszechna. Widząc zachowania kolegów/koleżanek po fachu,
          zastanawiam się, skąd taka skłonność do traktowania siebie, jak świętą krowę i to
          jeszcze w opozycji do reszty świata, czyli niewtajemnoczonych prostaczków. I
          wydaje mi się, że jest to do pewnego stopnia naturalne, ponieważ ludzie już tak
          są skonstruowani, że mają wielką potrzebę identyfikacji z jakąś grupą. Mimo
          instynktu stadnego lubią też należeć do węższej elity - żeby nie rzec sitwy, ta z
          kolei ma skłonność do hermetyzacji. Jeśli taki fachman, jak "ajtek" (ale przecież
          nie tylko) za bardzo przejmuje się tym ubocznym skutkiem swojej działalności
          zawodowej, dokładniej: za bardzo przejmuje się rolą, jest postrzegany tak, jak
          opisuje się wyżej. Może stąd ta niezdrowa atmosfera? Druga strona medalu to
          postawa "reszty świata", która nierzadko skłania do takiego traktowania, też jak
          wyżej. Od umiejętności zrozumienia drugiego człowieka oraz taktu "świętej krowy"
          dużo zależy, co z tego wyniknie. Co wynika najczęściej - znowu jak wyżej. Pzdr
          dla wszystkich świętych krów i dla całej reszty świata! :-))

          • Gość: m0nika Re: To problem nie tylko tej dziedziny IP: *.zigzag.pl 29.08.01, 12:44
            Gość portalu: Ira napisał(a):

            > Pzdr
            > dla wszystkich świętych krów i dla całej reszty świata! :-))
            >

            muuu.. ? ;-))

        • Gość: MK Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 217.153.88.* 30.08.01, 18:19
          Bo wolasz nieodpowiednich! Jezeli bedziesz miala ochote, zawolaj mnie na probe!
          mkrawcz1@polbox.com
          • Gość: m0nika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zigzag.pl 03.09.01, 09:59
            Gość portalu: MK napisał(a):

            > Bo wolasz nieodpowiednich! Jezeli bedziesz miala ochote, zawolaj mnie na probe!

            Zanotowalam, przy nastepnym chaosie, podrecze ciebie!
        • Gość: haha Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.205.251.* 28.08.03, 09:16
          użytkownik jest od użytkowania, informatyk czy jak go tam zwał od naprawiania-
          do tego jest w firmie zatrudniony i ma reagować, przychodzic i naprawiac każdą
          pierdołę, bo od tego jest i za to mu płacą!
      • Gość: grogreg Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 212.160.165.* 29.08.01, 13:19

        Uzytkownicy w naszej firmie maja zwoje zwyczaje:

        1. Dzwonia do nas z kazda bzdura, z awaria ekspresu do kawy włšcznie
        2.. Wala piesciami do drzwi pustej serwerowni i dra sie " Otwierac!!! Wiem, ze tam jestescie!!!"
        3. Zostawiaja dyskietki w stacjach, podlaczaja czajniki do UPS, potykajac sie wyrywaja kable. A potem maja pretensje.
        4. Do 3 w nocy podnosilismy serwer, potem do 6 rano oblewalismy sukces, a ten sie pyta czemu jestem zmeczony.
        5. Szefostwo owczym pedem kupilo Window`sa 2000 dla serwera choc doradzalem Linux`a, a teraz sie dziwia ze co miesiac serwer pada. Bill, to twoja wina!
        6. Nie sa w ogole elastyczni. Wystarczy przeniesc drukarke sieciowa do innego pomieszczenia, a ci biegaja z szalenstwem w oczach szukajac wydrukow.

        Jesli jestes uzytkownikiem daruj sobie teksty typu:" Wszystko przez informatykow i cyklistow"
        • Gość: daag Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.*.*.* 29.08.01, 13:55
          czajnik w ups-ie to podstawa. czy to takie dziwne, że chcę mieć pewność, że mi
          zakład energetyczny nie zrobi kuchy z poranną kawusią?? ;o)
          • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.08.01, 14:10
            Ech... Zdaje sie, ze zyje w innym swiecie...

            Kupilem sobie Macintosha (w pracy mam niestety PC)
            Nie bede wdawal sie w dyskusje o wyzszosci Mac-a nad PC, bo to bez sensu.

            Z punktu widzenia uzytkownika:

            1. Do niczego mi informatyk, np. podlaczajac sie do drukarki po prostu wybieram
            np. LaserJet, nastepnie komputer komunikuje sie kabelkiem z drukarka,
            rozpoznaje ja, i sam ustawia jako konkretny model - np. 4000N. Ja nie musze
            miec zadnych driver''ow, wiedziec co gdzie podlaczyc i przestawiac opcji w
            pieciu miejscach - wszystko instaluje sie samo
            2. Standartowym portem do podlaczania peryferiow jest USB, czyli kupuje
            urzadzenie, wtykam wtyczke do komputera i dziala - bez restartow, instalacji,
            konfiguracji czegokolwiek - znowu informatyk zbedny
            3. Obsluga tego komputera jest banalnie prosta i bardzo intuicyjna (zeby nie
            powiedziec lopatologiczna), wszystko znajduje sie tam, gdzie wedlug mnie
            powinno byc (zawsze moge sobie poprzestawiac wszystko, lacznie z zawartoscia
            poszczegolnych menu (sic!), tak, aby pasowalo do mnie jak rekawiczka - bez
            zadnego pojecia o konfiguracji, informatyce itp. itd., po prostu przesuwajac
            myszka odpowiednie komendy z menu w odpowiednie miejsca)
            4. Nie pamietam juz kiedy mi sie ostatnim razem komputer zawiesil...
            • Gość: grogreg Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 212.160.165.* 29.08.01, 15:19
              zeby tak wszyscy kupowali MAC`i. Moglbym sie zajac malarstwem impresjonistycznym.
            • Gość: daag Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.*.*.* 29.08.01, 15:35
              czegoś chyba tu nie rozumiem... pc to zdaje się skrót od presonal computer. czy
              mac nie podchodzi pod tą kategorię?
              • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.08.01, 16:02
                Owszem, Mac ma nawet w nazwie "Power PC", ale slangowo na komputer oparty na
                procesorach Pentium/AMD i systemie Windows/Linux/Unix/BeOs itd. mowi sie PC,
                lub Piec, Piecyk (elektryczny), A na Mac-i mowi sie po prostu Mac-i albo
                jablka...

                Co by bylo ciekawiej procesory dla Mac-ow produkuje na spole z Motorola zacna
                firma IBM... :"))))
              • Gość: m0nika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zigzag.pl 29.08.01, 16:10
                Gość portalu: daag napisał(a):

                > czegoś chyba tu nie rozumiem... pc to zdaje się skrót od presonal computer. czy
                >
                > mac nie podchodzi pod tą kategorię?

                PC jest masowo produkowany i uzywany. mac, rozni sie chocby cenowo, jak i klasa
                uzytkownikow. Nikt raczej nie kupuje mac-a zeby uzywac go jako maszyna do
                pisania, a pc..

                • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 16:17
                  Gość portalu: m0nika napisał(a):

                  Nikt raczej nie kupuje mac-a zeby uzywac go jako maszyna do
                  > pisania, a pc..

                  o przepraszam, nie obrażaj maszyn do pisania !!!!!


                  • Gość: m0nika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zigzag.pl 29.08.01, 16:21
                    Gość portalu: omen napisał(a):

                    > Gość portalu: m0nika napisał(a):
                    >
                    > Nikt raczej nie kupuje mac-a zeby uzywac go jako maszyna do
                    > > pisania, a pc..
                    >
                    > o przepraszam, nie obrażaj maszyn do pisania !!!!!
                    >
                    >

                    Przepraszam wszystkie maszyny do pisania! ;-)
                    • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 30.08.01, 17:05
                      Ja Mac''a uzywam jako maszyny do pisania mojej pracy magisterskiej - glownie w
                      tym celu (jestem "nikt"?) :")))))

                      A na marginesie, zawsze lubie patrzec na mine bibliotekarek, kiedy wchodze z
                      iBookiem do czytelni (a wyglada toto troche jak damska torebka) i na tekst "ale
                      nie mamy miejsc przy gniazdku z pradem", mowie ze nie trzeba, bo mi bateria
                      starcza na pol dnia pracy, hihihi
                      • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 31.08.01, 14:14
                        Zdradzisz tajemnicę, na której uczelni tak "szpanujesz" ??
                        • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.01, 16:20
                          eee... po co?
                • Gość: Tysia Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 157.25.200.* 30.08.01, 15:00
                  Czytając te posty przyszło mi do głowy, że kupując komputer (nie dziś, nie,
                  może za pół roku...) mogłabym kupić Maca, a nie peceta. Powiedzcie mi, czy
                  dobrze myślę? Zawsze mi się wydawało, że do sprzęt do jakiegoś profesjonalnego
                  wykorzystania (coś z grafiką, dla naprzykładu). A ja to tylko tak zwyczajnie,
                  do domu. A to pracę magisterską napisać, a to po Forum połazić. I teraz mam
                  pytanie, tylko nie śmiejcie się ze mnie, bom laik (laiczka) - czy Mac jest o
                  wiele droższy od PC i czy warto tę większą kwotę wydać? Czy edytory tekstu i
                  arkusze kalkulacyjne na Maca są podobne do Worda i Excella (czyli możliwe do
                  opanowania przez szympansa)? No i jak drogie są tego typu programy? Uśmiecham
                  się i czekam na wieści :))
                  • Gość: adam_ski Re: Mac IP: 195.94.222.* 30.08.01, 15:57
                    Powiem więcej - to są Word i Excel, wersja na Mac''a ;-)) Naprawdę! Różnią się
                    tylko paroma detalami i skrótami klawiaturowymi.
                    Mac ma jeden minus dość istotny w polskich realiach. Nie ma standardowo stacji
                    dysków, ma za to modem. Tak że pliczki sobie co najwyżej poprzesyłasz emailem,
                    a nie na dyskietce.
                    Cenowo nie umiem powiedzieć. Były wielkie zawieruchy. Spróbuj stron WWW
                    apple''a. Tam jest standard cenowy (tzn. nie ma klonów) - łatwiej się połapać.

                    pzdr

                    Adam
                    • Gość: kwieto Re: Mac IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 30.08.01, 17:07
                      Stacje dyskow mozna zawsze dokupic, a tak po prawdzie, to potrzebna mi jest
                      srednio raz na pol roku moze... a nowe Mac''i maja wbudowana nagrywarke CD(lub
                      DVD), wiec problem wogole znika
                    • skupionyedi Re: Mac 16.04.05, 01:08
                      Gość portalu: adam_ski napisał(a):

                      > Powiem więcej - to są Word i Excel, wersja na Mac''a ;-)) Naprawdę! Różnią
                      się
                      > tylko paroma detalami i skrótami klawiaturowymi.
                      > Mac ma jeden minus dość istotny w polskich realiach. Nie ma standardowo
                      stacji
                      > dysków, ma za to modem. Tak że pliczki sobie co najwyżej poprzesyłasz
                      emailem,
                      > a nie na dyskietce.
                      > Cenowo nie umiem powiedzieć. Były wielkie zawieruchy. Spróbuj stron WWW
                      > apple''a. Tam jest standard cenowy (tzn. nie ma klonów) - łatwiej się połapać.

                      A są jakies fajne gierki na Maca?
                  • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 30.08.01, 16:59
                    Mac jest zwykle uzywany przez grafikow (glownie DTP) - graficznie jest o wiele
                    wydajniejszy od PC.

                    Natomiast ja osobiscie uzywam Mac-a, konkretnie iBooka "domowo", to znaczy
                    pisze na nim swoja magisterke, ganiam po sieci itp. itd.
                    W tej chwili nie ma praktycznie zadnego problemu z kompatybilnoscia PC<->Mac
                    (kiedys byla), jedyna rzecz ktora moze sprawic troche klopotu to polskie
                    czcionki, lecz mozna temu dosc prosto zaradzic (w razie czego sluze pomoca), a
                    z tego co wiem w nowym systemie operacyjnym OS X problem ten znika zupelnie.

                    Co do Ceny - niby Mac ("zwykly" Mac Vs. "zwykly" PC)jest drozszy, ale jest to
                    rzecz wzgledna. Placisz wiecej, ale w standardzie otrzymujesz komputer z niezla
                    karta graficzna, porzadna karta dzwiekowa, wbudowanym modemem, karta sieciowa,
                    sporym dyskiem, a w nowszych modelach do wyboru nagrywarka CD, lub DVD (sic!).
                    Wiec jest to zwykle rownowartosc "wypasionego" PC, ktory z takimi bajerami jest
                    drozszy od Mac''a. No i Mac''i o wiele wolniej sie "starzeja technologicznie" -
                    PC sprzed 5 lat to zwykly zlom, na Macu z tego samego okresu jeszcze da sie
                    pracowac...
                    Przykladem "filozofi" Mac''ow jest nowy laptop "PowerBook G4", wyposarzony w
                    15calowy ekran, baterie starczajaca na 5-6h pracy, oczywiscie DVD, 10-30GB dysk
                    twardy(zaleznie od wersji), 256MB RAM, modem, karte sieciowa zlacza USB, oraz
                    FireWire (do laczenia sie np. z kamerami cyfrowymi), itd.... Wszystko w
                    obudowie ktora ma 2,5cm grubosci!!!
                    Male studio montarzu filmow z kamerki cyfrowej... Kosztuje sporo, ale przez
                    najblizsze 2 lata nie musisz wymieniac ani rozbudowywac swojego komputera,
                    bawic sie w lazenie po gieldach i dokupywanie jakichs czesci - wygoda
                    niesamowita!

                    Ja Mac''i szczerze polecam
                    • Gość: P Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 192.168.14.* / 192.168.14.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 30.08.01, 17:14
                      > Przykladem "filozofi" Mac''''ow jest nowy laptop "PowerBook G4", wyposarzony w
                      > 15calowy ekran, baterie starczajaca na 5-6h pracy, oczywiscie DVD, 10-30GB dysk
                      > twardy(zaleznie od wersji), 256MB RAM, modem, karte sieciowa zlacza USB, oraz
                      > FireWire (do laczenia sie np. z kamerami cyfrowymi), itd.... Wszystko w
                      > obudowie ktora ma 2,5cm grubosci!!!
                      > Male studio montarzu filmow z kamerki cyfrowej... Kosztuje sporo, ale przez
                      > najblizsze 2 lata nie musisz wymieniac ani rozbudowywac swojego komputera,
                      > bawic sie w lazenie po gieldach i dokupywanie jakichs czesci - wygoda
                      > niesamowita!
                      >
                      > Ja Mac''''i szczerze polecam

                      Nie będę Maców ani polecał ani nie polecał (bo ich kompletnie nie znam) ale co do
                      ww. laptopa to chcę powiedzieć że mój IBM Thinkpad może tyle samo (różnice: mam
                      1.2GHz, 512 MB RAM i nie mam firewire - bo i po co). Także nie ma się czym
                      podniecać bo takie parametry ma każdy w miarę nowy laptop z "górnej półki".
                      Pozdrawiam. P.
                      • Gość: kwieto Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 21:12
                        Nie bede sie sprzeczal - widzialem te Thinkpady - ma je u mnie 3/4 pracownikow w
                        biurze. Tyle ze te Thinkpady:

                        a) tez nie maja stacji dyskow (trzeba ja podlaczac na kabelku)
                        b) zeby miec czytnik CD, trzeba podlaczyc specjalne DockStation, co pogrubia komputer
                        2krotnie (nie mowiac o zbednym zlomie)
                        c) bateria starcza na "az" 2h pracy
                        d) wyswietlacz to nie 15, a 13 cali (wierz mi, roznica jest duza)
                        e) predkosci procesora nie bede porownywal, wiem tylko (z doswiadczenia, pracuje i na
                        PC i Mac-u) ze procesor G4 jest o wiele sprawniejszy od PIII
                        f) karta sieciowa i/lub modem dostepne sa jako opcja, za dodatkowa oplata
                        g) taki Thinkpad kosztuje grubo ponad 15 000 zl, nieprawdaz? a PB G4 jest dostepny od
                        mniej wiecej 12 000, czyli o jakies 1/4 mniej...

                        To sa te wszystkie "drobne" roznice, o ktorych zapomniales napomknac...
                        • Gość: P Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 192.168.14.* / 192.168.14.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 03.09.01, 15:04
                          Gość portalu: kwieto napisał(a):

                          > Nie bede sie sprzeczal - widzialem te Thinkpady - ma je u mnie 3/4 pracownikow
                          > w
                          > biurze. Tyle ze te Thinkpady:
                          >
                          > a) tez nie maja stacji dyskow (trzeba ja podlaczac na kabelku)
                          > b) zeby miec czytnik CD, trzeba podlaczyc specjalne DockStation, co pogrubia ko
                          > mputer
                          > 2krotnie (nie mowiac o zbednym zlomie)
                          > c) bateria starcza na "az" 2h pracy
                          > d) wyswietlacz to nie 15, a 13 cali (wierz mi, roznica jest duza)
                          > e) predkosci procesora nie bede porownywal, wiem tylko (z doswiadczenia, pracuj
                          > e i na
                          > PC i Mac-u) ze procesor G4 jest o wiele sprawniejszy od PIII
                          > f) karta sieciowa i/lub modem dostepne sa jako opcja, za dodatkowa oplata
                          > g) taki Thinkpad kosztuje grubo ponad 15 000 zl, nieprawdaz? a PB G4 jest doste
                          > pny od
                          > mniej wiecej 12 000, czyli o jakies 1/4 mniej...
                          >
                          > To sa te wszystkie "drobne" roznice, o ktorych zapomniales napomknac...

                          Nie wiem co ma 3/4 pracowników u ciebie w biurze ale ja wiem co mówię:

                          a) faktycznie stacja na kabelku - ale można sobie wyjąć dvd i włożyć w to miejsce
                          stację jak ktoś lubi
                          b) nie, cd roma nie ma. Za to jest DVD. Dock station jest niepotrzebne do niczego
                          c) Jedna bateria starcza na 4-5 godzin pracy. Pracy biurowej - nie grania w FPP.
                          Można włożyć drugą baterię po wyjęciu DVD.
                          d) Wyświetlacz ma 15 cali
                          e) G4 jest pewnie szybszy. Tylko po co? I tak nie wykorzystuje się tej mocy do
                          niczego. Zwykłego Pentium III również
                          f) sieciówka i modem są included
                          g) Kosztował ok 20 tys złotych. Ale było warto i nikt mnie nie przekona inaczej

                          Ale oczywiście jak mi nadal nie wierzysz to dalej przekonywać nie zamierzam
                          P.
                    • Gość: nEo Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.at.ibm.com 06.09.01, 11:12
                      Postuluje zalozenie nowego watku: "PC a Mac" - nie,
                      zebym chcial sie klocic, tylko wlasnie w celach
                      informacyjnych. Planuje zakup nowego komputera na
                      poczatku przyszlego roku i bije sie z myslami, co
                      wybrac. Czekam na argumenty. A'' propos - poprzedni post
                      jakos mnie do konca nie przekonuje - liczylem sobie sam
                      i wychodzi, ze jednak PC jest tanszy. Poza tym sam mam
                      5-letniego peceta i gdyby nie zamiar pobawienia sie
                      grafika, to moze nawet bym nie szukal nowego - wiec nie
                      przesadzajmy z tym zlomem!
                    • Gość: speedy Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 17:13
                      ty jestes ten kwieto z psychologii,czy inny?
                    • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 16.04.05, 01:12
                      Gość portalu: kwieto napisał(a):

                      > PC sprzed 5 lat to zwykly zlom, na Macu z tego samego okresu jeszcze da sie
                      > pracowac...

                      O cholera. Mam PeCeta sprzed 5-u lat. Do tej pory całkiem nieźle mi się na nim
                      pracuje, a tu okazuje się, że to złom...

                  • Gość: grogreg Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 212.160.165.* 31.08.01, 10:37
                    1 Tak, MACi sa dsozsze od pc
                    2. Tak, aplikacje biurow sa w zasadzie podobne
                    3. Nie, szympans raczej nie, orangutan - moze
                    4. Nie, sa tansze od produkow MS
                    • Gość: dzahar :>>> IP: *.ts.pl 31.08.01, 12:45
            • Gość: Fila Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 10.33.40.* 28.11.01, 15:00
              Gość portalu: kwieto napisał(a):

              > Ech... Zdaje sie, ze zyje w innym swiecie...
              >
              > Kupilem sobie Macintosha (w pracy mam niestety PC)
              > Nie bede wdawal sie w dyskusje o wyzszosci Mac-a nad PC, bo to bez sensu.
              >
              > Z punktu widzenia uzytkownika:
              >
              > 1. Do niczego mi informatyk, np. podlaczajac sie do drukarki po prostu wybieram
              >
              > np. LaserJet, nastepnie komputer komunikuje sie kabelkiem z drukarka,
              > rozpoznaje ja, i sam ustawia jako konkretny model - np. 4000N. Ja nie musze
              > miec zadnych driver''ow, wiedziec co gdzie podlaczyc i przestawiac opcji w
              > pieciu miejscach - wszystko instaluje sie samo
              > 2. Standartowym portem do podlaczania peryferiow jest USB, czyli kupuje
              > urzadzenie, wtykam wtyczke do komputera i dziala - bez restartow, instalacji,
              > konfiguracji czegokolwiek - znowu informatyk zbedny
              > 3. Obsluga tego komputera jest banalnie prosta i bardzo intuicyjna (zeby nie
              > powiedziec lopatologiczna), wszystko znajduje sie tam, gdzie wedlug mnie
              > powinno byc (zawsze moge sobie poprzestawiac wszystko, lacznie z zawartoscia
              > poszczegolnych menu (sic!), tak, aby pasowalo do mnie jak rekawiczka - bez
              > zadnego pojecia o konfiguracji, informatyce itp. itd., po prostu przesuwajac
              > myszka odpowiednie komendy z menu w odpowiednie miejsca)
              > 4. Nie pamietam juz kiedy mi sie ostatnim razem komputer zawiesil...

              Tak mi sie widzi z wlasnego doswiadczenia, ze gdyby w firmach dano userom dostep do Mac-os, a nie do Shitows,
              to by nie bylo takich napiec miedzy IT - user.
              Kiedy uzywam Mac-a (oczywiscie w domu...), to nie musze sie stresowac, ze sie znowu cos powiesi, bedzie trzeba
              zrestartowac i sie wszystko "rypnie" i kogos trzeba prosic o pomoc. O i tyle.
        • Gość: omen Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.94.206.* 29.08.01, 14:36
          ...i łysych w okularach.
          • Gość: dynks Re: użytkownicy vs. informatycy - gdzie tak zle? IP: *.*.*.* 31.08.01, 08:21
            czesc

            moze najwieksi maruderzy(maruderki raczej) napisza
            w jakich to firmach sa tacy fatalni informatycy? :)

            pozdroofka
            • Gość: PeDek Nie zapominajmy ze niektorzy ludzie to indywidułajności IP: *.chello.pl 02.09.01, 17:26
              Jak to powiedzial Scott Adams na swiecie jestesmy my - pozadni, myslacy i
              ciezko pracujacych ludzi oraz 6 miliardów idiotów ktorzy nam przeszkadzaja w
              pracy, a poniewaz maja przewage liczebna, nie mozna im powiedziec
              wprost: "Jestescie idiotami", wiec takich ludzi bedziemy nazywac
              indywidułajnościami. A szefowie i informatycy to najwieksze indywidułajności
              swiata wiec nie miejmy do nich takiego zalu... To nie ich wina
              • Gość: kwieto Re: Nie zapominajmy ze niektorzy ludzie to indywidułajności IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 03.09.01, 13:55
                zdaje sie, ze cala ludzkosc to jakies 4-5 miliardow, skad wziales 6 miliardow
                samych "indywidualnosci"??
                • Gość: pingu Re: Nie zapominajmy ze niektorzy ludzie to indywidułajności IP: *.ean.be 03.09.01, 14:18
                  E.. przegapiles epokowy moment chlopie, juz jakis czas temu urodzil sie 6
                  miliardowy obywatel, zdaje sie, ze w Indiach.
                  • Gość: Adam Re: studenci informatycy na wesolo. IP: *.wsisiz.edu.pl 04.09.01, 15:23
                    Ostatnio zaslyszalem ze:
                    Student informatyki nie myśli, on kompiluje.
                    Student informatyki nie patrzy, on skanuje.
                    Student informatyki nie słucha, on sampluje.
                    Student informatyki nie czyta, on przetwarza informacje.
                    Student informatyki nie ogląda telewizji, on digitalizuje obraz.
                    Student informatyki nie przygląda się, on zoomuje.
                    Student informatyki nie chodzi, on się scrolluje.
                    Student informatyki nie uczy się, on uaktualnia dane.
                    Student informatyki nie przypomina sobie, on odświeża pamięć.
                    Student informatyki nie przepisuje, on kopiuje.
                    Student informatyki nie podrywa panienek, on się z nimi ukompatybilnia.
                    Student informatyki nie przygląda się panienkom, on podziwia textury.
                    Student informatyki nie przebywa u panienki, on się u niej loguje.
                    Student informatyki nie pije, on wchodzi w Virtual Reality.
                    Student informatyki nie haftuje, on generuje fraktale.
                    Studentowi informatyki nie urywa się film, jemu siada technika.
                    Student informatyki nie leczy kaca, on chłodzi procesor.
                    Studenta informatyki nie wyrzucają z knajpy, on ma tam access denied.
                    Student informatyki nie wierzy w Boga, on zdaje się na przypadek.
                    Student informatyki nie programuje, on przeżywa intymny kontakt z komputerem.
                    Student informatyki wali zawsze i wszystko bezpośrednio na ekran.
                    • Gość: dzahar Re: studenci informatycy na wesolo. IP: 194.242.39.* 04.09.01, 17:34
                      student informatyki na pierwszym roku mysli, że kilobajt to 1000 bajtów, a
                      student informatyki na piątym roku, że kilometr to 1064 metry
                      • Gość: alfstar Re: studenci informatycy na wesolo. IP: 154.11.61.* 04.09.01, 20:00
                        Super temat !
                        Tylko czemu dyskusja siadla i skonczylo sie na porownywaniu Mac''a z PC ? A
                        mialo byc o informatykach widzianych oczami uzytkownikow ... :-(
                        Bylem juz po obu stronach (programista - korzystam z uslug sieciowcow a zarazem
                        czesto mam do czynienia z uzytkownikami) i szczerze Wam powiem, ze zadziwialy
                        (rozsmieszali lub denerwowali, to zalezy od okolicznosci i samopoczucia) mnie
                        obie strony. Kiedys nie moglem uwierzyc, ze Pani Uzytkownik nie wiedziala jak
                        wlozyc dyskietke do stacji (miala dwie "dziurki" w komputerze i, nie bedac
                        pewna ktora jest odpowiednia, bala sie sprobowac, zeby czegos nie zepsuc ...),
                        ale zycie nauczylo mnie pokory - swiat jest taki jaki jest, uzytkownik i
                        informatyk tez - wystarczy troche dobrej woli.
                        Panowie Informatycy: jesli Pani Uzytkownik pisze, ze ma dosc informatykow,
                        ktorzy przy kazdym problemie radza jej zrestartowc kompa i sprawdzic czy
                        wszystkie kabelki sa na swoim miejscu, a potem nie pojawiaja sie przez pare
                        godzin, nie biezcie tego do siebie ! Bo w TYM przypadku to ONA ma racje !!!
                        Panie Uzytkowniczki (jak rowniez Panowie Uzytkownicy): aby Pan Informatyk Wam
                        pomogl, musicie mu dokladnie przedstawic problem. Mechanik w warsztacie tez od
                        razu nie bedzie wiedzal co zrobic, jesli mu sie powie: "Samochod zle dziala".
                        Pozdrowienia dla wszystkich cierpiacych (z jednej strony) i zyjacych (z
                        drugiej) z informatyki !
                      • Gość: Maksior Re: studenci informatycy na wesolo. IP: *.*.*.* 07.09.01, 02:20
                        Gość portalu: dzahar napisał(a):

                        > student informatyki na pierwszym roku mysli, że kilobajt to 1000 bajtów, a
                        > student informatyki na piątym roku, że kilometr to 1064 metry

                        1064 ? Chyba raczej 1024. :))
                        Byly student informatyki.
                      • Gość: a Re: studenci informatycy na wesolo. IP: 10.129.1.* 07.09.01, 18:38
                        Gość portalu: dzahar napisał(a):

                        > student informatyki na pierwszym roku mysli, że kilobajt to 1000 bajtów, a
                        > student informatyki na piątym roku, że kilometr to 1064 metry

                        Już jeżeli to 1024.
                        • Gość: dzahar Re: studenci informatycy na wesolo. IP: 194.242.39.* 10.09.01, 12:01
                          to dlatego, że ja nigdy nie studiowałem informatyki i zawsze wydaje mi się, że
                          kilobajt to 1000 bajtów. ;->>
                          x
                      • Gość: adam_ski Re: studenci informatycy na wesolo. IP: 195.94.222.* 05.10.01, 14:39
                        Gość portalu: dzahar napisał(a):
                        > student informatyki na piątym roku, że kilometr to 1064 metry

                        Chyba 1024...? ;-))
                  • Gość: kwieto Re: Nie zapominajmy ze niektorzy ludzie to indywidułajności IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.09.01, 10:18
                    No tak, ale nawet jesli, to i tak z wczesniejszego posta wynika, ze cala
                    ludzkosc to Ci zdilberciali specjalisci - to gdzie normalni ludzie??
                  • Gość: kwieto Re: Nie zapominajmy ze niektorzy ludzie to indywidułajności IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.09.01, 10:20
                    No tak, ale to nie zmienia faktu, ze jesli (wg. PeDek''a) jestemy "my - pozadni,
                    myslacy i ciezko pracujacych ludzi oraz 6 miliardów idiotów ktorzy nam
                    przeszkadzaja w pracy, a poniewaz maja przewage liczebna, nie mozna im
                    powiedziec", to: Jezeli cala ludzkosc ma 6 miliardow - gdzie sa ci porzadni,
                    myslacy i ciezko pracujacy? Caly swiat to idioci???
                  • Gość: kwieto Re: Nie zapominajmy ze niektorzy ludzie to indywidułajności IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 05.09.01, 10:21
                    No tak, ale to nie zmienia faktu, ze jesli (wg. PeDek''a) jestemy "my - pozadni,
                    myslacy i ciezko pracujacych ludzi oraz 6 miliardów idiotów ktorzy nam
                    przeszkadzaja w pracy, a poniewaz maja przewage liczebna, nie mozna im
                    powiedziec", to: Jezeli cala ludzkosc ma 6 miliardow - gdzie sa ci porzadni,
                    myslacy i ciezko pracujacy? Caly swiat to idioci???
                    • Gość: john doe cos dla userow IP: *.*.*.* 05.09.01, 12:18
                      "Ta historia to jedna z naj�mieszniejszych jakie w życiu słyszałem. Temu facetowi powinni dać awans zamiast go zwalniać. To najprawdziwsza rozmowa telefoniczna z ''liniš pierwszej pomocy'' zarejestrowana na ta�mie magnetofonowej (teraz już wiem po co oni to nagrywajš!).

                      - Dzień dobry. W czym mogę pomoc?
                      - Tak, cóż. Mam problem z Wordem.
                      - Jakiego rodzaju problem?
                      - Pisałem na komputerze, i nagle pisane słowa gdzie� sobie poszły.
                      - Poszły sobie?
                      - Znikły!
                      - Hmm, jak teraz wygląda pański ekran?
                      - Nic.
                      - Nic?
                      - Jest pusty. Nic się nie dzieje gdy pisze.
                      - Dalej pan jest w Wordzie, czy już pan z niego wyszedł?
                      - Skąd mam to wiedzieć?
                      - Czy widzi pan C: prompt [nieprzetłumaczalna gra słów] na ekranie?
                      - Co to takiego - sea-prompt [nieprzetłumaczalna gra słów]?
                      - Mniejsza z tym. Może pan poruszać kursorem?
                      - Ale tu nie ma żadnego kursora! Już mówiłem, ze on nie reaguje na żadne moje działania.
                      - Pański monitor jest podłączony do prądu?
                      - Monitor? Co to takiego?
                      - To przedmiot stojący przed panem. Ma duży ekran wyglądający prawie jak telewizor. Świeci się na nim małe światełko informujące o tym, ze jest podłączony do prądu?
                      - Nie wiem.
                      - Cóż, w takim razie niech pan spojrzy na tył monitora i znajdzie kabel. Widzi pan go?
                      - Tak, chyba tak.
                      - Wspaniale. Niech pan za nim podąża i powie mi czy jest wciśnięty do dziury w ścianie.
                      - Jest.
                      - Gdy patrzył pan na tył monitora czy zauważył pan, że tam są dwa kable?
                      - Nie.
                      - Cóż, niech mi pan uwierzy, ze jednak są. Niech pan zerknie tam jeszcze raz i znajdzie ten drugi kabel.
                      - Ok, mam go.
                      - Jest wciśnięty w dziurę w komputerze?
                      - Nie mogę dosięgnąć...
                      - Uh huh. A nie może pan po prostu zobaczyć?
                      - Nie.
                      - Dlaczego?
                      - Bo tu jest całkiem ciemno.
                      - Ciemno?
                      - Tak - światło w biurze jest wyłączone. A z okna słońce tu prawie nie dociera.
                      - Niech więc pan włączy światło.
                      - Nie mogę.
                      - Nie może pan? Dlaczego?
                      - Ponieważ nie ma prądu?
                      - Nie ma... nie ma prądu? Aha, ok, to wiele tłumaczy. Czy zachował pan pudełko, instrukcje i inne rzeczy z którymi kupił pan komputer?
                      - Tak. Mam to wszystko w szafce.
                      - Dobrze. Niech pan zapakuje to wszystko i odniesie do sklepu, w którym pan kupił komputer.
                      - Jest aż tak źle?
                      - Niestety tak.
                      - A więc dobrze. Co mam powiedzieć w sklepie?
                      - Że tacy kretyni jak pan nie powinni mieć dostępu do komputera!"
                      ------------------------------------------------------------
                      Dzial Pomocy Technicznej pewnej firmy:
                      Dzwoni uzytkownik i mówi, ze jego komputer sie popsul.
                      Pomoc: Jaki wystepuje problem? Co sie dzieje?
                      Uzytkownik: Z zasilacza wychodzi dym.
                      P: Potrzebuje Pan nowy zasilacz.
                      U: Nie! Ja tylko potrzebuje zmienic plik startowy.
                      P: Prosze Pana, zasilacz jest zepsuty. Musi pan go wymienic.
                      U: Nie ma mowy! Ktos mi powiedzial, ze potrzebuje tylko zmienic plik startowy i wszystko sie naprawi. Od was potrzebuje informacji o komendzie jaka mam zastosowac.
                      10 minut pózniej uzytkownik nadal oponuje przy tym, ze on ma racje.
                      Czlowiek z pomocy technicznej jest sfrustrowany i ma juz dosc.
                      P: Przepraszam Pana, my normalnie nie mówimy tego uzytkownikom, ale nie ma udokumentowanej komendy DOS, która naprawilaby ten problem.
                      U: Wiedzialem!
                      P: Prosze dodac linie LOAD NOSMOKE.COM na koncu pliku AUTOEXEC.BAT.
                      Potem prosze poinformowac mnie o wyniku.
                      10 minut pózniej.......
                      U: To nie dziala. Zasilacz nadal dymi.
                      P: Dobrze, jaka wersje DOSu Pan uzywa?
                      U: MS-DOS 6.22.
                      P: To juz niestety Pana problem. Ta wersja DOS nie dziala z plikiem NOSMOKE.
                      Prosze skontaktowac sie z serwisem Microsoft i zapytac ich o nowa wersje tego pliku. Potem prosze o informacje jak to dziala.
                      1 godzine pózniej.....
                      U: Potrzebny jest mi nowy zasilacz.
                      P: Jak Pan doszedl do tej konkluzji? Skad ten wniosek?
                      U: Zadzwonilem do Microsoft i powiedzialem o tym co Pan mówil, a oni zaczeli zadawac pytania na temat zasilacza.
                      P: I co Panu powiedzieli?
                      U: W Microsoft powiedzieli mi, ze zasilacz jest niekompatybilny z plikiem NOSMOKE.
                      ------------------------------------------------------------
                      Kilka wskazówek o komputerach i firmach.
                      Pomoc Techniczna
                      Pewnego razu:
                      Dzwoni kobieta do informatyka i mówi:
                      Kobieta: Coś mi drukarka wolno drukuje, wczoraj drukowała szybciej.
                      Informatyk: Co pani teraz drukuje?
                      K: Obrazek.
                      I: A wcześniej co?
                      K: Prace w Wordzie.
                      I: To jest tak, że tekst na każdej drukarce jest drukowany szybciej niż grafika.
                      K: Nie, kolega mi powiedział, że to jest tylko wina drukarki.
                      Po czym następuje dalsza rozmowa, podczas której kobieta upiera się przy swoim i prosi o pomoc...
                      I: No dobrze, może ma pani racje - spróbujemy. Niech pani sprawdzi, czy nie ma węzłów na kablu łączącym drukarkę z komputerem.
                      K: Sprawdzę...
                      Po 2 minutach...
                      K: Nie ma.
                      I: To proszę postawić drukarkę niżej od komputera - dane będą szybciej spływały do drukarki i będzie szybciej drukował...
                      ------------------------------------------------------------

                      i jak tu sie dziwic informatykom, ktorzy pracuja z takimi ludzmi
                      • Gość: Alek Re: cos dla userow IP: 213.231.15.* 05.09.01, 13:32
                        Bardzo śmieszne, szkoda, że niestety prawdziwe.

                        Ja z kolei, słyszałem od kupmpla serwisowca (telefoniczna pomoc) najdziwniesze
                        pytanie z jakim się zetknął w życiu.

                        Zadzwoniła pewna Pani i zapytała się jaka jest kolejność ustawienia klawiszy na
                        klawiaturze. Okazało się, że przecierała mężowi kurz z kompa, a między
                        klawiszami było brudno, jakimś cudem wyjęła jeden klawisz, przetarła,
                        zadowolona z osiągnięcia zaczęła wyciągać kolejne klawisze i pucować
                        klawiaturę. W efekcie wyjęła wszystkie klawisze.

                        To ci dopiero pomysł!!

                        Pa
                      • Gość: stefoc Jeszcze ciekawszy przypadek IP: *.unregistered.formus.pl 08.10.01, 15:13
                        Pracowałem kiedyś w firmie serwisowej (całe szczęście, że to czas przeszły).
                        Pewnego razu przyszła do nas jakaś Pani (nie była blondynką:) ) i powiedziała,
                        że to skandal, żeby nowy komputer od razu się zepsuł. Zgodziliśmy się z tym i
                        oczywiście (komputer był przez nas składany poprzedniego dnia i-naturalnie-na
                        gwarancji) zaoferowaliśmy usunięcie usterki. W tym celu zapytaliśmy najpierw,
                        co się stało. Odpowiedź Pani wzbudziła w nas potężne zdziwienie - "urwała się
                        podstawka na kawę".
                        Zamiast długo zastanawiać się, o co tej Pani chodzi, zaproponowaliśmy
                        przywiezienie komputera do naszej firmy. Gdy tylko zobaczyliśmy komputer, przez
                        kilka minut wszyscy serwisanci umierali ze śmiechu. Komputer miał urwaną
                        (złamaną) tackę CD-ROM'u.
                        Historia jest autentyczna. Widziałem ten komputer na własne oczy.
                        Później długo przekonywaliśmy Panią, że naprawa tego typu jest płatna, bo
                        gwarancja nie obejmuje uszkodzeń powstałych z winy użytkownika. Żeby nie było
                        niejasności - zaoferowaliśmy Pani wcześniej bezpłatną godzinę szkolenia, ale
                        ona odmówiła, bo "ona jest pracownikiem uczelni i nie będą ją gówniarze
                        pouczać, a poza tym mówił jej znajomy, że to proste".
                        Mogę tu jeszcze dorzucić historyjkę o Pani, która skarżyła się, że program
                        instalacyjny ciągle woła "Insert next disk (#2) and press Enter...", a ona
                        przecież włożyła tę dyskietkę. Tyle, że nie wyjęła wcześniej poprzedniej... (to
                        jeszcze z czasów dyskietek 5,25").
                        Albo Pan, który przestawił (z ciekawości) zasilacz na napięcie wejścia 110V i
                        włączył go do gniazdka 220V...
                        Różni są użytkownicy.........
          • Gość: kris Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.com.pl 11.09.01, 08:38
            Tak się składa że jestem informatykiem. Nie jakim� tam super specjalistš tylko zwykłym adminem od oprogramowania i sprzętu.
            Jak dotšd nie miałem większych większych perypetii z użytkownikami mimo że przeżyłem trzy wdrożenia nowego systemu magazynowego itd. Najlepszym sposobem na spokojnš pracę jest po prostu cierpliwo�c - nawet jeżeli komputer nie chce się uruchomic, ponieważ nie wyjęto dyskietki, wyrozumiało�c - każdy może miec cięzki dzień, nawet jeżeli ten dzień cišgnie się od tygodnia, i przedewszystkim dystans do każdej awarii która jest sygnalizowana. dobrze jest też dac z siebie trochę aktorstwa - u�miech na twarzy, odrobina zaferowania, spokoja uspokajajšca dyskusja - niezależnie co się mysli o użytkowniku. Przestrzeganie tych wszystkich wymagań pozwala większo�c dni przeżyc miło i spokojnie, pozwala tez znależc czas na dokształcanie lub odrobinę lenistwa. nie mówię że wszystko udaje mi się zrobic i to od razu. Jak wszyscy jestem złowiekiem i też mam gorsze dni. Ale staram się pamiętac że inni to też ludzie i jako� to się kręci.

            Z pozdrowieniami.
            • fa-solka Re: użytkownicy vs. informatycy 22.10.01, 19:06
              Gość portalu: kris napisał(a):

              > Tak się składa że jestem informatykiem. Nie jakim� tam super specjalistš tylko
              > zwykłym adminem od oprogramowania i sprzętu.
              > Jak dotšd nie miałem większych większych perypetii z użytkownikami mimo że prze
              > żyłem trzy wdrożenia nowego systemu magazynowego itd. Najlepszym sposobem na sp
              > okojnš pracę jest po prostu cierpliwo�c - nawet jeżeli komputer nie chce się ur
              > uchomic, ponieważ nie wyjęto dyskietki, wyrozumiało�c - każdy może miec cięzki
              > dzień, nawet jeżeli ten dzień cišgnie się od tygodnia, i przedewszystkim dystan
              > s do każdej awarii która jest sygnalizowana. dobrze jest też dac z siebie troch
              > ę aktorstwa - u�miech na twarzy, odrobina zaferowania, spokoja uspokajajšca dys
              > kusja - niezależnie co się mysli o użytkowniku. Przestrzeganie tych wszystkich
              > wymagań pozwala większo�c dni przeżyc miło i spokojnie, pozwala tez znależc cza
              > s na dokształcanie lub odrobinę lenistwa. nie mówię że wszystko udaje mi się zr
              > obic i to od razu. Jak wszyscy jestem złowiekiem i też mam gorsze dni. Ale star
              > am się pamiętac że inni to też ludzie i jako� to się kręci.
              >
              > Z pozdrowieniami.

              Dokładnie tak, duża część moich rozmów z użytkownikami to tzw.rozmowy
              terapeutyczne i nieraz się śmieję że wystarczy poprosić użytkownika żeby zrobił
              to co sprawia mu kłopot a ja poczekam "na telefonie" i ... okazuje się że ten
              telefon "to ręce które leczą". pozdr F.
        • Gość: m0nika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.zigzag.pl 29.08.01, 15:30
          Na pc-cie Linux, mac zamiast pc-ta... utopia! Niestety nie tak łatwo do nich
          namówić... Próbuję to wytłumaczyć bossie... ale mi to jakoś się nie udaje.
        • Gość: pingu Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.ean.be 31.08.01, 17:49
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          >
          > podlaczaja czajniki do UPS
          A czy ktos im powiedzial, ze to jest UPS i tam sie czajnika nie podlacza i
          dlaczego, skad oni to maja wiedzec ?

          , potykajac sie wyrywaja kable. A potem maja pretensje.
          A czy wiesz, ze to kryminal, zostawiac na podlodze takie kable, o ktore mozna sie
          potknac ? Z przepisow BHP zawsze wszyscy sie smieja - do pierwszej ofiary...

          Wystarczy przeniesc drukarke sieciowa do innego pomieszczenia, a ci biegaja z
          szalenstwem w oczach szukajac wydrukow.
          Patrz wyzej. Moze po prostu ktos im zapomnial powiedziec, gdzie sa teraz
          drukarki, a oni nie byli najlepsi na podworku w grze w podchody...

          Ja sie nie wymadrzam na pytania klientow o to jak uzywac nasz produkt, jestem tu
          po to,zeby im tlumaczyc tak dlugo az zrozumieja, albo wspolnie znajdziemy
          rozwiazanie problemu. Sama z kolei czuje sie klientem informatykow i oczekuje od
          nich podobnej postawy. Uprzedzajac zarzuty, ktore na pewno za chwile padna - mam
          tyle samo pracy, o ile nie wiecej niz IT.
          A ze taka postawa informatyka jest mozliwa, mialam niebywale szczescie sie
          wlasnie przekonac. Zatrudniono u nas kogos takiego, kto nie uwaza sie za kaplana,
          a reszte swiata za niedorozwinieta umyslowo. I wspolpraca uklada sie znakomicie,
          a on nie musi spedzac nocy w biurze, zeby naprawiac po nas sprzet i ratowac
          system. Wystarczy tylko spokojnie wytlumaczyc. To nie boli.

          :-)))



        • Gość: jamo Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 04.09.01, 20:53
          Zauważyłem, że najlepszym sposobem na sprawne i w miarę bezawaryjne
          funkcjonowanie sieci jest ograniczenie możliwych do wykonania przez userów
          czynności do niezbędnego minimum. Najczęściej wykonywane operacje nie stwarzają
          problemu nikomu, natomiast te, przy których można coć sknocić robię sam. Ma to
          te zalety, że:
          - jeżeli coś sknocę, będę wiedział co;
          - wiem na co zwracać uwagę (wbrew pozorom jest tego sporo i tłumaczenie każdemu
          z osobna i wszystkim na raz zajęłoby za dużo czasu).
          Wiem, że przy dużych sieciach jest to niemożliwe, ale przynajmniej ja mogę
          pójść do domu o 17-tej i się spokojnie przespać niż siedzieć po nocach
          podnosząc system.

          Anegdotka:
          Po wylogowaniu usera i standardowei informacji o tym (ramka w kolorze czerwonym
          na samym środku ekranu) dzwoni telefon - wspomniany użytkownik pyta:
          - Dlaczego nie mogę nic zrobić na komputerze?
          - Wysłałem wiadomość, co tam jest napisane?
          - Nie wiem, nie czytałem/am...
          pozdrowionka
        • skupionyedi Re: użytkownicy vs. informatycy 16.04.05, 00:48
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          >
          > Uzytkownicy w naszej firmie maja zwoje zwyczaje:
          >
          > 1. Dzwonia do nas z kazda bzdura, z awaria ekspresu do kawy włšcznie
          > 2.. Wala piesciami do drzwi pustej serwerowni i dra sie " Otwierac!!! Wiem,
          ze
          > tam jestescie!!!"
          > 3. Zostawiaja dyskietki w stacjach, podlaczaja czajniki do UPS, potykajac sie
          w
          > yrywaja kable. A potem maja pretensje.
          > 4. Do 3 w nocy podnosilismy serwer, potem do 6 rano oblewalismy sukces, a ten
          s
          > ie pyta czemu jestem zmeczony.
          > 5. Szefostwo owczym pedem kupilo Window`sa 2000 dla serwera choc doradzalem
          Lin
          > ux`a, a teraz sie dziwia ze co miesiac serwer pada. Bill, to twoja wina!
          > 6. Nie sa w ogole elastyczni. Wystarczy przeniesc drukarke sieciowa do innego
          p
          > omieszczenia, a ci biegaja z szalenstwem w oczach szukajac wydrukow.
          >

          Dodaj jeszcze, że przynoszą prywatne komputery, żeby im, za friko naprawiać.
      • Gość: koko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.cern.ch 29.08.01, 15:50
        Uwielbiam kiedy informatycy chca uczyc inzynierow, jak ma byc skonstruowana
        baza danych np. do technicznego utrzymania obiektow. Oni nawet troche wiedza co
        to jest baza danych, ale tak jak sie nauczyli w szkole tzn. system do
        prowadzenia wypozyczalni kaset wideo. I chca obskoczyc tym wszystkie
        dyscypliny, wlacznie z bio-technologia.
        • Gość: colgate Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.116.35.* 13.09.01, 17:30
          Gość portalu: koko napisał(a):

          > Uwielbiam kiedy informatycy chca uczyc inzynierow, jak ma byc skonstruowana
          > baza danych np. do technicznego utrzymania obiektow.

          To działa również w drugą stronę. Uwielbiam kiedy inzynierowie starają się
          nauczać jak ma wyglądać baza danych. Z reguły przypomina strukturą organizację
          rozdziałów w podręcznikach z których korzystają. A że potem wolno działa albo
          jest trudna do zmodyfikowania....
      • Gość: tehanu Re: cos dla userow IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.09.01, 12:25
        Nic specjalnego - a jak chcesz naprawdę porzadnie wyczyścić klawiaturę? Tyle że
        przedtem radzę albo zrobić zdjęcie, albo zapisać kolejność....
        • Gość: ppp Re: cos dla userow IP: *.mw.mil.pl 07.09.01, 22:07
          Gość portalu: tehanu napisał(a):

          > Nic specjalnego - a jak chcesz naprawdę porzadnie wyczyścić klawiaturę? Tyle że
          >
          > przedtem radzę albo zrobić zdjęcie, albo zapisać kolejność....

          Ja nigdy nie zapisuje. Jak mam watpliwosci, po prostu otwieram (myszka)
          jakis edytor, naciskam ''kikut'' po klawiszu i patrze co wyskoczy...

          • Gość: kloss Jeszcze coś o informatykach IP: *.bratniak.krakow.pl 08.09.01, 11:07
            Jest jeszcze jedna sprawa, które tutaj chyba nikt nie poruszył. Wymagania
            finansowe informatyków, adminów, sieciowców, łebskichmasterów i
            innych "fachowców". Są zbyt rozpieszczani przez szefów, którzy czeto sami
            potrafią jedynie pograć w Kłejka, a parze za ich wymaganiami czesto nie idzie
            wiedza i fachowosc. Przykłady powyżej na tym wątku. No i często arogancja: -
            czemu tą stronę taką brzydką zrobiles, dołóże coś ciekawszego do niej, - e, za
            takie pieniądze to tylko taka będzie.
            • Gość: Ira Re: Jeszcze coś o informatykach IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.09.01, 16:46
              Gość portalu: kloss napisał(a):

              Są zbyt rozpieszczani przez szefów, którzy czeto sami
              > potrafią jedynie pograć w Kłejka, a parze za ich wymaganiami czesto nie idzie
              > wiedza i fachowosc.
              Zgadzam się!
              Na niedouczonych szefach robi się w ten sposób niezły biznes. Taki szef w
              komputerze widzi bożka naszych czasów, a skoro ma o tym marne pojcęie, jest
              skłonny temu bożkowi dawać każde obiaty. Innemu specjaliscie już tyle nie da, bo
              przecież posługuje się on programami komputerowymi, czyli czymś, co zrobił
              programista/informatyk. Ostatecznie takiemu szefowi się wydaje, że program zrobił
              ktoś, kto ma kompletną wiedzę na temat tego wszystkiego, czemu służy program (np.
              przedmiotu projektowania) i jeszcze całą wiedzę o kompach.I przenosi to na
              swojego "ajtka". Fakt, że programista poznaje przedmiot projektowania i bywa
              niezłym fachowcem w dziedzinie, lub wychodzi od projektowania przedmiotu do
              projektowania programu (sama takich poznałam i byłam pełna podziwu, ale bardziej
              z innych powodów, tylko "zahaczających" o ten problem), ale jakże daleko temu do
              obsługi standardowych systemów i programów!
            • Gość: Pedro Re: Jeszcze coś o informatykach IP: 172.24.100.* / 192.168.14.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 09.09.01, 23:58
              No bo w naszym kraju jest pomylenie pojęć - informatyk informatykowi nierówny.
              Prawdziwi "fachowcy" nie pracują na helpdesku - a to jest właśnie ten
              typ "informatyka" o którym jest ten wątek i którego "widać" w biurze. Prawdziwi
              fachowcy przeważnie nie mają bezpośredniego kontaktu z użytkownikiem.
              Użytkownikcy za to z jednej strony słyszeli gdzieś że " informatycy, ci to
              zarabiają" i kojarzą to z gówniarzem który przychodzi do nich naprawiać excela.
              Który z kolei zarabia mało (umie też mało) i robic mu się nie chce. A mimo że
              umie malo to chciałby zarabiać dużo "bo przecież on też jest informatykiem".
              Błędne koło.
              Oczywiście opisana powyżej sytuacja nie jest regułą - ale jest częsta. Po prostu
              słowo "informatyk" jest nieco zbyt pojemne.
              • Gość: Lila Re: Jeszcze coś o informatykach IP: *.abo.wanadoo.fr 10.09.01, 11:50
                Wreszcie jakies madre slowa. To prawda, ze informatyk informatykowi nierowny -
                jak w ogole mozna porownac programiste z sieciowcem czy webmasterem - toz to
                inne zawody. A najlepsi ci informatycy biurowi od napraw, przeciez to kpina !
                To najczesciej jacys niedouczeni, czy tacy co cos lizneli z informatyki,
                dlatego sa zakompleksieni, bo wiedza, ze nic nie wiedza. Programista musi miec
                analityczny umysl i znac sie chocby w zarysach na dziedzinie dla ktorej
                programuje. Co do plac, to mysle, ze informatycy (ci niedouczeni) zarabiaja za
                duzo, dlatego, ze wiekszosc ludzkosci wie jeszcze mniej od nich. Ale jaka to
                duma rzec "jestem informatykiem !".
                • Gość: alfstar Re: Jeszcze coś o informatykach IP: 154.11.61.* 10.09.01, 20:48
                  ... i w ogole, przez tych informatykow to same nieszczescia ! Jak ich nie bylo,
                  wszystkie firmy dzialaly sprawnie i bez zgrzytow, bo zatrudnialy samych
                  profesjonalistow. A teraz ? Zgroza ! Pracowac nie mozna, w budzecie dziura i
                  powodz co roku ...
                  • Gość: Ira Re: Jeszcze coś o informatykach IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.09.01, 21:58
                    Gość portalu: alfstar napisał(a):

                    > ... i w ogole, przez tych informatykow to same nieszczescia ! Jak ich nie bylo,
                    >
                    > wszystkie firmy dzialaly sprawnie i bez zgrzytow, bo zatrudnialy samych
                    > profesjonalistow. A teraz ? Zgroza ! Pracowac nie mozna, w budzecie dziura i
                    > powodz co roku ...

                    To jakby trochę nie na temat. Pzdr!

                    • Gość: Ira Re: Jeszcze coś o informatykach IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.09.01, 22:05
                      Gość portalu: Ira napisał(a):

                      > Gość portalu: alfstar napisał(a):
                      >
                      > > ... i w ogole, przez tych informatykow to same nieszczescia ! Jak ich nie
                      > bylo,
                      > >
                      > > wszystkie firmy dzialaly sprawnie i bez zgrzytow, bo zatrudnialy samych
                      > > profesjonalistow. A teraz ? Zgroza ! Pracowac nie mozna, w budzecie dziura
                      > i
                      > > powodz co roku ...
                      >
                      > To jakby trochę nie na temat. Pzdr!
                      >

                      Tzn. ten ostatni.

                      • Gość: gromax Re: Jeszcze coś o informatykach IP: *.kopernik.gliwice.pl 11.09.01, 01:41
                        Gość portalu: gromax napisał(a):

                        sprawa jest beznadziejnie prosta.
                        ale od początku - w szeroko rozumianej informatyce pracuję już od kilku ładnych
                        lat. Składanie komputerów, praca w serwisie, później różne różniste aplikacje,
                        systemy sieciowe, systemy bazodanowe ......
                        W tzw. międzyczasie zacząłem studia. oczywiście informa. Im więcej tematu
                        poznaję, tym więcej wiem że nic nie wiem. Co z tego, że wiem że komputer to
                        tylko głupia maszyna która tylko zero od jedynki odróżnia i tylko dodawać
                        potrafi... co z tego że jest jakiś tam system operacyjny... co z tego że jest
                        jakaś tam aplikacja...
                        Wszystko ze sobą trzeba pożenić. Zgłębianie tej wiedzy? Po pierwsze wykonywanie
                        swoich obowiązków, wynikających np. z podpisanej umowy, po drugie siedzenie po
                        nocach i ślęczenie nad różnymi problemami. Ileż to nocek (po i przed tzw.
                        normalnym dniem pracy) w których w systemie robiłem wszystko żeby coś
                        usprawnić, gdzieś się wysypywało i ledwo na 6 czy 7 rano udawało się odzyskać
                        backupy. Ileż literatury przeczytanej, ileż rzeczy sknoconych i - z lepszym czy
                        z gorszym skutkiem naprawionych...
                        Nie jestem wszechwiedzący. Nie zarabiam jakiś astronomicznych kwot. Ciągle się
                        uczę, bo nie mam wyboru.
                        Wiem, że najprostrza rzecz czasem może zająć 5 minut, w innym przypadku ta sama
                        czynność np jedną dobę. Jest strasznie dużo czynników wpływających na czas
                        reakcji, możliwość naprawienia problemu itd.
                        Współpraca z użytkownikiem jest zwykle mocno skomplikowana. Bardzo często
                        sprawę załatwiam w ten sposób, że rozwiązuję problem i... użytkownik mimo primo
                        zreferowania skąd najprawdopodobniej problem wyniknął secundo poinformowania
                        ustnie co do możliwości wystąpienia ponownie tego samego problemu i oczywiście
                        sposobu jego uniknięcia oraz tertio ZAPISANIA MU DRUKOWANYMI LITERAMI TEGO
                        SAMEGO (prostym językiem i w kilku konkretnych punktach) jakoś nadal nie
                        potrafi pracować prawidłowo.
                        No i oczywiście kwestia inwestycji firm. Żadko kiedy tzw wierchuszka wie co
                        chciałaby swoim systemem informatycznym osiągnąć. najprostsze rzeczy, jakby się
                        wydawało czyli sprzęt działający w firmie w jakiejś logicznej konfiguracji
                        przerasta jej możliwości percepcyjne (nie mówiąc o chęci przeznaczenia
                        odpowiednich środków na rozwój) nie mówiąc o odpowiednim oprogramowaniu.
                        Ten punkt jest chyba najsłabszy, bo z niego najczęściej wynikają problemy.

                        Reasumując:
                        Do prawidłowego działania firmy na ogół potrzebne są rozwiązania informatyczne.
                        Żeby działały one prawidłowo musi być spełnione kilka punktów:
                        1. Szefostwo musi wiedzieć dokąd firma zmierza ("where are you going today",
                        znacie to?)
                        2. Wizja szefostwa musi być realnie osadzona w tym, co może firmie zapewnić
                        3. Użytkownicy muszą wiedzieć, co należy do ich obowiązków. W tym równierz
                        zawiera się umiejętność obsługi urządzeń i aplikacji/oprogramowania.
                        4. Żeby zadziałał pkt.3, szefostwo musi zapewnić użytkownikowi odpowiednie
                        szkolenie z zakresu wykonywanych prac. Oczywiście nie musi to być tzw.
                        szkolenie zewnętrzne, w większości problem z pkt 3. jest do rozwiązania
                        wewnątrz firmy
                        I tu pojawia się istota szeroko rozumianego informatyka.
                        W większości przypadków jest to osoba będąca tzw. administratorem sieci.
                        5. Nad prawidłowym działaniem systemu informatycznego musi czuwać
                        osoba "znająca temat"
                        6. Osobą z pkt 5. jest ktoś, kto wie co to jest sprzęt komputerowy, jak się go

                        konfiguruje, zna przynajmniej w zarysie aplikacje/programy działające w
                        strukturze firmy.
                        Tu mała dygresja - nigdy nie znałem i nadal nie znam się np. na sprawach
                        księgowości. Nie wiem co to są konta analityczne i jakieś tam inne. Wiem że są.
                        Główny księgowy oczywiście zna te zagadnienia i są dla niego aksjomatami.
                        Księgowy widział, że program który mu liczył coś tam nie działa prawidłowo -
                        coś gdzieś "gubi" albo tzw groszówki się nie zgadzają. Koło 20 min. zajęło mu
                        przedstawienie mi mechanizmu jaki powinien funkcjonować. Czyli algorytmu
                        działania. Ja w tym momencie wiedziałem o czym rozmawiam z twórcą
                        oprogramowania
                        wracając do wyliczanki
                        7. Współpraca z użytkownikiem musi być równie sprawna na linii użytkownik -
                        informatyk co i w stronę przeciwną. Użytkownik musi sobie zdawać sprawę z tego
                        że każdy informatyk może mieć w danym momencie 10 problemów które dla każdego
                        użytkownika są tak samo ważne . Musi też sobie zdawać sprawę z tego że nie
                        zawsze problem udaje się rozwiązać w 3 minuty. Z kolei informatyk zdaje sobie
                        sprawę że użytkownicy dzielą się na userów i luserów (użytkowników i lamerów).
                        Do każdego podejście trzeba traktować indywidualnie. Informatyk musi sobie
                        zdawać sprawę z hierarchii problemów. Problemy zaś musi właściwie kolejkować.

                        Uff. Z grubsza napisałem jak ja widzę problem. Mam nadzieję że nikogo nie
                        zanudziłem.
                        Osobom zainteresowanym podaję kontakt do siebie:
                        mailto:gromax@kopernik.gliwice.pl
                        • fa-solka Re: Jeszcze coś o informatykach 22.10.01, 18:59
                          Gość portalu: gromax napisał(a):

                          > Gość portalu: gromax napisał(a):
                          >
                          > sprawa jest beznadziejnie prosta.
                          > ale od początku - w szeroko rozumianej informatyce pracuję już od kilku ładnyc
                          > h
                          > lat. Składanie komputerów, praca w serwisie, później różne różniste aplikacje,
                          >
                          > systemy sieciowe, systemy bazodanowe ......
                          > W tzw. międzyczasie zacząłem studia. oczywiście informa. Im więcej tematu
                          > poznaję, tym więcej wiem że nic nie wiem. Co z tego, że wiem że komputer to
                          > tylko głupia maszyna która tylko zero od jedynki odróżnia i tylko dodawać
                          > potrafi... co z tego że jest jakiś tam system operacyjny... co z tego że jest
                          > jakaś tam aplikacja...
                          > Wszystko ze sobą trzeba pożenić. Zgłębianie tej wiedzy? Po pierwsze wykonywani
                          > e
                          > swoich obowiązków, wynikających np. z podpisanej umowy, po drugie siedzenie po
                          >
                          > nocach i ślęczenie nad różnymi problemami. Ileż to nocek (po i przed tzw.
                          > normalnym dniem pracy) w których w systemie robiłem wszystko żeby coś
                          > usprawnić, gdzieś się wysypywało i ledwo na 6 czy 7 rano udawało się odzyskać
                          > backupy. Ileż literatury przeczytanej, ileż rzeczy sknoconych i - z lepszym cz
                          > y
                          > z gorszym skutkiem naprawionych...
                          > Nie jestem wszechwiedzący. Nie zarabiam jakiś astronomicznych kwot. Ciągle się
                          >
                          > uczę, bo nie mam wyboru.
                          > Wiem, że najprostrza rzecz czasem może zająć 5 minut, w innym przypadku ta sam
                          > a
                          > czynność np jedną dobę. Jest strasznie dużo czynników wpływających na czas
                          > reakcji, możliwość naprawienia problemu itd.
                          > Współpraca z użytkownikiem jest zwykle mocno skomplikowana. Bardzo często
                          > sprawę załatwiam w ten sposób, że rozwiązuję problem i... użytkownik mimo prim
                          > o
                          > zreferowania skąd najprawdopodobniej problem wyniknął secundo poinformowania
                          > ustnie co do możliwości wystąpienia ponownie tego samego problemu i oczywiście
                          >
                          > sposobu jego uniknięcia oraz tertio ZAPISANIA MU DRUKOWANYMI LITERAMI TEGO
                          > SAMEGO (prostym językiem i w kilku konkretnych punktach) jakoś nadal nie
                          > potrafi pracować prawidłowo.
                          > No i oczywiście kwestia inwestycji firm. Żadko kiedy tzw wierchuszka wie co
                          > chciałaby swoim systemem informatycznym osiągnąć. najprostsze rzeczy, jakby si
                          > ę
                          > wydawało czyli sprzęt działający w firmie w jakiejś logicznej konfiguracji
                          > przerasta jej możliwości percepcyjne (nie mówiąc o chęci przeznaczenia
                          > odpowiednich środków na rozwój) nie mówiąc o odpowiednim oprogramowaniu.
                          > Ten punkt jest chyba najsłabszy, bo z niego najczęściej wynikają problemy.
                          >
                          > Reasumując:
                          > Do prawidłowego działania firmy na ogół potrzebne są rozwiązania informatyczne
                          > .
                          > Żeby działały one prawidłowo musi być spełnione kilka punktów:
                          > 1. Szefostwo musi wiedzieć dokąd firma zmierza ("where are you going today",
                          > znacie to?)
                          > 2. Wizja szefostwa musi być realnie osadzona w tym, co może firmie zapewnić
                          > 3. Użytkownicy muszą wiedzieć, co należy do ich obowiązków. W tym równierz
                          > zawiera się umiejętność obsługi urządzeń i aplikacji/oprogramowania.
                          > 4. Żeby zadziałał pkt.3, szefostwo musi zapewnić użytkownikowi odpowiednie
                          > szkolenie z zakresu wykonywanych prac. Oczywiście nie musi to być tzw.
                          > szkolenie zewnętrzne, w większości problem z pkt 3. jest do rozwiązania
                          > wewnątrz firmy
                          > I tu pojawia się istota szeroko rozumianego informatyka.
                          > W większości przypadków jest to osoba będąca tzw. administratorem sieci.
                          > 5. Nad prawidłowym działaniem systemu informatycznego musi czuwać
                          > osoba "znająca temat"
                          > 6. Osobą z pkt 5. jest ktoś, kto wie co to jest sprzęt komputerowy, jak się g
                          > o
                          >
                          > konfiguruje, zna przynajmniej w zarysie aplikacje/programy działające w
                          > strukturze firmy.
                          > Tu mała dygresja - nigdy nie znałem i nadal nie znam się np. na sprawach
                          > księgowości. Nie wiem co to są konta analityczne i jakieś tam inne. Wiem że są
                          > .
                          > Główny księgowy oczywiście zna te zagadnienia i są dla niego aksjomatami.
                          > Księgowy widział, że program który mu liczył coś tam nie działa prawidłowo -
                          > coś gdzieś "gubi" albo tzw groszówki się nie zgadzają. Koło 20 min. zajęło mu
                          > przedstawienie mi mechanizmu jaki powinien funkcjonować. Czyli algorytmu
                          > działania. Ja w tym momencie wiedziałem o czym rozmawiam z twórcą
                          > oprogramowania
                          > wracając do wyliczanki
                          > 7. Współpraca z użytkownikiem musi być równie sprawna na linii użytkownik -
                          > informatyk co i w stronę przeciwną. Użytkownik musi sobie zdawać sprawę z tego
                          >
                          > że każdy informatyk może mieć w danym momencie 10 problemów które dla każdego
                          > użytkownika są tak samo ważne . Musi też sobie zdawać sprawę z tego że nie
                          > zawsze problem udaje się rozwiązać w 3 minuty. Z kolei informatyk zdaje sobie
                          > sprawę że użytkownicy dzielą się na userów i luserów (użytkowników i lamerów).
                          >
                          > Do każdego podejście trzeba traktować indywidualnie. Informatyk musi sobie
                          > zdawać sprawę z hierarchii problemów. Problemy zaś musi właściwie kolejkować.
                          >
                          > Uff. Z grubsza napisałem jak ja widzę problem. Mam nadzieję że nikogo nie
                          > zanudziłem.
                          > Osobom zainteresowanym podaję kontakt do siebie:
                          > gromax@kopernik.gliwice.pl

                          Długo, ale z grubsza prawdziwie... pozdr.F.
                  • fa-solka Re: Jeszcze coś o informatykach 22.10.01, 18:54
                    Gość portalu: alfstar napisał(a):

                    > ... i w ogole, przez tych informatykow to same nieszczescia ! Jak ich nie bylo,
                    >
                    > wszystkie firmy dzialaly sprawnie i bez zgrzytow, bo zatrudnialy samych
                    > profesjonalistow. A teraz ? Zgroza ! Pracowac nie mozna, w budzecie dziura i
                    > powodz co roku ...
                    Dokładnie tak... :o) F.

                • fa-solka Re: Jeszcze coś o informatykach 22.10.01, 18:53
                  Gość portalu: Lila napisał(a):

                  > Wreszcie jakies madre slowa. To prawda, ze informatyk informatykowi nierowny -
                  >
                  > jak w ogole mozna porownac programiste z sieciowcem czy webmasterem - toz to
                  > inne zawody. A najlepsi ci informatycy biurowi od napraw, przeciez to kpina !
                  > To najczesciej jacys niedouczeni, czy tacy co cos lizneli z informatyki,
                  > dlatego sa zakompleksieni, bo wiedza, ze nic nie wiedza. Programista musi miec
                  > analityczny umysl i znac sie chocby w zarysach na dziedzinie dla ktorej
                  > programuje. Co do plac, to mysle, ze informatycy (ci niedouczeni) zarabiaja za
                  > duzo, dlatego, ze wiekszosc ludzkosci wie jeszcze mniej od nich. Ale jaka to
                  > duma rzec "jestem informatykiem !".

                  Ojoj! A czemu to tak niemiło??? Nie widziałam jeszcze tzw. prawdziwego
                  informatyka który chciałby pracować w helpdesku albo wykonywać proste prace
                  instalacyjne u użytkowników. To chyba oczywiste że, robią to młodziaki, z jakimś
                  średnim technicznym wykształceniem, niewielkim doświadczeniem i raczej kiepsko
                  opłacani... To zrozumiały mechanizm, prawda? pozdr F.
            • Gość: Bob Re: Jeszcze coś o informatykach IP: 195.116.253.* 23.10.01, 08:23
              Gość portalu: kloss napisał(a):

              > Jest jeszcze jedna sprawa, które tutaj chyba nikt nie poruszył. Wymagania
              > finansowe informatyków, adminów, sieciowców, łebskichmasterów i
              > innych "fachowców". Są zbyt rozpieszczani przez szefów, którzy czeto sami
              > potrafią jedynie pograć w Kłejka, a parze za ich wymaganiami czesto nie idzie
              > wiedza i fachowosc. Przykłady powyżej na tym wątku. No i często arogancja: -
              > czemu tą stronę taką brzydką zrobiles, dołóże coś ciekawszego do niej, - e, za
              > takie pieniądze to tylko taka będzie.

              A co powiesz na to, ze ja zarabiam 1.390 PLN na łapkę, mam pod sobą 50 kompów
              (jestem jedynym informatykiem w firmie), muszę być dyspozycyjny 24h/dobę (często
              zdarza się, ze przyjeżdżam po nocach - i nikt mi za to nie płaci nadgodzin), a
              roboty mam tyle, że dnia mi nie starcza (bo oprócz napraw itp. robię całą grafikę
              dla firmy - a jest tego sporo no i jeszcze trochę innych rzeczy!!! A ty mi
              mówisz, że należę do grupy najlepiej zarabiających? Dodam tylko, że mam wyższe
              wykształcenie w kierunku informatyki (i ekonomii). I nie dostaję podwyżki ani
              premii, a jeszcze dyrektor z łachą dał mi podwyżkę z 1100 do 1390 *netto*
              Pozdrawiam.

            • Gość: sezerp Re: Jeszcze coś o informatykach IP: *.lido.net 29.07.02, 16:56
              Gość portalu: kloss napisał(a):

              > Jest jeszcze jedna sprawa, które tutaj chyba nikt nie poruszył. Wymagania
              > finansowe informatyków, adminów, sieciowców, łebskichmasterów i
              > innych "fachowców". Są zbyt rozpieszczani przez szefów, którzy czeto sami
              > potrafią jedynie pograć w Kłejka, a parze za ich wymaganiami czesto nie idzie
              > wiedza i fachowosc. Przykłady powyżej na tym wątku. No i często arogancja: -
              > czemu tą stronę taką brzydką zrobiles, dołóże coś ciekawszego do niej, - e,
              za
              > takie pieniądze to tylko taka będzie.

              Racja taki, tego tam, informatyk skonczy studia (jak wiadomo bardzo proste i
              niezwykle latwo sie na nie dostac) i zaraz chce miec nie wiadomo ile kasy.
              Dobrze mowie?

              Niedobrze.
              Zostac _prawdziwym_ informatykiem (podobnie zreszta jak inzynierem w wiekszosci
              innych dziedzin), to jak to mowia "krew, pot i lzy". I nieliche koszty - np.
              bez wlasnego, szybkiego kompa w domu ani rusz. Dodaj do tego duze
              zapotrzebowanie na specjalistow w tej dziedzinie - w koncu jest wolny rynek.
              Nikt nikomu nie zabrania skonczyc studiow i samemu brac ta legendarna "kase".
              Tylko, ze ona wcale nie przychodzi darmo.

              A jesli w parze z wymaganiami nie ida umiejetnosci? To nie mamy do czynienia z
              informatykiem - profesjonalista; takich ludzi sie po prostu zwalnia. Prosze
              tylko nie uogolniac.

              Pzdr
              Sezerp
      • Gość: Gromit Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 203.127.102.* 08.09.01, 10:31
        Autentyk z dzialu supportu pewnej firmy softwarowej, z czasow gdy baze danych
        mozna bylo zmiescic na dyskietce.
        Pracownik supportu poprosil uzytkownika o zrobienie backupu na dyskietke i
        przyslanie kopii dyskietki.
        Po godzinie otrzymal fax wygladajacy jak obraz Malewicza. Na papierze byl
        czarny kwadrat. Uzytkownik skserowal dyskietke.
      • Gość: pulbek Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.daimi.au.dk 09.09.01, 16:09
        Sam kiedys bylem przez kilka lat sieciowcem (ok. 30
        kompow) i ten watek przywolal tyle wspomnien... Lza sie
        w oku kreci...

        Kiedys przeczytalem liste najczestszych wymowek
        informatykow i az sie za glowe zlapalem, bo jakbym
        czytal o sobie. Nie pamietam listy, ale najwazniejsza
        odpowiedza w arsenale sieciowca bylo "To dziwne...".
        Patrzac z pewnego dystansu mozna dojsc do wniosku, ze
        adminowanie to jakas magia, z ktora sami admini w ogole
        nie moga sobie poradzic i codziennie spotykaja ich same
        niespodzianki.

        Acha, druga odpowiedzia bylo "Tego sie nie da zrobic."

        Zeby userzy nie popadli w samozachwyt, opisze tez pewna
        historie. Otoz raz jakis dowcipnis zmienil pewnej Pani
        Profesor Ekonomii screensaver w Windowsach (bylo to
        jeszcze 3.1) na taki lecacy napis "Awaria systemu,
        prosze wylaczyc komputer!". Pani Profesor edytowala
        sobie jakis wazny dokument, przerwala na chwile no i
        wlaczyl sie ten screensaver. W panice nie zwazajac na
        nich wylaczyla i pobiegla do mnie po pomoc. Ale
        wszystko skonczylo sie dobrze, dokumentu nie stracila,
        bo okazalo sie ze wylaczyla tylko monitor myslac ze to
        komputer.


        Pozdrowienia dla wszystkich userow i adminow,
      • Gość: gromax Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.kopernik.gliwice.pl 11.09.01, 01:30
        sprawa jest beznadziejnie prosta.
        ale od początku - w szeroko rozumianej informatyce pracuję już od kilku ładnych
        lat. Składanie komputerów, praca w serwisie, później różne różniste aplikacje,
        systemy sieciowe, systemy bazodanowe ......
        W tzw. międzyczasie zacząłem studia. oczywiście informa. Im więcej tematu
        poznaję, tym więcej wiem że nic nie wiem. Co z tego, że wiem że komputer to
        tylko głupia maszyna która tylko zero od jedynki odróżnia i tylko dodawać
        potrafi... co z tego że jest jakiś tam system operacyjny... co z tego że jest
        jakaś tam aplikacja...
        Wszystko ze sobą trzeba pożenić. Zgłębianie tej wiedzy? Po pierwsze wykonywanie
        swoich obowiązków, wynikających np. z podpisanej umowy, po drugie siedzenie po
        nocach i ślęczenie nad różnymi problemami. Ileż to nocek (po i przed tzw.
        normalnym dniem pracy) w których w systemie robiłem wszystko żeby coś
        usprawnić, gdzieś się wysypywało i ledwo na 6 czy 7 rano udawało się odzyskać
        backupy. Ileż literatury przeczytanej, ileż rzeczy sknoconych i - z lepszym czy
        z gorszym skutkiem naprawionych...
        Nie jestem wszechwiedzący. Nie zarabiam jakiś astronomicznych kwot. Ciągle się
        uczę, bo nie mam wyboru.
        Wiem, że najprostrza rzecz czasem może zająć 5 minut, w innym przypadku ta sama
        czynność np jedną dobę. Jest strasznie dużo czynników wpływających na czas
        reakcji, możliwość naprawienia problemu itd.
        Współpraca z użytkownikiem jest zwykle mocno skomplikowana. Bardzo często
        sprawę załatwiam w ten sposób, że rozwiązuję problem i... użytkownik mimo primo
        zreferowania skąd najprawdopodobniej problem wyniknął secundo poinformowania
        ustnie co do możliwości wystąpienia ponownie tego samego problemu i oczywiście
        sposobu jego uniknięcia oraz tertio ZAPISANIA MU DRUKOWANYMI LITERAMI TEGO
        SAMEGO (prostym językiem i w kilku konkretnych punktach) jakoś nadal nie
        potrafi pracować prawidłowo.
        No i oczywiście kwestia inwestycji firm. Żadko kiedy tzw wierchuszka wie co
        chciałaby swoim systemem informatycznym osiągnąć. najprostsze rzeczy, jakby się
        wydawało czyli sprzęt działający w firmie w jakiejś logicznej konfiguracji
        przerasta jej możliwości percepcyjne (nie mówiąc o chęci przeznaczenia
        odpowiednich środków na rozwój) nie mówiąc o odpowiednim oprogramowaniu.
        Ten punkt jest chyba najsłabszy, bo z niego najczęściej wynikają problemy.

        Reasumując:
        Do prawidłowego działania firmy na ogół potrzebne są rozwiązania informatyczne.
        Żeby działały one prawidłowo musi być spełnione kilka punktów:
        1. Szefostwo musi wiedzieć dokąd firma zmierza ("where are you going today",
        znacie to?)
        2. Wizja szefostwa musi być realnie osadzona w tym, co może firmie zapewnić
        3. Użytkownicy muszą wiedzieć, co należy do ich obowiązków. W tym równierz
        zawiera się umiejętność obsługi urządzeń i aplikacji/oprogramowania.
        4. Żeby zadziałał pkt.3, szefostwo musi zapewnić użytkownikowi odpowiednie
        szkolenie z zakresu wykonywanych prac. Oczywiście nie musi to być tzw.
        szkolenie zewnętrzne, w większości problem z pkt 3. jest do rozwiązania
        wewnątrz firmy
        I tu pojawia się istota szeroko rozumianego informatyka.
        W większości przypadków jest to osoba będąca tzw. administratorem sieci.
        5. Nad prawidłowym działaniem systemu informatycznego musi czuwać
        osoba "znająca temat"
        6. Osobą z pkt 5. jest ktoś, kto wie co to jest sprzęt komputerowy, jak się go
        konfiguruje, zna przynajmniej w zarysie aplikacje/programy działające w
        strukturze firmy.
        Tu mała dygresja - nigdy nie znałem i nadal nie znam się np. na sprawach
        księgowości. Nie wiem co to są konta analityczne i jakieś tam inne. Wiem że są.
        Główny księgowy oczywiście zna te zagadnienia i są dla niego aksjomatami.
        Księgowy widział, że program który mu liczył coś tam nie działa prawidłowo -
        coś gdzieś "gubi", tzw groszówki się nie zgadzają. Koło 20 min. zajęło mu
        przedstawienie mi mechanizmu jaki powinien funkcjonować. Czyli algorytmu
        działania. Ja w tym momencie wiedziałem o czym rozmawiam z twórcą oprogramowania
        wracając do wyliczanki
        7. Współpraca z użytkownikiem musi być równie sprawna na linii użytkownik -
        informatyk co i w stronę przeciwną. Użytkownik musi sobie zdawać sprawę z tego
        że każdy informatyk może mieć w danym momencie 10 problemów które dla każdego
        użytkownika są tak samo ważne . Musi też sobie zdawać sprawę z tego że nie
        zawsze problem udaje się rozwiązać w 3 minuty. Z kolei informatyk zdaje sobie
        sprawę że użytkownicy dzielą się na userów i luserów (użytkowników i lamerów).
        Do każdego podejście trzeba traktować indywidualnie. Informatyk musi sobie
        zdawać sprawę z hierarchii problemów. Problemy zaś musi właściwie kolejkować.

        Uff. Z grubsza napisałem jak ja widzę problem. Mam nadzieję że nikogo nie
        zanudziłem.
        Osobom zainteresowanym podaję kontakt do siebie:
        mailto:gromax@kopenik.gliwice.pl
      • Gość: Zuzka Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.bakernet.com.pl 05.10.01, 12:32
        Moi drodzy, dopiero dzisiaj dotarlam do tego watku i zaciekawilo mnie dlaczego
        skoro 99% uzytkownikow jest niezadowolonych ze swoich informatykow wciaz
        jeszcze sa ludzie (informatycy), ktorzy nie moga znalezc pracy. I zeby
        uniknac "glupich" komentarzy, mam znajomego, ktory zajmuje sie komputerami od
        lat, zaczynal od ich skladania a obecnie jest specjalista od sieci. Kilka
        miesiecy temu nie wytrzymal idiotycznej sytuacji i sie zwolnil (nie chodzilo o
        kase, tylko o atmosfere i idiotyczne pomysly godne Dilberta, np. po tygodniu
        ciezkiej harowki i pracy 20 godzin na dobe - zmiana centrali telefonicznej, bo
        tym tez sie zajmowal, szef wezwal go wraz z kumplem i poinformowal, ze jezeli
        nie zaczna nosic krawatow to ich zwolni z pracy!!! moj znajomy nie zaczal, ale
        dzien pozniej zlozyl wymowienie). Od tamtej pory szuka pracy i wcale nie jest
        mu latwo, moze niezadowoleni uzytkownicy (szczegolnie nie posiadajacy wsparcia
        wsrod znajomych) powinni zmienic informatykow (szczegolnie jesli sami ich
        przyjmuja, albo maja wplyw na ich przyjecie). Ja osobiscie praktycznie nie
        korzystam z pomocy informatykow w swojej firmie po tym jak wielce madry
        czlowiek, ktory nazywa siebie informatykiem spalil plyte glowna instalujac
        program (jak to zrobil nie wiem, bo podobno jest to niemozliwe?!) i zawsze
        dzwonie do tego znajomego. Poniewaz znam wielu ludzi w firmie, w ktorej
        pracowal wiem, ze zawsze znajdowal czas dla uzytkownikow i co wiecej udalo mu
        sie (co prawda dopiero po trzech latach) przeszkolic pania Zosie i przestala
        nagminnie wywalac kompa w kosmos, co wiecej byl w zasadzie jedynym
        informatykiem, ktory odbieral telefony i jak siadal przy komputerze uzytkownika
        to go naprawial a nie psul i nigdy nie mowi, ze sie nie da. I ten facet nie
        moze znalezc pracy, zawsze maja jakies problemy, jak ma satysfakcjonujace
        certyfikaty to nie ma wystarczajacej znajomosci angielskiego, jak wystarcza
        angielski to musi miec studia informatyczne (szczerze mowiac od lat mam
        wrazenie, ze im bardzie informatyczne studia ma informatyk tym mniej wie -
        oczywiscie nie mowie to o programistach, ale o sieciowcach to juz tak), itd.
        itp. A jedynym prawdziwy powod to to, ze osoba, ktora dokonuje rekrutacji
        (takie modne dzis slowo) nie ma pojecia o tym, kogo potrzebuja i jakie
        kwalifikacje powinien miec informatyk (z zycia wziete, pani w
        firmie "profesjonalnie" zajmujacej sie naborem pracownikow zazadala referencji
        z poprzedniej firmy, facet tlumaczy jak komu dobremu, ze odszedl na wlasne
        zadanie, ze szefowie byli obrazeni, ze po 5 latach smial odejsc z tak
        wspanialej firmy i ze nikt z szefostwa dobrego slowa o nim nie powie, bo jesli
        bedzie mogl mu zaszkodzic to zrobi to z przyjemnoscia, a panienka swoje ze ona
        musi miec referencje, bo inaczej to nie bedzie mogla przeslac dokumentow dalej,
        a referencje od zrozpaczonych po jego odejsciu uzytkownikow nie wystarczaly bo
        nie mieli dyr przed nazwiskiem).
        Ale elaboracik wyprodukowalam (chyba troszke nie na temat, ale jak forum to
        forum, i o informatykach jest troche i o Dilbertach), moze to przebolejecie.
        A tak na marginesie, to przemadry informatyk u mnie w firmie, na moje pytanie
        jak jestesmy podlaczeni do internetu, przez 15 minut tlumaczyl mi zawilosci
        systemu i rozliczania kosztow zamiast powiedziec, ze mamy lacze dzierzawione(on
        uwaza, ze wszystko jest wina uzytkownika i kazdy uzytkownik to debil - ale w
        firmie wiekszosc uzytkownikow to samo mysli o nim).
        Pozdrowienia dla wszystkich uzytkownikow i informatykow.
        • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.union1.nj.home.com 07.10.01, 00:04
          3 gosci jedzie samochodem.
          Nagle... auto robi wrr... grrr.., zatrzymuje sie i nie chce jechac dalej.
          Dwoch z przodu patrzy po sobie i zaczynaja myslec co zrobic.
          Ten na tylknym siedzeniu: spi.
          Kierowca, ktory byl mechanikiem mowi:
          -"uklad paliwowy albo zaplonowy..."
          Chemik - obok - na to:
          -"ta stacja gdzie tankowalismy ostatnio, kompletnie mi sie nie podobala, paliwo
          w ogole nie mialo zapachu etyliny!"
          Na co rozbudzajacy sie informatyk z tylu:
          -"panowie, a jakbysmy tak wyszli z samochodu i weszli do niego jeszcze raz..??"
        • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.union1.nj.home.com 07.10.01, 00:13
          Zuzka, chcesz przez to powiedziec, ze w Polsce przytomny (choc jak z przykladu
          wynika - lekko narwany/"krotki lont") - informatyk pozostaje bez pracy?
          Nie da sie dzieci w szkole uczyc skladania komputerow? Nauczyc sie nieco po
          niemiecku i jechac za Odre, gdzie podobno brakuje 100 tys. fachowcow czy
          cokolwiek...
          ...az tak jest kiepsko?

          (Nie pisze z ironia, jestem po prostu naprawde ciekaw...)
          • zuzka-13 Re: użytkownicy vs. informatycy 08.10.01, 16:49
            Fakt, jest kiepsko, a nie kazdy chce pracowac dla Krzyzakow, a poza tym oni tez
            maja dziwne wymagania. Zawsze mozna szukac sobie klientow w malych firmach, ale
            poniewaz dopada nas recesja, wiec male firmy tez zaczynaja cienko przasc, a w
            szkole: "bodajbys cudze dzieci uczyl".
            Jesli chodzi o "narwanie" to ten facet jest w pracy niespotkanie spokojnym
            czlowiekiem, ale akcje typu krawaty trwaly od blisko 3 lat i po prostu nie dalo
            sie tam dluzej wytrzymac, w tej chwili ta "wspaniala" firma sama zwalnia ludzi
            (oczywiscie najpierw tych mniej lubianych).
            • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 65.206.44.* 08.10.01, 18:46
              Co znaczy "nie kazdy chce pracowac dla Krzyzakow"? Dlaczego? Jako zemsta za
              bitwe pod Kockiem w 1939 r.?
              Nie czarujmy sie!
              "Chce" czy "moze"?
              Krzyzak moze i leb ma w pancerz Merca, Audika czy innego BardzoMotorWerke
              zakuty, ale glupi to on na ogol nie jest i byle kogo za te grosze w postaci 40
              czy 80 tys. BundesMaroli chyba nie zechce, zeby mu radosnie mieszal po
              serwerach.
              Trzebaby sie pewnie pochwalic albo dyplomem 4-5 letnich studiow mniej lub
              bardziej na temat albo (a najlepiej TAKZE) certyfikatami zawodowymi typu MCSD,
              MCNE, Cisco, czy podobnymi (do uzyskania raptem w tydzien kazdy, jesli sie
              tylko zda test, tudziez NIEWATPLIWIE znajomoscia krzyzackiej gwary, bo Krzyzacy
              raczej niestety slyna ze swojej tepoty w nieznajomosci pieknych gwar slowiansko-
              piatowskich.
              Nic tez tak dobrze nie robi jak prywatne kontakty i ogolnoswiatowe (chocby
              wirtualne - internetowe) otrzaskanie.

              Pisze z pewnym (!) zniecierpliwionym przekasem, bo nie ma takich kolorow
              krawata, ktore bylyby wystarczajaco jaskrawe, zebym raczej wybral bezrobocie,
              juz nawet pomijajac tak "nieistotne" szczegoly jak to czy mam czy nie rodzine
              na utrzymaniu.

              "Bodajbys cudze dzieci uczyl"?
              No wybacz, ale cos mi sie wydaje, ze opisany przypadek jest przede wszystkim
              przykladem TOTALNEGO OLEWNICTWA bylego fachowca-informatyka, zanim mozna go
              jakkolwiek zaklasyfikowac jako przyklad "okrutnego systemu" tepiacego biedna
              jednostke, ktora nie chce nosic krawata ("i moga mi naskoczyc"). Jest to
              prawdopodobnie przyklad tego rodzaju BEZROBOTNEGO fachowca, ktoremu OPLACAJA
              sie tylko niektore zajecia.

              Przekonalem sie juz niestety sam, jak trudno znalezc jakakolwiek prace w
              zawodzie, jesli sie ja szuka z pozycji "akurat niemania zadnej" a jak latwiej
              jest to zrobic majac jakakolwiek.

              Moja znajoma, informatyczka-programistka, samotnie wychowujaca dwie dorastajace
              corki i zmeczona ukladami panujacymi w firmie, przygryzala jezyk wobec
              wszelkich podjazdow szefa.
              W miedzyczasie z tel. kom. wykonala kampanie poszukiwawcza i jako "posiadajaca
              atrakcyjna" prace dostala inna i to ZDECYDOWANIE lepsza.
              Odeszla z usmiechem, bez slowa narzekania i zabierajac ze soba dodatkowo i
              ciuchutko kilka dosyc istotnych kawalkow swoich programow. W kilka miesiecy
              pozniej, po tym jak firma z powodu nagminnego wysylania blednych danych
              stracila najpowazniejszy kontrakt, jej dotychczasowy przelozony zostal
              zdegradowany do poziomu zwyklego pracownika i na dodatek mial teraz robic to,
              co ona dotad tam robila. Od strony praktycznej poznal swoje wlasne zarzadzenia.

              TO sie nazywa instynkt samozachowawczy kobiety, ktora zna swoja wartosc, ale
              wie, ze nie moze sobie pozwolic na impulsywne gowniarzerskie zagrywki w postaci
              wychodzenia z pociagu w biegu, gdzies w szczerym polu, tylko z powodu urazonej
              ambicji.
              • Gość: Piter Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 172.24.100.* / 192.168.14.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 09.10.01, 00:38
                Hmmm... Ja pracuję w czwartej rzeszy dla Krzyżaków, w IT oczywiście. I wcale
                jakoś rożowo nie jest. Jeśteś pewien że wiesz o czym mówisz? Najlepiej z
                autopsji? Bo ja mam wrażenie że nie bardzo. Zarobki to też mit. Zarabiam w
                Reichu sporo (pórównując z germańcami wkoło, firma duża i płaci ogólnie dobrze,
                na pewno powyżej krzyzackiej średniej) ale koszty utrzymania są na tyle duże że
                koniec koncow zarabiam może o jakieś 30-40% więcej niż zarobiłbym robiąc to
                samo w Warszawie. Czyli gra nie warta świeczki. Jedyne co mnie tu trzyma to
                podpisany kontrakt i ogolne przeświadczenie że jak się czegoś podjęło to należy
                to skonczyć.

                Ale jakby mi kazali nosić garniaka albo krawat do roboty to kazał bym im się
                gonić na drzewo i więcej bym się w takiej firmie nie pojawił. Traktuję to
                bardzo honorowo - jako podstawowy element szacunku do samego siebie. Pracodawca
                ma mnie szanować za moją wiedzę i pracę a nie patrzeć na mój ubiór czy włosy
                (farbowane ;-) )- mam wyglądać schludnie i czysto, ale ch im do tego czy mam na
                sobie garniaka czy t-shirt.

                A w szkole pracowałem w czasach studenckim i najgorszemu wrogowi nie zyczę -
                musiałbym głodem przymierać by się tego podjąć jeszcze raz.

                Naraziocha
                Piter
                • Gość: Mirko Praca u Krzyzakow itd IP: *.union1.nj.home.com 09.10.01, 03:01
                  Piter,
                  milo ze odpowiadasz.
                  Tak, masz racje, o Reichu nie pisze z wlasnego bezposredniego doswiadczenia, a
                  tylko na podstawie codziennego kontaktu ze znajoma laska tam, ktorej z kolei
                  bardzo sie tam podoba itd. Bylem u niej i faktycznie ma niezle. Szprecha po
                  Krzyzacku, jest lebska i jeszcze dobrze blond wyglada, co tez nie przeszkadza.

                  30-40% powiadasz? Wzgledem Warszawy? No to jest dosyc korzystnie, prawda? Byly
                  czasy, ze byloby to 30-40 RAZY a nie procent wiecej, ale te czasy minely z
                  roznych powodow, wiec to jak jest dzisiaj moze faktycznie sie wydawac
                  badziewiaste...

                  Moze zle mnie zrozumiales, ale dyskusja o ile pamietam toczy sie ostatnio n/t
                  goscia, ktory m.in. z powodu noszenia/nienoszenia krawatu jest bezrobotny w
                  POLSCE i mimo staran NIE MOZE SIE jakos nigdzie zalapac.
                  Jego kolezanka napisala, ze nie kazdy u Krzyzakow chce (tak jakby on wlasnie
                  nie chcial) a mnie sie po prostu w pale nie miesci, ze wobec braku pracy,
                  bezrobocia takiego jakie ono jest, przestepczosci i innej patologii z tego w
                  Polsce wynikajacych itd, ktos moze miec obiekcje n/t pracy za 30-40% wiecej u
                  jakichstam pruskich Knechtow rudobrodych itd.
                  W Pakistanie? OK, rozumiem obiekcje, laska do Emiratow na Mainframe?
                  Tez rozumiem, ale bezrobotny mogacy miec obiekcje n/t sasiednich Krzyzakow?
                  Wybacz kolego, ale cos tu jest nie tak...
                  • Gość: Piter Re: Praca u Krzyzakow itd IP: 192.168.14.* / 192.168.14.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 09.10.01, 14:46
                    30-40% nijak nie rekompensuje faktu widzenia rodziny (już nie mówiąc o
                    znajomych) raz w miesiącu badź rzadziej. Nie jestem taki łasy na pieniądze. Na
                    pieniądzach się życie nie kończy. A styl bycia/życia krzyżaków nie za bardzo mi
                    odpowiada. Ogólnie - króluje dresiarstwo
                • zuzka-13 Re: użytkownicy vs. informatycy 09.10.01, 14:20
                  Dzieki za wsparcie.
              • zuzka-13 Re: użytkownicy vs. informatycy 09.10.01, 14:30
                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                > Co znaczy "nie kazdy chce pracowac dla Krzyzakow"? ...
                Po pierwsze masz racje, brak jezyka i dyplomu ukonczenia szkoly wyzszej to
                problem, a poza tym niektorzy nie chca wyjezdzac ze swojego kraju (to moze brzmi
                idiotycznie w XXI w., ale tak jest).

                > Pisze z pewnym (!) zniecierpliwionym przekasem, bo nie ma takich kolorow
                > krawata, ktore bylyby wystarczajaco jaskrawe, zebym raczej wybral bezrobocie,
                > juz nawet pomijajac tak "nieistotne" szczegoly jak to czy mam czy nie rodzine
                > na utrzymaniu.

                > "Bodajbys cudze dzieci uczyl"?
                > No wybacz, ale cos mi sie wydaje, ze opisany przypadek jest przede wszystkim
                > przykladem TOTALNEGO OLEWNICTWA bylego fachowca-informatyka, zanim mozna go
                > jakkolwiek zaklasyfikowac jako przyklad "okrutnego systemu" tepiacego biedna
                > jednostke, ktora nie chce nosic krawata ("i moga mi naskoczyc"). Jest to
                > prawdopodobnie przyklad tego rodzaju BEZROBOTNEGO fachowca, ktoremu OPLACAJA
                > sie tylko niektore zajecia.

                Krawaty byly tylko kropla, ktora przechylila czare goryczy, z tego co wiem facet
                od co najmniej trzech lat walczyl z wiatrakami (wczesniej miala normalnego
                szefa). A bezrobotny nie jest, pracuje (co prawda za mniejsze pieniadze) w firmie
                gdzie szanowany jest on i jego praca i co wiecej chyba mu to sprawia prawdziwa
                satysfakcje, a poza tym pomaga malym firmom walczyc z serwerkami i uzytkownikami.

                > Moja znajoma, informatyczka-programistka, samotnie wychowujaca dwie dorastajace
                > corki i zmeczona ukladami panujacymi w firmie, przygryzala jezyk wobec
                > wszelkich podjazdow szefa.

                Wyrazy podziwu za wytrzymalosc (pytanie: jak dlugo to trwalo?, bo chyba nie trzy
                lata) i ubolewania, za zabranie czesci swojej pracy, za ktora sie otrzymywalo
                pieniadze (to chyba nie bylo do konca fair). A tak na marginesie to ten facet do
                tej pory cieszy sie, ze odszedl.

                • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 65.206.44.* 09.10.01, 14:42
                  Zuzka,
                  ...a to troche inaczej wyglada, jesli pracuje i jest zadowolony z decyzji.

                  Przyklad tej mojej znajomej "zabierajacej kod programu" obrazuje, ze w relacji
                  pracodawca-pracownik obie strony moga miec swoje fair i niezbyt fair argumenty,
                  wiec najlepiej byloby sie po prostu traktowac fair. Latwo powiedziec (czasem
                  niemozliwe)...
                  • zuzka-13 Re: użytkownicy vs. informatycy 09.10.01, 14:58
                    Fakt, z tym fair to roznie bywa, ale trzeba probowac. Moze nasze dzieci nie
                    beda tak mowily, moze za 30 lat fair zawsze bedzie takie samo, czy to dla
                    pracownika czy pracodawcy - pomarzyc dobra rzecz. A tak swoja droga to nie
                    uwazasz, ze uwaga o krawatach po tygodniu harowki (i braku slowa dziekuje) nie
                    jest jaskrawym przejawem dilbertozy w naszym kraju.
                    • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 65.206.44.* 09.10.01, 16:38
                      O krawatach? Po n.p. 70-godzinnym tygodniu pracy?
                      Nie, nie jest to nawet dziwne.
                      "Derekcja" z natury swojej MUSI grac (z czasem wchodzi to w jej nature)
                      nieukontentowana. Gdyby bylo inaczej nie byloby Dilberta.
                      Powiem Ci dlaczego.
                      ZGADUJE, ze ten ciezki tydzien pracy nie byl jakkolwiek nagrodzony: ekstra
                      zaplata, urlopem, czy czymkolwiek. W naturze ludzkiej lezy niedocenianie rzeczy
                      dostanych za darmo.
                      Byloby inaczej, gdyby musieli zaplacic za powiedzmy 30 nadgodzin w/g n.p.
                      stawki "x1,5" i odpowiednio "x2" za weekend. WTEDY dokladnie przygladaliby sie
                      kazdemu kwadransowi tego czasu i nie byloby czasu na durne dyskusje krawatach.
                      I wtedy (kiedy pracownik robi cos ekstra dla firmy, za ekstra zaplate) byloby
                      fair.
                      Placac za czas i stawiajac swoje nawet najglupsze wymagania... itd.
                      • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy. Do Pitera IP: 65.206.44.* 10.10.01, 19:18
                        No z ta rodzina, to fakt - troche (!) mina. A element "krajoznawczo-
                        turystyczny"?

                        Sam dojezdzam miejscowym "autobahnem" 30 minut i to wydaje mi sie prawie max.,
                        mimo ze za troche dalszy dojazd na wschod o (powiedzmy) godzine dluzej (90 min.
                        w kazda strone?) tez pewnie moglbym wyrwac moze i nawet z 50% wiecej.
                        Inna sprawa, ze bylby to wtedy Manhattan, ktorego atrakcyjnosc w sensie
                        komfortu dojazdu do pracy nigdy nie byla zbyt wysoka a ostatnio spadla jakby do
                        piwnic.
                        • Gość: Piter Re: użytkownicy vs. informatycy. Piter do Mirka IP: 172.24.100.* / 192.168.14.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 10.10.01, 23:52
                          Ty sie chopie na Manhattan nie pchaj. Tam samoloty spadają.

                          Pozdrówka spod Munchen
                          Piter
                          • Gość: Mirko Re: użytkownicy vs. informatycy. od Mirka IP: 65.206.44.* 11.10.01, 16:54
                            Samoloty to nic. Ale te korki na dojazd tam to jest kanal. Do tej pory mowilo
                            sie, ze za dojazd na Manhattan trzeba dostac minimum z 10-20 kawalkow na rok
                            wiecej a i to sie niezbyt oplaca (wymarsz z domu o 7-mej, powrot o 19-tej lub
                            pozniej) a teraz, to juz nawet o pieniadzach sie nie mowi.

                            P.S. Spod tego Monachium to masz faktycznie kawalek dojazdu. Nie bylo czegos
                            blizej? W Ostlandach? (Choc fakt - slyszalem, ze tam ludzie jacys tacy
                            siermiezni...)
      • Gość: Krisó Hehe IP: *.altkom.com.pl 11.10.01, 18:28
        W mojej poprzedniej firmie hasłem przewodnim administratora było:
        Bóg stworzył użytkowników, aby było kim pomiatać
        :-)

        Pozdrawiam Krisó
      • Gość: Bob Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.pl 11.10.01, 20:57
        Pare perelek z biura projektowego gdzie nalezy produkowac jak najwiecej
        dokumentacji, o braku normalnych edytorow tekstu juz pisalem, teraz
        takie perelki:
        -jeden ploter nie dziala, do drugiego ustawiaja sie kolejki, kupuje sie nowy
        plotero-kopiarko-skaner, tylko od 6 tygodni nie jest udostepniany dla
        uzytkownikow w sieci (administrator przeciez nie drukuje...),
        -nie ma polskich liter. Po prostu.Administrator kwituje to stwierdzeniem ze
        angielskie litery wystarczaja i ze tak ustalil z szefem.:)

        Tak, w ogole to administrator ma ambicje. Biuro zatrudnia 40 osob, w tym
        dwie w czyms co nazywa sie Departament Informatyki. Jak mozecie przewidziec
        departament informatyki ma swojego Dyrektora Departamentu Informatyki.

        W budujacej sie strukturze decyzyjnej departamentu panuje zasada ze:
        -Wszystkie usterki maja byc zglaszane na pismie: zeby "nie marnowac waszego
        cennego czasu" (cytat z ulotki autorstwa "Departamentu Informatyki").

        Pozdrawiam




      • Gość: bnew Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 217.153.8.* 16.10.01, 12:11
        nie bądźcie tacy zawzięci na adminów, przecież oni też muszą mieć coś do roboty
        jakby wszystko zrobili jak należy toby nie pracowali, bo by musieli przychodzić
        do pracy raz w miesiącu w sytuacjach awayjnych, a tak to kuleje tamto kuleje
        i zawsze jest coś do zrobienia, przecież każdy z nas w pracy przy raportowaniu
        też wpisuje kupe pierdół żeby było że mamy nawał pracy, informatyk powtarzam
        też musi mieć coś do roboty.
        • Gość: pipin Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.gdanet.pl 18.10.01, 10:45
          Ależ adminom się płaci za "nic nie robienie".
          Idealny admin to taki co nic nie robi bo wszystko działa jak należy.
          pzdrowko
          • Gość: bnew Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 217.153.8.* 18.10.01, 13:57
            jak wszystko działa jak należy i nie ma nic do roboty to sam bym takiego
            człowieka zwolnił i zamówił sobie wizytę specjalisty raz na miesiąc albo dwa
            albo takiego admina zatrudnił jeszcze np. w logistyce to wtedy oszczędzę
            jeszcze na specjaliście , a na miejscu admina to bym tak nie chciał, i tak bym
            robił żeby zawsze było coś do roboty
            • pingu Re: użytkownicy vs. informatycy 18.10.01, 17:12
              Gość portalu: bnew napisał(a):

              > jak wszystko działa jak należy i nie ma nic do roboty to sam bym takiego
              > człowieka zwolnił i zamówił sobie wizytę specjalisty raz na miesiąc albo dwa
              > albo takiego admina zatrudnił jeszcze np. w logistyce to wtedy oszczędzę
              > jeszcze na specjaliście , a na miejscu admina to bym tak nie chciał, i tak bym
              >
              > robił żeby zawsze było coś do roboty

              To, co piszesz jest bez sensu, to tak, jakbys mial prywatnego lekarza, a w
              chwilach wolnych, kiedy akurat nie chorujesz, kazal mu pielic swoj ogrodek. On
              tez robilby tak, ze by zawsze miec cos do roboty w swoim zawodzie, a pod reka
              bylbys tylko Ty...

              • Gość: bnew Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 217.153.8.* 23.10.01, 08:14
                kolego nie porównuj lekarza do informatyka, bo to porównanie nie ma sensu
                a teraz pomyśl z punktu widzenia dyrektora firmy szukającego oszczędności
                jeśli pracujesz, zwłaszcza w zagranicznej firmie to będziesz wiedział o co
                chodzi, a co do lekarza to lekarz pracuje tyle ile potrzebuje pieniędzy
                • Gość: pipin Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.gdanet.pl 23.10.01, 08:31

                  Gość portalu: bnew napisał(a):

                  > kolego nie porównuj lekarza do informatyka, bo to porównanie nie ma sensu
                  > a teraz pomyśl z punktu widzenia dyrektora firmy szukającego oszczędności
                  > jeśli pracujesz, zwłaszcza w zagranicznej firmie to będziesz wiedział o co
                  > chodzi, a co do lekarza to lekarz pracuje tyle ile potrzebuje pieniędzy
                  co do lekarzy i pieniedzy to nie wiem ale chyba tak nie jest.
                  "Nic nie robienie" admina polega na tym ze skutkow tej pracy nie widac inaczej jak tylko tak, że nic się nie dzieje. Ale czesto oznacza to ogromny naklad pracy admina. Praca admina jest "asynchroniczna", nie możesz go oddelegowac do czegos innego bo nie wiesz co ci (a raczej jemu) spadnie na glowe.
                  pozdrowko
                • Gość: eZwierz Myślenie nie boli IP: *.man.polbox.pl 29.11.01, 13:08
                  Gość portalu: bnew napisał(a):

                  > kolego nie porównuj lekarza do informatyka, bo to porównanie nie ma sensu
                  > a teraz pomyśl z punktu widzenia dyrektora firmy szukającego oszczędności
                  > jeśli pracujesz, zwłaszcza w zagranicznej firmie to będziesz wiedział o co
                  > chodzi, a co do lekarza to lekarz pracuje tyle ile potrzebuje pieniędzy

                  Można powrównać. Jeżeli IT pracuje dobrze i wszystko jest jak należy to znaczy że
                  trzeba je zwolinić bo nic nie robi. W nagrodę za dobrą pracę.
                  Myśl troche człowieku i nie zachowój się jak homo sowieticus. Po jaką cholerę
                  płacę ZUS ? Między innymi na utrzymanie lekarzy i szpitali.
                  Miłego myślenia
            • Gość: BOO Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.babilon.ds.pw.edu.pl 18.03.05, 13:09
              Jak ty zwolnisz takiego informatyka to odrazu przysylaj go do mnie. Mniejsza
              strata placenie komus za nic nierobienie i zeby wszystko dzialalo niz ...
              mam nadzieje ze rozumiesz przeslanie

              ps. sytuacja prawie teoretyczna kiedy wszystko dziala jak nalezy
              szkoda wiecej pisac
      • Gość: mika Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.01, 18:42
        hi hi .. poniewaz oczywiscie w moje firmie my (czyli userzy) tez jestesmy zmora
        naszych guru od IT (nie wiadomo zreszta kto jest gorszy: czy ten z mglistym
        pojeciem ktoremu mozna wmowic ze "sie nie da", czy taki uciazliwiec ktory cos-
        tam wie i zadaje niewygodne pytania), wzielam sie na sposob i napisalam w mailu
        do skadinad sympatycznego chlopaczka z IT: prosze, nie zachowaj sie jak typowy
        informatyk i oodpowiedz mi dzisiaj. Odpowiedz przyszla po 1 minucie ;-)))
        Niestety dziala tylko jeden raz na jednego informatyka.

        Pozdr. :-)))
      • Gość: I Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.12.01, 17:26
        Gdy zaczęłam pracować w firmie wszystko szło wspaniale do momentu kiedy siadł
        mój komputer.Wtedy zetknęłam się z firmowymi Infotykami."Niech pani wyłączy
        komputer i poczeka chwilę","proszę wtyczkę na chwilę wyjąć"-potem telefon
        wyłączony.Po kilku razach wściekłam się niemożebnie,bo studiuję informatykę i
        nie dzwonię, gdy mi się Paskudztwo byle zawiesi.Przez pewien czas sprawy
        załatwiała moja współpracownica,z którą pracuję na zmianę.Ładna,zgrabna
        przylepka ma ich na zawołanie.Ja czekałam na okazję.I się doczekałam.Szlag
        trafił komputer z danymi dla mojego szefa,które potrzebne były na zaraz.Gdy
        Infotycy zmusili go do osobistej interwencji dostali za swoje.Nie powiem żeby
        mi było przykro...
        Spuścili z tonu i teraz przychodzą grzecznie za każdym razem.Sposób- trzeba
        mieć za szefa Księcia Ciemności.Ciężko się z nim pracuje,ale czasami się
        przydaje:)Ostatnio muzyka dla moich uszu:dzwonię z prośbą(żądaniem)o stawienie
        się przy moim kompie i słyszę w tle żałosny okrzyk "dlaczego ja!?":)

        Historia ma ciąg dalszy.Wpada szefowa infotyków do mojej przełożonej i wydziera
        się na mnie,że grzebiemy w oprogramowaniu.Po tym jak wylała swoje żale na temat
        jak to dyrektor traktuje jej podwładnych powiedziała,że ktoś zmienił hasło w
        biosie.Potwierdzam-Infotycy,dzisiaj.Ona z wyższością stwierdza,że chodzi jej o
        poprzednie hasło.Mówię,że to też Infotycy.A ta triumfalnie obwieszcza,że to nie
        mogli być oni,bo oni mają listę haseł,a tam figuruje inne!Moja przełożona
        powiedziała,że zadzwoni do pracownika,który tego dnia pracował przy moim kompie
        i dowie się kto zmieniał hasło.
        Dowiedziała się.
        Zgadnijcie kto.
        Oczywiście.Infotycy.
        • Gość: MareK Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.waw-bem.leased-e.ids.pl 05.12.01, 11:24
          Ha, myślałem, że wątek już wysiadł... ale widać jeszcze się ciagnie więc pozwolę
          sobie skomentować Twoj list.
          >"Niech pani wyłączy komputer i poczeka chwilę","proszę wtyczkę na chwilę wyjąć"-
          >potem telefon...... bo studiuję informatykę i nie dzwonię, gdy mi się Paskudztwo
          >byle zawiesi.
          w 99% skutkuje... z prozaicznej przyczyny zwolnienia pamięci. Moi użytkownicy
          potrafią włączyc kilka (rekord, kilkanasicie) WORD'ów. każdy z kilkoma
          dokumentami... no i się zawiesza. Aha... oczywiście zostawić dokument, przejść
          się po wykładzinie szurajac nóżkami i znów zawiesić... A co do nieodbirania
          telefonu, ciekaw jestem ile jest komputerów w firmie? czy Pani jest jedynym
          użytkownikiem???
          > Szlag trafił komputer z danymi dla mojego szefa,które potrzebne były na zaraz.
          A co??? nie chciało się wcześniej, tylko wszystko na ostatnią chwilę???
          normalka...
          > Spuścili z tonu i teraz przychodzą grzecznie za każdym razem.
          A może to fakt, że nie wzywa Pani informatyka do nie świecącego monitora (bo
          zapomniło się go włączyć), nie drukującej drukarki (przyczyna ta sama) i tym
          podobnych dupereli??? po prostu zauważli, że problem jest problemem, a nie
          beztroską i niewiedzą użytkownika.
          Co do szefowej, nie będe się wypowiadał. Wszyscy mają takiego szefa na jakiego
          sobie zasłuzyli.
          To tyle... i miłej pracy :)
          Marek



          • Gość: I. Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 15:20
            Gość portalu: MareK napisał(a):

            > Ha, myślałem, że wątek już wysiadł... ale widać jeszcze się ciagnie więc pozwol
            > ę
            > sobie skomentować Twoj list.
            I vice versa:)
            > >"Niech pani wyłączy komputer i poczeka chwilę","proszę wtyczkę na chwilę wy
            > jąć"-
            > >potem telefon...... bo studiuję informatykę i nie dzwonię, gdy mi się Pasku
            > dztwo
            > >byle zawiesi.
            > w 99% skutkuje... z prozaicznej przyczyny zwolnienia pamięci. Moi użytkownicy
            > potrafią włączyc kilka (rekord, kilkanasicie) WORD'ów. każdy z kilkoma
            > dokumentami... no i się zawiesza. Aha... oczywiście zostawić dokument, przejść
            > się po wykładzinie szurajac nóżkami i znów zawiesić...
            Ja tego nie robię,bo jak nadmieniłam nie jestem początkująca (zaawansowana
            niestety też nie)
            A co do nieodbirania
            > telefonu, ciekaw jestem ile jest komputerów w firmie? czy Pani jest jedynym
            > użytkownikiem???
            Komputery można policzyć na wszystkich palcach:)Wliczjąc kompy Infotyków i
            ochrony... Dział IT jest duży,bo są Plany...
            > > Szlag trafił komputer z danymi dla mojego szefa,które potrzebne były na za
            > raz.
            > A co??? nie chciało się wcześniej, tylko wszystko na ostatnią chwilę???
            Dane siedziały spokojnie na moim twardzielu.Kiedy szef je potrzebował komp siadł.
            > normalka...
            > > Spuścili z tonu i teraz przychodzą grzecznie za każdym razem.
            > A może to fakt, że nie wzywa Pani informatyka do nie świecącego monitora (bo
            > zapomniło się go włączyć), nie drukującej drukarki (przyczyna ta sama) i tym
            > podobnych dupereli??? po prostu zauważli, że problem jest problemem, a nie
            > beztroską i niewiedzą użytkownika.
            Buahahahaha!!!!
            Nie.To zasługa mojego szefa.To nie podlega dyskusji.(Wszyscy w firmie
            podzielaliby moje zdanie)
            > Co do szefowej, nie będe się wypowiadał. Wszyscy mają takiego szefa na jakiego
            > sobie zasłuzyli.
            Buahahahaha!!!!2
            W poprzednim wcieleniu musiałabym byc przynajmniej Hitlerem.Plus kilka innych
            zbrodniczych wcieleń.A i to nie wystarczyłoby.No i co musiała zrobić jego
            sekretarka...
            > To tyle... i miłej pracy :)
            > Marek

            Dzięki i nawzajem:)
            I.

            • wamal Re: użytkownicy vs. informatycy 04.07.02, 17:21
              Pracownicy działu IT, oprócz tzw. znajomości yzw. "secret de la maison",
              muszą także umieć uzyskać ważkie informacje od userów. Przykład:
              msg usera: komputer komunikacyjny się wiesza !!!
              Interwencja- dojazd 250 km, inspekcja, przyczyny: instalacja zasilająca
              wspólna z czterema elementami ogrzewającymi typu Farel, a żaden z userów
              nie pofatygował się do wspomnianego kompa, by przeczytać wołanie kompa
              o pomoc, bo mu się proc przegrzewa (kurz w pomieszczeniu spowodowało zatarcie
              się wentylatora). Dużo by mówić/pisać. Userka-rekordzistka miała włożyć
              dyskietkę do napędu 5.25". Otworzyła kartonik, wyjęła z koperty, poodginała
              plastiki i dziwiła się, co zrobić z takim giętkim krążkiem... A dyskietki
              i krążki CD pomiędzy obudową napędu CD a szufladą dyskową? Polecenie brzmi:
              "Naciśnij dowolny klawisz", efekt: Shift, Control, Alt albo reset :}}
              • Gość: Lechu Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 05.07.02, 10:32
                wamal napisał(a):

                > Pracownicy działu IT, oprócz tzw. znajomości yzw. "secret de la maison",
                > muszą także umieć uzyskać ważkie informacje od userów. Przykład:
                > msg usera: komputer komunikacyjny się wiesza !!!
                > Interwencja- dojazd 250 km, inspekcja, przyczyny: instalacja zasilająca
                > wspólna z czterema elementami ogrzewającymi typu Farel,
                Kto zaakceptował takie rozwiązanie zasilania ?

                > a żaden z userów
                > nie pofatygował się do wspomnianego kompa, by przeczytać wołanie kompa
                > o pomoc, bo mu się proc przegrzewa (kurz w pomieszczeniu spowodowało zatarcie
                > się wentylatora).
                A kto zaakceptował nieistnienie operatora ?

                > Dużo by mówić/pisać. Userka-rekordzistka miała włożyć
                > dyskietkę do napędu 5.25". Otworzyła kartonik, wyjęła z koperty, poodginała
                > plastiki i dziwiła się, co zrobić z takim giętkim krążkiem... A dyskietki
                > i krążki CD pomiędzy obudową napędu CD a szufladą dyskową?
                To rzeczywiście ciężko zrozumieć.


                > Polecenie brzmi:
                > "Naciśnij dowolny klawisz", efekt: Shift, Control, Alt albo reset :}}
                Takie polecenia są z epoki kamienia łupanego. Od co najmniej 10 lat używa się:
                "Wciśnij Enter" lub "Wciśnij spację".


                Podsumowując. Tzw. firmy komputerowe to obraz niewinności i braku doświadczenia.
                Podejmują się zadań typu "nauczę świnię śpiewać", instalując w korycie pianino i
                podręcznik z nutami. Trochę wyobraźni, panowie informatycy.

                Mimo wszystko Wasze przygody są zabawne. Pozdrawiam.
                • covington Lechu, nie pier...ol 06.07.02, 15:08
                  fakt, opanowałeś szermierkę słowem - pianino w korycie pobudziło mnie do
                  zagrania nokturnu Chopina - ale co ty wiesz o komputerach?
                  • Gość: kris Re: Użytkownicy vs informatycy IP: 217.97.165.* 08.07.02, 14:21
                    Pytanko do adminów/informatyków zakładowych - czy dokumentujecie wszystkie
                    interwencje??
                    Chodzi mi o to ze np. co jakis czas przychodzi prezes i zadaje pytania w stylu:
                    co robie dzisiaj, co robilem wczoraj, co bede robil jutro.... Oczywiscie
                    zrzucanie dodatkowych prac typy wklepywanie danych to normalka.....
                    • Gość: Zwierzak Re: Użytkownicy vs informatycy IP: *.polbox.pl / *.man.polbox.pl 26.07.02, 12:59
                      Owszem
                      Mamy nawet specjalną bazę danych. Tylko ty chyba nie bardzo rozróżniasz admina
                      od helpdesku. Admin jak nic nie robi a system działa to właśnie obiera premię
                      za dobrą robotę. Helpdesk i admin w jednej osobie to głupota kierownictwa.
                      • Gość: kris Re: Użytkownicy vs informatycy IP: 217.97.165.* 29.07.02, 10:42
                        Gość portalu: Zwierzak napisał(a):

                        > Owszem
                        > Mamy nawet specjalną bazę danych. Tylko ty chyba nie bardzo rozróżniasz
                        admina
                        > od helpdesku. Admin jak nic nie robi a system działa to właśnie obiera premię
                        > za dobrą robotę. Helpdesk i admin w jednej osobie to głupota kierownictwa.
                        Hej ! Ja bardzo dobrze odrozniam admina od helpdesku. Kierownictwo nie... oni
                        chca miec w jednym admina, helpdesk (co prawda nie wiedza ze to tak sie
                        nazywa:), grafika, wklepywacza tekstow i jeszcze mase innych rzeczy.... No ale
                        mam nadzieje ze znajde inną prace....
                        PS. Czegos takiego jak premia to nie ma..... A opoznienia w pensji to ok. 2
                        mies......
      • Gość: LILO Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.netia.pl 10.07.02, 12:30
        Pewna Pani, dajmy na to Wiola, miała problem z zapisywaniem danych z WORD.
        Twierdziła, że nasepnego dnia ginęły wszystkie teksty napisane dnia
        poprzedniego. Prosiła, z każdym dniem coraz bardziej stanowczo, o wymianę
        komputera. Ja, jako admin, za chiny ludowe nie mogłem dojść, co się dzieje.
        Aż pewnego dnia wpadłem na genialny pomysł. Poprosiłem ją, aby pokazała mi, jak
        kończy się jej dzien pracy z komputerem. Ona zasiadła, włączyła WORD, coś
        napisała i zamknęła WORD. Pytam, czy tak kończy dzień? Ona, "Tak".
        "Czy zostawia Pani komputer włączony?". "Nie". "To co Pani dalej
        robi?". "Wyłączam komputer.". "Jak?" "Tak" i przycisnęła wyłącznik zasilania.
        Nogi się pode mną ugięły.
        Powiedziałem jej, jak się zamyka Windows (przycisk start itd.). Od tego czasu
        dane przestały ginąć.
        A teraz, jak dzwoni do mnie, to pytam, czy czytała instrukcję obsługi, tj. np.
        Helpa. Jeśli nie, to nie ma rozmowy.
      • Gość: Zwierzak Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.polbox.pl / *.man.polbox.pl 26.07.02, 12:55
        Taki motyw:
        Nad drukarką laser color wisi kartka "Drukowanie na foliach do prezentacji
        tylko na SPECJALNYCH foliach dostępnych w skretariacie".
        Efek.
        Drukarka była już 6 razy reperowana z powodu włożenia folii do oprawiania
        dokumentów. Winnych brak bo nikt ich za rękę nie złapał a firma straciła 18 tyś.
        Za to można było kupić nową drukarkę. I co wy na to userzy ?
        • Gość: Anna Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.msi.pl / *.kwidzyn.msi.pl 27.07.02, 21:08
          Gość portalu: Zwierzak napisał(a):

          > Taki motyw:
          > Nad drukarką laser color wisi kartka "Drukowanie na foliach do prezentacji
          > tylko na SPECJALNYCH foliach dostępnych w skretariacie".
          > Efek.
          > Drukarka była już 6 razy reperowana z powodu włożenia folii do oprawiania
          > dokumentów. Winnych brak bo nikt ich za rękę nie złapał a firma straciła 18
          tyś
          > .
          > Za to można było kupić nową drukarkę. I co wy na to userzy ?

          Może userzy nie wierzą w słowo pisane.
          Może nie rozumieją słowa "specjalny".
          Juz mam na liscie "buractwa" coś o traktowaniu instrukcji jako makulatury,ale
          nie czytanie takiego prostego komunikatu to klasyczne buractwo-"gburstwo"
          "Puść gbura do biura to atrament wypije"... i drukarkę zepspuje.
          Moze wywiesić taki napis i wszelką folie tę do oprawiania też wydawać w
          sekretarcie z wypytywaniem, co delikwent zamierza zrobić.
          Inny sposób to zatrudnić trochę bardziej rozgarniętych....


        • Gość: alfabeta Re: użytkownicy vs. informatycy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 09.08.02, 13:55
          Może wytłumaczenie jest następujące:
          Przychodzi prezenter do sekretariatu:
          - Dzień dobry, chciałem wydrukować prezentację na folii. Mam tę folię, ale tam
          jest kartka, żeby drukować na specjalnej, którą tu dostanę.
          - Wie pan, nie wiem dokładnie. Informatycy strasznie się wkurzają, żeby nie
          drukować na zwykłej folii tylko na specjalnej. Może ta jest dobra ?
          Po czym pani podaje specjalną folię (do oprawiania).

          Głupota, brak szkolenia, czy jedno i drugie razem ?



          Gość portalu: Zwierzak napisał(a):

          > Taki motyw:
          > Nad drukarką laser color wisi kartka "Drukowanie na foliach do prezentacji
          > tylko na SPECJALNYCH foliach dostępnych w skretariacie".
          > Efek.
          > Drukarka była już 6 razy reperowana z powodu włożenia folii do oprawiania
          > dokumentów. Winnych brak bo nikt ich za rękę nie złapał a firma straciła 18
          tyś
          > .
          > Za to można było kupić nową drukarkę. I co wy na to userzy ?
      • Gość: kat Re: użytkownicy vs. informatycy IP: 195.116.167.* 06.08.02, 16:28
        caly problem to zwykła i typowa NIEKOMPETENCJA. do wyboru - albo userów allbo
        adminów/deskerów. Odpowiedzialnosc ponosi szefostwo które ten stan toleruje (i
        ponosi zreszta straty). Bo uzytkownicy którzy nie maja pojecia o kompach
        powinni zatrudnic sie w pkp ale tez admini - aroganckie nieroby nie powinny
        znajdowac zatrudnienia w firmach. ale tak to juz jest w polskim biznesie jak i
        w innych galeziach w naszym kraju - króluje NIEKOMETENCJA. Ja nigdy nie
        zatrudnie u siebie ani matola-usera ani cwaniaczka-admina. Pracownicy takich
        firm musza cierpiec i niestety wyjscia nie znajda. 3majcie sie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka