Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Polskie podejście pracownika... kilka uwag

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.05, 23:50
    Obserwuje od jakiegoś czasu to forum i niekiedy ręce mi opadają. Jako
    właściciel firmy i pracodawca często szukam wartościowych pracowników
    ogłaszając się w stosownych serwisach i prasie lokalnej. Na jedno miejsce
    pracy zgłasza się od 100 do 200 osób co świadczy jednoznacznie o bezrobociu
    panującym w naszym kraju. Niestety ok. 50% osób zazwyczaj odpada na wstępie
    bo nie spełnia podstawowych wymogów oferty (np. brak wykształcenia). Kolejne
    25% odpada w chwili wstępnej telefonicznej rekrutacji. Dlaczego ? Bo po
    prostu nie zależy im na pracy skoro "buczą" do słuchawki albo od razu pytają
    ile dostaną na rękę. Pozostałe 25% osób przychodzi zazwyczaj na rozmowę
    wstępną i co się okazuje... szok dla pracodawcy. Potencjalny pracownik czeka
    na takiej rozmowie do chwili uzyskania informacji o zarobkach i możliwościach
    awansu (najlepiej po 3 miesiącach). Tylko 2-3% osób z tej grupy wykazuje chęć
    pracy ale i w tym 1% chce zarabiać od samego początku tyle co wieloletni
    pracownicy firmy.
    Dlaczego postanowiłem napisać ten post ?
    Z dwóch przyczyn:
    Po pierwsze - zdaję sobie sprawę, że każdy wycenia wartość swojej wiedzy etc.
    Ale na boga, zejdźmy na ziemię. Nie licz, że z tytułem mgr i stażem w np.
    banku otrzymasz na okresie próbnym 2000 netto plus premie, samochód i
    telefon. Nie licz też na to, że od razu zostaniesz kierownikiem czy jego
    zastępcą, na to pracuje się niekiedy latami.

    Po drugie - Jeśli podchodzisz do każdej oferty pracy "hurtem" a do tego z
    brakiem zapału to odpuść sobie, wyjedź za granicę gdzie zobaczysz jak się
    powinno pracować.

    Zdaję sobie sprawę, że podniesie się krzyk pokrzywdzonych i wyzyskiwanych.
    Wierzę, że są takie osoby ale odnoszę też wrażenie, że większości Polakom po
    prostu nie chce się pracować! Niestety nie ma nic za darmo a osoby
    twierdzące, że nie będą pracowały za marne np. 1000 zł netto niech otworzą
    własną działalność i zobaczą czy zarobią na ZUS.

    Reasumując, praca jest ale tylko dla osób które nie boją się podjąć wyzwania.
    Nie mówię tutaj o pracy za minimalną pensję przez 12 godzin na dobę, mówię o
    normalnej pracy za naprawdę godną pensję.

    Przykładowo w mojej firmie pensje zaczynają się od 1500 brutto na okresie
    próbnym. Po okresie próbnym w zależności od stanowiska wahają się od 2000 do
    6000 zł. brutto. Myślą Państwo, że łatwo znaleźć dobrego pracownika przy tych
    zarobkach ? Niestety NIE ! i to mnie frustruje.

    Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji z chęcią wysłucham konstruktywnych
    wypowiedzi.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Krzysiek Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.tronet.pl / 83.17.49.* 07.04.05, 00:17
        Mam wykształcenie, doświadczneie w bankowości ;), prowadzę własną firmę (dodatkowe źródło dochodów w stosunku do poprzedniej pracy). Zrezygnowałem z banku, bo nie miałem szans na rozwój, o awansie nie wspomniając, ale i kasa się liczyła. Odzedłem, bo nudziło mnie branie kasy za robienie wciąż tego samego, coraz mniejszym kosztem siłe przy jeszcze mniejszym nakładzie pracy, o moim rozwoju nie wspominając. Chyba ucziciwe podejście w stosunku do siebie i pracodawcy.
        Teraz rozglądam się za pracą, nie jest różowo, ale źle też nie jest. W każdym razie szukam czegoś, co da mi jakieś wyzwanie, w czym będę realizował się z pełnym zaangażowaniem. I znajdę !!!
        Nie łudzę się w mojej miejscowości, praktycznie bez szans, ale..tam mój dom, gdzie moja praca. I wiem jedno...być może będę musiał pracować 12 godzin, może więcej, mam tego świadomość, ale to być może dzięki temu, uzyskam więcej niż siedząc 8 godzin i ani minuty dłużej. I nie myśle tu tylko o finansach.
      • Gość: ja Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 01:07
        Szukalem pracy ponad rok (po studiach). Wysylalem CV do wielkich korporacji i
        malych firm. Co otrzymywalem ? Od wielkich wielkie NIC lub oferte pracy za 824
        brutto (w 2004 roku) albo staz za 220 brutto. Od malych podobnie. W akcie
        desperacji mialem podjac juz prace w duzej firmie za ok 650 do reki ale
        zostalem zaproszony przez mala firme na rozmowe wstepna. Poczatkowo myslalem,
        ze mala firma bez perspektyw ale co mi tam daja wiecej niz inni wiec udalem sie
        na rozmowe. Szef (myslalem poczatkowo, ze mlodszy odemnie ;) przedstawil mi
        zakres obowiazkow i zaproponowal na poczatek 1200 brutto. Przyjalem oferte i
        zaczalem prace jako przedstawiciel handlowy. Po 4 miesiacach mojej pracy szef
        powiedzial, ze widzi moje zaangazowanie i zaproponowal mi utworzenie oddzialu
        jego firmy. Myslalem poczatkowo, ze to lipa ale przedstawil mi plan dzialania
        na ktory przystalem bo byl naprawde dobry.
        Dzis po kilku miesiacach pracy jestem kierownikiem oddzialu, ktory
        sam "zbudowalem" mam wysoka pensje do tego prowizje od obrotu mojego oddzialu i
        nie zamierzam przechodzic na swoje czy kombinowac. Szanuje szefa za to, ze
        myslal o rozwoju firmy i zaproponowal mi udzial w tym planie.
        Teraz wiem i wierze, ze sa male firmy ktore mysla o rozwoju a do tego wcale nie
        zatrudniaja babci, matek, ojcow, bratow itd.
        Maly nie znaczy gorszy i nalezy powaznie traktowac ich oferty. O ile mi wiadomo
        to male firmy zatrudniaja najwiecej pracownikow w kraju.
        Pozdrawiam i zycze powodzenia.
        • ant777 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 07:55
          Pewnie nie na temat. I pewnie nie konstruktywnie. Ale o małych firmach. Mam za
          sobą dwie małe prywatne firmy. Pierwsza typu "nie daj się" rozpadła się po
          kilku latach na początku lat 90-tych. Szefowi odbiło od chwilowego nadmiaru
          gotówki. Zaczęła się budowa domu, dwa samochody i picie oraz picie.
          W drugiej szef wiedział czego chce i realizował swój plan po trupach. Trudno
          było z facetem wytrzymać. Nie chodzi o to że nie miał racji. Miał racje ale
          jego despotyzm wytrzymałem 3 lata. Najdłużej w tej firmie pracowała sekretarka -
          4 lata. Szef w końcu się rozsypał i leży sobie gdzieś na cmentarzu. W imię
          rozwoju firmy, zwiększenia sprzedaży, zaistnienia wypalił się.
          Pracuję teraz w tzw. dużej firmie i będę się jej trzymał rękami i nogami. Małe
          firmy, to dla mnie największe przekleństwo pracownika.
        • Gość: szumi Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 10:54
          Nie zgodzę się z tym. Ja pracuje w dużej prężnie rozwijającej się firmie od
          1996r. i co? Słysze tylko że jestem młody i zarobek nie ma nic wspólnego z
          jakością pracy. Od samego kierownika słyszałem że przykro mu ale cytuję "Nic
          nie mogę zrobić w złym okresie się pan przyją" mimo że mam dobrą opinię od
          niego samego,przełorzonych, wysoką ocenę roczną itp. np. żałuję że się uczyłem
          długo bo poszedłem póżno do woja a po nim dostałem niższą stawkę jak przed?, a
          inni co się nie uczyli po woju dostali dużo więcej i wykształcenia nie mają .
          Wszystko zależy od rocznika i od znajomości i od przypadku, a czym węcej
          pokazujesz że umiesz tym masz więcej obowiązków co w żaden sposob nie przekłada
          się na pieniądze. Wypadałoby u takich pracodawców pracować w myśl zasady jaka
          płaca taka praca a nie na odwrót.
      • ion-tichy Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 07:28
        no cóż, poszukiwanie "wartościowego" pracownika zwykle, jak wskazują
        ogłoszenia, polega na pozyskaniu takowego z branży (doświadczenie, znajomość
        rynku itp.) trudno się dziwić, że osoba zainteresowana taką propozycją na
        wstępie pyta sie jakie firma oferuje pobory i możliwości rozwoju. Taki człowiek
        gdzieś pracuje i ileś zarabia, dlaczego aplikuje?? sądzi, że firma zaoferuje
        coś lepszego finansowo/rozwojowo.. jak nie to nie ma sensu rezygnować z obecnej
        pracy.
        • bond.jamesbond1 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 09:42
          Dokładnie tak. Nie wiem czy mam rację, ale wydaje mi się, że pracownik bez
          doświadczenia w pierwszej kolejności powinien się interesować możliwościami
          podnoszenia kwalifikacji w danej firmie, a doświadczony - co dostanie w zamian
          za swoje umiejętności.
          Poza tym nie oszukujmy się: celem działania firm jest ZARABIANIE PIENIĘDZY. Nie
          bardzo rozumiem, dlaczego pracownik, który przyczynia się do tego "zarabiania"
          dzięki swojej wiedzy, kontaktom, doświadczeniu itp., ma udawać, że pieniądze
          (plus składniki pozawynagrodzeniowe) go nie obchodzą.
          • skupionyedi Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 23:34
            bond.jamesbond1 napisał:

            > bardzo rozumiem, dlaczego pracownik, który przyczynia się do
            tego "zarabiania"
            > dzięki swojej wiedzy, kontaktom, doświadczeniu itp., ma udawać, że pieniądze
            > (plus składniki pozawynagrodzeniowe) go nie obchodzą.

            Bo jeśli pracuje po 12 - 16 godzin dziennie, 6 - 7 dni w tygodniu, to i tak nie
            ma kiedy tych pieniedzy wydawać...
        • lootek1 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 10:01
          Zgadzam sie z ion-tichy.
          Aplikujac w momencie gdy jest sie bezrobotnym jest trudniej niz posiadajac
          prace, a jak juz mam prace to szukam innej z powodow finansowych lub nowych
          wyzwan dlatego nie wydaje mi sie to dziwne ze pytam pracodawcy juz przez
          telefon ile mimoze zaproponowac.
          W pewnych branzach (np mojej) istnieje cos takiego jak podbieranie pracownikow
          czyli zaoferowanie takich poborow aby pozyskac doswiadczonego pracownika i to
          jest normalne, bo ON JUZ MA PRACE i oczekuje takiej samej pracy ale lepszej
          placy przy zmianie zatrudnienia. I tak to sie odbywa a oczywiscie jak chce sie
          zatrudnic bezrobotnego to wtedy wykorzystuje sie to ze taka osoba szuka kazdej
          pracy, niedotyczy to absolwentow ktorzy maj jak zwykle wygorowane zadania (taki
          sam bylem ;)) ale to juz inny temat.
          Pozdrawiam wszystkich pracodawcow.
          • Gość: on line Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:10
            Pomijam oczywiście wątek osób pracujących szukających lepszej pracy. W tym
            przypadku uzasadnionym jest i wręcz wskazanym takie podejście nikt nie
            zamieniłby raczej nowego porshe na malucha. Chodzi mi jednak o osoby, które
            rozpoczynają swoją karierę po ukończeniu uczelni i nie mają praktyki zawodowej.
            Jeśli taka osoba na wstępie zaczyna od kasy to automatycznie skreśla się na
            własne życzenie z możliwości pracy.
            • Gość: silver Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.05, 10:24
              Prosze nam sprobowac przedstawic idealnego kandydata. Na pewno udalo sie kogos
              takiego znalezc. Taki szkic, to sprobujemy rozwinac, gdzie szukac podobnych.

              Pracuje od 19 roku zycia, od kiedy zaczynalem studia zaoczne. Po 4 latach na
              etacie faktycznie nabralem nieco oglady. Teraz jestem na 10 semestrze i pracuje
              dla firmy z San Francisco. Rzeczywiscie calkowicie odmienne podejscie. Czasem
              rozmawiam godzine albo dwie przez telefon, o godzinie 22 i dalej.

              Proponuje wprowadzic wlasny system wyluskiwania talentow. Wspolpracowalem z
              mlodymi ludzmi 13-25 lat i musze stwierdzic, ze nieprawda jest ze to wariaci.
              Wczoraj na Discovery byl taki mily program - w XVII wieku statkami dowodzili
              18-20 latkowie, admiral floty mial.. 26 lat. Proponuje wiec wlasny test zamiast
              CV i LM, zanim taka osoba zjawi sie osobiscie. Odbada problem motywacji, taka
              osoba wypelni formularz na stronie www albo nie. Ze swojego doswiadczenia moge
              powiedziec, ze dobierajac odpowiednie pytania mozna dobrac swietny zespol.
              Pytanie otwarte na koncu, np. relacja ze zmyslonego meczu i naprawde mozna sie
              dobrze rozeznac w mozliwosciach kandydata.

              Warunki finansowe - prosta pilka - prosze zaczac podawac w ogloszeniu! 90% osob
              nie bedzie marnowac swojego i pracodawcy czasu. Jestem wielkim oredownikiem
              takiego rozwiazania oraz serwisow w rodzaju salary.com
              • Gość: Rumol Zgadzam się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:08
                Jestem za. STawka powinna być podawana w ogłoszeniu co by oszczędziło
                rozczarowań potencjalnym pracownikom którzy chodzą na 3 rozmowę z rzędu i
                okazuje się że chcą im dać "ochłap". Jednak póki co w Polsce jest metoda wyboru
                pracownika na podstawie "aukcji pracowniczej" czyli kto na wstępie rzuci mniej
                (no nie wszędzie ale w dużej części). Pozatym pracodawca oszczędziłby sobie
                przepytywania osób których nie zadowalają jego warunki. Podobnie jest z
                zakresem obowiązków. Stanowisko powinno być dokładnie opisane. Nie mówie tutaj
                o eseju ale w tych 10 krótkich zdaniach można zamieścić naprawde dużo
                informacji.
              • Gość: fifa Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 13.04.05, 00:10
                ten przyklad z dowódcami okrętów bardzo ciekawy ,ja też na Discovery oglądałem
                pragram o jakims 18 wiecznym francuskim kupcu ,który swego syna wysyłał na
                bliski wschod by mu robil interesy i trenował kupiecki zawód.

                Dzisiaj 20 latka uwaza sie zwykle za szczyla ( sam tak uwazam /łem ?)ktoremu
                nic odpowiedzalnego powierzac nie mozna...i tak marnuje sie kapital czlowieka
                Zreszta to samo tyczy sie osób po przyslowiowej 50 ktorych tez sie nie
                zatrudnio ,bo .. no wlasnie nie wiadomo nawet dlaczego i znowu marnuje sie
                kapital ludzki. Polska nie ma pieniedzy ,ale ma ludzi . niestety marnuje i
                jedno i drugie a premier jeszcze sie bedzie cieszyl ze wyksztalceni Polacy
                emigruja na zachód i jeszcze publicznie do tego ludzi zachęca, ehhh
            • Gość: Burek Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.dint.wroc.pl 07.04.05, 10:29
              dziwne podejście... nie lubisz ludzi, którzy się cenią?! co to jest 2000 tys?
              nawet netto?! to żadne pieniądze i nie mów mi, że mam sobie założyć firmę i
              sprawdzić, czy zarobię na ZUS, bo (pomijając fakt, że jestem pracodawcą) to
              żaden argument...

              Może jesteś kiepskim strategiem? może to Ty masz kłopot z ustawieniem firmy tak,
              by zarabiała? Pracownik to dla Ciebie tylko ZUS? Ten człowiek wykonuje dla
              Ciebie robotę... im więcej mu za to płacisz, tym więcej otrzymasz!
              A jeśli firmy na pracowników nie stać, pracuj sam... lub zamknij firmę...

              HOWGH!
              • Gość: stud Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:33
                Burek 2000 do reki na poczatek dajesz ?!
                Zawiesze studia i zaczne pracowac za te marne grosze od zaraz.
              • Gość: :) Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:34
              • Gość: Muka Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:37
                Gość portalu: Burek napisał(a):

                > dziwne podejście... nie lubisz ludzi, którzy się cenią?! co to jest 2000 tys?
                > nawet netto?! to żadne pieniądze i nie mów mi, że mam sobie założyć firmę i
                > sprawdzić, czy zarobię na ZUS, bo (pomijając fakt, że jestem pracodawcą) to
                > żaden argument...
                >
                > Może jesteś kiepskim strategiem? może to Ty masz kłopot z ustawieniem firmy
                tak
                > ,
                > by zarabiała? Pracownik to dla Ciebie tylko ZUS? Ten człowiek wykonuje dla
                > Ciebie robotę... im więcej mu za to płacisz, tym więcej otrzymasz!
                > A jeśli firmy na pracowników nie stać, pracuj sam... lub zamknij firmę...
                >
                > HOWGH!
                ---------------------
                Sa jeszcze tacy pracodawcy? Czy sie zgrywasz?
              • Gość: Iza Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 14:57
                Szanowny Panie,

                To miło przeczytac wreszcie jakieś rozsądne słowa na tym forum.
                Wróciłam dziś z rozmowy kwalifikacyjnej, zaproponowano mo 600 netto! Mam doś. 2
                lata na stn. kierownika, starszych specjalistów, mgr-zarządzanie i
                marketing....czasem mi wstyd za innych....że tak nisko mnie oceniają...
                Te 600 zł mój mąz mi da po to -żebym nie poszła do tej pracy......paranoja

            • Gość: Dry No właśnie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 11:12
              Wyobraźmy sobie, że mamy do sprzedania telewizor.
              Jeśli wyjdę z tym telewizorem i powiem "4000 zł kosztuje, kto chce kupic", to
              niby kto go kupi?
              A jak wylicze wszystkie jego zalety, plusy, podam parametry, także oczywiście
              jakiś słabe punkty, czyli dam człowiekowi wiedze ZA CO płaci, to kto wie....
              Wiem, że dla nas uwłaczające jest takie podejście, aby na rynku pracy
              się "sprzedać", ale tak to niestety jest.
          • Gość: Margo Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.04.05, 01:55
            > jak juz mam prace to szukam innej z powodow finansowych lub nowych
            > wyzwan dlatego nie wydaje mi sie to dziwne ze pytam pracodawcy juz przez
            > telefon ile mimoze zaproponowac

            Nie zapytałabym przez telefon o pensję, ale coś w tym jest... Czasami dostaję
            telefony od firm do których nie aplikuję, ale które mają moje dane pewnie z
            jakichś serwisów internetowcych i które proponują mi pracę. Zawsze mówię, że
            nie jestem zainteresowana i kończę rozmowę. Ale gdyby powiedzieli kwotę, to być
            może byłabym zainteresowana. Tylko przez tel. takiej informacji nie uzyskam, a
            nie chcę specjalnie zwalniac się z pracy i chodzić na jakieś rozmowy w ciemno.
            Lubię swoją pracę i nie myślę konkretnie o zmianie, ale jeśli dostałabym 30%
            więcej, to może przekupić bym sie dała.
        • skupionyedi Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 23:31
          ion-tichy napisał:

          > no cóż, poszukiwanie "wartościowego" pracownika zwykle, jak wskazują
          > ogłoszenia, polega na pozyskaniu takowego z branży (doświadczenie, znajomość
          > rynku itp.) trudno się dziwić, że osoba zainteresowana taką propozycją na
          > wstępie pyta sie jakie firma oferuje pobory i możliwości rozwoju. Taki
          człowiek
          >
          > gdzieś pracuje i ileś zarabia, dlaczego aplikuje?? sądzi, że firma zaoferuje
          > coś lepszego finansowo/rozwojowo.. jak nie to nie ma sensu rezygnować z
          obecnej

          Tym bardziej, że to co napisał autor wątku - 1500 na próbnym, do 6 000 po tym
          okresie brzmi delikatnie mówiąc nieprawdopdobnie.
          Tym bardziej, że znane sa takie przypadki - firma na próbnym zatrudnia za
          grosze, obiecując złote góry po. Okres próbny - 3 miesiące. Do pracy aplikuje
          200 osób, niech tylko 50 z nich się nada do roboty. To daje pracowników za
          grosze na 150 miesięcy... :)
      • Gość: mami Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:42
        Z mila checia podejme u Ciebie prace. Co Ty na to?
      • Gość: mami Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:48
        Chce u Ciebie pracowac. Co Ty na to?
        • Gość: on line Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 10:55
          Jeśli chodzi o mnie to ogłoszenie ukazało się niedawno m.in. na www.praca.pl
          W odpowiedzi do postu [Burka], który jak mniemam ma aspiracje do bycia szefem.
          W 2004 roku jeden z kierowników oddziału zarobił 32 tys. zł. brutto wliczając
          premię prowizyjną od obrotu swojego oddziału. Mało ? Dodam, że zaczynał jako
          szeregowy pracownik w mojej firmie z pensją 1500 brutto (w 2003r.).
          Pozdrawiam
          • Gość: Burek Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.dint.wroc.pl 07.04.05, 15:22
            nie rozumiem... aspiracje? czlowieku!
            moja firma, moi pracownicy... żadne aspiracje...

            selekcjonujesz ludzi wg kasy, jaką chcieliby dostać... pracuje się po to, żeby
            zarabiać, to jest dla Ciebie dziwne?! Odrzucasz tych, którzy daliby się zarżnąć
            za firmę, na rzecz tych, którzy zaraz będą kombinować ze zwolnieniem, bo pensja
            i tak głodowa, więc nic nie stracą, odpękać i do domu...

            Mnie za to dziwi te 32 tys. kontra 1200... ogromna różnica, wnioskuję, że masz
            tam niesamowite konflikty wewnętrzne.

            Wybacz, ja lubię wymagać, gdy mam czyste sumienie wobec pracownika. Nigdy nie
            było problemu z czasem pracy, a harują, jak woły, nie ma spraw przekadanych, czy
            niezałatwionych, nie ma niezadowolonych klientów... a mimo wszystko nikt nie
            narzeka i wszyscy razem walczymy o zysk dla firmy, razem cieszymy się z
            sukcesów, a gdy był moment krytyczny, wszyscy siedzieli 24 godziny w pracy bez
            jednej prośby z mojej strony...

            BO TO JEST W ICH INTERESIE!!!!!! Wiedzą o tym i walczą jak lwy!

            Przy okazji... pracuje u mnie parę osób bez studiów... w ogóle nie odstają od
            reszty... te studia to taki istotny dodatek do każdego stanowiska?

            Jesteś po prostu zepsuty tym rynkiem pracy... będziesz mieć setki pracowników, a
            żaden poza firmą nie powie o niej dobrego słowa, żaden nie odda Ci się w 100% za
            taką pensję. Masz u siebie wyrobników i to Ty ich stworzyłeś!

            Powtórzę, pracuje się:
            1. dla pieniędzy
            2. dla satysfacji z pracy
            3. dla doświadczenia na przyszłość
            4. inne

            i nie chce mi się już więcej gadać...
          • skupionyedi Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 23:50
            Gość portalu: on line napisał(a):

            > Jeśli chodzi o mnie to ogłoszenie ukazało się niedawno m.in. na www.praca.pl

            Może to ta sławetna oferta - Specjalista ds. Informatyki za 849 brutto?
            www.praca.pl/article/local/1138375.html
          • Gość: bleble Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.chello.pl 13.04.05, 23:57
            Chyba nie dokonca zrozumialam 32tys?. Mowisz o jednym miesiacu, czy calym roku?
            Zastanawiam sie czy smiac sie ? Jesli to sa zarobki za caly rok i mowisz o
            kierowniku oddzialu , to jest to poporstu smieszna suma. Hheheh i jeszcze piszesz
            ze wliczona premia.
            • Gość: Margo Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.04.05, 01:59
              Mówi z pewnością o miesiącu.
          • mamosz Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 14.04.05, 22:42
            32 tys brutto to jest mw.2,6 tys miesiecznie BRUTTO czyli na reke (razem z
            prowizja) dostawal jakies 1800 zl to tak duzo?kierownik? Chyba zartujesz, jako
            nauczyciel zarobilam ok 45 tys brutto nie liczac korkow i nie wydaje mi sie
            zeby to byla zatrwazajaca suma ,ledwo opedzam platnosci i zycie.Fakt ze
            jestem "feralna" 50-tka ,ale na szczescie nikt mnie nie usiluje wyrzucic i
            cenia moje doswiadczenie oraz ine przymioty wybaczajac niewatpliwe wady.Dla
            mlodego czlowieka,zeby przezyc w Warszawie bez pomocy rodzicow 1500 NA REKE to
            absolutne minimum i nie jest wymyslem tych mlodych ludzi,ze nie chca pracowac
            za mniej bo pytam za co oni mianowicie maja przetrwac? Nie majac mozliwosci
            dorobienia bo praca w firmie absorbuje,wymaga od mlodego czlowieka
            doksztalcania sie i azzngazowania ,wiec troche realizmu ze strony pracodawcow
            tez by sie przydalo.
      • Gość: realista Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 13:02
        Dziwi mnie Twoja wypowiedź. Sprobuje konstruktywnie odpowiedzieć dlaczego.

        Na rynku pokutują dwa wątki myślowe. Pierwszy to taki że każdy nowozatrudniony pracownik nic nie umie i trzeba go przyuczyć.Drugi to zwykłe przerzucanie ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej na pracowników.To kompletna bzdura ( ad 1.). Miało to sens kilkanascie lat temu. Dziś rynek już się ustabilizował. Jest mnostwo ofert dla osób doswiadczonych i z branży gdzie wejście w tryby firmy zajmuje tydzień- dwa ( handlowiec z branży potrzebuje max. miesiąc na zapoznanie się z ofertą nowej firmy). I nie potrzeba czekać kilku miesięcy aby poznać czy pracownik się nadaje skoro dotychczas dobrze funkcjonowal w innych firmach. Ale efekty tej pracy ( budowa nowego zespołu/rynku/przebudowa działu firmy/nowy kierunek rozwoju) często trzeba czekać miesiącami. Jak coś kupujesz to najpierw próbujesz ( czytaj rozmowa kwalifikacyjna)a potem płacisz calą kwotę. Gdybyś miał klienta który powie płacę przez rok ( co miesiąc) po złotówce a potem jak się maszyna sprawdzi całą kwotę to potraktujesz go z całą uwagą i odpowiedzialnością.. pod warunkiem że mamy 1 kwietnia. Każdego innego dnia wybuchniesz śmiechem.Tak więc często czyjaś praca wymaga zapłaty częściowo "z góry". I nie ma się co oburzać że pracownik chce tyle co wieloletni pracownicy jesli na to zasługuje. Tu bardzo pokutuje socjalistyczne myslenie - płacenie za staż pracy a nie za rzeczywistą pracę i wydajność. Bo po jakim czasie nowy pracownik osiągnie poziom wynagrodzenia starego pracownika? Skoro możesz przebierać ( bo duże bezrobocie) to może wybrać rzeczywiście najlepszych. Więc dlaczego proponujesz śmieszne 1000 zł netto. To nie jest taaaaaaka kasa. Skoro uważasz że jest to sam sobie zapłąć takie wynagrodzenie (przez kilka lat) i nie podbieraj pieniędzy z firmy ( auto itp) tylko spróbuj za to wyżyć. A potem zacznij krytykowac. Poważną barierą jest przekroczenie pewnej mentalnej granicy poziomu wynagrodzenia pracowników. Oczywiście wynika to ze zwykłej chciwości, skąpstwa i zazdrości. Bo jakim prawem pracownik ma zarabiąc te 1000, 1200 czy 1500 netto. To że zapracował? To mu się obetnie. Przecież nie może być tak że pracodawca ( czytaj pan i władca łaskawie DAJĄCY pracę) na początku firmy zarabiał grosze przez powiedzmy 2 lata ( czytaj nie zdążył jeszcze wybudować willi i kupić kilku limuzyn) a pracownik już po 3 miesiącach ma zarabiać 4 tys. netto. To niedopuszczalne. Znany schemat myslowy, prawda? Śmieszy to straszenie ze za granicą to się pracuje a u nas to się obija. To bzdura bo tam ludzie pracują podobnie. Tyle że nie ma szybkiego zniechecenia pracą za nędzne grosze. Nikt nie mówi że tam się lekko pracuje. Pracuje się cięzko( często nawet lżej jak u nas) tylko wynagrodzenia są uczciwe. Paliwo kosztuje podobnie, dużo cen jest wyższe zaledwie o 20%, wydajności pracy są zbliżone ( nie posługujmy się statystyką bo jest oparta posrednio o poziom zarobków więc przy x razy większym dochodzie wydajnośc rośnie x razy) to dlaczego polski pracownik ma zarabiać wielokrotnie mniej niż jego odpowiednik na zachodzie. Przecież właściciele firm mają podobne ( a często wielokrotnie większe dochody) niż ich zachodni odpowiednicy. Stosujemy podwójne kryteria jeśli- jeśli? Niższa wydajnośc polskich firm najcześciej wynika z marnego zarządzania i starych technologii ( tanie wyeksploatowane maszyny z zachodu) a nie faktycznej niewydajności szeregowych pracowników. Skoro firma to gra zespołowa to koszty należy rowno rozłożyć na wszystkich. Umowa o pracę to umowa równorzędnych partnerów. Pracodawca nie daje pracy bo pracę daję rynek. Fachowcom od "firma ma przynosić zysk" proponuję aby odpowiedzieli na pytanie jak to jest że np firmy motoryzacyjne funkcjonują cyklami zysk-strata?

        Nie dziwi mnie że nie możesz znaleźć pracowników. Bo ktoś doświadczony nie będzie pracował przez okres próbny ( niewiadomo jak długi) za nędzne grosze skoro potrafi zarobic dla firmy duże kwoty. Nie ma też gwarancji że rzeczywiście osiągnie obiecane dochody bo standardem jest kłamanie pracodaców. Skoro już podjąłeś ryzyko i wybraleś najlepszego ( przecież jest 100-200 kandydatów) to mu zapłac za to że jest najlepszy. To że firma podotuje pracownika przez 3 miesiące chyba nic wielkiego. Po co? A po to że pracownik będzie przynosił zysk przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Za daleko poszedłem w czasie? Bo w prowadzeniu firmy trzeba patrzeć perspektywą lat a nie w skali kaska leci. Mylenie zdobywania nowego rynku ( w przypadku handlowców) z wydajnością pracownika jest częste. Bzdurne jest także podejście że bezrobotny to nic nie umie i należy go poprobowac ( najlepiej przez rok i dłużej bo koszty) choć często błyskawicznie wytwarza dochod firmie. Nie należy mylić kosztow wyposażenia stanowiska pracy z kosztem pracownika bo zasada jest prosta: kalkulacje należy przeprowadzić w skali kilku/kilkunastu lat. Jak buduję dom ( na 20-letni kredyt) to jeżdzę starym autem bo mam duże wydatki. Nie można mieć jednego i drugiego rownocześnie. To że na początku RP można było szybko się dorobić ( tanio kupić drogo sprzedać) to był wyjątkowy okres i już nie wróci. Skoro cała gospodarka rośnie 5% rocznie ( i to bardzo dobry wynik) to dlaczego firmy nają rosnąć wielokrotnie więcej. Mała firma łątwo osiąga wzrost o kilkaset procent tylko przez 2-3 lata potem przez kolejne 2-3 lata po kilkadziesiąt procent az w koncu następuje stagnacja i spadek dochodow ( zwykły cykl koniunkturalny) a pracodawcy wpadają w panikę bo przecież kaska sama się robiła a tu nagle dupa.Nieodłącznym towarzyszem prowadzenia firmy jest ponoszenie ryzyka działaności gospodarczej i ciągłe inwestowanie.I to nie tylko właściciel ryzykuje. Pracownik również bo po 20 przepracowanych latach może być za stary ( u nas pospolite) na zatrudnienie w nowej firmie ( bo przecież "nic nie umie").

        Zacznij patrzeć w długookresowej skali i nieco z boku a nie tylko z perspektywy krotkoterminowych zysków a firma będzie dobrze się rozwijać i frustracja minie. Pamiętaj że premię należy zawszy przyznać gdy ktoś zasłuzył a nie tylko kiedy łaskawie masz gest. PUK,PUK.PORA NA ZMIANĘ MYŚLENIA.

        p.s. mowiąc o podjeciu wyzwania to Dilbert kiedyś powiedział do swego szefa: "skoro wyzwania są takie cenne to może ty dasz mi swoje pieniądze a ja dam ci swoje wyzwania. Co ty na to ?" No właśnie co Ty na to???
      • Gość: corgan polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.chello.pl 07.04.05, 13:18
        1. Przyznam sie że nie do końca rozumiem, dlaczego pracodawcy strasznie się
        obrażają że nikogo nie moga znaleść do pracy a Ci co się zgłaszają są
        beznadziejni albo nie tacy jacy być powinni? Czy tak samo obrażają się na
        przepisy finansowe, prawo? kontrahentów ktorzy nie płacą? korki na ulicach? na
        banki ktore nie chca udzielać kredytów tak jakbysmy to wszyscy chcieli? na
        konkurencję albo rynek że "ludzie mają coraz mniej pieniędzy"?

        Ciekawe czy firmy będą za chwilę narzekać że Ci pracownicy co się zgłaszają się
        np. za starzy i że "nikogo sensownego nie można znaleść"?

        Przez ostatnie lata firmy odzwyczaiły się od ryzyka tzw. czynnika ludzkiego.
        Mozna było znaleśc prawie każdego i niemal za każde pieniądze. Teraz to się
        zmienia i to raczej na "gorsze" - zależy oczywiście dla kogo. Jest nieco wiecej
        miejsc pracy, powojenny wyż demograficzny o ile nie wyrzuciła go na bruk 15-
        letnia fala kapitalizmu to odchodzi na emerytury, do liceów i szkół wyższych
        powoli dociera niż demograficzny, część ludzi po studiach nie mogąc znaleść
        pracy albo wyczekując na ciekawą pracę wolała smażyć frytki w Londynie niż w
        Katowicach czy Warszawie.

        Firmy muszą się niestety przyzwyczaić, ze znaleść odpowiednich ludzi za
        rozsądne pieniądze będzie coraz trudniej. Albo trzeba będzie płacić im więcej
        albo obniżyć wymagania. To tak samo jak z konkurencją na rynku - trzeba sie
        dostosować albo zmienić reguły gry na rynku albo znaleść niszę albo umrzeć...

        > Na jedno miejsce pracy zgłasza się od 100 do 200 osób co świadczy
        > jednoznacznie o bezrobociu panującym w naszym kraju.

        No nie do konca - jest coś takiego jak "spam" czyli wysyłanie cv wszędzie i do
        wszystkiego do co się rusza albo ogłasza. Ja w 2000 mogłem wysłac 30 cv aby bez
        problemu dostać pracę i umówić się na 3-4 spotkania. 2 lata później musiałem
        wysłać już 300 cv aby się umówić na 1-2 spotkania. Wszyscy moi znajomi miekli
        to samo. Mój kolega który szukał pracy tak po prostu bo coś tam miał to
        potrafił wysłać 50-60 cv z jedej stołecznej Gazety Praca. Takich ludzi było
        multum, co spowodowalo, ze po sieci krążyły niesamowite ilości cv's.

        Drugi powód dla którego ludzie wysyłają niesamowite ilości cv, to nauki
        hedhanterów, ze trzeba być przebojowym, trendy, umieć sie sprzedać, odnaleść i
        nie rezygnować.

        Sugerowałbym nie stawiać tak po prostu znaku równości między 100-200
        otrzymywanych cv a bezrobociem.

        Określenie że Polakom nie chce się pracować jest dość daleko idące. Równie
        dobrze można powiedzieć, że bankom nie chce się udzielać kredytów, kontrahentom
        nie płacić a konkurencja nie chce dac chwili wytchnienia. Może tak być?

        Z ciekawosci - jaką branżę reprezentujesz? co to za firma?

        • Gość: kancelaria... Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 14:36
          Jako doradca podatkowy (z wieloletnim doświadczeniem) i właściciel kancelarii
          nie będę wdawał się w niepotrzebną i bezsensowną wymianę zdań. Mam swój pogląd
          i widzę na co dzień jak wygląda rynek pracy i jak działają małe
          przedsiębiorstwa. Jedna mała uwaga, dziś coraz więcej naszych małych polskich
          przedsiębiorstw wie, że warto inwestować w rozwój firmy i pracowników bo dobra
          motywacja (czytaj pensja + premie)pracownika przekłada się na wynik finansowy
          firmy.
          Jestem bardzo ciekaw jakie wykształcenie, doświadczenie zawodowe i ile
          chciałyby zarabiać osoby, które tak się rozpisały w tym temacie ?! Np. realista
          czy corgan...
          Pozdrawiam
          • Gość: silver Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.05, 15:21
            Chodzac na rozmowy kwalifikacyjne mowilem 3tys. brutto, na stanowisko
            samodzielny ksiegowy. Wiedzialem, ze tyle chca osoby ode mnie starsze, blizej
            30tki. To w 2004 tak sondowalem rynek, a mialem dane z dokumentow nadsylanych na
            analogiczne stanowisko. Przeszedlem przez firmy roznego kalibru, nawet
            miedzynarodowa zatrudniajaca ponad 2tys. pracownikow, ktora robi wrazenie od
            drzwi a miesci sie w Mszczonowie. Tam jednak mozna uznac, ze bylem po prostu za
            cienki w uszach.

            Raz dostalem telefon w trzy minuty po wyslaniu wiadomosci. Rzeczywiscie sie
            postaralem i aplikacja byla unikalna. Firma chciala mi placic 4-6tys. do reki
            systemem laczonym - oficjalnie i pod stolem. Pracodawca postawil jednak mnie w
            nieciekawej sytuacji, mianowicie musialbym sie przyzwyczaic do osob palacych.
            Siedza obok Centrum Onkologii, moja byla przelozona tam zagladala co tydzien,
            nie chcialem skonczyc podobnie i skracac sobie zycia. Mimo bardzo pozytywnych
            wrazen nasze drogi sie rozeszly.

            Ostatnie stanowisko stworzylem sobie sam, bazujac na wieloletniej wspolpracy.
            Tak robi wiele osob, a ja dodalem do tego roznice 9 godzin. Wybralem swiadomie,
            posrednio przycisniety do sciany. Dostalem pytanie ile chce zarabiac i doszlismy
            do kompromisu korzystnego dla obu stron. Trzeba potrafic ze soba rozmawiac, nie
            bac sie tego tematu. Tak jak mi kiedys mowil kolega z Kuala Lumpur, nie ogladaj
            sie na innych tylko pracuj nad soba.
          • Gość: realista Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 15:35
            Gość portalu: kancelaria... napisał(a):

            > Jestem bardzo ciekaw jakie wykształcenie, doświadczenie zawodowe i ile
            > chciałyby zarabiać osoby, które tak się rozpisały w tym temacie ?! Np.
            >realista czy corgan...

            Co najmniej 5000 netto ( czytaj polskich firm nie stać na mnie choć to nie jest duża kwota za ten zakres obowiązków - szeroko rozumiane przygotowanie produkcji- taki techniczny przynieś wynieś pozamiataj i miej nad wszystkim pieczę a jak coś wyskoczy to kombinuj żeby wskoczyło ;-))) ). Czy mógłbym mniej? Mógłbym ale po co? Przestałem już wierzyć w uczciwośc polskich pracodawców ( są zbyt chciwi i zakłamani ) bo pozytywne wyniki finansowe nigdy nie przełożyły się na pensję. Obiecanki były ale jak dochodziło do konkretów to się rozstawaliśmy bo dotychczasowi pracodawcy trwali na stanowisku "nie bo nie" i "bo mogą mieć kogoś za grosze". Naprawdę wtedy bawi jak ludzie ( niby bogaci i elyta) potrafią się szmacić dla paru groszy. Ja bym się ze wstydu zapadł pod ziemię a okazuje się że niektórzy to łykają takie odchody i mówią jeszcze że smaczne. Kiedyś ( jeszcze w latach 90-tych) miałem zabawną rozmowę z pracownikiem klienta. Zapytał ile zarabiam i rzucil kwotę ktorą mnie rozbawił. Po chwili odpowiedziałem ile zarabiam czym ja go znowu rozbawilem. Po chwili jednak powiedział że nie myślał że aż tak można wykorzystywać. Co prawda to dla mnie wtedy nie było to wykorzystywanie bo wychodzę z założenia że najpierw należy coś pokazać aby negocjowac uczciwą pensję. Dzisiaj wiem że w Polsce należy negocjować maksimum i żadnych premii czy prowizji bo to bzdura która pozostaje na papierze. Żadnego potem się zobaczy bo się g...o zobaczy. Natomiast nigdy nie zawiodłem się na zagranicznych kontrahentach. Słowo to znaczy że umowa zawarta i nie ma żadnego kombinowania, obchodzenia i oszukiwania warunkow czy terminów. I dlatego wolę sobie popracować fizycznie na zachodzie za normalne pieniądze. Mimo iż jestem inżynierem to jakoś praca fizyczne mnie nie brzydzi bo zawsze mi towarzyszyła ( czy to w domu czy to w pracy gdy trzeba było wdrożyć nowe rozwiązanie i pokazać innym jak coś należy poprawnie zrobić).
            • Gość: normalny Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 22:08
              Praca w Polsce

              Czytam dyskusje na temat złych, wyzyskujących pracodawców i jeszcze gorszych
              pracowników. To co widzę to obraz nędzy i rozpaczy, obłudy, fałszu i
              zakłamania. Gdybym sugerował się tym co tu piszą co poniektórzy to byłbym albo
              mgr na stanowisku „specjalista ds. podcierania d...” za 1000 funtów tygodniowo
              w Anglii albo mgr na stanowisku „specjalista od wszystkiego” za 1000 zł. w
              Polsce. Na szczęście tak nie jest, jestem Polskim mgr prawa i pracuje w Polsce
              za sowite wynagrodzenie do tego dodam, że jest to Polska mała firma, którą jak
              widać stać na specjalistów.

              Tych co tak wypisują, że pracodawca wyzyskuje, że to cham, debil bez planu
              działania, łoś itd. określiłbym mianem nieudaczników, którzy poprzez brak
              umiejętności dostosowania się do warunków panujących stali się po prostu
              złośliwi i zawistni ! Żal mi ich. Jeśli osoba taka uważa się za super
              biznesmena niech faktycznie uruchomi własną działalność i pokaże jak się robi
              biznes ! Taki Polski super Bill Gates i szuka pracy ? Nie ! Po prostu
              nieudacznik szukający łatwych rozwiązań. Boli go, że jest za cienki w majtkach
              i nie potrafiłby nawet uruchomić działalności. Widzę na co dzień jak tacy jak
              oni otwierali „wielkie korporacje” a teraz z płaczem szukają ratunku w
              kancelariach adwokackich bo wierzyciele obdzierają ich ze wszystkiego. Mój szef
              ma dom (nie wille) jeździ nowym samochodem ale nie dorobił się tego na wyzysku
              biednych pracowników a dzięki swojej wiedzy i poszanowaniu Klienta. Mnie nie
              boli, że ma, budował firmę od podstaw, stać go było na podjecie ryzyka. Ja
              osobiście wolę pracować u kogoś bo nie widzę potrzeby zmiany. Stać mnie na
              wiele i nie muszę martwić się niczym poza tym co zleci mi szef. Dla
              wyjaśnienia, zaczynałem jako stażysta podczas studiowania, później byłem
              pomocnikiem (od wszystkiego) za 800 zł. brutto a teraz zajmuję się obsługą
              właśnie„upadłych” firm.

              Jak można wyżyć za 1000 zł netto ? Człowieku a jak żyją ci co zarabiają po 500
              netto i mniej a do tego utrzymują rodziny ? Bo są ciency ? Nie wszyscy, część
              na pewno ma większą wiedzę i doświadczenie od Ciebie ale są w „niechcianym”
              przedziale wiekowym.

              Nie ma u nas pracy ? Jest tylko, że właśnie taki jeden z drugim mgr powie, że
              nie będzie faxu odbierał bo się nie po to męczył na studiach. Ja latałem jako
              goniec na początku.

              Za granicą jest pięknie i bosko. Chyba nigdy nie byłeś za granicą w pracy.
              Widziałem jak po 5 chłopa wynajmowali klitę w Wiedniu znajomi, którzy
              twierdzili, że w Polsce nie ma pracy dla magistrów. Co tam robili ? Myli gary,
              czyścili kible i liczyli nie wiem na co. Po roku wrócili do kraju bo na chleb
              nie zarabiali. Mieli wrócić super furami a wracali pociągiem 2 klasą. Praca za
              granicą tak ale bez układów będziesz tam tylko sprzątał. Wykaż się w Polskiej
              firmie a sami będą cię ciągnęli do pracy za zachód.

              Małe firmy rodzime są do bani ? Człowieku wejdź do kancelarii i zapytaj jaki
              jest przyrost „opieki” nad nowymi firmami. Przybywa ich z każdym miesiącem
              coraz więcej bo stać je na to. Dorobili się twoją ciężką pracą ? Może ty akurat
              trafiłeś na takiego pech czy brak oceny sytuacji z twojej strony ?! Zasady PR i
              wdrażanie nowoczesnych rozwiązań zarządzania firmą i kadrą staje się faktem w
              naszych małych firmach. Nie mówię tu o warzywniakach itp. a o firmach np.
              doradczych, usługowych itp., działających od lat.

              Wysyłasz setki CV i uważasz się za rozchwytywanego ? Puknij się w czoło. Dobry
              specjalista nie wysyła CV. O takiego firmy się „zabijają”, ktoś tu dobrze to
              opisał, konkurencja podkupuje dobrych pracowników m.in. przebijając i tak już
              wysokie pensje. A ty twierdzisz, że jesteś „the best” i chcesz na wstępie 5000
              na rekę a kłamiesz (bo musisz) we własnym CV. Co za arogancja brak ogłady.

              Polakom nie chce się pracować ? Zdecydowanej większości niestety tak! Najlepiej
              dostać na początku 10 000 netto i zostać od razu kierownikiem a co.

              Okres próbny zły ? Taki zapis jest w KP a ty jako specjalista powinieneś o tym
              wiedzieć. Umowa na okres próbny zawierana jest zazwyczaj na maksymalnie 3
              miesiące. Nie wiesz jak to wygląda, idź do supermarketu to doświadczysz na
              własnej skórze nawet na stanowisku kierowniczym.

              PUK, PUK, zanim zaczniesz wyrabiać złą opinię o magistrach. Pamiętaj, że takich
              jak ty niezadowolonych i pokrzywdzonych przez los jest znikomy ułamek %. Bo
              inni nie boją się podjąć pracy a ci co tak wydziwiają zazwyczaj pracują przy
              kasach w supermarketach. Chcieli pracować w wielkim koncernie no to pracują!

              Reasumując.
              Jesteś „świeżo upieczonym” magistrem, podejmij pracę w branży, która cię
              interesuje, w której chcesz się rozwijać. Nie patrz na to, że przez 1 czy 3
              miesiące zarobisz 800 na rękę, zaryzykuj. Jeśli stwierdzisz (a na pewno po
              okresie próbnym stwierdzisz), że firma nie stawia na rozwój, szukaj pracy
              dalej. Nie wysyłaj „spamem” CV do wszystkich bo np. sklep spożywczy nie będzie
              zainteresowany motywacyjnym wynagradzaniem. Miarkuj i zawężaj krąg tylko do
              firm docelowych w których chciałbyś się doskonalić i rozwijać a na pewno
              trafisz na tę docelową. I nie słuchaj bzdetów wypisywanych przez
              tych „najlepszych” ceniących się bo daleko nie zajedziesz.

              Pozdrawiam
              Musiałem to napisać bo krew mnie zalała jak przeczytałem tych kilka wypowiedzi.
              • Gość: dona_34 Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: 80.227.56.* 07.04.05, 22:35
                BRAWO "normalny" BRAWO
                Popieram twoja wypowiedz, niektorzy maja poprostu swoj swiat!
                • Gość: silver Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.05, 22:58
                  Bez przykladu sie nie obedzie, prosze wiec przeskoczyc na chwile tu.
                  intrum.pl/pl/sponsoring.php
                  Wszystko w porzadku? To jeszcze skok na polskie strony Skoda Auto. Czy teraz juz
                  wiadomo o co mi chodzi? W obu przypadkach firmy te sponsoruja hokej na lodzie,
                  ale niestety nie w Polsce. Dlaczego? Bo nasz kraj _nie jest_ normalny. Tak samo
                  reklamowalo sie kiedys bdo.pl, kiedy wszedlem na ich witryne. Taki wyciety tekst
                  o hokeju, do tego po angielsku, a firma zajmuje sie ksiegowoscia i audytem.
                  Wniosek? Centrala cos wstawila a polski oddzial to skopiowal, ale bez glebszego
                  sensu.
                  • Gość: obserwator Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.05, 11:32
                    Co do skody-pracowałem w tym...do czasu jak wszyscy zostali zwolnieni i
                    przyjęcie na pół etatu+własna działalność i ...wyścig szczurów. Do dzisiaj
                    rotacja jest m.w.co 3 m-ce.
              • Gość: silver Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.05, 22:42
                Polecam ksiazke "Made in Japan" autorstwa Akio Morita z Sony. Taka anegdotka
                jest tam zawarta o Japonczyku i Amerykaninie. Jak to przemierzaja bezkres i
                natykaja sie na wyglodnialego lwa. Japonczyk wciaga buty, na co Amerykanin do
                niego, chyba nie myslisz ze dasz rade uciec. Na odrzekl, ze chce byc tylko kilka
                krokow szybszych od niego. Takie nawiazanie do korporacji, ktora musi wyprzedzac
                konkurencje, no i Morita faktycznie zaprowadzil dynamiczne zarzadzanie.

                Jesli jeszcze nie wiadomo o co mi chodzi, to dodam ze w Japonii zatrudnia sie
                dozywotnio. U nas stosuje sie styl amerykanski i wysoka plynnosc kadr. Moze wiec
                Polakow po prawie ta regula sie trzyma, ale wiekszosci przypadkow jednak nie.
                Rodzicow mam 50 latkow i oboje zostali wykasowani z firm. A jak to wyglada na
                Dalekim Wschodzie? Osoby w tym wieku sa najbardziej cenione i zarabiaja
                najwiecej. Co trzymaloby sie kupy, bo moj papa skonczyl trzy uczelnie, na jednej
                wykladal i zgromadzil galerie certyfikatow i pochwal. Teraz niestety jako
                najemnik jest juz spalony i pozostaje prowadzic wlasna dzialalnosc. Zalozenie
                spolki u nas, to faktycznie ciernista droga, wlasnie zarobek dla prawnikow.

                To podkupowanie pracownikow jest sezonowe, wraca bardzo powoli po upadku.
                Ostatnio mialem taki przypadek w swoim otoczeniu, z wlasnej dzialalnosci
                przejscie na bardzo atrakcyjne warunki podwieszone pod etat i dodatki. Dwa lata
                temu slyszalem slowa o calkowitej bryndzy, zalamaniu gospodarki, odkladaniu
                wszelkiej aktywnosci. Taki Seat w Konstancinie nie sprzedal ani jednego
                samochodu przez kilka miesiecy, agencja reklamowa obslugujaca hipermarkety to
                samo. Moze jednak jestes w specyficznej branzy i nieco zgubiles kontekst? Bardzo
                nie podoba mi sie w Polsce przeciaganie platnosci, mozesz to jakos wyjasnic?

                A w mlodych ludziach widze ogromna szanse dla duzych i malych. Te ogromne
                poklady innowacyjnosci i pomyslowosci. Fortune regularnie przygotowuje liste, co
                jest najcenniejsze w firmie, warto to sobie odszukac.
              • Gość: Dilbert Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.chello.pl 07.04.05, 23:53
                No, no jakis normalny na forum w końcu.
                Uwaząj bo czerwoni "realiści" o mentalnosci czekistów zjedzą Cię żywcem.
                POPIERAM W CALEJ ROZCIĄGŁOŚCI.
                A Polacy są tacy jak inni (i pracodawcy i pracownicy)
                Tylko czasem mentalnie bardziej "złodziejowaci" i niechlujni mentalnie.
                Też praktycznie prowadzimy nieustającą rekrutację.
            • Gość: Izabela Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 15:15
              Miło sie czyta Twoje słowa.Wrszecie ktoś normalny.Pozdrawiam serdecznie. ps.
              mnie dziś z wykształ. mgr, 2 lata dos. na stnowisku kierowniczym zaproponowano
              600, 00 PLN netto.
              makabra.
            • Gość: Dilbert Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.chello.pl 17.04.05, 17:24
              A dlaczego "antyrealisto" nie pracujesz na tym Zachodzie jako inżynier ?? Po
              prostu jesteś cienki Bolek. A tam niestety liczy się poziom merytoryczny a nie
              papierek z polskiej żałosnej (wiem co mówię ...) polibudy. Chyba że
              jesteś "inżynier pola walki " :-)
              • Gość: realista Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 20:54
                Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego że inżynieria to pewien styl pracy, pewien schemat myślenia. To praca za którą nie musisz się wstydzić. To ulepszanie rzeczywistości i tworzenie jej bardziej użyteczną. To analizowanie wszystkich za i przeciw i świadomy wybór "najmniej kosztownego" rozwiązania.Poszukaj skąd się wzięło słowo inżynier, w jaki sposob powstało. Może wtedy zrozumiesz że to nie tylko papierek.
          • Gość: corgan Kancelaria - pisze o sobie :) IP: *.chello.pl 09.04.05, 20:44
            > Jestem bardzo ciekaw jakie wykształcenie, doświadczenie zawodowe i ile
            > chciałyby zarabiać osoby, które tak się rozpisały w tym temacie ?!
            > Np. realista czy corgan...

            Mam 33 lata, po dość dobrym liceum, nie mam skonczonych studiów (i nie mam
            zamiaru ich konczyć), pójde na studia ale wyłacznie bardzo dobre. Na razie
            jestem zajęty pracą i rozwijaniem własnej firemki/działalności.

            Pracuje generalnie od 16 roku życia. Pierwsze moje praca była czysto fizolskie.
            Ostatnią było mycie szyb w jakimś urzedzie będąc studentem na 1 roku studiów.
            Postanowiłem sobie - nidgy więcej. Nie chce pracować fizycznie, bo mnie to nie
            interesuje i już. Mam za sobą doświadczenie w pracy jako operator DTP,
            specjalista ds. marketingu, zarządzania finansami marketingu.

            Po 5 latach nawet jesli były możliwości rozwoju ale zaczęły się horrendalne
            problemy ze znalezieniem nowej innej pracy (za mało byłem marketingowcem, za
            mało ksiegowym/kontrolerem czyli ani tu ani tu nie pasowalem), po 6 latach
            przerwy powróciłem do korzeni hehe ale wy...bałem w kosmos swoje cv i zająłem
            sie grafiką i informatyką, prawie od zera. Dużo pracy, własnej nauki i tyle.
            Obecnie współpracuje z 3 firmami, robie różne rzeczy internetowe na zlecenia.
            Ogólnie nie narzekam, mam sporo stałych zleceń, tak że muszę kasować niektóre
            zlecenia bo nie jestem w stanie ich realizowac z braku czasu. Moge pozwolić
            sobie mały luksus wyboru zleceniodwacy. Ostatnio skasowałem współprace z jedną
            firmą, bo za długo trwały ichnie zlecenia, oczekiwania na pieniądze za bardzo
            bardzo duzo pracy.

            W mojej branży szukanie pracy przez headhunterów dotyczy wyłacznie dużych
            międzynarodowych firm, ale nie szukam pracy poprzez agencje headhuntingowe.
            Zresztą musiałbym mówić o swoich 3 wadach i zaletach albo o tym, co chce robić
            za 5 lat hehehe a z tym jest kłopot. Pewnie przeszkodą może być brak "mgr"
            przed nazwiskiem, choć z cv tego wprost nie wynika. Ale dla mojego "targetu"
            moje doświadczenie i wiedza ma dużo większe znaczenie niż papierek z "mgr".

            Mimo wszystko byłem kilka razy bezrobotny - najdłużej 3 miesiące w 2002,
            najkrócej - 3 tygodnie w 2001.

            Aktualnie mam pomysł i realizuję go na zwiększanie swoich przychodów. Poza tym -
            potrzebuje załozyć rodzine i muszę mieć własne stałe niezależne od humorów
            jakiegoś dyrektorka przychody.

            Za ile podjąbym pracę? Myśle że teraz za kwotę mniejszą niż 2500-3000 chyba bym
            nie pracował. 3 lata temu pracowałem za 1500-2000 miesiecznie. Ale szczerze -
            nie wiem czy obecnie etat mnie nie interesuje...

            Pasi? masz jakieś pytanka?
        • r.richelieu Re: polskie podejście pracodawców... kilka uwag 08.04.05, 00:16
          fascynujące, 300 cv i 1-2 rozmowy? Nie mam ekonomicznego ani prawniczego
          wykształcenia, mam za to gadane i zaproszenie na rozmwoę dostaję po ok. 5-7 cv,
          czasem 10 kiedy się nie przyłożę. Sęk w tym, że ja nie szukam pracy tylko
          sprawdzam jakie cv są cenione wśród pracodawców. Kiedyś napiszę o tym książkę ;)
          • Gość: corgan chyba najpierw jest cv a potem gadane... :)) IP: *.chello.pl 08.04.05, 02:08
            Istotne jest zdobycie pracy takiej jakiej się chce, zgodnej z kwalifikacjami i
            zainteresowaniami. Jak byłem bez pracy mogłem pracować jako ochroniarz, tylko
            po co? wolałem poczekać, wysłać tyle cv ile się da, nawet te 300-400. Ale w
            końcu się udało.

            Mam to co lubię i już.

            A że komuś wystarczy wysłac 7-8 cv aby zdobyć pracę? też dobrze...
            • Gość: Richelieu* Re: chyba najpierw jest cv a potem gadane... :)) IP: *.zyg.brewet.pl 08.04.05, 02:23
              7-8 żeby zaprosili na rozmowę, druga rozmowa mniej niż 7-8, bo albo zaczynam
              się orientować, że robola potrzebują nie pracownika i się wycofuję albo, kiedy
              widzę, że to piękne miejsce jest, to się staram aż za dobrze.
              Więc jeśli by policzyć to w 64 cv możnaby się zmieścić;)

              A kręcić nosem na prace można tylko wtedy kiedy ma się za co żyć
              • Gość: Richelieu* Re: chyba najpierw jest cv a potem gadane... :)) IP: *.zyg.brewet.pl 08.04.05, 02:27
                ad najpierw cv ;) nie, właśnie o to chodzi, że jeśli w liście motyw. napiszemy
                coś tak przyciągającego zwrok rekrutera, że nas zaprosi na rozmowę, to właśnie
                jest już połowa gadki zrobiona. Bo on jest ciekawy nas, a my teraz mamy go
                tylko w tym przrkonaniu utwierdzić. Że zaś ludzie nie lubią przyznawać się do
                błędu odsetek nie zaproszonych na drugą rozmowę jest proporcjonalny do stopnia
                flako-oleistości ich LM i Cv
      • Gość: mgrinz Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 22:53
        taaaaaaaaaaaaaaa....
        pracownicy źli, taaaaaaaaaaa
        nie dobrze, że pytają o pensję ?
        a może nie dobrze, jak zapytają o zakres obowiązków ?
        piszesz też że nie ma nic za darmo ?
        a przyszło ci do głowy, że praca to towar ?
        praca to świadczenie płatnej usługi polegającej na wykonywaniu określonych czynności na rzecz pracodawcy ...
        jak przychodzisz do sklepu i chcesz kupić buty, to cenę masz napisaną na etykiecie, nie ?
        jak bym ja przychodził coś kupić i sprzedawca nie podawał mi ceny to bym wyszedł, a ty się obrażasz, że pracownik pyta o pensję ?
        sorry, ale to jest chore myślenie,
        pracuje się dla pieniędzy, bo są potrzebne na zapłacenie czynszu, zakup jedzenia, ubrań ale widać, że wielu pracodafcóv tego nie rozumie...
        ech...
        śmieszny jesteś mówiąc o tym...


        > Polakom po
        > prostu nie chce się pracować! Niestety nie ma nic za darmo

        skoro nie ma nic za darmo, to i nie ma pracy za darmo, ale widzę, że u niektórych to myslenie działa tylko w jedną stronę
        czy nie rozumiesz, że im więcej komuś dajesz, tym więcej on powinien ci dać, a im dajesz mniej, tym on mniej daje z siebie ?
        piszesz o "marnym 1000 zł" ?
        a pomyśl i podaj uczciwie ile sam wydajesz ?
        pomyśl jaka kasa jest potrzebna, gdy się chce zapłacić za czynsz, jedzenie, ubrania, bilety, od czasu do czasu kino lub teatr lub płyta DVD, raz na pare lat meble lub jakieś RTV-AGD wymienić ?
        pomyśl człowieku ile, napewno nie 1000
        minimum do w miarę "normalne" zycia zależy od regionu kraju i poziomu cen, w mojej ukochanej warszawce takie minimum to powiedzmy 1200 netto, zakładając, że mieszka się z rodzicami, ale jeżeli chciałbym żyć samodzielnie, zbierać na mieszkanie, chcieć kupić auto i od czasu do czasu zaprosić dziewczynę do restauracji to bym potrzebował na "normalne ludzkie" życie przynajmniej 2000 netto, więc nie pierdziel mi o 1000, bo za tą sumę to można co najwyżej "wegetować", ale nie "żyć"...
        bilet 66, czynsz za małe mieszkanie z kimś 400, prąd, telefon, internet 300, tego typu bazowe opłaty dają 800 miesięcznie i dolicz do tego jedzenie, ubrania, i amortyzację mebli, rtv, agd, czasem obiad na mieście , a gdzie wakacje ? a gdzie pieniądze na hobby ?
        facet... na jakim ty świecie żyjesz, to, że sam np. kupując w macro cash potem odliczasz wszystko od podatku, odliczas VAT i wliczasz w koszty firmy, to nie znaczy, że innych ludzi te towary kosztują tak samo tanio jak ciebie,
        ja jako osoba nie prowadząca działalności nie mogę odliczyć 22% VAT, zaś np. prywatny przedsiębiorca odlicza sobie te 22% nawet od kurtki, tak jak mój poprzedni pracodawca, wszystko brał na firmę bez VAT, a pozostałe rzeczy odpisywał od podatku (benzyna, samochód, naprawy)
        ech...


        > Po drugie - Jeśli podchodzisz do każdej oferty pracy "hurtem" a do tego z
        > brakiem zapału to odpuść sobie, wyjedź za granicę gdzie zobaczysz jak się
        > powinno pracować.

        jakoś "na zachodzie" ludzie z normalnej i uczciwej pracy są w stanie kupić samochód, mieszkanie, stać ich na fryzjera, pizzę, ubrania, bo to co u nich jest normalnym standartem to u nas jest super luksusem, dodatkowo tam prawo karze pracodawców je łamiących dość ostro...

        piszesz, że ciężko znaleźć pracownika... a jaka to branża ? z tego co wiem ludzie walą dziś drzwiami i oknami, omija się tylko akwizycję...
        • Gość: normalny Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:04
          Następny WIELKI !!!
          Poczytaj komentarze zanim zaczniesz płakać nad sobą i swoją krzywdą!
        • Gość: silver Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.05, 23:07
          W ramach niedzielnej szkolki o kosztach, jest cos takiego jak KUP. Wszystko co
          nie jest kosztem uzyskania przychodu powiazanym z dzialalnoscia _nie moze_
          wyladowac w ewidencji. Znaczy moze, ale do pierwszej kontroli US. Wtedy od gory
          do dolu koszty sa wywalane, wiele osob myslacych tak jak Ty sie na tym
          przejechalo. Proste. :]
          • Gość: normalny Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:10
            Nie no co ty "silver" nie widzisz, że "mgrinz" to kolejny specjalista !
            Pewnie nie wie nawet, że cała Ameryka to jeden wielki kredyt. Do tego
            oprocentowany max. na 4%
            • Gość: mgrinz Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:16
              co do tych kosztów to wiem, bo w poprzedniej firmie widziałem faktury za CD z muzyką, benzyną na prywatny samochód, zakupy ubrań szefa, to wszystko szło w firmę, albo w "koszty reprezentacyjne", wiem co mówię, bo sam te faktury widziałem... i jakoś US faceta nie zamyka i robi to już któryś rok... chyba, że to przestępstwo, a on skorumpował kontrolę skarbową ???
              ale wiem, że takie faktury były i że facet wpuszczał w koszty wszystko co się da...
        • veritas1 Z takim pracownikiem jak mgrinz... 08.04.05, 18:51
          ...to tylko zamknac firme i oglosic upadlosc.
        • Gość: Haha Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.acn.waw.pl 09.04.05, 11:22
          A mgrinz to ciagle bezrobotny? Ile to juz lat?

          Moja kolezanka zyje za 1200zl miesiecznie i nie mieszka z rodzicami. Wynajmuje
          pokoj, nie chodzi glodna, od czasu do czasu kupuje jakies nowe ciuchy, jezdzi
          tez starym samochodem na gaz i chodzi do kina, poswieca sie swojemu hobby.
          Jasne, nie jest to pelnia szczescia, bywalo jej lepiej ale zyje i nie wypisuje
          niezliczonych postow jak jej zle. Kolezanka pracuje od 18 roku zycia i zawsze
          jakos musiala sobie radzic sama. Bywalo lepiej, bywa gorzej, ale zawsze jakos
          wybrnie z sytuacji. Zeby nie pasc z glodu bierze rozne zlecania (grafika,
          skladanie broszur itp) no i przede wszystkim zadnej pracy sie nie boi. Moze
          dlatego, ze nie skonczyla studiow, tylko ma srednie wyksztalcenie.
          Po przyjezdzie do Warszawy 4 lata temu prace znalazla praktycznie od reki. I nie
          bylo to bynajmniej po znajomosci tylko z gazety, ktora jej wyslalam poczta.

          Wszystko zalezy od determinacji. Mgrinz to nie ma chyba zadnej.

          Haha
          • veritas1 odnosnie mgrinz 10.04.05, 10:26
            Gość portalu: Haha napisał(a):

            > A mgrinz to ciagle bezrobotny? Ile to juz lat?

            Mgrinz ma prace, ale nigdy nie bedzie z niej zadowolony, bo urodzil sie po to,
            zeby sie onanizowac swoim nieudacznictwem.


            > Wszystko zalezy od determinacji. Mgrinz to nie ma chyba zadnej.

            Ma determinacje ale nie do pracy tylko do wytykania niesprawiedliwosci tego
            swiata, nie dajac sie jednoczesnie przekonac, ze wina za swoje niepowodzenia
            powinien obarczyc swoj charakter, a nie wszystkich wokol.

            Mgrinz wyslal wczoraj watek, w ktorym twierdzil, ze obrazalem jego matke w dniu
            pogrzebu Papieza. Chyba powinien sie leczyc na glowe, bo to juz niedobrze jest.
            Watek skierowano na "osla lawke", w ktorej caly mgrinz powinien zasiasc.
            • Gość: Haha Re: odnosnie mgrinz IP: *.acn.waw.pl 10.04.05, 13:45
              O prosze przegapilam ten moment, kiedy mgrinz otrzymal prace. Ale bardzo lubie
              Twoj dedykowany mgrinz'owi watek i mam zamiar dalej go sledzic :-)

              Haha
              • veritas1 chyba go wywalili juz bo nic nie pisze :D:D:D:D 20.04.05, 17:19
        • energiapro1 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 12.04.05, 12:31
          Nie oczekuję od pracodawcy cudów, ale staram się wykonywać swoją pracę, nie
          oglądając się na godzinę. Jeżeli od mojej pracy zależna jest praca innych, to
          jest jasne, że robię aż skończę. Oczekuję jednak, że kiedy po tygodniu pracy
          praktycznie w godzinach nadliczbowych (oczywiście nie ma takich godzin u nas,
          kazano podpisać że pracujemy tylko 8 godz i nie więcej) jak mam chwilę luzu w
          następnym tygodniu, to nie spotka mnie wysyp czyjejś pracy. Ale niestety, realia
          są takie, że wolno mi pracować do woli, ale pracodawca orzeka co mi się należy.
          Po paru latach takiej pracy zaostrzają się oczekiwania pracodawcy i coraz
          trudniej doprosić się o najzwyklejsze pierdoły. Część sprzętu kupuje się za
          własne pieniądze, a do części rzeczy trzeba dopłacić, żeby je wykonać. Pracuję w
          bardzo dużej firmie jak to sugeryje mój nick, i postępowanie dyrekcji jest
          nieuzasadnione i niezgodne z normami, które kiedyś sami wydali. System wypłat
          polega na tym: im mniej robisz więcej zarobisz. Taka praca po prostu wykrzywia
          charaktery i powstaje wewnętrzy chory świat. Jeżeli trzeba pracuję cały dzień i
          nie marudzę i nie oczekuję za to medalu, czy pochwał, ale przy podziale
          pięniedzy znaczenia nie ma jak pracujesz.
      • skupionyedi Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 07.04.05, 23:15
        Gość portalu: on line napisał(a):

        > Przykładowo w mojej firmie pensje zaczynają się od 1500 brutto na okresie
        > próbnym. Po okresie próbnym w zależności od stanowiska wahają się od 2000 do
        > 6000 zł. brutto. Myślą Państwo, że łatwo znaleźć dobrego pracownika przy tych
        > zarobkach ? Niestety NIE ! i to mnie frustruje.


        Niepotrzebnie się frustrujesz. Masz wysokie wymagania, ale sam niewiele
        oferujesz. Jasne o dobrego pracownika trudno. To prawda. Ale jak widać dobrego
        pracodawcę, ze świeczką można szukać...
      • iberia29 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 08.04.05, 22:02
        Ja z kolei obserwuje niebotycznewymagania pracodawcow i rece opadaja.... jak to
        jest ze od nas Polakow wymaga sie znajomosci 2 jezykow obcych, wyzszego
        wyksztalcenia, kilku kursow, dosiwadczenia i innych cudow na kiju, oferujac w
        zamian marne grosze ( i bynajmniej nie mam na mysli siebie bo akurat naleze do
        tych co nie narzekaj, choc wiadomo, ze apetyt rosnie w miare jedzenia)? Jak to
        jest, ze dzwoniac do hotelu w Europie - duze miasto we Fracji czy Wloszech
        panienka zna tylko jezyk ojczysty, ma srednie i zarabia 3 razy wiecej niz
        pracownik sredniego szczebla u nas??Szlag mnie trafia jak dzwonie Hiszpanii,
        Francji, Wloch itd i na moje : Do you speak English slysze : non parlo ingleze,
        pomijam fakt, ze spreche Sie Deutsch czy parlez-vous francais tez nie dziala,
        za co spotyka mnie trzask odkladanej sluchawki, no litosci, ile jezykow mam
        znac??

        Wracajac do podejscia pracownika, mnie osobiscie dziala na nerwy pokutujacy
        wciac styl pracy z klapkami na oczach czyli robie tylko to , to i to co w moim
        zakresie obowiazkow od 8 do16 i basta <= tyczy sie oczywiscie pracownikow
        niezle zarabiajacyh w prywatnych badz zagranicznych firmach, o paniach z
        urzedow, ktore juz o 14.45 stoja pod drzwiami czekajac na godz.15 nie mowie.

        Mam to szczescie, ze nie mam problemow, jak potrzebuje wczesniej wyjsc, cos
        zalatwic prywatnego w czasie pracy itd, ale cos za cos, mimo ze nikt nie stoi
        nade mna z batem i nie patrzy mi na rece to doskonale wiem co i kiedy mam
        zrobic, i czesto gesto zostaje dluzej, przychodze wczesniej( i bynajmniej nie
        dlatego ze nie mam co w domu robic, tylko wiem, ze praca ma byc zrobiona i nikt
        za mnie jej nie zrobi, a nie moge zawalic bo inni pracownicy beda odczuwac te
        negatywne skutki) i nie mam placone za nadgodziny.The end.
      • Gość: robertmar1 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.zamosc.mm.pl 11.04.05, 11:09
        Weź wytłumacz jeszcze raz o co Ci chodzi, bo się pogubiłem...
        • Gość: silver Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.04.05, 11:30
          Ratuje swoje sumienie. ;)

          Na "Praca w Warszawie" bylo ogloszenie pomoc w ksiegowosci. Pani Marta
          (Interim), poniekad znana w sieci na kazdym rogu, wrzucila ogloszenie wbrew
          Regulaminowi (juz skasowane).

          Wyliczylem stawke:
          2500 brutto (podstawa)
          - 1000 brutto, tylko referent
          + 500 pilne
          + 1000 duza i miedzynarodowa

          Okazalo sie, ze nawet 3000 brutto to za duzo. Naprawde marne ogloszenie, to
          marni kandydaci (jak ja). To jak wspomnialem umiescila specjalistka od lapania
          glow, majac chyba swiadomosc, ze takie lanie wody podwyzsza oczekiwane
          wynagrodzenie. Nie rozumiem tego prawde mowiac, albo woz albo przewoz.
      • martika06 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 11.04.05, 19:12

        Po pierwsze - zdaję sobie sprawę, że każdy wycenia wartość swojej wiedzy etc.
        > Ale na boga, zejdźmy na ziemię. Nie licz, że z tytułem mgr i stażem w np.
        > banku otrzymasz na okresie próbnym 2000 netto plus premie, samochód i
        > telefon. Nie licz też na to, że od razu zostaniesz kierownikiem czy jego
        > zastępcą, na to pracuje się niekiedy latami

        Witam
        Właśnie takie typy jak ty od samego początku szukania pracy przeze mnie mówiły
        mi, ze za dużo wymagam co do kasy. że nikt mi tego nie da na początku co
        zacytowałam powyżej.
        A jednak.
        Rok temu skończyłam studia.Po dwóch miesiącach znalazłam pracę: 2500pln netto,
        auto,telefon,laptop.
        Teraz jestem po podwyżkach
        Może to mieć człowiek bez żadnego doświadczenia, ale trzeba pamietać, że to
        tylko narzędzia pracy, i musi się to zwrócić pracodawcy.

        I zapierniczam teraz za trzech, ale jestwm wdzięczna,że mi osobie bez
        doświadczenia dano szansę, której nie zamierzam zmarnowac.

        Najważniejsze to nie dać wmówić sobie, że warci jesteśmy grosze i walczyć o
        swoje marzenia.
        • iberia29 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 11.04.05, 21:42
          ciekawe jaka firma??
      • truten.zenobi Pracuję aby żyć! 12.04.05, 12:49
        .. a nie żyję by pracować!
        W tym co piszesz masz dużo racji ale postaraj się spojrzeć na problem z drugiej
        strony!
        Czy oczekujesz że ktoś będzie się starał zarabiając ledwo na bieżące wydatki?
        czy uważasz że 2tyś na rękę to dużo? dla osoby bez kwalifikacji na pewno! ale
        dla fachowca to niekoniecznie. Kurs w M$ to wydatek około 8 tyś $ czy myślisz
        że twojego informatyka będzie stać na to przy pensji nawet 2tyś zł? a później
        narzekasz że takich mamy fachowców.

        >Polakom po
        > prostu nie chce się pracować! Niestety nie ma nic za darmo a osoby
        > twierdzące, że nie będą pracowały za marne np. 1000 zł netto niech otworzą
        > własną działalność i zobaczą czy zarobią na ZUS.

        myślę że zacząłeś trochę źle wątek:
        nie pracodawcy v pracownicy
        a powinieneś pracodawcy&pracownicy v państwo polskie
        bo tak naprawdę to nie pracodawcy czy pracownicy są źli ale system jest do
        dupy. Jak ma cokolwiek dobrze funkcjonować jeżeli PP zabiera nam 60 – 80% tego
        co wypracujemy.
        Ale bardzo łatwo dajemy się podpuszczać różnym politykom którzy szczują jedne
        grupy społeczne przeciw drugim.
      • Gość: lobo A JA POWIEM TAK.... IP: 62.29.160.* 12.04.05, 15:14
        Wypociny, teorie, snucie wniosków... Od powyższych postów na kilometr zalatuje
        socjalizmem. Prawda jest taka, rynek pracy to dżungla. W gospodarce
        wolnorynkowej praca jest towarem, ludzie jej poszukujący to reprezentanci
        podaży, a pracodawcy to popyt tego rynku. To jest fakt i nic tego nie zmieni.
        To jak, za co i ile się u nas zarabia jest regulowane przede wszystkim przez
        to, czego pracodawcy potrzebują (popyt) oraz stopień w jakim podaż jest to w
        stanie zaspokoić. Jeżeli pracodawcy chcą płacić marne grosze niezależnie od
        tego za jaką pracę, na jakim stanowisku nie powinno nikogo dziwić, bo
        przedsiębiorcom zależy przede wszyskim na minimalizacji kosztów oraz na
        kupowaniu zasobów (którym jest również praca) najtaniej jak się da. I jeżeli
        ktoś skarży się że za taką a taka pracę dostaje tyle i tyle, że po takim a
        takim okresie awansuje, dostaje podwyżkę lub nie, powinien sobie uświadomić
        jedno. Olbrzymia podaż na rynku pracy stawia pracodawców w sytuacji komfortowej
        gdzie mogą sobie przebierać ile chcą (generalnie oczywiście, nie mówię o
        wysokiej klasy specjalistach na przykład). Wypadałoby zapytać dlaczego mamy tak
        dużą podaż. Przyczyn jest wiele: wyże demograficzne, zbyt duże obciązenia
        fiskalne, nisko wykwalifikowana siła robocza, wypuszczone na rynek pracy rzesze
        ludzi zwolnionych ze sprywatyzowanych kolosów państwowych, itp, itd. Ale nie
        jest to wina pracodawców!!! Każdy kto ma własny biznes (ja nie) chce mieć
        właśnie to auto, ten dom z basenem itd i chce to osiągnąć jak najniższym
        kosztem!!! Jeżeli woli oszczędzać na pracownikach... cóż, może odbije się to na
        nim w przyszłości, może nie... Może będzie miał zmotywowanych pracowników, może
        nie... Ale należy sobie odpowiedzieć na pytanie: co i za ile chcę mieć a co
        mogę mieć? Nasze pensje dają odpowiedź na to pytanie. Nasza praca nie jest
        warta tyle ile nam się wydaje, tylko jest warta tyle, za ile nasz szef może ją
        kupić na rynku pracy. Smutne to niestety, ale prawdziwe, a tak poza tym, to
        nikt nikogo do pracy nie zmusza. Po prostu trzeba się dostosować, albo sprzedać
        swój towar (pracę) za tyle, ile klient chce zapłacić (pracodawca), albo umrzeć
        z głodu.
        • Gość: silver Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 15:27
          Poczytaj sobie moze money.pl/forum, nauczysz sie relacji, o ktorych tu rozwlekle
          piszesz. To banaly. Wszyscy o tym wiemy, nic do dyskusji nie wnosisz. Styl
          Richarda Mbewe i robienia z Polski republiki bananowej.

          Co powiesz chocby na ludzi, ktorych w ogole nie interesuje wynagrodzenie.
          Potrafia tlumaczyc arcydzielo liczace 800 stron przez 2 lata, bez jakiegokolwiek
          zabezpieczenia finansowego - na koniec okazuje sie, ze ta robe dostal hurtownik.
          Zalamuja sie? Nie.

          Kolejna sprawa. Znam ludzi, ktorzy krazyli po roznych firmach, a w koncu wracaja
          do pierwszej, ktora tworzyli. Zupelnie nie patrza na wynagrodzenie, bardziej
          liczy sie dla nich zespol, atmosfera, wolnosc.
          • Gość: lobo Re: A JA POWIEM TAK.... IP: 62.29.160.* 12.04.05, 15:49
            Silver,
            napisz choć jeden sesnowny kontrargument na temat snutych przeze mnie teorii.
            Na twój jeden przykład tłumaczy arcydzieł za 800zł, mogę podać tysiące innych,
            gdzie nikt nie będzie myslał o wolności, wspaniałej atmosferze, samorealizacji
            itp. bez zaspokojenia podstawowego wymogu jakim jest kasa. Pasjonaci o których
            piszesz to tylko wyjątek potwierdzający regułę. A z resztą, jaki to ma związek
            z moim postem powyżej?
            • Gość: silver Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 15:55
              > Na twój jeden przykład tłumaczy arcydzieł za 800zł

              Czytanie ze zrozumieniem w lesie, byla mowa o 800 stronach. Nie masz rozeznania,
              wiec nie wiesz, ze taki czlowiek triumfuje - dostaje jakies 100tys. zl od
              wydawnictwa.

              > z moim postem powyżej?

              Wypowiedzia a nie "postem". A co ma Twoj wpis do tematu, ktory zreszta zmieniles
              na krzyk? Nic. O ekonomii dyskutuje sie w szkole, tu przytaczamy przypadki z
              zycia wziete. Tak jak zrobil to autor watku. Mamienie teoriami ekonomicznymi
              dobre jest na referat.
              • Gość: lobo Re: A JA POWIEM TAK.... IP: 62.29.160.* 12.04.05, 16:23
                > Na twój jeden przykład tłumaczy arcydzieł za 800zł
                >
                > Czytanie ze zrozumieniem w lesie, byla mowa o 800 stronach. Nie masz
                rozeznania

                ... szacunek, mój błąd. Emocje...

                Ale przejdźmy dalej:
                > Wypowiedzia a nie "postem". A co ma Twoj wpis do tematu, ktory zreszta
                zmienile
                > s
                > na krzyk? Nic. O ekonomii dyskutuje sie w szkole, tu przytaczamy przypadki z
                > zycia wziete. Tak jak zrobil to autor watku. Mamienie teoriami ekonomicznymi
                > dobre jest na referat

                Generalnie proponuję oszczędzić sobie wyszukiwania co jest postem, wątkiem czy
                czymś inny. Nie w tym rzecz. Rzecz natomiast w tym, że mój post, wypowiedź, czy
                jak wolisz nie nie ma nic do rzeczy z opnią autora całego wątku. Po prostu
                śmiać mi się chce z ludzi umieszczających tutaj swoje wypociny
                odzwierciedlające ich niespełnienie, niedocenienie, żale do pracodawców bez
                obiektywnego spojrzenia na przyczyny dlaczego tak jest. Każdy chciałby dużo
                zarabiać, być docenionym, zmotywowanym, samozrealizowanym. Ale niestety tak nie
                jest, bo TAKA JEST EKONOMIA, PRAWA RYNKU KTÓRE OPISYWAŁEM POWYŻEJ. Niestety
                jest wielu którzy tego nie rozumieją. Dlatego zafundowałem mały wykładzik z
                ekonomii. Niech każdy przykłady z życia wzięte o których piszesz odniesie sobie
                do rzeczywistości ekonomicznej i się zastanowi.

                A tak poza tym, nadal nie widzę związku tłumaczenia arcydzieł liczących 800
                stron do ogólnej sytuacji na rynku pracy...
        • truten.zenobi Re: A JA POWIEM TAK.... 12.04.05, 15:28
          jest taka zasada prowadzenia negocjacji że najleprzy wynik to jest wtedy gdy
          obie strony są zadowolone, jeżeli jedna ze stron uważa że kontrakt jest dla
          niej niekorzystny będzie się starała w przyszłości zmienić jego warunki.
          Jeżeli pracownik jest niezadowolony ze swojego wynagrodzenia to niebędzie sie
          przykładał do pracy, bądź to szukając nowej pracy bądź udając/markując pracę.
          Tak więc pracodawca nie może oczekiwać że ludzie będą mimo wszystko wykazywać
          się zaangarzowaniem. Pozatym wysoką wydajność człowiek jest w stanie osiągnąć
          przez 4-6 godzin, wydłużanie czasu pracy nie zwiększa efektywności pracy a
          wręcz przeciwnie.
          Pewne minimum podstaw wiedzy ekonomicznej pracodawcom też by sie przydało (a
          nie tylko wybiórcza wiedza)
          poza tym nakrecanie konfliktu pracodawca - pracownik nie służy żadnej ze stron!
        • Gość: realista Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 15:32
          Zapominasz że to rynek tworzy zapotrzebowanie na usługi i towary a przez to tworzy miejsca pracy. To nie pracodawcy je tworzą. Za niska siłą nabywcza dużej masy ludzi powoduje że rynek pada i nie ma potrzeb na towary ( czyli nowe miejsca pracy).To samonapędzający się mechanizm albo samozaciskająca się pętla. Jesli przez wiele lat nie inwestujesz to nastepuje zuzycie mechanizmu ( siły roboczej) a nowa siła robocza nie powstaje ( oszczędza się na szkoleniu bo to zbyt wiele kosztuje i przecież jest tylu bezrobotnych więc można przebierać i wybierać). To jest właśnie myślenie socjalistyczne. Tak robić aby się nie narobić a przy tym dużo zarobić. A jak nie ma skąd wziąć to się gdzieś nakradnie bo skoro coś jest wszystkich to niczyje. A że struktury państwa praktycznie nie istnieją ( nie realizują swoich podstawowych zadań) to można kraść do woli.
          • Gość: gk Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.05, 13:53
            czy ojciec dwójki dzieci, żona na utrzymaniu, może utrzymać rodzinę za 700 zł.
            netto, tyle zarabia. Żona wyjeżdża na sezon do Włoch pracować, czy tak ma
            wyglądać Polska Rodzina, dlaczego Rząd nic nie robi w tym kierunku, że by pomóc
            głodującej Rodzinie.Pracodawcy nie myślcie tylko o sobie, wyprodukowane dobra,
            nie będa kupowane, też staniecie na progu bankructwa, dajcie ludziom zarobić.
            Najniższe wynagrodzenie winno wynosić 1.600,-zł. brutto.
            Żadnych pomników nie powinno sie stawiać, tylko pieniądze przeznaczyć na
            biedne,głodujące dzieci.
            • muszek0 Re: A JA POWIEM TAK.... 13.04.05, 19:23
              jak podwyższysz płacę minimalną to bezrobocie wzrośnie.
          • Gość: Dilbert Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.chello.pl 13.04.05, 20:07
            Typowe lewackie "jewropejskie" myślenie na pokaz...
            Jest taka firma .. COMBIDATA bodajże się nazywa - rozplakatowała się po całym
            Trójmiescie . Dorwała się do unijnych środków pomocowych, czyli do pieniedzy
            ukradzionych zachodnim podatnikom (tyle dobrze że na razie nie nam). Treść jest
            mniej więcej taka:
            Masz dwadzieścia parę lat i nie masz pracy (na plakacie jakiś zezowaty
            nastolatek) przeszkolimy Cię z "komputerów"... Po co juz chyba nie piszą ..
            Czyli zamiast pracodawca wybrać z czego chce szkolić trwoni się
            publiczne=unijne pieniąchy na takie kretynizmy. Oczywiście tak naprawdę pożywi
            się tu kupa ludzi, cała to COMBIDATA , (parę baniek na czysto- niby nie dużo
            ale zawwsze \-) , szkolący kupe modziezy ( cholera wie z czego i po co itp).
            Gdyby za to miał zapłacić pracodawca kosztowałoby to 1/10 a byłaby szansa na
            efekt. Tak właśnie wydaje się miliony na "szkolenia" których ...nikt nie
            potrzebuje...
            Piszący to też cos chyba na tym interesie zarobi - (znaczy się ja) ale nie są
            to wedlug mojego sumienia rzetelnie zarobione pieniądze.
          • Gość: Dilbert Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.chello.pl 17.04.05, 17:54
            Chłopie , ty chyba byłeś szkoleniowcem na zebraniach PZPR ?
            Najlepiej dodrukujmy pieniędzy (najlepiej od razu dolary albo euro z JP2)
            Do tego ustalmy płacę minimalną , zakaz bankrutowania (było za Jaruzela) ,
            przymus pracy, IRCHĘ itp.
            A o wolnym rynku słyszałeś kiedyś (to takie cos co piętnują w RM;-)
            Myślę że te Twoje posty to zwykła prowokacja, niemożliwe żeby dorosły człowiek
            mół być tak oderwany od rzeczywistosci lub naiwny.

        • Gość: corgan Re: A JA ODPOWIEM INACZEJ.... IP: *.chello.pl 12.04.05, 23:19
          > Od powyższych postów na kilometr zalatuje socjalizmem.

          Tak wiem, dwubiegunowość poglądów - jak poddaje się w wątpliwość pewne cechy
          kapitalizmu od razu człek staje się
          lewakiem/komunistą/socjalistą/antyglobalistą (niepotrzebne skreslic) pewnie z
          podobizną Che Gevarry na klacie... hehe

          > Prawda jest taka, rynek pracy to dżungla.
          Gdyby naprawdę rynek pracy był dżunglą wtedy wiekszość firm została rozniesiona
          w proch. Przez pracowników oczywiście. Każdy pracodawca Ci powie, że pracownik
          lojalny, solidny, porządny, taki co nie kradnie to skarb.

          Bo jak rozumiem - wg. Ciebie dżungla dotyczy wyłącznie pracowników najemnych...
          W dżungli nie obowiązują zasady lojalności, zaufania albo ot choćby
          przykazanie "nie kradnij" - nie kradnij baz danych klientów, zleceń, sprzetu i
          wyposażenia firmowego, nie nadużywaj telefonów, samochodów, sprzetu. W dzungi
          liczy się tylko aby się nażreć i przekazać własne geny, więc rozumiem że pod
          nieobecnośc pracodawcy można go okraść z formy albo samochodu, puknąć jego
          żone. A jak jest chory i wyliniuały - dobić żeby się nie męczył. O take dżungle
          Ci chodzi???

          Na serio - dżungli nie ma. Wiem że niektórzy chcieliby ale nie ma. Ci którzy
          chcieliby pewnie chcieliby być w pozycji tych co polują i pożerają a nie tych
          na ktorych polują.

          Jest za to popyt i podaż. Są pracodawcy i pracownicy. Jednych jest więcej,
          drugich mniej. Są kąski (posady, stanowiska) bardzo atrakcyjne ale trudno
          dostępne, są posady łatwe do zdobycia, łatwe do utraty i łatwe do odzyskania,
          zarówno nie wymagające wielkich kwalifikacji jak i tego wymagjące. Kombinacji
          jest naprawdę sporo.

          Problem polega na tym, że sporo pracodawców strasznie obraża się ze ludzie nie
          chcą się zachowywać tak jak oni by chcieli. Nie wiem z czego to wynika? Jakaś
          chęć panowania nad masą pracującą? Może z jakiegoś przekonania, że są klasa
          lepszą? wybraną? że nie wiem - płaca podatki? ja też płace, moja matka
          rencistka też płaci no i co w związku z tym?

          Jak to ktoś powiedział - jak sie polityk obraża na naród to trzeba zmienić
          naród :)

          > W gospodarce wolnorynkowej praca jest towarem, ludzie jej poszukujący to
          > reprezentanci podaży, a pracodawcy to popyt tego rynku. To jest fakt i nic
          > tego nie zmieni.

          Powiedzmy. Tyle że w pewnych sytacjach bywa tak, że mamy mała podaż np. wysoko
          wykfalifikowani spawczy, tokarzy czy pielęgniarek i wysoki popyt na ichnią
          pracę - więcej ofert pracy niż miejsc. Ale dlaczego niektóre firmy lub
          instytucje obrażąją się że tak się dzieje? Nie ma pielęgniarek i już, prawie
          nikt ich nie kształci, część wyjechała. Nie ma, null, brakuje.

          > To jak, za co i ile się u nas zarabia jest regulowane przede wszystkim przez
          > to, czego pracodawcy potrzebują (popyt) oraz stopień w jakim podaż jest to w
          > stanie zaspokoić.

          Jest więcej czynników ale akurat te o których mówisz nie sa jedyne i
          najważniejsze. Jesli mój znajomy szuka opiekunki dla dziecka nie będzie w
          stanie zapłacić dużo wiecej niż istniejące stawki na rynku. Jeśli szef firmy
          odzieżowej w ktorej pracuje moja ciotka szuka szwaczek to prędzej się zwinie z
          rynku i zacznie szyć w Chinach niż zapłaci więcej tym które pracują albo nie
          zaoferuje wiecej tym ktore chciałby pracować.

          Jeśli brakuje pielęgniarek to dlaczego nikt im nie chce płacić wiecej? Czesi
          tak ponoć zaczęli robić i pewnie nie będą mieć tego problemu, że im
          pielęgniarki wyjadą do Austrii czy Niemiec. W Polsce pokutuje ruskie
          myślenie "u nas mno ludiej".

          Pensje nie rosną albo rosną bardzo niewiele. Nie ma psychologicznego czynnika,
          ktory by to mógł spowodować. ZUS jest wysoki, ok zgoda. Ale moge się założyć,
          że gdyby ZUS spadł to ludzie nie dostaliby podwyżek pensji. Chcesz się załozyć?
          Jaka padnie odpowiedź? "Chcecie podwyżek? ok, ale mi to nie odpowiada i jade ze
          zleceniami do Chin albo na Ukrainę".

          > Olbrzymia podaż na rynku pracy stawia pracodawców w sytuacji komfortowej
          > gdzie mogą sobie przebierać ile chcą (generalnie oczywiście, nie mówię o
          > wysokiej klasy specjalistach na przykład).

          Skoro maja taki komfort to w takim razie skąd co rusz te smędzenia ze nie ma
          ludzi do pracy albo sa tacy jacy być nie powinni? Jesli są w "komfortowej
          sytuacji" to po co dbać o coś czego jest ponoć w nadmiarze?

          Podstawowy problem w zarządzaniu sporej części firm polega na tym że traktują
          płace jako jedyną zmienną ktora można regulowac i zmieniac w sytuacji problemów
          na rynku. jak jest strata - obniżamy pensje, jak jest tak sobie - nie ma
          podwyżek albo obniżki, jak jest super - trzeba oszczędzac lub inwestować, ew.
          podwyżki będą później. Kiedy? nie wiadomo... Ludzie się zwalniaja do innych
          lepszych firm? niedobrzy ludzie... firma pada bo ludzie i klienci się
          zwalniają? za wysokie podatki i ZUS albo slowo-zaklecie "ludzie mają teraz
          coraz mniej pieniędzy".

          Jakaś innowacyjność? Nowe produkty? Nowy biznes? e tam... i tak "ludzie teraz
          mają coraz mniej pieniędzy" i "nie można nikogo znaleść do pracy".

          > Nasza praca nie jest warta tyle ile nam się wydaje, tylko jest warta tyle,
          > za ile nasz szef może ją kupić na rynku pracy.

          No więc trzeba zmienić szefów. Np. z Polaka na Niemca, Angola Irlandczyka...
          Paru moich znajomych tak właśnie zrobiło. Siostra mojego kumpla zarabiała w PL
          800 zł na pełen etat, jej facet 0. Teraz siedza w Irlandii i ona pracując na
          poł etatu zarabia 700 euro, on na pełen etat - 1000. Gdzie tę kasę wydają?
          Przede wszystkim w Irlandii. Jesli ktoś kilkaset-kilka tys. km dalej jest w
          stanie za tę samą robotę zapłacić wiecej więc czemu z tego nie skorzystac?

          Mamy wolny rynek. Tylko dlaczego pracodawcy nie są w stanie zrozumieć że działa
          on w obie strony, ze to system naczyć połączonych i oni się na niego obrażają?
        • Gość: Magda Re: A JA POWIEM TAK.... IP: *.siedmiorog.pl / *.siedmiorog.pl 14.04.05, 09:16
      • doradca1 Polskie podejście pracownika..odwrócenie sytuacji 12.04.05, 16:58
        Twoją wypowiedź nie pozbawioną sensu można odwrócić w taki sposób. Pozwól, że
        użyje dużych liter łamiąc w ten sposób NETYKIETE.

        Gość portalu: on line napisał(a):

        > Obserwuje od jakiegoś czasu to forum i niekiedy ręce mi opadają. OBSERWUJĘ OD
        PEWNEGO CZASU TO FORUM I NIE JESTEM SFRUSTROWANY TYM CO WIDZĘ. Jako
        > właściciel firmy i pracodawca często szukam wartościowych pracowników
        > ogłaszając się w stosownych serwisach i prasie lokalnej. JAKO NAJPIERW OSOBA
        POSZUKUJĄCA PRACY A NASTĘPNIE ZAWODOWO CZYNNA SZUKAŁEM PRACY A OBECNIE
        POSZUKUJE KLIENTÓW. Na jedno miejsce
        > pracy zgłasza się od 100 do 200 osób co świadczy jednoznacznie o bezrobociu
        > panującym w naszym kraju. NA 1000 WLASCIWIE ZAADRESOWANYCH OFERT I
        SPELNIAJACYCH WYMAGANIA ZAWARTE W OGLOSZENIU....Niestety ok. 50% osób zazwyczaj
        odpada na wstępie
        > bo nie spełnia podstawowych wymogów oferty (np. brak wykształcenia). NIESTETY
        OKOLO 75 % NIE UDZIELIŁO ŻADNEJ ODPOWIEDZI. I W TAKI OTO PROSTY SPOSÓB ZNALAZŁO
        SIĘ NA MOJEJ PRYWATNEJ LISCIE FIRM Z USŁUG KTÓRYCH NIE NALEZY W PRZYSZŁOŚCI
        KORZYSTAĆ. Kolejne
        > 25% odpada w chwili wstępnej telefonicznej rekrutacji. KOLEJNE 15 % POSIADAŁO
        BŁĘDNE DANE ADRESOWE CO ŚWIADCZYŁO O ICH PROFESJONALIŹMIE...Dlaczego ? Bo po
        > prostu nie zależy im na pracy skoro "buczą" do słuchawki albo od razu pytają
        > ile dostaną na rękę. DLACZEGO? BO NIE ZALEŻAŁO IM NA ZATRUDNIENIU
        PROFESJONALISTY TYLKO NA UKRYTEJ REKLAMIE. Pozostałe 25% osób przychodzi
        zazwyczaj na rozmowę
        > wstępną i co się okazuje... szok dla pracodawcy. POZOSTAŁE 5 % JEŚLI JUŻ
        ODPOWIEDZIAŁO TO SPOTKANIE PROWADZIŁO W TAKI SPOSÓB ABY ZDOBYĆ JAK NAJWIĘCEJ
        INFORMACJI NA TEMAT DANEGO STANOWISKA LUB ZROBIĆ SOBIE OSŁONE DO USTAWIONEGO
        OGŁOSZENIA GDZIE WYNIK KONKURSU Z GÓRY BYŁ WYZNACZONY. ILOŚĆ SPOTKAŃ MUSIAŁA
        BYĆ ODBYTA PONIEWAŻ TRZEBA BYŁO WYKAZAĆ SIĘ PRZED PRZEŁOŻONYM, ŻE ODBYŁO SIĘ
        TYLE I TYLE SPOTKAŃ Z KTÓRYCH WYBRANO TYLU I TYLU KANDYDATÓW. Potencjalny
        pracownik czeka
        > na takiej rozmowie do chwili uzyskania informacji o zarobkach i możliwościach
        > awansu (najlepiej po 3 miesiącach). Tylko 2-3% osób z tej grupy wykazuje chęć
        > pracy ale i w tym 1% chce zarabiać od samego początku tyle co wieloletni
        > pracownicy firmy. TYLKO 1-3 % Z WYMIENIONEJ GRUPY PRACODAWCÓW ZACHOWAŁO SIĘ
        PROFESJONALNIE A POZOSTALI ODPADALI Z POWODU ROZBIEŻNOŚCI FINANSOWYCH LUB
        LOKALIZACJI MIEJSCA ZATRUDNIENIA. NIE CHODZI O TO, ZE NIE BYŁEM ZDOLNY DO
        RELOKACJI TYLKO FIRMA NIE GWARANTOWAŁA ODPOWIEDNIEGO SOCJALU DO ZAJMOWANEGO
        STANOWISKA CZY ZAKRESU OBOWIĄZKÓW.
        > Dlaczego postanowiłem napisać ten post ? DLACZEGO POSTANOWIŁEM ZABRAĆ GLOS??
        Z JEDNEJ PRZYCZYNY. UWAŻAM, ŻE PROBLEM JEST ZŁOŻONY I NIE MOŻNA NA NIEGO
        PATRZEĆ JEDNOSTRONNIE. NIE UKRYWAM, ZE POSZUKUJĄCY ZATRUDNIENIA SĄ BEZ WINY ALE
        PRACODAWCY W POLSCE RÓWNIEŻ POPEŁNIAJĄ WIĘKSZE LUB MNIEJSZE GRZESZKI. DZISIAJ
        KIEDY PONOWNIE JESTEM CZYNNY ZAWODOWO NA PEWNE SPRAWY PATRZE ZUPELNIE INACZEJ.
        > Z dwóch przyczyn:
        > Po pierwsze - zdaję sobie sprawę, że każdy wycenia wartość swojej wiedzy etc.
        > Ale na boga, zejdźmy na ziemię. Nie licz, że z tytułem mgr i stażem w np.
        > banku otrzymasz na okresie próbnym 2000 netto plus premie, samochód i
        > telefon. Nie licz też na to, że od razu zostaniesz kierownikiem czy jego
        > zastępcą, na to pracuje się niekiedy latami. TO O CZYM PISZESZ DOTYCZY
        OSOBNIKOW NIEPRZYTOMNYCH LUB Z TZW. POSTAWĄ ROSZCZENIOWĄ. TEN KTO W ŻYCIU
        CIĘZKO NIE MUSIAŁ PRACOWAĆ ABY ZAPEWNIĆ GODNE ŻYCIE NIE ZROZUMIE ILE JEST WART
        PIENIĄDZ I NA CZYM POLEGA UCZCIWA PRACA.
        >
        > Po drugie - Jeśli podchodzisz do każdej oferty pracy "hurtem" a do tego z
        > brakiem zapału to odpuść sobie, wyjedź za granicę gdzie zobaczysz jak się
        > powinno pracować. ZAPEWNIAM CIEBIE, ZE SĄ TACY CO NIE PODCHODZĄ "HURTEM" A
        DOKŁADNIE CZYTAJĄ OGLOSZENIA I ODPOWIADAJĄ TYLKO NA TE GDZIE SPEŁNIAJĄ WARUNKI.
        >
        > Zdaję sobie sprawę, że podniesie się krzyk pokrzywdzonych i wyzyskiwanych.
        > Wierzę, że są takie osoby ale odnoszę też wrażenie, że większości Polakom po
        > prostu nie chce się pracować! Niestety nie ma nic za darmo a osoby
        > twierdzące, że nie będą pracowały za marne np. 1000 zł netto niech otworzą
        > własną działalność i zobaczą czy zarobią na ZUS. NIE OBAWIAJ SIE.
        POKRZYWDZENI I POSZKODOWANI NIE KRZYCZĄ BO ALBO JUŻ ICH DAWNO NIE MA ALBO
        STRACILI WIARE I NIE LICZĄ NA ŻADNĄ POPRAWĘ. ARGUMENT O OTWARCIU WLASNEJ
        DZIALALNOSCI JEST CONAJMNIEJ NIEPOWAŻNY. MOŻNA ZARABIAĆ BEZ WLASNEJ
        DZIALALNOSCI GOSPODARCZEJ PRACUJĄC NA UMOWE O DZIELO. NATOMIAST JESLI KTOS
        ZAMIERZA WZBOGACAĆ INSTYTUCJĘ ZŁODZIEJSKĄ TO JUZ JEGO PROBLEM.
        >
        > Reasumując, praca jest ale tylko dla osób które nie boją się podjąć wyzwania.
        > Nie mówię tutaj o pracy za minimalną pensję przez 12 godzin na dobę, mówię o
        > normalnej pracy za naprawdę godną pensję. JA ROWNIEZ O TYM MOWIE I TO MAM NA
        MYSLI.
        >
        > Przykładowo w mojej firmie pensje zaczynają się od 1500 brutto na okresie
        > próbnym. Po okresie próbnym w zależności od stanowiska wahają się od 2000 do
        > 6000 zł. brutto. Myślą Państwo, że łatwo znaleźć dobrego pracownika przy tych
        > zarobkach ? Niestety NIE ! i to mnie frustruje. WIECEJ CIERPLIWOSCI A JESLI
        NIE MOZESZ ZNALEŹĆ PRACOWNIKA W POLSCE TO ZGLOŚ SIĘ DO NIEKTÓRYCH DZIENNIKARZY
        W DODATKU PRACA Z GAZETY WYBORCZEJ. NIEDAWNO PRZEDSTAWILI POMYSŁ JAK OMIJAĆ
        PRAWO PRZY ZATRUDNIENIU CUDZOZIEMCA. WIZYTA W BIBLIOTECE ALBO A W ARCHIWUM
        POSTÓW I ZNAJDZIESZ ODPOWIEDNIE MATERIAŁY. NIE POWINIENEŚ FRUSTROWAĆ SIĘ.
        PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ ZNAJDZIESZ POTRZEBNEGO PRACOWNIKA TAK JAK JA PONOWNIE
        ZOSTAŁEM CZYNNY ZAWODOWO. ANI PRZEZ MOMENT NIE BYŁEM SFRUSTROWANY A DZISIAJ GDY
        TYLKO WIDZE NARZEKANIA TO NATYCHMIAST REAGUJE. NAWET NIEKIEDY W SPOSÓB MAŁO
        KULTURALNY. BO TO CO NAS NIE ZABIJE TO NAS UMOCNI.
        >
        > Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji z chęcią wysłucham konstruktywnych
        > wypowiedzi. ROWNIEZ POZDRAWIAM I ŻYCZE WIELU SUKCESÓW I JAK NAJMNIEJ
        SFRUSTROWANYCH PRZEDSTAWICIELI PRZEDSIĘBIORCÓW.
        PS. GDYBY PRZYSZŁO TOBIE ZŁOŻYĆ MI OFERTĘ PRACY TO MUSZE CIEBIE ROZCZAROWAĆ, ŻE
        NIE ZAGAWARANTUJESZ MI TEGO CO MAM OBECNIE. POMIMO DZIĘKUJE ZA TAKĄ MYŚL,KTÓRA
        MOGŁA TOBIE TOWARZYSZYĆ PODCZAS CZYTANIA MOJEJ WYPOWIEDZI.
        • Gość: Dilbert Re: Polskie podejście pracownika..odwrócenie syt IP: *.chello.pl 13.04.05, 20:09
          Typowe lewackie "jewropejskie" myślenie na pokaz...
          Jest taka firma .. COMBIDATA bodajże się nazywa - rozplakatowała się po całym
          Trójmiescie . Dorwała się do unijnych środków pomocowych, czyli do pieniedzy
          ukradzionych zachodnim podatnikom (tyle dobrze że na razie nie nam). Treść jest
          mniej więcej taka:
          Masz dwadzieścia parę lat i nie masz pracy (na plakacie jakiś zezowaty
          nastolatek) przeszkolimy Cię z "komputerów"... Po co juz chyba nie piszą ..
          Czyli zamiast pracodawca wybrać z czego chce szkolić trwoni się
          publiczne=unijne pieniąchy na takie kretynizmy. Oczywiście tak naprawdę pożywi
          się tu kupa ludzi, cała to COMBIDATA , (parę baniek na czysto- niby nie dużo
          ale zawwsze \-) , szkolący kupe modziezy ( cholera wie z czego i po co itp).
          Gdyby za to miał zapłacić pracodawca kosztowałoby to 1/10 a byłaby szansa na
          efekt. Tak właśnie wydaje się miliony na "szkolenia" których ...nikt nie
          potrzebuje...
          Piszący to też cos chyba na tym interesie zarobi - (znaczy się ja) ale nie są
          to wedlug mojego sumienia rzetelnie zarobione pieniądze.




          ______________________

          Janusz Korwin-Mikke na prezydenta !
      • Gość: wodnik Szuwarek Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.it-net.pl 14.04.05, 00:19
        Wniosek: jest Ci o wiele za dobrze! Chciałbyś zatrudnić, powiedzmy - Billa
        Gatse'a jako portiera, najchętniej za darmo i bez żadnych gwarancji oraz
        perspektyw na przyszłość (oprócz zwykłych "obiecanek - cacanek"), po czym
        płaczesz, że taki się nie zgłasza a wszyscy pozostali są do dupy. Szkoda słów...
        • Gość: Dilbert Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.chello.pl 14.04.05, 00:33
          Jakich kurde gwarancji ???
          Praca za płacę (nawet dobrą) a od gwarancji jest MediaMarkt.
      • Gość: MM Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 08:36
        Jeżeli szukasz WARTOŚCIOWYCH pracowników, to ceń ich po prostu.
        2000 netto to zaledwie 500 euro.
        Jeżeli szukasz darmowej siły roboczej, to taką znajdujesz. Za dobrych ludzi
        trzeba zapłacić, a to oznacza min 2000 euro na rękę, do tego social.
        Polakom chce się pracować, ale byc może wreszcie zrozumieli, że praca za darmo
        to głupota.
        darmo.nie.w.interia.pl
        Nie napisałeś jednak, kogo szukasz, jakie masz wymagania, jakie zadania czekają
        taka osobę. Ile wysiłku , czasu będzie musiała włożyc w Twoją firmę. Jak daleko
        dojechać, ile na to wydać, itp.
        A to przecież wszystko tylko rachunek ekonomiczny.
        Każdy liczy, czy mu się opłaca.
        I faktycznie denerwujące jest nie podawanie wysokości wynagrodzenia w ofercie.
        Nie musiałbys zapewne przeglądać co najmniej połowy dokumentów, bo nikt by ich
        nie wysłał.
        Czy podajesz w swoich ogłoszeniach widełki wiekowe?
      • Gość: Magda Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.siedmiorog.pl / *.siedmiorog.pl 14.04.05, 09:17
      • Gość: Magda Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.siedmiorog.pl / *.siedmiorog.pl 14.04.05, 09:28
        Masz na pewno dużo racji szefie, ale nie do końca. Zarabiając 1500 zł brutto
        ktoś kto sam musi się utrzymać dostaje głodową pensję, czy Ci się podoba to czy
        nie. Porównując koszty życia codziennego 1500 zł brutto to są naprawdę marne
        pieniądze na utrzymanie. 1500 zł netto zaczyna już być kwotą, która może pomóc
        żyć w miarę normalnie ==> nie mówiąc o jakiś wielkich szaleństwach zakupowych
        itp. Czy pójście do fryzjera raz na 2 mce to jest luksus?? Nie sądzę.
        W Polsce młodzi ludzie często długo mieszkają z rodzicami więc 800 zł na rękę
        może jakoś ujść. Gorzej, że u nas nie istnieją drogi stopniowego podwyższania
        pensji wprost proporcjonalnie do stażu pracy i zaangażowania w nią. I tworzy
        się mętne koło.
        Mnie na przykład mało obchodzi, że pracodawca musi zapłacić za mnie ZUS. Każdy
        kto zakłada firmę musi się z tym liczyć. A ja nie biorę swojej wypłaty za picie
        kawy tylko za ciężką pracę. I chyba nie jest tak źle naszym szefom, którzy
        wakacje spędzają w kurortach kilka razy do roku, a w tym czasie ktoś dla nich
        pracuje?? A zwykły ktoś kto zarabia słynne 1500 zł brutto zastanawia się czy
        stać do na weekend 1-szomajowy... I traci firmowy czas kombinując jakby tu się
        lepiej "ustawić" w życiu.
        Pozdrawiam
        • Gość: Wojtek Re: idąc twoim tokiem myślenia, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 09:34
          np. Nie interesuje ciebie, że pracodawca ma zaplacić za ciebie ZUS, to w takim
          razie pracodawcy nie powinno interesować, jak często chodzisz do fryzjera, jak
          często chcesz wyjeżdżać na weekendy itp.

          Demagogia, demagogia Skarbie :)
          • Gość: Magda Re: idąc twoim tokiem myślenia, IP: *.siedmiorog.pl / *.siedmiorog.pl 14.04.05, 11:05
            No i bardzo dobrze, że go to nie interesuje..., choć szefowi powinno zależeć
            zarówno na pracowniku pracowitym jak i schludnym jednoczesnie, a to również
            kosztuje Skarbie :)
            P.S. To czy musi zapłacić za mnie ZUS czy nie nie interesuje mnie w przypadku
            kiedy boss widzi tylko swoje wydatki, zapomniając jakby o tym, że każdy z nas
            też je ma. Rozumiem wszystko, ale tylko wtedy kiedy gra jest fair. A tego w
            Polsce niestety brak. Uważam, że gdyby było mniej przekrętów i oszustw to i
            ludzie pracowaliby z większym poświęceniem i oddaniem. I wszystkim wyszło by to
            na dobre.
            A my umiemy i co gorsza lubimy "kombinować".
            Ja tam za bardzo nie mam co narzekać na swojego szefa, ludzki człowiek jest,
            ale to co słyszę o innych firmach, to "włos się jeży na głowie"...
            • Gość: wodnik Szuwarek Re: ...A ja myślę tak: IP: *.it-net.pl 14.04.05, 12:06
              Opłacanie ZUS nie jest łaską, tylko zwykłą powinnością: jest to zabezpieczenie
              na przyszłość (nieważne jak się gospodaruje tymi pieniędzmi, to już zupełnie
              inny temat-rzeka). Dziś, człowiek w wieku 40-50 lat, któremu nie udało się
              wcześniej "dorobić" jest już wrakiem, nadającym się na "przemiał". Ludzie
              stanowią częśc zasobów przedsiebiorstwa, takich samych jak ziemia, zabudowania,
              instalacje, sprzęt itd. W to także warto inwestować! Niestety, 3 miliony, w
              sporej części nieźle wykształconych oraz doświadczonych zawodowo bezrobotnych w
              Polsce (+ bliżej nieokreślona ilość "ukrytych" bezrobotnych ponadto) po
              prostu "rozpuściły" pracodawców. Wydaje im się, że są wcieleniem Boga na ziemi
              i że tak będzie wiecznie. Niestety, taka rabunkowa gospodarka (o ile w ogóle
              można tu mówić o gospodarce) prędzej, czy też później MUSI się smutno skończyć.
              Rynek pracy w tym kraju jest taki, jaka jest jego gospodarka: jest to w gruncie
              rzeczy gospodarka kraju "trzeciego świata" (choć rzeczywiście, dość prężnie się
              rozwijająca): tania produkcja, handel, najprostsze usługi, podwykonawstwo... Tu
              nie ma miejsca (przynajmniej w 90%) dla przedsiębiorstw planujących swą
              działalność w perspektywie dłuższej niż kilka lat, obliczonych na minimalne -
              "przyszłściowe" zyski, na "wysokie technologie", nowoczesne usługi (to, co
              jest, z punktu widzenia całości stanowi margines). Dobrze by było, by ktoś
              wreszcie się odważył i powiedział wprost, że przez najbliższych kilkadziesiąt
              lat (czyli co najmniej pokolenie) raczej nie możemy liczyć na znaczącą
              poprawę...:(
              • Gość: Wojtek Re: dobrze myslisz, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 12:48
                zapomniałeś (w temacie tego niby-luksusu, który teraz maja pracodawcy, że w
                każdym kraju, w każdej gospodarce, sa na przemian okresy koniunktury i
                dekoniunktury, również na rynku pracy.
                Był okres lat 90-tych (gdzieś tak do 97 do 98 roku), kiedy pracodawcy szukali
                pracowników i pensje byly realnie większe (ale i koszty osobowe były
                zdecydowanie niższe), teraz jest na odwrót i tak sie dzieje niezależnie kto
                jest u władzy. Fakt, że jak wladza jest nieudolna to takie okresowe przemiany
                odbywają się drastycznie.

                To byłoby na tyle z podręcznika ekonomii dla początkujących :)
                • Gość: wodnik Szuwarek Re: dobrze myslisz, ale IP: *.it-net.pl 14.04.05, 13:49
                  Mało mnie to obchodzi! Według niektórych - rządy zawsze są złe, podatki za
                  wysokie a wszyscy ogólnie kradną... I co z tego? Lata '90 były rajem głównie
                  dla cwaniaków "różnej maści", czego efekty zaczynają wychodzić na wierzch
                  właśnie dziś. Gdyby mnie było stać - od dawna działałbym na własny rachunek i
                  nikogo nie prosiłbym o łaskę. Ponieważ jednak mnie nie stać - szukam pracy (od
                  kilkunastu lat - w paru firmach zdarzyło mi się pracować dwu- a nawet
                  trzykrotnie, z kilkumiesięcznymi przerwami - "do Ciebie nic nie mam, takie są
                  układy, chyba rozumiesz...") i w zamian chcę być traktowany jak człowiek, nie
                  jak robot!... I jeszcze jedno: nie chcę więcej tracić czasu i pieniędzy na
                  naukę trzeciego języka, ukończenie którejś tam z rzędu szkółki itd. W życiu
                  byłem już portierem, zootechnikiem, weterynarzem, technologiem spożywczym,
                  przedstawicielem handlowym, menedżerem, tłumaczem, żywieniowcem (w hodowli
                  zwierząt gospodarskich), pracownikiem Służby Cywilnej w jednym z centralnych
                  urzędów, pracownikiem fizycznym (pomocnikiem elektryka)... ostatnio znów
                  przcuję jako portier za 600 zł netto i MAM DOŚĆ - poniał?
              • Gość: Dilbert Re: ...A ja myślę tak: IP: *.chello.pl 17.04.05, 17:38
                Opłacanie ZUS nie jest łaską, tylko zwykłą powinnością: jest to zabezpieczenie
                > na przyszłość (nieważne jak się gospodaruje tymi pieniędzmi, to już zupełnie
                > inny temat-rzeka)
                WŁAŚNIE TO JEST WAŻNE !!! PO CO OPŁACAĆ COŚ CO ZGÓRY WIADOMO ŻE MUSI
                ZBANKRUTOWAĆ ???
                Ludzie
                > stanowią częśc zasobów przedsiebiorstwa, takich samych jak ziemia,
                zabudowania,
                >
                > instalacje, sprzęt itd. W to także warto inwestować!

                PEWNIE ŻE WARTO !. Ale inwestujesz swoją kasę tam gdzie widzisz jej senswowny
                zwrot (stopa/okres itp)
                a nie tam gdzie wypada.

                Niestety, taka rabunkowa gospodarka (o ile w ogóle
                > można tu mówić o gospodarce) prędzej, czy też później MUSI się smutno
                skończyć.
                KLEŚKĄ ZUSU I POZBAWIENIEM MNIE EMERYTURY, przez taką demamgogię.

                Tu
                >
                > nie ma miejsca (przynajmniej w 90%) dla przedsiębiorstw planujących swą
                > działalność w perspektywie dłuższej niż kilka lat, obliczonych na minimalne -
                > "przyszłściowe" zyski, na "wysokie technologie", nowoczesne usługi .......

                NO PROSZĘ - ale DLACZEGO tu nie ma miejsca dla takich firm ???? czy z powodu
                polityki czy z powodu "pracodawców" (sprzeczne ) , z powodu płytkości rynku ,
                czy moze braku kultury pracy itp.


                Dobrze by było, by ktoś
                > wreszcie się odważył i powiedział wprost, że przez najbliższych kilkadziesiąt
                > lat (czyli co najmniej pokolenie) raczej nie możemy liczyć na znaczącą
                > poprawę...:(

                JAK Ci to poprawi humor to ja Ci to mówię !- choć tak nie sądzę. Myślę że
                przynajmniej dla części w ciągu 10-20 lat nastąpi poprawa.

            • Gość: Wojtek Re: nadal demagogia przeważa :), IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 12:52
              był, jest i bedzie zawsze konflikt interesów między pracodawcą a pracobiorcą.
              Pracobiorca patrzy ile dostanie "na rękę" - pracodawca liczy wszystkie koszty,
              a im wieksze te koszty dodatkowe, tym "na rekę" mniej. Dla przykładu:
              - od 1990 roku składki ZUS "poszly" prawie o 100%;
              - doszły dodatkowe dni wolne - w stosunku do początku lat 90-tych czas pracy
              skrócił sie realnie tak orientacyjnie o 25%;
              - itp., itd. - to tez koszty;

              pozdrawiam
              • skupionyedi Re: nadal demagogia przeważa :), 14.04.05, 13:04
                Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                > skrócił sie realnie tak orientacyjnie o 25%;

                Jesteś w stanie uzasadnić skąd te 25%?
                • Gość: Wojtek Re: policz sobie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 17:14
                  niedawno liczyliśmy ze znajomym "kadrowym", mogłem o kilka procent te 25%
                  zawyżyć (począwszy do 1990 roku):
                  - dużo krótszy tydzień pracy (obecnie 40 godzin);
                  - więcej dni wolnych do pracy;
                  - dodatkowe dni wolne za święta;
                  - dłuższe urlopy;
                  - inaczej liczony urlop (wszystkie wolne soboty);
                  - dni wolne na poszukiwanie pracy (więcej niż kiedyś trzeba dać w każdej
                  praktycznie opcji);

                  itd., itp.

                  A co do kosztów wystarczy porównać np. składkę ZUS teraz i w 1990 roku.

                  pozdrawiam
                  • skupionyedi Re: policz sobie, 15.04.05, 23:43
                    Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                    > niedawno liczyliśmy ze znajomym "kadrowym", mogłem o kilka procent te 25%
                    > zawyżyć (począwszy do 1990 roku):
                    > - dużo krótszy tydzień pracy (obecnie 40 godzin);
                    > - więcej dni wolnych do pracy;
                    > - dodatkowe dni wolne za święta;
                    > - dłuższe urlopy;
                    > - inaczej liczony urlop (wszystkie wolne soboty);
                    > - dni wolne na poszukiwanie pracy (więcej niż kiedyś trzeba dać w każdej
                    > praktycznie opcji);


                    Oj, zawyżyłeś tę wartość do 25% i to bardzo. A co do tych wolnych dni na
                    szukanie pracy, obowiązują tylko przy wypowiedzeniu ze strony pracodawcy, więc
                    de facto wydłużajączas pracy. Cała reszta - 2 godz krótszy tydzień pracy, czy
                    te pojedyncze dni dodatkowych dni świątecznych czy wolnych dni za śwęta w
                    sobotę i taknie czynią 25 %.
                    Co do wliczania sobót do urlopu. Pracuję zawodowo 10 lat i przez ten czas nie
                    słyszałem o niczym takim. A czas urlopu również przez te lata się nie wydłużył.
                    Nadal tak jak miałem mam 26 dni.
                  • Gość: realista Coś krucho z matematyką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 11:01
                    Gość portalu: Wojtek napisał(a):

                    > - dużo krótszy tydzień pracy (obecnie 40 godzin);

                    Krótszy o kilka procent a nie dużo krótszy.

                    > - inaczej liczony urlop (wszystkie wolne soboty);

                    Jeśli liczysz urlop za soboty a wcześniej pomniejszasz tydzien roboczy to 2 razy liczysz z tej samej "puli czasowej".

                    > - dni wolne na poszukiwanie pracy (więcej niż kiedyś trzeba dać w każdej
                    > praktycznie opcji);

                    Coś u tego kadrowca licho ze znajomością aktualnych przepisów....

                    > A co do kosztów wystarczy porównać np. składkę ZUS teraz i w 1990 roku.

                    Jesli już chcesz być narzekający to lepiej użyj też przykładu że podrożały energia,gaz,woda i ścieki. Lepiej bedzie się uzasadniać :-)))

                    p.s. a może tak policz w skali roku ile godzin się pracowało a ile się obecnie pracuje. Będzie łatwiej porównać dwie wartości.
      • Gość: akson1 Wiesz co online? Masz chyba racje... IP: *.uni.lodz.pl 14.04.05, 13:57
        Nie bede ukrywal, ze pobyt w Anglii mnie nieco zmanierowal i teraz ciezko mi sie
        przestawic na polskie warunki placowe.
        Nie moge tez czytac postow, ze pracy w Polsce nie ma. Jest, oczywiscie ze jest -
        vide moj przyklad ( wysylam email w poniedzialek, w czwartek ktos z firmy
        oddzwania, w poniedzialek rozmowa, we wtorek telefon - zapraszamy do podpisania
        umowy ( to w szystko w Lodzi, gdzie ponoc takie bezrobocie ), ale tu zaczynaja
        sie schody...
        Umowa tak, ale za 850 zlotych, na miesiac, potem 3 i ewentualnie potem podwyzka
        o 50, 100 zloty. Ok, o ile rozumiem te warunki z umowami na czas okreslony -
        moge sie nie sprawdzic itd o tyle nie szukam pracy za 800-900 zloty.
        Rozumiem, winne jest panstwo ( zlodziejskie skladki i podatki sprawiajace ze od
        kazdych 100 pln 40 idzie na oplaty ), ale jak mam przezyc za 850 pln?
        Chmmmm....
        Daje sporo - dwa jezyki, doswiadczenie w UK ( HR ) i PL ( IT ), siebie ( bo
        lubie to co chce robic ), a oni mi jakby w twarz 800pln?

        I jeszcze pani mi mowi, ze w sezonie jest tyle pracy, ze bedzie trzeba zostawac
        po godzinach ( domyslam sie, ze nieplatnych ) i pracowac w domu. Matko Boska! JA
        MOGE i chce to pracowac, ( a nawet wiecej ) ale...nie za tyle.

        Bede tez dziwny, bo napisze,ze lubie pracowac... Praca uszlachetnia? Moze, ale
        tez sprawia, ze masz co robic, poznajesz cos nowego, sprawdasz sie....
        Ja np sadze, ze np podstawa pensji jest rzecza wazna, ale wazniejsze dla mnie
        jest tzw motywacyjne wynagradzanie pracownika. Wiem, ze w takim np biurze czy
        poczcie ciezko o to ( bo jak placimy od liczby stempelkow? ) ale w innych
        wypadkach... Jesli jestes dobry w tym co robisz... W UK wybralem opcje - one
        head - one shot, w Polsce prowizje od kontraktow i wychodzilem na swoje po
        wielokroc.
        Na poczatek ok niech zostanie to 850, ale przy przedluzaniu juz normalna pensja.
        W Polsce moim zdanie to 1300 - 1500 z opcja dalszego wzrostu, ale... nie zalezne
        od stazu, ale wynikow.

        Co o tym myslicie?
        A moze ja wariat jestem i sie juz do kraju, gdzie kruszyne chleba, nie nadaje?

        ( Wrocilem, bo moja pani ma jeszcze 3 lata i mialem do wyboru - kasa albo Ona...
        Alez jestem romantyczny :)
        • Gość: A. Re: Wiesz co online? Masz chyba racje... IP: *.e-wroc.com 14.04.05, 14:20
          uważaj żeby Ci ten romantyzm uszami nie wyszedł.
          • Gość: wodnik Szuwarek Re: Wiesz co online? Masz chyba racje... IP: *.it-net.pl 14.04.05, 14:25
            Właśnie! Zostań w Anglii...
        • Gość: ALI Re: Wiesz co online? Masz chyba racje... IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.04.05, 14:41
          Jak czytam Wasze wypowiedzi to zalatuje mi tu warszawką - zapraszam na
          prowincje np: do woj.lubuskiego- tutaj magistry proszą się o pracę magazyniera
          za 849 zlotych brutto - tu jest rzeczywistość..... Jak nie masz znajomości to
          nie masz pracy ......
          • skupionyedi Re: Wiesz co online? Masz chyba racje... 14.04.05, 14:45
            Gość portalu: ALI napisał(a):

            > Jak czytam Wasze wypowiedzi to zalatuje mi tu warszawką - zapraszam na
            > prowincje np: do woj.lubuskiego- tutaj magistry proszą się o pracę
            magazyniera
            > za 849 zlotych brutto - tu jest rzeczywistość..... Jak nie masz znajomości to
            > nie masz pracy ......

            Tak, zapewne w obu przypadkach masz rację. Ale zauważ też, że w "warszawce" ie
            kupisz przyzwoitego mieszkania za kilkadziesiąt tysięcy. Wszystkie ceny, czyli
            koszty życia są dużo wyższe niż na "prowincji".
            • Gość: wodnik Szuwarek Re: Wiesz co online? Masz chyba racje... IP: *.it-net.pl 14.04.05, 15:07
              Wiesz co? Z pracy w "Warszawce" (po raz trzeci) zrezygnowałem właśnie dlatego,
              że: po odliczeniu kosztów (na pewno nie apartamentu, a nawet
              jakiegokolwiek "przyzwoitego" mieszkania :DDD) pozostawała mi równowartość
              zasiłku dla bezrobotnych (dla obcokrajowców - około 500 zł, czyli ok. 120 Euro,
              lub 160 USD, koszty życia - w sumie dość podobne) w miejscu zamieszkania,
              czyli - nie warto! Całe szczęście, że jednak w sumie płacili, co w tym kraju
              wcale nie jest regułą...
      • Gość: do Pana Prezesa Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 14:53
        Szanowny Panie,

        Właśnie wróciłam z rozmowy kawlifikacyjnej i jestem rozczarowana. Mam 32 lata
        2-letnie dośw. na stanowisku kierowniczym, za sobą karierę specjalisty -
        marketing, sprzedaż, obsł.klienta, studia mgr-zarządzanie i marketing, b.dobrze
        prowadzę samochód, jestem zorganizowana, obsł. komputera, referencje od 4
        pracodowców...... jeśli Pana firma ma zapotrzebowanie na nowego pracownika-
        świeża krew, przy tym uczciwego, lojalnego, dbającego o wizerunek firmy i swój-
        jestem gotowa przyjąć zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Nadmieniam, iż
        jestem z Bytomia, a u mojego męża (jest prezesem) Pani ( od zajęć
        typu:przynieś, podaj...) zarabia 1500 . Mnie dziś zaproponowano 600 netto.
        Na wszelki wypadek przesyłam mój email do kontaktu (izabelal3@wp.pl), łączę
        pozdrwowienia. Izabela Ł.
        • belzebub00 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 15.04.05, 03:15
          prowadze b.dobrze samochod -hehehe nie dziwie sie ze nie dostalas tej pracy
          • ck_forever Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 16.04.05, 08:31
            Przeczytałe z zainteresowaniem wszystkie posty.
            Męczący sa ludzie w stylu, jak bym chciał to wysylam 10 ofert i zaraz dzwonią.
            Po co się chwalić, idą komunie przy rodzinie poopowiadać.
            Tak się składa, ze jestem pracujący, ale mam bezrobotna żonę. Ona nawet by
            faksy wysyłała za 500 zł. Ale ma za wysokie wykształcenie. Z drugiej strony nie
            po to człowiek 5 lat sie uczył i poświecał temu czas, zeby z mopem biegać.
            Po prostu moim zdaniem pracodawcom prywatnym sie w głowach po przewracało. A
            wszystko wynika z bezrobocia. Co to za rady jedź do Anglii zmywać gary, bądz
            mobilny jedź do warszawy zacznij od 7 osób w pokoju. To jest właśnie
            generowanie nienormalności.
      • irmina9 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 17.04.05, 10:44
        Odpowiem tak, Pańska/Pani wypowiedź jest bardzo krzywdząca.Bardzo chętnie
        podjęłam pracę w takiej firmia o jakiej Pan/i piszę i to nawet od jutra,
        ale...no właśnie tych "ale" jest mnóstwo tyle, że ze strony pracowdawcy.
        Do tej pory wiele lat pracowałam w instytucjach państwowych, obecnie znowu
        jestem bez pracy i proszę mi wierzyć, że bardzo chętnie podjęłam bym pracę w
        mniejszej lub większej firmie, naprawdę bardzo chętnie poznałabym inną pracę i
        z dużą przyjemością nauczyłabym się wielu nowych i ciekawszych rzeczy i wcale
        nie uważam, że byłabym gorszym pracownikiem niż inni, wręcz przeciwnie -bo
        musiałabym się dwa albo trzy razy lepiej starać. Tylko czy nie jestem od razu z
        góry skreślona bo przecież pracowałam państowowo i co ja umiem? Poza tym
        również bardzo chętnie podjęłam pracę za te 1.500 brutto, wiedząc, że mam w
        przyszłości szansę rozwoju i awansu.( choć mam 17 lat pracy - więc marzyłaby mi
        się trochę wyższa pensja ale i z takiej byłabym zadowolona).Nie zależy mi na
        zostaniu kierownikiem czy dyrektorem, (choć mam wykształcenie z bankowości i
        finasów i obecnie dalej go uzupełniam na studiach mgr w kierunku
        zarządzania).Po prostu chciałabym spokojnie i uczciwie pracować, wiedząc,(tak
        jak przynajmniej połowa bezrobtnych dziś w naszym kraju) że mam pracę stabilną
        i pewną. Gdyby pracodawca uznał, że nadaje się na pełnienie wyższego bardziej
        odpowiedzialnego stanowiska, to czemu nie, tylko się cieszyć.Wiadomo, że jeśli
        ludzie przyjmują się do pracy są zainteresowani płacą bo nie po to kończy się
        naprawdę z ogromnym wysiłkiem studia, żeby później harować za 600 - 800 zł.
        albo i często za darmo.
        Drugą sprawą jest wymagalność wszędzie j. angielskiego. Co z tego , że mam
        ponad 10 lat doświadczenia w pracy np. na stanowisku sekretarki, skoro NIKT nie
        bierze tego pod uwagę bo właściwie wymagana jest tylko i wyłącznie albo biegła
        znajomość języka albo bardzo dobra. Ja posiadam znajomość w stopniu
        komunikatywnym ale tylko ten jeden "mankament" skreśla mnie od razu z "listy".

        Tak więc proszę nie pisać, że Polakom nie chce się pracować! Polakom CHCE się
        pracować, tylko WY Pracodawcy stawiacie wysoką poprzeczkę, być może sami już
        nie wiecie kogo właściwie chcielibyście zatrudnić, bo przecież jak sam Pan/i
        piszę, na jedno miejsce przychodzi 100- 200 ofert pracy, więc wybieracie jak w
        ulęgałkach.
        • Gość: Dilbert Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.chello.pl 17.04.05, 17:57
          Zapominasz że to rynek tworzy zapotrzebowanie na usługi i towary a przez to two
          > rzy miejsca pracy. To nie pracodawcy je tworzą. Za niska siłą nabywcza dużej
          ma
          > sy ludzi powoduje że rynek pada i nie ma potrzeb na towary ( czyli nowe miejsc
          > a pracy).To samonapędzający się mechanizm albo samozaciskająca się pętla.
          Jesli
          > przez wiele lat nie inwestujesz to nastepuje zuzycie mechanizmu ( siły robocze
          > j) a nowa siła robocza nie powstaje ( oszczędza się na szkoleniu bo to zbyt
          wie
          > le kosztuje i przecież jest tylu bezrobotnych więc można przebierać i
          wybierać)
          > . To jest właśnie myślenie socjalistyczne. Tak robić aby się nie narobić a
          przy
          > tym dużo zarobić. A jak nie ma skąd wziąć to się gdzieś nakradnie bo skoro co
          > ś jest wszystkich to niczyje. A że struktury państwa praktycznie nie istnieją
          (
          > nie realizują swoich podstawowych zadań) to można kraść do woli.
          Zapominasz że to rynek tworzy zapotrzebowanie na usługi i towary a przez to two
          > rzy miejsca pracy. To nie pracodawcy je tworzą. Za niska siłą nabywcza dużej
          ma
          > sy ludzi powoduje że rynek pada i nie ma potrzeb na towary ( czyli nowe miejsc
          > a pracy).To samonapędzający się mechanizm albo samozaciskająca się pętla.
          Jesli
          > przez wiele lat nie inwestujesz to nastepuje zuzycie mechanizmu ( siły robocze
          > j) a nowa siła robocza nie powstaje ( oszczędza się na szkoleniu bo to zbyt
          wie
          > le kosztuje i przecież jest tylu bezrobotnych więc można przebierać i
          wybierać)
          > . To jest właśnie myślenie socjalistyczne. Tak robić aby się nie narobić a
          przy
          > tym dużo zarobić. A jak nie ma skąd wziąć to się gdzieś nakradnie bo skoro co
          > ś jest wszystkich to niczyje. A że struktury państwa praktycznie nie istnieją
          (
          > nie realizują swoich podstawowych zadań) to można kraść do woli.


          Typowe lewackie "jewropejskie" myślenie na pokaz...
          Jest taka firma .. COMBIDATA bodajże się nazywa - rozplakatowała się po całym
          Trójmiescie . Dorwała się do unijnych środków pomocowych, czyli do pieniedzy
          ukradzionych zachodnim podatnikom (tyle dobrze że na razie nie nam). Treść jest
          mniej więcej taka:
          Masz dwadzieścia parę lat i nie masz pracy (na plakacie jakiś zezowaty
          nastolatek) przeszkolimy Cię z "komputerów"... Po co juz chyba nie piszą ..
          Czyli zamiast pracodawca wybrać z czego chce szkolić trwoni się
          publiczne=unijne pieniąchy na takie kretynizmy. Oczywiście tak naprawdę pożywi
          się tu kupa ludzi, cała to COMBIDATA , (parę baniek na czysto- niby nie dużo
          ale zawwsze \-) , szkolący kupe modziezy ( cholera wie z czego i po co itp).
          Gdyby za to miał zapłacić pracodawca kosztowałoby to 1/10 a byłaby szansa na
          efekt. Tak właśnie wydaje się miliony na "szkolenia" których ...nikt nie
          potrzebuje...
          Piszący to też cos chyba na tym interesie zarobi - (znaczy się ja) ale nie są
          to wedlug mojego sumienia rzetelnie zarobione pieniądze.

        • Gość: Dilbert Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.chello.pl 17.04.05, 18:07
          Tak więc proszę nie pisać, że Polakom nie chce się pracować! Polakom CHCE się
          > pracować, tylko WY Pracodawcy stawiacie wysoką poprzeczkę, być może sami już
          > nie wiecie kogo właściwie chcielibyście zatrudnić, bo przecież jak sam Pan/i
          > piszę, na jedno miejsce przychodzi 100- 200 ofert pracy, więc wybieracie jak
          w
          > ulęgałkach.

          Bardzo Pani wspólczuję, ale jeśli jest 200 podań i JEDNO miejce to co mam
          zrobic ??? Przyjąć do pracy gorszego ??.
          To nie ja jestem winien że PRACY TU PO PROSTU NIE MA. I jeśli nawet obniży się
          kryteria ( co jest idiotyzmem bo rynek to wymusza i nic więcej - jeśli j będę
          miał wyższekoszty to knkurencja będize tańsza itp)) to pracy od tego nie
          przybędzie...


          Z tym angielskim to nie przesadzajmy... Nawet u mnie asystentki go nie
          potrzebują na codzień.
      • Gość: renatamis@op.pl Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.05, 20:56
        Witam! Z tego, co Pan pisze wynika, że na rozmowy kwalifikacyjne przychodzą raczej "młode wilki".Chcą od razu mieć duże wynagrodzenie i różnego rodzaju przywileje.Oni wychowali się w innej rzeczywistości, bardziej materialnej i nie potrafią na wiele spraw spojrzeć z pewną dozą pokory. A to się przydaje każdemu niezależnie od wieku, wiedzy, wykształcenia i talentu. Ale niektórym pracodawcom takie osoby są potrzebne. Od dłuższego czasu szukam pracy i desperacko podejmuję różne wyzwania. Nie mam wielkich wymagań. Chcę pracować! Byłam nawet już w takim dołku, że szukałam pracy jako sprzątaczka, choć mam wyższe wykształcenie i pracowałam na bardziej szanowanych- niż to- stanowiskach.Mam tego pecha, że kończyłam studia w pierwszej połowie lat 90, kiedy w Polsce doszło do różnych zmian społecznych i ekonomicznych.A że na domiar złego ( biorąc pod uwagę moje życie zawodowe )opiekowałam się umierającą osobą i małym dzieckiem, nie mogłam pokierować moim życiem zawodowym tak, jak chciałam. Rozmieniłam się na drobne. Pracowałam i w biurze i w szkole i - ostatnio- jako konsultant oświatowy ( czytaj: przedstawiciel handlowy oferujący kursy ).Mieszkam w Krakowie i nie jest to jakaś mieścina, w której brakuje pracy.Ale nie ma jej dla mnie!Mówi Pan, że ludzie przeceniają swoje możliwości i za bardzo cenią samych siebie.Ja na rozmowach wypadam dobrze i widzę zadowlenie ze strony rozmówcy. Ale i tak w końcu coś "im" nie pasuje.Mówi Pan o niewłaściwym wyksztalceniu.A przecież czasem ktoś ma wrodzone predyspozycje do parania się zawodem, którego się nie uczył. Można dać takim ludziom szansę. A nawet trzeba.Z wykształcenia jestem chemikiem, ale widząc brak ofert w tej branży doszkalałam w różnych kierunkach ( księgowość, kadry, administracja, języki obce, komputer ). I co?! Nikt z pracodawców tego nie docenia! Wie Pan ile jest takich osób, które stają na głowie, żeby zrobić coś pozytywnego, co pomoże w znalezieniu pracy i uchroni przed zastojem umysłowym? Nawet, jeśli się czegoś nauczą, pracodawcy wolą tych z doświadczeniem. Albo "świeżych" absolwentów, bo można na tym skorzystać.A co ma zrobić osoba jeszcze młoda, zdrowa, pełna energii i chęci do pracy, ktora ciąży całemu społeczeństwu i swojej rodzinie?
        Pozdrawiam i życzę owocnych interview.
        Jeśli zna Pan kogoś z Krakowa lub okolic, kto poszukuje oddanego i elastycznego pracownika rodzaju żeńskiego,proszę mi podać namiary na mój adres: renatamis@op.pl.
        Przepraszam, że usiłuję Pana wykorzystać, ale moja desperacja sięga zenitu.
        Renata.




      • monika_04 Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag 13.06.05, 12:42
        Podzielę się swoimi skromnymi doświadczeniami z poszukiwania pracy. Na
        wszelkich mozliwych szkoleniach powtarzano nam, że nie zaczyna się rozmowy od
        finansów. Trzeba przedstawić siebie, swoja osobowość, wiedzę, itd. Sama oferta
        nie wystarcza aby dowiedzieć się czy potencjalny kandydat jest odpowiedni nie
        tylko na stanowisko, na które aplikuje ale czy także odpowiada pracodawcy.
        Rozumiem, że specjalista z wieloletnim stażem, z biegłą znajomością dwóch
        języków, MBA itd może oczekiwać więcej niż 600 zł netto. Tylko czy każdy z nas,
        z ręka na sercu, jest takim wybitnym specjalistą?
        Szukałam pracy 9 miesięcy, wysłałam ok 155 podań o pracę aby dostać odpowiedzi
        z 11 firm... i tylko dwie sensowne propozycje... Dlatego jestem pełna pokory
        wobec swoich mozliwośći i rynku pracy...
        • Gość: pracownik Re: Polskie podejście pracownika... kilka uwag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.05, 22:42
          to polskie podejście do pracownika wynika ze złodziejstwa i cwaniactwa oraz
          kumoterstwa. Pracuje w banku w W-wie. odpowiadam za projekty inwestycyjne
          średni kredyt to 3- 4 mln zł. A szef wymyslił że przecież mogę też zagajać i
          sprzedawać karty kredytowe oraz dziwne serwisy kredytowe za 200 czy 500 zł.
          Interesuje go drobnica a to co przynosi dochód z jednej strony a z drugiej
          wymaga wiedzy i doświadczenia się nieliczy, bo jak twierdzi na takie sprawy to
          pracownika łatwo zmusić żeby siedzieć po godzinach i trzy dni zrobić taki
          projekt. Bo taki szef chce sie gdzieś wykazac nie mając pojęcia np. o ustawie o
          rachunkowości , nie zna kodeksu spółek handlowych, ustawy o spółdzielniach
          mieszkaniowych, ustaw podatkowych itp. Jego sposobem na organizację pracy jest
          naciśnięcie odpowiedniego guzika w komputerze i samo się liczy. Bo skoro samo
          się liczy to przecież mozna zająć sie kartami kredytowymi a nie projektami
          inwestycyjnymi czy kredytami konsorcjalnymi. I to jest właśnie podejście do
          pracownika , tylko że on nie ponosi odpowiedzialności przed rewizją i innymi
          kontrolami tylko ppracownik, nie umie ocenić kosztów przyszłych tylko widzi sie
          teraźniejszość aby coś było. Ostatnio szef powiedział mi że spółdzielnię
          mieszkaniową można taktować jak spółkę celową bo wg niego są to te same
          przepisy. A za wiedzę niestety sie nie płaci, ucz się sam a ja zarabiam właśnie
          te 2000 zł netto po 15 latach pracy w bankowości z dużym doświadczeniem. I jak
          tu mówić o wyzwaniach i poszerzaniu wiedzy skoro mnie np. za te swoje zarobione
          pieniądze na śledzenie nowości w prawie i inżynierii finansowej nie stać.
          Prezes zarabia 250 tyś zł a pracownik który przyczynia się do rozwoju firmy nie
          ma na podstawoe potrzeby. Taka to rzeczywistość

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka