Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Lekarze wyjeżdżają za granicę

      • Gość: Janusz Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 09:49
        To prawda ,że uczciwi lekarze będą uciekać z naszego kraju.
        W mojej miejscowości jest duży szpital.Na chirurgi panuje prawo , które
        ustanowiło kilku lekarzy.Tylo oni mają prawo wykonywać zabiegi i
        operacje,biorąc za to duże pieniądze(łapówki) . Pracują tam uczciwi lekarze z
        długoletnim starzem , ale są dyskryminowani przez sitwę rządzącą na tym
        oddziale.

        PS
        Jest to miasto powiatowe w woj.Łódzkim
      • Gość: Londynczyk 62 tys rocznie - to chyba niemozliwe IP: *.l6.c1.dsl.pol.co.uk 27.05.04, 09:52
        Mieszkam w Londynie od kilku lat i z tego co sie orientuje nie wydaje mi sie
        prawdopodobne aby lekarz zarabial az tyle???? Ale moze.
        A i do wszystkich planujacych wyjazd do Anglii, koszty zycia sa tu naprawde
        wysokie, szczegolnie jezeli chodzi o wynajem mieszkania i przejazdy. Przeciez
        jak ktos zabiera rodzine to nie moze wynajac pokoju przy rodzinie. W Londynie
        mieszkanie z 2 sypialniami to koszt okolo 1500-2000 funtow miesiecznie.
        Pozdrawiam
        • Gość: noc Re: 62 tys rocznie - to chyba niemozliwe IP: *.server.ntli.net 27.05.04, 19:54
          Nie jestem tak na 100% pewna ale 62 moze byc mozliwe bo np GP wyciagaja wiecej.
      • Gość: Alexos Nigdzie nie jest łatwo, ale może być normalniej... IP: *.pool.mediaWays.net 27.05.04, 09:53
        Jestem młodym lekarzem. Pracowałem w Polsce do sierpnia 2003. Od listopada
        jesteśmy z żoną w Niemczech. Dlaczego wyjechałem? to będzie długa historia,
        jeśli macie czas zachęcam do przeczytania:
        Zawsze brzydziły mnie łapówki. Zawsze marzyłem o pomaganiu ludziom. Całe swoje
        dotychczasowe życie poświęciłem temu celowi. Byłem najlepszym uczniem w mojej
        podstawówce, dostałem się do elitarnej klasy w najlepszym liceum w moim
        mieście, gdzie mieściłem się gdzieś w środku "stawki". Wystarczyło żebym miał
        średnią kończącą czwartą klasę 4,6 i taką samą z matury. Dostałem się na te
        moje wymarzone studia za pierwszym razem, bez znajomości, bez łapówek. Możecie
        mi wierzyć, albo nie, nie dbam o to, ale te studia zmieniają ludzi, przede
        wszystkim leczą ich z ideałów. Pierwszy i drugi rok to gnojenie, w dosłownym
        tego słowa znaczeniu. Potem też nie jest lepiej. Wmawiano nam że nic nie
        umiemy, choć każdy ślęczał nocami, ale to nie my byliśmy leniwi, to po prostu
        materiał nas przerastał, ale może to i dobrze, nauczyliśmy się ciężko pracować.
        Pod koniec pierwszego roku, ludzie niektórzy byli tak zestresowani, że jedna
        koleżanka zaczęła płakać, po uderzeniu w stół pięścią przed zajęciami z
        Anatomii Prawidłowej, przeze mnie i kolegę dla głupiego kawału. Potem już
        takich kawałów nie robiliśmy. Wmawiano nam że do niczego się nie nadajemy, a to
        ten stres robił to z nami, nawet najprostsze wiadomości, rzekłbym oczywiste
        ulatywały nam z głowy. Mawialiśmy na studiach, do naszych kolegów z innych
        uczelni: Wy to sobie studiujecie, a my się uczymy! I coś w tym jest. Piszę to,
        bo niewielu poza lekarzami i ich rodzinami (też nie do końca, bo po co było
        martwić staruszków?) ma w ogóle o tym jakiekolwiek pojęcie. To było 6 lat
        wyjęte z życia. Oczywiście że mieliśmy odrobinę czasu dla siebie na
        odstresowanie, część z nas używała go na sport (10-20%), część na naukę
        dodatkową, a część na inne rozrywki. Od rodziców (nie należą do ludzi
        majętnych), dostawałem 400 zł miesięcznie przez większość studiów (na pewno od
        2 roku). Za stancję, przez pierwsze dwa lata płaciłem od 110 do 150 zł
        miesięcznie za pokój 2 osobowy (każdy po 150) potem od trzeciego roku nagle
        stancja zdrożała do 300 miesięcznie, wiec musiałem do akademika gdzie płaciłem
        od 130 do 170 miesięcznie, przez 3,4, 5 i 6 rok. Na trzecim roku się ożeniłem z
        dziewczyną 2 lata starszą, była wtedy na 5 roku. Musieliśmy wziąć tzw.
        preferencyjne kredyty studenckie który (mój) muszę spłacać do 2007 roku,
        średnio 220 zł miesięcznie, ale za to dostawałem 400 zł miesięcznie kredytu,
        dzięki któremu mogłem pewnie w ogóle skończyć te studia. Po dwóch latach
        urodziła się nam córeczka, potem po 1,5 roku synek. Do końca moich studiów
        mieszkaliśmy w akademiku, w pokoiku 13 m2 w trzy osoby (syn urodził się 14 dni
        po skończeniu przeze mnie studiów:))) ) Moja żona dostawała 800 zł na stażu,
        ja miałem drugie 800 (rodzice + kredyt) to były chyba najszczęśliwsze finansowo
        dla nas czasy, akademik kosztował nas jakieś 450 zł razem, więc mieliśmy
        jeszcze sporo na życie. Studia skończyłem ze średnią za całe 6 lat 3,6. (moja
        żona 4,4, ale to już trzeba być bardzo dobrym na tych studiach). Zamieszkaliśmy
        w kawalerce 30 m2 która kosztowała nas z opłatami ok 1000 zł miesięcznie,
        (miasto akademickie) czyli moją pensję na stażu (dostawałem na rękę ok. 1100
        zł) Moja żona będąc na urlopie macierzyńskim miała 800 zł. Staż zacząłem w
        październiku 2001. Żona skończyła staż ( i urlop) w marcu 2002. Uczyła się
        pilnie do egzaminu na rezydenturę (taki sposób robienia specjalizacji), który
        miał odbyć się w czerwcu. W maju dowiedziała się że nie będzie wcale
        rezydentur!! W maju, niecały miesiąc przed spodziewanym egzaminem i właściwie w
        czasie spodziewanego oddawania dokumentów. Ludzie (nie tylko moja żona) uczyli
        się już co najmniej od miesiąca (moja żona od lutego intensywnie), i nagle
        dowiadują się że nie będzie rezydentur. To jest skandal!! Takie rzeczy powinny
        być ogłoszone na początku roku, takie wiadomości jak: kiedy będą egzaminy, i co
        najważniejsze ILE będzie miejsc rezydenckich ( i etatowych) na określone
        specjalizacje. Wiadomo tylko że są dwa terminy egzaminów letni (egzaminy w
        maju, czerwcu) i zimowy (grudzień, styczeń). Na początku roku powinno być
        wiadomo ile miejsc w sesji letniej, ile w zimowej...itd. Ale do dzisiaj tak nie
        jest. Nie wiadomo nie tylko kiedy będzie egzamin, nie wiadomo ile będzie miejsc
        specjalizacyjnych, nie wiadomo nawet czy odbędzie się egzamin. Teraz to nawet w
        momencie składania dokumentów nie wiadomo dokładnie ile miejsc będzie na dany
        kierunek specjalizacji. To jest podane po upłynięciu terminu oddawania
        dokumentów ( który też nie jest znany, na dobrą sprawę trzeba się dopytywać
        min. co tydzień, lub śledzić informacje w interku, bo można oddać dokumenty
        przez ok, dwa tygodnie, tylko w mieście wojewódzkim- akademickim, [podobno
        rekord to tydzień na oddanie dokumentów]) i wtedy też się trzeba zdecydować na
        JEDNĄ specjalizację. Dopiero po upłynięciu terminu składania dokumentów spośród
        mętnej wody wyłania się prawdziwy obraz ilości miejsc specjalizacyjnych.
        Pojawiają się takie których nie miało być, np. 6 miejsc powiedzmy na
        okulistykę, i zbiegiem okoliczności, na taką "niepewną" specjalizację której
        miało nie być zaryzykowało złożenie dokumentów (tylko na jedną specjalizację,
        potem nie można zmienić, kolejny egzamin za pół roku!!) akurat 6 OSÓB, cóż za
        zbieg okoliczności, i te nazwiska tych szczęśliwców... same znane. To istny
        cyrk. Ale najlepszy numer jeszcze przed nami: nie ma listy podręczników
        obowiązującej na egzamin, nie ma banku pytań, nic nie ma. A podręczniki w
        niektórych szczegółach różnią się, i te właśnie różnice są zawarte w pytaniach.
        Oczywiście nie ma możliwości otrzymania testu celem weryfikacji wątpliwych
        pytań. Egzamin składa się z dwóch części, pisemnej (160 pytań testowych) i
        ustnej na której można zdobyć 30 pkt. Zazwyczaj max z testu to jakieś 120-130
        pkt, a limit zdanego egzaminu to 96 pkt. Masz 96 zachowujesz szanse dalej, nie
        masz... do widzenia za rok. Zdarza się nawet tak, że nawet na te dwa miejsca
        rezydenckie z np. Psychiatrii nikt się nie dostanie bo z 9 kandydatów 2
        najlepszych miało po 93 pkt, i nie liczy się już rozmowa, choć się odbyła bo
        ogłoszenie wyników testu było po części ustnej. Ale nie martwmy się, te miejsca
        nie przepadną, ktoś już na nie czeka, ale o tym cicho sza... Albo inna
        sytuacja, ginekologia, 30 kandydatów z miejsc etatowych (druga obok rezydentury
        możliwość robienia specjalizacji, nie dostępna w dobie redukcji zatrudnienia
        dla zwykłych śmiertelników) i tylko dwa miejsca specjalizacyjne (na całe
        województwo), (czegoś tu nie rozumiem, 30 osób ma etat w szpitalu na oddziale
        ginekologicznym, czyli są potrzebni, a tylko dwa miejsca specjalizacyjne???-
        mnie nie pytajcie, ja też tego nie rozumiem). Najlepsze przed nami, test
        najlepiej zdaje jedna dziewczyna, naprawdę dobra, ale niestety, " nie poszło"
        jej na części ustnej (każdy się może zestresować) i wyprzedziło ją dwóch
        kolegów, przypadkiem było to dwóch synów profesorów tej samej uczelni, z której
        byli członkowie komisji... no tak, przypadek rządzi światem!!! Przepraszam,
        zapędziłem się trochę, ale to w celu wyjaśnienia? pewnych kwestii. Wracam do
        naszej historii. Maj 2002, moja żona wie że uczyła się na darmo. Próbuje dostać
        się na studia doktoranckie. Bez znajomości, więc musi pół roku za darmo
        przychodzić do szpitala klinicznego na 4-5 godzin. A ja? Oprócz stażu muszę
        podjąć pracę w firmie farmaceutycznej, zmorze lekarzy, wyborze godność czy
        pieniądze. Dlaczego? Bo ktoś (opiekunka) musi zostać z naszymi dziećmi.
        Wytrzymałem 3 miesiące, otarłem się o depresję. To nie dla mnie, 6 lat nauki,
        trudnych studiów, marzeń o byciu lekarzem, zamienić na sprzedawcę leków? To
        bilet w jedną stronę, po 5 latach tracisz prawo wykonywania zawodu. I
        • Gość: Alexos Re: Nigdzie nie jest łatwo, ale może być normalni IP: *.pool.mediaWays.net 27.05.04, 10:06
          Chyba za duży post... oto dalsza część, (jeśli jeszcze masz siły na
          czytanie :))))
          I to za marne 1800 zł netto? Pewnie nadal bym tam tkwił, gdyby nie cud, bo jak
          inaczej nazwać posadę na Uczelni ( Akademii Medycznej) zdobytą bez żadnych
          znajomości? Może uczciwie wyglądałem? Tak więc do października do maja łączyłem
          staż z pracą w zakładzie naukowym, ale ku mojemu nieszczęście nie klinicznym.
          Potem skończyła się pensja stażysty i została goła nauczyciela akademickiego
          (1200) i stypendium doktoranckie od 10.2002 mojej żony (800 bez płacenia ZUS)
          Mieszkanie 1000, 600 opiekunka i co dalej? Zaczęły się dyżury lekarskie,
          początkowo 4-5 sobót, niedziel, zwykłych dni w miesiącu. Bardzo szybko 8-10, a
          potem nawet 15 nieprzespanych nocek w miesiącu. Pogotowie w mieście akademickim
          to cała noc w karecie ( bo za mało karetek, a my i tak przyjdziemy na dyżur za
          90- 100 zł bo jakie mamy wyjście? Trochę lepiej u lekarza rodzinnego, nawet
          czasem uda się pół nocy przespać... I tak w bólu przychodziło jakieś 1000-1500
          w miesiącu (lekarz bez specjalizacji). A specjalizacja? Spróbujcie się uczyć po
          dyżurze, gdzie jeszcze trzeba coś przeczytać żeby nauczyć studentów medycyny
          jednego z ważniejszych dla nich przedmiotu... No i jeszcze szef który mówi
          poklepując Cię po ramieniu, "Stary o specjalizacji to na razie zapomnij". Debet
          na kącie urósł z -100 zł w styczniu do ok 3000 w sierpniu. Żeby go spłacić
          musieliśmy sprzedać naszego Wartburga rocznik 90 (z silnikiem Golfa 1.3 /tak na
          prawdę to silnik Polo/, ale wszyscy mówią Golfa, niech będzie) którego
          kupiliśmy trzy lata wcześniej za pieniądze "ze ślubu". Postanowiliśmy pożegnać
          nasze zaledwie roczne kariery naukowe, i zaczęliśmy szukać nowego miejsca
          pracy. W Polsce w małej miejscowości na mazurach zaproponowano nam dwa miejsca
          w szpitalu za 1100 brutto, bez mieszkania. "No bo przecież po studiach to
          trzeba się z każdej pracy cieszyć". Plus dyżury, może byśmy wyżyli, w końcu
          pewnie musiałbym zacząć brać w łapę, ekonomia jest nieubłagana, najpierw
          wypędziła mnie z mojego ukochanego miasta akademickiego, a potem miała nauczyć
          mnie najbrudniejszej dla mnie rzeczy, czyli łapówek, i pewnie w końcu bym się
          tego nauczył, wyrzuciłbym wszystkie lustra, i jakoś żył. Ale na szczęście udało
          się mojej żonie dostać pracę w byłych zachodnich Niemczech w szpitalu. Ja nie
          znam języka niemieckiego, ale intensywnie się uczę, jednocześnie nawiązuję
          znowu nić porozumienia z moimi dziećmi, po ponad półrocznym byciu gościem w
          domu. Pensja żony wystarcza na domek (130 m2) z ogrodem i 11- nasto letni Volvo
          na raty. Oraz na dobre życie. Naprawdę dobre. Już więcej nie muszę stać przy
          stoisku z jogurtami i zastanawiać się czy ten jeden jogurcik nie zrujnuje
          mojego budżetu, (no i muszę coś jeść do cholery na dyżurze), jak często mi się
          zdarzało w moim ukochanym mieście akademickim, teraz kupuję całą paletę. A moja
          żona jest lekarzem bez specjalizacji... Nie oceniajcie więc proszę tych co
          wyjeżdżają, nie jedziemy z uśmiechem na ustach, raczej z wielkim bólem
          opuszczamy naszą Ojczyznę. Gdybym mógł, ja i moja żona dostać każdy po 1/3
          tutejszej pensji, czyli jakieś 3000- do 4000 tys. zł, z możliwością
          specjalizacji, od razu wracamy. My nie chcemy kokosów, chcemy normalnie żyć,
          zarobić na średniej klasy samochód, nawet na raty, zarobić na raty na
          mieszkanie, przestać wreszcie prosić naszych biednych (finansowo też) rodziców
          o pomoc. Już nie być pośmiewiskiem banków ( pan chce kredyt na mieszkanie,
          chwileczkę, z naszych wyliczeń wynika że pan nie jest w stanie przeżyć
          miesiąca, z czego będzie pan płacił raty???) Mam dość. Czy powinienem
          przepraszać? Nie sądzę. Dziękuję, że chciałeś to czytać.
          Pozdrawiam Alexos.
          Mój adres: Alexos@gazeta.pl
          • Gość: zaciekawiony Re: Nigdzie nie jest łatwo, ale może być normalni IP: *.csk.pl 27.05.04, 10:15
            Przeczytałem, sam jestem młodym pracownikeim naukowym ale w innej branży -
            Ekonomia. Mogę dorobić w kilku miejscach co czynię. Podziwiam wytrwałość, życzę
            powodzenia i rozumiem. inaczej ocenia się takie sytuacje zarabiając w Warszawie
            na stanowisku menedżerskim 5000-7000 zł lub więcej, a inaczej jako asystent na
            uczelnii za 1500 zł.
        • cypherll Re: Nigdzie nie jest łatwo, ale może być normalni 27.05.04, 10:51
          popieram Wasz wybor w 100%, w skrocie na studiach bylem zawsze na 90 centylu,
          po studiach praca na uczelni i depresja wynikajaca z braku wykorzystania mojego
          potencjalu i zapalu, wytrzymalem 5 lat, potem zaczalem wyjezdzac, przyplacilem
          to rozpadem malzenstwa, ale coz c'est la vie!
          teraz wiem, za nasz zawod to walizka, ktora jest ciezka, ale ktora mozna ze
          soba wszedzie wziac
          Trzymajcie sie dzielnie
        • Gość: Red Re: Nigdzie nie jest łatwo, ale może być normalni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 13:45
          Wrażenie robi na mnie zwłaszcza pierwsza część Twojej wypowiedzi. Sam również
          to przeżyłem - to powolne lecz nieustanne wyzbywanie się ideałów nastolatka w
          zderzeniu z bezduszną machiną medycyny. Wśród wielu współstudiujących nastroje
          z roku na rok stopniowo pogarszały się. Początkowy dryl i późniejsze zetknięcie
          ze specyfiką polskich szpitali oraz widmo WCIĄŻ POGARSZAJĄCYCH SIĘ perspektyw
          robiły swoje... Pod koniec studiów nie za bardzo wierzyłem już, że odnajdę się
          w tym zawodzie - mimo niezłych wyników w nauce. Skończyłem AM w 1996 roku.
          Rzutem na taśmę "odrobiłem" staż podyplomowy i... rozpocząłem inny (pokrewny)
          kierunek studiów (skończyłem, pracuję, jestem zadowolony, znalazłem swoją
          ścieżkę w życiu). Po co to piszę ? Aby ludzie nie związani z profesjami
          medycznymi dowiedzieli się, że to nie są pojedyncze przypadki nieudaczników !
          DLA WIELU MŁODYCH LEKARZY NIE MA W TYM KRAJU MIEJSCA ! NIE MAJĄC SZANSY
          DOSKONALENIA ZAWODOWEGO NIGDY NIE BĘDĄ DOBRYMI FACHOWCAMI ! SYSTEM NAUKI JEST
          NIEWYDOLNY ! UKŁADY PANUJĄ ! Ten post mógłby być dłuższy nawet od Twojego - ale
          i tak nie wyczerpał by tematu nawet w ułamku procenta.
        • Gość: sudentkamed Re: Nigdzie nie jest łatwo, ale może być normalni IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.05.04, 15:40
          Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki za Ciebie i Twoją żonę. Mam nadzieję że ja
          będę miała możliwość zostać i pracować w Polsce. Szkoda tylko że lekarze i
          studenci nie mają nawet szansy obronić się na forum, zapewniam że pewnie ciężko
          teraz pracują i nie ma w tym przesady, bo kto w sobote od 7 rano siedzi nad
          książkami,żeby wieczorem przez dwie marne godzinki zobaczyć się z przyajciółmi.
      • Gość: czarownik;-) NIECH WYJEŻDŻAJĄ! SPROWADZI SIĘ SZAMANÓW Z AFRYKI! IP: 207.219.130.* 27.05.04, 10:01
        NIECH WYJEŻDŻAJĄ! SPROWADZI SIĘ SZAMANÓW Z AFRYKI! Będzie taniej i skuteczniej i
        zdrowiej i ekologicznie!
      • Gość: siker a kto tam zechce konowałów-do podcierania tyłka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 10:13
        kuluralnego wypasionego starego europejczyka
        • Gość: farciarz Re: a kto tam zechce konowałów-do podcierania tył IP: *.orebroll.se 27.05.04, 10:52
          Boli nieuka, ze jedni moga pracowac gdzie chca, bo sie uczyli, a przyglupa nikt
          nie chce? Ooooopsss! Przepraszam! Andrew L. chce!!! No to sobie zostancie i
          pocieszajcie sie wzajemnie. A ja bede chodzil dalej do pracy w Szwecji, gdzie
          nie podcieram tylkow, bo to nie moja dzialka. Komu sie oplaca zatrudniac
          wyksztalconego i doswiadczonego lekarza, ktorego dostali prawie za darmo, a
          ktorych bardzo brakuje, jako pielegniarki, czy, jak sugerujesz, jej pomocnika?
          Glupi, bo glupi, ale sprobuj byc choc troszke logiczny!!! Wlasnie rozmawalem o
          tym ze szwedzka pielegniarka - zdziwila sie i stwierdzila, ze byloby to "zle
          wykorzystanie zasobow".
      • cypherll Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę 27.05.04, 10:35
        witam
        pracuje od pewnego czasu w szwajcarii, w szpitalu uniwersyteckim z pensja
        asystenta. W kraju jeszcze nie zdalem egzaminow specjalizacyjnych wiec nie moge
        tutaj awansowac, i dla tego wracam zeby dokonczyc moje szkolenie w Polsce.
        Ale warunki tutaj sa takie, ze nawet po oplaceniu ubezpieczen, wynajeciu
        mieszkania i wydatkach codziennych z podstawowej pensji lekarskiej mozna
        utrzymac rodzine. Nie mowie o zyciu w luksusie - ale w rozumieniu tutejszym,
        czyli jedzenie w restauracji, egzotyczne wyjazdy + nowy samochod co 2 lata.
        Jednak na nasze polskie warunki, uczciwa prace w zawodzie taki standard jest
        trudno osiagalny. NIe tylko kwestie finansowe sie licza. Nalezy do tego dodac
        mozliwosci rozwoju zawodowego i pracy naukowej. Projekty badawcze maja budzety
        po kilka milionow euro, z czego osoby pracujace w projekcie dostaja odpowienie
        wynagrodzenie. Nie dosc wiec ze mozna pracowac naukowo, publikowac to jeszcze
        przy okazji nie trzeba sie martwic czy starczy do 1-go.
        Ogolnie mowiac jestem zdecydowanie za praca za granica. Trzeba tylko podjac
        decyzje. A trudnosci jezykowe? Ja majac perspektywe takiej pracy w ciagu 4
        miesiecy musialem sie 'nauczyc' francuskiego - na poczatku bylo trudno, ale
        teraz nie ma problemow, i jest to moj kolejny jezyk obcy.
        Pozdrawiam
      • Gość: noya Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.bdm.com.pl / *.bdm.com.pl 27.05.04, 10:38
        niech jadą - szybko wrócą
      • Gość: MARYS chyba 30, nie 3 tysiace na reke>?! IP: *.nuff.ox.ac.uk 27.05.04, 10:40
      • Gość: wania Wyjedzmy wszyscy !! Niech politycy sami tworza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 10:43
        Produkt Krajowy Brutto i niech gadaja do sciany.
        Jeszcze cos mnie tutaj trzyma, ale wole podcierac tylek Irlandczykom czy Angolom
        (byle nie Niemcom to byloby ponizanie sie) niz dawac sie okradac polskim
        zlodziejom z rzadu Najjasniejszej III Reczypospolitej
      • Gość: mmm Gratuluje odwagi..... IP: 193.217.41.* 27.05.04, 11:04
        ..i meskiej decyzji.Powodzenia.Zobaczysz,uda sie.Nie bedziesz miec gorzej niz w
        Polsce.Po pewnym czasie bedzie lepiej.
      • Gość: Von Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 11:26
        Brak mi słów,może mój syn będzie miał lepiej kształci się na lekarza.To prawda
        tu się nic nie zmieni.Zadużo tu gnoju w tej polsce do usunięcia.Pozdrawiam
        wszystkich lekarzy i wiejcie z polski z tego gnoju.
      • aneste Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę 27.05.04, 11:39
        Absolutnie zachecam wszystkich wahajacych sie kolegow do wyjazdu.W Polsce
        jeszcze przez wiele lat nic sie nie zmieni bo nikt z decydentow naprawde nie
        wie co zrobic z tym smierdzacym jajem jakim jest opieka zdrowotna.Kolejne rzady
        odwlekaja sprawe reformy bo musi sie to wiazac z b.niepopularnymi spolecznie
        decyzjami(czyt.utrata glosow wyborcow).Dlatego nie nalezy sie ludzic,ze w ciagu
        naszego zycia zawodowego nastapi znaczaca poprawa.A zycie mamy tylko jedno i
        szkoda go naprawde na spedzenie 300 i wiecej godz. w miesiacu w pracy(jesli
        chce sie normalnie zyc i nie wyciagac lapy do pacjentow).Praca w krajach UE to
        nie jest moze eldorado,ale z cala pewnoscia pozwala godnie zyc i pracowac w
        normalnych ludzkich warunkach i miec takze czas dla siebie i rodziny.Polscy
        lekarze sa dobrze wyszkoleni i z pewnoscia dadza sobie rade rownie dobrze jak
        wszyscy inni.Uczcie sie jezykow jesli ich jeszcze nie opanowaliscie i
        powodzenia na nowej drodze zycia :)
      • Gość: anka Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.sante.extranet.oleane.net / *.sante.extranet.oleane.net 27.05.04, 13:28
        Ja tez zachecam do wyjazdu! Od 10 lat pracuje we Francji, wyjechalam od razu po
        studiach. Z poczatku bylo trudno, teraz juz troche lzej. Ale na pewno duzo
        lepiej niz w Polsce. Kokosow nie zarabiam, ale wystarcza na godne zycie,
        utrzymanie rodziny, samochod, wyjazdy. I nikt mnie nie traktuje jak lekarza
        drugiej kategorii.
        Francja potrzebuje lekarzy niektorych specjalnosci - zwlaszcza anestezjologow i
        ginekologow! Warunek - znajomosc francuskiego;
      • Gość: marek Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.chello.pl 27.05.04, 13:37
        jak czytam niektore komentarze w stylu "i tak im sie nie uda" to mi sie chce
        rzygac w jakim kraju mieszkam:polska to kraj zawistnych debili,brudasow,nieukow
        i nierobow.Mam nadzieje ze wiekszosc lekarzy stad wyjedzie i im sie tam uda.W
        naszym cienogordzie wyzej ceni sie prace sprataczki i robotnika....nawet klac
        na ta glupote sie nie chce.A tym ktorzy twierdza ze zatrudnimy lekarzy
        ze "wschodu" polecam lekture traktatow i uregulowan europejskich i przypominam
        ze od 1 maja Polska jest czlonkiem UE i rownie realnym i zgodnym z prawem
        pomyslem jest zatrudnienie 1000 koziolkow matolkow w policji.Niech lekarze
        wyjada,zawistnych polakow beda leczyc cyrulicy.Pozniej cholota wybierze
        leppera,inflacja dojdzie do 1000%(po likwidacji przez debili z Samoobrony
        rezerwy rewaluacyjnej)wyrzuca polske z unii,i nawet ruskim lekarzom nie bedzie
        sie tu oplacalo przyjechac hmmmm moze wtedy ktos wystapi z pomyslem
        zatrudnienia lekarzy z Zairu?:))))
        • Gość: marek Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.chello.pl 27.05.04, 14:24
          Zeby bylo jasne nie jestem lekarzem i moj stosunek to tej grupy zawodowej jest
          ambiwalentny.Zwyczajnie wkurza mnie "polskie piekielko" i latajaca glupota
          niektorych ludzi...
      • Gość: Tomek Australia Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.stlucia.uq.net.au 27.05.04, 13:51
        Ja nie wiem dlaczego pani dyrektor czy tez ludzie z rzadu nie widza problemu.
        Na calym swiecie lekarze to nie tylko najzdolniejsi z ludzi ale rowniez
        najbardziej stabilni moralnie. Jezeli tracimy najlepszych z najlepszych to ja
        mysle ze to daje do myslenia kto w niedlugiej przyszlosci bedzie leczyl nasze
        dzieci lub nasza najblizsza rodzine. Ja mysle ze to jest chore jezeli nie
        widzi sie problemu z wyjazdem najdonieszych. Glupki nie pociagna dlugo jezeli
        nie maja sie do kogo przypiac. Jezeli nie boicie sie o ekonomie to mam dla was
        zla nowine. Na calym swiecie ludzie szukaja lepszych warunkow materialnych i
        jezeli ktokolwiek porowna stawke przezydenta z zarobkami lekarza na zachodzie
        to niestety prezydent Polski jest z tylu. Zapytajcie sie siebie czy
        chcielinyscie zarabiac zasilek dla bezrobotnych w polsce na trzech etatach czy
        zarobki prezydenta w jakimkolwiek innym kraju. Zdecydowanie w tym momencie
        tesknota za znajomymi nie powstrzyma nikogo od wyjazdu. Ja rzadko odpowiadam
        na artykuly w gazetach ale w tym wypadku poziom idiotyzmu i polskiej glupoty
        osiagnal absolutne apogeum. Lekarze wyjezdzaja a my sie cieszymy.. Good luck
        Dobrze ze nie mieszkam juz w Polsce.
      • Gość: Irena Niemcy IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.04, 13:58
        zapraszamy lekarzy, ale ze specjalizacja, zarobki w szpitalach nie sa najlepsze,
        ale mozna wyzyc, na wieksza kariere, raczej nie nalezy sie nastawiac, tak jak w
        kazdym kraju tak i w Niemczech sa uklady i ukladziki, gdzie obcy nie ma
        najmiejszych szans, chocby byl nawet wspolczesnym Hipokratesem, podstawowa
        bariera jest jezyk, nie tylko fachowy. Bariere prawie nie do przebycia jest
        specyficzna mentalnosc niemcow. Po prostu nie lubia sie leczyc u obcych,nie ma
        po prostu tzw.wspolnej chemii. Rynek lekarski w niemczech mozna uwazac za
        nasycony, natomiast sily pomocnicze, w domach starcow maja duze szanse.
        Lekarzy z Polski, o ile sie orientuja maja stala klientele tylko emigrantow z
        Polski, ze wgledu na wspolny jezyk i mentalnosc. Ja osobiscie radze trzymac sie
        od polonii niemieckie jak najdalej, zawisc i zazdrosc,,,ale to juz dobrze znamy.
        • Gość: obywatelka Unii Re: Niemcy IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.04, 14:28
          ja nawet nie dam sie dotknac lekarzowi ze wschodu, ja place ubezpieczenie w euro
          i zadam leczenia na odpowiednim europejskim poziomie, a nie jakiemus znachorowi,
          u ktorego nie wiadomo, czy dyplom kupil na stadionie X lecia.
          Na zachodzie zawod lekarze to nie tylko wyczytane wiadomosci z ksiazek, ale to
          tradycja rodzinna z pokolenia na poloenie z odpowiednim niveau kompetencji
          socjalnej i cywilizacyjnej. Nie wyborazam sobie czlowieka, ktory polowe zycia
          pracowal zestressowany w polskim szpitalu, bioracego systematycznie lapowki, aby
          mogl reprezentowac fachowca klasy europejskiej. Dlatego mam prawo miec duza
          zastrzezen i nie tylko ja.
      • Gość: nawoj Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: 212.14.10.* 27.05.04, 14:20
        niech jadą. Wreszcie się czegoś nauczą. Życzę im jak najlepiej. Być może to
        fachowcy. Z mojego doświadczenia wynika, że więcej wśród naszych lekarzy
        ignorantów niż fachowców. Zaliczyli studia, zaliczyli specjalizację, ba nawet
        uzyskali tytuł naukowy. Nie mają wielokrotnie podstawowej podręcznikowej
        wiedzy, nie mówiąc o jej aktualizacji.Umiejętność myślenia opanowało niewielu
        Za granicą wiele się nauczą. W Polsce nie ma konkurencji więc nie muszą, a
        ponadto muszą zbierać grosiki, a przecież to Bogowie, we własnym mniemaniu,
        pacjent dla większości z nich to mysz laboratoryjna. Powodzenia, szczerze. Z
        artykułu wynika, że medycynę studiuje się dla przyszłych dochodów, a nie z
        zainteresowania. Dla prawdziwego lekarza(człowieka) wyleczenie pacjenta stanowi
        większą satysfakcją niż pieniądze.
        • jedruch Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę 27.05.04, 16:29
          a dla prawdziwego hydraulika większą satysfakcją jest naprawienie rury niż
          flaszka...
          Idiota
        • cypherll Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę 27.05.04, 23:48
          no tak wraca stara spiewka: pracujemy dla przyjemnosci leczenia! tak, to jest
          przyjemnosc a raczej powiem to jest powolanie niesienie pomocy cierpiacym
          ale szanowny komentatorze za powolanie nie mozna zyc, za powolanie nie
          ubeurzesz dziecka i nie wyslesz go do przedszkola z dwoma jezykami obcymi
          nikt ci kredytu nie da ze wzgledu na powolanie
          nie ma ludzi ktorzy nie pracuja dla pieniedzy, oprocz wolontariuszy, wiec nie
          praw dyrdymalow o tym co stanowi dla lekarza satysfakcje
          bo jesli tenze lekarz ma byt i spokoj o przyszlosc swojej rodziny zapewniony to
          uwierz mi koncentruje sie wtedy jedynie na satysfakcji zawodowej
      • Gość: HARRY Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 14:21
        Nich wyjeżdżają ale pod warunkiem zwrotu całkowitych kosztów studiów,które
        otrzymali w prezencie a teraz mają to w d...
        • jedruch Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę 27.05.04, 16:30
          nie takie za darmo byly te studia, ale czytaj powyżej
        • jedruch Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę 27.05.04, 16:31
          napisz to samo o informatykach, ekonomistach i całej gromadzie ludzi, którzy
          mieli tu bezpłatną edukację, nawet na poziomie technikum - a wyjeżdżają
        • Gość: Mimi Re: HARRY, toś ty lekarzom studia finansował? IP: *.elknet.pl / 213.76.169.* 27.05.04, 16:55
          A dlaczego nie inżynierom, prawnikom, nauczycielom itd. Jednym słowem jesteś
          niesprawiedliwy wybierają tylko jeden zawód do sponsorowania.
      • Gość: Fela brak kadry, niedofinansowanie, IP: 213.86.13.* 27.05.04, 14:26
        kolejki na wazne operacje liczone w latach, przepracowani lekarze i pielegniarki, starzy ludzie
        umierajacy w lozkach stojacych na szpitalnych korytarzach, czekanie cala noc na przyjecie w
        pogotowiu, superbugs ..... krajobraz z trzeciego swiata? nie - z typowego angielskiego szpitala.
        Jak myslicie dlaczego jest tyle wolnych miejsc pracy w UK? Sluzba zdrowia jest w oplakanym
        stanie i zaraz po wojnie w iraku, a wraz z edukacja i przestepczoscia, jest kwestia ktora
        doprowadzi rzad blaira do upadku.
        coz jeszcze.. to nie wysoko wykwalifikowani lekarze cudzoziemcy traktowani so tu jak tania sila
        robocza, ale lekarze-studenci.
        Tutejsi lekarze uciekaja stad za chlebem za ocean albo (jak im sie uda) do sektoru prywatnego.

        Poza tym: negocjacja warunkow pracy i ustalenie zarobkow przed rozpoczeciem pracy to nie
        tylko tutaj standard, ale koniecznosc w celu uzyskania szacunku pracodawcy. Nalezy znac
        swoja wartosc. (nie mowiac juz o unikaniu rozczarowan)

        Obawiam sie ze praca zony pana, przynajmniej na pol etatu, moze okazac sie nie kwestia
        wyboru ale koniecznosci...
        Ale prywatnie, zadnej kobiecie nie zyczylabym bycia gospodynia domowa na przdmiesciach
        polnocnej anglii (wlasciwie to na zadnych przedmiesciach w zadnym kraju - bym jej nie zyczyla
        :))

        Pozdrawiam i zycze powodzenia i jak najleprzych doswiadczen (z otwartymi oczami)
        F.
        • Gość: Mimi Re: Widzisz Fela i taka perspektywa jast dla IP: *.elknet.pl / 213.76.169.* 27.05.04, 17:00
          Polaka rajem. Bo to co jest najgorsze to on przeszedłj już u siebie.
      • Gość: Polak CIEKAWE ILU LEKARZY UMIE ANGIELSKI??? IP: 12.8.18.* 27.05.04, 14:27
        Chec to moze miec wielu ale wystarczajaca znajomosc angielskiego na swobodne
        porozumiewanie sie sadze ze moze kilka procent polskich lekarzy ma, reszcie sie
        tylko wydaje ze umia angielski, czas pokaze ale sadze ze szybko zejda na ziemie.
        2 Kwestia jest jezeli ucza sie w polsce na koszt panstwa powinni splaca dlugi ,
        na zachodzie zawod lekarza jest przeznaczony wylacznie dla bogatych ludzi i
        kosztuje fortune zeby sie wyksztalcic, polski podatnik nie powinien byc
        poszkodowany
        • cypherll Re: CIEKAWE ILU LEKARZY UMIE ANGIELSKI??? 27.05.04, 23:56
          Polaku
          przede wszystkim pozwole sobie na uwage jezykowa, co to znaczy umie angielski?
          ponadto naucz sie odmiany czasownikow
          odpowiadam na twoj blyskotliwy komentarz: kredyty zaciagane na studia w USA sa
          rozne, ale tez sa takie ze trzeba je splacic w ciagu paru lat po studiach
          zakladajac, ze splata kredytu trwa 10 lat przy racie powiedzmy 50% dochodow, to
          biorac pod uwage pensje rezydenta (dla twojej wiadomosci - mlodego lekarza)
          ktora w zaleznosci od stanu ma rozna wysokosc, ale np w NYC na uniwersytecie
          waha sie w granicach 60 tys $ rocznie to wychodzi na to ze na zycie zostaje 30
          tys $
          teraz kazesz nam splacac studia???
          po pierwsze ja tez place podatki
          a przed wszystkim po drugie PRACUJE SIE W TYM KRAJU ZA DARMO!!!!!!! wiec kredyt
          mozna powiedziec jest splacany cale zycie jesli porowna sie relatywne dochody
          lekarza w Polsce i srednia EU (neurochirurg ze specjalizacja we Wloszech ma
          okolo 2500 tys euro) a w Polsce jest 1500 PLN brutto
          kalkulator w lape i licz
        • Gość: marek [...] IP: *.chello.pl 02.06.04, 10:49
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: wac Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.coi.waw.pl 27.05.04, 14:27
        "Gość: Rafał 27.05.2004 09:38 odpowiedz na list


        Nie mam nic przeciwko wyjazdom lekarzy z Polski, w poszukiwaniu większych
        dochodów i lepszych warunków pracy, jednak uważam, że Ci którzy ukończyli
        studia bezpłtanie powinni zwrócić Państwu koszt studiów medycznych, które są
        niebagatelne (za granicą koszt studiów medycznych to kilkadziesiąt tysięcy USD)
        i jak dotąd są pokrywane z kieszeni podatnika (studia dzienne). Równolegle
        obecni i przyszli studenci medycyny powinni płacić za studia, mieć możliwość
        zaciągnięcia kredytów i po ukończeniu studiów je spacić"

        a ja nie mam nic przeciwko temu by lepiej płacili - stawki funduszu za
        konsultację 1 chorego wynoszą 6 pln brutto (kwota dla szpitala , nie dla
        doktora) a fryzjer (bo pracuje za stawkę rynkową) 30-40 pln
        ciekawe jak zwrócić koszt studiów a co z np. inżynierami i przedstawicielami
        innych zawodów, którzy wyjechali) przy zarobkach 1000-1200 pln miesięcznie +
        dyżury ale to już dodatkowa praca poza etatem
        sądzę że gdyby zarobki wynosiły np. 2-3x więcej niż obecnie to część by
        została w kraju
        • Gość: marek Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.chello.pl 27.05.04, 14:34
          o czym ty mowisz czlowieku.Nic nie musza oddawac,bo jezeli ktos pracuje przez
          20 lat za 800 zl miesiecznie to juz zwrocil swoj dlug z nawiazka.Po drugie
          jestes ignorantem bo nie znasz prawa,nigdzie nie ma takich debilnych regulacji
          chyba ze w Korei Pln tam tez sie ludziom robi problemy przy
          wyjezdzie.Reprezentujesz typowo marksistowski punkt widzenia:).A po
          trzecie...noz coz ja jestem informatykiem,skonczylem PW i w przyszlym miesiacu
          wyjezdzam do USA na stale.Mi tez kazesz zwrocic za studia?to powiem Ci jedno
          mam Cie w dupie i nic nie zaplace temu zasranemu panstwu.......
          • Gość: polak Te informatyk IP: 12.8.18.* 27.05.04, 14:58
            Juz tutaj w USA czekaja na informatkow z polski , spozniles sie koles o jakies
            7 lat , teraz to tutaj pelno rodzimy informatykow jest bez pracy ,tak ze duzo
            szczescia bo jeszcze ci przyjdzie malowac domki w usa zamiast programowac :)
            • Gość: marek [...] IP: *.chello.pl 02.06.04, 10:55
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: gulander Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 14:38
        Każdy chciałby zarabiać tyle co na zachodzie. Tylko, że za wykształcenie za
        Zachodzie trzeba zapłacić i to ciężkie pieniądze.
        Osobiście uważam, że każdy może sobie wyjechać i pracować gdzie chce, jak tylko
        znajdzie pracowdawcę - niech tylko odda pieniądze za studia. Dlaczego
        społeczeństwo, i tak biedne ma płacić za czyjeś studia, skoro obecnie studenci
        nie mają zamiaru tu pracować.
      • Gość: gulander Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 14:38
        Każdy chciałby zarabiać tyle co na zachodzie. Tylko, że za wykształcenie za
        Zachodzie trzeba zapłacić i to ciężkie pieniądze.
        Osobiście uważam, że każdy może sobie wyjechać i pracować gdzie chce, jak tylko
        znajdzie pracowdawcę - niech tylko odda pieniądze za studia. Dlaczego
        społeczeństwo, i tak biedne ma płacić za czyjeś studia, skoro obecnie studenci
        nie mają zamiaru tu pracować.
      • Gość: Worm.Lepper Braavvvvo!!! Niech nam jeszcze lekarze pouciekaja! IP: *.menta.net 27.05.04, 14:41
        Hehe, Rzad kusil soczysta marcheweczka: wyjedz za granice. I patrz, co
        madrzejszy to juz zwial. Szkoda, ze nasz rzad nie chce wyemigrowac, bo to
        przydaloby sie najbardziej!!!
      • Gość: JAZ Re: Lekarze wyjeżdżają za granicę IP: *.zapora / 212.160.172.* 27.05.04, 14:54
        Powodzenia!

        Nareszcie w Anglii będzie mozna porozmawiać z lekarzem po polsku, a nie tylko z
        kelnerką (kelnerem) lub robotnikiem budowlanym. ;-)

        A tak przy okazji to zwolnią się etaty dla młodych lekarzy, którzy wreszcie
        będą mogli zrobić specjalizację. Ci też pewnie wyjadą. I tak będzie się kręcił
        interes w akademiach medycznych. Tu juz się prosi o wprowadzenie płatnej nauki.
        Niech studenci zaciągają kredyty, które spłacą z pierwszej (lub drugiej) pensji
        na zachodzie! :-)


    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka