Gość: Janek
IP: *.net.celtus.pl
25.03.14, 04:47
Witam
Posługuje się językiem szwedzkim w zakresie podstawowym. Myślę, że przeciągu 2 lat mógłbym opanować go na bardzo wysokim poziomie (B2/C1).
Jednocześnie ucze się języka hiszpańskiego, któremu teraz poświęcam cały swój wolny czas.
Myslę nad rezygnacją z hiszpańskiego, który znam obecnie na poziomie A2/B1 na rzecz wyżej wymienionego. Dlaczego? Otóż widzę bardzo dużo ogłoszeń na niszowe języki jak właśnie szwedzki, norweski czy czeski. Większość jednak z tych ogłoszeń to call center lub księgowość.
Mam znajomego, który zna portugalski i pracodawcy sami się do niego odzywają na jednym z popularnych portali, chociaż nie ma żadnego doświadczenia i jest świeżo po studiach.
Tutaj właśnie mam do Państwa pytanie : Czy te niszowe języki które tak pracodawcy obecnie poszukują i nawet gwarantują przeszkolenie wiąża się jedynie z pracami mało ambitnymi jak call center? Czy jest możliwość rozwoju w takiej firmie? Co kryje się pod tymi licznymi obecnie ogłoszeniami typu "zatrudnie księgowego z językiem czeskim/szwedzkim/etc.."
Przede wszystkim, czy warto rzucić wszystko i nauczyć się takiego niszowego języka rezygnując z nauki hiszpańskiego i znając biegle angielski? (w moim przypadku tym niszowym językiem byłby szwedzki).
Pozdrawiam.