Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylematy.

    IP: *.142.165.105.Dial1.Chicago1.Level3.net 30.01.05, 03:36
    Czy naprawde w PL tak trudno znalezc prace za jakies znosne pieniadze? Pytam
    bo mam wlasnie dylemat... W ubiglym roku po zdaniu matury wyjechalem do USA.
    Tutaj sobie pracuje (calkowicie legalnie) i ucze sie angielskiego. Ale przed
    wakacjami mam zamiar wrocic do kraju- rozpoczac studia zaoczne i... wlasnie
    znalezc prace. Czy moze zle to planuje? Czuje sie bardzo zwiazany z Polska i
    jakos zycie w USA mnie nie pociaga... Po prostu nie lubie tego kraju. Polska
    to jest to... Tyle tylko, ze jak poczytam rozne komentarze na forach i grupach
    dyskusyjnych to mnie czarna rozpacz ogarnia i zastanawiam sie "Czy naprawde
    jest tak zle i czy nie zrobie bledu wracajac i planuja przyszlosci w Polsce?"
    Powiem szczerze, ze jak chodzilem do LO jakos nigdy nie widzialem tego zla i
    tej biedy, o ktorej tak wszyscy pisza. Na wszystko zawsze mialem...w kregu
    przyjaciol tez nie widac bylo niedostatku. Najblizsi sasiedzi- pomimo, ze
    teoretycznie bezrobotni tez jakos sobie radzili, ale Kazdy narzekal... Tak, ze
    juz kompletnie nie wiem!! Czy mlody czlowiek, ktory nie ma "znajomosci" ale ma
    chec do pracy i jakies tam umiejetnosci (w USA sobie radze) znajdzie prace, z
    ktorej bedzie w stanie zaplacic za szkole, benzyne (niemalo) i utrzymanie?
    Miejsce... w zasadzie jestem bardzo mobilny, wiec nie ma znaczenia. Czy jest
    szansa czy powinienem takie myslenie miedzy bajki wlozyc i zaczac powaznie
    planowac przyszlosc w tym "raju na ziemi" ... USA? Kto mi pomoze?
    Obserwuj wątek
      • Gość: rada Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 09:38
        No więc tak Powiem ci jak to wygląda z pojego punktu widzenia.
        prca jest dla ludzi młodych za marne pieniądze i naogół z na 3 m-cepo których
        to pracodawca nie przedłuża z tobą umowy bierze sobie nowego młodego i historia
        sie powtarza. Mój syn studiował na studiach dziennych 3 lata w tym czsie
        posejmował różne prace naogól mało ambitne, bo innych nie było od 4 m-cy jest
        na legalnym kontrakcie w Anglii i wacha się czy tanm nie zostac , tym bardziej
        ze ma taka sposobność i naukę może kontynuować tam. Ja mimo, że jak matka
        tęsknię za nim ale z bolejącym sercem i łzami w oczach radze mu aby nie wracał
        to tylko 2 godziny lotu a zupełnie inne życie. W Polsce z miesiaca na miesiąc
        jest coraz gorzej. Ja mimo wyższego wykształcenia i dwóch języków nie mam od 7
        m-cy pracy i nie mam szans na jej znalezienia bez nieuczciwości. Jeśli możesz
        zostań tam gdzie jesteś, ale najpierw uzgodnij to z rodziną. powodzenia!
        • Gość: Tantrum Re: Ciekawe, jakie znasz jezyki, bo z polskim IP: *.proxy.lucent.com 01.02.05, 11:28
          jestes na bakier. Jesli Twoje CV prezentuja taki poziom, jak Twoj post, to nie
          dziwne, ze nie masz szans na prace.
          • Gość: Ja Re: Ciekawe, jakie znasz jezyki, bo z polskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 15:54
            Cóż z tego, że jesteś >przebojowy<, masz MBA i certyfikaty potwierdzające
            znajomość języków, dysponujesz CV, którego wszyscy zazdroszą. Jak najbardziej
            jestem zwolennikiem gruntownego wykształcenia i żywię szacunek dla ludzi
            światłych, dysponujących wiedzą. Lecz jest jeszcze wiele niezauważalnych dla
            Ciebie atrybutów, które stanowią o wartości bycia człowiekiem. Moją odrazę
            budzą champion'y, którzy po trupach dążą do celu nie zważając na nikogo i na
            nic. Treść Twojego post'u pozwala mi przypuszczać, że jesteś jednym z nich.
            Znam wielu, którzy w wieku trzydziestu lat są całkowice wypaleni. Zajmowanie
            pozycji na topie trwa zazwyczaj kilka, kilkanaście lat. Potem psychiatra,
            zawał, alkohol, narkotyki (równia pochyła) i przykładowo Coca-Cola czy też
            Ernst & Young and Arthur Andersen muszą szukać następnych manager'ów. Chłopak
            piszący ze Stanów ma problem. Nie znajduję związku pomiędzy Twoim postem, a
            postawionymi przez Niego pytaniami.
        • eeeee1 Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema 03.02.05, 21:47

          pozdrawiam wszystkie matki, ktore mysla podobnie jak "rada";
          wyjazd za granice to rzeczywiscie jest bardzo trudna decyzja na poczatku; potem
          sie okazuje, ze za granica moze byc nawet lepiej niz w kraju, a przede
          wszystkim mozna zyc na wyzszym poziomie i nie myslec tylko o rachunkach do
          zaplacenia; w koncu to naprawde tylko 2 godziny lotu;


      • Gość: realista Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 10:42
        Teoretycznie szansę ma każdy a w praktyce... Nie licz na pracę u kogoś bo nie dostaniesz uczciwej pensji. Masz szansę na normalne życie zakładając własną firmę ale musisz uważać na polskich klientów ( czytaj firmy) bo nie płacą rachunków. Biorą towar a płatnosci możesz dochodzić w sądzie.. tyle że sądy mają taką efektywność że po jakiś 10-u latach będzisz miał wyrok. Jeśli będzisz klientem jakiś polskich firm to nie licz na towar dobrej jakości bo im zależy jedynie na opchnięciu towaru a potem to nie ich problem.Z mobilnością to jest tak że jak wynajmiesz mieszkanie to jak zacznie Ci się powodzić właściciel mieszkania nagle zrezygnuje z wynajmu.
        Siedząc za granicą masz szansę na normalne życie jeśli uczciwie pracujesz, w Polsce musisz kraść i oszukiwać na prawo i lewo aby przeżyć.Chcesz wracać to wracaj.Będzie jedno miejsce więcej dla tych co chcą wyjechać.
        • anula36 Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema 30.01.05, 10:58
          Chcesz wracać to wracaj.Będzie jedno miejsce więcej dla tych co chcą wyjechać.


          No nie wiem czy to sie tak automatycznie przeklada;)
        • Gość: Margo Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 22:24
          Jak komuś się w miarę powodzi, to musi być niespełna rozumu, by wynajmować
          mieszkanie. Koszt wynajmu jest często większy niż rata kredytu. No chyba, że
          ktoś pracuje na własny rachunek... wówczas z kredytem jest gorzej.

          Poza tym polecam sie przeprowadzić do W-wy. Tutaj szanse na dobrą pracę z
          dobrym zarobkiem są największe. Koleżanka studiująca zaocznie zarabia około
          3tys. brutto, pracując w tygodniu w jakimś hot-line i nawijając przez tel. Bez
          kwalikacji większych, niż przyuczenie do pracy w danej firmie (jest to firma
          ubezpieczeniowa). Młody człowiek znający angielski ma naprawdę duże szanse sie
          samodzielnie utrzymać (bez kwalifikacji i wykształcenia). Głupie korki z
          angielskiego potrafią kosztować 50 zł/h.
          • Gość: evasos Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 09:33
            Mój syn kończy jedne studia i idzie na drugie. Nie ma żadnych szans na
            pracę.Też myśli o wyjeździe do Warszawy. Ale czy cała Polska zmieści się w
            Warszawie?
          • Gość: majkel Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.eu.org / *.monitorek.eu.org 04.02.05, 13:48
            A moja znajoma byla rzecznikiem prasowym poprzedniego prezydenta Warszawy. W
            tej chwili zajmuje się pilnowaniem barmanó w jakimś pubie, a córka jej byłej
            asystentki jest jej szefem... Zarabia okolo 600 zł /mc :|
      • Gość: ewa Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 30.01.05, 11:04
        Uwazna lektura tego forum powinna dac Ci odpowiedz na wszystkie Twoje pytania.
        Nie chce tu robic Wielkiego Podsumowania, sprobuje tylko wyjasnic dlaczego byc
        moze wczesniej nie widziales pewnych rzeczy (problemy z praca, finansowe) -
        zyles z rodzicami, a to jest zupelnie inny swiat. Po 1sze - oni Cie utrzymuja
        (nawet jesli nie ma na wszystko to nie martwi Cie wynajem mieszkania, kasa na
        zycie, bo to po prostu jest). Po 2gie - ich/Wasze zycie jest juz
        ustabilizowane - jest gdzie mieszkac, jest gdzie zarobic pieniadze, sa znajomi.
        Zupelnie inny swiat zaczyna sie, gdy chcesz sie usamodzielnic i dorobic,
        zaczynasz od zera. Jesli masz pomocne plecy i dobre uklady - jakos idzie.
        Gorzej jesli musisz liczyc tylko na siebie.
        Poza tym zapewne zdazyles zauwazyc jak rozni sie samodzielne zycie od zycia z
        rodzcami. Byc moze jak wrocisz, dostrzezesz pewne sprawy, ktorych wczesniej nie
        widziales, albo byly dla Ciebie niewazne. Czlowiek wyrasta z naiwnosci i wiary,
        ze bedzie dobrze bo "jakos" sie ulozy. To "jakos" z czasem spedza sen z powiek.

        I jeszcze na koniec.... jezeli bardzo chcesz wrocic, to wrocisz, bez wzgledu na
        rozne rady i opinie. Wracajac zastanow sie dlaczego tak wielu ludzi, w tym
        mlodych, wyksztalconych, zdolnych wyjezdza stad do USA sprzatac, kopac rowy,
        zasuwac na dachu, nianczyc cudze dzieci itp (podpowiem, ze nie dlatego ze to
        byl cel ich zycia i bardzo chcieli).
        I zostaw sobie otwarta furtke, zebys zawsze mogl wrocic. Tak na wszelki
        wypadek ;-)
        Zycze Ci powodzenia :-)
        • Gość: Margo Nie straszcie chłopaka! NIE JEST TAK ŹLE !!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 22:37
          Nie słuchaj ich! To nieprawda. Młody człowiek, który w Twoim wieku ma już za
          sobą doświadczenia pracy i nauki w Stanach, będzie postrzegany przez
          pracowdawców pozytywnie, tym bardziej, że nie jesteś skażony tym czarnowidztwem
          i narzekaniem, jakie widzisz na tym forum! JA JESTEM PEWNA, ŻĘ ZNAJDZIESZ TUTAJ
          PRACĘ! Ponieważ jesteś mobilny i obojętne Ci jest miejsce, to zapraszam do W-
          wy. W miesiąc dostaniesz pracę lepszą, niż mają obecnie wszyscy ci, którzy
          tutaj tak narzekają.
          • Gość: kenshin Re: Nie straszcie chłopaka! NIE JEST TAK ŹLE !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 18:04
            może wszyscy przyjadą do Wawy, a rodowitych Warszawiaków wyśle sie na księżyc...
            Proponuję zamiast zapraszać, wyplenić z Wawy: Grójec,Radom,Białystok i inną
            tego typu pazerną tłuszczę
      • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 11:05
        Nie ma to jak pozytywna zachęta moich przedmówców. Bije od nich
        entuzjazm , tak trzymać.
      • Gość: szan Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.acn.waw.pl 30.01.05, 11:24
        Polactwo lubuje się w sianiu defetyzmu. Kochamy narzekać - to taka nasza cecha
        narodowa. Wszyscy biadolą, jak to u nas źle, że niby taka bieda panuje i
        bezrobocie wysokie, a jednak...
        A jednak całkiem dobrze sprzedają się luksusowe samochody; auto średniej klasy
        ma prawie każdy; nierzadko własnymi samochodami do szkoły dojeżdżają już
        licealiści.
        A jednak prywatne szkoły, w których miesięczne czesne potrafi kosztować nawet
        ponad 700 zł, mają się całkiem dobrze, a gdyby ludzi nie było stać na posyłanie
        do nich dzieci, nie miałyby racji bytu.
        A jednak całkiem dobrze sprzedają się wycieczki do takich krajów, jak Egipt czy
        Tajlandia, a - jak wiadomo - do najtańszych nie należą.
        To tylko kilka przykładów, które można by mnożyć w nieskończoność.
        Jak to mawiano w telewizji: sam wiesz, co masz myśleć:)
        • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 12:06
          Właśnie. Spoglądając na parkingi oraz na to jakie mieszkania się
          budują( już nie wspominam o domach) nie widać żeby tylko bieda
          panowała w PL.
          • Gość: gość Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.menos.org 30.01.05, 13:05
            samochody, mnie to też zastanawia. Myślę, że większość to firmowe, dużo osób
            bierze kredyty na samochód, ale także dochody z szarej strefy i pracy zagranicą.
            To wygląda tak-masz pracę w fajnej zachodniej firmie czy wysokie stanowisko w
            urzędzie, bądz prywatną praktykę-lekarz, tłumacz, adwokat- to masz kasę.
            Pytanie jak się dostać do tego grona szczęśliwców, do super firmy lub na super
            stanowisko w budżetówce. Jak masz powiązania dobre bądź kupę szczęścia to wtedy
            masz i super autko i mieszkanko.
            Jeśli nie-praca u prywaciarza za 600 zł i niepłatne nadgodziny, bądż też
            załatwiona budżetówka, ale dojścia masz mniejsze, więc praca za ok.1000 zł.
            Co ciekawe jak jesteś młody to bez względu na wykształcenie i zawód możesz się
            spodziewać ok.800-1000 zł brutto bądź netto, w zależności od regionu-ale uwaga
            po około 1 lub 1,5 roku szukania. Wcześniej darmowe staże, staż z urzędu pracy
            za 450 zł.
            Jak już znajdziesz tą pracę, często to zlecenia badż na umowę o dzieło-czyli
            nie jesteś pracownikiem, nie masz żadnych praw.
            Ale zawsze masz szansę że znajdziesz się wsród tych o których wyżej. Ja się nie
            znalazłam, ale może akurat Tobie sie uda????
            • Gość: Paweł Z. Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.02.05, 10:53
              Z samochodem jest tak, że jest to pewien wskaźnik pozycji społecznej. Kto nie
              ma samochodu, ten jest traktowany przez otoczenie jak dziad. Dlatego ludzie w
              Polsce zapożyczają się, by kupić za 5 czy 6 tysięcy jakiś enerdowski złom.
              Potem mają, co prawda, problemy z zapłaceniem za benzynę i samochód stoi pod
              blokiem, ale ważne, że sąsiedzi widzą.
              To trochę podobnie jak z komórką - ludzie rezygnują z telefonów stacjonarnych,
              bo ich nie stać, ale kupują w promocji komórki, z których i tak nie korzystają.
              Chodzi o to, by sobie dumnie powiesić komórkę przy pasku.
              Jeśli zaś chodzi o opinię na temat możliwości znalezienia pracy, to moi
              przedmówcy ładnie opisali sytuację w Polsce. Trzeba przyznać, że ostatnio nieco
              się poprawia. Dwa lata temu znalezienie etatowej pracy przez młodego człowieka
              było niemożliwe bez znajomości. Teraz może się to udać. Jeśli lubisz hazard,
              możesz wracać, ale pamiętaj, że i tak nie zarobisz tyle, żeby samodzielnie
              wynająć mieszkanie.
          • Gość: Margo Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 22:39
            Spośród moich znajomych 32-letnich rówieśników mało który nie ma obecnie
            własnego mieszkania, a wielu mysli o jego sprzedaży i budowie domu. Jak
            myślisz, za co?
            • Gość: olla Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: 195.116.246.* 03.02.05, 23:04
              ODP: Bo pokolenie dzisiejszych 30to parolatkow miało niepowtarzalna okazje na
              poczatku lat 90tych..studia nawet w toku i jako taki angielski i mozna było sie
              ustawic..dzisiaj nawet nie ma o tym co marzyc..Wiem co mowie: moj facet rocznik
              70 wykorzystał sytuacje na rynku.Jego znajomi ze studiow równiez..Ja nawet
              gdybym tyrała przez 10 lat nie mam szans na to samo..Tyle..
              • Gość: krzycho Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.idea.pl 04.02.05, 21:17
                Dokładnie tak. Mam dwadzieścia parę latek. Mój brat (rocznik 71) skończył
                dokładnie te same studia, co ja. Byl rozchwytywany przez firmy, bo studia
                kończył ok. 1995r. Szybko awansował na stanowisko kierownicze. Kupił
                mieszkanie, myśli o domu, on i jego żona mają nowe auta, mają dziecko. Ja nie
                wstrzeliłem się tak ładnie jak on - bo studia kończę teraz. Najpierw długo
                szukałem pracy, potem zatrudniła mnie bardzo duża firma z francuskim kapitałem.
                Pracuję już dla nich rok, za grosze, o etacie nie mam co marzyć. Nie mam kasy
                na zwykłe, codzienne wydatki, o własnym mieszkaniu nawet nie marzę. Zaczynam
                drugie studia - i nie dlatego , że mam kupę kasy (jak ktoś sugerował). Po
                prostu - rezygnuję z wszelkich przyjemności i robię wszystko, by poprawic swoje
                szanse na rynku pracy. Też kocham ten kraj, ale coraz częściej myślę o tym, by
                stąd wyjechać. Polowa mojej rodziny jest już na Zachodzie... Ja zawsze chciałem
                pracowac dla Polski i w Polsce. Teraz już te ideały przestają być mi bliskie...
        • Gość: leszek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.torun.mm.pl 30.01.05, 13:06
          "Gazeta Prawna": Coraz bogatsze stają się elity polityczne i gospodarcze.
          Jednocześnie powiększa się grupa osób biednych lub żyjących na granicy ubóstwa.
          "Gazeta Prawna" zwraca też uwagę, że różnice w dochodach w Polsce są o wiele
          większe niż w bogatych krajach zachodnich.

          Według dziennika, powiększające się zróżnicowanie zarobków spowodowało, że
          liczba osób uzyskujących dochody na poziomie minimum socjalnego zwiększyła się z
          niecałych 8 milionów w 1991 roku do ponad 22 milionów w 2003 roku. Liczba osób
          żyjących w skrajnej biedzie wzrosła w tym samym okresie z prawie 2 milionów do
          czterech i pół miliona.

          Ma pan odpowiedź. Jeżeli nie wierzy pan tym danym, prosze spojrzeć na dochód
          narodowy brutto Polski przypadający na mieszkańca. Jesteśmy na samym końcu UE.
          Pozdrawiam.

          • Gość: blojda Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 31.01.05, 22:31
            to bzdura z tym zróznicowaniem dochodów

            W Polsce np. taki lekarz czy prokurator zaliczany do elity ma raptem 2-3 razy
            wiecej niz kasjerka w markecie czy robotnik po podstawówce na budowie
            rzecz nie do pomyslenia w UE czy USA.

            tam lekarz i prokurator maja co najmniej 10 razy wiecej niz robotnik i kasjerka

            w Polsce w jednym bloku mieszkaja : lekarz, prokurator, nauczyciel, robotnik po
            podstawówce, sprzataczka, bezrobotny bez prawa do zasilku od 5 lat. Rzecz nie
            do pomyslenia w UE i USA.

            tak ze nierównosci spolecznych u nas nie ma jeszcze jakichs strasznych
            • Gość: Paweł Z. Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.02.05, 10:56
              W Polsce kasjerka w hipermarkecie wyciąga 600 na rękę. Prokurator wyciąga
              jakieś 4000. Z lekarzami różnie, bo zależy od specjalności i zaradności, ale
              zarobki w granicach 4000-5000 nie są rzadkie. Dlatego też to, co napisałeś,
              mija się z prawdą.
              • Gość: olla Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: 195.116.246.* 03.02.05, 23:06
                dokładnie..to, ze lekarz ma 1200 pensji w szpitalu nie znaczy ze ma on 1200 w
                ogole..O prywatnych praktykach nikt nie słyszał??
          • Gość: paweł pensja lekarza IP: *.spsk1.pl / *.amg.gda.pl 06.02.05, 17:06
            Pensja lekarza w szpitalu akademickim: 800 zł netto.
            Wiem, bo tyle zarabiam.
            Na założenie rodziny iczywiscie mnie nie stać.
            Pewnie wyjadę za granicę.
            Na pytanie: "Czy w Polsce trudno o dobrze płatna płacę? "Odpowiadam:
            zdecydowanie TAK.
            P.
      • Gość: Pannaya Dylema dwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 14:27
        Ja dopiero studiuję. Jestem na miejscu i wydaje mi się, że mam jaki-taki obraz
        rzeczywistości. To i tak jest bez znaczenia.
        W Polsce mieć pracę to mieć szczęście. Ale tacy szczęściarze są!
        Czasem mają znajomości, czasem z głupa pójdą na rozmowę kwalifikacyjną z
        ogłoszenia modułowego w GW i dostają wspaniałą pracę!
        Jeśli skończyłeś studia, masz pomysł na życie i kilka pośrednich elementów nie
        masz czego się bać. Życie sprzyja odważnym! I to jest właśnie szczęście...
      • ennie_adams Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema 30.01.05, 14:44
        Prawda jest taka, że nie każdy nadaje się do mieszkania "na obczyźnie". Moja
        siostrzenica też wyjechała po maturze. Była rok i chociaż wszyscy ją straszyli,
        że nie ma czego tu szukać (kłopoty jw.), wróciła. Tutaj skończyła zaocznie
        studia, na które sobie sama zarobiła, pracując jako wolny tłumacz (znasz
        doskonale język). Po studiach (sama, w małym mieście) znalazła sobie pracę w
        zagranicznej firmie. Pobyt za granicą wzmacnia ludzi, leczy z kompleksów, uczy
        zaradności. Tym bardziej, jeśli nie jesteś związany z jakimś miejscem. Np. w
        moim mieście jest mnóstwo tłumaczy przysięgłych z j. niemieckiego, a tylko
        jeden z angielskiego. Za 1 świadectwo - 250PLN. Szkoły językowe, prywatne
        lekcje. Nawet nie wiesz, ile masz możliwości. Jesteś młody, na pewno dasz sobie
        radę.
        • Gość: mgrinz Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 16:17
          próbować można, czemu nie, choć jesteś prawie 10 lat młodszy ode mnie, to może jak już skończysz te studia, to już może się coś unormuje
          bo ta sytuacja na którą narzekają ludzie jest od paru lat...
          a skoro piszesz o wyjeżdzie, i że Ci nic nie brakowało - poprostu pochodzisz z bogatej rodziny, inaczej byś nie miał na wyjazd do USA (przecież to impreza rzędu kilkunastu tysięcy złotych), taka jest prawda...
          a co do tych samochodów o których inni pisali:
          pod moim blokiem też stoi kilka lepszej klasy pojazdów, z tą różnicą, że trzy należą do jednego bandziora (diler prochów, zawsze z grupą kilku innych "bez karku"), kolejny należy do gościa co przesiedział pół życia, kolejne dwa do prawnika, kolejny do kogoś, kto miał farta - powiodło mu się w biznesie (drobny handel naręczny) ale koleś działa na czarno, bo oficjalnie od czasu do czasu stawia się w pośredniaku... choć urząd skarbowy jakoś go nie rusza ??? bezrobotny z najnowszym i najdroższym Renault...
          reszta to gruchoty, ale to tylko moje subiektywne spojrzenie no i ja jestem z warszawy, w pozostałej częsci kraju jest raczej gorzej niż w stolicy...
          każdemu może się udać, szczęściarze się zdarzają, ale nie licz na to, że tu dojdziesz tak jak możesz dojść tam, znam ludzi co (ciotka i wuj) z uczciwej pracy w Kanadzie zbudowali dwa domy, u nas pielęgniarka i tokarz raczej by na komplet mebli nie mieli... tu albo ma się za duże albo za małe kwalifikacje... nigdy odpowiednich... ale to subiektywne spojrzenie...
          • veritas1 po znajomosci w trymiga mozna znalezc, jak mgrinz 30.01.05, 16:53
          • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 17:08
            Bardzo subiektywne. To był naczelny optymista tego forum
            • Gość: leszek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.torun.mm.pl 30.01.05, 17:26
              "Naczelny optymista" ma niestety racje.
              • Gość: zniesmaczona Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 17:55
                Mgrinz załatwił sobie pracę po znajomości. Jego rady i narzekania są więc o
                kant dupy potłuc.
                • Gość: mgrinz Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 18:47
                  > Mgrinz załatwił sobie pracę po znajomości. Jego rady i narzekania są więc o
                  > kant dupy potłuc.

                  "naczelny optymista", podoba mi się :)
                  zapytaj raczej dlaczego przez 2.5 roku wysyłania CV jedyne cztery rozmowy to były firmy w stylu YAP i dlaczego na pareset CV (gdzie spełniałem wymogi) nie zadzwonił telefon ?
                  gdybym odpadł po rozmowie, okej, to bym zrozumiał, ale nie rozumiem, że nikt nie zadzwonił ani nie odmejlował...
                  tak samo jak nie rozumiem, że koledzy ze studiów co mieli po kilka warunków (ja stypendium naukowe) i nie umieli żadnego języka (obecnie robię trzeci) mieli po studiach pracę ...
                  tam nie było znajomości ? a może poprostu ściemniali (co do swych umiejętności lub dostania pracy) ?
                  ja przynajmniej jestem szczery i piszę prawdę, czego wam też życzę...
                  a nie dorwie się pare dzieci bogatych rodziców i wygaduje głupoty...
                  • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 19:02
                    Cóż. Jestem niewiele ale jednak starszy od Ciebie i po Twoich
                    tekstach nie dziwię się że miałeś wszędzie problemy z robotą. Jeśli
                    uważasz że mam bogatych rodziców to pragnę Cię poinformować, że gdy
                    startowałem to mój ojciec był na zasiłku i nie za bardzo mu się
                    wiodło po zmianie systemu, jedynie matka miała etat nauczycielki. Ja
                    natomiast sam sobie stworzyłem miejsce pracy od zera i NIGDY nie
                    byłem bezrobotny, chociaż nieraz w przeszłości zdarzyło się że
                    miesiąc pracy był za darmo, ale na szczęscie obecnie tak nie jest
                    i planuję parę projektów na przyszłość które być może przy
                    niewielkim wysiłku dadzą mi zabezpieczenie na przyszłość
                  • Gość: dd DO ROBOTY LENIU !!!! DARMOZJADZIE !!! IP: *.chello.pl 30.01.05, 23:52
                  • Gość: Margo Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.02.05, 23:13
                    Haha! To wszystko wyjaśnia :-) Ty nie umiesz po prostu pisać CV! Zesztą prawdę
                    mówiąc z takich papierków czuć zawsze nosem optymistę / pesymistę - a pesymiści
                    bez entuzjazmu mają marne szanse! Uwierz (choć pewnie nie uwierzysz) Twoi
                    koledzy (gorsi na studiach!) naprawdę podostawali te prace bez znajomości!
                    Tylko, że oni umieli sie pokazać. Swoją drogą, co robiłeś na studiach?
                    Oczywiście prócz studiowania. Czy oprócz stypendium mogłes się jeszcze
                    czymkolwiek pochwalić? A co po studiach... cały czas bezrobotny, czy złapałeś
                    może byle jaką pracę, która ci bruździ w CV?

                    Piszesz, że na 2.5 roku miałeś 4 rozmowy kwalifikacyjne. W okresie, gdy ja
                    szukałam pracy, miałam może ze 4 na miesiąc. Bez znajomości, a aplikacji nie
                    słałam tonami. Jestem pewna, że popełniasz jakiś błąd w tych papierkach, jest
                    coś, co zniechęca do ich czytania lub nie brzmią nadzwyczajnie. Jak piszesz
                    listy motywacyjne? Ślesz wszędzie jeden? Powiem Ci szczerze - ja niemal w każde
                    miejsce piszę oddzielny list motywacyjny. Dlatego nie wiele ofert jestem w
                    stanie wysłać, bo dużo czasu to zajmuje ;-) Ale wiem, że czytając taki list
                    nikt nie ma wątpliwości, że napisałam go właśnie do niego, do tej konkretnej
                    firmy! A to daje przekonanie, że nie jesteś desperatem, który szuka
                    jakiejkolwiek pracy, ale jesteś entuzjastą, któremu zależy właśnie na TEJ pracy!
                    • Gość: mgrinz Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 19:20
                      > Haha! To wszystko wyjaśnia :-) Ty nie umiesz po prostu pisać CV! Zesztą prawdę
                      > mówiąc z takich papierków czuć zawsze nosem optymistę / pesymistę - a pesymiści
                      > bez entuzjazmu mają marne szanse! Uwierz (choć pewnie nie uwierzysz) Twoi
                      > koledzy (gorsi na studiach!) naprawdę podostawali te prace bez znajomości!
                      > Tylko, że oni umieli sie pokazać. Swoją drogą, co robiłeś na studiach?
                      > Oczywiście prócz studiowania. Czy oprócz stypendium mogłes się jeszcze
                      > czymkolwiek pochwalić? A co po studiach... cały czas bezrobotny, czy złapałeś
                      > może byle jaką pracę, która ci bruździ w CV?


                      czuć pesymistę z CV ?
                      przecież Cv to tylko dane osobowe, zdjęcie, lata "edukcji" oraz wymienienie w podpunktach języków, programów komputerowych hobby
                      jak można mówić o złym Cv, przecież to tylko podpunkty z danymi w stylu :
                      data urodzenia, studia dzienne na PW wydział ... rok ...
                      co do prac, to ja byłem muzykiem lub jeżdziłem na obozy przetrwania, więc wakacje były albo w lesie/spadochronie/z paintballem w ręku (surviwal) albo w judodze albo za perkusją po klubach/salach prób z młodymi rozwrzeszczanymi fankami... przeciez jak się cały rok zaiwania od rana od wieczora nad nauką, to się trzeba wyszaleć ...
                      płyty nagrywałem w wakacje albo gry robiłem - bo robię amatorsko dodatki do gier komputerowych...
                      przynajmniej nie spędzałem wakacji jak kumple - z butelką piwa pod budką...

                      Jak piszesz
                      > listy motywacyjne? Ślesz wszędzie jeden? Powiem Ci szczerze - ja niemal w każde
                      >
                      > miejsce piszę oddzielny list motywacyjny. Dlatego nie wiele ofert jestem w
                      > stanie wysłać, bo dużo czasu to zajmuje ;-) Ale wiem, że czytając taki list
                      > nikt nie ma wątpliwości, że napisałam go właśnie do niego, do tej konkretnej
                      > firmy! A to daje przekonanie, że nie jesteś desperatem, który szuka
                      > jakiejkolwiek pracy, ale jesteś entuzjastą, któremu zależy właśnie na TEJ pracy
                      > !

                      oczywiście , że do każdej firmy pisałem indywidualny list motywacyjny, w którym ani słowa nie bylo ani o pieniądzach ani nic "desperackiego", pisałem o swoich sukcesach naukowych, o umiejętnościach, o szybkim uczeniu się i o obsługiwanych programach lub hobby
                      • veritas1 HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAH A!!! 02.02.05, 19:40
                        Dobre!
                      • Gość: Margo Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.02.05, 04:22
                        Cześć Mgrinż!

                        > czuć pesymistę z CV ?

                        Z CV tak bardzo nie, ale z listu motywacyjnego jak najbardziej.

                        Co do zdjęcia - nie załączaj zdjęcia. Nie wiem, jak wyglądasz, ale uważam, że
                        dużo bezpieczniej jest nie. Ja nigdy nie załączałam, zawsze wychodziłam z
                        założenia, że nie staram się o pracę modelki. Może jest coś w Twoim wyglądzie,
                        co zniechęca? Na żywo ludzi odbiera się inaczej, przez mimikę itd.

                        Ważny jest układ CV. Zastosuj np. któryś z szablonów w Wordzie. Chodzi o to,
                        aby CV było wyraziste: rzucające się w oczy imię i nazwisko, wyraźnie
                        rozdzielone sekcje itd. Jeśli niewiele możesz o sobie napisać, rozszerz odstępy
                        między linijkami i akapitami tak, aby wypełnić całą stronę.

                        Nie pisz za wiele danych osobowych. Wystarczy adres i telefon w nagłówku
                        dokumentu i ewentualnie rok urodzenia. To wystarczy. Jak jest za dużo takich
                        danych, to na wstępie robi się z tego taki długi, nudny akapit. To, co istotne
                        nie przykuwa wówczas uwagi.

                        Pisząc o studiach w CV, napisz, że miałeś stypendium przez wszystkie lata, że
                        skończyłeś z piątka na dyplomie i udzielałeś się w kółku naukowym. Jeśli to
                        wszystko prawda oczywiście :-)

                        Bardzo źle, że już od 2.5 roku nie studiujesz ani nie pracujesz. Dobrze
                        poszperaj w pamięci, czym można by zapełnić tę lukę. Nie polecam zmyślania, ale
                        spokojnie możesz wyolbrzmić to, czym się zajmowałeś. Może robiłeś jakieś prace
                        zlecone lub nawet coś bez zlecenia, nieformalnie? Wymień wszystkie takie prace,
                        nawet, jeśli nie znalazłeś na nie nabywców albo robiłeś je sam dla siebie. Nie
                        kłam, bo to wyjdzie w rozmowie kwalifikacyjnej - zaczną się pytać o
                        technologie, projekty itd. Ale jeszcze nigdy mi sie nie zdarzyło, aby żądali
                        papierków. Także zupełnie nie martw sie, jeśli nie masz poświadczenia.
                        JEST TYLKO JEDEN WYJĄTEK: zażądają od Ciebie świadectw pracy, czyli świadectw z
                        tych firm, w których pracowałeś na etacie (o ile wymienisz takie w CV). To nie
                        wynika z zamiaru kontroli, tylko po prostu chodzi o dokumentację kadrową.

                        Nie wymieniaj tylko haseł w stylu "gra komputerowa taka a taka". Pod takim
                        hasłem zawsze wymień narzędzia i technologię w jakiej ją tworzyłeś.

                        Staraj się oczywiście zaakcentować to, co wiąże sie z zawodem. Studentowi
                        przystoi zajmować się różnymi rzeczami, poczynając od McDonalda, kończąc na
                        przycinaniu trawników, ale osobie, która jest już dawno po studiach może to
                        zaszkodzić. Będzie wyraźnie widać, że rzucałeś sie na wszystkie strony w
                        poszukiwaniu byle jakiej pracy. Aczkolwiek o tej muzyce i nagrywaniu płyt
                        wspomnij, bo to ciekawe, tylko się nie rozpisuj - chyba, że jakoś konkretnie
                        pomoże Ci to wytłumaczyć się z tych 2,5 roku.

                        Wymieniaj prace od ostatnio wykonywanych, do dawniejszych. Na samym końcu: "w
                        okresie studiów: ....." - i tutaj możesz już popłynąć chociażby z ankietami.
                        Oczywiście, jeśli jest wiele rzeczy lepszych, którymi możesz się pochwalić, to
                        daruj sobie ankiety :-)

                        Pomyśl, czy nie zamieścić w CV punktu "osiągnięcia". Co byś mógł wpisać w taki
                        punkt? Może brałeś udział w jakiś konkursach programistycznych lub byłeś gdzieś
                        wyróżniony? Albo napisali o Tobie w jakiejś gazecie? Albo coś stworzonego przez
                        Ciebie działa w jakiejś poważnej firmie? Albo może wytyczyłeś sobie jakiś
                        niebanalny cel i udało Ci się go osiągnąć? Jeśli taki punkt zamieścisz, dasz do
                        zrozumienia, że jesteś ponadprzeciętny, że znasz swoją wartośc, że jesteś
                        ambitny. Samo słowo "osiągnięcia" ma w sobie bardzo pozytywny ładunek.

                        To, co piszesz o wakacjach i nauce nie jest ok. Mam na myśli: "przeciez jak się
                        cały rok zaiwania od rana od wieczora nad nauką, to się trzeba wyszaleć ..."
                        Nie piszę tego, żeby Cię skrytykować, ale żeby Ci pokazać, jak takie coś można
                        odebrać. To, że spędzałeś w ten sposób wakacje, to super. Ja niewiele
                        pracowałam w wakacje, ale jednak pracowałam w ciągu roku, a też byłam na
                        dziennych i nie zawalałam studiów. Mnóstwo ludzi tak pracuje w czasie studiów,
                        potrafiąc pogodzić pracę z nauką. Dlatego to "zaiwanianie od rana do wieczora
                        nad nauką" mi nie pasuje. Czuć trochę nudziarzem i kujonem, a brak
                        jakichkolwiek prac w czasie studiów tchnie mamisynkowatością (mamusia da
                        pieniądze), niezaradnością i lenistwem. Nie chcę Ci zrobić przykrości, tylko
                        uzmysłowić, jakie mogą być reakcje na coś takiego.

                        Pisząc o pracach w czasie studiów nie mam na myśli pracy na etacie, bo to
                        ciężko pogodzić z dziennymi (nawet jeśli komuś się udaje). Mam na myśli prace
                        zlecone, dorywcze itd, nawet korepetycje. Studiując 7-8 lat temu wyciągałam na
                        takich pierdołach 1200 zł miesięcznie. Pamiętam to dobrze, bo idąc do pierwszej
                        etatowej pracy, dostałam mniej :-)

                        LIST MOTYWACYJNY

                        > oczywiście, że do każdej firmy pisałem indywidualny list motywacyjny,
                        > w którym ani słowa nie bylo ani o pieniądzach ani nic "desperackiego",
                        > pisałem o swoich sukcesach naukowych, o umiejętnościach, o szybkim uczeniu
                        > się i o obsługiwanych programach lub hobby

                        Zauważ, że z tego wynika, że w liście koncentrowałeś się głównie na sobie.
                        Zasada jest taka, że o ile CV jest formą ulotki reklamowej, o tyle list jest
                        formą oferty. Tutaj należy sie skoncentrować na firmie. Po pierwsze: "co ja dam
                        firmie", na drugim miejscu: "co firma da mi". Strzec się przy tym występowania
                        z pozycji osoby, która szuka pracy - choć brzmi to absurdalnie :-) Chodzi o to,
                        że musisz wystąpić nie jako osoba, która szuka pracy, ale jako osoba z wizją
                        swojego życia i celem, w który doskonale wpisuje sie dana firma. Rozumiesz o co
                        mi chodzi? Między wierszami powinien być wyczuwalny entuzjazm, jakbyś trafiając
                        na to ogłoszenie, trafił w dziesiątkę. I jednoczesnie wmówić osobie czytającej,
                        że ona również, trzymając w ręku Twoją ofertę, trafiła w dzisiątkę :-)

                        Mówi się, że odbierając telefon należy się usmiechnąć, bo ten usmiech jakoś się
                        wyczuwa po drugiej stronie. Ja uważam takim listem również przenosi się emocje,
                        nawet nie w słowach. Dlatego przed jego napisaniem, trzeba sie pozytywnie
                        nastawić. To naprawdę jakoś wypływa między wierszami. Oczywiście nie chodzi o
                        przesadzanie w słowach, ale o takie dyskretne nasączenie listu dobrymi
                        emocjami.

                        Poza tym taki list trzeba przeczytać pięc razy w kółko, aby był lekki w formie.
                        Nikt takich listów nie czyta w wielkim skupieniu, dlatego, jeśli nie będzie
                        lekki, nie będzie zrozumiały. Lekka forma to krótkie akapity, proste formy
                        gramatyczne, czasowniki użyte w prostych czasach (jak najmniej
                        posiłkowych: "być", "mieć"). Inaczej ktoś przeleci nad Twoim listem, jak
                        perszing, nic nie zapamięta i przejdzie do następnego.

                        Uwierz, że sukces leży w Twojej głowie. Zasiej w sobie optymizm i radość, bo
                        bez tego bardzo ciężko Ci będzie. Masz prawo do swojego pesymizmu - po 2,5 roku
                        bezskutecznych poszukiwań. Ale jeśli nie wyrwiesz sie z niego, będzie co raz
                        gorzej. Są różne książki motywacyjne itp, poczytaj, może pomogą. Może sięgnij
                        po poradniki dotyczące NLP (programowanie neurolingwistyczne). Pomogą Ci wyczuć
                        różne niuanse w zachowaniu i w wyrażaniu się. To są rzeczy z których często nie
                        zdajemy sobie sprawy, ale które, poprzez mechanizmy percepcji, mają duży wpływ
                        na nas. Np. mówiąc komuś "nie odniosłem w życiu żadnej porażki", mózg tego
                        kogoś odnotowuje przede wszystkim słowo "porażka". Słówko "nie" umyka
                        percepcji. Wiadomo, że Twój rozmówca poprawnie rozumie to zdanie, ale w jego
                        swiadomości pozostaje znaczenie dokładnie przeciwne. Takie rzeczy naprawde
                        wpływają na to, że z 30 CV jedno skupi uwagę, a inne zostanie odrzucone.

                        Życzę powodzenia!

                        PS. Zauważyłam, że jesteś z Warszawy. To jest naprawdę niezwykłe, że przez te
                        2,5 roku nikt Cię nie zaprosił na rozmowę. Nie zganiaj winy na bezrobocie, bo w
                        W-wie ono naprawdę jest małe. A Ty wygladasz na zdolnego faceta. Naprawdę coś
                        nie gra z tym Twoim pierwszym prezentowanym image'm.

                        • Gość: Margo Sorry, że to takie długie :-) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.02.05, 04:53
                          • Gość: mgrinz Re: Sorry, że to takie długie :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 17:58
                            no dziękuję, bardzo wiele mi wyjaśniłaś
                            cenne uwagi, na szczęście nie jest to tak, że byłem 2.5 roku bez pracy
                            po kilkunastu miesiącach znalazłem przez urząd kiepską pracę, tam był mobbing i niskie zarobki, więc szukałem dalej, dlatego razem piszę o 2.5 roku, choć na "czystym bezrobociu" byłem 1.5 roku, ale po tych setkach Cv zdecydowałem się ruszyć znajomości i obecnie mam luźną i miłą posadkę w ministerstwie
                            inaczej pewnie poszedłbym napadać jak moi koledzy z pragi - po kilku latach surviwalu bym pewnie nie miał z tym kłopotów...
                            poprostu nie wierzyłem już w szczęście i ku..cy dostawałem, jak widziałem, że koledzy nie znający żadnego języka (teraz robię trzeci) i mający po kilka warunków (sam im pomagałem zaliczyć oraz zaliczałem w "zerówkach" i na "pierwszych")
                            przez 5 lat ja im pomagałem, potem jak już nic nie potrzebowali, to się odwrócili i nie pomogli mi - teraz już w niczym i nikomu nie pomogę... życie nauczyło... mam do nich żali, bo oni do mnie wieczorami dzwonili, jak czegoś nie wiedzieli, ale jak ja do dwu zadzwoniłem, to mnie spławili, czego ja nigdy nie zrobiłem, a teraz żałuję, bo paru dzięki mnie zdało...
                            ale twoje uwagi bardzo mi się spodobały...
                            dziwię, się na to co napisałaś o LM, bo ja zawsze myślałem, że list to właśnie coś w czym wypisuję "chcę pracować w tej firmie, bo to zgodne z moim kierunkiem i obraną drogą życiową, umiem to, umiem tamto, w czasie studiów..."
                            choć może jestem zbyt szczerym człowiekiem, aby napisać, że 'ta firma to trafienie w dziesiątkę", no bo jak mogę chwalić coś czego nie znam ?
                            ja się zawsze opierałem na faktach...
                            mówisz o kujoństwie ?
                            wiesz, ja uważam, że jak się ma coś robić , to należy to robić pożądnie i dokładnie...
                            więc w szkole tak samo należy być kujonem, jak przy perkusji wkładać w to całe serce i mięśnie, poporostu do wszystkiego należy się przykładać i wykonać jak kazano...
                            więc tak, trochę byłem kujonem, umiałem wkuć 60 stron książki na pamięć i się tego nie wstydzę, bo nie ściągałem zbyt często... a tak rozumuję uczciwość, że się nie ściąga... choć tak samo w CV nic nie naciągałem, pisałem 100% prawdy, a obecnie od kolegów słyszę, że oni naciągali praktykę, czego ja nie zrobiłem nigdy... może dlatego wypdałem "gorzej" bo jak umiem angielski, to mówię uczciwie, że "dobrze" a moi koledzy co umieją "łan, ću, fry, for, fajf, sewen, dwienadcat" mówią, że umieją biegle i płynnie, choć to bardziej "me spoken very good" ;)
                            no bo niby jak przeszli do firm, w których ja odpadłem ?
                            może pracodawca nie sprawdzał wiedzy, a jedynie umiejętność uśmiechu i samoprezentacji ?
                            ja na miejscu pracodawcy zrobiłbym test, bo on pokazuje umiejętności a nie "autoreklamę"
                            pewnie to jednak siła reklamy ?
                            ale napisz coś jeszcze, bo chyba polubiłem Twoje uwagi :)
                            może jeszcze poszukam dalej pracy ?
                            bo budżetówka to nie są kokosy, choć w porównaniu z ludżmi z biedronki lub u innych gnoi co myślą, że za 700 można kogoś zngoić i zagonić do pracy po 13 godzin...
                            pisałaś, że "tchnie lenistwem" ?
                            ja uważam, że lenistwo od czasu do czasu to rzecz zdrowa, pracoholizm to dla mnie choroba umysłowa, ja wolne chwile wole spędzać z dziewczyną w łóżku, bo młodość jest jedna i nie można jej marnować... życie powinno być od tego, żeby się cieszyć i bawić, a nie wku..ać się, że na coś nie starcza co się chce mieć...
                            no wiesz, praca to coś co trzeba wykonać (oczywiście porządnie), aby mieć na to życie, bo niestety za mieszkanie, jedzenie, prąd, telefon trzeba płacić, więc pracuje się głównie dla pieniędzy... no i żeby starczyło na te hobby jeszcze...
                            może Ci na prajwa prześlę jakieś moje listy LM i CV do oceny ?
                            bo może rzeczywiście trzeba je inaczej pisać ??? HGW ?
                            • veritas1 well 03.02.05, 19:47
                              I am of the opinion that your being such a stubborn arsehead derives from the
                              fact, that deep in your skull, in the depths of the space where your brain
                              should be, there exists a solitary, small cell which really, really aches. It
                              does so, because its owner happens to be the most terrifying asshole of the
                              century and this tiny little cell is so ashamed that it wants to jump out off
                              your empty head through one of the holes in it, and commit suicide at once. How
                              dreadful.
                              • Gość: trawaa Re: well IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 11:47
                                u m a r l a m ; >
                              • Gość: gość portalu Re: well IP: *.cust.uslec.net 08.02.05, 15:57
                                Where did you learn to speak English and who gives you the right to think that
                                you’re fluent enough to criticize people in that language!? I don’t have the
                                slightest idea on what you’re trying to achieve by making them feel bad about
                                themselves! So you have a job… Who cares! I’ve always had one and it does not
                                make me better than anybody else…. just more successful in what I do but I
                                don’t brag about it! The fact is that some people might be lost and may have
                                difficulty selling themselves… but some try to work on it and improve it. They
                                will find the job eventually… and if you don’t change your attitude you might…
                                you will end-up unemployed sooner or later. Who laughs last laughs best!
                      • Gość: jocek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: 195.116.5.* 04.02.05, 12:41
                        nie przyszło Ci nigdy do głowy, że z takim życiorysem nikt Cię nie zatrudni bo:
                        1. jesteś lepszy od szefa i stanowisz dla niego zagrożenie
                        2. bedąc cennym i wartościowym pracownikiem zaraz znajdziesz sobie inna pracę i
                        szef bedzie musiała cała rekrutacje przeprowadzić od początku ;-((
              • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 18:10
                W czym ma rację,że jak ktoś ma trochę więcej to ukradł? Albo jeśli
                ktoś ma własńą firmę to oszukuje, albo oszukuje więcej niż urzędnicy?
                • veritas1 :-))))))))))))))))))))))))))))) 30.01.05, 18:35
                  To taka mentalnosc nieudacznika, ktory uwaza, ze wszyscy naokolo kradna i
                  oszukuja.

                  Jesli ktos ma lepszy samochod niz on - to kradziony.

                  Jesli komus sie lepiej niz jemu powodzi - to nieuczciwie na pewno dziala.


                  Nieudacznikowi nie przyjdzie do lba, ze SA ludzie, ktorzy skonczyli dobre
                  studia, znalezli dobrze platna prace i sa zadowoleni ze swej sytuacji, nie
                  majac wyrzutow sumienia. Nieudacznik nie pomysli o tym, ze moze zrodlo jego
                  niepowodzen tkwi w nim samym, a nie w tym, ze wszyscy naokolo sa niecacy.
                  Nieudacznik wezmie robote po znajomosci i bedzie dalej mendzil i marudzil, jaki
                  to swiat jest wstretny, bo go nie chce docenic. Zenujace, zwlaszcza ze facet
                  pisze, jakby mial co najmniej 60 lat, a jeszcze nie ma trzydziestki. Wspolczuje
                  jego zonie, o ile jeszcze nie uciekla (jak ucieknie, bedzie pewnie psioczyl, ze
                  to dlatego, bo kochanek-mafiozo lepiej zarabial).
                  • Gość: Piotrek Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 18:44
                    Mgr inż jest podobno po dobrych studiach. Ale żeby się człowiekowi
                    w życiu powodziło nie są one wcale konieczne, wystarczy że się nie
                    poddaje i nie roztrząsa krzywd z poprzedniej pracy tylko idzie do
                    przodu
                    • Gość: mgrinz Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 19:00
                      > Mgr inż jest podobno po dobrych studiach. Ale żeby się człowiekowi
                      > w życiu powodziło nie są one wcale konieczne, wystarczy że się nie
                      > poddaje i nie roztrząsa krzywd z poprzedniej pracy tylko idzie do
                      > przodu

                      co do "krzywd":
                      poprostu opisuję świat jak w fotografii, bez zniekształceń ani ukrywania...
                      opisuję to co w obecnym systemi jest złe, co należy napietnować i czego unikać...
                      gdybym nie opisywał świata szczerze, to bym skłamał mówiąc, że dostałem robotę normalnie, ale w tym kraju normalnie to raczej "totolotek"...

                      a ponadto w tym co piszesz jest bezsens, bo gdybym sie "poddawał" to nie słałbym CV przez 2.5 roku, tylko po paru nieudanych próbach szedł napadać jak kumple z pragi albo na ciecia albo ulotki roznosić... miałbym pewnie więcej niż u poprzedniego "pracodafcy"
                      właśnie kto jak kto, ale to ja się nie poddałem...

                      zapytaj raczej dlaczego osoba bez "doświadczenia" nie może zdobyć "doświadczenia" z powodu braku "doświadczenia" ? istne vicious circle...
                      • Gość: Piotrek Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 30.01.05, 19:20
                        O nie poddawaniu się to było ogólnie do wszystkich a nie do
                        Ciebie. Natomiast pisanie w co 5-tym poście( może przesadziłem- ale
                        i tak za często) o poprzednim pracodawcy świadczy o tym , że
                        zamiast " iść do przodu" roztrząsasz krzywdy z przeszłości i na to
                        tracisz zbyt wiele energii. Co gorsza postawa negatywna jest
                        zarażliwa i może komuś słabszemu psychicznie podciąć skrzydełka.
                        Możesz w ten sposób komuś wyrządzić krzywdę. Nie chcę tu Cię
                        obrazić ale lubię czytać Twoje posty bo mnie śmieszą, jednak jeśli
                        ktoś komu nerwy ledwo wytrzymują ze stresu, bo nie daje sobie rady
                        w dzisiejszych czasach otrzyma po kolei parę zachęt od takich "
                        OPTYMISTÓW" może się po prostu pociąć
                      • ivi11111 Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) 30.01.05, 19:20
                        Alus, napisales, ze wyjechales przed rokiem. To cos tam chyba wiesz. Coc tam
                        chyba pamietasz.Mysle, ze az tak sie nie zmienilo. Jak Ci sie tu nie podoba,jedz
                        do Polski.Nikt Cie tu na sile nie trzyma.
                    • veritas1 hehehe 30.01.05, 22:42
                      No wiec wlasnie jest to raczej kwestia mentalnosci i ogolnego podejscia do
                      zycia. Mam wrazenie, ze rzeczony osobnik cale swoje zycie (i pewnie kilku
                      bliskich osob) poswieci na narzekanie na to, jaki swiat jest wstretny. Bedzie
                      rozpaczal, ze w przedszkolu pani mu dawala na deser mniejsze ciastko niz
                      koledze, a w podstawowce w szatni mial niedogodnie umocowany wieszak, podczas
                      gdy inni koledzy mieli wszystko w porzadku, i tak dalej, i tak dalej... ofiara
                      wiecznej niesprawiedliwosci, ktora nie ma sobie nic do zarzucenia. Juz wkrotce
                      zapadnie na depresje maniakalna i dopiero wtedy wesolo sie bedzie czytalo jego
                      posty.
                      • Gość: ktoś z obok [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 23:05
                        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                        • veritas1 [...] 30.01.05, 23:12
                          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                        • Gość: tosia Re: hehehe IP: *.acn.waw.pl 01.02.05, 12:04
                          Moze jak mgrinz bedzie atakowany ze wszystkich stron to dotrze wreszcie do
                          niego, ze jego problem tkwi w nim samym.
                          Moze kiedys zrozumie, ze mozna z uczciwej pracy, nie zalatwionej po znajomosci,
                          pochodzac ze zwyczajnej rodziny cos osiagnac. Mozna kupic sobie mieszkanie,
                          mozna miec samochod, nie miec kredytow i wcale nie trzeba krasc.
                          Trzeba przestac narzekac w kolko na tym forum i kreslic czarna wizje swiata,
                          ruszyc siedzenie i zajac sie swoim zyciem.

                          Tosia
                          • veritas1 "buuuu ale ja wysylaleeeem, buuuuu" :-D 02.02.05, 19:42
                            "Buuuu wysylaleeeem, buuu wszyscy mnie oszukaliiii, buuuuu, ja chcialem
                            dobrzeeee, buuuu"
                  • Gość: szan Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.acn.waw.pl 30.01.05, 21:29
                    veritas1 napisał:

                    > To taka mentalnosc nieudacznika, ktory uwaza, ze wszyscy naokolo kradna i
                    > oszukuja.
                    > Jesli ktos ma lepszy samochod niz on - to kradziony.
                    > Jesli komus sie lepiej niz jemu powodzi - to nieuczciwie na pewno dziala.

                    Znam osobiście ludzi, którzy zawsze mówią, że żeby się dorobić, trzeba działać
                    na lewo, że ten to złodziej, tamten to "biznesmen do pierwszego wyroku". Nie
                    potrafią zrozumieć, że uczciwą pracą też można do czegoś dojść i działanie w
                    szarej/czarnej strefie nie jest conditio sine qua non życia w dostatku i
                    realizowania marzeń.

                    > Wspolczuje
                    > jego zonie, o ile jeszcze nie uciekla

                    Ja jestem ciekaw, jaka kobieta utrzyma się przy boku młodego faceta, który po
                    studiach nie potrafi zarobić więcej niż 1000 czy 1200 zł miesięcznie.
                    • veritas1 Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) 30.01.05, 22:43
                      Gość portalu: szan napisał(a):

                      > Ja jestem ciekaw, jaka kobieta utrzyma się przy boku młodego faceta, który po
                      > studiach nie potrafi zarobić więcej niż 1000 czy 1200 zł miesięcznie.

                      Tu nie chodzi o "utrzymanie sie", bo kobiety tez pracuja, tylko o wytrzymanie z
                      facetem, ktory na wszystko narzeka i upaja sie swoja beznadziejnoscia, a z
                      nieudacznictwa czyni atut. Zaiste, osobliwa rozrywka.
                      • Gość: mariusz_ robert Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.chello.pl 30.01.05, 22:55
                        moja odpowiedz jest taka...jesli bardzoi tesknisz za Polska i nie planujesz
                        zostac w USA to wracaj.Widac nie jestes dosc elastyczny i nie umiesz lub nie
                        chcesz zasymilowac sie z nowa kultura, obyczajowoscia i sposobem zycia. Pisze
                        te slowa z kraju, nie jestem osoba bezrobotna, ale wiem ze bardzo ciezko jest
                        znalezc dobra prace bez ukladow. Postanowilem wyjechac z Polski na stale.
                        Wlasnie czynie ku temu przygotowania. A pozytywne myslenie dziala na chwile,
                        jest bardzo ulotne, ma bowiem wiele wspolnego z mysleniem magicznym,
                        pierwotnym. Trzeba przede wszystkim robic to co sie lubi, nawet jesli pieniadze
                        mialby byc z tego mniejsze niz bardzo popularna w Polsce praca komiwojazera
                      • Gość: z obok [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 23:07
                        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                        • veritas1 hahahahahahaha magisterek wez cos na uspokojenie 30.01.05, 23:10
                          Lekarz ci przepisze - po znajomosci, oczywiscie.
                      • Gość: szan Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.acn.waw.pl 31.01.05, 11:53
                        veritas1 napisał:

                        > Gość portalu: szan napisał(a):
                        >
                        > > Ja jestem ciekaw, jaka kobieta utrzyma się przy boku młodego faceta, któr
                        > y po
                        > > studiach nie potrafi zarobić więcej niż 1000 czy 1200 zł miesięcznie.
                        >
                        > Tu nie chodzi o "utrzymanie sie", bo kobiety tez pracuja, tylko o wytrzymanie
                        z
                        >
                        > facetem, ktory na wszystko narzeka i upaja sie swoja beznadziejnoscia, a z
                        > nieudacznictwa czyni atut. Zaiste, osobliwa rozrywka.

                        Pisząc "utrzyma się" miałem na myśli to, czy nie odejdzie.
                    • Gość: X11 Re: :-))))))))))))))))))))))))))))) IP: *.ift.uni.wroc.pl 01.02.05, 12:18
                      > Ja jestem ciekaw, jaka kobieta utrzyma się przy boku młodego faceta, który po
                      > studiach nie potrafi zarobić więcej niż 1000 czy 1200 zł miesięcznie.

                      Ta, która sama pracuje.
          • Gość: Aga Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 04.02.05, 12:48
            Pozdrawiam na początek:-)
            Niestety jestem zdania ,czytając wypowiedzi ,ze ze znalezieniem ucziwej i
            godziwej pracy w kraju jest naprawdę bardzo cięzkie.Owszem próbować można ,ale
            czy warto podjąc to ryzyko?.Przed 3 ma miesiącami wróciłam z Au pair w
            Niemczech, zrobiłam niemiecki certyfikat językowy, sądziłam ,że uda mi się ze
            znajomością języka znależć pracę , nic z tego ! , nie mam znajomości i
            szczerze ,myslę wyjechać gdzieś ponownie .Do autora 1 listu ,cokolwiek
            zrobisz ,zastanów sie , bo wrócić możesz tu zawsze ,ale czy będziesz mógł tu
            godnie żyć?????????????????
      • Gość: gs Tez wróciłem z N.Y i nie żałuję IP: *.chello.pl 30.01.05, 23:48
        Wróciłem 10 lat temu z N.Y. po pięciu latach. Akurat ja bardzo lubie Stany ,
        ale zdecydowałem się na powrót. Jak czytałem w Wprost co się dzieje w
        Katolandzie to mi skóra cierpla,
        Dzisiaj mam swoją działalność i latam czasem do N.Y. - i to ja zapraszam tych
        co tam zostali do dobrej knajpy bo ich nie stać.
        Jesli masz jaja , głowę na karku i chcesz rzeczywiscie działać to pieniadze tu
        leżą na ulicy - doświadczenie amerykańskie bardze się przydaje.
        Ale kocham Amerykę -dzisiaj Ci się może nie podoba ale po powrocie będziesz
        czasem tęsknił za rozsądkiem jaki cechuje Amerykanów.
        Tam po prostu jest WYŻSZY POZIOM BIEDY - tak naprawdę zależy od Ciebie - jak
        masz dać sobie radę dasz sobie i tu i tam, jak jesteś cienias to będziesz tam
        klepał biedę i tu.
        Tam może łatwiej zaspokoić podstawowe potrzeby - jak już jesteś legal , ale
        istnieje tzw "glass roof" czyli wyżej pewnego poziomu nie podskoczyśz.
        • Gość: sdh niezly katoland - sami katolicy IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 31.01.05, 22:34
          niezly katoland w Polsce

          prezydent - katolik Kwasniewski
          premier - katolik Belka
          ministrowie - katoliczki Jaruga, Sroda, katolik Balicki, katolik Szmajdzinski

          to katolicy z SLD sa odpowiedzialni za afery

      • Gość: Marta Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 08:25
        Ja mialam podobna sytuacje.Mowisz i myslisz zupelnie jak ja jeszcze pol roku
        temu.Od pół roku jestem w Polsce.Wrocilam z tymi samymi marzeniami i tesknota
        za krajem który jest mój i w którym zawsze czułam sie dobrze.Ale jak sie
        zapewne domyslasz pracy nie znalazlam, jak do tej pory.Mieszkanie kupilam w
        Gdansku a tam tez pracy nie ma.Podobnie jak Ty w Ameryce pracowalam legalnie,
        swietnie sobie radzilam, awansowalam, zostalam SUpervisorem na Front Desk w
        Marriocie.Cóz..tutaj to zupelnie inaczej wyglada.Jak Cie zatrudnia to naprawde
        za marne pieniadze albo na takim stanowisko ze dlugo tam nie wytrzymasz bo
        przeciez masz jakies ambicje!Ja z mezem juz chcemy wracac.Tam jest
        łatwiej,przyjemniej,radosniej.M imo ze jestem ZDECYDOWANA przeciwniczka polityki
        Stanow i wiele mnie drazni w amerykanach to mozna sie od tego uzaleznic.Teraz
        juz wszystko mozna kupic na internecie-polskie ksiazki, gazety itp.Moja rada -
        nie wracaj, jestes mlody,ułoży Ci się tam i bedziesz zadowolony mimo ze ZAWSZE
        będziesz tęsknił za Polską!Powodzenia!
      • Gość: Pawel Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.an3.nyc41.da.uu.net 31.01.05, 18:53
        Ja tez jestem w USA. Powodzi mi sie niezle. Mowie po angielsku lepiej niz
        amerykanie i czuje sie swobodnie. Prawdopodobnie ustawilem sie tu znacznie
        lepiej niz moglbym w Polsce. Mimo tego, tak samo jak ty, czuje sie z Polska
        bardzo zwiazany, choc kiedys bylem zafascynowany USA. Fascynacja minela, lata
        leca, Polski i Polakow bardzo mi brakuje. Nie moge bez nich zyc. Polska ma
        wiele wad....nie bede sie rozwodzil.....wszyscy to znamy.

        Wracajac do tematu. Uwazam, ze w Polsce jest duzo trudniej o prace najemna.
        Zarobki sa slabe albo praca parszywa. Stosunki w pracy nie lepsze (a moze i
        gorsze) niz w USA. Jesli szukasz komfortu...zostan w USA. Wydaje mi sie jednak
        ze to cie nie usatysfakcjonuje.

        Do rzeczy. Jestes mlody. Przekonasz sie wkrotce, ze znalezienie pracy, wygodne
        zycie, rodzina itp. to nie wszystko. Twoja tesknota za Krajem swiadczy o twojej
        wrazliwosci. Zycze ci, zebys znalazl swoja droge w zyciu. Gdy poczujesz ze masz
        juz jakis plan na zycie i sily na to, uwzglednij w tych planach Polske. Nie
        przejmuj sie, tylko rob to, w czym sie spelniasz.

        To nie jest wybor w rodzaju "zycie albo smierc". Ciesz sie, ze mozesz wybierac.
        W Polsce mozna sie realizowac rownie dobrze jak w USA. Chyba jednak maja racje
        ci, ktorzy mowia o wlasnej firmie/interesie. System ekonomiczny w Polsce jest
        okrutny dla "szarakow". Ale czy w USA jest inaczej???

        Narzekanie jest w Polakach zakodowane kulturowo. Dzis wiekszosc "narzekajacych"
        robi to z przyzwyczajenia. Sam lubie narzekac. To tez jest piekne.

        Twoje zycie jest w rekach twoich i przypadku. Wiec nie przejmuj sie tym, co
        mowia inni. Wlacznie ze mna.

        Polacy to piekny narod. Najwazniejszym ich problemem jest wzajemna nieufnosc i
        brak "solidarnosci", co jeszcze bardziej sie zaostrzylo w
        nowej "materialistycznej" rzeczywistoci. Czasy LO juz nie wroca. Po szkole juz
        nie jest tak fajnie. Ale wszystko zalezy od ludzi. Zycze ci zebys znalazl
        takich, w ktorych znajdziesz oparcie i zyczliwosc.

        Zycze tego NAM WSZYSTKIM
        • Gość: joe Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 00:06
          bardzo mądrze napisane.
          a co do naszego wracającego to jedyne co mozesz w Polsce z sensem robić to
          prowadzić własną działalność. takze zbieraj kase, zacznij studia i myśl o czyms
          swoim. bo praca na kogoś tutaj nie ma sensu
      • Gość: Tomek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.firstam.com 31.01.05, 19:12
        Stany nie sa rajem, a w Polsce nie jest tak zle. Narzekanie jest rzeczywiscie
        bardzo popularne w Polsce, ale po roku pobytu w Stanach zauwazylem, ze troche
        mnie irytuje to, ze tutaj wszystko jest "ok". Zeby cos zmienic najpierw trzeba
        zauwazyc, ze cos jest nie tak.
        Znajdowanie pracy po znajomosci nie jest polska specjalnoscia. W Stanach to tez
        jest najlepszy sposob znalezienia pracy. Znajomosci zawiazesz na studiach.
        Najlepiej na dziennych. Nie kupuj samochodu - w Polsce mozna obyc sie bez
        niego. Idz na dzienne studia, nie przejmuj sie pieniedzmi, rob (zawodowo) to co
        lubisz, badz w tym dobry, po pewnym czasie praca znajdzie ciebie.
        • Gość: Pawel Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.an3.nyc41.da.uu.net 31.01.05, 20:13
          Zgadza sie. W USA sa takie same problemy jak w Polsce. Tylko materialnie to
          jest inny poziom.
          W polsce narzekamy...moze za czesto...ale tak naprawde to jestesmy po prostu
          bardziej wrazliwi i szczerzy. Wyrazamy tym prawde o zyciu! O tym, ze jest
          TRAGICZNE! Tak bylo zawsze i tak pozostanie. W USA tez, pomimo religijnej wiary
          amerykanow w to, ze jest OK. To tylko fasada. Ten kto troche lepiej poznal USA,
          wie ze OK nie jest.

          Zgadzam sie ze trzeba sobie mowic prawde, czesta przykra, zeby cos ulepszyc.
          Takze zeby sie zblizyc do drugiego czlowieka, trzeba wiedziec ze ZYCIE JEST
          TRAGICZNE dla kazdego bez wzgledu na status materialny, miejsce zamieszkania
          itp.
          Dopiero przy takim zalozeniu, mozna zaczac sie cieszyc zyciem i doceniac
          drugiego czlowieka!

          Wiara w "american dream" albo w "Polske, gdzie pieniadze leza na ulicy" to MIT.

          Alek, ludzie, zacznijmy widziec w sobie ludzi a nie jakies fasady.
          Alek, wracaj do Polski!
          Alek, nie wracaj do Polski!
          Alek, w pewnym momencie przestan czytac opinie innych ludzi i zacznij zyc swoim
          zyciem. Baw sie. Ciesz sie, ze zyjesz. Rob to, co lubisz. Zycie jest krotkie i
          TRAGICZNE! w wiekszosci. Wiec nie marnuj czasu na dylematy. Praca bedzie cie
          gonic anie ty ja.
          W USA i w Polsce sa ku temu warunki.

          A jak potrzebujesz troche edukacji "duchowej" to pozycz sobie Dekalog
          Kieslowskiego z Blockbuster albo Netflix
      • Gość: margot Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.kalisz.mm.pl 31.01.05, 19:24
        mam przyjaciela który spędził w USA 20 lat i wrócił tutaj z żoną i dziećmi
        od 5 lat bezskutecznie szuka pracy, nie może się nawet zarejestrować jako
        bezrobotny, bo po rozwodzie opuścił dom, gdzie był zameldowany. Tam mimo iż jest
        inżynierem pracował jako robotnik budowlany, bo w biurze projektów zarabiał
        dużo mniej - tu nie może nic znależć mimo doskonałej znajomości języka
        i kwalifikacji (kursy przekwalifikowania oraz inne itp) nie ma pracy i nie
        będzie chyba że masz jakieś wybitne znajomości. Jeżeli tam wyrobiłeś sobie
        markę - zostań. Na pewno będziesz miał pracę a tu będziesz nikim mimo
        wykształcenia a pracy na pewno nie znajdziesz. W Polsce jest wiele do zrobienia
        ale nikt nie myśli o ludziach ani o tym żeby była jakas praca. Może jeden ją
        znajdzie gdy zabije 100 innych. Gdybym była młodsza na pewno nie wiązałabym
        swoich nadziei z tym krajem. Pamiętaj, że Ojczyzna jest tam gdzie masz chleb
        a praca daje możliwości.
        • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 31.01.05, 22:16
          Jak się nie może znależć pracy zawsze można je stworzyć
      • Gość: H Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: 67.63.17.* 31.01.05, 19:40
        Alek, tobie w zyciu bedzie zawsze zle i to wszedzie.
        W zyciu trzeba miec jasne plany.
        Tak samo jak chce sie kupic samochod i niewie sie jaki,idziesz do
        dealera jednego drugiego i jestes niezdecydowany to spotkasz faceta ktory
        Cie tak dymnie ze bedziesz dlugo plul w brode.
      • Gość: deedeebg wrocilam z NY i zaluje... IP: *.net.autocom.pl 31.01.05, 20:50
        slonce, moze opowiem ci pokrotce swoje historie, moze da ci do myslenia.
        jestem osoba "spoza" - przyjechalam do krakowa na studia. pierwsza prace
        znalazlam w warszawie - pracowalam dla warszawiakow pare lat. potem na
        nieszczescie wstrzymano fundusze tego projektu i wspolpraca sie skonczyla.
        potem probowalam szukac pracy w krakowie. szlo marnie - proponowano mi tylko
        darmowe staze (o ile wogole). poprzez ogloszenia w gazety nie udalo mi sie
        znalezc praktycznie niczego. owszem, proponowano mi pare razy prace, ale za
        kazdym razem mi mowiono ze okrez probny jest nieplatny i trwa miedzy miesiac a
        trzy. musialam dojezdzac za wlasne pieniadze, wymagano zebym korzystala z
        prywatnej komorki. po uplywie 3-4 tygodni rezygnowalam. oczywiscie, nie
        dostawalam zadnego potwierdzenia ze mialam staz w tej firmie.
        w koncu zaczelam pytac znajomych - skierowano mnie w 3 miejsca - w kazdym
        dostalam prace, ale na kazdym pracowalam na 1/2 etatu i na czarno - zadne
        umowy, zadne ubezpieczenia, bez stazu...
        sumarycznie pracujac w 2 miejscach jednoczesnie (zwykle ponad 60h tygodniowo)
        zarabialam ok. 750 zl miesiecznie (2003 rok). odwlekalam z obrona pracy mgr,
        ale w koncu musialam. wiec odkad juz nie jestem studentka jestem bezrobotna.
        mimo ze wysylalam srednio po 15 CV tygodniowo nikt do mnie nie dzwonil. po pol
        roku wpadlam w depresje, nie moglam sie pogodzic z tym ,ze mnie moj mezczyzna
        utrzymuje, wiec pozyczylam pieniadze od mojej rodziny w NY i polecialam do nich
        na pol roku.
        prace dostalam 3 dni po przylocie, za pierwszym podejciemm. w tzw. polskiej
        agencji (jesli mieszkasz w usa to wiesz co mam na mysli). owszem, oszukiwali
        przy placeniu, nie bylo ustalonego zakresu obowiazkow i traktowali pracownikow
        parszywie, ale pieniadze byly.
        zeby zaczac zarabiac ukonczylam kurs barmanski zaczelam szukac pracy w
        restauracjach na manhattanie. za pierwszym wejsciem dostalam prace. jak sie
        zmienili managerowie na gorszych poszlam z resume w inne miejsce i od razu
        dostalam kolejna posade. a potem mi sie skonczyl pobyt i musialam wracac. do
        krakowa, do mojego faceta i do mojego, jak sie okazalo, starego zycia. bylo to
        lato ubieglego roku.
        od tamtej pory jestem bezrobotna, mimo ze caly czas szukam aktywnie pracy.
        osoba z wyzszym wyksztalceniem (psychologia polityki i reklamy), cztery jezyki
        (biegle), 2 podst., obeznana z komputerami, internetem, MS office'em,
        licencjonowana barmanka, duzo doswiadczenia. zaproszono mnie na 4 rozmowy
        kwalifikacyjne. przewodnim tematem wiekszosci z nich bylo jak mi sie udalo
        znalezc prace w stanach i jaka jest tam sytuacja. jedna z rozmow pasowala
        doskonale do mojego wyksztalcenia i doswiadczenia - bylam idealna kandydatka.
        wiec padla kwestia zaplaty. powiedzialam 1000 zloty, i dziewczyna sie
        usmiechnela. lecz jak dodalam netto, przestala sie usmiechac. i uslyszalamn
        zdanie, jakim sie wszystkie moje rozmowy kwalifikacyjne w polsce koncza -
        dziekujemy, jezeli sie zdecydujemy zadzwonimy do pani na przeciagu 2 tygodni.
        wiec mam tego dosc. koncze kurs prawa jazdy i lece za granice. tym razem na
        stale.
        wiekszosc moich znajomych pouciekala. ci, co zostali zarabiaja srednio 900 zl
        miesiecznie na osobe i gdyby nie oddana pomoc ich rodzin, to by dlugo nie
        pozyli. wszyscy mieszkaja ze swoimi rodzicami - nawet ci, co sie pozenili to
        mieszkaja z rodzicami. poniewaz ich na nic nie stac.
        przemysl ten powrot. zawsze mozesz przyjechac odwiedzic rodzine w polsce.
        przynajmniej bedziesz mial za co.
        a tak przy okazji - jak mozna sie dostac na studia ze scholarship? ;)
        • Gość: :) Re: wrocilam z NY i zaluje... IP: *.sggw.waw.pl 31.01.05, 22:01
          Co za ochydny pesymizm i egoizm od Was bije...
          Nigdy nie będziemy szli do przodu, jeśli 30-latki wypowiadają sie tak, jakby im
          się życie kończyło.
          Chcesz wracać - nie zastanawiaj sie. Na początku na pewno będzie ciężko, ale
          zawsze będziesz bogatszy w nowe doświadczenia. I ratuj tych biedaków z forum,
          może dasz im pracę...
          • Gość: realista Re: wrocilam z NY i zaluje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 23:17
            Gość portalu: :) napisał(a):

            > Co za ochydny pesymizm i egoizm od Was bije...

            Kotku mówimy o rzeczywistości ale jak się studiuje za kasę rodzicow to jest łatwo tak gadać.

            > Nigdy nie będziemy szli do przodu, jeśli 30-latki wypowiadają sie tak, jakby im
            > się życie kończyło.

            Zycie się nie kończy tylko jak dużo 30-latków wyjedzie z tego kraju to za 10 lat tu będzie nędza. Białoruś to będzie raj gospodarczy. Kraj bez zasobów intelektualnych to ruina. I takie są perspektywy dla Polski. Już zaczyna byc odczuwalny brask fachowców w niektorych dziedzinach a bedzie coraz smieszniej. Mln bezrobotnych i tysiące wolnych miejsc pracy do obsadzenia.. tyle że nie będzie kim.

            > Chcesz wracać - nie zastanawiaj sie. Na początku na pewno będzie ciężko, ale
            > zawsze będziesz bogatszy w nowe doświadczenia. I ratuj tych biedaków z forum,
            > może dasz im pracę...

            Ci biedacy nie chcą pracy. Sami by ją sobie stworzyli gdyby mieli na to jakiekolwiek oszczędności. Są mądrzy i samodzielni tyle że najwiekszy okupant nie zrobił takiego spustoszenia jak III RP. Ze 3-4 lata i nawet Ukraina przegoni ten kraj.

            To nie narzekanie.To rzeczywistość. Codzienna.
        • Gość: Piotrek Re: wrocilam z NY i zaluje... IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 31.01.05, 22:21
          A ja nigdy nie pracowałem za granicą i nie żałuję
          • Gość: JA Re: wrocilam z NY i zaluje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 12:54
            A ja pracowałem rok we Włoskich Dolomitach. Byłem najlepiej wykształconym
            zmywakiem do garów, barmanem ...... Zarabiałem duuuuuże pieniądze. Wróciłem i w
            Polsce praca za tysiaczka jak dobry miesiąc. Ale jakoś do przodu życie gna.
            Jestem uzależniony od tej Polski i nie mogę żyć gdzie indziej....Rozumiem chęć
            powrotu. Warto posłuchać Rosjan co sądzą o życiu w USA a przecież u nich
            jeszcze mniej kolorowo
      • Gość: he he he Do Alka IP: 5.5R* / *.lax.untd.com 01.02.05, 02:34
        Mysle, ze wazne jest to, ze moze pan wyjechac z Polski kiedy pan chce,
        pozostawac za granica tak dlugo jak pan chce, i wrocic kiedy pan chce - i nikt
        nie wyciaga z tego zadnych prawnych konsekwencji. A gdzie ma pan zyc? To
        chyba tylko pan moze zdecydowc... Ja bym tylko poradzil - tam, gdzie panu
        lepiej. Ja juz jestem w Ameryce Polnocnej prawie 24 lata, i wcale sie nie
        spiesze z powrotem. A moja siostra-blizniaczka nawet nie chce slyszec o
        mieszkaniu za granica na stale. Wiec zalezy od czlowieka.
        • Gość: Kika Re: Do Alka IP: *.mohan / *.mohan.net.pl 01.02.05, 05:54
          jeżeli masz kasę na otwarcie prywatnego interesu i masz pomysł w jakiej branży
          wystartować to wracaj w innym przypadku nie spiesz się bo bedziesz żałował.
          • lemon_curry Re: Do Alka 01.02.05, 09:28
            Jesteś już rok w US, więc $ trochę uciułałeś.. tak sądzę - wielu znajomych po
            krótszym czasie wracało z caaałkiem sporą sumką. Chcesz zacząć studia zaoczne..
            czyli jakieś 3-5 lat - sytuacja miodzio żeby zrobić studia, zdobyć dośw. i
            napompować portwel. Pracę na pewno jakąś znajdziesz - taką nawet na
            przezimowanie studiów (może coś więcej) - mnie się udawało przez całe studia
            samemu utrzymać.. a $ zaiwestuj na okres studiów w coś pewnego jak np. fundusz
            inwestycyjny - są takie, które po roku dają przy dobrych wiatrach ponad 50%-ową
            stopę zwrotu. Wiesz ile masz kasy więc sobie policz ile po 3-5 latach Tobie
            urośnie. .. i będziesz miał i $ i wytkształecenie i o niebo mniej stresu
            wywołanego przez... patrz posty powyżej.
            • Gość: Piotrek Re: Do Alka IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 01.02.05, 21:49
              Na duże zwroty (ok 50%) z inwestycji w tej chwili trudno liczyć bo
              akcje w poprzednich latach mocno zwyżkowały i potencjał wzrostu nieco
              się wyczerpał, ale trochę może jeszcze pójdą
      • feliks-50 Lepiej zostać !!! 01.02.05, 10:27
        U nas normalną dobrą pracę dostaje się tylko wtedy gdy rodzinka jest już
        ustawiona w jakiś mafijno-rodzinnym zakładzie np. zakład energetyczny,
        gazowniczy itp. Każda firma należy do jakiejś mafii i tylko mając wtyczkę można
        dostać w miarę normalną pracę, inaczej pozostaje własna inicjatywa (potrzeba
        sporo gotówki ) i może się wtedy jakoś uda o ile lokalna mafia nie zacznie się
        domagac haraczy pzrekraczających możliwości !!
        Teraz w Polsce powstało społeczeństwo kastowe (kasta energetyków, prawników,
        polityków itd) niczym w Indiach. Jedni zawłaszczyli cały majątek narodowy a
        innym zostało bezrobocie beż praktycznie żadnych szans !!! Jeśli nie wiesz
        naczym to polega to już piszę: np. w energetyce stanowiska są praktycznie
        dożywotnie, nawet dziedziczone przez synów, córki - obcych nie przyjmuje się
        wogóle, bo tak zażyczyli sobie "pracownicy" i "Solidaruchy". Wybór należy do
        Ciebie - powodzenia !
      • a_jolie Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema 01.02.05, 11:22
        cześć, właśnie rozmyślam nad Twoim listem...i...
        Rok temu byłam w USA na wakacjach /nie podobało mi się/. Wróciłam do Polski, do
        pracy, a przede wszystkim skończyć studia. Po skończeniu studiów w listopadzie
        2004 miałam lecieć do znajomego z LO, ale zdecydowałam że zostaję.../ było zbyt
        wiele niewiadomych- pod znakiem ??/. Po powrocie z wakacji 2003 r. do Polski
        dostałam awans w pracy na wyższe stanowisko, ale nie czuję tego do dziś
        dnia...Mam wizę jeszcze ważną, ale cały czas zastanawiam, się czy zostać czy
        jechać?? Rodzice mówią "a co tam bedziesz robić - nańczyć dzieci, sprzątać?".W
        Poznaniu mam cipełą posadkę. Mam zamiar kupić mieszkanie i poszukać lepszej
        pracy... tylko że szukam jej już od listopada i nic- kompletnie nic!!. W Polsce
        szukamy dobrej pracy nawet do 1,5 roku, a w USA 3 tygodnie!! i gdzie tu
        sprawiedliwość?? Na Twoim miejscu zostałabym, przynajmniej nie bedziesz
        żałować, chyba że masz możliwość przylotu do Polski i rozejrzenia się i
        ewentualnego powrotu do USA. Trzymaj się cieplo.

        Pozdrawiam,
        Niezdecydowana
      • Gość: X11 Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.ift.uni.wroc.pl 01.02.05, 12:05
        Jestem po studiach - szukałem pracy 8 miesięcy. Pracując już, miałem kilka odpowiedzi na CV, które powysyłałem wcześniej. Jeżeli coś umiesz, to znajdziesz robotę, nie licz jednakże na szczególnie duże zarobki. Generalnie jest tu trudniej niż w Stanach, a niektóre rzeczy są droższe albo trudniej dostępne (telefony, komputery, internet, benzyna, komunikacja - ja do pracy jeżdżę rowerem). Zdarza się tak, że to co w USA jest normalne tu jest postrzegane w kategoriach luksusu. Musisz chyba przygotować się na obniżenie poziomu życia.
        Pozdro!
      • Gość: IWONA WRACAJ DO KRAJU!!:) NIE MA SIE CZEGO BAC:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 12:24
        Alku mialam podobny problem.. Wracac czy nie wracac do Polski?.. Siedzialam tam
        2,5 roku i tez jakos nie moglam poczuc tamtego klimatu..
        Powiem Ci tak... Polacy maja to do siebie ze lubia narzekac i nie doceniaja
        tego co maja. Zdecydowanie wracaj! Jesli masz jakies dokumenty potwierdzajace
        to ze legalnie tam pracowales i sie uczyles jezyka to wracaj:) Co wiecej jesli
        tam sobie radzisz i znasz angielski to bez zadnego problemu dostaniesz prace w
        Polsce. Ja po powrocie do kraju nawet nie zdazylam zaczac szukac pracy. Szef
        znajomej, ktora wiedziala ze wrocilam z USA przedzwonil do mnie i zaproponowal
        mi prace w moim zawodzie-logistyka. Obecnie pracuje w firmie, gdzie panuje
        cudowna atmosfera, a finansowo tez nie narzekam. Zarobki moje nie sa jeszcze
        tak wysokie jak w Stanach, ale po odliczeniu o wiele nizszych kosztow
        utrzymania w Polsce, jestem w stanie oszczedzic miesiecznie tyle samo co w usa.
        Decyzja o powrocie do Polski byla jedna z najtrudniejszych w moim zyciu, ale
        absolutnie jej nie zaluje. Zadne pieniadze nie zastapia bliskosci rodziny,
        smaku pysznego polskiego chleba i pysznych, soczystych pomidorow!:) Pozdrawiam
        Cie goraco Alku i zycze powodzenia (iwonaros@yahoo.com)
      • Gość: Piotrek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.int.elnet.pl / 195.85.209.* 01.02.05, 21:55
        Iwona zwróciła uwagę na ważną rzecz. W POLSCE JEST JEDZENIE , nie to
        co w USA. Chyba ,że będziesz zaopatrywał się w hipermarkecie w ich
        marki własne.
        • Gość: Asia Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.upc-j.chello.nl 03.02.05, 23:21
          Ja Ci radze tak: Poniewaz niedawno zdawales mature to wnioskuje ze jestes dosc
          mlody. Siedz sobie w stanach, ucz sie jezyka, pracuj. Idz do jakiejs szkoly
          gdzie zdobedziesz wiedze i doswiadczenie potrzebne do pozniejszej pracy. Po
          kilku latach wrocisz sobie do Polski, kupisz sobie mieszkanie i po szkole i
          praktyce w stanach znajdziesz raczej bez problemu prace.
      • Gość: ewa wrocilam i nie zaluje IP: *.238.117.237.adsl.inetia.pl 04.02.05, 00:36
        Wracaj, ja kiedys tez tam wyjechalam w poszukiwaniu szczescia. Wytrzymalam 2
        lata, nabawilam sie depresji i marzylam o powrocie. To kraj sztucznych ludzi,
        ktorzy zawsze beda myslec kategoriami expressing your feelings, thank you
        notes, obowiazkowego I appreciate it so much i nie beda rozumiec na czym polega
        WOLNOSC - na wloczeniu sie po miescie wieczorem nie obawiajac sie ze cie ktos
        zastrzeli i na odpoczywaniu po pracy bez poczucia winy i obowiazkowego
        organizowania sobie calego szeregu nastepnych punktow programu typu bowling,
        trip down-town, coffee place and go-carts i braku normalnej rozmowy. Coz
        wrocilam 7 lat temu, jeszcze wtedy w Ameryce bylo po co zostawac. Bylam 2 lata
        temu, zenada, drogo i biednie sie robi. I cos, wiele razy bilam glowa w sciane,
        nie mogac sie przyzwyczaic do kolejki w banku, proszenia sie o cos urzednikow,
        dobijania sie w przychodni do lekarza. Ale tu jestes obywatelem PIERWSZEJ
        kategorii, i ja tez, nawet jak tam studiowalam a nie sprzatalam, tez sie
        patrzyli inaczej. I po 7 latach musze przyznac ze jestem szczesliwa bo jestem u
        siebie i moge robic co chce. I zadne pieniadze nie sa warte amerykanskiego
        zniewolenia. To tyle, mam nadzieje ze dodajac swoj punkt widzenia troszke Ci
        pomoge w decyzji - jakakolwiek by byla.
        • Gość: Michał do ewy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.02.05, 02:05
          Wiesz , ty chyba nie wiesz co mowisz !!!!!!!! W Ameryce sie czulas obywatelka
          drugiej kategorii? Jakas bzdura albo jestes przewrazliwiona.Rozumiem Anglicy ,
          Niemcy , Francuzi ale Amerykanie ? Tam kazdy jest skads albo mial ojca ,
          dziadka lub pradziadka skads. Kazdy ma troszke inny akcent i każdy jest na swoj
          sposob indywidualsta. Mowie tu oczywiscie teraz o wielkich miastach , bo na
          teksanskiej prowincji np jest troche inaczej. Ale ja rozumiem ze ty bylas
          gdzies w miescie. Nie dajcie sie jej zwiesc ludzie - polacy sa traktowani
          bardzo dobrze , nikt Cie nie ocenia skad jestes tylko jaki jestes.
      • Gość: Michal w Polsce nie jest zle IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.02.05, 02:26
        mistrzu . twoje obserwacje z liceum sa zbiezne z moimi obecnymi. Mam fajna
        prace , ze swobodnymi godzinami ( marketing), zarabiam kupe kasy i mam wrazenie
        ze na wszytsko mnie stac (mimo ze sie za bardzo nie przepracowuje).Moge se
        pojechac do californii na wycieczke i to nie jest dla mnie zaden problem. moge
        se kupic nawet najdrozsze ubranie czy sprzet i tez mnie na to stac.Jestem hojny
        dla rodziny i przyjaciol i daje im mnostwo przentow z roznych okazji lub bez.
        mam wrazenie ze wielu ludzi w Ameryce (a znam ich sporo) zyje gorzej niz ja
        tu. Malo tego , mam poczucie ze pracy jest na prawde sporo - jak nie tu , to
        znajde na pewno prace gdzie indziej. I to bez ukonczonych studiow ! ALe teraz
        powiem ci najlepsza rzecz- wsrod swoich kolegow z ktorymi spedzam czas czuje
        sie mimo to dosc cienko. Oni w wieku 30 lat podorabiali sie ferrari , wlasnych
        domow itp. I to nie jest zadna mafia ani jacys wybitni specjalisci w swoich
        branzach . Po prostu mlodzi , przedsiebiorczy ludzie. Jedno co jest wazne tu ,
        Ci powiem , to znajomosci. Poznajesz kogos kto kreci w jakims biznesie , kto
        jest wplywowy to wez ppzabiegaj troche o jego przyjazn (takich okazji jest
        wbrew pozorom mnostwo) Zaproponuj piwo , potem impreze ,moze jakiegos squosha,
        wspolne podrywanie panienek itp . Poznasz jego , potem jego kolegow (a kazdy
        tez cos fajnego robi) Uwiesz , mi jak ktos potem z towrzystwa bedzie szukal
        pracownika to nie wezmie nikogo z ulicy tylko popyta sie swoich kumpli- a oni
        moze wlasnie wskaza ciebie.I nikt nie bedzie patrzyl czy masz takie czy inne
        studia , a nawet jesli nie skonczyles to cie to nie przekresla ! Oczywiscie
        musisz miec troche oleju w glowie , bo nikt swojej kasy nie zmarnuje ze wzgledu
        na przyjazn, ale jak juz sie dostaniesz do roboty , to nie tak trudno skumac o
        co chodzi, zwlaszcza ze ty masz przeciez glowe na karku . I po paru latach
        zrozumiesz ze zaczynasz tu rzadzic , ze ten kraj jest na prawde twoj i ze masz
        tu wbrew pozorom sporo do powiedzenia ( zaczynasz poznawac poslow , politykow
        itp) Pewnie w Ameryce jest podobnie , ale tu jest latwiej ze wzgledu na jezyk.
        • Gość: Offer Re: w Polsce nie jest zle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 09:37
          I tak to wygląda w naszym kraju. Znajomości, przebiegłość. Imponuje Ci zajomość
          z szychami, politykami itd. Do czego to zmierza? Nie muszę opisywać. Jesteś
          nastawiony na konsumpcję i otaczanie się znanymi, bogatymi ludźmi. W normalnym
          kraju tak to ma wyglądać? Tobie sie udało, bo nasz "głowę na karku", nie masz
          rodziny (tak wnioskuję) i możesz zabiegać o przychylność ludzi dla których
          liczy się tylko blichtr.A gdyby pozbawić Cię tych znajomości, czy byłoby Ci też
          tak lekko, miło i przyjemnie?
      • Gość: Czarek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.dsl.pipex.com 04.02.05, 07:26
        To straszne, że mamy w kraju wielu wspaniałych, młodych, zdolnych,
        wykwalifikowanych, wykonujących usługi na najwyższym poziomie, chętnych do
        pracy ludzi - dla których jedyną opcją dla przetrwania jest: zostań oszustem!
        Jak długo jeszcze będzie się ludzi otumianiało, jak długo dacie się jeszcze
        otumaniać? Przecież wystarczy popatrzeć za miedzę - Czechy, nie mówiąc już o
        krajach jak UK. Czechy - wysokie minimum socjalne oraz niskie koszty
        prowadzenia działalności. Znajomy stolarz, zarabiał sobie pieniądze na życie, a
        całkowity koszt prowadzenia działalności gospodarczej (odpowiednik ZUS plus
        podatki) wynosił go miesięcznie 1500 koron czyli wtedy 150 PLN??!!
        Ja sam, wymęczony przez ZUS i podatki, zmuszony do zawieszenia działalności -
        wyjechałem z kraju. Jestem w UK. Pracuję 3 nocki w tygodniu, stać mnie na
        wynajęcie domu w pięknej, spokojnej okolicy, posiadanie samochodu (nigdy nie
        martwię się, że zabraknie na benzynę, bo za 1 godz. pracy mogę sobie kupić ok.
        10 litrów oleju napędowego), jedzenie dla 6 osobowej rodziny, w szkole wszystko
        za darmo, mili ludzie w urzędach, przemili dyrektorzy w szkołach, a oprócz tego
        mamy otrzymać tzw. working tax credits, po prostu kosmiczne pieniądze
        tygodniowo - ok. 150 funtów, bo pracuję i mam taką rodzinę.
        Porównajmy samą BEZPŁATNA szkołę w Polsce, gdzie nie ma mądrego, żeby OKROPNIE
        DROGIE podręczniki przekazywać z klasy do klasy, ale wydaje się, że jest jakby
        zmowa między szkołami a producentami książek, mam dwie córki i co roku nowy,
        inny podręcznik. Po co komu taka bezpłatna edukacja, wyśrubowana, ambitna - w
        jakim celu? Czy po to, żeby wydać na świat masy żebraków-geniuszy nie
        zapewniając im żadnej pracy? Zadania z matematyki córek - tak dużo i na takim
        poziomie, że raz nie dała sobie z tym rady żona, ja, babcia, sąsiad z 2
        fakultetami - aż dopiero żona sąsiada, pani pedagog, albo właściwie jej mama?
        Kto tworzy takie bezmyślne programy nauczania? Kiedy obserwuję, jak uczy się w
        UK moje dzieci - przez ciekawe i wręcz zabawowe działania - dziecko od
        najmłodszych lat nawet nie zdając sobie sprawy wchłania wiedzę podaną jak
        lekarstwo w słodziutkim syropie. Przestańmy wierzyć, że prezentujemy jakiś
        poziom w Polsce. Spójrzmy prawdzie w oczy. Ciemnota i oszustwo, w ciemnocie
        utrzymywani i oszukiwani.
        Pozdrawiam,
        Czarek
        www.radio-radio.eu.org
      • Gość: Modzelek Re: Czy naprawde tak trudno znalezc prace? Dylema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 07:32
        Jak nie jest Ci ciężko w Usa to się ucz jak najwięcej - wszystko się przyda jak
        wrócisz do Polski - z pracą nie jest lekko,ale najlepiej to w młodym wieku
        zacząć odrazu od swojego interesu - bedzie nawet bardzo ciężko ale własny
        interesek daje dużo satysfakcji.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka