Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co piąty absolwent administracji pracuje fizycznie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.11, 11:06
    wyborcza.biz/biznes/1,100896,9665952,Magister_na_bezrobociu__Raport_o_absolwentach.html
    pisac o tym, pisac, ale od samego pisania to sie nie zmieni
    potrzebujemy wielu zmian strukturalnych, bo na to, ze pracodawcy nagle z szacunkiem traktowac zaczna bezrobotnych, nie ma co liczyc :(


    ***
    solidne wyksztalcenie humanistyczne powinno byc w cenie
    forum.gazeta.pl/forum/w,23,124126626,124126626,Solidne_wyksztalcenie_humanistyczne_powinno_byc.html
    ja sam jestem absolwentem studiow humanistycznych, znam biegle 2 jezyki obce, mam ponadprzecietna inteligencje a pracy znalezc nie moge
    forum.gazeta.pl/forum/w,23,125406189,125406189,Wysokie_IQ_dyplom_mgr_biegle_2_jezyki_obce.html

    Obserwuj wątek
      • tanebo Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 26.05.11, 11:21
        Uważaj bo zaraz cię zlinczują. Powszechna opina jest taka że teraz absolwent jest mniej warty niż pies. Mam na to trochę inne spojrzenie. Spójrzmy na tych "świetnych" pracowników już pracujących. Z opinii wielu znajomych jest czasami wręcz tragicznie. Mam znajomą która "pracowała" w ZUSie. Tzn na umowę zlecenie rozliczała PITy. Większość zatrudnionych przy tym to też byli absolwenci. A ich przełożeni? Może połowa miała maturę. Nikt nie zna języków obcych. Z polskim też zresztą najlepiej nie jest. Hitem była kierownik która na swojej wizytówce umieściła "tytuł" licencjat. I chyba była najlepiej z nich wykształcona. Zresztą nie chodzi tylko o formalności. Kiedyś przyszedł PIT osoby która pracował i miała inne źródła, w tym dochód chyba z leasingu. I urzędniczka przyszła do znajomej by ta jej wytłumaczyła o co chodzi. Ona tłumaczy raz, drugi ale widzi że ona nie jest w stanie tego po prostu zrozumieć. I takie mamy urzędy. W innych urzędach lepiej nie jest. A w firmach prywatnych? Okazuje się że też nie. Z życia: duży bank. Ważny wydział w tym banku. Kto nim kieruje? Dyrektor. Jakie ma doświadczenia? lata "na okienku. Lat ma 50. Wykształcenie? Skończył leśnictwo chyba w latach 80'. Wszyscy podlegli mu kierownicy klną że on nic nie rozumie. Kto go powołał? Tacy sami jak on. Chodzi mi o pokolenie.
        • strikemaster Absolwent nic nie umie 26.05.11, 11:30
          za przykłąd może posłużyć np. Einstein. Czy on cos studiował? Oczywiście, ze nie, mozolnie pracował ucząc się umiejetności praktycznych. Dokładniej mówiąc tłukł przez całe życie młotkiem, aż doszedł do tekiej perfekcji, że udało mu się rozbić atom. :) Po tym widać, dlaczego nie zatrudnia się absolwentów, oni nic nie umieją.
          • tanebo Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 11:34
            To mit. Kto dziś zajmuje stanowiska? Ludzie którzy na początku lat 90' mieli komunistycznego magistra, ze dwa lata doświadczenia i 30-tkę na karku. I muszą dziś dopracować do emeryturki bo mają po 45, 50 lat. Dzisiejszy absolwent wie więcej o świecie i pracy od nich.
            • Gość: genseik Re: Absolwent nic nie umie IP: *.dynamic.mm.pl 26.05.11, 11:57
              Problem jest inny
              Ja nie przeczę że wielu dzisiejszych absolwentów ma spory potencjał i umiejętności - znają jeżyki, bywali w świecie, mają ogólne przygotowanie i wiedzę specjalistyczną z prawa, ekonomii, giełdy, mają chęc do pracy itd
              Ale ja ich umiejętnosci jako przedsiębiorca nie bardzo potrzebuje - w firmie mam księgową na 3/4 etatu, 2 PH, kierownika robót; kwestie prawne i inwestycje obrabiam samemu chyba że idzie o jakieś duże zamówienie publiczne, projekt lub duży proces ale to góra raz na rok
              Reszta stanowisk - kilkadziesiąt - to ludzie do pracy fizycznej na budowach i transportu , jedni lepiej zarabiają inni gorzej, zależy od ilości zleceń i tego co kto w praktyce potrafi zrobić

              Więc to że młodzi ludzie przychodzą z dyplomami prawników ( ostatnio sporo takich), psychologów( tez dużo), licencjatów z wszelkich możliwych kierunków( ich najwięcej) jest fajne ale ja mogę im zaoferować jedynie takie posady na jakie mam potrzebę
              A każda złotówka wydana na pensje netto an umowę o pracę musi dać minimum 2.5 zł w kosztach inwestycji żebym myślał o wyjściu na 0
              • tanebo Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 12:11
                OK. Zatrudniasz pracowników fizycznych. Średnia krajowa netto to ok. 2000 PLN nie da się za to żyć ale da się wyżyć. By tyle zapłacić i wyjść na 0 ty musisz za pomocą tego pracownika zarobić ok. 6000 PLN. To co ponad to to twój zysk. Nie wiem jak jest z opłacalności w twojej branży ale pracownika za mniej niż 2 tys. raczej nie pociągnie. Oznacza to że albo godzimy się na korzystanie z emigrantów albo coś nie tak jest z naszym państwem.
                • fair_rules Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 12:34
                  Imigranci to wbrew pozorom duży problem - wiem że firmy budowlane z Rumunni, Bułgarii, Słowacji, Litwy czy nawet czeskie mają niższe koszty pracy, sam sie kiedyś zastanawiałem nad sprowadzeniem ludzi stamtąd na stanowiska gdzie u nas mimo zarobków powyżej śr. krajowej chętnych nie było
                  A dwa - taki absolwent - to przez pierwsze minimum pól roku tylko koszty jego edukacji

                  Przykład -myslałem ostatnio o wejściu w duże zamówienia publiczne, gdzie musze mieć kogoś z pojęciem w prawie, podatkach, całej procedurze żeby nie odpaść w przedbiegach i nie stracić wadium
                  Przyszło kilkunastu absolwentów prawa,admininistracji, ekonomii po najlepszych naszych uczelniach - i okazało się że żaden nie zna się na tym jak stworzyć taką ofertę, jak szukać norm budowlanych, jakie obowiązują przepisy o VAT, itp,itd- większość nawet otwacie przyznała że przez całe studia nie miała z tematem absolutnie żadnego kontaktu
                  • tanebo Re: Absolwent nic nie umie 27.05.11, 06:11
                    Bo to nie jest wiedza na poziomie ekonomi akademickiej. To poziom liceum ekonomika. Tylko że tak ludzi się nie kształci.
              • strikemaster Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 12:58
                Nikt nie ma do Ciebie osobiście pretensji. Pretensje sa do gospodarki jako całości. Bo większość przedsiębiorców się uwzięła, by wykonywać proste, niskopłatne usługi, produkować jakąś tandetę na licencji. W ten sposób nasza gospodarka konkuruje z Chinami i Indiami na najniższe koszty pracy. Na dłuższą metę konkurować nie jesteśmy w stanie, w końcu się wszystko rypnie, jak tylko rzad w Delhi obiży podatki, na przykład. Trzebaby zachęcać przedsiębiorców by inwestowali w bardziej zaawansowaną tehcnologicznie działalność, wtedy będą potrzebni absolwencji, a, przede wszystkim, ich zatrudnianie stanie się opłacalne.
                • ka-mi-la789 Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 14:09
                  > Bo większość przedsiębiorców się uwzięła, by wykonywać proste, niskopłatneusługi,
                  > produkować jakąś tandetę na licencji

                  Ci, którzy się uwzięli na usługi wysoko płatne i produkcję bez licencji już nie mają swoich przedsiębiorstw, domów, samochodów i kont bankowych, mają za to po parę lat przesiedzianych w puszce za niewinność. Podziękuj pseudopaństwu, którego racją bytu jest niszczenie gospodarki i uniemożliwianie obywatelom zrobienia z tego zaścianka czegoś więcej niż europejskich Indii.
                  • strikemaster Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 14:27
                    Myślisz, ze to spisek? Ja tu widze raczej mentalność. Tak się złożyło, że kapitalizm i demokracja weszły u nas w drodze rewolucyjnej, a w czasie rewolucji do władzy dostaja się szuje i świry, do kapitału też się sporo szuj, świrów i krętaczy dorwało.
                    • ka-mi-la789 Re: Absolwent nic nie umie 26.05.11, 14:50
                      > Myślisz, ze to spisek?

                      To nie ja pierwsza wygłosiłam twierdzenie, że Optimus i JTT zostały rozpieprzone przez państwowe urzędy na zlecenie i za pieniądze konkurencji. Również nie moim urojeniem jest to, że kilka lat temu szef małopolskiego ZUS-u został zwolniony za to, że zalegającym ze składkami przedsiębiorstwom rozkładał dług na raty, zamiast zajmować ich majątek i powodować w ten sposób upadłość. A to tylko najbardziej znane tego rodzaju przypadki.

                      > Tak się złożyło, że kapitalizm i demokracja weszły u nas w drodze rewolucyjnej,

                      Kapitalizmu w Wolsce nie ma. Demokracja jest, owszem, ale demokracja jest sama w sobie patologią.

                      > do kapitału też się sporo szuj, świrów i krętaczy dorwało.

                      To akurat nie jest polska specyfika. W takim na przykład Jueseju sporo ludzi doszło do ciężkiej forsy na przemycie alkoholu w czasie prohibicji (był wśród nich papa Kennedy, który oprócz tego uprawiał jakieś szwindle na giełdzie). Co nie zmienia faktu, że nie słyszałam, aby w innych krajach celowo i świadomie niszczono miejscowych przedsiębiorców.
                      • momma-sed Re: Absolwent nic nie umie 23.08.13, 21:40
                        Kapitalizm dla mas, socjalizm dla elity.
                        Tak to wygląda.
          • Gość: iii Re: Absolwent nic nie umie IP: *.dag.pl 23.08.13, 20:00
            od kiedy einstein rozbił atom? lol
        • Gość: do tanebo Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy IP: *.mofnet.gov.pl 21.08.13, 08:11
          tanebo napisał:

          > Uważaj bo zaraz cię zlinczują. Powszechna opina jest taka że teraz absolwent je
          > st mniej warty niż pies. Mam na to trochę inne spojrzenie. Spójrzmy na tych "św
          > ietnych" pracowników już pracujących. Z opinii wielu znajomych jest czasami wrę
          > cz tragicznie. Mam znajomą która "pracowała" w ZUSie. (...)

          Gratuluję głębokiej wiedzy, że podatki i PIT rozlicza ZUS :) Buhahaha!
          W takim razie co do wykształcenia przykładowo w dziale VAT w Izbie Skarbowej -
          100% ma wyższe wykształcenie, jakieś 25% z nich prawnicze, 25% administracyjne, 25% ekonomiczne, pozostali też nie jakieś kierunki z kosmosu.
          Kolejna kwestia - w jednym pokoju jako zwykły pracownik siedzi osoba po zdanym egzaminie radcowskim z osobą po zdanym egzaminie na doradcę podatkowego.
          Z 30% osób ma zdany egzamin na urzędnika służby cywilnej , co oznacza też że musi mieć certyfikat B2 z języka obcego (niektórzy zwłaszcza starsi zrobili z rosyjskiego, ale młodsi z angielskiego i niemieckiego).
          Często osoby te (legalnie i nic w tym złego) prowadzą szkolenia z podatków, uczą na uczelniach wyższych, wykładają na aplikacjach radcowskich, kursach na egzamin na doradcę etc.
          Jeżeli Ty wysyłasz PIT do ZUS to coś u Ciebie, sorki, jest nie halo.
          • Gość: monoteista Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy IP: *.prenet.pl 23.08.13, 17:27
            cos tu na bakier z wiedza a jednak zus oblicza pit-y dla emerytow i rencistow,zatkalo kako....
            • Gość: S. Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy IP: *.nette.pl 24.08.13, 00:02
              hmm... Zgadzam się, z tymi emerytami i rencistami. Ale co z tym leasingiem? Jeśli ZUS rozlicza to tylko z przychodów uzyskanych z ZUSu. Jeśli emeryt ma inne dochody rozlicza się sam. Tak chyba mówi ustawa o PIT. Chyba ktoś coś usłyszał piąte przez dziesiąte i powtarza... :)
        • Gość: wlodek Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.13, 01:06
          super z ciebie "chopie" gość , za moich czasów pewnie w zawodówce miałbyś problemy .
      • strikemaster Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 26.05.11, 11:27
        Za to ci po zarządzaniu są zatrudnieni, chociaż praktycznie nie pracują, przynajmniej korzystnych efektów ich pracy nie widać.
        • annajustyna Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 26.05.11, 12:52
          Masz logike robola z PRL-u?
          • strikemaster Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 26.05.11, 12:59
            > Masz logike robola z PRL-u?

            Czyżbym na absolwentkę zarzadzania trafił? :D
            • annajustyna Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 26.05.11, 13:12
              Nie, ale wiem, ze zysk wypracowuje sie nie tylko machajac lopata, ale poprzez prace umyslowa.
              • strikemaster Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 26.05.11, 14:25
                > Nie, ale wiem, ze zysk wypracowuje sie nie tylko machajac lopata, ale poprzez p
                > race umyslowa.

                Teraz wystarczy, że wykażesz, ze ci zarządzanjący absolwienci kierunku Zarządzanie wykonują jakąś pracę umysłową. Ja spotkałem np. takich, którzy nie mają do pracy umysłowej predyspozycji.
                BTW sam pracuję na stanowisku kierowniczym (nie aż takim wysokim, ale paroma brygadami zarządzam), więc osobiste wycieczki możesz sobie darować.
      • Gość: Mylton Frydman Jak się nie miało w głowie... IP: *.echostar.pl 26.05.11, 22:11
        ...to teraz trzeba mieć w nogach :|
        • strikemaster Re: Jak się nie miało w głowie... 26.05.11, 23:13
          > ...to teraz trzeba mieć w nogach :|

          Sprecyzuj. Chodzi Ci o koniecznosć emigrowania? Skąd dokąd trzeba emigrować? No i co trzeba mieć w głowie, bo artykuł traktuje o tych, co w głowie cos mają, a pracy dla nich nie ma?
          • Gość: Mylton Frydman Re: Jak się nie miało w głowie... IP: *.echostar.pl 27.05.11, 01:03
            Już precyzuję...
            Trzeba "mieć w głowie" wybierając kierunek studiów.
            Jak się nie ma, to później trzeba "mieć w nogach", żeby dawać radę w pracy na budowie :>
      • wycofany Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 22.08.11, 16:59
        Najwyrazniej mineli sie z powolanienm i nadaja sie do tej fizycznej roboty. Przeciez w kraju z bezrobociem ponad 10% nikt ich do roboty nie zmusza.
      • Gość: heh Ale o czym to świadczy? IP: *.aster.pl 22.08.11, 19:10
        Tylko o tym, że jest ich za dużo! Jakie zmiany strukturalne, o czym ty mówisz? Skoro pracują, znaczy że ktoś wybrał złą drogę :)
        • wycofany Re: Ale o czym to świadczy? 23.08.11, 17:12
          Znam typa po ogolniaku, ktorego wywalili z fabryki po 2 dniach. To sie nazywa 2 lewe rece...
          • Gość: ds Re: Ale o czym to świadczy? IP: *.dynamic.chello.pl 23.08.11, 17:16
            ktoś kto skończył administracje , politologie, socjologie,filozofie ,stosunki miedzynarodowe może powiedzieć skończyłem ogólniakx2
            • Gość: tom Opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.11, 00:39
              Studia administracji to wbrew pozorom świetne studia. Takie połączenie prawa i ekonomii. Idealne dla przedsiębiorców, którzy nie będą użerać się z bandytami i którym nie jest potrzebny pracownik ze znajomością Kodeksu Karnego Wykonawczego, ale raczej z urzędami czy przetargami, więc szukają kogoś, kto zna Kodeks Postępowania Administracyjnego i przynajmniej podstawy analizy finansowej tudzież technik decyzyjnych. Tylko znowu - pracodawca myśli, że człowiek po studiach umie wszystko to, czego pracodawca chce. Pracodawca jednak nie może zrozumieć, że ktoś skończył studia na kierunku "administracja" a nie "pracownik administracyjny w firmie X".
              • Gość: asdf Re: Opowiadasz IP: *.176-107-171.citysat.com.pl 17.08.13, 00:36
                administracja (mgr) na wydziale prawa to mgr prawa ta sama wiedza ze studiów , te same uprawnienia, mimo że nazwa administracja to tak naprawdę prawo i to nie tylko administracyjne
                • Gość: xxxx Re: Opowiadasz IP: *.mofnet.gov.pl 21.08.13, 08:03
                  No chyba nie to samo - po administracji nie można być adwokatem, radcą, notariuszem.
                  • Gość: mima Re: Opowiadasz IP: *.wyszkow.fuz.pl 23.08.13, 10:55
                    Nie można to fakt, ale też nie każdy chce nim być. Poza tym żeby być adwokatem czy notariuszem musisz dalej zapierdzielać ileś tam lat. Po studiach mgr absolwent administracji i prawa to ten sam absolwent.
                    • Gość: ffff Re: Opowiadasz IP: *.dynamic.chello.pl 23.08.13, 13:46
                      Ale bzdury opowiadasz. Jaki ten sam magister? Na wydziałach prawa i administracji prowadzone są zwykle dwa kierunki - prawo oraz administracja, po których absolwent zostaje, odpowiednio, magistrem prawa lub magistrem administracji. Na przyszłość polecam przejrzeć choćby plany studiów obu kierunków, zanim zaczniesz się wypowiadać.
                      • lavenders27 Re: Opowiadasz 23.08.13, 15:59
                        Skor to taki świetny kierunek, to dlaczego absolwenci administracji na każdym kroku starają się udowadniać, że to to samo co ukończenie prawa? Służy to głównie czyjemuś dowartościowaniu i ma mało wspólnego z prawdą.

                        Są to kierunki pokrewne, ale to tak jak by twierdzić, że pielęgniarka i lekarz to to samo...
                        Nie oznacza to, że jedno jest lepsze czy gorsze od drugiego. Administratywiści po prostu mają inną specyfikę pracy niż prawnicy i właśnie dlatego studiują administrację - gdyby to było to samo co studia prawnicze, to po co w ogóle byłby tworzony takie kierunek, jak administracja?
                • Gość: S. Re: Opowiadasz IP: *.nette.pl 24.08.13, 00:11
                  Skończyłam administrację.
                  1. Na 4 roku złożyłam podanie o drugi kierunek- prawo. Musiałam nadrobić 4 przedmioty. Gdybym chciała przejść z prawa na administrację musiałabym nadgonić 9 przedmiotów.
                  2. Wykłady i egzaminy z najtrudniejszych przedmiotów takich jak prawo cywilne, handlowe, czy prawo pracy miałam z prawim jako kierunkiem studiując jeszcze na administracji.
                  3. Jak to jest że na prawie nie mają prawa wykroczeń, prawa ochrony środowiska itd?
                  4. Wykladowcy którzy kończyli i prawo i administrację mówili ( nawet przy studentach prawa na wspólnych wykładach) że na administracji jest trudniej. Ci, którzy skończyli tylko prawo mówili, że na prawie jest straaasznie ciężko, a że administracja jest lightowa. ;)
              • Gość: ona Re: Opowiadasz IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 23.08.13, 12:32
                Sama studiowałam administrację i zauważyłam, ze pracodawcy nie mają pojęcia o tym kierunku. Na tym kierunku jest mnóstwo prawa z różnych dziedzin od ochrony środowiska po karne i wykonawcze, tyle że w stosunku do kierunku prawa mniejszy jest nacisk na prawo karne i wykroczeń a większy niż u prawników nacisk na prawo administracyjne, kpa, PZP itp. Dodatkowo dochodzą inne przedmioty z zarządzania i ekonomii, które wzbogacają wiedzę na temat gospodarki rynkowej. W moim odczuciu administratywista jest prawnikiem bez prawa nazywania siebie "prawnikiem".

                Lecz pracodawcy nie kupują administratywistów, ponieważ wydaje im się, że tylko ludzie kończący podyplomówki np. z zarządzania zasobami ludzkimi, mogą pracować w kadrach i administracji (na administracji obowiązkowym przedmiotem w pełnym zakresie jest Prawo pracy i prawo socjalne). Do działu zamówień publicznych zatrudniają po podyplomówkach z PZP, a przecież na administracji rok uczą tego przedmiotu i takich sytuacji jest wiele.

                Administratywista może pracować na wielu stanowiskach, bo wiedza nabyta na studiach z wielu dziedzin prawa daje mu bazową wiedzę do pracy, podszkolenie praktyki może uczynić z niego znakomitego pracownika.

                PS. Nikt lepiej nie pisze projektów unijnych dla gmin niż administratywiści, bo oni najlepiej rozumieją system zarządzania i gospodarowania pieniędzmi w instytucjach publicznych niż inni. Mają bazową wiedzę w tym temacie wziętą ze studiów.
                • Gość: Leo Re: Opowiadasz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.13, 13:21
                  Bzdura, porównajcie sobie plany zajęć studentów kierunku: prawo i kierunku: administracja np. na Uniwersytecie Łódzkim. Porównajcie liczbę godzin danych zajęć. Na administracji zagadnienia prawne są podawane w pigułce. w tym roku po pierwszej rekrutacji na administracje (studia stacjonarne) na UŁ zakwalifikowano przeszło 400 osób. ostatecznie zostało ok. 213 osób reszta sama zrezygnowała. Na te studia przyjmują wszystkich jak leci aby tylko wykładowcy mieli pracę i zwróćcie uwagę na olbrzymie budynki Wydziału Prawa i Administracji UŁ.
                  • Gość: doktor wszechnauk Re: Opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.13, 15:12
                    Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "w pigułce". Jak wcześniej zauważono administratywiści mają mniejszą znajomość prawa karnego czy cywilnego, od czystych prawników, za to większą znajomość prawa administracyjnego, podatkowego itp. Takie prawo jest bardziej przydatne w firmie. Po co komu, w firmie budowlanej ktoś, kto miał w sumie 6 semestrów karnego (materialne, procesowe i wykonawcze)? Jemu bardziej się przyda ktoś po administracji, kto miał 2 semestry administracyjnego (w tym budowlanego), 2 semestry postępowania administracyjnego, semestr samorządowego i semestr pracy biurowej.
                    Dodatkowo na administracji uczą obecnie pracy z ludźmi - podstaw psychologii, socjologii. To umiejętności bardzo przydatne chociażby w zarządzaniu ludźmi czy radzeniu sobie z upierdliwym klientem. Tak więc pracodawcy biznesowemu mniej się przyda absolwent prawa znający przepisy dotyczące działu spadków (na co taka wiedza w firmie farmaceutycznej), natomiast bardziej absolwent administracji, który co prawda na spadkach się nie zna, ale w zamian za to uczył się analizy finansowej, technik mediacyjnych itp.
                    • lavenders27 Re: Opowiadasz 23.08.13, 16:11
                      Prawnik ma tą przewagę, że z reguły ma jakaś aplikację, tudzież możliwośc jej zrobienia, a tym samym może reprezentować interesy pracodawcy w sposób profesjonalny przed sądem.

                      Poza tym, masz jakąs obsesję na punkcie prawa karnego. Karne jest na prawie obowiązkowe - ale administracyjne + proces administracyjny także! Oprócz tego do wyboru prawnicy mają ponad 60 różnych przedmiotów, w tym prawo finansowe, inwestycyjne, budowlane, rolnicze, handlowe, publiczne gospodarcze, gospodarcze prywatne, unii europejskiej, wekslowe i czekowe, e-commerce, bankowe, upadłościowe, zamówienia publiczne, spółki europejskie, psychologie, arbitraż, rożne przedmioty ekonomiczne i masę innych!! Samych przedmiotów z działki administracyjnej jest kilkanaście.

                      Z administracji można mieć licencjat, prawo to tylko magisterskie - i prawnik musi zdać kilkadziesiat egzaminów z przedmiotów wyżej wymienionych żeby zdobyć dyplom.
                      • Gość: doktor wszechnauk Re: Opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.13, 16:53
                        Prawnik po aplikacji z zasady ma swoją kancelarię i nie w głowie mu praca dla kogoś :)
                        Tak zaś się składa, że jestem doktorem nauk prawnych i jestem wykładowcą na jednym z uniwersytetów - na kierunkach prawo i administracja. Stąd też wiem, jakie przedmioty mają i jedni i drudzy. Wiem też, że zakres poruszanych zagadnień jest różny na obydwu kierunkach. Prawnicy i administratywiści mają prawo administracyjne, ale ci drudzy mają tego nieporównywalnie więcej. Z drugiej strony, jeśli chodzi o prawo cywilne, to sytuacja jest odwrotna.
                        Dodatkowo administratywiści też mają dodatkowe przedmioty. Prawo publiczne gospodarcze, administracyjne prawo gospodarcze, prawo budowlane, wodne, rolne, bankowe, podatkowe, ochrony środowiska itp. Nie chce mi się liczyć, ile jest ich na moim wydziale, ale mniej więcej 3/4 z nich jest taka sama dla studentów prawa i administracji. Magister administracji ma za sobą nie mniej egzaminów od magistra prawa i śmiem twierdzić, że przedmioty, jakie ma w czasie studiów są bardziej przydatne w środowisku biznesowym, niż przedmioty stricte prawnicze. Przykładowo na przedmiot związany z negocjacjami i mediacjami w zeszłym semestrze zapisało się kilku studentów prawa (grupa nie powstała), zaś administratywistów było więcej, niż miejsc.
                        W ilu firmach potrzebna jest wiedza z zakresu kryminalistyki, kryminologii, wiktymologii, medycyny sądowej, prawa karnego wykonawczego, opieki postpenitencjarnej czy prawa rodzinnego? Bardziej przydadzą się tu przedmioty takie, jak analiza finansowa, techniki decyzyjne, socjologia organizacji, partnerstwo publiczno-prywatne czy podstawy marketingu.
                        Z doświadczenia też wiem, że studenci prawa z reguły wybierają przedmioty powiązane z prawem "sądowym", a te (przydatne w kancelarii) niezbyt są cenione w biznesie.
                        • lavenders27 Re: Opowiadasz 23.08.13, 18:21
                          Wyładasz na jakiejś prywatnej uczelni?

                          Pytam, bo chociażby na prawie na UJ i UW każdy WYBIERA SOBIE SAM przedmioty, których chce sie uczyć! Nikt nikomu nie każe zdawać kryminologii czy medycyny sądowej, a Ty sie ciągle przy tym upierasz! Nie wiem dlaczego. Jak ktoś chce się specjalizować w cywilu, to zdaje cywilistyczne, jak w administracyjnym - administracyjne, jak w karnym - to karne, i tak dalej.

                          > Dodatkowo administratywiści też mają dodatkowe przedmioty. Prawo publiczne gosp
                          > odarcze, administracyjne prawo gospodarcze, prawo budowlane, wodne, rolne, bank
                          > owe, podatkowe, ochrony środowiska itp.

                          Na prawie też są te przedmioty, więc o co chodzi? Na UW i UJ możesz sobie chodzić nawet na zajęcia z innych kierunków, w tym np. medycyny (za odpowiednią zgodą), więc upieranie się, że administracja ma szerszą ofertę niż prawo jest nietrafione.

                          Koniec końców, jesli ktoś ma do wyboru czy zatrudnić prawnika czy administratywistę, to zatrudnia zwykle prawnika. Tak to wygląda.
                          • Gość: doktor wszechnauk Re: Opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.13, 19:18
                            Niestety masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Cały czas chcę Ci uświadomić, że na tych studiach jest położony nacisk na różne elementy. Przedmiot o nazwie "prawo administracyjne" dla prawników różni się od tego, dla administratywistów. Na mojej uczelni (publiczna) studia wyglądają tak, że jest pula przedmiotów obowiązkowych i pula przedmiotów blokowych. Przedmioty obowiązkowe musi zaliczyć każdy student z danego kierunku. Tu właśnie pojawiają się największe różnice, pomiędzy prawem i administracją, bo na kierunku prawo są one nastawione bardziej na prawo "sądowe", czyli karne i cywilne a na administracji bardziej na prawo "urzędowe", czyli administracyjne. Przykładowo każdy prawnik obowiązkowo musi zaliczyć kurs łaciny, prawa rzymskiego, osiem semestrów związanych z prawem cywilnym i cztery z prawem karnym.
                            Administratywiści dla odmiany mają (przy studiach 3+2) obowiązkowo aż 12 semestrów związanych z prawem administracyjnym, a z prawem karnym i cywilnym w sumie mają chyba 4 semestry. Nie mają prawa rzymskiego ani łaciny, za to mają przedmioty związane z finansami, zarządzaniem i statystyką.
                            Przedmioty blokowe są zaś do wyboru i tam różnice są mniejsze, choć bloki są różne. Z doświadczenia jednak wiem, że prawnicy najchętniej idą na bloki karnoprawne i cywilnoprawne, podczas gdy administratywiści wybierają bloki biznesowe albo urzędowe.
                            Zaś kwestia zatrudniania? Zależy. W niektórych znanych mi firmach (a z kilkoma współpracuję) nikt nie robi różnicy, w innych wolą administratywistów z dwóch powodów - po pierwsze mają więcej wiedzy przydatnej w biznesie, po drugie nie ma ryzyka, że zrobią aplikację i po kilku latach uciekną na swoje. Prawników bierze się raczej na stanowiska stricte prawnicze, na stanowiska biurowo-kierownicze znane mi firmy preferują albo administratywistów, albo nie robią różnicy.
                            • lavenders27 Re: Opowiadasz 23.08.13, 22:58
                              Niestety, to chyba Ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

                              Jeśli podkreslam, że przedmioty są do wyboru, to jak może być kładziony na cokolwiek nacisk? Wiadomo, że obligatoryjny jest cywil, karne i administracyjne + procesówka, ale reszta do wyboru, do koloru.

                              Może na Twojej uczelni są jakieś sztywne ramy, ale te topowe wydziały prawa są bardzo elastyczne i wychodzą naprzeciw studentom. Na WPIA UJ nie ma obligatoryjnego ani rzymu, ani łaciny. Zdecydowana większość studentów wybiera właśnie przedmioty, jak to ująłeś, biznesowe - bo z tego są potem największe profity. Co więcej, jest dużo zajęć praktycznych, typu rejestrowanie spółek czy konstruowanie umów.

                              Dlatego, bardzo Cię proszę, nie generalizuj bazując jedynie na doświadczeniach z własnego podwórka, bo wyprowadzasz błędne konkluzje.

                              Co do zatrudniania - nie jest moim celem dyskredytowanie administratywistów. Po prostu studia prawnicze są uznawane bardziej prestiżowe i tym samym prawnicy są bardziej pożądani od administratywistów. Młodych administratywistów, pracujących w fajnych miejscach za naprawdę dobre pieniądze znam bardzo mało. W tej chwili jest tak duzo bezrobotnych adeptów prawa, że zrobienie kariery przez kogoś po administracji i bez pleców jest naprawdę niełatwe. Tym bardziej, że administracja jest obecnie wykładana w każdej wyższej szkole lansu i baunsu - i tych ludzi jest multum!
                              • Gość: doktor wszechnauk Re: Opowiadasz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.13, 00:55
                                Wydziały prawa to nie tylko UW i UJ. Jest jeszcze chociażby (plasujący się w pierwszej trójce i mający największą zdawalność na aplikacjach) UWr. Z tego, co kojarzę, to wymogi ministerialne określają pewne ramy, jakie każdy kierunek musi spełnić. Stąd prawnicy muszą mieć odpowiednią liczbę godzin z karnego i cywilnego, co przekłada się na mniejszą liczbę godzin z innych przedmiotów. Nie wiem, jakie są realia na UJ, ale wiem, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Wiem też, że przedsiębiorców bardziej interesuje np. dofinansowania unijne. To na kierunkach prawniczych jest dodatkowe (o ile jest) a na administracji (przynajmniej mojej) obowiązkowe.
                                Jak do tej pory to Ty bazujesz na doświadczeniach ze swojego podwórka. Tak się bowiem składa, że ja wykładałem w życiu na 3 wydziałach prawa a obecnie współpracuję z kilkoma dużymi firmami, więc coś tam wiem :) W szczególności, jak to wygląda w działach HR, bo jestem często proszony o znalezienie talentu na uniwersytecie.
                      • Gość: S. Re: Opowiadasz IP: *.nette.pl 24.08.13, 00:14
                        Z tych przedmiotów które wymieniłeś kolego, na administracji miałam wszystkie obowiązkowe:)
                • Gość: S. Re: Opowiadasz IP: *.nette.pl 24.08.13, 00:12
                  Popieram:) PS. Koleżanka kończyła może KUL?
            • piontakolumna Re: Ale o czym to świadczy? 23.08.13, 23:12
              Gdy ktoś studia traktuje jako kolejną szkołę, to nawet nie może powiedzieć, że skończył ogólniak. Ba! nigdy nie powinien do niego pójść, bo nie nadaje się do kreatywnej roboty. Problemem jest nastawienie: "idę na studia, więc, nie będę robolem". Otóż tacy ludzie, z tym nastawieniem, nie nadają się na żadnego specjalistę: ani na robotnika wykwalifikowanego, ani pracownika umysłowego.
              Ja sam skończyłem socjologię, na jednej z najlepszych uczelni. Podobnie, jak moi koledzy koleżanki, miałem pracę jeszcze przed końcem studiów. Tylko kilka osób pracowało wtedy fizycznie. Większość od czasu obowiązkowych praktyk na 2. roku coraz bardziej wiązała się z branżami w których przypadł ich staż oraz dodatkowymi studiami w tym kierunku. Zaprocentowało, to tym, że przynajmniej połowa z nas jeszcze przed obroną miała status specjalistów z kilkuletnim stażem w swoich dziedzinach.
              Ale patrząc na młodszych kolegów (roczniki 1992-1994) marnie widzę ich szanse, bo nawet nie chce im się zintegrować, by zdobyć opracowania na egzaminy. Zero samodzielności. Wydaje im się, że można wszystko zlewać. Nawet organizacje studenckie, które organizują imprezy a więc temat, łatwy i przyjemny by zdobyć doświadczenie, to dla nich za dużo obowiązków...
      • krys_76 Warto!Inaczej można być takim debilem jak ci z GW: 23.08.13, 16:30
        Warto studiować. Inaczej można być takim debilem jak dziennikarze GW, którzy robią po trzy błędy w jednym zdaniu i to tytule artykułu: "Sklepy z pamiątkami z krakowa, a w nich: noże, gwiazki nija...". Polska język to trudna język:) ale żeby dziennikarz robił piętnaście błędów w dwustronicowym tekście (w tym trzy w tytule) to chyba przesada i totalny upadek tego zawodu. Przeczytajcie ten tekst,ku..., ktoś kto tak pisze nigdy nie powinien zdać matury. Może niech dziennikarze GW zaczną pisać w Jidisz to będzie im łatwiej i może łatwiej będzie ich twórczość zrozumieć:):):)
        • krys_76 To nieprawda. A Maya Rostowska?:) 23.08.13, 16:45
          Ona pracowała na stanowisku doradcy ministra już miesiąc po ukończeniu studiów, a teraz to jej tatuś jeszcze lepszą robotę załatwił. Widzicie absolwenci, jak się bardzo chce, jest osobą zdolną i pracowitą to nawet w Polsce Tuska można znaleźć coś fajnego:):):) A tak naprawdę to pisząc to i obserwując tę złodziejską i kolesiowską rzeczywistość POlski wcale nie jest mi do śmiechu. Podczas hitlerowskiej okupacji ludzie o kwalifikacjach wykładowcy akademickiego też byli zmuszeni pracować fizycznie. Niedługo neoliberalny reżim Tuska może osiągnąć podobny poziom szacunku dla wykształconych Polaków. ŻAL I SMUTEK.
      • markus19771107 Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 23.08.13, 17:12
        Co za roszczeniowa postawa - macie mi dac prace. Najwyzszy czas dorosnac i wyjsc spod spodnicy mamy. Otoz nikt nic ci nie da w doroslym zyciu. Musisz soie sam na to zapracowac. Jak wybrales kiepskie studia, to zaloz lepiej firme sprzedajaca marchewki :)
        • krakkrakusek1au Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 24.08.13, 04:17
          Ukonczylem Zasadnicza Szkole Zawodowa w Polsce. Pracuje w Australii. Zarabiam $A56000/rok. Moj bezposredni przelozony jest rowniez po zawodowce (australijskiej) i zarabia $75000/rok. Dyrektor mojego zakladu jest po liceum (12lat) i kursach- zarabia ok $120000/rok. W naszym wydziale jest absolwent uniwersytetu australiskiego(BE) z ponad 95% wynikiem- zarabia ok $38000/rok i pracuje fizycznie. Znam jednego pracownika, ktory posiada dwa rozne stopnie naukowe- zarabia ok$45000/rok. Kilku posiada dwa stopnie z podobnej dziedziny i rowniez zarabiaja nie wiecej niz $45000/rok pracujac fizycznie.

          W Australii nie ma przepisu, ktory zmuszalby pracodawce do zatrudniania zgodnie z poziomem oficjalnie rozpoznanych kwalifikacji. Jako czlonek rzadzacej partii, zglosilem propozycje takiej ustawy, ale nie otrzymalem poparcia wiekszosci…
          • krakkrakusek1au Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy 24.08.13, 04:24
            Zapomnialem dodac, ze w Australii studia sa odplatne. Panstwo udziela studentom pozyczki na czesne apotem trzeba splacac. W chwili obecnej, trzeba juz splacac jezeli zarobek przekroczy $51000 a posiada sie dlug za studia.
      • Gość: dd Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.13, 09:55
        Oj dzieci, tu nie chodzi o wykształcenie ale wiedzę i co najważniejsze umiejętności i nie mam tu na myśli umiejętności twardych. Ja (K, 44lat) nie "zajmuję stanowiska" jak tu gdzieś ktoś napisał, ale haruję w prywatnej firmie za 6tys. Trochę się przewinęło u nas różnych pracowników i generalnie nikt specjalnie nie przyglądał się dyplomom. Najważniejsze są: osiągane wyniki pracy!!!, umiejętność pracy zespołowej, angielski, zaangażowanie (12h w pracy i laptop do domu to norma). Po administracji też pracuje kilka osób. Ja jestem mgr chemii i nie ma to żadnego znaczenia. Szacunek pracodawcy osiągnęłam nie dyplomem. ale tym co firma zyskała dzięki mnie
        • Gość: ehh Re: Co piąty absolwent administracji pracuje fizy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.13, 12:02
          12 godzin pracy i laptop do domu to nie norma a zwykłe niewolnictwo i jako takie powinni być karane. Zdajesz sobie sprawę z tego, że w już ponad 100 lat temu Anglii czy Niemczech był zakaz pracy ponad 10 godzin na dobę?
          No i zapieprzasz 12 godzin na dobę za stawkę niemieckiej babci klozetowej. Gratuluję.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka