29.10.05, 18:17
Czy zdarzylo Wam sie kiedys popelnic jakas gafe, np. zwiazana z
nieznajomoscia zagranicznych zwyczajow i nie tylko?

Wiele/wielu z Was sporo podrozowalo badz mieszkalo w roznych miejscach
swiata. Moze niektorzy podziela sie przydatnymi radami czego nie robic/co
robic w danym kraju, zeby nie popelnic faux pas.

Wiem, ze jesli sie jest goscinnie na obiedzie np. w Brazylii, chcac
skomplementowac posilek nie wypada prosic pani domu o przepis. Oczywiscie mam
na mysli zamozne rodziny, w ktorych zatrudnia sie cale mnostwo ludzi do
pomocy i pani domu moglaby sie poczuc obrazona, ze ktos moze pomyslec, ze ona
sie zajmuje gotowaniem.

Druga rzecz jaka mi przychodzi do glowy to uzywanie prawej reki (np. w
Egipcie) jako, ze lewa jest reka nieczysta.

Jak mi sie jeszcze cos przypomni to dopisze.
Obserwuj wątek
    • mgna Re: Faux pas 30.10.05, 15:30
      W Stanach nie wypada sie pytac ile ktos zarabia. Jednak mozna sie zapytac jaki
      zawod sie ma (to w pewnym sesie powie ile ten czlowiek zarabia).
      • jaleo Re: Faux pas 30.10.05, 15:43
        mgna napisała:

        > W Stanach nie wypada sie pytac ile ktos zarabia. Jednak mozna sie zapytac
        jaki
        > zawod sie ma (to w pewnym sesie powie ile ten czlowiek zarabia).

        W UK podobnie. Dlatego mnie szczeka opada, jak przypadkowo poznani Polacy
        pytaja mne o to niemalze w pierwszym zdaniu :-O Nie wypada tez pytac, co ile
        kosztowalo, poczawszy od drobiazgow, a skonczywszy na domach. Co nie znaczy,
        ze wlasciciel sie sam nie pochwali.
        • mgna Re: Faux pas 30.10.05, 15:57
          Naszczescie tylko raz zadano nam takie niewygodne pytanie (w UK) :) W Angli
          domyslisz sie kto ile zarabia po tym czy ma (i gdzie) jeden dom, czy rowniez
          weekend'owy, czy rowniez za granica. Jak czesto, gdzie i na jak dlugo jezdzi na
          wakacje. Ile i jakie auta ma. Choc to nie regula; sa i tacy co zyja ponizej
          swojego stanu, a ci co duzo wydaja niekoniecznie sa bogaci (rozrzutny styl
          zycia, biednie w banku).

          Mi szczeki odpadaly jak w PL siedzac przy kawie, nowo poznani ludzie, zaczeli
          mowic ile kto zarabia i oczywiscie pytali sie o moje zarobki! Ja zawsze sie
          wymigiwalam ze nie ma znaczenia ile zarabiam, poniewaz duzo wydaje na zycie ;)
          Jednak o sprawach partnerskich (na temat zwiazkow) nikt nie smial sie zaglebiac
          w PL, co jest naodwrot w Stanach.
          • mallgosha Re: Faux pas 30.10.05, 17:33
            Moim zdaniem i w Polsce nie wypada pytac, ile kto zarabia, czy ile cos
            kosztowalo.
            W Polsce wielokrotnie spotkalam sie z niedelikatnymi pytaniami zwiazanymi z
            posiadaniem dziecka, a brakiem meza. W Anglii po ustaleniu tego faktu rozmowca
            nie zadaje nastepnych pytan, a w Polsce niestety i to z coraz wiekszym
            zdziwieniem.
    • chihiro2 Re: Faux pas 30.10.05, 17:44
      Mieszkajac w Sydney zauwazylam, ze tam nie wypada sie pytac: "Masz
      dziewczyne/chlopaka?". Jest tak duzo osob orientacji homoseksualnej, nie
      wpasowujacych sie w zadne stereotypy, ze najbezpieczniej sie pytac: "Do you
      have a partner?". Generalnie rozmawia sie o partnerach, niezaleznie jakiej
      orientacji sie jest.
      W Europie natomiast bycie homoseksualista i otwarte przyznawanie sie do tego
      jest jeszcze tabu. Oczywiscie sa pewne kregi, gdzie nie ma z tym problemu, ale
      w Australii wlasnie nawet absolutnie publicznie i oficjalnie sie te kwestie
      ujmuje.
      • ula.mac Re: Faux pas 30.10.05, 17:54
        Kiedy przeyjechalam do Anglii kilka lat temu nie znalam roznicy miedzu
        zaproszeniem kogos na cup of tea oraz na tea, a jest kolosalna, mam nadziej ze
        inni nie popelnia tego bledu!
        • mgna Re: Faux pas 30.10.05, 19:23
          Ja popelnilam ta gafe. W Stanach jesli zapraszasz kogos na herbate, lub na kawe
          to literalnie na to ich zapraszasz. Gosc powinien oczekiwac herbate lub kawe z
          przystawkami, a nie obiad czy deserecik (hmm, hmm ;) ). Moj M. nie pomyslal
          zeby mi to wytlumaczyc kiedy zaprosilam jego rodzine i znajomych na herbate,
          wiec smiechu bylo co nie miara kiedy oni pojawili sie na obiad, a ja tylko
          herbate im podalam. Nie mialam jednak problemu z M. pradziadkami, ludzie innego
          pokolenia rozumieli ze jesli zapraszalabym ich na obiad to bym
          powiedziala "dinner" lub "supper."
      • edavenpo Re: Faux pas 30.10.05, 19:05
        chihiro2 napisała:
        W Europie natomiast bycie homoseksualista i otwarte przyznawanie sie do tego
        jest jeszcze tabu.
        ______

        No jeszcze zalezy gdzie w Europie. W Anglii nie ma z tym problemu, podobnie w Niemczech i Holandii,
        wiem z doswiadczenia. W Polsce absolutnie nie ma sie co z inna orientacja seksualna obnosic bo
        Brygada Moherowych Beretow plus p. Prezydent Kaczynski czuwaja nad moralnoscia narodu.
        O reszcie krajow sie nie wypowiadam bo nie wiem.
        • chihiro2 Re: Faux pas 30.10.05, 19:13
          Oj wcale tak latwo nie jest w krajach, ktore wspomnialas. Mam paru znajomych
          homoseksualistow i wszyscy narzekaja. Niezle jest w Londynie, Berlinie i
          Amsterdamie. Ale niech tylko pojada do Bawarii czy gdzies na polnoc Wielkiej
          Brytanii, a juz nie jest tak rozowo. Chodzilo mi o to, ze w Australii bardziej
          dostrzega sie te orientacje, homoseksualisci umieli sobie wiele wywalczyc. W
          knajpach (nie barach dla gejow, ale zwyklych restauracjach) leza pisemka
          gejowskie, w bibilotekach czy wypozyczalniach zawsze sa dzialy z literatura czy
          filmami o tematyce homoseksualnej, kazdy uniwersytet ma fakultet gender studies
          i queer studies, w bardzo wielu barach wystepuja drag queens, nikogo nie razi
          widok transwestytow, publicznie geje caluja sie i trzymaja za reke na rowni z
          parami heteroseksualnymi, organizowane sa mistrzowsta olimpijskie dla
          sportowcow homoseksualistow. Dlugo moglabym wymieniac... Nawet w Londynie czy
          Berlinie nie jest to wszystko tak powszechne. Ale nie od dzis wiadomo, ze
          Australia to raj dla homoseksualistow i ze sporo Polakow, ktorzy tam
          wyemigrowali w latach 80-tych bylo wlasnie gejami.
          • evian5 Re: Faux pas 30.10.05, 19:38
            Ja moze wtrace cos z innej czesci swiata. Ostatnio spedzilam sporo czasu w Indiach i wydawaloby sie, ze czlowiek powinien byc swiadomym, ze tam jest zupelnie inna kultura, ale mimo wszystko czasami zaskakiwaly mnie drobne sytuacje. Np. pojechalismy z rodzina mojego meza nad moze, wiec ja zadowolona pytam czy tam mozna plywac, na co moje szwagierki popatrzyly na mnie ze zdziwieniem, zasmialy sie i powiedzialy "Plywac?!" i nic wiecej. Dopiero potem dowiedzialam sie, ze tam kobiety nie plywaja, ewentualnie kapia sie w wodzie w ubraniu.
            Inny przyklad dotyczy tego, ze do starszego rodzenstwa nie mowi sie po imieniu tylko np. Starsza Siostro. Od lat zwracalam sie do starszej siostry mojego meza "Dei" i caly czas bylam pewna, ze to jej imie. Dopiero niedawno dowiedzialam sie, ze ona ma inne imie, a Dei znaczy starsza siostra. Nikt mi tego nie wytlumaczyl bo dla nich to oczywiste, nawet mojemu mezowi nie przyszlo do glowy, ze ja nie wiem :))
            • eballieu Re: Faux pas 30.10.05, 20:02
              Gafy popelnione:
              - koronkowa, polprzezroczysta bluzka na sniadaniu w hotelu w Wietnamie;
              - po zlozeniu przysiegi na slubie w kosciele katolickim w malej miejscowosci w
              Polsce zaczelam bic brawo mlodym, zostalismy zbesztani "wzrokiem"
              - przekrecanie nazwisk - dosc czesta gafa

              Pytan o pieniadze tez nielubie. Nie lubie tez pytan o to dlaczego nie mieszkamy
              w naszym domu, tylko w wynajetym. A jesli w wynajetym, to ile kosztuje. A za
              chwile, a dlaczego tak duzo i sakd na to mamy.
              Pytan o to dlaczego nasze dziecko nie jest ochrzczone nie lubie.

              Pewnie gaf popelnilam duzo, duzo wiecej. Ale pewnie ich nie pamietam.
              Ale ostatnia - przy kolacji powiedzialam mezowi - nie wyszedl ci ten sos do
              spagetti, niedobry jest. A on mi powiedzial - to moj brat go robil. A brat
              siedzial obok mnie.
          • jaleo Re: Faux pas 30.10.05, 21:15
            chihiro2 napisała:

            > Ale niech tylko pojada do Bawarii czy gdzies na polnoc Wielkiej
            > Brytanii, a juz nie jest tak rozowo.

            Tzn. na przyklad do Manchesteru, ktory jest brytyjska stolica gayow ;-)

            Mi sie wydaje, ze jest odwrotnie, tzn sa pewne okreslone srodowiska, gdzie
            homoseksualizm nie jest tolerowany, ale one sa (na szczescie) w zdeycydowanej
            mniejszosci w calym UK. Swietnie to pokazuje skecz o "Daffyd, the only gay in
            the village" z "Little Britain". Biedny Daffyd probuje byc meczennikiem
            gayowskim w malutkiej walijskiej wiosce, ale okazuje sie, ze spoznil sie o
            jakies 30 lat rewolucji obyczajowej ;-)))
            • mgna Re: Faux pas 30.10.05, 21:17
              Canal St w Manchester jest super. Tam obchodzilam ostatnie urodziny w gronie
              hetero i homo znajomych :)
              • chihiro2 Re: Faux pas 30.10.05, 21:20
                Nie bylam w Manchesterze jeszcze (niestety), ale piszac "polnoc Wielkiej
                Brytanii, mialam na mysli raczej jakies male miasteczko w Szkocji.
                • ewika-uk Re: Faux pas 31.10.05, 00:09
                  no i ja sie dopisze..jeszcze teraz na sama mysl robie sie czerwona,kilka
                  miesiecy temu zostalismy zaroszeni przez kolege meza na 21 urodziny jego
                  syna,oczywiscie byla to imperaz w klubie zamknietym i ze mieli byc przyjaciele
                  i rodzina(hindusi)maz zapytal kolege jaki stroj obowiazuje,ten tylko sie
                  rozesmial i powiedzial ..wygodny..no i tu sporo przesadzil,zreszta do tej pory
                  niby to gniewam sie na niego..niech tak bynajmniej mysli....no i maz ubrany w
                  jeansowe spodnie i t-shirt,buty sportowe,ja nie lepiej sie wyglupilam..bo
                  moglam chociaz jakies buty na obcasie zalozyc..no ale mialo byc
                  wygodnie..zajezdzamy na parking..wszedzie ci goscie od ustawiania samochodow,ja
                  do meza ze chyba pomylilismy adres..samochodow z 40..jeden klub..pytamy goscia
                  z security...a on prosi o zaproszenie i potwierdza ze tutaj...ja coraz bardziej
                  wsciekla..przybywajacych gosci coraz wiecej...faceci w garniturach,frakach
                  itd..o kobietach nie bede pisac bo wiadomo,wystrzalowo...malo nie ubilam meza
                  na tym cholernym parkingu...i mielismy wiac ale w ostatniej chwili zobaczyl nas
                  ojciec solenizanta..jego malo tez nie ubilam,ale nie pozwolil nam odjechac,boze
                  czulam sie jak kretynka miedzy tymi sukniami,szalami itd,ale po godzinie Kasper
                  chuba wyczul ze chcemy dac noge a nie mamy jak wiec jak zaczal wyc...tak
                  niestety zgonilismy na syna i zwialismy....impreza pomijajac nasze idiotyczne
                  ubiory byla naprawde urocza...zreszta kiedys bylam tez na prawdziwym weselu
                  hinduskim (stroj byl ok)i naprawde warto poobserwowac jak bawia sie ludzie i
                  innych krajow...oj ale duzo tego..pozdrawiam
        • lee.loo Re: Faux pas 31.10.05, 00:15
          edavenpo napisała:

          > W Polsce absolutnie nie ma sie co z inna orientacja seksualna obnosic bo
          > Brygada Moherowych Beretow plus p. Prezydent Kaczynski czuwaja nad
          moralnoscia
          > narodu.

          Zapewniam Cię,że nie tylko ww dbają(lub dbali) o moralność narodową. Są (lub
          byli) takie osoby jak prof.Leszek Kołakowski,ks.Tischner,prof.Świderkówna etc
          no i oczywiście niekwestionowany autorytet Jan Paweł II (Historia uczy, że
          demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany
          totalitaryzm.)
          Swoja drogą to dziwne,że ludzie bez kręgosłupa moralnego najczęsciej wtykają
          komuś brak moralności lub bigoterie. Szkoda tylko,ze tylko w chwilach
          zagrożenia życia lub śmierci przpominaja sobie o pewnych Wartościach wedle
          zasady jak trwoga to do Boga... i najważniejsze dla nich jest nie "jak" a "ile".

          Edavenpo, nie odbieraj ostatnich zdań do siebie, w tym momencie generalizuje.Po
          prostu Twoja wypowiedź skłoniła mnie do pewnych refleksji.

          Jeszcze tylko powiem,ze informacja o organizowanych mistrzostwach olimpijskich
          dla gejów bardzo mnie rozbawiła.Już pomijam fakt,ze w tej kwestii jestem bardzo
          konserwatywna,ale widze tu pewną niekonsekwencje. Skoro śrdowikso homoseksualne
          tak bardzo walczy o równe prawa,to dlaczego stwarzają okazje do traktowania ich
          jak "innych", takich,którzy nie potrafia sobie poradzić na normalnych
          igrzyskach? .Przez organizowanie takich imprez sami siebie eliminują.
          • edavenpo Re: Faux pas 31.10.05, 18:30
            Lee Loo, twoja odpowiedz rowniez sklonila mnie ku kilku refleksjom.

            W tym wlasnie sek ze ja nie zycze sobie aby ktokolwiek dbal o moja moralnosc. Zajme sie nie sama.

            Jednak samo sformulowanie ?niekwestionowany autorytet? w tym kontekscie przyznac musze dziala na
            mnie jak plachta na byka. Autorytetem mozna byc w danej dziedzinie. Papiez nie jest/nie byl dla mnie
            nigdy autorytetem chocby dlatego ze jestem kompletna ateistka. Owszem szanuje go jako czlowieka
            ale nic poza tym.

            Historia Polski rowniez uczy ze opieranie sie na religii jako kodeksie prawno-moralnym w zarzadzaniu
            panstwem jest zgubne. Polska przed-rozbiorowa byla sarmacka, religijna i wszystko powierzone bylo
            opiece Najswietszej Panienki. Zrodzilo to ksenofobie, pieniactwo, nastawienie a?la kto nie z nami ten
            przeciwko nam?, magnatow ktorzy uwazali sie za namaszczonych przez Boga (i Najswietsza Panienke) ,
            niechec do zmiany (ach ta zlota wolnosc), przekonanie o wlasnej wyzszosci nad innymi narodami
            (Polacy jako Narod Wybrany).

            Niestey mi bracia Kaczynscy kojarza sie z agresja i pieniactwem. Pieniactwo jest wedlug mnie najgorsza
            polska cecha: kupa mosci panowie, szlacheckie veto i nietolerancja dla wszystkiego co odmienne.
            Dzisiejszymi czasy, objawia sie to rowniez wrecz patologiczna nienawiscia do wszystkiego zwiazanego
            z 45 latami komunizmu w Polsce. Owszem, nie byl to najlepszy okres w naszej historii, ale mimo
            wszystko jest to nasza historia. Nalezy wyciagnac wnioski i isc dalej, a nie zawieszac sie przeszlosci, w
            swietm oburzeniu bo to do niczego nie prowadzi. Teczki, lustracje, wieczne oskarzenia, Radio Maryja
            rozpasane, otwarcie antysemicki ojciec dyrektor ktory prowadzi sekte religijna ktorej najwyrazniej nie
            dotyczy prawo. Niestey dla mnie ktos kto wdaje sie w konszachty z fanatykami jest wybitnie
            podejrzany. Czyli troche tak: geje-nie, antysemici-tak? Ja dziekuje, wysiadam.

            Przy okazji, watek ten znowu zostal porwany przez ?politykujacych? ;-) Moze ta dyskusje przeniesc na
            priva?
            • effata Re: Faux pas 31.10.05, 19:07
              Na priva? A tak się ciekawie zaczęło :))))
              A może założycie Klub Kobiet Politykujących - u nas ostatnio na forum 'clubing'
              jest w modzie :)
              --
              Don't guess.
              • edavenpo Re: Faux pas 31.10.05, 19:43
                > Na priva? A tak się ciekawie zaczęło :))))
                > A może założycie Klub Kobiet Politykujących - u nas ostatnio na forum 'clubing'
                >
                > jest w modzie :)
                ____

                A jakos tak nie chcialam wrzucac zupelnie innego tematu w ten watek. No ale jak Matka Przelozona
                pozwala to ja jak najbardziej pozostane na forum ;-)
    • effata Re: Faux pas 31.10.05, 12:44
      Gafy

      Mgna - a możesz wytłumaczyć różnice między tymi 'herbatkami', kiedy się
      zaprasza na co?
      --
      Don't guess.
      • jkmkatarzyna Re: Faux pas 31.10.05, 15:33
        effata napisała:

        > Gafy
        >
        > Mgna - a możesz wytłumaczyć różnice między tymi 'herbatkami', kiedy się
        > zaprasza na co?
        > --


        Tea - to tez i posilek, tak jak dinner
        > Don't guess.
        • tuti Re: Faux pas 31.10.05, 15:35

          i dla mnie tea bylo najwiekszym zdziwieniem , po przeprowadzzce tu.

          by uniknac wiec niedomowien, jkmkasiu mow na :'cup of tea' , jesli chodzi ci o
          herbatke.
          a tea- no wlasnie, dinner powiedzmy..( u mnie zwykle miedzy 4a6pm)
          • jkmkatarzyna Re: Faux pas 31.10.05, 15:43
            Ja to wiem... wlasnie to probowalam wyjasnic mojeje poprzedniczce.
            ale dziekuje :)


            tuti napisała:

            >
            > i dla mnie tea bylo najwiekszym zdziwieniem , po przeprowadzzce tu.
            >
            > by uniknac wiec niedomowien, jkmkasiu mow na :'cup of tea' , jesli chodzi ci o
            > herbatke.
            > a tea- no wlasnie, dinner powiedzmy..( u mnie zwykle miedzy 4a6pm)
      • mallgosha Re: Faux pas 31.10.05, 15:34
        Ja tez poprosze. Jesli ktos mnie zapraszal na dinner, to byl to po prostu
        obiad, a tea to herbata najczesciej z jakim herbatnikem.
        • tuti to jeszcze raz ja w sprawie tea wiec 31.10.05, 15:39
          u moich 100% anglikow, na tea, jak mowilam, miedzy 4a6pm, podaja pie, albo
          jakies miesko z salatka, albo pizze, albo cokolwiek.

          co nie znaczy, ze jak pytaja czy chce tea - english or jasmine, nie maja na
          mysli kubka herbaty:)
          • jaleo I'm havin' me tea, man! 31.10.05, 20:32
            "Tea" w znaczeniu wieczorny posilek to jest regionalizm polnocno-angielski. Do
            tego bardziej z klasy robotniczej. Rzeczywiscie na polnocy Anglii trzeba sie
            pilnowac, bo "come over for tea" to nie to samo, co "come over for a cup of
            tea". Natomiast ludzie z klasy sredniej, lub do niej aspirujacy, powiedza
            raczej "dinner" albo "supper" - to ostatnie to generalnie posilek troche
            pozniejszy, niz "dinner", ale czasem uzywany wymiennie.

            Co ciekawe, jesli chodzi o wyjscia do restauracji, to na polnocy mowi sie
            raczej "meal out" niz "dinner", co oczywiscie brzmi o wiele mniej
            romantycznie ;-)))

            Natomiast w Szkocji tradycyjnie na popoludniowy posilek (tak ok. 18:00) mowi
            sie high tea, i to dla odmiany nie jest z "klasy robotniczej" tylko akurat
            odwrotnie, bardzo posh. Np. jak jakis hotel chce aspirowac do ekskluzywnego,
            to sobie wypisuje w menu "High Teas".

            Ja sie nie dziwie, ze nowoprzybylym do UK to sie wszystko dokladnie miesza :-)))
            • effata Re: I'm havin' me tea, man! 31.10.05, 21:00
              Dzięki za odpowiedzi (a szczególnie Jaleo). Pobyt w ekskluzywnym hotelu w
              Szkocji mi na razie nie grozi, ale zawsze dobrze wiedzieć. Zresztą życie jest
              takie zaskakujące .... :)
              --
              Don't guess.
    • eballieu Re: Faux pas 31.10.05, 19:27
      Caly czas popelniam gafe kartkowa.
      Znaczy dostajemy od sasiadow kartki, wrzucane przez drzwi. Ale sami nigdy nie
      wrzucilismy nikomu kartki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka