Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 19:14
    niestety wciaz pozostaje bezrobotny.

    Nie chca mnie nawet centra outsourcingowe.
    Obserwuj wątek
      • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 19:37
        > Nie chca mnie nawet centra outsourcingowe.
        Możliwe, że osoby które mają tam pozycję dzięki innym cechom niż języki(np. umiejętność biurowych rozgrywek) czułyby sie przez ciebie zagrożone.
      • Gość: Mylton Frydman Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.echostar.pl 27.05.11, 20:01
        I co z tego? Ktoś ma dać Ci pracę za to, że znasz angielski? Przecież jest to dzisiaj standard.
        • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 20:14
          Przeważająca większość Polaków nie zna angielskiego.
        • Gość: bezrobotny Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 20:35
          > I co z tego? Ktoś ma dać Ci pracę za to, że znasz angielski? Przecież jest to d
          > zisiaj standard.

          klania sie umiejetnosc czytania i rozumienia tekstu
          nie mowilem o znajomosci angielskiego, mowilem o bieglej znajomosci

          poza tym Twoje twierdzenie i tak jest nieprawdziwe - ani premier, ani prezydent, ani szefowie najwiekszych partii opozycyjnych w Polsce nie porozumiewaja sie w jezyku angielskim, a jesli juz, to w stopniu poczatkujacym i z bledami

          co do mlodszego pokolenia, byc moze umiejetnosc dogadania sie na ulicy po angielsku faktycznie staje sie standardem, natomiast daleko tej znajomosci do bieglosci, umiejetnosci zrozumienia publikacji naukowych oraz samodzielnego napisania podobnych tekstow oraz plynnego porozumiewania sie w mowie bez bledow
          • annajustyna Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 22:37
            Kazdy Anglik (i pare innych nacji) mowi po angielsku...
            • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 22:39
              Ale nie każdy Anglik podejmie pracę za minimum jakie Polakowi da wyższy standard życia niż w Polsce.
              • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 13:40
                "co do mlodszego pokolenia, byc moze umiejetnosc dogadania sie na ulicy po angielsku faktycznie staje sie standardem, natomiast daleko tej znajomosci do bieglosci, umiejetnosci zrozumienia publikacji naukowych oraz samodzielnego napisania podobnych tekstow oraz plynnego porozumiewania sie w mowie bez bledow"

                Ile lat spędziłeś w tym kraju, którego język znasz biegle?
                • annajustyna Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 11:23
                  ponad 20, w koncu sie w PL urodzil ;).
        • Gość: Kia Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.11, 14:46
          Standard? Bez jaj. Angielski potrafią ci którzy mają bogatych rodziców i gdy się uczyli mogli chodzić dodatkowo na płatne kursy. Reszta potrafi się przedstawić i powiedzieć gdzie mieszka.
          • Gość: bezrobotny Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.11, 21:14
            Gość portalu: Kia napisał(a):

            > Standard? Bez jaj. Angielski potrafią ci którzy mają bogatych rodziców i gdy si
            > ę uczyli mogli chodzić dodatkowo na płatne kursy. Reszta potrafi się przedstaw
            > ić i powiedzieć gdzie mieszka.

            zgadzam sie, wiekszosc Polakow zna slabo angielski, nawet ci, ktorym wydaje sie, ze znaja niezle
          • Gość: Mylton Frydman Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.echostar.pl 13.06.11, 21:19
            Bzdura.
            Nie mam bogatych rodziców i nigdy nie chodziłem na żadne dodatkowe kursy. Ba, sporo zajęć językowych w szkole/na uczelni opuszczałem (i oczywiście nie była to filologia angielska).

            Bez problemu dogaduje się z osobami, których ojczystym językiem jest angielski (oczywiście od strony fonetycznej mam duże braki, ale nie byłem nigdy przez dłuższy czas za granicą). Testy językowe dwóch bardzo znanych, międzynarodowych firmach z branży finansowej zdałem bez problemu, w ogóle się do nich nie przygotowując.
      • jestem_zerem Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 20:16
        Większość pracodawców boi się inteligentnych ludzi, bo są oni świadomi swoich praw, a przez to ciężko nimi manipulować.
        • Gość: WESZPOLAK Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.awakom.net 09.06.11, 14:44
          Tak sobie to tłumacz, nieudaczniku.
      • Gość: as Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 27.05.11, 22:10
        Ruszaj na zachód, w UK lub ROI dostaniesz prace.
        • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 22:22
          Żeby wyjechać na Zachód trzeba mieć pieniądze na bilet, jedzenie, mieszkanie, transport, telefon, ubranie itd.
          Jak ktoś jest bezrobotnym to nie ma pieniędzy.
          I tak koło się zamyka.
          • Gość: am Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 22:34
            No to skąd tylu rodaków w UK? Rzucili dobrze płatne posady i ruszyli na podbój City?
            • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 22:38
              Finansowały ich rodziny, nocowali u znajomych, wyjechali za oszczędności swoje lub rodziców itd.
              • Gość: am Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 22:50
                No, to trzeba szukać znajomych, pożyczyć u rodziny. Coś trzeba zrobić! A przynajmniej podjąć próbę. Jeśli jesteś tutaj bezrobotny, nie masz perspektyw na cokolwiek sensownego, to chyba trzeba jakoś pokombinować, prawda? Bo co innego zostaje?
                • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.05.11, 23:16
                  > No, to trzeba szukać znajomych, pożyczyć u rodziny.
                  Znajomych mam mało, a ci których mam są sami biedni. Rodzina nie ma pieniędzy i też jest uboga.

                  Coś trzeba zrobić!
                  Co, jak nic nie można?

                  Bo co innego zostaje?
                  Myślę że potrafisz odpowiedzieć sobie na to pytanie.
                  • Gość: am Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 23:32
                    Rabart, nie jestem w stanie podać Ci gotowej recepty. Ja akurat jestem dobrze ponad 10 lat po studiach i nie narzekam. Wiem tylko jedno, jeśli się poddasz i nie próbujesz na wszelkie możliwe i niemożliwe sposoby to lecisz w dół na łeb na szyję. Może spróbować przez jakieś agencje pośrednictwa pracy, które zorganizują też zamieszkanie i trzeba zdobyć kasę na podróż. Wiem, że to nędza ale zawsze jakiś punkt, z którego można się powoli odbić.
                    • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 12:55
                      Doceniam, że przynajmniej nie obrzucasz mnie obelgami jak inni.
                      • Gość: ANTY-RABARTROLL Jesteś bezwartościowym śmieciem i dobrze to wiesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.11, 15:49
                      • Gość: am Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.11, 00:06
                        A z jakiego powodu mam Cię obrzucać obelgami? Żartujesz? Pozostawiam bez komentarza leszczy, którzy to robią. Korposzczurom, czy tam korpoklonom też się często zdarza spadać i to z hukiem. Ja mam nadzieję, ze jakoś pokombinujesz i uda Ci się wyrwać z błędnego koła i serdecznie Ci tego życzę. A więc masz przynajmniej jedną osobę, która trzyma za Ciebie kciuki!
                        • annajustyna Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 18:11
                          Dwie, bo ja tez trzymam kciuki, by w koncu przejrzal na oczy i porzucil postawe roszczeniowa...
              • black_halo Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 10:01
                Idz roznosic ulotki czy kopac rowy. Na ulotkach zarobisz kilkadziesta zlotych, w ciagu miesiaca odlozysz na bilet. Na kopaniu rowow za minimalna pensje tez odlozysz. Nie masz zadnych znajomych w UK? Na pewno masz i jakbys moze pogadal to ktos by ci za drobna oplata uzyczyl kawalka podlogi na rozlozenie karimaty i spiwora. Wiele osob od tego zaczynalo, od zmywaka i spania na podlodze w 10 osob, od jedzenia zupek chinskich ale po paru tygodniach, miesicach stac juz ich bylo na wynajecie wlasnego mieszkania. Na oczatek naprawde nie trzeba az tak duzo kasy, mysle, ze bilet i 300 funtow w kieszenie by ci spokojnie wystarczylo - jesli masz jakichs znajomych.
                • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 12:55
                  Na ulotkach zarobisz kilkadziesta zlotych,
                  > w ciagu miesiaca odlozysz na bilet. Na kopaniu rowow za minimalna pensje tez od
                  > lozysz.

                  Nie mogę wykonywać ciężkiej pracy fizycznej. Poza tym gratulacje-kolejny wioskowy geniusz, który myśli, że sam bilet wystarczy.

                  Nie masz zadnych znajomych w UK? Na pewno masz
                  Nie nie mam. Denerwują mnie ludzie którzy bełkoczą głupoty w rodzaju "twoja rodzina na pewno nie jest biedna i masz kilka tysięcy złotych" albo "nie kłam, masz znajomych w UK".
                  • Gość: wariat Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.subscribers.sferia.net 28.05.11, 18:18
                    > Nie mogę wykonywać ciężkiej pracy fizycznej.
                    Dlaczego ? Czyżbyś uważał że kończąc studia, nie możesz już wykonywać pracy fizycznej ?
                    • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 18:20
                      > Dlaczego ? Czyżbyś uważał że kończąc studia, nie możesz już wykonywać pracy fiz
                      > ycznej ?

                      Dlatego że tak powiedział doktor który mnie badał.
                      • Gość: wariat Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.subscribers.sferia.net 28.05.11, 19:19
                        A co takiego Ci dolega ? Pytam poważnie. Mój syn, ma grupę inwalidzką, a mimo to znalazł pracę.
          • Gość: as Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 28.05.11, 10:14
            Nie trzeba - dojeżdżasz autostopem, idzie lato to nie zamarzniesz sypiając pod chmurką. Po przyjeździe uderzasz od razu do noclegowni - nakarmią i dadzą wyro. Znajdujesz robotę i wynajmujesz pokój, po 2 miesiącach jesteś już do przodu.
        • agulha Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 00:21
          A w Polsce każdy cudzoziemiec, który zna polski, dostanie pracę? Wolne żarty.
          • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 02:55
            Polska to dość...specyficzny kraj ;)
            • Gość: ANTY-SOCJALISTA Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.11, 03:00
              Owszem, sporo półmózgów po "Óniwerkah" się w tym kraju panoszy.
      • kazjenka Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 10:12
        @bezrobotny, po pierwsze - jaki masz certyfikat lub stypendium zagraniczne potwierdzające biegłą znajomość angielskiego? Żadnego? Jeśli nie odpowiesz, to utwierdzisz mnie w takim przekonaniu. Pracodawcy mogą być zmęczeni wpisem "biegły" bez dowodu, bez pokrycia, co pewnie niejednokrotnie okazywało się na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie wiem, jak jest z Tobą, ale postaw się w ich miejscu.

        Po drugie - co rozumiesz przez biegły? Znam historie kilku dyplomowanych anglistów, którzy po przyjeździe na Wyspy Brytyjskie nie potrafili się porozumieć. Ilu pracodawców mogło zatrudnić takich osób, które nie były w kraju anglojęzycznym i się zrazić?

        Po trzecie - pominąwszy powyższe, Twój problem wcale nie musi tkwić w angielskim, tylko właśnie w braku konkretnych, praktycznych umiejętności. Nie chodzi o teoretyczną wiedzę wyniesioną ze studiów, tylko praktyczną, zastosowalną w pracy. Znajomości angielskiego często wymaga się nad wyrost.
        • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 12:53
          bezrobotny, po pierwsze - jaki masz certyfikat lub stypendium zagraniczne potw
          > ierdzające biegłą znajomość angielskiego?

          Ja mam taki certyfikat(CAE z najwyższą punktacją), w sumie teraz żałuję że nie zrobiłem CPE od razu.

          Po drugie - co rozumiesz przez biegły?
          Czytam książki w języku angielskim, aktywnie uczestniczę w angielskojęzycznych forach, rozmawiam bez problemu z ludżmi posługującymi się tym językiem.
          • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 13:45
            Ile lat spędziłeś w tym kraju, którego język znasz biegle?

            Certyfikat certyfikatem, a CAE to teraz sporo maturzystów już posiada.

            Myślę, że źle rozumiesz słowo 'biegle'. Tak naprawdę znasz język na poziomie zaawansowanym, a biegłości nie można nabrać, zwłaszcza w angielsim (wymowa), jeżeli nie spędziło się jakichś 10 lat w anglojęzycznym kraju.
          • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 13:52
            Poza tym, ja jestem uczulony na słowo 'biegła znajomość', zwłaszcza w angielskim, który jest językiem naprawdę trudnym.

            Dlaczego trudnym? Praktycznie nieskończona liczba słów, zestawień, sposobów budowania wyrażeń. Nikt nie jest w stanie nauczyć sie posługiwania angielskim jak j. polskim, nawet native speakers wybierają sobie słowa i wyrażenia, które opanowują i którymi się posługują.

            Do tego dochodzi wymowa (dla większości ludzi nie do opanowania) oraz umiejętność używania odpowiednich wyrażeń w danej sytuacji, a do tego trzeba jakieś 10 lat pobytu, o czym juz pisałem.
            • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 13:58
              No cóż, wiem o co ci chodzi. Nawet teraz czytając książki bywa, że trafiam na słowa które muszę sobie przetłumaczyć. Używam słowa biegle w jakim rozumie go większość Polaków. Jak napisałem CAE zdałem bez żadnych problemów w grupie z najwyższą punktacją, a teraz żałuję że nie poszedłem od razu na CPA(niestety obecnie już mnie nie stać na opłacenie egzaminu). Z całą pewnością moja umiejętność posługiwania się językiem stoi na wysokim poziomie, wyższym od większości społeczeństwa.Tym niemniej nie ma to znaczenia-w poszukiwaniu pracy liczą się znajomości i rodzina a nie to co umiesz.
              • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 14:13
                Ale ty wychodzisz z błędnego założenia, że wystarczy znajomość języka, aby dostać pracę, a tym bardziej angielskiego, którego znajomość jest obecie standardem. Pewnie są jakieś oferty gdy szuka się tłumacza, niekoniecznie biegłego, ale tych jest bardzo mało.

                Umieć, z tego co piszesz, to nic praktycznego nie umiesz, a jedynie znasz język. Żebyś chociaż zrobił jakiś kurs ksiegowości. A tak zostają tobie korepetycje.
                • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 14:31
                  > Ale ty wychodzisz z błędnego założenia, że wystarczy znajomość języka, aby dost
                  > ać pracę,

                  I się nie mylę. Znam ludzi, którzy umieją mniej ode mnie a dostali pracę.

                  którego znajomość jest obecie standardem

                  Większość Polaków nie zna angielskiego. Zaś śmiało mogę powiedzieć, że większość tych co zna, zna gorzej ode mnie.

                  Umieć, z tego co piszesz, to nic praktycznego nie umiesz
                  Znajomość języka jest praktyczną umiejętnością.
                  • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 14:56
                    "Znajomość języka jest praktyczną umiejętnością."

                    Niekonieczne, zauważ, że w CV wpisuje się znajomość j.obcych jako umiejętność dodatkową , a nie tzw. core skill, chyba, że jesteś zawodowym tłumaczem. Praktyczne to jest tylko z punktu widzenia emigranta.


                    "Większość Polaków nie zna angielskiego. Zaś śmiało mogę powiedzieć, że większość tych co zna, zna gorzej ode mnie."

                    I co z tego? Żyjemy w PL i posługujemy się przede wszystkim językiem polskim .


                    "I się nie mylę. Znam ludzi, którzy umieją mniej ode mnie a dostali pracę."

                    I co z tego? Ale pewnie znasz też takich, którzy umieją więcej od ciebie i o pracy, którą oni wykonują, możesz tylko pomarzyć, mam rację?

                    Pamiętaj: This is not a perfect world.
                    • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 15:12
                      [i]Niekonieczne, zauważ, że w CV wpisuje się znajomość j.obcych jako umiejętność [
                      > u] dodatkową [/u], a nie tzw. core skill, chyba, że jesteś zawodowym tłumaczem.[/i]
                      Nie ma uniwersalnego wzoru CV.

                      > I co z tego? Żyjemy w PL i posługujemy się przede wszystkim językiem polskim
                      >
                      .

                      Przed chwilą twierdziłeś że umiejętność posługiwania się językiem angielskim to standard. Teraz odwracasz kota ogonem i unikasz potwierdzenia, że to była bzdura.

                      I co z tego?

                      Ano to że twoje twierdzenia nie mają podstaw.

                      Ale pewnie znasz też takich, którzy umieją więcej od ciebie i o pr
                      > acy, którą oni wykonują, możesz tylko pomarzyć, mam rację?

                      Nie znam nikogo o którego pracy marzę.
                      • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 15:48
                        Bo to jest standard jak chcesz wykonywać pracę ambitniejszą niż stanie przy linii produkcyjnej.

                        Taka polska rzeczywistość: angielskiego i tak zazwyczaj nie używasz, ale znajomość wymagana.

                        Ja nie zamierzam tu z tobą prowadzić długiej dyskusji. Moim zdaniem, ty po prostu nie potrafisz dostosować się i odnaleźć w obecnej rzeczywistości. Żyjesz, dawno już zresztą nieakutalnym mitem, że wystarczy znać angielski, aby znaleźć dobrą pracę. Sorry, to było przez moment jakieś 16 lat temu.
                        • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 16:23
                          > Bo to jest standard jak chcesz wykonywać pracę ambitniejszą niż stanie przy lin
                          > ii produkcyjnej.

                          Jest to niemożliwe ponieważ większość Polaków nie zna angielskiego.

                          Moim zdaniem, ty po pros
                          > tu nie potrafisz dostosować się i odnaleźć w obecnej rzeczywistości.

                          Obecna rzeczywistość polega na tym że pracę załatwia się tylko i wyłącznie po znajomości. Dostosowanie się tu nic nie da-bo ja nie mam znajomości. Przez to nie mogę uciec z wykluczenia w społeczeństwie które izoluje osoby spoza układu i skazuje je na wegetację. Jest to model post-feudalny w którym całość puli pracy i dóbr materialnych dostępna jest dla kasty uprzywilejowanych.
                          Zresztą są już na ten temat prace naukowe.

                          Żyjesz, dawno już zresztą nieakutalnym mitem, że wystarczy znać angielski, aby znaleźć do
                          > brą pracę.

                          Mitem jest że trzeba umieć cokolwiek by znależć pracę. Otóż nic nie trzeba umieć-trzeba się dobrze urodzić albo mieć znajomości.
                          • Gość: najmądrzejszy Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 16:46
                            "Jest to niemożliwe ponieważ większość Polaków nie zna angielskiego."

                            A robiłeś jakieś badania czy jak? Znajomości angielskiego wymaga się przede wszystkim od ludzi nowych na rynku pracy; ci, którzy mają dużo doświadczenia lub zawód nie muszą się tym zawsze wykazywać.


                            "Obecna rzeczywistość polega na tym że pracę załatwia się tylko i wyłącznie po znajomości"

                            Kontakty pomagają, od tego są w końcu, ale żeby kategorycznie twierdzić, że praca jest tylko po znajomości to przesada zdecydowanie. Ja jak i wielu kolegów z firmy nikogo nie znaliźmy z tej firmy kiedy nas zatrudniano, więc twoja teza jest fałszywa.


                            "Mitem jest że trzeba umieć cokolwiek by znależć pracę. Otóż nic nie trzeba umieć-trzeba się dobrze urodzić albo mieć znajomości."

                            Są ludzie, którzy mają już na starcie łatwiej, ale tych ludzi jest zdecydowana mniejszość.

                            Bez sensu wyrażasz kategoryczne opinie i tak samo bez sensu generalizujesz.

                            Ja ostatnio poznałem pilota, który lata w LOC-cie. I uważasz, że zeby być pilotem nic nie trzeba umieć? A taki lekarz, księgowy, programista, nauczyciel, tłumacz też nic nie umieją i dostali pracę po znajomości?
                            • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 18:26
                              > A robiłeś jakieś badania czy jak?
                              Według badań Eurostatu z 2008 roku zaledwie 29% Polaków zna język angielski. Oczywiście mogło to wzrosnąć, ale wątpię by ponad 50%.

                              Znajomości angielskiego wymaga się przede wsz
                              > ystkim od ludzi nowych na rynku pracy; ci, którzy mają dużo koneksji
                              > a lub układy nie muszą się tym zawsze wykazywać.

                              Poprawiłem błędy w twoim zdaniu.

                              taki lekarz, księgowy, programista, nauczycie
                              > l, tłumacz też nic nie umieją i dostali pracę po znajomości?

                              Owszem, wśród lekarzy, programistów, nauczycieli, tłumaczy znajomości też mogą odgrywać rolę. Szefem zespołu programistów może zostać ktoś bez zupełnej wiedzy(a jego pracę będzie musiał odwalać asystent), wśród środowiska lekarskiego pozycja też może być zależna od znajomości, nauczyciel dobry nie dostanie pracy bez znajomości itd....
                              • najlepszygeorge Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 19:20
                                Wiesz co, naprawdę współczuję tobie rzeczywistości w jakiej żyjesz, a może jak postrzegasz. Jeżeli wg ciebie w PL można pracę dostać tylko po znajomości, to nie ma sensu z tobą dyskutować, powinineś raczej udać się do psychologa, bo najwyraźniej masz objawy lekkiej paranoii.

                                Poza tym, zakładasz już chyba z 50ty wątek na ten sam temat, przynajmniej jeden dziennie. Po co?
                                Nie wiem czy robisz to umyślnie czy z nudów.
                                • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 21:09
                                  To nie ja założyłem ten wątek.
                                • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 21:09
                                  może jak
                                  > postrzegasz. Jeżeli wg ciebie w PL można pracę dostać tylko po znajomo
                                  > ści, to nie ma sensu z tobą dyskutować, powinineś raczej udać się do psychologa
                                  > , bo najwyraźniej masz objawy lekkiej paranoii.

                                  Tak tak, u nas nie ma korupcji, kolesiostwa i nepotyzmu. Kto twierdzi inaczej musi być reedukowany, albo jest chory psychicznie. Powtórka z psychuszek w ZSSR?
                                  • Gość: wariat Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.subscribers.sferia.net 28.05.11, 22:09
                                    Twoim problemem, jest to, że uważasz, że każdą pracę można dostać tylko po znajomości. Co jest dokładnie, takim samym nadużyciem, jak twierdzenia, że w Polsce nie ma takiego zjawiska.
                    • agulha Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 00:27
                      Wolnego, wolnego. Jako osoba zajmująca się zawodowo tłumaczeniami od lat ...nastu, stawiam weto. Znajomość języka obcego (w taki sposób, jak opisał to autor - rozumienie tekstu) NIE wystarcza, żeby być zawodowym tłumaczem!!
                      Konieczna jest:
                      - umiejętność przekładu
                      - doskonała znajomość języka ojczystego i pisanie bez licznych błędów wszelkiego rodzaju, które popełnia większość naszych rodaków
                      - i zazwyczaj także biegła znajomość jakiejś branży specjalistycznej - albo zdolności literackie lub poetyckie (jeśli mówimy o przekładach literatury pięknej).
                      Moje wprowadzenie do zawodu tłumacza polegało na tym, że miałam przedłożyć dyplom wyższej uczelni (kierunek specjalistyczny, ale nie filologia, nie lingwistyka, w tej firmie takich współpracowników sobie nie życzą) oraz jakikolwiek papierek, potwierdzający znajomość poszczególnych języków obcych (w tamtym czasie te papierki to miałam takie małej wagi raczej, CAE zdałam dużo później, ot tak dla siebie), i do tego miałam przetłumaczyć (w domu) kawałek tekstu.
                      Zdarzało mi się i nadal zdarza weryfikować tłumaczenia lub próbki tłumaczeń, więc wiem, co mówię.
      • Gość: runnymede station Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.05.11, 18:24
        cae i biegly angielski! jasne! oczywiscie. cae to czytanie ze zrozumieniem srednio zaawansowanych tekstow - rozumienie wymowy rp i tyle. kolego, z cae podlbys w aus czy nz w ciagu pieciu minut. bieglosc to rozumienie belkotu zurow z mississauga czy meneli z lane cove
        • rabart Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 28.05.11, 18:28
          Jak już mówiłem dostałem maksymalną punktację i obecnie żałuję że nie zdecydowałem się na CPE. Codziennie czytam i piszę w języku angielskim. Nie twierdzę że znam go lepiej od osoby będącej native speakerem(choć zapewne dla niektórych mój zasób słownictwa specjalistycznego byłby ponad ich możliwości), ale na pewno od większości Polaków.
          • Gość: szef Tak, tak, już ja rekrutowałem takich "biegłych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.11, 18:37
            W CV biegły, a w realu niezbyt komunikatywny. Na jakiej podstawie uważasz, że większość Polaków nie zna angielskiego?
            • rabart Re: Tak, tak, już ja rekrutowałem takich "biegłyc 28.05.11, 18:47
              Na jakiej podstawie uważasz, że w
              > iększość Polaków nie zna angielskiego?

              On the basis of reliable surveys gathered by institutions responsible for analysing European statistical data regarding language comprehension and ability to use a foreign language. Data for Poland(from 2008) is freely available and shows that only 29% of Poles know English. I sincerely doubt that in the timespan of 3 years that number increased to over 50%.
              • Gość: bezrobotny Re: Tak, tak, już ja rekrutowałem takich "biegłyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.11, 19:03
                brawo :)
                malo kto by potrafil to tak napisac, Twoj angielski jest naprawde bardzo, bardzo dobry

                • najlepszygeorge Re: Tak, tak, już ja rekrutowałem takich "biegłyc 28.05.11, 19:25
                  Dobrze, udowodnił tezę, że nie większość, bo nie 50% Polaków, zna angielski. Tylko co z tego wynika? Ten kto twierdzi, że zna angielski ma mieć z automatu pracę?

                  • korkix78 Re: Tak, tak, już ja rekrutowałem takich "biegłyc 29.05.11, 15:42
                    Akurat mowic lepiej od 50% Polakow mozna niemal z "automatu". Wystarczy, ze dokonasz czynu nie bycia emerytem ani niemowlakiem / dzieckiemi, i jesli miales w szkole angielski to juz umiesz lepiej niz 35% Polakow :) Prosta matma.

                    1. Niemowle, malutkie dzieci - no comment. Dzieci do 15 roku= ponad 16% Polakow. Sila rzeczy malo kto z nich mowi plynna angielszczyzna - poza doslownie paroma sztukami,tj. geniuszami, re-emigrantami nie mieli kiedy sie nauczyc, po prostu.

                    2. Emeryci (ok 15-20% spoleczenstwa) przecietnie bardzo slabo mowia po angielsku,zwykle w ogole - bo jak sie mieli angielskiego nauczyc i kiedy? Gdy w szkolach byl tylko rosyjski, dodatkowy angielski jako opcja nie istniala.

                    3. Ludzie pracujacy w wieku 40+ to kolejna grupa gdzie angielski jest slaby z powodu tego samego co powyzej, choc wsrod tej grupy znajdziemy juz pewna niewielka podgrupa pasjonatow, wyjatkow, ktorzy ten jezyk jako tako umieja. To kolejne 20% - i juz mamy ponad 50% "pokonanych" :P
      • Gość: ankh82@o2.pl podeślij mi cv IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.11, 18:59
        Podeślij mi cv, jestem doradcą zaw. zerknę, zobacze co mozna zmienić itd. za darmo ;)
        ankh82@o2.pl
        • ka-mi-la789 Re: podeślij mi cv 28.05.11, 20:18
          Obawiam się, że rzucasz perły przed wieprze. On nie chce pracować, on chce, żeby mu wtórowano, kiedy się nad sobą użala.
          • Gość: ankh82@o2.pl Re: podeślij mi cv IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 12:01
            do tej pory cv nie dostałam. Ze swoimi przemysleniami i wnioskami juz się podzieliłam w tym wątku (i jeszcze jednym podobnym), co nie nie zmienia faktu, że oferuję swoją pomoc ;) i jak chce, może skorzystać :) Pod warunkiem, że CHCE.
            • Gość: ankh82@o2.pl rabart, wycofany, bezrobotny IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 12:08
              Możecie przesłać swoje CV, jak CHCECIE. Sprawdzę, zerknę :)
              • wycofany Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 12:36
                Doradcy zawodowi to nieroby i szarlatani. Koledze doradzil taki oszust przekwalifikowanie, a ten nie znalazl w tym zawodzie pracy. Doradca sie nie marwi, on prace ma i dalej "doradza".
                • Gość: ankh Re: rabart, wycofany, bezrobotny IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 12:48
                  Dziękuję za odpowiedź, rozumiem, że nie jesteś zainteresowany pomocą, natomiast nie ŻYCZĘ sobie obrażania. Nikt cie do tego nie uprawnia. obrażasz, jednocześnie mnie nie znając, chciałam ci pomóc, a ty mnie kąsasz.
                  Wystarczyło podziękowac, lub nie pisac nic.

                  Miłego dnia.

              • rabart Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 13:01
                Dziękuję, ale osobom poznanym w sieci nie udostępniam danych osobowych.
                • Gość: ankh Re: rabart, wycofany, bezrobotny IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 13:06
                  ale to mnie NIE interesuje. usun dane kontaktowe, jesli to stanowi problem ;)
                  • Gość: ankh Re: rabart, wycofany, bezrobotny IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 13:12
                    A zresztą ;) twój wybór.

                    Miłego dnia.
                    • Gość: Mylton Frydman Nie przejmuj się IP: *.echostar.pl 29.05.11, 13:39
                      Szkoda na nich nerwów, to po prostu forumowi trolle.
                      Oni po prostu nie chcą pracować.
                      Oczywiście twierdzą, że jest inaczej, ale odpowiadają im jedynie takie oferty, w których pracodawca wymaga jakichś kwalifikacji. A oni prawie żadnych nie posiadają i koło się zamyka.
                    • korkix78 Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 14:54
                      Tak dla Twojej wiadomosci - jestes co najmniej 5-ta czy 6-ta osoba, ktora widze, ze oferuje pomoc i nic z tego nie wynika. Jedna z tych osob bylem ja.
                      A nie czytam kazdego jednego watku, a juz na pewno nie od deski do deski - dlatego odrzuconej pomocy na pewno bylo wiecej.

                      Dlatego rowniez polecam zarzucenie checi niesienia pomocy, bo to niestety daremne. Ale oczywiscie nie wiedzialas, wiec to sie chwali.
                      • rabart Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 15:08
                        Nie mam powodu by ufać obcym ludziom na sieci i podawać im dane osobiste. Poza tym daruj sobie, porady w stylu "zbieraj puszki", albo "śpij pod mostem" to raczej obelgi niż oferty pomocy.
                        • korkix78 Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 15:23
                          > Nie mam powodu by ufać obcym ludziom na sieci i podawać im dane osobiste.

                          Jaki masz w takim razie powod plakania na tym forum? Wiemy juz, ze powodem nie jest na pewno pomoc podsuwana Ci pod nos od tych co mieli podobne problemy, pomoc rozwiazania tych problemow. Dlaczego wiec to robisz(cie)?
                          To nie jest pytanie retoryczno-irnoniczne.
                          Naprawde chetnie sie dowiem tego, co Ty masz do napisania w tym temacie.
                          • rabart Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 16:18
                            > Jaki masz w takim razie powod plakania na tym forum?
                            Raczej nie "płaczę". Lubię poznawać opinie ludzi i wymieniać się informacjami.
                  • rabart Re: rabart, wycofany, bezrobotny 29.05.11, 14:46
                    Wiesz, mam spory dystans do osób, które tak traktują poważnie swoją osobę, że wiem już w jakich krajach podróżowały, mam ich zdjęcia z wakacji, znam sny o bracie i ojcu, oraz wiem o problemach z miesiączkowaniem. I to po zaledwie 10 sekundach używania zwykłego google.
                    • Gość: ankh Re: rabart, wycofany, bezrobotny IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 15:14
                      wiesz, to bardzo ciekawe co piszesz. Mówisz, ze nie ufasz ludziom, ale wynika to z tego, ze sam nie jestes godny zaufania, z obawy ze "twoje" rzeczy wyjdą na zewnątrz. ;) nieprawdaz? nie rozumiem czemu chciales "mnie dokopać", ale to nie mój problem, bo to nie ja coś chce udowodnić.

                      Miłego dnia i niech usmiech jak najczęsciej gosci na twarzy. ciao
      • Gość: m A ja szukam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.11, 00:17
        Szukam kogoś do tłumaczenia tekstów z języka polskiego na angielski. Rzecz dotyczy medycyny (ale akurat nie chodzi o bardzo specjalistyczny język, bardziej o anglojęzyczną stronę www, jednak to musi być bardzo dobry angielski). Dasz radę? Jeśli czujesz, że tak daj namiar na priva.
        • annajustyna Re: A ja szukam... 29.05.11, 11:39
          Rabart pewnie nawet po polsku nie zna slownictwa medycznego...
          • rabart Re: A ja szukam... 29.05.11, 12:03
            No cóż widzę, że twoja obecność na forum słuzy jedynie trollowaniu. Na szczęście daje ono możliwość ignorowania trolli. Niniejszym usuwam cię z pola widzianych osób.
            • annajustyna Re: A ja szukam... 29.05.11, 18:03
              Taa, faktycznie trollowanie polega na dyskretnym zwroceniu uwagi, ze slownictwo fachowe zna...fachowiec :P.
              • organza26 Re: A ja szukam... 09.06.11, 12:29
                Twój post powyżej nie zabrzmiał jak dyskretne zwrócenie uwagi, tylko jak chamskie dokopanie.
                • annajustyna Re: A ja szukam... 09.06.11, 12:35
                  Dlaczego chamskie? Myslisz, ze kazdy, kto byl u lekarza pierwszego kontaktu badz nawet lezal w szpitalu, zna slownictwo fachowe? Ja np. pracowalam w badaniach klinicznych przez dwa lata i nie wiem, czy czulabym sie na silach w takich tlumaczeniach (na pewno musialabym duzo poczytac tekstow fachowych). Prawda w oczy kole?
      • Gość: mosiek A na doradce finansowego próbowałeś??? IP: *.elartnet.pl 29.05.11, 14:08
        tam wystarczy wysłać CV i już dzwonią!! Każdego na rozmowę zapraszają.
      • dorek3 Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 14:24
        To zatrudnij się jako tłumacz.

        Sama znajomość języka, nawet najlepsza, jest niczym jeśli brakuje innych, twardych kompetencji.
        • Gość: ankh Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.11, 14:33
          ależ znajomośc języka to twarde komeptencje ;) - konkretne, są to kwalifikacje. Mnie zdaje, ze osobom jak rabart, wycofany, bezrobotny (wg mnie to 1 osoba), brakuje umiejętności miękkich ;P
        • ka-mi-la789 Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 29.05.11, 15:08
          Wbrew rozpowszechnionemu mitowi, tak zwane łumienie jenzyka nie wystarczy, żeby być tłumaczem.
      • korkix78 Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej..:) 29.05.11, 15:17
        Nie sposob precyzyjnie wiedziec ile osob jak mowi (o co Cie nie winie - nie masz jak sie tego dowiedziec). Gdyby faktycznie bylo to 99%, to brzmi to niezwykle dumnie. Zauwaz jednak, ze bylo by to rownoznaczne z tym, ze 380,000 Polakow mowi po angielsku lepiej od Ciebie, lub w najgorszym razie podobnie.
        To bardzo dobry wynik, to daje perspektywe pojecia o tym,czyrzeczywiscie tak unikatowa to umiejetnosc i czy daje podstawy do bycia rozrywanym na rynku pracy :)

        Spojrz na to tak: w samym UK, USA, Irlandii i Australii jest 1,0-1,5 milona Polakow (dokladnie nie wiadomo) - i chociaz w ogole nie oznacza to automatycznie tego ze ktos naparza po ang jak tambylec, to jednak biorac pod uwage ze polowa mieszka tam ladnych pare, czesto parenascie lat, powinno dac do myslenia.
        Po nuiedlugim przemysleniu raczej dojdziesz do wniosku sam, ze to raczej nie 99% tylko blizej 90-95%, tak realistycznie rzecz biorac.
        Tyle urealniania.
        ALE: jesli mowisz lepiej niz 95% Polakow (w co juz jestem sklonny uwierzyc) to i tak wynik i tak naprawde niezly. Bo nie zgadzam sie do konca z innymi wypowiedziami umniejszajacymi wladanie naprawde swietnym jezykiem.
        Poziom jezyka, ktory jest wyraznie lepszy od tego jakim posluguje sie "przecietniak" to nie takie nic - to sporo, jednak niestety nie wszystko.
        Jak juz pisalem Twoje 99% to tylko Twoje szacunki, domyslam sie ze wziales je na podstawie wlasnych doswiadczen i porownan do znajomych, tego co slyszysz w telewizji, wstawek dziennikarzy itp.

        I rozumiem, ze to moze bolec, kiedy np. pojdziesz do banku i czekajac na obsluge bedziesz sluchal jak pani w okienku ledwie potrafi wypocic pare zdan po angielsku obslugujac zagranicznego lienta, Ty czuejsz ze dalbys sobie rade 20 razy lepiej, jednak to ta Pani ma prace za 1800zlotych netto, a Ty nie masz jej wcale i slyszysz od tego banku "obecnie nie zatrudniamy" co odczytujesz jako "my juz mamy swoich ekspertow".

        Mam pomysl. Podaj mi (na maila gazetowgo) Twoj nr telefonu. Zadzwonie i pogadamy sobie po angielsku. Tak dla hecy :) Ciebei nie kosztuje to nic. Jestes bezrobotny, wiec czasu masz mnostwo, prawda? Oboje pocwiczymy sobie angielski, poza tym jesli faktycznie potrafisz ten jezyk tak jak piszesz (czyli chyba lepiej ode mnie, a mowie calkiem dobrze) to nie bede mial zahamowan potwierdzic tego na tym forum, normalnie jako zalogowany ja, korkix78.
        Co Ty na to?
        • nikorason Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 29.05.11, 15:35
          A może niech po prostu coś napisze po angielsku :D chętnie poczytam :DDDD.
          • korkix78 Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 29.05.11, 15:44
            Ale co to za sztuka tu napisac? :)
            Skad bedziesz wiedzial, ze to on i jego tresc a nie jakies kopiuj wklej?
            Albo jesli to on - ze nie korzystal ze slownika?

            Taki test to mozna o kant okreznicy rozbic :)
          • rabart Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 29.05.11, 16:18
            Wiele razy pisałem, był nawet cały temat gdzie rozmawiliśmy po angielsku. W tym chyba też parę razy mi się zdarzyło :)
          • rabart Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 29.05.11, 16:27
            Zresztą podaj temat to napiszę :)
            • annajustyna Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 29.05.11, 18:04
              A powiesz tez? :P
        • rabart Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 29.05.11, 16:32
          A Korkix -ty mnie mylisz z bezrobotnym. To ktoś inny niż ja i tego tematu nie załozyłem.
          • Gość: bezrobotny Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.11, 10:34
            > A Korkix -ty mnie mylisz z bezrobotnym. To ktoś inny niż ja i tego tematu nie z
            > ałozyłem.

            zgadza sie
            niektorzy mysla, ze Ty, wycofany i ja to jedna osoba

            nie wiem na jakiej podstawie? tak trudno zrozumiec, ze w 40-milionowym kraju z duzym bezrobociem, na najwiekszym forum o pracy udziela sie AZ trzech bezrobotnych humanistow?
            • korkix78 Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 30.05.11, 11:34
              Podstaw jest wiele - glowne 3 mi przychodza do glowy. Podam tylko jedna z nich- generalnie zawsze sie ze soba zgadzacie, przytakujecie, w wlasciwie kazdej kwestii.

              Ale to naprawde ma male znaczenie ile Was jest, przynajmniej dla mnie :)

              Gdybym poznal osobiscie to moze wtedy owszem, wolalbym wiedziec.
              • rabart Re: Czyli 380,000 Polakow mowi od Ciebie lepiej.. 30.05.11, 15:25
                > generalnie zawsze sie ze soba zgadzacie, przytakujecie, w wlasciwie kazdej kwe
                > stii.
                >

                Jakbym zakładał sobie drugie konto, to by uwiarygodnić się, kłóciłbym się sam ze sobą ;)
      • Gość: bezrobotny dzis zbudzil mnie telefon..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.11, 13:03
        niestety nie od pracodawcy, tylko od telemarketera :/
        • annajustyna Re: dzis zbudzil mnie telefon..... 01.06.11, 13:15
          A do jakich pracodawcow wysylasz podania i na jakie stanowiska? Moze tutaj tkwi blad...
      • Gość: bezrobotny Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.11, 12:35
        patrze na te ogloszenia, patrze i ciekawych ofert brak
        a tam, gdzie i tak aplikuje, to nikt nie oddzwania
      • Gość: Gość Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 18.06.14, 22:38
        > Angielski zna dość dużo osób w Polsce.

        Oh, is that indeed so? If that's really the case, then I'd sincerely be more than delighted to hear (or read, for that matter) you or anyone else explain why on Earth it is a thing of such an extraordinary difficulty to stumble upon a person around here who'd be capable of a correct pronunciation of simple everyday words such as "delete" or "apple"? Well, I thought so...

        Having briefly glanced through this thread (necromancy for the win, given the discussion originally took place some three years ago, but then again, what the heck), I have to concede that rabart's views may indeed seem overly pessimistic, at times so to the point where they could be considered somewhat farfetched. Nevertheless, his reply to the original post of this thread largely managed to hit the nail on the head, no matter how cynical that statement might have come across.

        Regardless of what the advertisement for a particular job opening might or might not claim as to the requirements related to the linguistic proficiency of candidates, there is always a rather narrow range of skill level that is actually going to work in the particular candidate's favor. If you're below the line of acceptability, you're naturally enough "worthy of contempt", and are quite likely going to be dismissed based on that. However, if the candidate happens to exceed the actual (but unknown to him/her) expectations (let alone exceed them by a large margin), the human resource assistants/would-be-bosses/whoever are more often than not simply going to get severely antagonized, and are most likely going to dismiss the candidate as well (or even more so), officially based on some more or less implausible excuse. As unfortunate (and no less counterintuitive) it may appear, the skills of folks like rabart and the original poster might actually be working against them - it's extremely tough these days to find a place where really excellent English skills might be properly valued and appreciated, on the other hand it's disproportionately easier to stumble upon butthurt individuals who will not hesitate to do their best to undermine an exceptionally skilled candidate.

        (Yours truly can still quite vividly recall the face of a certain HR damsel just as she was announcing the estimation of his English skills, as assessed by a native speaker working at a language school, with whom he had just finished chatting with. The lady, for an otherwise inexplicable reason, looked as if she had just bitten into the sourest of grapes. Needless to say, what followed a few weeks later was the doubtful pleasure of receiving a rather uninspired response giving a somewhat ludicrous "reason" for the worthy establishment not being interested in making an employment offer. Oh well, mumbling to oneself "good riddance" seems like one of the more suitable reactions on such occasions. Onto the next "interview" it is then - how much more ridiculous might it possibly get this time...? ;)
        • korkix78 Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 18.06.14, 23:50
          it's extremely tough these days to find a
          > place where really excellent English skills might be properly valued and apprec
          > iated,

          Ale tak jest i bedzie.
          Gdyby umiejetnosc jezyka angielskiego, sama w sobie, z niczym doczepionym gwarantowala swietne stanowisko naprawde dobrze platne, to znaczyloby, ze kazdy jeden Native Speaker (no moze prawie kazdy-czyli nie taki ubogi jezykowo, z nizim spolecznych) moglby zyc jak krol, za sam fakt gadania po prostu w swoim jezyku. Nawet gdyby nie umial nic.
          Logicznie, ze az tak dobrze to nie ma.

          Przeswietny angielski na pewno moze sie przydac i byc silna karta przetargowa, ale na pewno lepiej jesli ktos potrafi angielski na poziomie wysokim, ale nie wyjatkowo wysokim, oraz dwie-trzy inne unikatowe umiejetnosci (np. jakies wyksztalcenie zwiazane z rachunkowoscia, oraz wysoki poziom programowania w VBA), niz ktos inny, kto posiada tylko sam jezyk na poziomie arcywysokim.
          • Gość: Gość Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 26.06.14, 21:29
            Prezentowany powyżej punkt widzenia jest charakterystyczny dla osób usiłujących za wszelką cenę deprecjonować umiejętności innych w imię własnych celów.

            Porównywanie osoby dwujęzycznej do native speaker'a języka obcego często będącego osobą jednojęzyczną (akurat większość anglojęzycznych native'ów nie zna innych języków, ponieważ nie widzą takiej potrzeby) jest kompletnym absurdem. Doskonała znajomość języka ojczystego ORAZ jednego lub kilku języków obcych to bardzo konkretne umiejętności, które umożliwiają wykonywanie wielu prac związanych z redagowaniem, tłumaczeniami czy korektą tekstów w różnych językach. Twierdzenie, że filolog (lub osoba kilkujęzyczna nie będąca filologiem) "nic nie umie, bo zna tylko język(i)" jest równie groteskowe jak popularna również ostatnio gdzieniegdzie opinia, że "matematyk umie tylko liczyć, więc nie umie tak naprawdę nic".

            Dowodem istniejącego faktycznie zapotrzebowania na osoby znające biegle języki obce są niejako wszelkie publikowane treści pisane łamaną angielszczyzną (lub innym językiem), jak n.p. obcojęzyczne wersje wielu polskich stron WWW, instrukcje obsługi, oferty pracy (tak! "haerówki" wolą nabazgrać ogłoszenie po "angielskiemu", bo tak jest "trendi") i inne. Skoro nierzadko w publikowanych treściach roi się od błędów, zaczynając od stylistycznych, poprzez gramatyczne, na ortograficznych kończąc, to znaczy, że redagowała je osoba niekompetentna do tego zadania, a ktoś inny takiej osobie owo zadanie przydzielił oraz zatwierdził publikację efektów jej "pracy."

            Zatem w czym tkwi problem? Z reguły w tym, że zarządzający personelem niestety coraz częściej preferują osoby o miernych umiejętnościach z kilku dziedzin zamiast osób o wysokich kwalifikacjach w jednej lub dwóch - przyczyny są z reguły ekonomiczne (aczkolwiek raczej podyktowane prozaiczną pazernością lub chorobliwą chęcią wykazaniem się "optymalizacjami budżetowymi" przed przełożonymi, aniżeli rzeczywistą koniecznością "zaciskania pasa"), choć bardzo często występuje również podłoże ambicjonalne, objawiające się zakorzenioną niechęcią do osób o wyższych kompetencjach ze względu na własne braki tychże (kłania się tu koncepcja tzw. "B-playerów" zatrudniających innych "B-playerów" oraz "C-playerów" w celach asekuracji własnej pozycji). Jeśli dodatkowo u takiego "decydenta" wypaczony jest poziom tzw. "jakościowej przyzwoitości", tzn. poczucia zobowiązania do utrzymania rozsądnych standardów jakościowych, otrzymujemy totalną degrengoladę, której przykładami są np. "menadżer" średniego szczebla usiłujący prowadzić komunikację biznesową z mniej lub bardziej poważnymi klientami przy użyciu translatora(!!) i nie widzący w tym nic niewłaściwego, lub inny "menadżer" kategorycznie odmawiający zatrudnienia kompetentnych pracowników dedykowanych do tłumaczenia produktu oraz dokumentacji, zamiast tego wciskając prace tłumaczeniowe w ramach "dodatkowych obowiązków" innym pracownikom, łącznie z tymi władającymi niezbędnym językiem obcym po prostu słabo.

            Czy ktoś może wmówic mi, że to jest "normalne"? Z całą pewnością nie. Powyższe zjawiska są oczywiście głęboko patologiczne, niestety występują one coraz częściej ze względu na niewłaściwe osoby podemujące decyzje dotyczące zatrudnienia oraz przydziału obowiązków pracownikom. W ramach takiego schematu tracą wszyscy oprócz owych decydentów oraz ich mocodawców:

            - pracownicy o niższych kompetencjach mają co prawda zatrudnienie, ale często są przeładowani obowiązkami z pośród których znaczna część jest powyżej ich możliwości, i to w zamian za żenujące wynagrodzenia;
            - pracownicy o wyższych kompetencjach bywają rutynowo wykluczani, bo są "za drodzy" i "za dobrzy";
            - klienci/odbiorcy otrzymują produkty lub usługi o jakości wołającej często o pomstę do nieba; - społeczeństwo jako całość doznaje długofalowego uszczerbku ze względu na postepującą erozję standardów jakościowych (i próbę przekonania go, że ów proces jest "normalny"), która ostatecznie musi pociągnąć za sobą regresję rozwojową.

            Tymczasem odpowiedzialni za te niewłaściwości budują swoją pozycję zawodową oraz finansową, okopując się na swoich stanowiskach i prezentując zarządom raporty świadczące o ich "sukcesach".
            • korkix78 Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow 27.06.14, 00:56
              > Prezentowany powyżej punkt widzenia jest charakterystyczny dla osób usiłujących
              > za wszelką cenę deprecjonować umiejętności innych w imię własnych celów.
              >

              Jesli to a propos mojego posta, to jesli ta teoria mialaby byc prawda, to jakie mam wlasne cele?

              Twierdzeni
              > e, że filolog (lub osoba kilkujęzyczna nie będąca filologiem) "nic nie umie, bo
              > zna tylko język(i)" jest równie groteskowe

              Tu nie o to chodzi, ze nic nie umie, tylko ze - z punktu widzenia realiow obecnej gospodarki - umie za malo.
              Albo inaczej:
              Bardziej obiecujace bedzieportfolio kogos, kto potrafi angielski na poziomie powiedzmy cos pomeidzy CAE i Proficiency wiec potrafi calkiem przyzwoicie - i na nauce tego jezyka spedzil 4000 godzin, ale ponadto ma 5-letnie doswiadczenie w pracy z auto-cadem i potrafi liczyc wtrzymalosc stropow i fundamentow, niz ktos, kto poswiecil pol zycia na nauce angielskiego w sumie uczyl sie 20 000 godzin i potrafi go po prostu swietnie. Ale ponadto, zadnych bardziej unikatowych umiejetnosci.

              Z puntu widzenia pozarynkowego tylko trudu wlozonego w samodoskonalenie i wyjatkowosc, ta druga osoba to byc moze perelka.

              Ale na rynku realia sa inne.

              Nie twierdze, ze to jest sprawiedliwe. Mowie tylko jak to moim zdaniem dziala.
              • Gość: Gość Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 27.06.14, 01:38
                >Tu nie o to chodzi, ze nic nie umie, tylko ze - z punktu widzenia realiow obecnej gospodarki - umie za malo.

                Dobrze, zatem krótko: sugerujesz, że osoba która, dajmy na to, przetłumaczyła tekst na stronie WWW z błędami (bo jej znajomość języka jest obiektywnie słaba) "umie wystarczająco dużo" dlatego że "z nadania miłościwie panujący" przełożony ją zatrudnił i w szczególności zlecił jej to zadanie, a osoba która jest kilkujęzyczna i wykonałaby zadanie bezbłędnie i no o wiele wyższym poziomie "umie za mało"...? Czy absurd jest teraz widoczny wyraźniej? Czy może byłbyś również skłony twierdzić, że rodzime produkty przegrywają z chińszczyzną, bo te pierwsze są zbyt kiepskie...?!

                Otóż nie, ta druga osoba nie "umie za mało", wręcz przeciwnie. Natomiast cwaniacy i karierowicze którzy dorwali się do stołków menadżerskich są zdania, że po pierwsze ma być jak najtaniej, a "jakość jest problemem klienta/odbiorcy i jeśli produkt/usługa są kiepskie to niech on się z tym męczy", a po drugie pracownik zbyt dobrze znający języki nie tylko wyjdzie drożej (to że jakość jego pracy jest nieporównywalnie wyższa nie ma dla takiego buca znaczenia, patrz wyżej) ale również może stanowić potencjane zagrożenie dla jego pozycji. Jeśli natomiast z kolei uważasz taką patologię za "realia rynkowe" (wspomniana powyżej regularna komunikacja "menadżera" z klientami zagranicznymi przy użyciu translatora, czy też zmuszanie słabo kompetentych językowo pracowników do "tłumaczenia" produktu czy dokumentacji w ramach "dodatkowych obowiązków" to autentyki, i takich przykładów znajdzie się całe mnóstwo, a i skala jest coraz większa), to nasza dalsza dyskusja być może mija się z celem.
      • Gość: tadam Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.14, 12:57
        Może to nie o angielski chodzi?

        Sama pracuje w takim centrum outsourcingowym. Każdy bez wyjątku zna biegle angielski (wymagają tego szkolenia za granicą, kontakt z klientem zagranicznym i innymi oddziałami firmy, część szefostwa i pracowników jest obcokrajowcami). Jest to absolutne minimum. Większość komunikatywnie zna także i inne języki obce, część w stopniu podstawowym. Mam wrażenie, że ma miejsce jedna z 2 sytuacji:

        1) aplikujesz, ale nie zapraszają się na rozmowy - jest masa osób z biegłym angielskim Firma szuka np. 2 pracowników, a dostaje kilkaset zgłoszeń w których każdy zapewnia, że zna biegle angielski. Nie mogą zaprosić wszystkich na rozmowy. Zapraszają powiedzmy kilkanaście osób. Rozmowa w takiej firmie odbywa się po angielsku (czasem dodatkowo w innym języku, jeśli stanowisko tego wymaga i język ten był wymagany w ogłoszeniu), często uczestniczą w niej obcokrajowcy (np. HR z zagranicy, szefostwo). Nie zaprasza się pierwszych lepszych osób na taką rozmowę. Wstyd kogoś zaprosić, a ktoś ani be ani me po angielsku. Zapraszane są osoby, co do których istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że faktycznie znają angielski biegle (czyt. osoby z certyfikatami, erasmusy, filolodzy, osoby pracujące za granicą). Jeżeli nie jesteś zapraszany na rozmowy - zrób chociaż CAE albo CPE.

        2) jesteś zapraszany na rozmowy, ale nie zatrudniają Cię - mając do dyspozycji kilkanaście osób z biegłym angielskim, nie patrzy się na to czy osoba lepiej posługuję się językiem angielskim od 99% Polaków czy tylko 95% ;) W grę wchodzą inne rzeczy:
        * ubiór - tzw. casual businesss to minimum (innymi słowy szacunek do firmy/innych)
        * estetyczny wygląd - tatuaże nie są widoczne, brak 20 kolczyków, brak fikuśnych fryzur, czyste ubrania
        * zachowanie w sytuacjach stresowych - taką sytuacją jest sama rozmowa, czasem samemu drążą jakieś niewygodne tematy. Chodzi o to czy składnie się wypowiadasz i przekazujesz swoje myśli. O dziwo dużo osób ma z tym problem...
        *doświadczenia zawodowe i życiowe - musi być w sam raz, czasami ktoś ze zbyt dużym doświadczeniem może na tym tracić (jego wymagania finansowe są większe + obawa przed tym, że wkrótce zmieni prace)
        * odpowiednia pewność się - nie przeradzająca się w arogancje czy poczucie własnej wyższości (czasami osoba bardziej pewna siebie a znająca słabiej język dostaje prace, a osoba lepiej znająca język, ale nieśmiała, cicho mówiąca czy zacinająca się - nie)
        * sympatyczność - trzeba się dużo uśmiechać :) być zainteresowanym, energetycznym na rozmowie
        * dopasowanie do zespołu - jeden z najważniejszych aspektów. Jeśli jesteś facetem i miałbyś być nową osobą w pomieszczeniu w którym siedzą same babki, prawdopodobnie prace dostanie ktoś porównywalny do Ciebie, ale płci żeńskiej. Jeśli masz 50 lat a miałbyś pracować w pomieszczeniu z 20-30 latkami, też jesteś na straconej pozycji. Musisz próbować dalej, w końcu trafisz na takie ogłoszenie, w którym pasowałbyś do zespołu.
        • Gość: Gość Re: Znam jezyk angielski lepiej niz 99% Polakow IP: *.dynamic.chello.pl 27.07.14, 15:09
          >Sama pracuje w takim centrum outsourcingowym. Każdy bez wyjątku zna biegle angielski

          Jak zwykle problem leży w nader szczodrym szafowaniem słowem "biegły". Z mojego doświadczenia wynika (a widziałem wiele "działów outsourcingowych" lub pokrewnych w różnych firmach), że średni poziom znajomości angielskiego to B1 lub słabe B2. A to naprawdę, obiektywnie rzecz ujmując, nie jest poziom, który możnaby nazwać biegłym. Biegła znajomość języka to poziom C2, lub (minimum) mocne C1, a takie osoby to wyjątki, również wśród pracowników "działów outsourcingowych".

          Żeby było jeszcze śmieszniej, można tam również napotkać osoby dukające gdzieś na poziomie słabego A2, z trudem klecące połamane zdania słowo po słowie gdy przyjdzie im rozmawiać z osobą z zagranicy. I proszę mi nie mówić, że to nieprawda - byłem, widziałem. Takie są realia. Jakim cudem takie osoby zostały tam zatrudnione? Cóż, spotkałem się z wypowiedziami osób związanych z HR w stylu "pracownik musi być fajny" lub "bo liczy się osobowość", zatem coś zapewne jest na rzeczy - pracowników zatrudnianych na przysłowiowe "piękne oczy" niestety nie brakuje. A ostatecznie i tak stwierdza się "bo u nas w dziale ałtsorsingowym to każdy zna biegle angielski", bo tak jest "poprawnie politycznie" i tak nakazuje kultura korporacyjna.


          >jest masa osób z biegłym angielskim

          Błąd, patrz wyżej. Jest masa osób którym wydaje się, że znają język biegle.

          W praktyce jakaś połowa osób, które tak o sobie twierdzą niestety zapomina języka w gębie gdy mają się wypowiedzieć. Dwie piąte prezentuje najróżniejszy poziom, ale z reguły wymawiają co drugie słowo źle i w prawie każdym zdaniu robią jakiś błąd gramatyczny - wynika to z dominującego w tym kraju podejścia do nauki języków obcych (kucie "słówek" na potęgę, traktowanie gramatyki i frazeologii po macoszemu, niemalże całkowite olanie fonetyki). Pozostałe 10% to osoby znające angielski na poziomie mocnego B2 (czyli takim, gdzie będąc obiektywnym można w ogóle zacząć myśleć o użyciu określenia "biegły") i wzwyż. Osoby na poziomie C2 to wspomniany przez autora wątku 1% lub mniej.


          >Nie zaprasza się pierwszych lepszych osób na taką rozmowę. Wstyd kogoś zaprosić, a ktoś ani be ani me po angielsku. Zapraszane są osoby, co do których istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że faktycznie znają angielski biegle (czyt. osoby z certyfikatami, erasmusy, filolodzy, osoby pracujące za granicą). Jeżeli nie jesteś zapraszany na rozmowy - zrób chociaż CAE albo CPE.

          Wystarczy telefon do kandydata (najlepiej od native speakera) i krótka rozmowa aby odsiać zdecydowaną większość. Zasłanianie się certyfikatem nie ma zatem w mojej ocenie większego sensu, no chyba że dla osób, dla których papierki są ważniejsze od realnych kompetencji.


          > 2) jesteś zapraszany na rozmowy, ale nie zatrudniają Cię - mając do dyspozycji
          > kilkanaście osób z biegłym angielskim, nie patrzy się na to czy osoba lepiej po
          > sługuję się językiem angielskim od 99% Polaków czy tylko 95% ;) W grę wchodzą i
          > nne rzeczy:
          > * ubiór - tzw. casual businesss to minimum (innymi słowy szacunek do firmy/inny
          > ch)
          > * estetyczny wygląd - tatuaże nie są widoczne, brak 20 kolczyków, brak fikuśnyc
          > h fryzur, czyste ubrania
          > * zachowanie w sytuacjach stresowych - taką sytuacją jest sama rozmowa, czasem
          > samemu drążą jakieś niewygodne tematy. Chodzi o to czy składnie się wypowiadasz
          > i przekazujesz swoje myśli. O dziwo dużo osób ma z tym problem...
          > *doświadczenia zawodowe i życiowe - musi być w sam raz, czasami ktoś ze zbyt du
          > żym doświadczeniem może na tym tracić (jego wymagania finansowe są większe + ob
          > awa przed tym, że wkrótce zmieni prace)
          > * odpowiednia pewność się - nie przeradzająca się w arogancje czy poczucie włas
          > nej wyższości (czasami osoba bardziej pewna siebie a znająca słabiej język dost
          > aje prace, a osoba lepiej znająca język, ale nieśmiała, cicho mówiąca czy zacin
          > ająca się - nie)
          > * sympatyczność - trzeba się dużo uśmiechać :) być zainteresowanym, energetyczn
          > ym na rozmowie
          > * dopasowanie do zespołu - jeden z najważniejszych aspektów. Jeśli jesteś facet
          > em i miałbyś być nową osobą w pomieszczeniu w którym siedzą same babki, prawdop
          > odobnie prace dostanie ktoś porównywalny do Ciebie, ale płci żeńskiej. Jeśli ma
          > sz 50 lat a miałbyś pracować w pomieszczeniu z 20-30 latkami, też jesteś na str
          > aconej pozycji. Musisz próbować dalej, w końcu trafisz na takie ogłoszenie, w k
          > tórym pasowałbyś do zespołu.

          Ten cały (proszę wybaczyć wyrażenie) cyrk jest niestety charakterystyczny dla aktualnej kombinacji sytuacji na rynku pracy oraz przerośnięcia i rozpasania działów HR, których pracownicy usiłują z jednej strony łechtać własne ego przebierając w ofertach niczym w ulęgałkach, z drugiej zaś strony uzasadnić potrzebę swojego istnienia urządzając wielomiesięczne "kastingi" i nierzadko przeciągając czasowo rekrutację poza wszelkie granice niedorzeczności. Ostatecznie ktoś zostaje przyjęty (lub nie) w oparciu o kryteria znane jedynie szacownemu gremium decyzyjnemu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka