Gość: Margo
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
01.02.05, 02:01
Uważam, że znajomości to bzdura, owszem, czasami mogą pomóc: uzyskać pracę w
ZUS'ie lub trzymiesięczną przeczekalnię w jakimś zarządzie (jeśli jest się
poczwórnym dyrektorem finansowym i jednocześnie znajomym królika). Ale
WIĘKSZOŚĆ etatów nie ma nic wspólnego ze znajomościami! Jak utrzymałaby się
normalna, komercyjna firma, gdyby zatrudniała zamiast ludzi dobrych, ludzi
znajomych?
Proszę, niech osoby, KTÓRE SZUKAŁY PRACY I DOSTAŁY JĄ BEZ ZNAJOMOŚCI, tu się
wpisują.
Ja się wpisuję. W ciągu ostatnich 7 lat miałam 3 różne prace BEZ ZNAJOMOŚCI
(prace, które mnie satysfakcjonowały i nie były z mojej strony
kompromisem). "MIAŁAM" dotyczy ofert, które przyjęłam. Dodatkowo były 2
konkretne stanowiska, które dostałam, ale odrzuciłam (już po ostatecznych
rozmowach). Było też kilka, których dostania byłam bardzo blisko, ale
odmówiłam zanim doszło do rozmów finalnych. NIGDY PRZY TYM NIE KORZYSTAŁAM ZE
ZNAJOMOŚCI.
Mam 32 lata, skończyłam matematykę, angielski znam na poziomie
średniozaawansowanym. Pracuję jako programista, ale nie jest to mój zawód
wyuczony.