Gość: Lady_K
IP: *.cable.net-inotel.pl
18.09.11, 08:11
Z końcem września kończy mi się okres próbny. Stanowisko specjalisty w korporacji z zagranicznym kapitałem. Umowę na 99% mi przedłużą, nie wiem, na ile, ale wstępnie dowiedziałam się, że na więcej pieniędzy nie mam co liczyć. Obecnie pracuję za 1 813,10 PLN na rękę miesięcznie.
Skończyłam prawo, znam biegle angielski, średnio hiszpański, nie mam zbyt dużego doświadczenia zawodowego. W obecnej firmie pracowałam od stycznia, na zastępstwo. W maju dostałam ofertę pracy na stałe, bliżej, za lepsze pieniądze - odeszłam, ale po miesiącu wróciłam do poprzedniej firmy - właśnie na okres próbny. W czasie okresu próbnego zdałam odpowiednie egzaminy, zrobiłam na dzień dzisiejszy 175% planu (a do końca miesiąca jeszcze trochę zostało), tłumaczę na angielski dokumenty, czasem po 30 stron.
Na sam gaz do samochodu potrzebuję 400 PLN (do pracy mam 20 km w jedną stronę), czynsz za mieszkanie plus rachunki to ok. 480 PLN na miesiąc (samochód i mieszkanie kupili mi oczywiście rodzice hahaha), na uprawianie sportów wydaję 430 PLN miesięcznie (nie zrezygnuję, za bardzo cenię sobie bycie w dobrej kondycji), a jeszcze trzeba się ubrać i coś zjeść czasem... Oczywiście pomagają mi rodzice.
Wykonuję pełnowartościową pracę, dodatkowo przynoszę firmie (dużej korporacji z dobrymi wynikami finansowymi) oszczędności (tłumaczenia), realizuję powierzone mi zadania... i nie jestem w stanie wyżyć z pieniędzy, które ta firma chce mi płacić.
Z tego co wiem, inni pracownicy zarabiają troszkę lepiej, ale też bez szału. Czuję się jak frajer. Pracuję sumiennie po osiem godzin dziennie a mimo to nie stać mnie na nic. Nie motywuje mnie to do pracy...
Co byście zrobili na moim miejscu? Zaryzykować i powiedzieć, że nie podpiszę kolejnej umowy za 2 500 brutto? Siedzieć cicho i się cieszyć, że mam pracę? (wcale nie było łatwo ją dostać!)
A najśmieszniej będzie, jak jednak nie będą mi chcieli przedłużyć tej umowy.
Aha, dodam jeszcze, że praca sama w sobie jest super, atmosfera i ludzie też super.