Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    12.05.04, 13:58
    Słuchajcie, jestem SAMA w biurze (200m). Mam tylko kompa. Na początku było
    fajnie, ale teraz zaczynam sie nudzić. Czy był ktos w podobnej sytuacji? Tak
    chyba będzie do końca maja a nie bardzo mogę gdzieś wyjść (telefon).
    Pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • sea_dog Re: ;))) 12.05.04, 14:28
        dobrych pare lat temu trafilam do firmy, ktora jak sie okazalo po czasie -
        "otwierala sie" juz ladnych pare lat, stad bylo tak pusto. Na poczatku bylismy
        pan prezes i ja, potem czesto ja sama, bo on jedzil na byznesowe lancze
        polaczone chyba ze sniadaniem i kolacja dnia nastepnego. Na poczatku bylo
        faktycznie fajnie, tyle, ze ja nie mialam nawet komputera! Potem do zalogi
        dolaczyla kuzynka prezesa, ktora jedzila na osobne lancze, a potem jeszcze
        zona, z ktora od czasu do czasu prezes nocowal w swoim gabinecie (slady bibki
        nazajutrz). Naszymi jedynymi goscmi byli albo glowna ksiegowa (firma byla
        siostra krzakiem wiekszego zakladu), albo prezes calej korpracyji (na poczatku
        pomylil mi sie z zulem z podworka i malo na zbity pysk go nie wyrzucilam) albo
        policja skarbowa!!! Na scianach w tym pustym budynku wisialy logotypy
        wszystkich wiekszych korporacji, jakie istnieja na polskim rynku i jakie firma
        rzekomo obslugiwala. Po czasie odkrylam, ze bylo to tylko pobozne zyczenie pana
        prezesa, a firmy nic nie wiedzialy o "wspolpracy". czas milo uplywal mi na
        rozmowach telefonicznych z przyjaciolka, spaniu na biurku (dostalam biurko za
        12 tysiecy, serio) i czytaniu gazet. Po miesiacu, jak juz prawie dostalam
        obledu, czas urozmaicac zaczely coraz czestsze odwiedziny policji (na pamiec
        znalam kto lubi jakie ciastka), telefony wszelkich mzoliwych i zawsze
        wkurwionych urzedow i awantury z szefem - palantem. W chwilach wolnych od
        awantur opowiadal mi o swojej nieodwazjemnionej na razie milosci do koncernu
        BMW. Po upojnych 2 miesiacach, jak wzajemna krytyka i awantury wypelnialy nam
        czas bez reszty i calkowicie, spotkalismy sie z bluzgiem na ustach w polowie
        drogi pomiedzy naszymi jakze bogato urzadzonymi gabinetami i w tym samym
        momenci on powiedzial, ze mnie zwalnia, a ja - ze sie sama zwalniam. Zanim
        rekami kuzynki sczyscil mi cale burko z dokumentow, pochawlil sie, jak sie robi
        wizytowki w Corelu i ze mozna je komus sprzedac (cudo! mowie wam cudo hehehe).
        Poszlam sobie wiec do tej pory zalujac, ze nie ukradlam z firmowej wystawy tego
        slicznego piora watermana z serduszkiem na skuwce. To bylaby jedyna pozytywna
        rzecz jaka wynioslabym z tego doswiadczenia.
        Tak na koniec dodam, ze firma juz nie istnieje, ale palant jedzi swoja czarna
        jak rumak karino bmw-icą.

        lilianka22 napisała:

        > Słuchajcie, jestem SAMA w biurze (200m). Mam tylko kompa. Na początku było
        > fajnie, ale teraz zaczynam sie nudzić. Czy był ktos w podobnej sytuacji? Tak
        > chyba będzie do końca maja a nie bardzo mogę gdzieś wyjść (telefon).
        > Pozdrawiam
      • Gość: malwa Re: ;))) IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 12.05.04, 18:08
        hehhe neżle;)
        Wiesz moge przyjść i pracować z Toba...co dwie głowy to nie jedna. Raz Ty do
        kibla raz ja...;)
        Pozdrawiam!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka